Historyjka motywacyjna

O co chodzi? W ankietach prosiliście o więcej historii jak ta Angeliki, pojawiły się też prośby zamieszczania “zwykłych” opowieści “zwykłych” czytelniczek. Przesłanie? Da się. Wszystko.


Nie chcę aby ten cykl był przyczynkiem do dyskusji czy coś jest wystarczająco motywujące czy nie jest. Defetystom mówię sio 😉


Oto co wysłała mi Karolina. Zachowałam oryginalną pisownię. Pogrubiłam jedynie niektóre fragmenty aby pokazać zmianę w myśleniu Karoliny 🙂



Aniu! Mam tak wiele do napisania, że nie wiem czy uda mi się zawrzeć w tej wiadomości wszystko co miałabym ochotę Tobie opowiedzieć Zresztą zbieram się do napisania jej od 2 miesięcy… kiedyś trafiłam na Twój blog, w okresie mojego włosomaniactwa, ale jakoś się w niego nie ‘wkreciłam’. Na nowo odkryłam go w połowie zeszłego roku i od tego czasu zaczęła się powolutku moja przemiana Na początku podchodziłam bardzo sceptycznie do Twoich pomysłów i rad życiowych, czasami wręcz denerwował mnie Twój optymizm i pozytywne podejście do pewnych spraw. Bo ja raczej na świat patrzyłam przez negatywny pryzmat, byłam takim ‘niedasiem’, zawsze wszystko na nie, dużo narzekałam mało robiłam, wiecznie byłam zła, plecy bolały mnie codziennie, migrenę miałam średnio raz w miesiącu, a bóle głowy 3-4 razy w tygodniu. Bez tabletek przeciwbólowych nie wychodziłam z domu… Z uwagą czytałam Twoje posty dotyczące walki z chorobą i byłam pełna podziwu. Jednak dalej uważałam, że z moimi bólami nie da się nic zrobić… w końcu jakoś na początku grudnia przeczytałam Twoją książkę i coś we mnie pękło i postanowiłam w końcu coś zrobić, spróbować. Padły gdzieś na Twoim blogu słowa ‘jedzenie jest lekarstwem’ i zaczęłam dużo czytać, szukać informacji. Zainspirowana Twoim wpisem kupiłam imbir którego nienawidziłam i zaczęłam go dodawać do herbaty i zajadać plasterek z miodem, teraz nie wyobrażam sobie dnia bez imbiru! Zmieniłam sposób odżywiania, chociaż jadłam dość zdrowo, zaczęłam rano wstawać, wyrabiać sobie codzienne rytuały, szczotkować ciało, od początku roku ćwiczę… i wiesz co? Czuję się inną osobą! Od stycznia nie bolała mnie głowa, po ćwiczeniach bóle pleców mam tylko wtedy gdy się przeforsuje porządnie, nawet okres jest prawie bezbolesny, a kiedyś musiałam brać zastrzyki przeciwbólowe. Ale najfajniejsza przemiana zaszła w mojej głowie wprowadzam powoli Twoje rady i to naprawdę działa! Mam dużo energii, pomysłów, planów i zaczęłam nawet marzyć Jaram się swoim życiem! A to przecież jest początek, dopiero nabieram wiatru w żagle dzięki Tobie nigdy nie sądziłam, że osoba której nie znam i nigdy nie widziałam tak wpłynie na moje życie Dziękuję Ci za to wszystko co robisz bezinteresownie dla innych. Jesteś człowiekiem z misją PozdrawiamKarolina



Jeśli masz swoją historię, wiesz gdzie szukać kontaktu 🙂 

Historie będę je publikować raczej  poza sekcją HOT, więc zobaczą je tylko osoby które w jakiś sposób subskrybują blog.

 Wiem, że część osób motywują właśnie takie zwykłe-niezwykłe opowieści. Dla mnie jest super! Karolino, ściskam jeszcze raz!




Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :


 

Follow on Bloglovin


lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

Podziel się

26
Dodaj komentarz

avatar
20 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
M.OrtycjaAniamalujePuszyslawa KotSeldirimaArtinowy Świat Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wspaniały pomysł, takie historie są mi bliższe niż ta Angeliki, łatwiej się wczuć. Teraz szykuję sobie kanapki do pracy, ale jak wrócę opiszę swoją 🙂 Do imbiru się nie przekonałam ale u mnie też zaszły duże zmiany.

Joanna
Gość

Cudowna historia. To niesamowite jak życie jednej osoby może zainspirować innych i zmienić ich życie, a potem i takie historie zmieniają życie innych, dają wiarę w to, że można, że się da. 🙂
Pozdrowienia Aniu dla Ciebie, bohaterki wpisu i wszystkich czytelników, dużo zdrowia! 🙂

Iza D
Gość

Gratuluję Karolinie, iż udało jej się ruszyć do przodu, i że znalazła motywację jaką była Twoja książka. Jednak jak pisałam w kom. pod historią Angeliki są ludzie silniejsi i ci słabsi, dla których samo przeczytanie książki bądź obejrzenie filmu (czy coś w tym rodzaju) nie będzie w żaden sposób motywujące.

Nie zrozum mnie źle podziwiam i darzę ogromnym szacunkiem tych, którzy upadają i mają w sobie siłę aby za każdym razem wstać i iść do przodu.

Karola
Gość
Karola

Może i ja się odważę coś napisać? 🙂

Ewelina Krysiak
Gość

Moim zdaniem pomysl super! 🙂

Natalia Slawek
Gość

Dobrze czyta sie takie przemiany, podoba mi sie coraz wieksza swiadomosc ludzi. Ania, Ty sie do tego przyczyniasz!

Kasia Gdańsk
Gość

Świetny wpis! Aż uśmiech się pojawia;)

wenus-lifestyle
Gość

Wow, ale to musi być motywacyjne dla Ciebie 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dla ani? Moim zdaniem ani motywacji dodatkowej nie trzeba a te historie maja nas motywowac, nie anie 🙂 przemawia to do mnie, tym bardziej ze mam bolesn okresy. M

Kathy Leonia
Gość

najlepsze historie motywacyjny pisze wiara w siebie że jednak da się :)))

Iga Będkowska
Gość
Iga Będkowska

Świetna historia :))

Mimi K.
Gość

Nie pozwól, by z tego zrobiło się coś na kształt sekty Chodakowskiej 😉 "Chodakowska zmieniła moje życie, ona mnie uratowała, słuchajcie jej, jedyna słuszna droga!" Wiem, że Twój blog jest bardzo motywacyjny i na pewno pomogłaś wielu ludziom (do cholery, mnie też! 😉 ), ten list ma trochę takie brzmienie. Chodzi o formę, nie o treść. Co nie zmienia faktu, że cieszę się z ogarnięcia Karoliny 😉 Pozdrawiam serdecznie ją i Ciebie 😉

Ola O.
Gość

Wspaniała historia 🙂 I świetny post, bardzo mi przypadł do gustu !

bullshit total.
Gość

Świetna historia, twoje posty mnie porywają, zapraszam do mnie na nowy post i zdjęcia 😉

agazmaluje
Gość

Kurczaki chyba muszę Aniu zakupić Twoją książkę 🙂 Kapitalny pomysł z publikowaniem historii 🙂

Artinowy Świat
Gość

A ja ostatnio nigdzie nie mogę dostać świeżego imbiru i muszę się wspomagać takim z papierka ;/

Seldirima
Gość

Chyba jestem defetystą 😉 Mało co mnie motywuje tak naprawdę 😉 Ale zaraz idę do sklepu po imbir, bo właśnie się skończył 😉

Puszyslawa Kot
Gość

A wierzysz w placebo? Ja bardzo. Ale oprócz tego jak najbardziej wierzę w pozytywne nastawienie. I to i to jest siłą umysłu.

M.Ortycja
Gość

Wow, musisz się czuć niesamowicie, gdy ludzi piszą Ci, że zainspirowałaś ich do zmiany swojego życia 🙂