Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Rozwojowy czwartek – jaki masz plan?

   Kilka dni temu napisała do mnie mama pewnej dziewczynki. Otóż stała się ciekawa rzecz, bo córka tej kobiety (11 lat), ułożyła sobie plan działania który ma przybliżyć ją do realizacji upragnionego celu. Podobno mała szukała sposobów na dorobienie i trafiła na mój tekst “Jak dorabiałam będąc w liceum“, większość sposobów nie pasowała do jej wieku, ale zaczęła czytać bloga i…wzięła swój cel w swoje ręce 🙂

Byłam totalnie, bardzo, ale to bardzo pozytywnie zaskoczona.

Magda, bo tak ma na imię dziewczynka, zapisała sobie czynności które musi wykonać, aby móc jechać na kolonie na które jedzie jej przyjaciółka. 

Przepisałam plan działania aby był bardziej przejrzysty :))

Dziewczynka na kolonie potrzebuje 700 zł (już z kieszonkowym na pamiątki i gofry :). Dostaje miesięcznie 40 zł kieszonkowego, z czego dużo wydaje w sklepiku szkolnym oraz na gazetki typu bravo i fun club.
Wymyśliła, że :

– gazetki będzie nadal czytać, ale przeglądając je podczas rodzinnych zakupów w markecie

– sprzeda przedmioty których nie potrzebuje

– będzie nosić do szkoły drugie śniadanie, kanapki i owoce

– wodę będzie nalewać sobie codziennie do butelki i nosić ze sobą (ma w domu filtr)

– będzie zapisywać swoje wydatki

– częściej wpadnie z wizytą do babci która jest dość hojna 🙂

– będzie zapisywać swoje wydatki, aby się kontrolować

– w soboty będzie z koleżankami robić “bramę” pod kościołem i  odkładać zarobione w ten sposób drobniaki (czy u Was też jest ten zwyczaj? 🙂

– będzie szanować swoje podręczniki i pisać w nich tylko ołówkiem, żeby je pod koniec roku szkolnego sprzedać

Dodatkowo całą sprawę przedyskutowała z rodzicami (stąd mail od jej mamy:)), bo zaliczkę za kolonie trzeba wpłacić już w marcu.

Ich decyzja była następująca : udzielają jej pożyczki (bez procentów) na zaliczkę, jeśli będzie trzymać się planu oraz podwyższają jej kieszonkowe do 55 zł /m-ąc. Dodatkowo mama posortowała swoje ubrania i pozwoliła Magdzie na  sprzedaż tych, których nie będzie nosić.

Moje pytanie brzmi : Jak wygląda Twój plan? Masz jasne wytyczne i wiesz co robić, czy jak co roku zatrzymujesz się w fazie marzeń?

Czy ta dziewczynka Cię nie zawstydza?

Pozdrawiam Magdę i Jej rodziców! Powodzenia w realizacji planu i miłych kolonii 😉

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

71
Dodaj komentarz

avatar
41 Comment threads
30 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
DoteeWELCOME IN MY LIFE :)AnonimowyDaria KosikAgnieszka Karolina Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Melle Coccinelle
Gość

nie rozumiem tylko po co uwaga, że ma w domu filtr do wody ;P kranówa jest dobra, jakościowo często lepsza od wód butelkowanych (oczywiście nie w Wawie, i oczywiście nie mówię o wodach mineralnych, które i tak trzeba pić z umiarem).

Ale trzeba przyznać, że sprytne dziewczę jak na swój wiek 😉

Truflova
Gość

Ok, kranówa może i jest dobra, ale np. u mnie w domu ma od groma kamienia i nie piłabym prosto z kranu, a przefiltrowanej już się tak "nie boję"…

maxcom
Gość

U mojego męża jest woda "prosto z gór" z naturalnego źródełka za domem co skutkuje brakiem żadnych problemów z cerą u całej rodziny:)

Olga Cecylia
Gość

Truflova, nie ma czego się bać – kamień nie jest szkodliwy 🙂
To wapń i magnez, których nadmiar po prostu wysikujesz.
A jeśli pijesz dużo kawy, to nadmiaru rzeczonych minerałów nie doświadczasz za często i pewnie jeszcze musisz je suplementować.

Let's make it easier
Gość

wode z kranu mozna pic tak gdzie pozwalaja, normalnie ma kamie i bakterie poza tym nie wierze niczemu co plynie w kilkudziesiecioletnich rurach w mojej wsi

Melle Coccinelle
Gość

przepraszam za zapoczątkowanie offtopu 😉
tak się jeszcze później chwilę zastanawiałam i kurczę, jak byłam młoda, to mimo braku internetu też potrafiłam sobie określić jak uzbierać na obóz czy biwak (no może nie robiłam takich ładnych planów działania:P), później nastała era komputerów i człowiek stał się jakiś taki bardziej leniwy, zaczęłam chodzić na łatwiznę i się jakoś tak uwsteczniłam w takich sprawach… Przykre to niestety, ale najważniejsze, że od pewnego czasu skutecznie (no dobra, nie zawsze) z tym walczę 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A z Wawą zależy jakie osiedla, bo całkowicie pitna jest na pewno na śródmiesciu, powiślu, wilanowie i mokotowie. Podobno też i żoliborz. 😉
OBROŃCZYNI WAWY <3 Przepraszam…musiałam 😀

Dotee
Gość

Czytałam ostatnio wypowiedź jakiegoś profesorka, że jeśli woda ma dziwny kolor, to nie można jej pić, bo może to oznaczać obecność substancji ze starych rur (nawet metali ciężkich), ale taka normalna przezroczysta zupełnie dobrze się nadaje i nawet twarda jest zdrowsza do picia od miękkiej. offtop nie offtop zawsze można się czegoś dowiedzieć:)

Szara Wiewiórka
Gość

Najważniejsze to znaleźć cel. Szczęśliwi ci, którzy już go znaleźli, moje są na razie bardzo ogólne. Kurczę, poznawanie samego siebie bywa naprawdę skomplikowane.

Picola
Gość

Jeśli się chce, jest się w stanie dojść do wielu rzeczy. Tu brawa dla rodziców za wsparcie dla córki. Jak ja za dzieciaka miałam takie plany, to mnie tylko wyśmiali… i dali pieniądze, bo stwierdzili, ze tak to nie uzbieram 🙂

Melle Coccinelle
Gość

Ale kiedyś tak chyba nie było? To dobrobyt tak działa na dzieci, wygodnictwo rodziców (by mieć święty spokój), brak czasu rodziców czy co?

Joanna
Gość

Bardzo inspirujący post. 🙂 Ja swój cel oraz plan jego realizacji już zrobiłam, powoli wdrażam go w życie. Co prawda czasu mam więcej na jego realizację niż mała Magda, ale i przedsięwzięcie dużo większe. 😉

Daisy K
Gość

Fajnie jak mamy plany i jakiś cel. Mam koleżankę, młodą dziewczynę z pewnego portalu która w ten sposób zwiedza cały świat. Pozdrawiam Aniu. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bystra dziewczynka 🙂 Kiedyś robiłam plany, ale potem i tak leżały w zapomnieniu. Nie lubię i nie umiem planować, bo jak jedno nie pójdzie to reszta się sypie. Chciałabym planować i dizęki temu zyskać czas i osiągnąć cele 🙂

Lekko Chaotyczna
Gość

Zuch dziewczyna, dużo starszych mogłoby się od niej sporo nauczyć 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

na czym polega robienie bramy?

Kana
Gość

Kiedy mają miejsce śluby to na drodze od kościoła do sali weselnej ustawia się tzw.bramy, czyli tarasuje się drogę młodym i gościom weselnym. Wtedy pan młody opuszcza auto, podchodzi do tej grupy osób i daje im wódkę, słodycze albo ewentualnie jakieś drobniaki dzieciom. Genialne dziecko. Wróżę jej wielki sukces, a poza tym uważam, że ma bardzo mądrych rodziców, którzy ją w tym wspierają. Ja jako dziecko też duzo planowałam. Będąc w gimnazjum sama nauczyłam się niemieckiego nie mając dostępu do Internetu. Jak na 14 lat to uważam to za całkiem fajne osiągnięcie. W podstawówce cały rok odkładałam swoje kieszonkowe, żeby… Czytaj więcej »

Olga Cecylia
Gość

U mnie w regionie nie robi się bram, ale znam ten zwyczaj. Jednak wydaje mi się, że bramy to w okresie ślubnym… więc raczej po Wielkanocy, prawda? Chyba że są w Polsce miejsca, w których śluby odbywają się co sobotę przez okrągły rok 🙂

q bozenka
Gość

U mnie to nie nazywa się brama, tylko szloga i według mnie to jest szczyt chamstwa. W życiu bym czegoś takiego nie zrobiła! (Dodam, że dlatego, bo u nas daje się pieniądze lub wódkę. Nie lubię takiego żebractwa)

q bozenka
Gość

tylko, że u mnie szlogę robią głównie nastolatkowie i dorośli 😉

supergirl
Gość

mała spryciulka! U nas jest inny zwyczaj, jak zrobisz brame to dostaniesz flaszke, czyli nie dla małych dziewczynek 😛

Marginesowa
Gość

U mnie za robienie bram dostawało się raczej cukierki, duużo cukierków, a nie jakieś drobne (dla tych starszych flaszkę) ;p Ale to było dość dawno temu, może coś się zmieniło ;p

Czmiel
Gość

Jestem pod wrażeniem historii tej małej 🙂 Ja od dawna zapisuję swoje wydatki, ograniczyłam posiłki poza domem, rzadziej też chodzę do kina (bądź co bądź, w domu wygodniej!) planuję zakupy, w ciągu 4 miesięcy uzbierałam na drukarkę 😉

Mimi K.
Gość

No dobra, ta 11latka uświadomiła mi, że jestem w czarnej dupie. Trzeba się ogarnąć.

Anita
Gość

super, też muszę sobie zrobić taki plan… ja póki co zarabiam tak, że naprawiam stare rzeczy i sprzedaje, dot to także ubrań : )

Agga
Gość

Podoba mi się pomysł z częstymi odwiedzinami u babci 🙂 To się nazywa przedsiębiorczość! 😀

Kana
Gość

Moja babcia jak zaczęłam ją częściej odwiedzać to dawała mi rzadziej pieniądze albo dawała mniejsze kwoty. Z tym, że ja ją nie odwiedzałam, dlatego że potrzebowałam pieniędzy 🙂 mimo to ona czuła się niejako zobowiązana do wspierania mnie materialnie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mnie natomiast to bardzo oburza, że powodem częstszych odwiedzin jest chęć, dosłownie, wyciągnięcia od babci większej ilości pieniędzy.
Smutne.

BlingAlley
Gość

Naprawdę mądra dziewczynka i naprawę fajnie, że rodzice tak ją w tym wspierają.

Ola O.
Gość

Ojej, niesamowite ! Że też takie małe osóbki potrafią tak wiele !

BogusiaM
Gość

Oj trochę zawstydza:p Ale ja też mam cel, remont – dlatego wszystkie 5 zł lądują w puszcze, 1 i 2 zbieram osobno na wakacje, plus co tydzień pewna sumka ląduje na konto oszędnościowe (suma przypisana liczbie tygodni w roku, czyli w pierwszym tygodniu 1zł, w drugim 2 zł, …. a w 52 tygodniu – 52 zł, można tak uzbierać w skali roku ok. 1400zł:))

Olga Cecylia
Gość

Do czego to doszło, żeby 11-latka mnie motywowała 😉
Rzeczywiście, zrobienie planu bardzo pomaga w osiągnięciu celu.
Dużo bardziej niż "no dobra, więc może kiedyśtam w przyszłości cośtam zrobię, jakoś" 😉

Karola S.
Gość

W jej wieku pomagałam znajomym w firmie i oszczędzałam swoje kieszonkowe własnie poprzez zmniejszenie wydatków w sklepiku. Mogę powiedzieć, że dobre nawyki wyrobione w dzieciństwie zostają z nami na długo i dają sporą przewagę, kiedy przyjdzie czas usamodzielnienia 🙂 Tylko odwiedzanie babci dla kasy wydaje się takie troche niefajne, a tak to brzmi na tej liście – pomęczę się z babcią, żeby dostać trochę grosza. Lepiej sobie nie wyrabiać takiego nawyku względem bliskich 🙂

ChangeYourLife
Gość

Świetnie! Ja w jej wieku też odkładałam pieniądze na upragnione rzeczy, ale nie miałam tak pięknie rozpisanego celu 🙂 Może dlatego, że nie miałam wtedy internetu i nie miałam się kim zainspirować? W każdym razie postawa Magdy godna podziwu 🙂

agazmaluje
Gość

Muszę przyznać, że dziewczynka jest MEGA kreatywna!!!! Szczęka mi opadła, jeśli zarobi na kolonie na miejscu rodziców dorzuciłabym choć 100 zł na kieszonkowe!!! Odwiedzanie częściej babci mnie powaliło 🙂 A Twój tekst Aniu o zarabianiu uważam za genialny 🙂

Karina
Gość

taka młoda, przedsiębiorcza ; ) w każdym razie życzę jej wszystkiego dobrego, jak widać, Twój blog jest w stanie zmotywować każdego!

LandOfLaces
Gość

Faktycznie daje do myślenia! Gratulacje dla małej Magdy, pomyśleć, jak się w tak młodym wieku nauczy, to gdzie dojdzie za kilka lat? (odpowiedź – tam gdzie chce! )A ja mam do Ciebie pytanie. Jakie statystyki masz i polecasz? Żeby nie było, zajrzałam na twoją stronkę o statystykach i współpracach, i potwierdziło się moje spostrzeżenie, że Analytics pokazuje jakieś brednie całkiem zaniżone. Na blogu masz taki pasek z przeskakującymi statystykami – czy to jest coś co warto sobie zainstalować? Nie chodzi mi o jakieś cuda, wystarczy spis słów kluczowych na każdy dzień osobno bez limitu 10 najpopularniejszych, i realna niezakłamana ilość… Czytaj więcej »

LandOfLaces
Gość

Znaczek obklikałam, bo zwykle prowadzi do jakiejś strony ze statystykami, i dopiero jak napisałam, skojarzyłam, że to chyba ten bloggerowy. Pytam, bo widzę ewidentną rozbieżność między statystykami – dziennie np analytics pokazuje mi 4 wejścia i jedno słowo kluczowe, a ten bloggerowy 150 i 10 słów kluczowych (bo więcej się nie mieści) – to który kłamie?! – Czy może łagodniej – który źle działa? U Ciebie widziałam tą samą rozbieżność wyników, tylko w znacznie większej skali 😉 – ale widzę że od przedwczoraj postawiłaś na "jedyne słuszne" analytics. Szukam czegoś lepszego niż te bloggerowe statystyki, ale nie za wszelką cenę,… Czytaj więcej »

LandOfLaces
Gość

Po zastanowieniu postanowiłam dopisać, bo nie chcę żebyś to odebrała jako jakiś głupi atak. Myślę, że widzisz te rozbieżności, może nawet też Cię irytują – ale korzystasz z tego co Ci pasuje – i OK. To z jakich statystyk korzystasz jest twoja sprawą i nic mi do tego jakie publikujesz w zakładkach związanych ze współpracą. Jak się zastanowić, to chyba wybrałaś te lepsze do celu współprac, bo ogólnie uznane za "lepsze itd itp". Tyle, że ja czasem robię pod prąd, i nie uznaję opinii "jedynych słusznych", co zresztą i u Ciebie zauważyłam. Z tego powodu wciąż szukam.Pozdrawiam i jeszcze raz… Czytaj więcej »

Słonecznik
Gość

Spryciula 🙂 Bardzo podoba mi się zachowanie rodziców, którzy małą wsparli 🙂

U mnie są "bramy", na moim weselu było ich ponad 20 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co prawda to prawda, wszystko mamy w zasięgu ręki, wystarczy tylko chcieć zrobić pierwszy krok i nie kończyć go mówiąc, że to był tylko słomiany zapał. Dla chcącego nic trudnego 🙂

aGwer
Gość

Haha, zawsze jest jakiś sposób aby spełniać marzenia. Trzeba tylko się ruszyć i zacząć to robić 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I w takich chwilach człowiek czuje, że jest we właściwym miejscu 😉 I że robi to co powinien. Gratuluję!

Paula Wasiak
Gość

Bardzo zmotywowana dziewczynka 🙂

Aleksandra Niemiecka Sofa
Gość

Wow, jestem pod wrażeniem! Dziewczynka jak nic pokazała, że dla chcącego nic trudnego 🙂 Dla Ciebie Aniu gratulacje, że kolejna osoba wzięła sobie do serca Twoje rady 🙂 Działaj tak dalej 🙂

ania notuje
Gość

Jestem pod dużym wrażeniem tego co zrobiła dziewczynka. Takie przykłady tylko motywują! Natchnęło mnie na tyle, że usiadłam i zaczęłam rozpisywać mój cel, który jest trochę bardziej złożony.

Karolina
Gość

Jestem w szoku! Jaka zdolna! 🙂 Gratulacje dla rodziców, że wychowali małą na tak zaradną dziewczynę 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czuję się zainspirowana. Zaraz stworzę swój plan działania, którego celem będzie kupno samochodu (niedawno zrobiłam prawko), ale coś czuję, że zajmie mi to dużo więcej czasu 🙂 Niemniej, dziewczynka bardzo zaradna. Jak byłam w jej wieku to pieniądze się mnie wcale nie trzymały. Zresztą, zostało mi do teraz 😉

Coś Szykownego
Gość

ogromne pozytywne zaskoczenie – nie tyle wspaniałą Magda:) co jej rodzicami!
Fantastycznie ze juz w wieku 11 lat trafiła na twoj blog i zainspirowana wzieła ,,życie w swoje ręce" To świetny znak- jeśli będzie tak działac w tym wieku pomyśl co osiągnie później!
Wspaniała inspiracja!
Pobudza do działania.:)

aneta - bo pięknie jest :)
Gość

"jeśli będzie tak działac w tym wieku pomyśl co osiągnie później! " – dokładnie tak samo pomyślałam :)))

Kasia
Gość

Oj Aniu, żebyś wiedziała, że zawstydza 😉 Niby codziennie planuję, wykonuję obowiązki i nie mam aż takich dużych zaległości, ale… gdzieś w tym wszystkim brakuje mi realizacji siebie. Zrobiłam już postanowienia noworoczne i wszystko sobie rozpiszę w podobny sposób jak Magda 🙂 Bardzo mądra z Niej Dziewczyna!

aneta - bo pięknie jest :)
Gość

super! mam nadzieję, że dziewczyny poinformują nas o rezultacie 🙂

Agnieszka Karolina
Gość

Już chyba 10 post czytam, każdy jest bardzo fascynujący. Muszę pochwalić!

Daria Kosik
Gość

Byłabym bardzo dumna, mając taką fajną córeczkę! Brawo, już od najmłodszych lat kombinuje, jak tu uczciwie zapracować na swoją zachciankę 😉

WELCOME IN MY LIFE :)
Gość

Bardzo fajny pomysł z tym planem ,cel mam teraz tylko zbiórka pieniędzy na zrealizowanie.Nie pomyślałam , że przez takie drobne rzeczy można zaoszczędzić.Uwielbiam twój blog .:) Pozdrawiam

Dotee
Gość

Pomysłowe dziecko i fajni rodzice. Ja na lato bez cienia wstydu zawiesiłam plany na kołku. Listy zadań itd dają efekty, ale czasem jest potrzeba, żeby po prostu położyć na łące i patrzeć w chmury:)

Previous
Czego nauczyły mnie chińskie bajki
Rozwojowy czwartek – jaki masz plan?