Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

Czy książki są drogie? Co warto przeczytać i jak czytać tanio.

Nie będę czytać, bo książki są drogie. Usłyszałam to zdanie niedawno i poraziło mnie swoją głupotą. Bardzo nie lubię udawanych  powodów, bo ten – z całym szacunkiem – jest śmieszny. Już prościej powiedzieć, że nie lubi się czytać. Żadna zbrodnia :).

Czy książki są drogie? To zależy od punktu widzenia. Jeśli naszym odniesieniem jest najniższa krajowa, to sytuacja gdy na książkę zarabia się pół dnia  nie należy do przyjemnych. W tym sensie – rzeczywiście – książka tania nie jest.
Jeśli kupujemy książkę specjalistyczną, która pomoże nam poprawić jakąś umiejętność na której zarobimy (np. podszkolić się w fotografii), to książka jest inwestycją, która szybko się zwróci. Z tej perspektywy – książka jest tania, bo koszt inwestycji szybko się zwraca. Nabytej umiejętności nikt nam nie odbierze, a książkę jako fizyczny przedmiot można po prostu odsprzedać.

Podzieliłabym czytelników na dwie grupy – jedni traktują książkę jak przedmiot, drudzy – jak treść. Ja nie kupuję książek – kupuję emocje. Jeśli za 30 zł mogę przeczołgać się przez wszystkie najpiękniejsze i najsmutniejsze emocje to zdecydowanie jest to tego warte.

W tekście o tym, jak przeczytać moją książkę za darmo ujawniłam, jak bardzo mało z każdej książki ma jej autor. Na cenę książki składa się cała masa innych kosztów, jak np. redakcja,korekta, promocja, wynagrodzenie grafika, skład, łamanie, druk, koszty magazynowania, koszty dystrybucji, podatki. Każdy z nas chce być uczciwie wynagradzany za swoją pracę, ale jednocześnie wielu z nas żąda i oczekuje bardzo tanich produktów. Pisałam kiedyś o pewnym błędzie w tym rozumowaniu :

W tekście : Zdrowe odżywianie jest tanie! Konkretne przykłady 

Wracając jednak do tematu.

Jest masa sposobów na to, by książki czytać naprawdę za niewielkie pieniądze, lub nawet za darmo.

Oto kilka moich propozycji:

  • Biblioteki. Absolutny banał, ale biblioteki istnieją i część z nich jest naprawdę dobrze zaopatrzona. W dodatku obecnie wiele z nich ma na stronie internetowej zakładkę “zaproponuj książkę” – jeśli danej nowości w bibliotece nie ma, możemy zasugerować uzupełnienie o nią zbiorów placówki. Jeśli Twoja biblioteka nie ma takiej zakładki, to przy następnych odwiedzinach uśmiechnij się szeroko do siedzącej tam pani Irenki i zgłoś potrzebę. Biblioteki uzupełniają zbiory co jakiś czas i jeśli nie wiedzą jakie jest zapotrzebowanie – biorą byle co, aby wyczerpać budżet na to przeznaczony.
  • Książkowe konkursy – wbrew pozorom – szansa na wygraną jest relatywnie duża. Po prostu polub  na facebooku strony swoich ulubionych wydawnictw i śledź rozwój wydarzeń. Koszt druku jest chyba najmniejszy ze wszystkich i to jest często bardzo tania forma promocji. Wystarczy trzymać rękę na pulsie. Są tacy, co startują w konkursach nałogowo, a nietrafione książki sprzedają na allegro. Czy to etyczne – nie mnie i nie Wam oceniać.
  • “latająca biblioteczka” – mój sposób na czytanie. Mam z grupką znajomych plik w google docs z listą książek, które mamy i możemy sobie pożyczyć. Każdy wpisuje tam co chce i ewentualnie dostawia potem w nawiasie informację, u kogo aktualnie książka się znajduje. To sposób na to, aby mieć ciastko i zjeść ciastko.
  • Sprzedawanie przeczytanych książek – kiedyś kupowałam ideę, że w każdym domu powinna być wielka, dobrze wyposażona biblioteczka. wierzyłam w to do pierwszego większego remontu. Nie chcę nawet myśleć o przeprowadzce. Z czasem przejrzałam na oczy i zrozumiałam, że książka to nie przedmiot, a głównie treść i przekaz. Zostawiam sobie książki bardzo wyjątkowe, takie, do których często wracam. Jeśli sprzedajesz książkę, póki jeszcze jest “gorąca” i modna, możesz odzyskać nawet 70% włożonej w nią kwoty.
Nie mogę też pominąć promocji. Godnym uwagi dla cyfrowych czytaczy jest program “czytaj bez limitu“, czyli książkowy abonament w legimi . Przez pierwsze 7 dni czytamy za darmo tyle e-booków, ile dusza zapragnie. Potem możemy wykupić sobie abonament i czytać. Najdroższy pakiet, oferujący czytanie ile dusza zapragnie na 4 urządzeniach, kosztuje 32.99 zł.  Możesz przeczytać jedną książkę, ale możesz przeczytać ich też 30. Jak korzystać z Legimi pisałam w tekście “Jak czytać książkowe nowości za darmo?“. Prywatnie bardzo lubię i pomysł i usługę :). Znajdziemy tam nowości jak “Gwiazd naszych wina” czy książki Murkamiego.
Jeśli zamiast e-bookowej wypożyczalni, wolimy e-booki kupować na własność, ciekawą opcją jest książkowy odpowiednik pudełek-niespodzianek.
Np. styczniowy book box kosztuje 13,90 zł. Można wybrać jedną książkę z możliwych, czyli :

w tym miesiącu jest bardzo różnorodnie. W book boxie wybierasz jedną z pozycji pokazanych wyżej. W przypadku mojej książki, 13,90 zł nie jest wielką różnicą, ale np, “Żyj zdrowo i aktywnie z Anną Lewandowską” za 13,90 zł legalnie, bez piractwa, to naprawdę fajna okazja. Z powyższych – wiele dobrego słyszałam o “Diecie bez pszenicy”, aczkolwiek przy moim schorzeniu byłaby to zbrodnia, więc książki nie czytałam. Recenzowałam natomiast pozycję Facet idealny . Reszty zwyczajnie – nie znam.

Jeśli już przy promocjach – zawsze warto sprawdzić ceny książek w kilku miejscach. Gdybym była mądra, kupiłabym siostrze “Zniszcz ten dziennik” za 18 zł, zamiast 29.99 :))

ZAWSZE sprawdzaj na ceneo lub innej porównywarce. Zrób sobie test już teraz, w trakcie czytania :))

var script = document.createElement(“link”);
script.setAttribute(“type”, “text/css”);
script.setAttribute(“href”, “http://app.ceneostatic.pl/common/style_ap/searchbox/style.css”);
script.setAttribute(“charset”, “utf-8”);
script.setAttribute(“rel”, “stylesheet”);
var head = document.getElementsByTagName(“head”)[0];
head.appendChild(script);

Inne godne uwagi promocje :
– Podobno trwa wielka wyprzedaż książek w…Tesco. Nawet do -70% 🙂
– Wydawnictwo Illuminatio ma wyprzedaż 50%
– Matras – 25% na wszystko (link do promocji) Plusem jest możliwość odbioru na miejscu
– Różne promocje ma Zielona Sowa
A na Books On znalazłam nawet książkę za jeden grosz 🙂

Mało?
Różne e-booki można czytać za darmo na wolnelektury.pl
W tym miejscu chciałam serdecznie polecić mniej znaną baśn Andersena – Z jednego gniazda. Jest krótka i ma ciekawe przesłanie.

Jeśli nie lubimy e-booków, warto odwiedzać antykwariaty i buszować po allegro. Jeśli umiemy czytać po angielsku, to ebay i świat książek za 1$ stoją przed nami otworem 🙂

W tym miejscu pokuszę się o małą dygresję. Ja osobiście czytać lubię. Ale wcale nie uważam, że ludzie, którzy nie czytają, są głupi, albo Ci, którzy czytają są mądrzy. Dla przykładu znam faceta, który czyta bardzo dużo książek. Zna większość odpowiedzi na pytania zadawane w “jeden z dziesięciu” i wymieniłby bez wahania wszystkie rzeki dowolnego kraju. Problem w tym, że kompletnie nie umie wykorzystać zdobytej wiedzy i jest zgorzkniałym, smutnym człowiekiem, który ciągle narzeka. Może zna wiele faktów i danych, ale kompletnie nie potrafi ich wykorzystać ani przetworzyć, nie mówiąc o powiązaniu czy wyciągnięciu wniosków.

Zapewne sami znacie osoby, który połykają książki i na połykaniu się kończy. Jakby cierpieli na syndrom złego wchłaniania ;-).  Nie widzę jednak nic złego w traktowaniu książek jak rozrywki. Mam dni, kiedy na tapetę biorę poważne, mądre książki, mam takie, kiedy czytam typowe odmóżdżacze. Polecam tekst “szukanie głębi na siłę

Jakie książki polecam? Kilka książkowych tekstów z moimi polecajkami:

Na koniec – jest jeszcze jeden sposób. Raczej łatwy – jeśli dużo czytasz, załóż bloga z recenzjami przeczytanych książek. Uporządkujesz własne myśli a przy okazji będziesz dostawać książki od wydawnictw :). Próg “wejścia” we współprace jest dużo niższy niż na innych blogach, a dla mola książkowego rozliczenie barterowe będzie korzystne 😉 .
Jeśli macie inne patenty na tanie czytanie – piszcie śmiało! 🙂


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

134
Dodaj komentarz

avatar
63 Comment threads
71 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujemisspolalitaKasiarytmklawiatury.plM.Ortycja Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

"latająca" biblioteka to bardzo ciekawa opcja 😀 Wspólny, edytowalny plik-lista to wygoda, wprowadzę w życie. Sama zabieram się za wystawienie książek, które zalegają na pólkach. Ja z nich nie korzystam, może ktoś inny ucieszy się z okazyjnego zakupu, a ja będe mieć fundusze na nowości 😛

Natasha
Gość

W hipermarketach typu Carrefour czy Auchan są czasami (aktualnie na przykład) ogromne kiermasze książek. Ja dzisiaj znalazłam za 9,99 zł książkę "Masa o kobietach polskiej mafii". 🙂 Czasami można znaleźć naprawdę fajne perełki 🙂 Dla chcącego nic trudnego!

emajla
Gość

W Biedronce jest coś takiego jak ,biblioteka biedronki' i pozycje zmieniają się co dwa tygonie. Wszystkie książki (chyba, jeszcze nie widziałam droższych) kosztują 9,99 i są to wydania kieszonkowe naprawdę fajnych tytułów 🙂
Aaa, właśnie wydania kieszonkowe to też dobry pomysl na tanie książki same w sobie 😀 I specjalne tanie księgarnie!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Często także w Stokrotce czy wcześniej wspomnianym Tesco są niezłe promocje. W Stokrotce kupiłam dwie książki rozmówki Beaty Pawlikowskiej włoski i francuski, za 9,99 zł każda. A obecnie w niektórych sklepach Tesco są 50% zniżki na książeczki dla dzieci, takie jak Lokomotywa za 5 zł każda 🙂

Aga Juga
Gość

Ja mogę śmiało powiedzieć, że czytanie jest moją pasją. Wiem, że brzmi to głupio, małostkowo i dziecinnie, bo pytając się kogokolwiek na ulicy "jakie są Twoje zainteresowania", większość odpowie, że książki i muzyka. Bo tak najprościej. Jeżeli ktoś naprawdę lubi czytać to szczerze polecam czytnik. Wartość mojego zwróciła mi się już po pół roku, a oszczędności związane z kupnem książek są OGROMNE. Chociażby na merlinie można czasami "kupić" książkę za darmo, albo po 70% przecenie. Właśnie ja z takich akcji korzystam! 😉Bo szczerze powiedziawszy książki są drogie, o specjalistycznych już nie mówię. Jednakże pisadła na przykład Kena Folleta (szczerze polecam… Czytaj więcej »

Marta
Gość

Ja też bardzo polecam czytnik, mam Kindla i to jeden z lepszych zakupów w moim życiu 🙂 wszystkie książki zawsze przy sobie, miesięczna żywotność baterii, ogromny komfort czytania. Plus to, że czytam po angielsku, a łatwiej znaleźć ebooki w tym języku niż książki tradycyjne 🙂

Aga Juga
Gość

mimo wszystko, książka w granicach 40-50 złotych jest droga, o ile się nie mylę wspomnianego Folleta kupiłam na promce i zapłaciłam dużo mniej! 😀 Musiałabym sprawdzić wyciągi z banku hehe!
Rzeczywście na kindlu dużo łatwiej czytać książki po angielsku, bo nawet mamy tam słownik także nie znamy jednego wyrazu – hop siup i wszystko wiadomo 😉

Czarne Espresso
Gość

Uwielbiam czytać! Jakiś czas temu popełniłam podobny tekst u siebie na blogu. Biblioteki to świetne rozwiązanie. W konkursach też biorę udział i w ten sposób stałam się szczęśliwą posiadaczką kilku pozycji. Nawet u Ciebie wygrałam książkę "Fartowny pech" 😀 Jak ktoś chce to znajdzie sposób!

emajla
Gość

Książki to mega frajda moim zdaniem 😀 A teraz jeszcze wyciągam z nich coś więcej niż emocje (bo też dla nich czytam) bo stosuje twoją metodę z poprzedniej notki. Niby trzeci dzień dopiero, ale metoda naprawdę działa!
Kurcze,aż jestem w szoku ^^

Anka
Gość

Ja kupiłam swego czasu wszystkie książki o Wiedźminie wydając max 10zł za egzemplarz. Na allegro właśnie sporo osób sprzedaje przeczytane książki. Jak się mieszka w większym mieście można znaleźć sprzedawców w swoim mieście i odebrać osobiście bez płacenia za przesyłkę.
Drugim sposobem będzie dokładne przeglądanie tego co oferują księgarnie internetowe. Za 10-15zł można znaleźć całkiem interesujące tytuły.
Po trzecie prezenty:D jak ktoś pyta co Ci kupić powiedz – książkę. Bo czy kolejne skarpetki i dezodorant będą lepsze?;)
I czwarte – biblioteczki znajomych i wymienianie się książkami

mess.lover
Gość

Właśnie w tej chwili przeglądam internetowe księgarnie 😉 W sumie, kolejny raz dzisiaj. Rano udało mi się upolować książkę o autyzmie za 10 zł, zupełnie przypadkiem. Na ceneo nie pojawia się ta oferta. Od siebie polecam księgarnię bonito, ale jakiś czas temu znalazłam miejsce jeszcze bardziej korzystne – czytam.pl Każda książka, którą zamierzam kupić (głównie autyzm, integracja sensoryczna itp.) wypada tutaj najtaniej. Mój schowek liczy sobie już ponad 300 zł, a jest w nim naprawdę sporo pozycji! 🙂 I jeszcze – grupy na fb. W jednej związanej z autyzmem ludzie sami przekazują sobie książki na zasadzie "przeczytasz – puść dalej… Czytaj więcej »

Agata
Gość

Ja polecam stronę aros.pl, można tam dostać naprawdę dużo tańsze książki niż w innych księgarniach.

Sovillian
Gość

Również polecam tą księgarnię tylko, że ja kupowałam od nich na allegro. I to nieświadomie dwa razy pod rząd od nich kupiłam skuszoną niską ceną w porównaniu do innych ofert.

Kinga E.
Gość

Ja co roku przed świętami wysyłam rodzinie listę książek, które chciałabym przeczytać/mieć. Potem jakimś magicznym trafem znajduję kilka pozycji pod choinką. W tym roku zgarnęłam cztery książki, których na pewno nie kupiłabym sobie sama – a do których będę wracała nie raz. Poza tym w bibliotekach, które odwiedzam, szanowne panie już przymykają oko na limity wypożyczeń i zamiast 10, zdarzało mi się mieć na koncie i 20.A teraz najlepsze – ja nawet nie lubię czytać. Nie lubię czytania, jako czynności. Ale po pierwsze – muszę (ze względu chociażby na pisanie prac dyplomowych), a po drugie – zyski z czytania zdecydowanie… Czytaj więcej »

Sovillian
Gość

Moim marzeniem jest stworzenie sobie swojej osobistej biblioteczki z moimi ulubionymi książkami. Nie często kupuje książki, bo niestety różne mam wydatki, ale nie jest to dla mnie wymówką do nieczytania książek. Obecnie moja znajoma dostała w spadku po babci polonistce całkiem pokaźny zbiór książek, a ponieważ znajoma czytaniem nie jest zainteresowana pożycza mi co poniektóre książki. 😉 Gdy mam już konkretnie upatrzoną książkę, którą bardzo chcę przeczytać, a w bibliotece jej nie ma, wtedy zawsze uzbieram potrzebną kwotę. Poza tym o ile się nie mylę na lubimyczytac.pl istnieje giełda wymiany, tak więc zawsze można się zamienić na coś co nas… Czytaj więcej »

Justyna Ch.
Gość

No i zgłasza swoją obecność blogerka, która "korzysta" z ostatniego sposobu. Zgadzam się, że punkt wejścia we współprace jest zdecydowanie łatwiejszy, ponieważ statystyki blogów książkowych to całkowicie inna bajka. Ale umówmy się, czas spędzony nad książką + czas spędzony nad opinią nie są współmierne do wartości książki, więc utrzymują się prawdziwi pasjonaci.

Świetna sprawa z latającą biblioteczką, muszę wprowadzić w życie. A tak w ogóle, to najczęściej wybieram formę pożyczania od znajomych. Jednak u osób dbających bardzo u estetykę to by nie przeszło.

Fajny tekst popełniłaś 🙂

Healthy Life Connoisseur- martynika
Gość

Trafiłaś tym postem w moje aktualne poszukiwania!:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A może byś stworzyła wpis z najlepszymi książkami jakie czytałaś? 🙂

paranoJa
Gość

To ja jeszcze wspomnę o księgarniach Dedalus. Są stacjonarnie w kilku miastach, na pewno dwie we Wrocławiu i można tam kupić nowe książki za 1/2 czy nawet 1/3 ich ceny.

Natalia
Gość

Ja znam z kolei ludzi, którzy czytają książki na pokaz. To znaczy – czytają klasykę literatury polskiej czy światowej i się tym chwalą, ale kompletnie nie rozumieją przesłania albo nie znają podstawowych bohaterów, tematów itp. Zresztą tak samo jest ze wspomnianym przez Ciebie Coelho, którego czytają namiętnie, a nie potrafią nic z tego wywnioskować niestety. Co jest smutne trochę i śmieszne tak samo, jak zdanie, które przytoczyłaś, że "nie czytam książek, bo są drogie". Ja z kolei mogę polecić księgarnię internetową bonito.pl (chyba funkcjonuje też pod szyldem aros.pl, cóż, chcą zarobić), ale można tam znaleźć książki w konkurencyjnych cenach do… Czytaj więcej »

Mała
Gość
Mała

Ja ze swojej strony mogę polecić portal finta.pl i tradycyjne wymiany książkowe, zwłaszcza te organizowane na Targach Książki przez lubimyczytac.pl oraz znak.com.pl – dobre książki i bardzo przyjemne ceny. Też bardzo lubię czytać, ale staram się nie wydawać więcej niż 15 zł za jedną książkę (ach, te wyprzedaże), a na te droższe pozwalam sobie w ramach nagrody lub gdy dostanę kartę podarunkową. Jeżeli ktoś czyta tylko książki o określonej tematyce, to fakt, czasem trzeba sporo wydać.Ja ostatnio postanowiłam czytać mniej, a bardziej świadomie (notować więcej! to tak odnośnie wcześniejszego wpisu ;)), więc postaram się uzupełniać moją biblioteczkę wolniej i z… Czytaj więcej »

Mila
Gość

No właśnie, biblioteki! Pisałam kiedyś o tym u mnie na blogu 🙂 (mam nadzieję, że nie obrazisz się za link, ale może ktoś sie zainspiruje do częstszego odwiedzania bibliotek : http://being-mila.blogspot.com/2014/08/dlaczego-nie-kupuje-ksiazek-chociaz.html) Mam takie szczęście, że na Dolnym Śląsku mamy katalog biblioteczny i można sobie sprawdzić dostępność książek w bibliotekach no i w razie czego "zamówić" sobie książkę, żeby nikt inny nam jej nie wypożyczył 🙂 Miesięcznie czytam przynajmniej 4/5 książek no i cóż… to dla mnie duża oszczędność 🙂 Za kartę zapłaciłam 5 zł jakieś 7 lat temu, przez 7 lat zapłaciłam też jakieś 20 zł kary za nieoddanie książek… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja najczęściej wypożyczam książki. Dlaczego rzadko kupuję, bo większość wydawanych serii w Polsce to straszne tasiemnce. Z reguły kupuję tylko kiedy naprawdę książkę muszę przeczytać, a nie ma szans jej dostać w bibliotece, albo dostaję na prezent. Warto patrzyć na promocje w matrasie, udało mi się upolować tam książkę za 10zl . Warto też kupować używane np. dedadlusie , w innych komisach lub internetowo. A przede wszystkim nie czytać reklamowanych nowość, starsze mniej popularne książki również mogą być dobre, a cena o wiele niższa. Nie zawsze to co na topie jest warte swojej ceny. Gwiazd Naszych Wina nie jest nowością,… Czytaj więcej »

Em Art
Gość

Podobnie chyba jak If I stay czyli Zostań jeśli kochasz albo Jeśli zostanę ( w najstarszej wersji) Gayle Forman

Martyna blog vendiee
Gość

Ja ostatnimi czasy mam trochę wydatków, a to prawko, a to coś jeszcze. I ostatnio też nadszedł mi ten temat do rozmyśleń. Marzę o własnej blblioteczce w domu i z tego powodu nie chcę wypożyczać książek. Dlatego się staram uzbierać te paręnaście złotych na książkę. Jak teraz nie mogę sobie pozwolić, to innym razem. Jest wiele używanych w bardzo dobrym stanie. I niekiedy nie warto przepłacać. Są drogie nie ma co ukrywać, jednak wolę wydać pieniądze na książkę, która mnie w jakiś sposób rozwija aniżeli na papierosy, czy alkohol (bo na to ludzie zawsze mają) Pozdrawiam Serdecznie.

Ewa Cieślak
Gość

Ja ostatnio kupiłam 9 książek Harlena Cobena za 100zł więc warto kupować używane książki!!!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja ostatnio gdzie się nie ruszę, to widzę kryminały, w tym Cobena, po 9,99. Dzisiaj nawet u siebie we Freshu widziałam:). Spokojnie można kupić nową, dobra książkę za 10zł, a 14,99 to już taki ful wypas:).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ile pomysłów! O części nie miałam pojęcia, np. o book boxie. Świetna opcja! Latającą biblioteczkę znam z Biblionetki, tam można puścić książkę w świat, kolejne osoby wpisują się na listę i książka krąży, aż trafi do ostatniego chętnego. Potem wraca do właściciela, a czasem zostaje u ostatniej osoby. Jest też Bookcrossing – w wielu miastach w różnych miejscach stoją regały, na które można przynieść swoje przeczytane książki i wziąć inną. Darmowych, legalnych ebooków w sieci jest mnóśtwo. Starszych książek (w tym wielu klasyków) nie dotyczy prawo autorskie, więc można je udostępniać bezpłatnie. Można wreszcie wejść do empiku, wybrać co tylko… Czytaj więcej »

Aneta Wójcik
Gość

Książki <3 poruszyłaś mój ulubiony temat! 😀 kiedyś mieszkałam w bardzo małej miejscowości i miałam tam bibliotekę właśnie z panią Irenką 🙂 duuużo książek, bardzo dużo nowości bo stali czytelnicy zawsze dostawali to co chcieli, jak nie było od razu to za tydzień, dwa, miesiąc. Często odbierałam jeszcze ciepłe od foliowania bo czekały na mnie "pod ladą" nowe. Tytuły naukowe też mogłam brać do domu chociaż teoretycznie były do korzystania w czytelni. Pani zawsze doradziła jak się biedna pogubiłam. BTW moja pierwsza impreza poza domem była właśnie w bibliotece, bal maskowy jak miałam 5 lat i od tamtej chwili zakochałam… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dla Krakusów – tania książka na Grodzkiej. Tam jest wszystko. Np. Umberto Eco, Szaleństwo katalogowania, za 40 zł zamiast 129. Ostatnio kupiłam książkę Murakamiego ( i to nie wydanie kieszonkowe! ) , Mansfield Park Jane Austen i opowiadania Iwaszkiewicza, bardzo porządnie wydane, i zapłaciłam 40 zł. Tyle ile w normalnej księgarni za jedną książkę 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Właśnie szukałam w komentarzach namiaru na tanie książki w Krakowie i już wiem gdzie zajrzeć 🙂

Em Art
Gość

Miałam wypożyczoną Sylwii Chutnik "Mama ma zawsze rację". Jedna z moich ulubionych książek ! Polecam.

Ania S
Gość

Dzięki Twojej notce zamówiłam właśnie książkę na Matras.pl, której myślałam, że nie mają, bo w księgarni nie było, a w innych stacjonarnych także jej nie widziałam i ciągle zapominałam sprawdzić w necie 😉 Pozdrawiam 😉

Mojra
Gość

Zawsze z wielką niecierpliwością czekam na targi książki oraz poluje na egzemplarze po wystawowe, które można już nabyć za 10 -15 zł na stronach wydawnictw.

kubekczekolady
Gość

Ja bardzo rzadko kupuję książki, ale dużo czytam 😉 Po prostu wybieram biblioteki, jestem zapisana do kilku i odwiedzam regularnie. Dużo też się zmieniło, odkąd mam czytnik i często szybszy dostęp do pozycji, których nie ma w bibliotece 🙂
Fajnie kupować książki, ale mi szkoda na to kasy plus myśl o przeprowadzce szybko zniechęca do gromadzenia ciężkich książek. Rezygnuję z tej zasady na rzecz książek, które czytałam milion razy – miło je w końcu mieć w swojej prywatnej biblioteczce 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, prowadzisz najlepszy polski blog jaki istnieje. Zawsze czekam na Twoje teksty i chociaż czasami piszesz o czymś, co mnie nie interesuje, to zawsze czytam i znajduję w tym nieciekawym temacie coś dla siebie. Tym razem trafiłaś w dziesiątkę 🙂

hard-big-hand
Gość

ha! też kocham czytać 🙂
a jak tylko zobaczyłam zdanie "szukanie głębi na siłę" idealnie mi przypasowało to do notki, którą chcę napisać pod koniec miesiąca o książkach, które przeczytałam w styczniu. I zdanie to idealnie pasuje do jednej z tych książek 🙂
odkąd mam czytnik ebooków to kupuję mniej książek papierowych, ale jak tylko vjest jakaś promocja to nie mogę się oprzeć. wiem, że przy remoncie te książki nie wykończą 🙂
miłego dnia

Angelika Ś.
Gość

od dziecka uwielbiam czytać. kiedyś wypożyczałam książki z biblioteki, czasami zdarzyło mi się jakąś kupić lub dostać w prezencie. na studiach nadal korzystałam z zasobów bibliotecznych ( dwóch naraz! ) oraz odkryłam antykwariaty, uliczne stoiska i księgarnie z końcówkami serii, gdzie mogłam kupić książki za przysłowiowe grosze. uważam, że książki są drogie, ale mimo to nie zamierzam zrezygnować z czytania 😉 dlatego po pierwsze wymieniam się książkami dzięki portalowi Lubimy Czytać, poza tym przekopuję Internet w poszukiwaniu promocji, dzięki czemu odkryłam wiele księgarni, w których można kupić książki po okazyjnej cenie, np. aros, dedalus czy gandalf, bo jak to mówią… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a ja sciagam ksiazki z chomika. tak kradne je po prostu. od tego czasu przeczytalam juz ponad 30 ksiazek, ktore w kilka sekund laduja na moim czytniku. Napewno nikt tego nie pochwali, ale inni kradna, wiec dlaczego mam placic. Jesli ksiazki na chomiku nie ma a chce ja miec, to kupuje, ale zdaza sie to rzadko. Ponadto biblioteka i przeceny. Czytanie ksiazek nie jest drogie 🙂

Minariko
Gość

"ale inni kradna, wiec dlaczego mam placic" najgorsza z możliwych wymówek. Już lepiej by było jakbyś po prostu napisała, że szkoda Ci pieniędzy i dlatego kradniesz.

hard-big-hand
Gość

a czy te książki dalej sprzedajesz? skoro ktoś już tę książkę kupiła i dał na chomika – chwała mu za to 🙂 podzielił się 🙂 to tak samo można nazwać pożyczanie książek – skoro ja kupiłam to dlaczego mam ją komuś pożyczać? – niech sobie zarobi kasę i kupi. Ja książki kupuje i pożyczam dalej – tak samo jest z ebookami na chomiku. Poza tym chomik jest do dzielenia się.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

sciagam tylko dla wlasnego uzytku. Chomik to przeciez kradziez. co innego kupic ksiazke i pozyczyc 2-3 kolezankom, a co innego wstawic na chomika gdzie tysiace ludzi ja za darmo czytaja. Ja przyznaje sie do tego i mowie jasno KRADNE ksiazki, bo mam je za darmo z chomika. Nie jestem z tego dumna.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Anka, jeslis ty taka chojna, to wrzuc ta swoja ksiazka tutaj na strone, czemu mam za nia placic, albo wrzuc na chomika. Nie bede sie na Jakis stronach logowac, aby potem placic abonament. Niech cos pojdzie nie tak, zapisze sie i ciach nie bede sie mogla wypisac. Wrzuc tutaj 🙂

Seldirima
Gość

Mnie się zdarzało ściągać z chomika jakieś niedostępne powszechnie podręczniki (na zasadzie – wydanie sprzed XX lat, dostępność w bibliotekach naukowych w innych miastach) i nie czuję się z tego powodu złodziejką 😉 Oczywiście to nie były e-booki tylko skany wykonane prawdopodobnie przez właściciela książki. E-booków nie czytam, bo nie lubię czytać na komputerze, a nie posiadam czytnika, który ponoć nie psuje wzroku.

Danusia YZ
Gość

Zgadzam się z tym, że da się czytać tanio. Zapraszam do siebie gdzie pokazuje konkretne przykłady http://www.eksperyment-zycie.blogspot.com

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja mogę jeszcze polecić skupszop.pl, coś w stylu antykwariatu online, zaopatrywałam się tam w książkowe prezenty świąteczne – byłam mile zaskoczona stanem książek, jak nowe.

Kadusia
Gość

uwielbiam czytac <3 pozniewaz jestem jeszcze nastolatką to jest mi troszkę żal wydać 30 zł na książkę, ale dla chcącego nic trudnego! w internecie jest pełno darmowych ebookow, wystarczy poszukac 😀 w 99% gdy chcę przeczytać książkę to ją znajde, a jeśli nie to wybieram się do biblioteki 🙂 takie darmowe ebooki to baaardzo fajna sprawa i większość z nich po prostu ściągam na telefon, w ten sposób mogę czytać kiedy tylko mam ochote 🙂 (a dojeżdzam do szkoły do miasta busem przez 1h więc, tym lepiej i mogę zabić czas, miło spędzając powrot do domu)

Karola S.
Gość

Dodam też od siebie (może jeszcze nie padło w żadnym z komenatrzy), że coraz częściej w galeriach handlowych robione są wydzielone strefy ze stoliczkami, pufami i półkami pełnymi książek. Można czytać za darmo. Polecałabym też sprawdzanie OLX – jest sporo książek w większości w śmiesznych cenach, bo ludzie chcą się ich pozbyć.
Czytanie jest drogie chyba tylko dla ludzi, którzy chodzą polansować się do Empiku.

Polowanie na zdrowie
Gość

Ja nie raz kupię tanio książkę w Biedronce, Tesco, Karrefurze, Matrasie. Poza tym szukam też używanych na Gumtree.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pewnie, że to głupi powód. Podobnie jak : ,,nie mam czasu". Rozumiem, gdy ktoś ma wycieńczającą pracę, studia, albo obowiązki, ale jeżeli ktoś przychodzi do domu o 15, po czym siedzi 5-6 godzin przed telewizorem i twierdzi, że nie ma czasu, to jest dla mnie śmieszne. Przecież może po prostu powiedzieć, że nie lubi.

Agnieszka K.
Gość

Allegro i portale aukcyjne – polecam dla tych, którzy chcą kupić książkę. Czasami dziwię się, że książka, która dla mnie jest upragniona, wymarzona może kosztować raptem 1,99.

Klaudia / Life Essence
Gość

Ja mogę jeszcze polecić księgarnie Ravelo, mają outlet, gdzie "zniszczone" książki można kupić dużo taniej. Naprawdę się opłaca, bo kiedyś drogie książki specjalistyczne kupiłam za grosze, a ich wada polegała na lekko porysowanej okładce.
Legimi polubiłam kiedyś dzięki Tobie i już nie wyobrażam sobie czytania bez niego.

Dominika Polok
Gość

Jeśli chodzi o ebooki to polecam Upolujebooka.pl – genialna porównywarka i można śledzić ceny upatrzonych tytułów. Poza tym księgarnie wydawnictw mają często świetne okazję, np. Znak albo Czarna owca 🙂

Ola
Gość
Ola

Mój chłopak kupił bardzo dużo tanich książek na allegro- po 2,5,7 zł 🙂 Były to książki związane z jego studiami-filozoficzne i religioznawcze. Tak czy siak zawsze warto allegro sprawdzić.
Sama kupuję często na bonito.pl oraz w Składzie Tanich Książek na Grodzkiej w Krakowie- książki nowe,a często w tym drugim ceny o 70% niższe niż np. w empiku. Ostrzegam, nie da się wyjść z tego miejsca bez niczego 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja uwielbiam czytać, i nie zwracam uwagi na cenę książki. Jeśli dany dział w księgarni mnie interesuje to potrafię wyjść obładowana z dziesięcioma książkami na raz. 😉

Zakrecony Kot
Gość

u nas w mieście jest akcja wędrująca książka czy jakoś tak. Polega to mniej więcej na tym że po przeczytaniu książki zostawiasz ją w dowolnym miejscu w parku, na siłowni obojętnie. Ten kto ją weźmie robi po przeczytaniu to samo itd:) nie jestem tez pewna ale książke bierze się chyba z biblioteki a w zamian trzeba zostawić inną. sama kocham czytać niestety z braku czasu czytam bardzo długo ;/ i zawsze polegalam na bibliotece ale ostatnio poluje na promocje i buduje swoja biblioteczke 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Polecam powieść północ, południe Elizabeth Gaskell 🙂 Na jej podstawie powstał serial w 2004 roku, stworzony przez BBC, który jest warty obejrzenia ')

Emilia Baczyńska
Gość

Polecam też Żony i córki powyższej autorki 🙂 właśnie wyszły wznowienia, ale poprzednie wydania dostępne w bibliotekach, we Wrocławiu na pewno na Szewskiej 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Książka została wydana w 1854. Autorka pisała powieść w odcinkach, w gazecie wydawanej przez Karola Dickensa 🙂 Styl pisania podobny do Jane Austen, ale porusza zdecydowanie poważniejsze tematy m.in. relacje między robotnikami a właścicielami przędzalni bawełny

Emi
Gość

Kocham książki i są takie, do których lubię wracać, lubię autorów i takie lądują na mojej półce. Większym ograniczeniem niż cena jest dla mnie metraż mieszkania 🙂 Bo wydanie 30 zł na książkę raz w miesiącu, to nie jest zawrotna suma. Wolę przeznaczyć tę kwotę na książki niż słodycze, czy alkohol. Często korzystam z taniej książki, przecen i wyprzedaży i czasami 30 zł to nie jedna, ale i 4 książki. Z kupionymi taniej jest mi się też łatwiej rozstać, jeśli uznam, że to jednak nie to. Takie nietrafione książki zanoszę do biblioteki, która kiedyś była moim prawie drugim domem (pierwsze… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Biblioteki to zdecydowanie najlepszy pomysł. Gdy tylko jakieś książki nie ma, a chciałabym ją przeczytać to po prostu zamawiam. Pani później stwierdza, że rzeczywiście ciekawe i mi ją kupują. Później tylko pani dzwoni, że już kupili, a książka czeka do odebrania za darmo w bibliotece

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja korzystam w biblioteki:). Generalnie teraz ceny książek są porażająco niskie, byłam ostatnio w dwóch księgarniach na starówce w Warszawie (jedna obok Grycana, jakby ktoś szukał;>) i było sporo książek za 5-10zł (nowych), jakieś wielkie i wypasione Atlasy były np. za 15zł. Księgarnia upadają teraz, więc maja bardzo dobre ceny.

Grocrafty

Szczypta Magii
Gość

Jazdnych patentów nie mam, czasem żal jak mało kasy w portfelu kupić książkę dlatego swój wybór przemyslam kilka razy i zwykle się opłaca 🙂 nie wyobrażam sobie sprzedac swojej książki choć mozliwe, ze za parę lat może się to zmienić.

Annabelle Beauty
Gość

Zanim dokonam zakupu jakiejkolwiek pozycji książkowej szukam miejsca, gdzie jest najkorzystniej cenowo 😉 Gdy już odnajdę taki sklep – wrzucam do wirtualnego koszyka i cieszę się książką parę dni później. Mam sporo książek, które przeczytałam, ale nie zamierzam do nich wracać – muszę pomyśleć nad ich sprzedażą, zawsze będą grosze na kolejne książkowe zachcianki 😉

Vendelin
Gość

Ja ostatnio zainwestowałam w Kindle. Bardzo fajnie się czyta na nim, najpierw pościągałam sobie te darmowe ("uwolnione"), a pierwszą książką, którą kupiłam była właśnie Twoja 🙂 Nie ma się co czarować, myślę, że większości osób się zdarzyło/zdarza ściągnąć coś z chomika. Mnie krew zalewa jak widzę, że ebook kosztuje niewiele mniej niż papierowa wersja, gdzie odpada, druk, papier, transport… Mam nadzieję, że zmniejszą ten podatek, bo to istny rozbój:P Oczywiście to nie jest usprawiedliwienie dla piracenia ;P chociaż zastanawiam się, czy jeśli na przykład moja siostra kupi ebooka i mi go wyśle, to liczy się to jako piractwo, czy jako… Czytaj więcej »

Vendelin
Gość

Jeśli czytasz dużo ebooków na tablecie, to możesz zainwestować w czytnik, bo nie szkodzi oczom. Ale jeśli nie czytasz aż tak dużo na tablecie, to nie wiem czy jest sens. Ja tableta nie mam, mam kindle i mam telefon, na którym sprawdzam internet. Ale też nie muszę poza domem tak często z internetu korzystać. Od biedy da się też korzystać neta na kindlu, ale to naprawdę od biedy:)

Previous
Mała zmiana – wielki efekt : trik, który podniesie Twoją efektywność
Czy książki są drogie? Co warto przeczytać i jak czytać tanio.