Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Czy książki są drogie? Co warto przeczytać i jak czytać tanio.

Nie będę czytać, bo książki są drogie. Usłyszałam to zdanie niedawno i poraziło mnie swoją głupotą. Bardzo nie lubię udawanych  powodów, bo ten – z całym szacunkiem – jest śmieszny. Już prościej powiedzieć, że nie lubi się czytać. Żadna zbrodnia :).

Czy książki są drogie? To zależy od punktu widzenia. Jeśli naszym odniesieniem jest najniższa krajowa, to sytuacja gdy na książkę zarabia się pół dnia  nie należy do przyjemnych. W tym sensie – rzeczywiście – książka tania nie jest.
Jeśli kupujemy książkę specjalistyczną, która pomoże nam poprawić jakąś umiejętność na której zarobimy (np. podszkolić się w fotografii), to książka jest inwestycją, która szybko się zwróci. Z tej perspektywy – książka jest tania, bo koszt inwestycji szybko się zwraca. Nabytej umiejętności nikt nam nie odbierze, a książkę jako fizyczny przedmiot można po prostu odsprzedać.

Podzieliłabym czytelników na dwie grupy – jedni traktują książkę jak przedmiot, drudzy – jak treść. Ja nie kupuję książek – kupuję emocje. Jeśli za 30 zł mogę przeczołgać się przez wszystkie najpiękniejsze i najsmutniejsze emocje to zdecydowanie jest to tego warte.

W tekście o tym, jak przeczytać moją książkę za darmo ujawniłam, jak bardzo mało z każdej książki ma jej autor. Na cenę książki składa się cała masa innych kosztów, jak np. redakcja,korekta, promocja, wynagrodzenie grafika, skład, łamanie, druk, koszty magazynowania, koszty dystrybucji, podatki. Każdy z nas chce być uczciwie wynagradzany za swoją pracę, ale jednocześnie wielu z nas żąda i oczekuje bardzo tanich produktów. Pisałam kiedyś o pewnym błędzie w tym rozumowaniu :

W tekście : Zdrowe odżywianie jest tanie! Konkretne przykłady 

Wracając jednak do tematu.

Jest masa sposobów na to, by książki czytać naprawdę za niewielkie pieniądze, lub nawet za darmo.

Oto kilka moich propozycji:

  • Biblioteki. Absolutny banał, ale biblioteki istnieją i część z nich jest naprawdę dobrze zaopatrzona. W dodatku obecnie wiele z nich ma na stronie internetowej zakładkę “zaproponuj książkę” – jeśli danej nowości w bibliotece nie ma, możemy zasugerować uzupełnienie o nią zbiorów placówki. Jeśli Twoja biblioteka nie ma takiej zakładki, to przy następnych odwiedzinach uśmiechnij się szeroko do siedzącej tam pani Irenki i zgłoś potrzebę. Biblioteki uzupełniają zbiory co jakiś czas i jeśli nie wiedzą jakie jest zapotrzebowanie – biorą byle co, aby wyczerpać budżet na to przeznaczony.
  • Książkowe konkursy – wbrew pozorom – szansa na wygraną jest relatywnie duża. Po prostu polub  na facebooku strony swoich ulubionych wydawnictw i śledź rozwój wydarzeń. Koszt druku jest chyba najmniejszy ze wszystkich i to jest często bardzo tania forma promocji. Wystarczy trzymać rękę na pulsie. Są tacy, co startują w konkursach nałogowo, a nietrafione książki sprzedają na allegro. Czy to etyczne – nie mnie i nie Wam oceniać.
  • “latająca biblioteczka” – mój sposób na czytanie. Mam z grupką znajomych plik w google docs z listą książek, które mamy i możemy sobie pożyczyć. Każdy wpisuje tam co chce i ewentualnie dostawia potem w nawiasie informację, u kogo aktualnie książka się znajduje. To sposób na to, aby mieć ciastko i zjeść ciastko.
  • Sprzedawanie przeczytanych książek – kiedyś kupowałam ideę, że w każdym domu powinna być wielka, dobrze wyposażona biblioteczka. wierzyłam w to do pierwszego większego remontu. Nie chcę nawet myśleć o przeprowadzce. Z czasem przejrzałam na oczy i zrozumiałam, że książka to nie przedmiot, a głównie treść i przekaz. Zostawiam sobie książki bardzo wyjątkowe, takie, do których często wracam. Jeśli sprzedajesz książkę, póki jeszcze jest “gorąca” i modna, możesz odzyskać nawet 70% włożonej w nią kwoty.
Nie mogę też pominąć promocji. Godnym uwagi dla cyfrowych czytaczy jest program “czytaj bez limitu“, czyli książkowy abonament w legimi . Przez pierwsze 7 dni czytamy za darmo tyle e-booków, ile dusza zapragnie. Potem możemy wykupić sobie abonament i czytać. Najdroższy pakiet, oferujący czytanie ile dusza zapragnie na 4 urządzeniach, kosztuje 32.99 zł.  Możesz przeczytać jedną książkę, ale możesz przeczytać ich też 30. Jak korzystać z Legimi pisałam w tekście “Jak czytać książkowe nowości za darmo?“. Prywatnie bardzo lubię i pomysł i usługę :). Znajdziemy tam nowości jak “Gwiazd naszych wina” czy książki Murkamiego.
Jeśli zamiast e-bookowej wypożyczalni, wolimy e-booki kupować na własność, ciekawą opcją jest książkowy odpowiednik pudełek-niespodzianek.
Np. styczniowy book box kosztuje 13,90 zł. Można wybrać jedną książkę z możliwych, czyli :

w tym miesiącu jest bardzo różnorodnie. W book boxie wybierasz jedną z pozycji pokazanych wyżej. W przypadku mojej książki, 13,90 zł nie jest wielką różnicą, ale np, “Żyj zdrowo i aktywnie z Anną Lewandowską” za 13,90 zł legalnie, bez piractwa, to naprawdę fajna okazja. Z powyższych – wiele dobrego słyszałam o “Diecie bez pszenicy”, aczkolwiek przy moim schorzeniu byłaby to zbrodnia, więc książki nie czytałam. Recenzowałam natomiast pozycję Facet idealny . Reszty zwyczajnie – nie znam.

Jeśli już przy promocjach – zawsze warto sprawdzić ceny książek w kilku miejscach. Gdybym była mądra, kupiłabym siostrze “Zniszcz ten dziennik” za 18 zł, zamiast 29.99 :))

ZAWSZE sprawdzaj na ceneo lub innej porównywarce. Zrób sobie test już teraz, w trakcie czytania :))

var script = document.createElement(“link”);
script.setAttribute(“type”, “text/css”);
script.setAttribute(“href”, “http://app.ceneostatic.pl/common/style_ap/searchbox/style.css”);
script.setAttribute(“charset”, “utf-8”);
script.setAttribute(“rel”, “stylesheet”);
var head = document.getElementsByTagName(“head”)[0];
head.appendChild(script);

Inne godne uwagi promocje :
– Podobno trwa wielka wyprzedaż książek w…Tesco. Nawet do -70% 🙂
– Wydawnictwo Illuminatio ma wyprzedaż 50%
– Matras – 25% na wszystko (link do promocji) Plusem jest możliwość odbioru na miejscu
– Różne promocje ma Zielona Sowa
A na Books On znalazłam nawet książkę za jeden grosz 🙂

Mało?
Różne e-booki można czytać za darmo na wolnelektury.pl
W tym miejscu chciałam serdecznie polecić mniej znaną baśn Andersena – Z jednego gniazda. Jest krótka i ma ciekawe przesłanie.

Jeśli nie lubimy e-booków, warto odwiedzać antykwariaty i buszować po allegro. Jeśli umiemy czytać po angielsku, to ebay i świat książek za 1$ stoją przed nami otworem 🙂

W tym miejscu pokuszę się o małą dygresję. Ja osobiście czytać lubię. Ale wcale nie uważam, że ludzie, którzy nie czytają, są głupi, albo Ci, którzy czytają są mądrzy. Dla przykładu znam faceta, który czyta bardzo dużo książek. Zna większość odpowiedzi na pytania zadawane w “jeden z dziesięciu” i wymieniłby bez wahania wszystkie rzeki dowolnego kraju. Problem w tym, że kompletnie nie umie wykorzystać zdobytej wiedzy i jest zgorzkniałym, smutnym człowiekiem, który ciągle narzeka. Może zna wiele faktów i danych, ale kompletnie nie potrafi ich wykorzystać ani przetworzyć, nie mówiąc o powiązaniu czy wyciągnięciu wniosków.

Zapewne sami znacie osoby, który połykają książki i na połykaniu się kończy. Jakby cierpieli na syndrom złego wchłaniania ;-).  Nie widzę jednak nic złego w traktowaniu książek jak rozrywki. Mam dni, kiedy na tapetę biorę poważne, mądre książki, mam takie, kiedy czytam typowe odmóżdżacze. Polecam tekst “szukanie głębi na siłę

Jakie książki polecam? Kilka książkowych tekstów z moimi polecajkami:

Na koniec – jest jeszcze jeden sposób. Raczej łatwy – jeśli dużo czytasz, załóż bloga z recenzjami przeczytanych książek. Uporządkujesz własne myśli a przy okazji będziesz dostawać książki od wydawnictw :). Próg “wejścia” we współprace jest dużo niższy niż na innych blogach, a dla mola książkowego rozliczenie barterowe będzie korzystne 😉 .
Jeśli macie inne patenty na tanie czytanie – piszcie śmiało! 🙂


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

134
Dodaj komentarz

avatar
63 Comment threads
71 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujemisspolalitaKasiarytmklawiatury.plM.Ortycja Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

"latająca" biblioteka to bardzo ciekawa opcja 😀 Wspólny, edytowalny plik-lista to wygoda, wprowadzę w życie. Sama zabieram się za wystawienie książek, które zalegają na pólkach. Ja z nich nie korzystam, może ktoś inny ucieszy się z okazyjnego zakupu, a ja będe mieć fundusze na nowości 😛

Natasha
Gość

W hipermarketach typu Carrefour czy Auchan są czasami (aktualnie na przykład) ogromne kiermasze książek. Ja dzisiaj znalazłam za 9,99 zł książkę "Masa o kobietach polskiej mafii". 🙂 Czasami można znaleźć naprawdę fajne perełki 🙂 Dla chcącego nic trudnego!

emajla
Gość

W Biedronce jest coś takiego jak ,biblioteka biedronki' i pozycje zmieniają się co dwa tygonie. Wszystkie książki (chyba, jeszcze nie widziałam droższych) kosztują 9,99 i są to wydania kieszonkowe naprawdę fajnych tytułów 🙂
Aaa, właśnie wydania kieszonkowe to też dobry pomysl na tanie książki same w sobie 😀 I specjalne tanie księgarnie!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Często także w Stokrotce czy wcześniej wspomnianym Tesco są niezłe promocje. W Stokrotce kupiłam dwie książki rozmówki Beaty Pawlikowskiej włoski i francuski, za 9,99 zł każda. A obecnie w niektórych sklepach Tesco są 50% zniżki na książeczki dla dzieci, takie jak Lokomotywa za 5 zł każda 🙂

Aga Juga
Gość

Ja mogę śmiało powiedzieć, że czytanie jest moją pasją. Wiem, że brzmi to głupio, małostkowo i dziecinnie, bo pytając się kogokolwiek na ulicy "jakie są Twoje zainteresowania", większość odpowie, że książki i muzyka. Bo tak najprościej. Jeżeli ktoś naprawdę lubi czytać to szczerze polecam czytnik. Wartość mojego zwróciła mi się już po pół roku, a oszczędności związane z kupnem książek są OGROMNE. Chociażby na merlinie można czasami "kupić" książkę za darmo, albo po 70% przecenie. Właśnie ja z takich akcji korzystam! 😉Bo szczerze powiedziawszy książki są drogie, o specjalistycznych już nie mówię. Jednakże pisadła na przykład Kena Folleta (szczerze polecam… Czytaj więcej »

Marta
Gość

Ja też bardzo polecam czytnik, mam Kindla i to jeden z lepszych zakupów w moim życiu 🙂 wszystkie książki zawsze przy sobie, miesięczna żywotność baterii, ogromny komfort czytania. Plus to, że czytam po angielsku, a łatwiej znaleźć ebooki w tym języku niż książki tradycyjne 🙂

Aga Juga
Gość

mimo wszystko, książka w granicach 40-50 złotych jest droga, o ile się nie mylę wspomnianego Folleta kupiłam na promce i zapłaciłam dużo mniej! 😀 Musiałabym sprawdzić wyciągi z banku hehe!
Rzeczywście na kindlu dużo łatwiej czytać książki po angielsku, bo nawet mamy tam słownik także nie znamy jednego wyrazu – hop siup i wszystko wiadomo 😉

Czarne Espresso
Gość

Uwielbiam czytać! Jakiś czas temu popełniłam podobny tekst u siebie na blogu. Biblioteki to świetne rozwiązanie. W konkursach też biorę udział i w ten sposób stałam się szczęśliwą posiadaczką kilku pozycji. Nawet u Ciebie wygrałam książkę "Fartowny pech" 😀 Jak ktoś chce to znajdzie sposób!

emajla
Gość

Książki to mega frajda moim zdaniem 😀 A teraz jeszcze wyciągam z nich coś więcej niż emocje (bo też dla nich czytam) bo stosuje twoją metodę z poprzedniej notki. Niby trzeci dzień dopiero, ale metoda naprawdę działa!
Kurcze,aż jestem w szoku ^^

Anka
Gość

Ja kupiłam swego czasu wszystkie książki o Wiedźminie wydając max 10zł za egzemplarz. Na allegro właśnie sporo osób sprzedaje przeczytane książki. Jak się mieszka w większym mieście można znaleźć sprzedawców w swoim mieście i odebrać osobiście bez płacenia za przesyłkę.
Drugim sposobem będzie dokładne przeglądanie tego co oferują księgarnie internetowe. Za 10-15zł można znaleźć całkiem interesujące tytuły.
Po trzecie prezenty:D jak ktoś pyta co Ci kupić powiedz – książkę. Bo czy kolejne skarpetki i dezodorant będą lepsze?;)
I czwarte – biblioteczki znajomych i wymienianie się książkami

mess.lover
Gość

Właśnie w tej chwili przeglądam internetowe księgarnie 😉 W sumie, kolejny raz dzisiaj. Rano udało mi się upolować książkę o autyzmie za 10 zł, zupełnie przypadkiem. Na ceneo nie pojawia się ta oferta. Od siebie polecam księgarnię bonito, ale jakiś czas temu znalazłam miejsce jeszcze bardziej korzystne – czytam.pl Każda książka, którą zamierzam kupić (głównie autyzm, integracja sensoryczna itp.) wypada tutaj najtaniej. Mój schowek liczy sobie już ponad 300 zł, a jest w nim naprawdę sporo pozycji! 🙂 I jeszcze – grupy na fb. W jednej związanej z autyzmem ludzie sami przekazują sobie książki na zasadzie "przeczytasz – puść dalej… Czytaj więcej »

Agata
Gość

Ja polecam stronę aros.pl, można tam dostać naprawdę dużo tańsze książki niż w innych księgarniach.

Sovillian
Gość

Również polecam tą księgarnię tylko, że ja kupowałam od nich na allegro. I to nieświadomie dwa razy pod rząd od nich kupiłam skuszoną niską ceną w porównaniu do innych ofert.

Kinga E.
Gość

Ja co roku przed świętami wysyłam rodzinie listę książek, które chciałabym przeczytać/mieć. Potem jakimś magicznym trafem znajduję kilka pozycji pod choinką. W tym roku zgarnęłam cztery książki, których na pewno nie kupiłabym sobie sama – a do których będę wracała nie raz. Poza tym w bibliotekach, które odwiedzam, szanowne panie już przymykają oko na limity wypożyczeń i zamiast 10, zdarzało mi się mieć na koncie i 20.A teraz najlepsze – ja nawet nie lubię czytać. Nie lubię czytania, jako czynności. Ale po pierwsze – muszę (ze względu chociażby na pisanie prac dyplomowych), a po drugie – zyski z czytania zdecydowanie… Czytaj więcej »

Sovillian
Gość

Moim marzeniem jest stworzenie sobie swojej osobistej biblioteczki z moimi ulubionymi książkami. Nie często kupuje książki, bo niestety różne mam wydatki, ale nie jest to dla mnie wymówką do nieczytania książek. Obecnie moja znajoma dostała w spadku po babci polonistce całkiem pokaźny zbiór książek, a ponieważ znajoma czytaniem nie jest zainteresowana pożycza mi co poniektóre książki. 😉 Gdy mam już konkretnie upatrzoną książkę, którą bardzo chcę przeczytać, a w bibliotece jej nie ma, wtedy zawsze uzbieram potrzebną kwotę. Poza tym o ile się nie mylę na lubimyczytac.pl istnieje giełda wymiany, tak więc zawsze można się zamienić na coś co nas… Czytaj więcej »

Justyna Ch.
Gość

No i zgłasza swoją obecność blogerka, która "korzysta" z ostatniego sposobu. Zgadzam się, że punkt wejścia we współprace jest zdecydowanie łatwiejszy, ponieważ statystyki blogów książkowych to całkowicie inna bajka. Ale umówmy się, czas spędzony nad książką + czas spędzony nad opinią nie są współmierne do wartości książki, więc utrzymują się prawdziwi pasjonaci.

Świetna sprawa z latającą biblioteczką, muszę wprowadzić w życie. A tak w ogóle, to najczęściej wybieram formę pożyczania od znajomych. Jednak u osób dbających bardzo u estetykę to by nie przeszło.

Fajny tekst popełniłaś 🙂

Healthy Life Connoisseur- martynika
Gość

Trafiłaś tym postem w moje aktualne poszukiwania!:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A może byś stworzyła wpis z najlepszymi książkami jakie czytałaś? 🙂

paranoJa
Gość

To ja jeszcze wspomnę o księgarniach Dedalus. Są stacjonarnie w kilku miastach, na pewno dwie we Wrocławiu i można tam kupić nowe książki za 1/2 czy nawet 1/3 ich ceny.

Natalia
Gość

Ja znam z kolei ludzi, którzy czytają książki na pokaz. To znaczy – czytają klasykę literatury polskiej czy światowej i się tym chwalą, ale kompletnie nie rozumieją przesłania albo nie znają podstawowych bohaterów, tematów itp. Zresztą tak samo jest ze wspomnianym przez Ciebie Coelho, którego czytają namiętnie, a nie potrafią nic z tego wywnioskować niestety. Co jest smutne trochę i śmieszne tak samo, jak zdanie, które przytoczyłaś, że "nie czytam książek, bo są drogie". Ja z kolei mogę polecić księgarnię internetową bonito.pl (chyba funkcjonuje też pod szyldem aros.pl, cóż, chcą zarobić), ale można tam znaleźć książki w konkurencyjnych cenach do… Czytaj więcej »

Mała
Gość
Mała

Ja ze swojej strony mogę polecić portal finta.pl i tradycyjne wymiany książkowe, zwłaszcza te organizowane na Targach Książki przez lubimyczytac.pl oraz znak.com.pl – dobre książki i bardzo przyjemne ceny. Też bardzo lubię czytać, ale staram się nie wydawać więcej niż 15 zł za jedną książkę (ach, te wyprzedaże), a na te droższe pozwalam sobie w ramach nagrody lub gdy dostanę kartę podarunkową. Jeżeli ktoś czyta tylko książki o określonej tematyce, to fakt, czasem trzeba sporo wydać.Ja ostatnio postanowiłam czytać mniej, a bardziej świadomie (notować więcej! to tak odnośnie wcześniejszego wpisu ;)), więc postaram się uzupełniać moją biblioteczkę wolniej i z… Czytaj więcej »

Mila
Gość

No właśnie, biblioteki! Pisałam kiedyś o tym u mnie na blogu 🙂 (mam nadzieję, że nie obrazisz się za link, ale może ktoś sie zainspiruje do częstszego odwiedzania bibliotek : http://being-mila.blogspot.com/2014/08/dlaczego-nie-kupuje-ksiazek-chociaz.html) Mam takie szczęście, że na Dolnym Śląsku mamy katalog biblioteczny i można sobie sprawdzić dostępność książek w bibliotekach no i w razie czego "zamówić" sobie książkę, żeby nikt inny nam jej nie wypożyczył 🙂 Miesięcznie czytam przynajmniej 4/5 książek no i cóż… to dla mnie duża oszczędność 🙂 Za kartę zapłaciłam 5 zł jakieś 7 lat temu, przez 7 lat zapłaciłam też jakieś 20 zł kary za nieoddanie książek… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja najczęściej wypożyczam książki. Dlaczego rzadko kupuję, bo większość wydawanych serii w Polsce to straszne tasiemnce. Z reguły kupuję tylko kiedy naprawdę książkę muszę przeczytać, a nie ma szans jej dostać w bibliotece, albo dostaję na prezent. Warto patrzyć na promocje w matrasie, udało mi się upolować tam książkę za 10zl . Warto też kupować używane np. dedadlusie , w innych komisach lub internetowo. A przede wszystkim nie czytać reklamowanych nowość, starsze mniej popularne książki również mogą być dobre, a cena o wiele niższa. Nie zawsze to co na topie jest warte swojej ceny. Gwiazd Naszych Wina nie jest nowością,… Czytaj więcej »

Em Art
Gość

Podobnie chyba jak If I stay czyli Zostań jeśli kochasz albo Jeśli zostanę ( w najstarszej wersji) Gayle Forman

Martyna blog vendiee
Gość

Ja ostatnimi czasy mam trochę wydatków, a to prawko, a to coś jeszcze. I ostatnio też nadszedł mi ten temat do rozmyśleń. Marzę o własnej blblioteczce w domu i z tego powodu nie chcę wypożyczać książek. Dlatego się staram uzbierać te paręnaście złotych na książkę. Jak teraz nie mogę sobie pozwolić, to innym razem. Jest wiele używanych w bardzo dobrym stanie. I niekiedy nie warto przepłacać. Są drogie nie ma co ukrywać, jednak wolę wydać pieniądze na książkę, która mnie w jakiś sposób rozwija aniżeli na papierosy, czy alkohol (bo na to ludzie zawsze mają) Pozdrawiam Serdecznie.

Ewa Cieślak
Gość

Ja ostatnio kupiłam 9 książek Harlena Cobena za 100zł więc warto kupować używane książki!!!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja ostatnio gdzie się nie ruszę, to widzę kryminały, w tym Cobena, po 9,99. Dzisiaj nawet u siebie we Freshu widziałam:). Spokojnie można kupić nową, dobra książkę za 10zł, a 14,99 to już taki ful wypas:).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ile pomysłów! O części nie miałam pojęcia, np. o book boxie. Świetna opcja! Latającą biblioteczkę znam z Biblionetki, tam można puścić książkę w świat, kolejne osoby wpisują się na listę i książka krąży, aż trafi do ostatniego chętnego. Potem wraca do właściciela, a czasem zostaje u ostatniej osoby. Jest też Bookcrossing – w wielu miastach w różnych miejscach stoją regały, na które można przynieść swoje przeczytane książki i wziąć inną. Darmowych, legalnych ebooków w sieci jest mnóśtwo. Starszych książek (w tym wielu klasyków) nie dotyczy prawo autorskie, więc można je udostępniać bezpłatnie. Można wreszcie wejść do empiku, wybrać co tylko… Czytaj więcej »

Aneta Wójcik
Gość

Książki <3 poruszyłaś mój ulubiony temat! 😀 kiedyś mieszkałam w bardzo małej miejscowości i miałam tam bibliotekę właśnie z panią Irenką 🙂 duuużo książek, bardzo dużo nowości bo stali czytelnicy zawsze dostawali to co chcieli, jak nie było od razu to za tydzień, dwa, miesiąc. Często odbierałam jeszcze ciepłe od foliowania bo czekały na mnie "pod ladą" nowe. Tytuły naukowe też mogłam brać do domu chociaż teoretycznie były do korzystania w czytelni. Pani zawsze doradziła jak się biedna pogubiłam. BTW moja pierwsza impreza poza domem była właśnie w bibliotece, bal maskowy jak miałam 5 lat i od tamtej chwili zakochałam… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dla Krakusów – tania książka na Grodzkiej. Tam jest wszystko. Np. Umberto Eco, Szaleństwo katalogowania, za 40 zł zamiast 129. Ostatnio kupiłam książkę Murakamiego ( i to nie wydanie kieszonkowe! ) , Mansfield Park Jane Austen i opowiadania Iwaszkiewicza, bardzo porządnie wydane, i zapłaciłam 40 zł. Tyle ile w normalnej księgarni za jedną książkę 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Właśnie szukałam w komentarzach namiaru na tanie książki w Krakowie i już wiem gdzie zajrzeć 🙂

Em Art
Gość

Miałam wypożyczoną Sylwii Chutnik "Mama ma zawsze rację". Jedna z moich ulubionych książek ! Polecam.

Ania S
Gość

Dzięki Twojej notce zamówiłam właśnie książkę na Matras.pl, której myślałam, że nie mają, bo w księgarni nie było, a w innych stacjonarnych także jej nie widziałam i ciągle zapominałam sprawdzić w necie 😉 Pozdrawiam 😉

Mojra
Gość

Zawsze z wielką niecierpliwością czekam na targi książki oraz poluje na egzemplarze po wystawowe, które można już nabyć za 10 -15 zł na stronach wydawnictw.

kubekczekolady
Gość

Ja bardzo rzadko kupuję książki, ale dużo czytam 😉 Po prostu wybieram biblioteki, jestem zapisana do kilku i odwiedzam regularnie. Dużo też się zmieniło, odkąd mam czytnik i często szybszy dostęp do pozycji, których nie ma w bibliotece 🙂
Fajnie kupować książki, ale mi szkoda na to kasy plus myśl o przeprowadzce szybko zniechęca do gromadzenia ciężkich książek. Rezygnuję z tej zasady na rzecz książek, które czytałam milion razy – miło je w końcu mieć w swojej prywatnej biblioteczce 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, prowadzisz najlepszy polski blog jaki istnieje. Zawsze czekam na Twoje teksty i chociaż czasami piszesz o czymś, co mnie nie interesuje, to zawsze czytam i znajduję w tym nieciekawym temacie coś dla siebie. Tym razem trafiłaś w dziesiątkę 🙂

hard-big-hand
Gość

ha! też kocham czytać 🙂
a jak tylko zobaczyłam zdanie "szukanie głębi na siłę" idealnie mi przypasowało to do notki, którą chcę napisać pod koniec miesiąca o książkach, które przeczytałam w styczniu. I zdanie to idealnie pasuje do jednej z tych książek 🙂
odkąd mam czytnik ebooków to kupuję mniej książek papierowych, ale jak tylko vjest jakaś promocja to nie mogę się oprzeć. wiem, że przy remoncie te książki nie wykończą 🙂
miłego dnia

Angelika Ś.
Gość

od dziecka uwielbiam czytać. kiedyś wypożyczałam książki z biblioteki, czasami zdarzyło mi się jakąś kupić lub dostać w prezencie. na studiach nadal korzystałam z zasobów bibliotecznych ( dwóch naraz! ) oraz odkryłam antykwariaty, uliczne stoiska i księgarnie z końcówkami serii, gdzie mogłam kupić książki za przysłowiowe grosze. uważam, że książki są drogie, ale mimo to nie zamierzam zrezygnować z czytania 😉 dlatego po pierwsze wymieniam się książkami dzięki portalowi Lubimy Czytać, poza tym przekopuję Internet w poszukiwaniu promocji, dzięki czemu odkryłam wiele księgarni, w których można kupić książki po okazyjnej cenie, np. aros, dedalus czy gandalf, bo jak to mówią… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a ja sciagam ksiazki z chomika. tak kradne je po prostu. od tego czasu przeczytalam juz ponad 30 ksiazek, ktore w kilka sekund laduja na moim czytniku. Napewno nikt tego nie pochwali, ale inni kradna, wiec dlaczego mam placic. Jesli ksiazki na chomiku nie ma a chce ja miec, to kupuje, ale zdaza sie to rzadko. Ponadto biblioteka i przeceny. Czytanie ksiazek nie jest drogie 🙂

Minariko
Gość

"ale inni kradna, wiec dlaczego mam placic" najgorsza z możliwych wymówek. Już lepiej by było jakbyś po prostu napisała, że szkoda Ci pieniędzy i dlatego kradniesz.

hard-big-hand
Gość

a czy te książki dalej sprzedajesz? skoro ktoś już tę książkę kupiła i dał na chomika – chwała mu za to 🙂 podzielił się 🙂 to tak samo można nazwać pożyczanie książek – skoro ja kupiłam to dlaczego mam ją komuś pożyczać? – niech sobie zarobi kasę i kupi. Ja książki kupuje i pożyczam dalej – tak samo jest z ebookami na chomiku. Poza tym chomik jest do dzielenia się.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

sciagam tylko dla wlasnego uzytku. Chomik to przeciez kradziez. co innego kupic ksiazke i pozyczyc 2-3 kolezankom, a co innego wstawic na chomika gdzie tysiace ludzi ja za darmo czytaja. Ja przyznaje sie do tego i mowie jasno KRADNE ksiazki, bo mam je za darmo z chomika. Nie jestem z tego dumna.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Anka, jeslis ty taka chojna, to wrzuc ta swoja ksiazka tutaj na strone, czemu mam za nia placic, albo wrzuc na chomika. Nie bede sie na Jakis stronach logowac, aby potem placic abonament. Niech cos pojdzie nie tak, zapisze sie i ciach nie bede sie mogla wypisac. Wrzuc tutaj 🙂

Seldirima
Gość

Mnie się zdarzało ściągać z chomika jakieś niedostępne powszechnie podręczniki (na zasadzie – wydanie sprzed XX lat, dostępność w bibliotekach naukowych w innych miastach) i nie czuję się z tego powodu złodziejką 😉 Oczywiście to nie były e-booki tylko skany wykonane prawdopodobnie przez właściciela książki. E-booków nie czytam, bo nie lubię czytać na komputerze, a nie posiadam czytnika, który ponoć nie psuje wzroku.

Danusia YZ
Gość

Zgadzam się z tym, że da się czytać tanio. Zapraszam do siebie gdzie pokazuje konkretne przykłady http://www.eksperyment-zycie.blogspot.com

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja mogę jeszcze polecić skupszop.pl, coś w stylu antykwariatu online, zaopatrywałam się tam w książkowe prezenty świąteczne – byłam mile zaskoczona stanem książek, jak nowe.

Kadusia
Gość

uwielbiam czytac <3 pozniewaz jestem jeszcze nastolatką to jest mi troszkę żal wydać 30 zł na książkę, ale dla chcącego nic trudnego! w internecie jest pełno darmowych ebookow, wystarczy poszukac 😀 w 99% gdy chcę przeczytać książkę to ją znajde, a jeśli nie to wybieram się do biblioteki 🙂 takie darmowe ebooki to baaardzo fajna sprawa i większość z nich po prostu ściągam na telefon, w ten sposób mogę czytać kiedy tylko mam ochote 🙂 (a dojeżdzam do szkoły do miasta busem przez 1h więc, tym lepiej i mogę zabić czas, miło spędzając powrot do domu)

Karola S.
Gość

Dodam też od siebie (może jeszcze nie padło w żadnym z komenatrzy), że coraz częściej w galeriach handlowych robione są wydzielone strefy ze stoliczkami, pufami i półkami pełnymi książek. Można czytać za darmo. Polecałabym też sprawdzanie OLX – jest sporo książek w większości w śmiesznych cenach, bo ludzie chcą się ich pozbyć.
Czytanie jest drogie chyba tylko dla ludzi, którzy chodzą polansować się do Empiku.

Polowanie na zdrowie
Gość

Ja nie raz kupię tanio książkę w Biedronce, Tesco, Karrefurze, Matrasie. Poza tym szukam też używanych na Gumtree.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pewnie, że to głupi powód. Podobnie jak : ,,nie mam czasu". Rozumiem, gdy ktoś ma wycieńczającą pracę, studia, albo obowiązki, ale jeżeli ktoś przychodzi do domu o 15, po czym siedzi 5-6 godzin przed telewizorem i twierdzi, że nie ma czasu, to jest dla mnie śmieszne. Przecież może po prostu powiedzieć, że nie lubi.

Agnieszka K.
Gość

Allegro i portale aukcyjne – polecam dla tych, którzy chcą kupić książkę. Czasami dziwię się, że książka, która dla mnie jest upragniona, wymarzona może kosztować raptem 1,99.

Klaudia / Life Essence
Gość

Ja mogę jeszcze polecić księgarnie Ravelo, mają outlet, gdzie "zniszczone" książki można kupić dużo taniej. Naprawdę się opłaca, bo kiedyś drogie książki specjalistyczne kupiłam za grosze, a ich wada polegała na lekko porysowanej okładce.
Legimi polubiłam kiedyś dzięki Tobie i już nie wyobrażam sobie czytania bez niego.

Dominika Polok
Gość

Jeśli chodzi o ebooki to polecam Upolujebooka.pl – genialna porównywarka i można śledzić ceny upatrzonych tytułów. Poza tym księgarnie wydawnictw mają często świetne okazję, np. Znak albo Czarna owca 🙂

Ola
Gość
Ola

Mój chłopak kupił bardzo dużo tanich książek na allegro- po 2,5,7 zł 🙂 Były to książki związane z jego studiami-filozoficzne i religioznawcze. Tak czy siak zawsze warto allegro sprawdzić.
Sama kupuję często na bonito.pl oraz w Składzie Tanich Książek na Grodzkiej w Krakowie- książki nowe,a często w tym drugim ceny o 70% niższe niż np. w empiku. Ostrzegam, nie da się wyjść z tego miejsca bez niczego 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja uwielbiam czytać, i nie zwracam uwagi na cenę książki. Jeśli dany dział w księgarni mnie interesuje to potrafię wyjść obładowana z dziesięcioma książkami na raz. 😉

Zakrecony Kot
Gość

u nas w mieście jest akcja wędrująca książka czy jakoś tak. Polega to mniej więcej na tym że po przeczytaniu książki zostawiasz ją w dowolnym miejscu w parku, na siłowni obojętnie. Ten kto ją weźmie robi po przeczytaniu to samo itd:) nie jestem tez pewna ale książke bierze się chyba z biblioteki a w zamian trzeba zostawić inną. sama kocham czytać niestety z braku czasu czytam bardzo długo ;/ i zawsze polegalam na bibliotece ale ostatnio poluje na promocje i buduje swoja biblioteczke 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Polecam powieść północ, południe Elizabeth Gaskell 🙂 Na jej podstawie powstał serial w 2004 roku, stworzony przez BBC, który jest warty obejrzenia ')

Emilia Baczyńska
Gość

Polecam też Żony i córki powyższej autorki 🙂 właśnie wyszły wznowienia, ale poprzednie wydania dostępne w bibliotekach, we Wrocławiu na pewno na Szewskiej 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Książka została wydana w 1854. Autorka pisała powieść w odcinkach, w gazecie wydawanej przez Karola Dickensa 🙂 Styl pisania podobny do Jane Austen, ale porusza zdecydowanie poważniejsze tematy m.in. relacje między robotnikami a właścicielami przędzalni bawełny

Emi
Gość

Kocham książki i są takie, do których lubię wracać, lubię autorów i takie lądują na mojej półce. Większym ograniczeniem niż cena jest dla mnie metraż mieszkania 🙂 Bo wydanie 30 zł na książkę raz w miesiącu, to nie jest zawrotna suma. Wolę przeznaczyć tę kwotę na książki niż słodycze, czy alkohol. Często korzystam z taniej książki, przecen i wyprzedaży i czasami 30 zł to nie jedna, ale i 4 książki. Z kupionymi taniej jest mi się też łatwiej rozstać, jeśli uznam, że to jednak nie to. Takie nietrafione książki zanoszę do biblioteki, która kiedyś była moim prawie drugim domem (pierwsze… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Biblioteki to zdecydowanie najlepszy pomysł. Gdy tylko jakieś książki nie ma, a chciałabym ją przeczytać to po prostu zamawiam. Pani później stwierdza, że rzeczywiście ciekawe i mi ją kupują. Później tylko pani dzwoni, że już kupili, a książka czeka do odebrania za darmo w bibliotece

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja korzystam w biblioteki:). Generalnie teraz ceny książek są porażająco niskie, byłam ostatnio w dwóch księgarniach na starówce w Warszawie (jedna obok Grycana, jakby ktoś szukał;>) i było sporo książek za 5-10zł (nowych), jakieś wielkie i wypasione Atlasy były np. za 15zł. Księgarnia upadają teraz, więc maja bardzo dobre ceny.

Grocrafty

Szczypta Magii
Gość

Jazdnych patentów nie mam, czasem żal jak mało kasy w portfelu kupić książkę dlatego swój wybór przemyslam kilka razy i zwykle się opłaca 🙂 nie wyobrażam sobie sprzedac swojej książki choć mozliwe, ze za parę lat może się to zmienić.

Annabelle Beauty
Gość

Zanim dokonam zakupu jakiejkolwiek pozycji książkowej szukam miejsca, gdzie jest najkorzystniej cenowo 😉 Gdy już odnajdę taki sklep – wrzucam do wirtualnego koszyka i cieszę się książką parę dni później. Mam sporo książek, które przeczytałam, ale nie zamierzam do nich wracać – muszę pomyśleć nad ich sprzedażą, zawsze będą grosze na kolejne książkowe zachcianki 😉

Vendelin
Gość

Ja ostatnio zainwestowałam w Kindle. Bardzo fajnie się czyta na nim, najpierw pościągałam sobie te darmowe ("uwolnione"), a pierwszą książką, którą kupiłam była właśnie Twoja 🙂 Nie ma się co czarować, myślę, że większości osób się zdarzyło/zdarza ściągnąć coś z chomika. Mnie krew zalewa jak widzę, że ebook kosztuje niewiele mniej niż papierowa wersja, gdzie odpada, druk, papier, transport… Mam nadzieję, że zmniejszą ten podatek, bo to istny rozbój:P Oczywiście to nie jest usprawiedliwienie dla piracenia ;P chociaż zastanawiam się, czy jeśli na przykład moja siostra kupi ebooka i mi go wyśle, to liczy się to jako piractwo, czy jako… Czytaj więcej »

Vendelin
Gość

Jeśli czytasz dużo ebooków na tablecie, to możesz zainwestować w czytnik, bo nie szkodzi oczom. Ale jeśli nie czytasz aż tak dużo na tablecie, to nie wiem czy jest sens. Ja tableta nie mam, mam kindle i mam telefon, na którym sprawdzam internet. Ale też nie muszę poza domem tak często z internetu korzystać. Od biedy da się też korzystać neta na kindlu, ale to naprawdę od biedy:)

Previous
Mała zmiana – wielki efekt : trik, który podniesie Twoją efektywność
Czy książki są drogie? Co warto przeczytać i jak czytać tanio.