Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

O MNIE


Późno, bo późno, ale lepiej teraz, niż wcale. Wiszę Wam kilka słów o tym, kim jestem, ile mam lat, czym się zajmuję i tak dalej 🙂 Jeśli ktoś jest ciekawy, zapraszam dalej 🙂

Mam na imię Ania. Lubię swoje imię. Proste, wpadające w ucho i chyba każdy zna jakąś Anię. Lubię jak ktoś zwraca się do mnie Aniu 🙂 
Rocznik 1991, z wykształcenia, pasji i zamiłowania pedagog-terapeuta.
Na życie zarabiam pisząc teksty, a także pracując z dziećmi. Oprócz tego jestem wolontariuszką Projektora.
Historia tego bloga ściśle wiąże się z moim zdrowiem, które krótko mówiąc – jest bardzo liche. Kiedy miałam 17 lat  wycofano pewien preparat który umożliwiał mi normalne funkcjonowanie i odezwały się moje oskrzela. Zawsze miewałam z nimi problemy i od urodzenia co chwilę miałam jakieś zapalenia i inne poważniejsze sprawy, ale od siedemnastego roku życia zaczęłam zjeżdżać na równi pochyłej.
Nie chcę tutaj zamieszczać ckliwej historyjki o swoich perypetiach z duszeniem się, niekończących się pobytach w szpitalach, milionie badań, używać słów genetyczne i nieuleczalne. Choroba wiele w moim życiu zmieniła. Początkowo na minus, bo byłam chodzącym zombie z temperaturą 32-33 stopnie Celsjusza. Po lekach czułam się tępa (dosłownie), dopadała mnie apatia i pytałam ciągle – dlaczego ja?

Z drugiej strony – zmieniło się dużo na plus. Przejęłam w stu procentach odpowiedzialność za swoje zdrowie. Nawiązałam kontakty z profesorami spoza Europy, przeczytałam mnóstwo rzeczy o płucach i oskrzelach, zmieniłam sposób odżywiania i zainteresowałam się medycyną naturalną. Wciąż nie funkcjonuję w pełni poprawnie, ale opanowałam większość objawów. Podtrzymanie tego stanu kosztuje mnie wiele energii, przychodzą też gorsze momenty ale… ciesze się, że to wszystko się wydarzyło.

___________
Pracując nad swoimi płucami, nad oskrzelami, generalnie nad ciałem,zaczęłam pracować nad duszą i umysłem. Zapisem tej wędrówki był blog.

 Zawsze byłam psiarą, miałam ukochanego owczarka szkockiego collie (taki jak Lassie:)), ale obecnie mam kota i nie umiem się określić, czy wolę psy czy koty. 

Często piszę z literówkami, bo staram się nadążyć za myślami. Kiedy chcę potem dokonać korekty całości, ingeruję w treść i tracę pierwotny sens wypowiedzi.


Nie jestem związana z żadną religią, chociaż czerpię garściami z wielu mądrości, które te religie za sobą niosą. Nie czuję się też związana z żadną ideologią ani opcją polityczną. 


Jestem też autorką bestsellera Jak stać się szczęśliwym człowiekiem. Książka wygrała konkurs ebook roku 2013 i ma całkiem dobre opinie. 




Jestem normalną młodą kobietą, lubię jeść, nie lubię diet. Irytuje mnie palenie papierosów. Zachwycam się małymi rzeczami, na głowie miałam każdy możliwy kolor. Łącznie z fioletem i siwo-zielonym, który był wypadkiem przy pracy 😉 
Czasami chodzę w szpilkach i sukienkach, czasami w dresach. Notorycznie zapominam, że świeżo pomalowałam paznokcie i odbijam na nich pościel, ręcznik czy brudzę lakierem buty.
 Z całej muzyki świata, najbardziej kocham zespół Queen i głos Freddiego. Moją ulubioną potrawą są pierogi, a ulubionym kwiatem kalafior.
Jestem szczęśliwa i mam odwagę głośno to powiedzieć 🙂
Moje profile społecznościowe :

Zapraszam też do zakładki Współpraca/Reklama

Regulamin akcji IdealnaxAniamaluje

najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ha, wtorek, godzina 13. Niedawno wstałam i postanowiłam w końcu przedsięwziąć eksperyment pt. laminowanie włosów. Wygooglowałam sobie parę blogów z przepisami, skaczę z jednego na drugiego, w końcu trafiam na Twojego. Patrzę – dziewczyna w avatarze jakaś taka znajoma. Czytam – cholera, styl też jakiś taki znajomy. Przeglądam więc sobie jeden, drugi, trzeci post, dopiero gdy zobaczyłam zdjęcie z kotem, coś mnie trafiło : O matko bosko ! Co to się stanęło ! Za dzieciaka, tj. chyba jakoś tak w czasach gimnazjum/liceum odkryłam pewnego photobloga :P… W sumie to już nawet nie pamiętam, jak go zatytułowałaś, w każdym razie uwielbiałam… Czytaj więcej »

(J)olka
Gość

Ja też kiedyś przeglądałam Twojego photobloga za czasów liceum, lubiłam oglądać te śmieszne zdjęcia/grafiki, a opuszczając photobloga stopniowo zapominałam o tych świetnych ludziach. Na tego bloga trafiłam przypadkiem już jakiś czas temu i również strasznie się ucieszyłam, jak się zorientowałam że to TY 🙂 wchodzę regularnie i czuję się jakbym była na blogu kogoś znajomego, fajne uczucie 🙂

nasty
Gość

Osobiscie twierdze, ze jak jakas dziewczyna ma ladna zdrowa cere to po co jej tapeta?! To jest zbrodnia jaka wmawiaja nam media by zamiast wygladac swiezo i dziewczeca wygladac jak stara malenka! Sama nie jestem zwolenniczka makijazu na codzien i wole naturalne piekno i mysle, ze wielu dziewczyna wystarczy sam tusz i blyszczyk do ust by wygladac swietnie!!!

Ania
Gość

a ja nie lubie jak ktos nazywa makijaz "tapeta"… przeciez ludzie chodza do szkoly i ucza sie tego latami.. zeby ktos pozniej powiedzial ze masz tapete na twarzy… 😉

nasty
Gość

Chcialabym robic to co chce, ale chyba mialabym problem z praca jak ubieralabym sie jak gwiazda porno na codzien, albo dzienny makijaz ala Morticia Addams 😉

k
Gość

to zdjęcie wprawiło mnie w konfuzję…
ale już sobie przypomniałam – CUCKOO !
stare czasy photobloga 😀

Rubily
Gość

Trafiłam na tego bloga przez stronę ze spisem blogów kosmetycznych i po prostu… Nareszcie jak w domu! 😀 Są książki, kosmetyki, włosy o które sama ostatnio zaczęłam dbać i przede wszystkim rozwój wewnętrzny – coś nad czym sama często dumam. Twoje rozwojowe czwartki i wyzwania są po prostu genialne, a ten luźny i naładowany optymizmem sposób, w jaki prowadzisz bloga, jest nie do podrobienia. Zostaję na dłużej i pozdrawiam cieplutko 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie lubię zmalowanych twarzy, przecież to na kilometr wali sztucznością, czasami wygląda śmiesznie, czasami głupio a czasami żenująco, nawet gdy jest zrobione "dobrze" ( w sensie: fachowo). no i z wyglądu postarza. po co Ci to ???

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czepiasz się. Każdy wygląda tak jak chce. Ania nikomu swoim wyglądem krzywdy nie robi. Jeśli jesteś taka skora do krytyki, to może pokaż nam swoje zdjęcie? 🙂

Aneta Fuhrmann
Gość

Chciałam Ci tylko powiedzieć, że mnie zmotywowałaś – do pracowania nad sobą, podejmowania wyzwań i nie porzucania bloga, choć nad tym ostatnim jeszcze się zastanawiam. Jesteś bardzo pozytywną osobą, raczej moje zupełnie przeciwieństwo 😉 Będę często zaglądać. Pozdrawiam
🙂

Aneta Fuhrmann
Gość
Urszula Phelep
Gość

Aniu, masz wspaniały blog i czuje, że musisz być też cudowną osobą! Nie wiem, jak to się stało, że dopiero teraz odkryłam to Twoje miejsce w blogosferze, ale wsiąkłam tu na dobre!
Pozdrawiam cieplutko,
Ula

Fashionistka
Gość

Właśnie wpadłam na Twoją stronę, ale już wiem, że kiedy wrócę do domu to pochłonę go w całości z notatnikiem obok siebie aby móc zapisywać inspiracje i to, co mi wpadnie w głowę podczas czytania! Ach, no i spóźnione wszystkiego najlepszego, bo z tego co wyczytałam niedawno obchodziłaś urodziny! :*

small saphire
Gość

Kurcze nie wiedziałam, że napisałaś książkę no no 🙂 Brawo! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

cześć, trafiłam na Twojego bloga przypadkiem, dopiero zaczynam go czytać, ale zauważyłam, że masz w swoim opisie błąd ortograficzny: "z poza Europy", a pisze się "spoza". Pozdrawiam, Olga 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

🙂

Niezapominajka
Gość
Niezapominajka

Aniu, prowadzisz cudownego bloga!
Trafiłam do Ciebie całkiem niedawno i mam świetną lekturę 🙂
Pozdrawiam i ściskam!
Ania
PS.Zainspirowałaś mnie kocią kiełbasą – też uwielbiam głaskać obce koty! Zdaje się, że takie przysmaki upoluję w Lidlu 🙂 Wciągam na listę zakupów i… liczę, że moja kota się nie obrazi 😉

Karolina Składanowska
Gość

właśnie ujrzałam Cię w rankingu Kominka, nie miałam bladego pojęcia, że prowadzisz takiego fajnego bloga! serdecznie gratuluję i życzę zostania gwiazdą Internetów 🙂

Karolina Składanowska
Gość

jestem nią 🙂 wybacz taki jakiś spam, ale miałam chęć napisać słowa uznania, a nie znalazłam do tego jakiegoś sensownego miejsca.

navoja
Gość

Dziewczę! Muszę Ci napisać, że masz przepiękny kolor oczu, naprawdę, z przyjemnością patrzę na Twoją piękną heterochromię 🙂

różowa szminka
Gość

Mogę wiedzieć z jakiego jesteś miasta? Wiem tylko, że kuj-pom 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

jesteś z bydgoszczy lub okolic

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu 🙂 szczerze Cię podziwiam, gratuluję sukcesów.

Matt
Gość

Prowadzisz bardzo ambitne życie. Z opisu wynika, że jesteś miłą i pomocną osobą. Z tych powodów pragnę życzyć Ci wiele sukcesów!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

też nazywam się Ania i mam urodziny tego samego dnia co ty 🙂

Pchła Szachrajka
Gość

Przeglądałam blogi ale tutaj wsiąkłam na dłużej… Czuje się pozytywną energię i sam fakt, że kręci Cię pedagogika sprawił, że będę tutaj częściej zaglądać:) Zgadzam się z Twoją opinią odnośnie dzieci i róbmy wszystko, by system nie wpychał kreatywne dzieciaki do ram "klucza".

Jan Kowalski
Gość
Carrie
Gość

Tak, teraz to o wiele lepiej wygląda 🙂 Sympatyczna, młoda kobietka, którą aż chce się poznać, chce się czytać i wciąż jest za mało! 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Też jestem Ania i też lubię to imię 😀 Dzięki za bloga, otworzyłaś mi oczy na wiele spraw 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Moją ulubioną potrawą są pierogi, a ulubionym kwiatem kalafior."
<3

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję za bloga! 🙂 Uwielbiam do Ciebie zaglądać 🙂

Marzena T
Gość

Fajnie dowiedzieć się, że nie tylko ja kocham Queen ;D Uwielbiam go słuchać tego zespołu i jak nikt nie słyszy coś podśpiewuję 🙂

Unknown
Gość

Swietny tekst o karcie LGBT 🙂