Ej misie moje,tęskniłam! Wyzwanie z detoksem od mediów społecznościowych było mi bardzo potrzebne. Musiałam się zastanowić, na ile jestem tu z przyzwyczajenia, a na ile z własnej, autentycznej chęci. Oczywiście godzina dziennie to utopia, moja średnia to 1h 35 minut. Nie jest usprawiedliwieniem poniedziałkowy live ani Q&A, po prostu - nie ogarniałam w godzinę! A to i tak czas, do którego nie wlicza się przeglądanie insta z fejkowego konta 🤣
Tęskniłam! Zrobiłam właśnie śliwki w boczku na blogowigilię i uciekam nagadać się z ludźmi, bo z niektórymi rzadko jest okazja się spotkać! Ale tęskniłam też za niektórymi stories i czuję, że śledzę tu na IG fajnych ludzi, skoro brakowało mi ich paplania.

Przy okazji! Chłopaku, nie polecam siebie na koleżankę twojej dziewczyny! Mam małą obsesję na punkcie zastanawiania się, czy każda sytuacja w której jestem, jest moim świadomym wyborem. Już 2 razy mi się zdarzyło, że jakaś koleżanka powiedziała „wiesz co Ania? Tak sobie myślałam o tym co mówiłaś, wiesz, o rzeczach, które robimy z przyzwyczajenia albo nawyku i doszłam do wniosku, że muszę się rozstać z Tomkiem”

Baduum-tss🥁

#aniamaluje #szczerze_pisząc #blogowigilia #śliwkiwboczku #grudzień #gotowanie #blogerka

Ej misie moje,tęskniłam! Wyzwanie z...

Jakiś czas temu Basia (@barbgrabowska) musiała się tłumaczyć, że może być jednocześnie feministką i być zauroczona postacią Berlina z La casa de papel. Chwilę później ktoś udostępnił artykuł z pytaniem, „Czy feministka może być uległa w łóżku?” w tytule. 
W książce, którą właśnie czytam jest mnóstwo głosów przerażonych mężczyzn, którzy mają jakieś tam fantazje aby ich partnerka (kobieta!) dokonała na nich penetracji albo chcą być stroną otrzymującą przyjemność podczas rimmingu. No i to rodzi w ich głowie pytanie, czy nie czyni ich to mniej hetero, albo czy mężczyzna hetero w ogóle może mieć takie fantazje.

Czy można być za prawami kobiet i nie lubić Tarantino za to, że brzydko traktował Umę Thurman, ale jednocześnie uważać, że „Pulp fiction” to dobry film? 
Czy można wierzyć ofiarom (prawdziwej lub nie, już się nie dowiemy) pedofilii Jacksona, ale jednocześnie tupać nóżką do jego piosenek?

Miałam w głowie te wszystkie pytania, które widziałam ostatnio w sieci, gdy tłukłam się z myślami, czy napisać ten tekst o tym, co fascynuje mnie w Putinie, czy nie.
I napisałam, bo w moim świecie ludzie są na tyle inteligentni by wiedzieć, że rzeczy nie są czarne lub białe, bo miedzy nimi jest tyle odcieni szarości, że tylko osoby wybierające odcień ściany w salonie zdają sobie sprawę.
Bo wierzę, że żyjemy w świecie, w którym można rozdzielić czyn albo dzieło od człowieka i że działa to w dwie strony, bo dzieło też nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla niegodziwości.

Ale myśląc o pytaniach zadawanych Basi, chciałabym tylko poprosić - jeśli nadajecie sobie jakieś etykietki, to proszę uważajcie, by nie stać się ich niewolnikami. 
Nie wiem czemu jako tło do tego wpisu wybrałam zdjęcie z San Marino💁🏻‍♀️ Wiem natomiast, że tekst o tym, co kręci mnie we Vladimirze Putinie jest na blogu. I jest napisany szczerze.

#szczerze_pisząc #sanmarino #zamek #castle #jesieniara #liście #jesień #autumn #etykietki #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #girlwhotravels

Jakiś czas temu Basia (@barbgrabowska)...

- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Bieda to jednak stan umysłu…

Szukam Wi-Fi. Jest w KFC w galerii handlowej przez którą przechodzę. Dwa stoliki obok siedzi facet który przez telefon rozmawia tak głośno, że przekracza to moją tolerancję.

Telefon jest na oko jeden z najnowszych (dość duży, z 6 cali?), na stopach buty Nike, nie airmaxy, ale też raczej nie te najtańsze, przed nim duży kubełek skrzydełek. I bardzo, bardzo głośno, wyraźnie wzburzony krzyczy do kogoś  o tym, że… nie ma z czego zapłacić za mieszkanie.

Brzmi to mniej więcej tak

Ale z czego ja sie ciebie prosze k_rwa pytam mam zapłacić? Jak ja teraz nie mam? Zaraz przyjdzie za telefon, za telewizje stodwadzieścia, za telewizor rata, wiec ja sie ciebie prosze k_rwa pytam z czego?! 

Rozmówca (nie wiem, czy była to osoba której zalegał czynsz za mieszkanie) chyba zasugerowała rozłożenie tego czynszu na raty, bo po chwili padło

– Jakie ku_wa raty? a z czego ja k_wa rate zapłace? 

___________________
Zastanawiam się, skąd biorą się tacy ludzie. Jeśli nie mam kasy, to nie pozwalam sobie na rzeczy, na które mnie nie stać (jedzenie na mieście, najnowszy telefon w ofercie, która się nie opłaca bo i tak nie wykorzystam jego możliwości, nie płacę tysiącpięćset stodziewięcset za pakiet telewizyjny!). 
Denerwuje mnie to, że w programach typu UWAGA i innych pokazuje się historie ludzi którym grozi eksmisja, bo nie płacą czynszu. Przed reporterem rwą sobie wszystkie włosy z  głowy i płaczą – jak żyć? Przyjrzyjcie się – Ci sami ludzie w tych nieopłaconych mieszkaniach mają wielkie telewizory, soczki w kartonach i palą faje.

Złe priorytety.
Ja sobie dorabiałam już w liceum i nie kupuję rzeczy, na które mnie nie stać. Po prostu!
Nie wiem, jak można kupować zbędne rzeczy jak kablówka, jeść na mieście i korzystać z drogiego telewizora kiedy nie ma się zapewnionej podstawy piramidy Maslowa – bezpieczeństwa. A może tu właśnie jest problem? Że takich osób nie da się wyrzucić na bruk? Bo są bezkarne? Bo nikt nie mówi o takich ludziach jak ciotka mojej koleżanki, która wyjechała do UK z córkami i na ten czas wynajęła innej kobiecie swojej mieszkanie, umowa się skończyła, babka przestała płacić i nie chce się wynieść z mieszkania, które zadłużyła już na kilkanaście tysięcy “bo nie ma” a jednocześnie kupuje nowe dywany i inne pierdoły? Młodsza siostra mojej koleżanki miała wrócić do Polski studiować i teraz nie ma gdzie mieszkać, bo jakieś babsko kupuje dywany! A pije oczywiście tylko butelkowaną pepsi.
Świat stoi na głowie! Mamy największy odsetek lewych rencistów. Nie wyolbrzymiając, znalazłabym ich nawet w najbliższym sąsiedztwie. Tymczasem osoby w naprawdę patowych sytuacjach nie mogą liczyć nawet na ubezpieczenie zdrowotne.

Mój kumpel też miał rentę (nie lewą, normalną). Sześćset złotych. Mieszkał z rodzicami, więc jakoś to szło, ale w końcu zmądrzał i zastanowił się, co może robić mimo choroby (bez szans na pracę fizyczną, musi raczej siedzieć w domu, brak możliwości pracy w gastronomii, nie udało mu się ukończyć szkoły przez to, że chorował). I znalazł możliwość. Projektuje drobne strony www. Utrzymuje się z tego. Nie jest to wielki biznes, ale się kręci. Musiał zrezygnować z renty, ale jest zadowolony z tego stanu rzeczy, bo wyprowadził się od rodziców, sam na siebie zarabia.
I nie sądzę, aby kiedykolwiek darł się przez nowiutki telefon, że nie ma na czynsz.

 Ps. Kochani, przypominam o kameralnym spotkaniu w Poznaniu 🙂


przypomnę też skrajnie inne myślenie  jedenastolatki która zbierała kasę na kolonie

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

85
Dodaj komentarz

avatar
53 Comment threads
32 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Wera Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

byliśmy w podobnej sytuacji – moi rodzice wynajęli mieszkanie, lokatorzy przestali płacić, a jeździli na wakacje do egiptu… prawie pół roku próbowalismy się ich pozbyć, zaległych pieniędzy nie dostaliśmy, sami mielismy przez to problemy finansowe bo stracilismy doatkowy staly dochod, ale to moi rodzice byli "ci źli" 🙁 teraz prawo lokatorów jeszcze sie zmienilo i jeszcze trdniej jest pozbyc sie takich blokujacych mieszkanie nygusów. Nie mówię przecież o ubogich ludziach z problemami finasowymi, tylko o rodzince latajacej na wakacje i zakupki po galeriach a nie placacej za mieszkanie…

Kamila Ziel
Gość

Niestety, ale ja z moim partnerem mieliśmy taką samą sytuację….W końcu się wynieśli, ale my pozostaliśmy z długami! System bardziej chroni oszustów niż właścicieli mieszkania!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Sama wynajmuję mieszkanie i korzystam ze zwykłej umowy najmu, która daje mi dużo większe możliwości, bo mogę się zameldowac bez wiedzy właścicieli, czy np. założyc internet bez ich zgody, ale wiem, że obecnie popularne są umowy najmu okazjonalnego, który w dużej mierze ogranicza możliwości najemców i pozwala na ich łatwiejsze pozbycie się z mieszkania, więc w przyszłości rodzice powinni może rozważyc ten rodzaj umowy? 🙂

Nest
Gość

Ostatnio moja koleżanka miała ten sam problem.. wynajmowała mieszkanie trójce dziewczyn, które studiowały i pracowały (wiadomo powinno być im lżej, ponieważ opłaty rozkładały się na 3 osoby). Niestety od 5 miesięcy nie płaciły za czynsz.. moja koleżanka nie mogła po prostu nic zrobić, chociaż próbowała z nimi rozmawiać, ale to nie dawało żadnego skutku.. może się wydawać, że pracujące studentki, nie zarabiają wiele, czasami brakuje kasy, ale one jeździły przynajmniej 2 razy w miesiącu do Wawy na zakupy.. więc kompletnie nie rozumiem takiego zachowania.. Dobrze, że umowa kończyła się po 6 miesiącach, ale i tak na odchodne doszczętnie zdemolowały mieszkanie..… Czytaj więcej »

Karalajn
Gość

Jest też opcja, że facet żył na kredyt. Teraz to takie "modne" 😉 zastaw się a pokaż się. Ludzie nie mają czym "piernac" a kredyty biorą na mieszkanie, na auto, na wakacje, ba nawet na Święta. Wszystko przez to szaleństwo konsumpcjonizmu i obawa : pozostanę w tyle…
Nie ogarniam ich toku myślenia, jednak wychodzę z założenia, że to ich problem nie mój
Pozdrawiam serdecznie
Karalajn

Anonimowy
Gość
Anonimowy

jestem dopiero w gimnazjum nie rozumiem postępowania tego pana. Jeśli wiszę komuś dwa złote, nie kupuję soku, tylko odkładam pieniądze, aby jak najszybciej pozbyć się długu…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A po ewentualnej eksmisji tacy ludzie dostają od gminy mieszkanie komunalne, za które płacą śmieszne pieniądze i z którego nigdy się nie wyprowadzą, zabierając miejsce ludziom, którzy naprawdę takiego mieszkania potrzebują…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

powiedzmy to wprost – wychodzisz ze sklepu z towarem nie płacąc – jesteś złodziejem
jedziesz bez biletu autobusem – jesteś złodziejem
nie płacisz za mieszkanie w którym mieszkasz? – jesteś złodziejem. Proste.

unstable
Gość
unstable

Podobne przemyślenia mam po opisanym ostatnio na stronie wyborczej artykule, gdzie matka pozwała o alimenty babcię, ponieważ nie stać ich na apartamentowiec i ferie w Alpach (tak w dużym skrócie). Ciekawe widoki można również spotkać w MOPS-ach i punktach wydawania darów, np. Caritasu, gdzie biedna i potrzebująca rodzina podjeżdża taksówką, parę metrów dalej część rzeczy wyrzuca (Panie, kto będzie te salami jadł?) i odjeżdża w siną dal – oczywiście taksówką. Niektórym w dupach z dobrego się poprzewracało, ech, poniosło mnie 😉

Fitterka
Gość

Masz takie same zdanie na ten temat jak ja 🙂 Moi rodzice mieli podobną sytuacje z domem jak ciotka Twojej znajomej. Wynajęli jej rodzinie z 4 małych dzieci, która przestała płacić czynsz. Straszyli nas policją, sądem i takimi innymi, jeśli ich wyrzucimy. W końcu doprowadzili mnie (rodzice się bali) do ostateczności – zebrałam kilka osób, weszłam pod jakimś pretekstem do domu, dałam godzinę na spakowanie. W międzyczasie wezwali policję, jednak mimo że polskie prawo było po ich stronie, to widząc naszą determinację, policjanci pozwolili ich "wyrzucić". Jak piszę "wyrzucić" to aż mi się chcę śmiać, bo w końcu wyrzucaliśmy ich… Czytaj więcej »

Kamila Ziel
Gość

To trafiłaś naprawdę na ok policjantów bo ja mam doświadczenie, że Panowie umywają rączki i mówią że nie wolno….

Fitterka
Gość

Tak, to prawda, że policjanci byli w porządku. Jednak powiedzieli, że w razie gdyby lokatorzy założyli nam sprawę w sądzie, wystąpią jako świadkowie, że wyrzuciliśmy ich "siłą". Na szczęście nie założyli sprawy 🙂
Czasem trzeba być odważnym i postawić na swoim, nawet wbrew prawu.

Magda
Gość
Magda

Nie cierpię takich osób. Co wydają kasę na bzdury, a potem się żalą, że na podstawowe rzeczy nie mają. A znam takich osób naprawdę MNÓSTWO. W dużym mieście – Poznań. Eh.

Kosmetyczne Remedium
Gość

Żyłam z osobnikiem żyjącym na kredyt. Mieszkanie na kredyt, auto na kredyt cały sprzęt. Dochód nieregularny ale duży w okresach ciszy zarobkowej życie na kredytówce później spłata i od nowa.

Znam też pasożytujące samotne matki z 2 telewizorami w mieszkaniu i wszelkim nowym oprzyrządowaniem ciągnące zasiłki i wszelkie zapomogi, tułające się za 50 zł 2 godziny w głąb miasta. Balujące za alimenty i żądające pomocy od innych ($) bo są samotne i biedne.

A co do trudów z pozbyciem się lokatorów to znam to doskonale. Jakiś absurd totalny..

Lena Poleska
Gość

Moja mama zawsze mówiła: jak się nie ma miedzi, to się na d.pie siedzi 🙂 W skrócie: nie stać mnie na coś, to się obejdę. Oczywiście są różne historie, ale chociażby w otoczeniu mam wiele przykładów osób, które żyją ponad stan i dziwią się, że nie mają pieniędzy. Ledwo wiążą koniec z końcem, ale mają pieniądze na colę, fast food na mieście i nowe sukienki. Chociaż trzeba pożyczać, żeby starczyło do pierwszego…

Bell
Gość

Ja odnoszę takie wrażenie, że ludzie im więcej mają, tym bardziej narzekają na swój stan materialny. Mam znajomych z gorszą sytuacją finansową od mojej i czasem naprawdę mnie zawstydzają. Na przykład mój chłopak kupuje jedzenie biednym ludziom na dworcu, nawet kiedy sam za dużo nie ma, a ja mam po prostu zakodowany stereotyp biedny=pijak. I potem czuję się jak najgorszy człowiek na świecie, kiedy ,,pijak" zaczyna przytulać się do bułki którą właśnie dostał i całować mojego chłopaka po rękach. Częściej słyszę od bogatszych od siebie przyjaciółek (lub, niestety, od siebie samej), że nie mają na coś pieniędzy niż od osób… Czytaj więcej »

Klaudia Ogrodnik
Gość

Myślę, że to "wpojone podejście" jak napisałaś to syndrom w krajach postkomunistycznych. Na przykład u mnie w rodzinie dziadek był księgowym w wojsku i dzięki temu mama miała od niego z pracy bawełniane koszule itp. rzeczy, o które w sklepie było ciężko. Jak komuna się skończyła i nagle półki w sklepach zaczęły się wypełniać to ludzie oszaleli…Kiedyś nie było czego kupować, a teraz nie ma czym płacić, a i tak się kupuje. Takie "uroki" społeczeństwa konsumpcyjnego… my dopiero się rozkręcamy, a w Ameryce to były lata 20's…

Ciepło pozdrawiam,
Klaudia

Karina
Gość

bardzo dobre spostrzeżenie. nagorsze w tym wszystkim jest to, że ci ludzie naprawdę czują się biedni. ale tak to jest, jak ma się dziwne priorytety. myślę, że w każdych butach idzie się przez życie w miarę tak samo (no wiadomo, w niektórych większy swag i lepsza samoocena), ale no jednak są rzeczy ważne i ważniejsze. dziwi mnie też to, że w dzisiejszych czasach tacy bogaci-biedni najczęściej stołują się właśnie w restauracjach (czy fast foodach – w każdym raize wszystko kosztuje), kupują rzeczy drożej, bo ich w danym momencie było stać, a przecież jest tyle sposobów, żeby za różnego rodzaju rzeczy… Czytaj więcej »

Mila
Gość

Ohhh jak dobrze to znam, nie z autopsji, ale właście z sytuacji innych "Nie mam" "Polska to biedny kraj" "W Polsce jest tak biednie, na nic mnie nie stać" nie mówię, że pensjami tutaj szastają i rzucają na lewo i prawo, ale do cholery, jeżeli trzy razy w tygodniu jeździsz na zakupy i kupujesz nowe ciuchy, to za co do cholery chcesz odłożyć?Kiedy mieszkałam we Włoszech i mówiłam, że np. kupiliśmy sobie z moim wtedy chłopakiem xboxa z kinectem to usłyszałam kilka razy "a bo włochów stać na to". Stać tak samo jak stać tutaj, przelicznik jest inny, ale tez… Czytaj więcej »

Rodzynki Sułtańskie. Lifestyle, podróże, kultura i coś jeszcze.
Gość

Ja dowiedziałam się od znajomej, że mega dużo zarabiam, "bo stać mnie, żeby jeździć", a jej biednej nie stać na nic. No to przeliczyłam jej, ile ma kasy w salonie: duża plazma, wypoczynek kij wie po co, zestaw talerzy, bo ładne. Wszystko na raty. Priorytety i tyle. Jak ktoś przewala kasę na fast-foody, niech nie marudzi, że biedny i wypomina innym xboxa. Ja jak idę do knajpy, to wiem, że może nie kupię sobie trzeciego kremu pod oczy albo będę dłużej odkładać na wakacje. I nie mam wyrzutów sumienia, bo po co?W ogóle ludzie strasznie się dopytują o zarobki, a… Czytaj więcej »

Mila
Gość

No, bo przecież w OJRO to nic nie kosztuje 😀 wszystko za darmo!

2PlanetFromSun
Gość

O, jak ja to dobrze znam. Moi kochani sąsiedzi. W jednym mieszkaniu mieszka kilka pokoleń, nie jestem w stanie powiedzieć ile, na pewno 4 jak nie więcej. Tworzą jakąś komunę. Awantury, w lecie libacje pod oknem, w zimie libacje w piwnicy i niosące się po nocy pijackie przyśpiewki po klatce. Kradną prąd i wodę. Wspólnota nie może się ich pozbyć. Otwarcie przyznali że się boją ich ruszać. Tam mieszka większość kobiet w różnym wieku, po czasie zorientowałam się gdzie są ojcowie tych dzieci – w więzieniach. Nawet nie wiedziałabym z czego się utrzymują gdyby nie jeden incydent. 2 lata temu,… Czytaj więcej »

Rodzynki Sułtańskie. Lifestyle, podróże, kultura i coś jeszcze.
Gość

Mam bardzo podobne zdanie na ten temat, zresztą sama napisałam niedawno, że bieda może być wyborem. Niektórzy lubią, kiedy inni się nad nimi użalają. Ale czasami wina leży o wiele głębiej: brak poczucia obowiązku, wyuczone wzorce (5. pokolenie na socjalnym), chęć kombinowania, wyłudzanie świadczeń (renta? a ilu studentów bierze lewe socjalne, a rodzice w Niemczech? to jest dopiero tragedia). Ludzie dostają pieniądze od państwa, ale nie mają pojęcia, jak odłożyć. W Anglii czy Szwecji było mnóstwo programów socjalnych, zastępujących dawanie pieniędzy – kupony, możliwość (i konieczność) pracy, jeśli pobiera się zasiłek i tak dalej. Ale w większości nie podziałało, bo… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to chyba nie jest tak, są schroniska dla bezdomnych, facet nie jest chyba w dramatycznej sytuacji skoro kupuje kubełki na które mnie np. nie stać, a jakoś rachunki płacę

MalinowaPanna
Gość

Tacy ludzie chyba usprawiedliwiają się, że "żyją chwilą"… Nie jest to ani dobre, ani odpowiedzialne.
Swoją drogą, jak ktoś "przetrzymuje" mieszkanie, to chyba jakoś można się z nim rozprawić drogą prawną? Musi być jakaś sprawiedliwość!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

oj, też jestem za obcięciem rent leniom, mam sąsiadkę – zawód rencistka, oczywiście jest zdolna do pracy, biega na ploteczki i po lumpeksach całe dnie, ale za ciężko jej ruszyć dupę do pracy…

Puszyslawa Kot
Gość

Ja bardzo często oglądam wspomniane programy, bo ogląda je moja mama, przy okazji pomstując na państwo czy bogactwo innych i różnice społeczne. A ja słucham mimochodem, czasem patrzę. Kiedyś popatrzyłam. Taka zdecydowanie sporej objętości pani, czyli na jedzenie ma, narzeka, że mieszka w domu nazywanym barakiem z czwórką dzieci! No fakt, jeden pokój, jakaś wspólna łazienka, z zewnątrz wygląda jak ciąg porządnych altanek, ale w środku schludnie, Tv chyba było, babka normalnie ubrana, telefon jest. A, grzyb jeszcze jest. Okazało się, że dwójka dzieci jest już prawie dorosła, młodszymi zajęłyby się spokojnie. I okazuje się, że mieszka tam od kilkunastu… Czytaj więcej »

Anwen
Gość

Ja mam wrażenie, ze to trochę kwestia pokolenia. Dawniej rzeczywiście państwo dawało: mieszkanie, prace itd. i tym ludziom w głowach się nie mieści, ze komuna minęła, a to czy będą mieć czy nie zależy przede wszystkim od nich samych…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bo w tym kraju za łatwo się dostaje kredyty, pożyczki i abonamenty, a biorą i dostają je ludzie, których na to nie stać, a uwierzyli kolorowym reklamom i wygadanym konsultantom, że wszystko będzie dobrze… Sama w domu z tym walczę, bo kiedy studiowałam po za domem rodzice wpadli w pętle takich kredytów, między innymi przez to, że finansowali mi je, a teraz ja próbuje nas z tego wyplątać, gdyż przez większość czasu nie miałam kompletnie świadomości co się dzieje, a nie jest łatwe dla kogoś kto dopiero zaczął pracować i wkraczać w dorosłe życie. I tak, też biadolę przez smartphona,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie zwalałabym winy na CZASY bylo tyle możliwości…kredyt studencki, podjęcie pracy, studia zaoczne i dzienna praca…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

kredyt studencki to też kredyt

Anonimowy
Gość
Anonimowy

tak, ale na innych zasadach, spłaca się go później, w odpowiednich ratach i bez bajońskiego procentu.

Jezula
Gość

Także miałam podobnie i choć mama powoli się od kredytów uwalnia, to ojciec ma długi na kilkadziesiąt tysięcy – z moimi możliwościami finansowymi, niestety, nie jestem w stanie mu pomóc. Zamiast tego, znalazłam pracę i w końcu odcięłam się od "jego" pieniędzy. I nawet, jeśli brakuje mi na coś, to proszę po prostu kogoś innego o pomoc (zwykle chłopaka ;)). Dzięki temu, ojciec zaoszczędza 800 zł miesięcznie. Ale czy to coś daje? Nie mam pojęcia., bo kredyty uzależniają.

elmirkaxp
Gość

Ja zwróciłam na to uwagę, jak szukałam telefonu. Używałam pięcioletniej nokii i zamarzył mi się smartfon. Przesiedziałam kilka wieczorów porównując oferty różnych operatorów i jak to się ma do mojego używania telefonu – wyszło na to, że dużo bardziej opłaca mi się kupić sam telefon, bez wiążącej umowy. Chciałam się poradzić znajomych i nagle okazało się, że nikt tańszego niż 2 tys. nie ma – ci sami znajomi narzekają, że na nic ich nie stać i wszyscy są temu winni, tylko nie oni.

Jezula
Gość

Bardzo zdrowe myślenie 🙂 Zawsze też jakimś rozwiązaniem jest kupno za gotówkę używanego sprzętu. Choć mój stary telefon sam się wyłączał i po prostu już nadawał się na złom, używałam go tak długo, aż dostałam inny "po bracie" 🙂 Sama nigdy bym nie wydała prawie 1 tys złotych na telefon, który służy mi głównie do dzwonienia, pisania smsów i robienia zdjęć 😉

Ola
Gość
Ola

Ech, niestety ten tekst trafnie opisuje moich rodziców. Tylko u nich chodzi bardziej o nałogi. Papierosy a coraz częściej alkohol. I oni jeszcze potrafią się żalić, że nie będzie ich stać na moje studia… I oczywiście wytykają pieniądze innym osobom. A gdyby zaczęli rozsądnie myśleć, to mogliby zapewnić mi utrzymanie na studiach jak i nawet wtedy na pewno nie brakowałoby im "do pierwszego". Wiadomo, gdyby ich naprawdę nie byłoby stać to nie miałabym do nich żalu, ale wiem, że tak nie jest. Czasem aż płakać mi się chce z tego wszystkiego… Ale pomimo tego pozostaję silna. 🙂 Pozdrowienia!

Polka w UK
Gość

Ach… gdybys zobaczyla w UK wypowiedzi dzudziestoletnich samotnych matek w telewizji, ktore z tych "marnych benefitow" rzekomo nie maja co do garnka wlozyc zeby dziecku ugotowac…. Za to sa cale pokryte ledwie zrobionymi tatuazami, tipsy, makijaz, sztuczne rzesy, bizuteria, ubrania jak z katalogu, a w tle telewizor 40 calowy… paranoja! :/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Znam to niestety z doświadczenia 🙁 moja eks-bratowa chodzi wymalowana, co tydzień tipsy, zmiana fryzury co miesiąc, najnowsze i niezbyt tanie ubrania, ciągnie na benefitach jako samotna matka, do tego pracuje 2 dni w tygodniu + dostaje alimenty (o wiele wyższe, niż przyznałby jej sąd) i wiecznie narzeka, że jest zmęczona, pieniędzy nie ma i tak dalej. Aż nóż w kieszeni się otwiera. Przykre to, na szczęście nie wszyscy tacy są.

Agnieszka Karolina
Gość

Nie lubię życia na kredyt. Za dużo błędów widziałam.
Zawsze bawiło mnie to, że ludzie mający sprawny telewizor kupują jakiś miliard calowy,płaski na raty. Jeśli masz telewizor, który działa to odkładaj przez rok i za rok kup. Nie trzeba brać na raty,
Chociaż telewizor to zły przykład. Ja nie mam (z wyboru) i mi to nie przeszkadza.

Wera
Gość
Wera

Moi rodzice wzięli kredyt na dom. Tak, na telewizor zaoszczedzisz. Na dom, już nie bardzo.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, mam do Ciebie wielką prośbę – czy mogłabyś rozważyć jako temat kolejnych postów perfekcjonizm i płynący z niego lęk przed wykonywaniem zadań? Jeśli nie zdołałabyś poświęcić temu zagadnieniu więcej czasu może podpowiedziałabyś jaką książkę warto przeczytać żeby choć trochę uporać się z tym problemem? Będę ogromnie wdzięczna!

Anka W
Gość

Zgadzam się z Tobą Aniu i z wami dziewczyny.Ale.. opowiem Wam historię mojej siostry. Siostra ma 25lat, zarabia (co prawda najniższą krajową) jednocześnie studiuje zaocznie. Rodzice płacą jej za wynajęte mieszkanie, dziadkowie za studia. A ona.. biedna na nic nie ma pieniędzy, ledwo wiąże koniec z końcem. Dlaczego? Bo jeździ na koncerty, dużo koncertów, zagranicznych gwiazd. Przychodzi, żali się jak jest źle i niedobrze:( że trzeba jeść ziemniaki bo na nic innego nie stać. Po sugestii "a może koncertów trochę mniej?" odpowiada oburzona "Ale jak to, i tak ograniczam, a coś od życia mi się należy!" Jak to mówią, w… Czytaj więcej »

Karolina Franieczek
Gość

Mnie ostatnio rodzinka zabiła komentarzem, że my z mężem to ciągle gdzieś jeżdzimy (kilka weekendów w roku w górskich schroniskach), więc musimy mieć jakąś lewą kasę (może z dragów) – chore to dla mnie. A rzeczona rodzinka oczywiście utyskuje, że oni to nigdzie nie byli, że to, że tamto, a tak jak w Twoich przykładach, kupili największy, najnowszy telewizor, studiujące kuzynostwo kanapek na uczelnie nie weźmie, tylko leci jeść na miasto. Rozwalają kasę na zbytki, a potem lament, że do końa miesiąca nie starcza i zawiść, że kogoś stać od czasu do czasu wyjechać. Ale nie patrzą już na to,… Czytaj więcej »

Karolina M.
Gość

Ohhh skąd ja to znam? 100metrów ode mnie jest taki ktoś, chyba Ci nawet w którymś komentarzu pisałam o tej osobie ^^. Podziwiam co dzień, nie ma a wydaje ^^.

Ania Abakercja
Gość

rzadko się to zdarza, ale tym razem całkowicie zgadzam się z Twoim punktem widzenia i myślę dokładnie to samo na ten temat. zazwyczaj nawet nie komentuję notek, jeżeli po prostu w zupełności się z nimi zgadzam, bo po co. ale tym razem wyjątkowo to zrobię, bo to rzadka sytuacja, żebym nie miała nic odmiennego do dodania od siebie. znam kilka osób takich, o których właśnie piszesz. z kredytami, długami, ciągle narzekającymi że im brakuje. a jednocześnie potrafiącymi wydać na prezenty świąteczne dla najbliższej tylko rodziny 500 zł, regularnie stołujące się na mieście, z kilkoma telefonami i planem zakupu kolejnych bajeranckich… Czytaj więcej »

Jezula
Gość

Wydaje mi się, że duży problem leży w mentalności Polaków odnośnie kredytów. Potrafią wszystko na raty wziąć, nawet mikser za 100 zł (przykład moich rodziców: jak byłam dzieckiem nawet uważałam, że fajne to jest, płacić 10 zł za miesiąc i coś już jest "Twoje". Dopiero potem do mnie dotarło, że to nieprawda ;)). Później, jak się zbierze do kupy te wszystkie rachunki, to wychodzą kolosalne kwoty… A jeśli ktoś dodatkowo nie żałuje sobie "przyjemności", z których bez problemu mógłby zrezygnować, nagle jest szok, że jest na minusie. Ja dopiero uczę się jako tako zarządzać pieniędzmi, nigdy mi i mojej rodzinie… Czytaj więcej »

Catherine Wolf
Gość

'Ja sobie dorabiałam już w liceum i nie kupuję rzeczy, na które mnie nie stać. Po prostu!'Przybijam piąteczkę. My mamy w rodzinie taki przypadek. Mąż i ja zarabiamy 3 razy mniej niż jego brat ze swoją żoną. Jak to możliwe, że im ciągle brakuje i pożyczają od mojego męża na raty. Dla mnie to śmieszne, ale to ludzie z typu zastaw się a postaw się. W zeszłym miesiącu znowu pożyczka a następnego dnia brat dzwoni się pochwalić, że będzie kupował motor. No sorka. Coś tu jest nie tak. Marudzisz człowieku, że ledwo ciągniesz a stać cię na takie rzeczy? W… Czytaj więcej »

Jezula
Gość

W przypadku długów rodzinnych, polecam rozdzielność majątkową. Moja mama tak zrobiła i choć trochę Nas to uspokaja. Poza tym, po ewentualnej śmierci osoby zadłużonej, można wyrzec się spadku (długu) u notariusza. Pozdrawiam 🙂

Catherine Wolf
Gość

Teraz rozdzielność już ma, ale nie od początku. Jeden spory kredyt wisi jej nad głową przez ojca.

bognyprogram
Gość

Popieram zdanie większości komentujących co do kredytów. Bardzo mnie dziwi, że ludzie nie boją się mieć 3 na raz!Co do samej notki wydaje mi się, że 99% z tych ludzi nie jest nawet świadoma, że to ICH wina, że nie mają na czynsz. Wszyscy mają telewizor, więc to nie jest wydatek – to jest must have. W internetach każdy chłopak ma ermaksy – to nie jest modowy luksus, tylko normalka. Wokół mnie 150 innych osób zajada się kurczaczkiem z fast fooda, więc to typowy obiad każdego Polaka. Tylko, że ja jestem biedny, bo kupuję tylko to co wszyscy mają a… Czytaj więcej »

ważki
Gość

Jej, początkowo pomyślałam: dobrze, że przynajmniej osobiście nie znam takich przypadków i sama tak nie mam, bo mam dobry przykład z rodziny. Ale Niestety tak nie jest, bo jednak mam w dalszej rodzinie przypadki osób narzekających wiecznie i właśnie z podejściem "nowszy samochód, nowszy telefon"… A nawet wiecznie narzekającą i zadłużona 3 osobową rodzinę z 5 samochodami! W moim domu rodzinnym wprawdzie tez jest więcej niż jedno auto "na głowę", ale nie ma długów i są za tym konkretne argumenty. Swoja droga i tak uważam, że powinien istnieć jakiś podatek "parkingowy" za każde dodatkowe auto w rodzinie. Przez dodatkowy uważam… Czytaj więcej »

Alia Maris
Gość

Masz rację! Pomijam już fakt, że opłaty mamy jedne z najwyższych w Europie a pensje jedne z najniższych… Rozumiem, tak już jest, ale i tak budzi to we mnie bunt. Sama nie mam wiele. Ba! Mam bardzo niewiele. Osobiście podchodzę pod osoby na krawędzi ubóstwa. Ale radzę sobie jak mogę. Najpierw wszystko opłacam, potem jem, a na końcu odwiedzam ciuchland po ubranie za złotówkę. Wcale nie mam źle, jestem ubrana, zadbana, nie mam długów. Tylko, że z natury jestem wrażliwcem i okupuję to wieloma nerwami i łzami. Cóż, droga do samodzielności nie jest łatwa. Daje za to masę świadomości i… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie jest latwa ale na pewno prowadzi do celu. Tez tak mialam wiec zapewniam, ze z twoja determinacja sie uda. Nie pochodze z jakiejs drastycznie biednej rodziny, ale z jakiegos powodu nigdy u nas nie bylo pieniedzy na ciuchy, przyjemnosci itd. Bardzo ciezko to przezywalam zwlaszcza na studiach i zaraz po nich, wstydzilam sie i z tego powodu ograniczalam kontakty z rowiesnikami. Bylo tak zle ze nie mialam sie w co ubrac na rozmowe kwalifikacyjna w sprawie pracy. To bylo bardzo przykre, do tej pory mi sie placze jak sobie to przypomne. No ale teraz jest ok. Nie stac mnie… Czytaj więcej »

sour-grrl
Gość

przepraszam za off topic, ale sformułowanie "ja-sie-ciebie-prosze-k*rwa-pytam" mnie absolutnie oczarowało ;P

Anonimowy
Gość
Anonimowy

poczytajcie o bzdetach u fashionelki, ta to dopiero bredzi (szczególnie polecam komentarze). Ja sie dowiedzialam, ze w naszym cudownym kraju są tak niesamowiete szanse na rozwój i zarobek ze az strach… tylko biedna nie pomyślala, ze nie kazdy chce i ma czas sie przestrajac i robic fotki.

Marianna Greenleaf
Gość

Mnie strasznie wk****ają pokazówki w mediach, że kogoś "nieludzkie państwo" wyrzuca na bruk, bo on nie ma jak zapłacić i że mu "państwo pracy nie zapewniło" – paranoja, w ogóle skąd ludziom się bierze takie roszczeniowe myślenie.
Znam parę takich rodzin, gdzie bieda polega na tym, że dzieci chodzą zaniedbane, niedomyte, w znoszonych rzeczach ale za to starzy na fajki zawsze mają, na alkohol i jeszcze PlayStation na raty kupują – to jest autentyczny przykład z życia wzięty. Jak czasem pracują to na czarno, żeby zasiłków nie zabrali.

Btw. jestem ciekawa Twojej opinii o głośnych niedawno protestach rodziców dzieci niepełnosprawnych.

Ola O.
Gość

Ktoś kiedyś powiedział, że gdyby zebrać wszystkie pieniądze świata i podzielić równo dla każdego to w krótkim czasie biedni znów byli by biedni a bogaci bogaci. Tak, zdecydowanie bieda to stan umysłu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jest wielu ludzi, którzy uważają, że im się należy, że państwo powinno dać i że to jest naturalne, normalne i rozumie się samo przez się. Przy tym fajki traktują jak chleb powszedni, a nie dobro luksusowe. Podobnie alkohol. Coś z tego życia trzeba mieć więc i chipsy się kupi i jakieś orzeszki albo słodycze. Kilka razy w miesiącu, jak nie w tygodniu do Maca wyskoczy na obiad albo innej knajpki. Codziennie obowiązkowo kąpiel w wannie pełnej wody, a jak się myje zęby to woda leci strumieniem non stop. Podobnie przy zmywaniu naczyń. Wejście do sklepu z kosmetykami kończy się zakupem… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czy Aniu, zakładasz, że człowiek, który wykonuje pracę fizyczną, bo nie ma odpowiednich predyspozycji do, jak mówisz, "myślenia", nie ma prawa do godnego życia?

Peggy Brown
Gość

zaraz.. czyli chcesz mi powiedzieć, że jesli komus wynajmę mieszkanie i przestanie płacić za czynsz, nie mam prawa go usunąć (z mieszkania) ? szczerze mówiąc, w głowie mi się to nie mieści.. już nawet nie chodzi o podłość ludzi, ale o kwestie prawne- przecież to zwyczajna kradzież. człowieka o ukradzionego batonika ciągają po sądach, a takie bezczelne złodziejstwo i narażanie drugiego człowieka na kolosalne straty jest akceptowane? nie wiem, dokąd ten świat zmierza i chyba nie chcę wiedzieć..

Natalia Slawek
Gość

Na takich to nic nie poradzisz. W takich, i podobnych przypadkach, przypomina mi się cytat z "Desperatek" coś o w stylu "bywałam spłukana, ale nigdy nie byłam biedna. Bieda TO STAN UMYSŁU". I ja się z tym zgadzam. Można się z tym kłócić, ale wierzę, że można tak pokierować życiem, aby żyć spokojnie. Po prostu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja dopiero uczę się oszczędzania i zarządzania pieniędzmi. moją główną zasadą jest "nie wydaję pieniędzy, których nie mam", odpadaja wiec wszelkie kredyty, raty, pożyczki, chwilówki [co wyniosłam z domu, moi rodzice nigdy się nie kredytowali, nie pożyczali pieniędzy!] zarabiam niewiele, ale jestem w stanie trochę odłożyć przy rozsądnym zarządzaniu. myślę, że zamiast narzekania na to jak w tym kraju źle itd. (ok, nie mówię, że jesteśmy w raju, bo tak nie jest, pensje są niskie, podatki wysokie i tak dalej), powinniśmy się zastanowić, co możemy zrobić lokalnie, tzn. zacząć od własnego portfela. ja np. zakupy robię w biedronce, kosmetyki często… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Słusznie gość wzburzony. Jeżeli na podstawowe rzeczy współczesnego świata go nie będzie stać (telefon, telewizor, buty, mieszkanie) to znaczy, że się cofamy. Jeżeli nie zje w restauracji – to kelner, kucharz itp będą bez pracy, będzie chodził w jednych butach sprzedawca, producent będą bez pracy itp.. Zachód bogatszy właśnie dlatego, że ludzie dużo mają na szeroko pojętą konsumpcję. (Pomijam celowo czy dla jednostki jest konsumpcja jest najważniejsza).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W takim przypadku problemem są niskie płacy. Każdy człowiek jest potrzebny, nie tylko lekarz, prawnik czy informatyk. A człowiek chcący pracować fizycznie, bo do intelektualnej pracy się nie nadaje, chcący być uczciwym nie ma szans. Za 1500 nie da się przeżyć godnie.

Magda Dom
Gość

To, co mnie najbardziej boli w zachowaniu takich ludzi, to przede wszystkim to, jak bardzo potrafią być oni zawistni i zazdrośni o sukces innych! Sami z własnej głupoty nie potrafią odłożyć nawet drobnej kwoty, i przez to mają też ograniczone zdolności kredytowe, dlatego w głowach im się nie mieści, że można za własne, uczciwie zarobione pieniądze kupić własnościowe mieszkanie czy wybudować dom. Zupełnie nie mieści im się też w głowach, jak można mieć pieniądze i nie chodzić w markowych ciuchach, nie obwieszać się złotą biżuterią czy skąpic kasy na alko i zagrychę w drogiej knajpie. Jeżeli ktoś chodzi skromnie ubrany… Czytaj więcej »

Joanna (kosmetyczny-przekladaniec)
Gość

Dokładnie, tak jak napisałaś – nie kupuję rzeczy na które mnie nie stać. Kropka. Nie biorę rzeczy na raty, bo jeśli mam mieć pieniądze na spłatę raty, to wolę je przez kilka miesięcy odkładać na kupkę i później kupić za gotówkę. U niektórych jest krucho z pieniędzmi, z normalnych powodów, ale takie osoby na ogół lepiej wiążą koniec z końcem, niż Ci, którzy fizycznie tego dochodu mają więcej.A już najbardziej lubię te reakcje ludzi, z którymi np. pracuję, więc mamy podobny dochód i w teorii również zbliżone wydatki (np. pary bez dzieci, mieszkające w tej samej miejscowości), gdy dowiadują się,… Czytaj więcej »

nicambitnego
Gość

U niektórych ludzi to jest chyba przekazywane w genach – koleżankę mam non stop narzekajaca na brak pieniędzy, ale to typ "zastaw się a postaw się", chałupa piękna, ogród jak spod igły(zatrudnili projektanta)wypicowana, ale kredyt spłacają kredytem, tak jak ją nauczyła tego matka… Tylko czlowiekowi włos się jeży, wisi mi dziewczę 200 zł, zwleka z oddawaniem "bo nie ma" , a meża ma paplę i nagle wyszło, że terenówke kupili 😉 Przy czym zawiść jak wspomniała jakaś dziewczyna wcześniej jest obecna – gdy przypomniałam o owym długo, zapewniła mnie iż wie, ale stwierdziła też, że chyba nie musi mi aż… Czytaj więcej »

nicambitnego
Gość

Znana mi osoba, najbardziej narzekajaca na brak pieniędzy, mieszka w wypasionym domu, z ogrodem zaprojektowanym przez profesjonalną firmę, autko co chwilę nowe, ale ona to ma po matce: typ zastaw sie a postaw się, kredyt spłacają kredytem, wszystko na pokaz, byle ludzie widzieli, zazdrościli.Wisi mi 200 zł, ale nie odda bo nie ma… a potem się dowiaduję od jej męża , że kupili terenówkę 😉 Gdy się upomniałam o dług, usłyszałam iż przecież ja nie mam dzieci więc nie mam na co wydawać! 😉 a ona ma drugie w drodze, wiec jej te pieniądze potrzebne bardziej niż mnie….;) ninejszym wyleczyłam… Czytaj więcej »

Maria Pereira
Gość

Ja niestety znam wielu ludzi, którzy lubią żyć ponad stan, cóż, smutno to jednak.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pisałam z "kolegą" o tym, co będziemy robić po szkołach. Napisałam mu, że chcę studiować, psychologia, bla, bla, bla. Odpisał mi, że po szkole idzie na rentę i czy serio nie lepiej iść na rentę. A potem [chyba] w żartach, że mogę go utrzymywać. Super.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Telefon czy kablówka- OK, zbytek. Ale ubranie powinno być lepsze, zwłaszcza buty. Biednych nie stać na częste kupowanie więc muszą kupować rzeczy dobrej jakości, aby długo wytrzymały. Dotyczy to zwł. butów.

olala
Gość

Naprawdę Aniu stawiam Ci duży kubeł gorącej czekolady/herbaty/kawy chyba nie pijesz,tak? pizzę ciastka co tam chcesz o ile będziesz kiedyś w Trójmieście. Sama przyjemność czytać tak mądrą osóbkę.

Previous
Najlepsze linki marca + NIESPODZIANKA! Spotkajmy się!
Bieda to jednak stan umysłu…