Ta jedna osoba, która zawsze wystroi się bardziej niż wszyscy inni to ja 🙈 ale powód jest prosty! 👗Sukienki zajmują dużo mniej miejsca w walizce i głowie. Dlaczego głowie? Bo redukują liczbę podejmowanych decyzji - nie muszę się zastanawiać jaka góra pasuje do jakieś spódnicy. 
Steve Jobs nosił nieśmiertelne jeansy i golf i w ogóle się nie zastanawiał😅. Ja przyznaję - uwielbiam sukienki a swoje łowcze instynkty zaspokajam w lumpeksach. Od kiedy stać mnie na sukienki, zupełnie nie jarają mnie zwykłe zakupy💁🏻‍♀️.
Za to wciąż jarają mnie podróże! Dzisiaj udało się ogarnąć plan na 10 dni w Gruzji! Kutaisi, Tibilisi, Batumi i Kazbegi. Góry, morze, jedzenie, może opera, może te szalone dziwne łaźnie siarkowe, w których ktoś myje cię mokrą szmatą - will see! 
Znam sporo ciekawostek, ale wyjątkowo nie będę czytać nic o kulturze, żeby się nie uprzedzać. Najpierw zobaczę, potem poczytam, opinię wyrobię sobie po fakcie. Oponę pewnie w trakcie🤣

Luźny wpis o niczym, by wyrzucić myśli z głowy ;) #Budapeszt #Budapest #gellert #gellerthill #monument #reddress #ladyinred #sukienka #100dnibezspodni #podróże #podróżemałeiduże #girlswhotravel #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc 
Fot: @agnieszkazysk

Ta jedna osoba, która zawsze...

Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

3 dziwne książki, których pewnie nie znasz, a powinieneś

90% Polaków (o ile nie więcej) nie przeczytało tych książek. Są to pozycje raczej nietypowe, narosło wokół nich trochę mitów. I chociaż nie jestem zwolenniczką tworzenia list czegoś, co ktoś MUSI (przeczytać, obejrzeć, zrobić), to pokusiłam się o wyjątek. A nie jestem zwolenniczką dlatego, że zdaję sobie sprawę z różnorodności ludzi i całkiem nie rozumiem teksów typu “KAŻDY człowiek powinien przeczytać Hamleta”. Serio? Bo ja przeczytałam i hmmm….czytałam lepsze książki. 

Te, o których dzisiaj napiszę, określiłabym słowem DZIWNE. Jest to wspólny mianownik wszystkich trzech pozycji. Nietypowa jest forma, nietypowa jest treść, nietypowe są emocje jakie po sobie zostawiają.


Mechaniczna pomarańcza

Mam tłumaczenie z angielskiego (jest też z rosyjskiego, obie wersje są inne w odbiorze!). Jest to normalna fabuła która porusza bardzo ciekawy temat – dobro, jako konieczność, a nie wybór. Główny bohater, Alex, popełnia ze swoją paczką liczne przestępstwa (gwałty, włamania…) i robi to dla zabawy. W końcu trafia do więzienia i staje się częścią eksperymentu mającego odmienić jego psychikę tak, aby był zdolny jedynie do czynienia dobra. Jeśli myślicie, że pozbawienie człowieka wyboru między dobrem a złem jest dobre… przeczytajcie książkę. Albo obejrzycie film, bo książka ma swój specyficzny język i zdecydowanie nie jest to lektura do poduszki.  A jeśli lubicie takie rozmyślania, polecam jeszcze drugą “bajkę”  z pośród wymienionych w tekstach o “chińskich bajkach“.



Ta książka nie jest do przeczytania. Ta książka jest do odkrycia. Co jest w tej książce do odkrycia? To między innymi, ale przede wszystkim, że każda książka jest zawsze tylko książką. Że wszystkie słowa są zawsze tylko słowami, nigdy nie są tym, co z mniejszym lub większym popisem usiłują opisać. Ta książka jest opisem czegoś, co jest. To coś to nieśmiertelnie żywe życie. Możesz to odkryć, jeżeli nie utkniesz na słowach, jeżeli nie zachłyśniesz się słowami, nie zadusisz słowami i nie spoczniesz na słowie jak w trumnie. Jeżeli zawieruszysz się dalej, poza słowo, poza grób. Komu w drogę, temu teraz.

Tak zaczyna się “Fabula Rasa” Edwarda Stachury.

Jest to książka dziwna. Składa się z dialogu autora z… autorem. Nie pomyliłam się, to dialog, nie monolog. Czasami odnosi się wrażenie, że to bełkot, (bo niektóre fragmenty w istocie nim są), jednak jeśli ktoś przeżył kiedyś coś skrajnego , (no. otarł się o śmierć) ten czuje, że Stachura zrozumiał część rzeczy, na które było dla niego za wcześnie i sobie z tym wszystkim nie radzi. Szukał słów do opisania tego, czego nie da się opisać. W istocie – nie poradził sobie, bo popełnił samobójstwo. Jednak to, co po sobie zostawił zasługuje na uwagę. Jeśli poza oklepanym “Człowiek człowiekowi wilkiem” przerabianym  w szkole nie miałeś kontaktu ze Stachurą, rzuć okiem na tekst Się (otworzy się w nowej karcie). Jeśli Cię nie zaintrygował, Fabula Rasa Cię nie zainteresuje.



“Become who you are!”
― Friedrich Nietzsche, Thus Spake Zarathustra: A Book for All and None

Tako rzecze Zaratustra/ Tak powiedział Zaratustra 

Kondensacja wszystkiego, co Nietzsche powiedział wcześniej, z tym, że podana w bardzo intrygującej formie. Nie opiszę tej książki słowami, mogę jedynie zasugerować czytanie nowszego przekładu lub wersji angielskiej , chociaż pewnie lepsza byłaby niemiecka, ale nie znam tego języka na tyle dobrze, aby swobodnie w nim czytać i podzielić się refleksjami. Przy książkach tego typu tłumaczenie MA znaczenie.
Dlaczego większość nie interesuje się tym, co napisał Nietzsche? Bo szkoły totalnie zmieniają sens jego słów! W podręczniku do polskiego pewnie pada słowo Nadczłowiek, od razu powiązane z Hitlerem. Czasami mam wrażenie, że twórcy podręczników nie czytali książek o których piszą! Owszem, Nietzsche miał siostrę, taką głupią pipę która była zafascynowana Adolfem i chyba nie przeczytała do końca tego, co napisał jej brat. Nadczłowiek w “Tak powiedział Zaratustra” jest jak najbardziej POZYTYWNYM pojęciem. Krótko mówiąc, chodzi o to, aby każde pokolenie stawało się lepsze, człowiek jako most po którym przejdzie kolejna osoba. To samo z “Bóg jest martwy”. Nie chodzi o to, że Bóg jest martwy w dosłownym sensie!
No chyba, że ja i autor podręcznika na którym pracowałam w liceum czytaliśmy całkiem inne książki. A przeczytałam wszystko, łącznie z Jutrzenką. Ja to odbieram tak, że Nietzsche pokazuje bardzo POZYTYWNĄ koncepcję człowieka

Tam też i słowo „nadczłowiek” na drodze podjąłem oraz i to, że człowiek jest czymś, co przezwyciężonym być winno,— że człowiek jest mostem, a nie celem: sławiącym swe szczęście za to południe i wieczór, jako że to jest droga ku nowym jutrzniom


Jesteście tylko pomostami: niechże wyżsi po was kroczą! Oznaczacie stopnie: nie złorzeczcież temu, co się po was na swoją wyżynę wspina! 

Ja tego nie odbieram wcale “po Hitlerowemu”. Wprost przeciwnie.
Polecam przeczytać samemu i samodzielnie wyciągnąć wnioski.


Każda z tych książek mocno zapadła mi w pamięć. Jeśli czytałeś którąś z nich, podziel się wrażeniami w komentarzu!


Post zaplanowany do wcześniejszej publikacji. Jeśli nie usunęłam tekstu napisanego kursywą, to znaczy, że nie byłam przed komputerem i nie widziałam jeszcze Waszych komentarzy 🙂


Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

43
Dodaj komentarz

avatar
35 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeNatalia JPani od Kotówtlusta_papuzkaAnonimowy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
patrycja sprada
Gość

Tako rzecze Zaratustra to kultowa pozycja! W ogóle, bardzo lubię twórczość tego autora. Nie widzę w niej negatywów i chorej psychiki, jak niektórzy uważają…

Ven
Gość

Mechaniczną czytałam z rosyjskiego i była świetna, po skończeniu przez długi czas myślałam jeszcze językiem książki, tak we mnie wsiąknął, pomimo początkowych problemów.

Beauty_Station
Gość

Pierwsza mocno mnie zainteresowała. Ukończyłam resocjalizację i choć w zawodzie nie pracuję jest to temat, który mnie niezwykle fascynuje. Lubię książki (nie tylko naukowe), które poniekąd nawiązują do tej tematyki.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hitlerowcy strasznie wypaczyli twórczość Nietzschego, szkoda, że zapisał się w świadomości ludzi jako twórca podwalin chorej ideologii, bo w końcu to, co pisał, było świetne.

bognyprogram
Gość

Burgessa i Stachurę już czytałam, Zaratustrę znam, ale niczeanizm był dla mnie katorgą na studiach i nieprędko przeczytam tą pozycję.

aladriela
Gość

Mechaniczna pomarańcza jest bardzo popularną książką (przynajmniej w moim studenckim środowisku). Oczywiście czytałam, oglądałam film, byłam zachwycona fabułą. Daje do myślenia, ale uważam że brak możliwości wyboru jest krzywdą dla człowieka. Mimo wszystko.

Pauline
Gość

O 'Mechanicznej pomarańczy' słyszałam, ale nigdy nie zagłębiałam się w temat. Czas nadrobić zaległości. Za to Nietzsche od zawsze wydawał mi się interesującą postacią. Na lekcjach języka polskiego polonistka przestrzegała nas, żeby nie wiązać pojęcia 'nadczłowieka' z Hitlerem i jeśli chodzi o to – zawsze się z nią zgadzałam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie rozumiem, skąd przekonanie, że większość nie zna tych książek. wydaje mi się, że wiele osób przynajmniej o nich słyszało 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

słyszało a przeczytało – wielka różnica 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

patrząc na to, że 60% polaków w osttanim roku nie sięgnęło po ksiązkę a najlepeij schodzi coelho i inne to mysle ze nawet 95% 🙂

M.Ortycja
Gość

"Mechaniczną pomarańczę" oglądałam mnóstwo razy i kocham ten film, byłam też w teatrze na "Nakręcanej pomarańczy" i również bardzo polecam… Za to książki jeszcze nie przeczytałam, leży u mnie na półce i czeka… Miałam do niej jedno podejście, ale jakoś potem przerwałam i nie wróciłam. Język jest trochę ciężki, ale mimo to mam zamiar w końcu wrócić i ją przeczytać 🙂

Matbaza
Gość

Dzięki za wpis. Zaciekawiłaś mnie. Słyszałam o tych książkach, ale nie sięgnęłam nigdy po nie. Nadszedł czas? Pozdrawiam!

bez senność
Gość

uwielbiam Stachure:))

Safona
Gość
Safona

"Mechaniczną Pomarańczę " czytałam dawno temu, ale w jakim tłumaczeniu to nie pamiętam…hm muszę pojechac do rodzinnego domu i sobie sprawdzic.Książka bardzo mnie zszokowała, przeraziła i długo o niej myślałam. Pozostałe 2 książki są juz od dawna na mojej liście książek do przeczytania;-) Nietzschego czytałam kiedyś Antychrześcijanina – ciekawa pozycja.

Anna
Gość

Tako rzecze Zaratustra czytałam, zainspirowała mnie filozofia na studiach 🙂 I wpada w pamięć, na długo.

Lutie_loo
Gość

"Mechaniczna pomarańcza" to świetny film, muszę sięgnąć po książkę. Jestem wielką zwolenniczką Stachury. Mam wszystkie jego teksty, od prozy po poezję i zachęcam Cię to zagłębienia się w twórczość tego autora 🙂

Humorki Karolki
Gość

Sięgnę po Fabula Rasę, wpiszę nawet na listę rzeczy do przeczytania na wakacjach 🙂
Jeżeli jeszcze nie czytałaś polecam Siekierezdę tegoś samego autora. Cudowna książka, jedna z ulubionych 🙂

Mojka Mala
Gość

Oglądałam Mechaniczną Pomarańczę, ale być może byłam wówczas za młoda by ją zrozumieć i spodobała mi się dopiero po ponownym obejrzeniu. Następnie sięgnęłam po książkę i byłam zachwycona.
Dwóch pozostałych nie czytałam. Nietzschego znam tylko z lekcji języka plskiego w liceum.

Oleandrra
Gość

Mam Mechaniczną pomarańczę, bo po obejrzeniu filmu postanowiłam kupić i zaczęłam ją czytać, ale "utknęłam na słowach". Ten slang mnie zniechęcił, aczkolwiek nie wykluczam, że w przyszłości do niej wrócę. Niemniej jednak uważam, że film jest wystarczająco dobry i mocny (jakby co, to nie wiem, czy wystarczy sam film, bo nie przebrnęłam przez książkę, mówię tylko że on silnie oddziałuje na widza i ma świetny klimat). Po resztę pewnie nie sięgnę ale to pewnie dlatego, że lubię książki napisane bardziej przystępnym językiem i chyba po skończeniu szkoły i przez studia czysto związane z biznesem zanikła we mnie fascynacja słowem i… Czytaj więcej »

rose vanilla
Gość

Mechaniczna pomarańcza bardzo mi się podobała – tzn. książka, film niestety nieco mniej. To wciąż kawał dobrego kina, ale nieco się zestarzał jak na mój gust, oceniając go w obecnych standardach po prostu "trąci myszką". Warto zwrócić uwagę na język – Anthony Burgess był świetnym lingwistą, mi jego książkowe eksperymenty z językiem bardzo się spodobały i planuję przeczytać książkę w oryginale. Co do pozostałych pozycji, nie jestem pewna czy by mi się spodobały – wolę formę fabularną z której sama mogę wyciągnąć coś ciekawego, a nie czyjeś rozważania , nieraz podane w formie takiej, że można resztę życia zastanawiać się… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ze Stachury to jednak polecam zacząć od Siekierezady, albo Się. A najlepiej od odpowiadania "Pokocham ją siłą woli".

Lucyna M
Gość

Ja lubię czytać książki, ale tych nie czytałam. "Mechaniczna pomarańcza"…. ten tytuł gdzieś dzwoni mi w szarych komórkach:-) Pozostałe niestety nie. Nie czytam książek po angielsku, gdyż nie znam na tyle dobrze tego języka. Kiedyś próbowałam, ale wyszło na to, że co któreś słowo musiałabym szukać słowniku – strasznie frustrujące. Ja osobiście polubiłam Dana Browna i to jest jedyny autor, który zakorzenił się w mojej pamięci.
Pamiętam też, że był szał na książki Graya (o ile już minął). No w końcu gorąca powieść o bzykaniu dobrze się sprzedaje co nie? Żałosne.Nie czytałam.

Merenwnen
Gość

Nietschego łączy się głównie ze "Zbrodnią i karą", choć może tylko w mojej szkole, i przytacza się tylko jego fragmenty, faktycznie. "Tako rzecze Zaratustra" ląduje dość daleko na liście książek, które chcę przeczytać w najbliższym czasie, ale utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że będzie warto.

:)
Gość

Czekałam na taki post w Twoim wydaniu 🙂 Na pewno sięgnę po te książki, choćby z ciekawości.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nietschego próbowałam czytać. Bardzo usilnie ale nie mogę przebrnąć. Za to Stachurę kocham bardzo! 🙂
Pozdrawiam i dziękuje, że byłaś u mnie na blogu 🙂

Magda
Gość
Magda

To z tym ''Się'' to nie jest przypadkiem gonitwa myśli?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja za każdym razem jak wspominałas o tych książkach (a wiele takich napomknień już było, począwszy od fotobloga kagamu) się cieszyłam, bo zawsze było to w dobrym momencie i odkrywałam je sobie w liceum mając nastrój, czas, skupienie, odpowiednią pogodę i sytuację w umyśle. "Tako rzecze…" jest po prostu niesamowita, podkreślałam ołówkiem cytaty, łowiłam zdania, komentowałam sobie na marginesach. bardzo dużo daje. niesamowicie. "Fabula rasa" wciąż ma kilkadziesiąt stron do odkrycia dla mnie, idzie mi powoli i pochłania, wprowadza w jakiś taki nastrój… wiesz. Po trzecią jeszcze nie sięgnęłam, co jednak zrobię – zaraz po tym, jak przeczytam cały Stary… Czytaj więcej »

Publiczna Pralnia
Gość

A kogo przekład "Tako rzecze…" polecasz? Mam na kindlu w kolejce do czytania, ale prawdę mówiąc – nie zwróciłam uwagę na przekład. A na nie zwrócił mi uwagę mój nauczyciel polskiego, kiedy to miałam nauczanie indywidualne i lekcje były totalnie inne niż zazwyczaj 😉 Wręcz wyjaśnił mi sens i fabułę Szekspirowskich dzieł, które dotychczas zdawały się niezrozumiałym bełkotem, a sens tkwił właśnie w tłumaczeniu. Jako, że dostępu jako uczeń do dobrych tłumaczeń nie miałam, tylko do prawie, że starocerkiewnosłowiańskich 😉 Byłam "zwolniona" z czytania lektur, nauczyciel mi je opowiadał – okazały się na tyle ciekawe, że kiedyś faktycznie muszę się… Czytaj więcej »

paranoJa
Gość

czytałam dwie. Stachury nie, choć z jego twórczością styczność miałam, ale wokół mnie panuje owczy pęd na tego pana, każdy pseudointelektualista, pseudohumanista i pseudoartysta wielbi Stachurę, dziękuję, postoję.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co za powód, so hipsta. Rozumiem, ze nie korzystasz z garnkow jak kazdy pseudokucharz, bo to mainstream? 🙂

Ania Abakercja
Gość

Mechaniczną pomarańczę przeczytałam w liceum. Zachęcił mnie polonista wspominając o tej książce przy okazji jakiegoś tematu i zaznaczając, że w szkolnej bibliotece jej nie znajdziemy 😉

use imagination
Gość

Oglądałam "Mechaniczną". Film mną wstrząsnął, porządnie.

mitek
Gość

uwielbiam mechaniczną – film obejrzałam zdecydowanie za wcześnie 😉 ale książka zrobiła jeszcze większe wrażenie. polecam też spektakl we wrocławiu, jeśli jeszcze kiedyś będą grać…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej Aniu, zwracam się do ciebie z prośbą. W związku z tym, że zawsze masz takie ciekawe pomysły, to pomyślałam, że mogłabyś napisać post o tym jak napisać prezentacje maturalną. Jakieś triki itp. Kiepski ze mnie humanista, w internecie co prawda roi się od porad jak to zrobić, ale nic konkretnego ani ciekawego nie znalazłam. Liczę na twoją pomoc 🙂

tlusta_papuzka
Gość

Przeczytałam wszystkie trzy, ale dość dawno, wiec nie będę się wymądrzać (planuję do nich wrócić, a przynajmniej do Zaratustry..)
Najlepiej pamiętam 'Pomarańczę', którą czytałam w 3 wersjach dla porównania – tłumaczenie na polski jest fantastyczne! Film z kolei zupełnie mnie nie zachwycił, chociaż ścieżka dźwiękowa owszem.

Pani od Kotów
Gość

Może nie o książkach, ale odwołujesz się tu do wpisu o "chińskich bajkach", a jakoś tak głupio state notki komentować. Jeśli "Death note" Ci przypadł do gustu i lubisz różne ponure dylematy etyczne, obejrzyj "Btooom!" i przeczytaj "Ikigami".

Natalia J
Gość

Przeglądam Twojego bloga już od prawie dwa miesiące, a dopiero teraz odnalazłam ten wpis. Nie sądziłam, że znajdę tutaj u Ciebie te pozycje, zwłaszcza "Mechaniczną pomarańczę". O Nietzschem już gdzieś mi przemknęło, że go czytałaś. Stachurą mnie zaskoczyłaś, bo choć mogłam się tego po części spodziewać, to jednak jest to postać nieco zapomniana i zdecydowanie niedoceniona. Stachura pisze jakby wypowiadał te słowa wszystkie naraz, a porusza w ten sposób tematy bardzo życiowe, egzystencjalne. Głebia jego twórczości jest niewyrażalna, przynajmniej ja nie potrafię o tym napisać. A wracając do "Mechanicznej pomarańczy", która jest książką faktycznie d z i w n ą… Czytaj więcej »

Natalia J
Gość

I zapomniałam jeszcze dodać – "Siekierezada" Stachury – książka piękna, o dorastaniu, dojrzewaniu, poszukiwaniu siebie, naprawdę warta przeczytania, polecam 🙂

Natalia J
Gość

Tak, samobójstwo to nie najlepsze rozwiązanie. Dowód jego słabości, ale słabości osoby borykającej się z niezrozumieniem świata i niedopasowaniem się do niego. Czasem gdybam, jak wyglądałaby jego twórczość, gdyby jednak nie skończył ze swoim życiem. Zawsze jednak dochodzę do wniosku, że skoro na to się zdecydował, to jego twórczość – w aspekcie czysto literackim – później utraciłaby swój sens i cel.

(Studiuję polonistykę i chyba to stąd takie moje gdybanie:))

Previous
Linki tygodnia #1
3 dziwne książki, których pewnie nie znasz, a powinieneś