Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

3 dziwne książki, których pewnie nie znasz, a powinieneś

90% Polaków (o ile nie więcej) nie przeczytało tych książek. Są to pozycje raczej nietypowe, narosło wokół nich trochę mitów. I chociaż nie jestem zwolenniczką tworzenia list czegoś, co ktoś MUSI (przeczytać, obejrzeć, zrobić), to pokusiłam się o wyjątek. A nie jestem zwolenniczką dlatego, że zdaję sobie sprawę z różnorodności ludzi i całkiem nie rozumiem teksów typu “KAŻDY człowiek powinien przeczytać Hamleta”. Serio? Bo ja przeczytałam i hmmm….czytałam lepsze książki. 

Te, o których dzisiaj napiszę, określiłabym słowem DZIWNE. Jest to wspólny mianownik wszystkich trzech pozycji. Nietypowa jest forma, nietypowa jest treść, nietypowe są emocje jakie po sobie zostawiają.


Mechaniczna pomarańcza

Mam tłumaczenie z angielskiego (jest też z rosyjskiego, obie wersje są inne w odbiorze!). Jest to normalna fabuła która porusza bardzo ciekawy temat – dobro, jako konieczność, a nie wybór. Główny bohater, Alex, popełnia ze swoją paczką liczne przestępstwa (gwałty, włamania…) i robi to dla zabawy. W końcu trafia do więzienia i staje się częścią eksperymentu mającego odmienić jego psychikę tak, aby był zdolny jedynie do czynienia dobra. Jeśli myślicie, że pozbawienie człowieka wyboru między dobrem a złem jest dobre… przeczytajcie książkę. Albo obejrzycie film, bo książka ma swój specyficzny język i zdecydowanie nie jest to lektura do poduszki.  A jeśli lubicie takie rozmyślania, polecam jeszcze drugą “bajkę”  z pośród wymienionych w tekstach o “chińskich bajkach“.



Ta książka nie jest do przeczytania. Ta książka jest do odkrycia. Co jest w tej książce do odkrycia? To między innymi, ale przede wszystkim, że każda książka jest zawsze tylko książką. Że wszystkie słowa są zawsze tylko słowami, nigdy nie są tym, co z mniejszym lub większym popisem usiłują opisać. Ta książka jest opisem czegoś, co jest. To coś to nieśmiertelnie żywe życie. Możesz to odkryć, jeżeli nie utkniesz na słowach, jeżeli nie zachłyśniesz się słowami, nie zadusisz słowami i nie spoczniesz na słowie jak w trumnie. Jeżeli zawieruszysz się dalej, poza słowo, poza grób. Komu w drogę, temu teraz.

Tak zaczyna się “Fabula Rasa” Edwarda Stachury.

Jest to książka dziwna. Składa się z dialogu autora z… autorem. Nie pomyliłam się, to dialog, nie monolog. Czasami odnosi się wrażenie, że to bełkot, (bo niektóre fragmenty w istocie nim są), jednak jeśli ktoś przeżył kiedyś coś skrajnego , (no. otarł się o śmierć) ten czuje, że Stachura zrozumiał część rzeczy, na które było dla niego za wcześnie i sobie z tym wszystkim nie radzi. Szukał słów do opisania tego, czego nie da się opisać. W istocie – nie poradził sobie, bo popełnił samobójstwo. Jednak to, co po sobie zostawił zasługuje na uwagę. Jeśli poza oklepanym “Człowiek człowiekowi wilkiem” przerabianym  w szkole nie miałeś kontaktu ze Stachurą, rzuć okiem na tekst Się (otworzy się w nowej karcie). Jeśli Cię nie zaintrygował, Fabula Rasa Cię nie zainteresuje.



“Become who you are!”
― Friedrich Nietzsche, Thus Spake Zarathustra: A Book for All and None

Tako rzecze Zaratustra/ Tak powiedział Zaratustra 

Kondensacja wszystkiego, co Nietzsche powiedział wcześniej, z tym, że podana w bardzo intrygującej formie. Nie opiszę tej książki słowami, mogę jedynie zasugerować czytanie nowszego przekładu lub wersji angielskiej , chociaż pewnie lepsza byłaby niemiecka, ale nie znam tego języka na tyle dobrze, aby swobodnie w nim czytać i podzielić się refleksjami. Przy książkach tego typu tłumaczenie MA znaczenie.
Dlaczego większość nie interesuje się tym, co napisał Nietzsche? Bo szkoły totalnie zmieniają sens jego słów! W podręczniku do polskiego pewnie pada słowo Nadczłowiek, od razu powiązane z Hitlerem. Czasami mam wrażenie, że twórcy podręczników nie czytali książek o których piszą! Owszem, Nietzsche miał siostrę, taką głupią pipę która była zafascynowana Adolfem i chyba nie przeczytała do końca tego, co napisał jej brat. Nadczłowiek w “Tak powiedział Zaratustra” jest jak najbardziej POZYTYWNYM pojęciem. Krótko mówiąc, chodzi o to, aby każde pokolenie stawało się lepsze, człowiek jako most po którym przejdzie kolejna osoba. To samo z “Bóg jest martwy”. Nie chodzi o to, że Bóg jest martwy w dosłownym sensie!
No chyba, że ja i autor podręcznika na którym pracowałam w liceum czytaliśmy całkiem inne książki. A przeczytałam wszystko, łącznie z Jutrzenką. Ja to odbieram tak, że Nietzsche pokazuje bardzo POZYTYWNĄ koncepcję człowieka

Tam też i słowo „nadczłowiek” na drodze podjąłem oraz i to, że człowiek jest czymś, co przezwyciężonym być winno,— że człowiek jest mostem, a nie celem: sławiącym swe szczęście za to południe i wieczór, jako że to jest droga ku nowym jutrzniom


Jesteście tylko pomostami: niechże wyżsi po was kroczą! Oznaczacie stopnie: nie złorzeczcież temu, co się po was na swoją wyżynę wspina! 

Ja tego nie odbieram wcale “po Hitlerowemu”. Wprost przeciwnie.
Polecam przeczytać samemu i samodzielnie wyciągnąć wnioski.


Każda z tych książek mocno zapadła mi w pamięć. Jeśli czytałeś którąś z nich, podziel się wrażeniami w komentarzu!


Post zaplanowany do wcześniejszej publikacji. Jeśli nie usunęłam tekstu napisanego kursywą, to znaczy, że nie byłam przed komputerem i nie widziałam jeszcze Waszych komentarzy 🙂


Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

43
Dodaj komentarz

avatar
35 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeNatalia JPani od Kotówtlusta_papuzkaAnonimowy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
patrycja sprada
Gość

Tako rzecze Zaratustra to kultowa pozycja! W ogóle, bardzo lubię twórczość tego autora. Nie widzę w niej negatywów i chorej psychiki, jak niektórzy uważają…

Ven
Gość

Mechaniczną czytałam z rosyjskiego i była świetna, po skończeniu przez długi czas myślałam jeszcze językiem książki, tak we mnie wsiąknął, pomimo początkowych problemów.

Beauty_Station
Gość

Pierwsza mocno mnie zainteresowała. Ukończyłam resocjalizację i choć w zawodzie nie pracuję jest to temat, który mnie niezwykle fascynuje. Lubię książki (nie tylko naukowe), które poniekąd nawiązują do tej tematyki.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hitlerowcy strasznie wypaczyli twórczość Nietzschego, szkoda, że zapisał się w świadomości ludzi jako twórca podwalin chorej ideologii, bo w końcu to, co pisał, było świetne.

bognyprogram
Gość

Burgessa i Stachurę już czytałam, Zaratustrę znam, ale niczeanizm był dla mnie katorgą na studiach i nieprędko przeczytam tą pozycję.

aladriela
Gość

Mechaniczna pomarańcza jest bardzo popularną książką (przynajmniej w moim studenckim środowisku). Oczywiście czytałam, oglądałam film, byłam zachwycona fabułą. Daje do myślenia, ale uważam że brak możliwości wyboru jest krzywdą dla człowieka. Mimo wszystko.

Pauline
Gość

O 'Mechanicznej pomarańczy' słyszałam, ale nigdy nie zagłębiałam się w temat. Czas nadrobić zaległości. Za to Nietzsche od zawsze wydawał mi się interesującą postacią. Na lekcjach języka polskiego polonistka przestrzegała nas, żeby nie wiązać pojęcia 'nadczłowieka' z Hitlerem i jeśli chodzi o to – zawsze się z nią zgadzałam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie rozumiem, skąd przekonanie, że większość nie zna tych książek. wydaje mi się, że wiele osób przynajmniej o nich słyszało 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

słyszało a przeczytało – wielka różnica 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

patrząc na to, że 60% polaków w osttanim roku nie sięgnęło po ksiązkę a najlepeij schodzi coelho i inne to mysle ze nawet 95% 🙂

M.Ortycja
Gość

"Mechaniczną pomarańczę" oglądałam mnóstwo razy i kocham ten film, byłam też w teatrze na "Nakręcanej pomarańczy" i również bardzo polecam… Za to książki jeszcze nie przeczytałam, leży u mnie na półce i czeka… Miałam do niej jedno podejście, ale jakoś potem przerwałam i nie wróciłam. Język jest trochę ciężki, ale mimo to mam zamiar w końcu wrócić i ją przeczytać 🙂

Matbaza
Gość

Dzięki za wpis. Zaciekawiłaś mnie. Słyszałam o tych książkach, ale nie sięgnęłam nigdy po nie. Nadszedł czas? Pozdrawiam!

bez senność
Gość

uwielbiam Stachure:))

Safona
Gość
Safona

"Mechaniczną Pomarańczę " czytałam dawno temu, ale w jakim tłumaczeniu to nie pamiętam…hm muszę pojechac do rodzinnego domu i sobie sprawdzic.Książka bardzo mnie zszokowała, przeraziła i długo o niej myślałam. Pozostałe 2 książki są juz od dawna na mojej liście książek do przeczytania;-) Nietzschego czytałam kiedyś Antychrześcijanina – ciekawa pozycja.

Anna
Gość

Tako rzecze Zaratustra czytałam, zainspirowała mnie filozofia na studiach 🙂 I wpada w pamięć, na długo.

Lutie_loo
Gość

"Mechaniczna pomarańcza" to świetny film, muszę sięgnąć po książkę. Jestem wielką zwolenniczką Stachury. Mam wszystkie jego teksty, od prozy po poezję i zachęcam Cię to zagłębienia się w twórczość tego autora 🙂

Humorki Karolki
Gość

Sięgnę po Fabula Rasę, wpiszę nawet na listę rzeczy do przeczytania na wakacjach 🙂
Jeżeli jeszcze nie czytałaś polecam Siekierezdę tegoś samego autora. Cudowna książka, jedna z ulubionych 🙂

Mojka Mala
Gość

Oglądałam Mechaniczną Pomarańczę, ale być może byłam wówczas za młoda by ją zrozumieć i spodobała mi się dopiero po ponownym obejrzeniu. Następnie sięgnęłam po książkę i byłam zachwycona.
Dwóch pozostałych nie czytałam. Nietzschego znam tylko z lekcji języka plskiego w liceum.

Oleandrra
Gość

Mam Mechaniczną pomarańczę, bo po obejrzeniu filmu postanowiłam kupić i zaczęłam ją czytać, ale "utknęłam na słowach". Ten slang mnie zniechęcił, aczkolwiek nie wykluczam, że w przyszłości do niej wrócę. Niemniej jednak uważam, że film jest wystarczająco dobry i mocny (jakby co, to nie wiem, czy wystarczy sam film, bo nie przebrnęłam przez książkę, mówię tylko że on silnie oddziałuje na widza i ma świetny klimat). Po resztę pewnie nie sięgnę ale to pewnie dlatego, że lubię książki napisane bardziej przystępnym językiem i chyba po skończeniu szkoły i przez studia czysto związane z biznesem zanikła we mnie fascynacja słowem i… Czytaj więcej »

rose vanilla
Gość

Mechaniczna pomarańcza bardzo mi się podobała – tzn. książka, film niestety nieco mniej. To wciąż kawał dobrego kina, ale nieco się zestarzał jak na mój gust, oceniając go w obecnych standardach po prostu "trąci myszką". Warto zwrócić uwagę na język – Anthony Burgess był świetnym lingwistą, mi jego książkowe eksperymenty z językiem bardzo się spodobały i planuję przeczytać książkę w oryginale. Co do pozostałych pozycji, nie jestem pewna czy by mi się spodobały – wolę formę fabularną z której sama mogę wyciągnąć coś ciekawego, a nie czyjeś rozważania , nieraz podane w formie takiej, że można resztę życia zastanawiać się… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ze Stachury to jednak polecam zacząć od Siekierezady, albo Się. A najlepiej od odpowiadania "Pokocham ją siłą woli".

Lucyna M
Gość

Ja lubię czytać książki, ale tych nie czytałam. "Mechaniczna pomarańcza"…. ten tytuł gdzieś dzwoni mi w szarych komórkach:-) Pozostałe niestety nie. Nie czytam książek po angielsku, gdyż nie znam na tyle dobrze tego języka. Kiedyś próbowałam, ale wyszło na to, że co któreś słowo musiałabym szukać słowniku – strasznie frustrujące. Ja osobiście polubiłam Dana Browna i to jest jedyny autor, który zakorzenił się w mojej pamięci.
Pamiętam też, że był szał na książki Graya (o ile już minął). No w końcu gorąca powieść o bzykaniu dobrze się sprzedaje co nie? Żałosne.Nie czytałam.

Merenwnen
Gość

Nietschego łączy się głównie ze "Zbrodnią i karą", choć może tylko w mojej szkole, i przytacza się tylko jego fragmenty, faktycznie. "Tako rzecze Zaratustra" ląduje dość daleko na liście książek, które chcę przeczytać w najbliższym czasie, ale utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że będzie warto.

:)
Gość

Czekałam na taki post w Twoim wydaniu 🙂 Na pewno sięgnę po te książki, choćby z ciekawości.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nietschego próbowałam czytać. Bardzo usilnie ale nie mogę przebrnąć. Za to Stachurę kocham bardzo! 🙂
Pozdrawiam i dziękuje, że byłaś u mnie na blogu 🙂

Magda
Gość
Magda

To z tym ''Się'' to nie jest przypadkiem gonitwa myśli?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja za każdym razem jak wspominałas o tych książkach (a wiele takich napomknień już było, począwszy od fotobloga kagamu) się cieszyłam, bo zawsze było to w dobrym momencie i odkrywałam je sobie w liceum mając nastrój, czas, skupienie, odpowiednią pogodę i sytuację w umyśle. "Tako rzecze…" jest po prostu niesamowita, podkreślałam ołówkiem cytaty, łowiłam zdania, komentowałam sobie na marginesach. bardzo dużo daje. niesamowicie. "Fabula rasa" wciąż ma kilkadziesiąt stron do odkrycia dla mnie, idzie mi powoli i pochłania, wprowadza w jakiś taki nastrój… wiesz. Po trzecią jeszcze nie sięgnęłam, co jednak zrobię – zaraz po tym, jak przeczytam cały Stary… Czytaj więcej »

Publiczna Pralnia
Gość

A kogo przekład "Tako rzecze…" polecasz? Mam na kindlu w kolejce do czytania, ale prawdę mówiąc – nie zwróciłam uwagę na przekład. A na nie zwrócił mi uwagę mój nauczyciel polskiego, kiedy to miałam nauczanie indywidualne i lekcje były totalnie inne niż zazwyczaj 😉 Wręcz wyjaśnił mi sens i fabułę Szekspirowskich dzieł, które dotychczas zdawały się niezrozumiałym bełkotem, a sens tkwił właśnie w tłumaczeniu. Jako, że dostępu jako uczeń do dobrych tłumaczeń nie miałam, tylko do prawie, że starocerkiewnosłowiańskich 😉 Byłam "zwolniona" z czytania lektur, nauczyciel mi je opowiadał – okazały się na tyle ciekawe, że kiedyś faktycznie muszę się… Czytaj więcej »

paranoJa
Gość

czytałam dwie. Stachury nie, choć z jego twórczością styczność miałam, ale wokół mnie panuje owczy pęd na tego pana, każdy pseudointelektualista, pseudohumanista i pseudoartysta wielbi Stachurę, dziękuję, postoję.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co za powód, so hipsta. Rozumiem, ze nie korzystasz z garnkow jak kazdy pseudokucharz, bo to mainstream? 🙂

Ania Abakercja
Gość

Mechaniczną pomarańczę przeczytałam w liceum. Zachęcił mnie polonista wspominając o tej książce przy okazji jakiegoś tematu i zaznaczając, że w szkolnej bibliotece jej nie znajdziemy 😉

use imagination
Gość

Oglądałam "Mechaniczną". Film mną wstrząsnął, porządnie.

mitek
Gość

uwielbiam mechaniczną – film obejrzałam zdecydowanie za wcześnie 😉 ale książka zrobiła jeszcze większe wrażenie. polecam też spektakl we wrocławiu, jeśli jeszcze kiedyś będą grać…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej Aniu, zwracam się do ciebie z prośbą. W związku z tym, że zawsze masz takie ciekawe pomysły, to pomyślałam, że mogłabyś napisać post o tym jak napisać prezentacje maturalną. Jakieś triki itp. Kiepski ze mnie humanista, w internecie co prawda roi się od porad jak to zrobić, ale nic konkretnego ani ciekawego nie znalazłam. Liczę na twoją pomoc 🙂

tlusta_papuzka
Gość

Przeczytałam wszystkie trzy, ale dość dawno, wiec nie będę się wymądrzać (planuję do nich wrócić, a przynajmniej do Zaratustry..)
Najlepiej pamiętam 'Pomarańczę', którą czytałam w 3 wersjach dla porównania – tłumaczenie na polski jest fantastyczne! Film z kolei zupełnie mnie nie zachwycił, chociaż ścieżka dźwiękowa owszem.

Pani od Kotów
Gość

Może nie o książkach, ale odwołujesz się tu do wpisu o "chińskich bajkach", a jakoś tak głupio state notki komentować. Jeśli "Death note" Ci przypadł do gustu i lubisz różne ponure dylematy etyczne, obejrzyj "Btooom!" i przeczytaj "Ikigami".

Natalia J
Gość

Przeglądam Twojego bloga już od prawie dwa miesiące, a dopiero teraz odnalazłam ten wpis. Nie sądziłam, że znajdę tutaj u Ciebie te pozycje, zwłaszcza "Mechaniczną pomarańczę". O Nietzschem już gdzieś mi przemknęło, że go czytałaś. Stachurą mnie zaskoczyłaś, bo choć mogłam się tego po części spodziewać, to jednak jest to postać nieco zapomniana i zdecydowanie niedoceniona. Stachura pisze jakby wypowiadał te słowa wszystkie naraz, a porusza w ten sposób tematy bardzo życiowe, egzystencjalne. Głebia jego twórczości jest niewyrażalna, przynajmniej ja nie potrafię o tym napisać. A wracając do "Mechanicznej pomarańczy", która jest książką faktycznie d z i w n ą… Czytaj więcej »

Natalia J
Gość

I zapomniałam jeszcze dodać – "Siekierezada" Stachury – książka piękna, o dorastaniu, dojrzewaniu, poszukiwaniu siebie, naprawdę warta przeczytania, polecam 🙂

Natalia J
Gość

Tak, samobójstwo to nie najlepsze rozwiązanie. Dowód jego słabości, ale słabości osoby borykającej się z niezrozumieniem świata i niedopasowaniem się do niego. Czasem gdybam, jak wyglądałaby jego twórczość, gdyby jednak nie skończył ze swoim życiem. Zawsze jednak dochodzę do wniosku, że skoro na to się zdecydował, to jego twórczość – w aspekcie czysto literackim – później utraciłaby swój sens i cel.

(Studiuję polonistykę i chyba to stąd takie moje gdybanie:))

Previous
Linki tygodnia #1
3 dziwne książki, których pewnie nie znasz, a powinieneś