Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Rozwojowy czwartek – jaki masz plan?

   Kilka dni temu napisała do mnie mama pewnej dziewczynki. Otóż stała się ciekawa rzecz, bo córka tej kobiety (11 lat), ułożyła sobie plan działania który ma przybliżyć ją do realizacji upragnionego celu. Podobno mała szukała sposobów na dorobienie i trafiła na mój tekst “Jak dorabiałam będąc w liceum“, większość sposobów nie pasowała do jej wieku, ale zaczęła czytać bloga i…wzięła swój cel w swoje ręce 🙂

Byłam totalnie, bardzo, ale to bardzo pozytywnie zaskoczona.

Magda, bo tak ma na imię dziewczynka, zapisała sobie czynności które musi wykonać, aby móc jechać na kolonie na które jedzie jej przyjaciółka. 

Przepisałam plan działania aby był bardziej przejrzysty :))

Dziewczynka na kolonie potrzebuje 700 zł (już z kieszonkowym na pamiątki i gofry :). Dostaje miesięcznie 40 zł kieszonkowego, z czego dużo wydaje w sklepiku szkolnym oraz na gazetki typu bravo i fun club.
Wymyśliła, że :

– gazetki będzie nadal czytać, ale przeglądając je podczas rodzinnych zakupów w markecie

– sprzeda przedmioty których nie potrzebuje

– będzie nosić do szkoły drugie śniadanie, kanapki i owoce

– wodę będzie nalewać sobie codziennie do butelki i nosić ze sobą (ma w domu filtr)

– będzie zapisywać swoje wydatki

– częściej wpadnie z wizytą do babci która jest dość hojna 🙂

– będzie zapisywać swoje wydatki, aby się kontrolować

– w soboty będzie z koleżankami robić “bramę” pod kościołem i  odkładać zarobione w ten sposób drobniaki (czy u Was też jest ten zwyczaj? 🙂

– będzie szanować swoje podręczniki i pisać w nich tylko ołówkiem, żeby je pod koniec roku szkolnego sprzedać

Dodatkowo całą sprawę przedyskutowała z rodzicami (stąd mail od jej mamy:)), bo zaliczkę za kolonie trzeba wpłacić już w marcu.

Ich decyzja była następująca : udzielają jej pożyczki (bez procentów) na zaliczkę, jeśli będzie trzymać się planu oraz podwyższają jej kieszonkowe do 55 zł /m-ąc. Dodatkowo mama posortowała swoje ubrania i pozwoliła Magdzie na  sprzedaż tych, których nie będzie nosić.

Moje pytanie brzmi : Jak wygląda Twój plan? Masz jasne wytyczne i wiesz co robić, czy jak co roku zatrzymujesz się w fazie marzeń?

Czy ta dziewczynka Cię nie zawstydza?

Pozdrawiam Magdę i Jej rodziców! Powodzenia w realizacji planu i miłych kolonii 😉

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

71
Dodaj komentarz

avatar
41 Comment threads
30 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
DoteeWELCOME IN MY LIFE :)AnonimowyDaria KosikAgnieszka Karolina Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Melle Coccinelle
Gość

nie rozumiem tylko po co uwaga, że ma w domu filtr do wody ;P kranówa jest dobra, jakościowo często lepsza od wód butelkowanych (oczywiście nie w Wawie, i oczywiście nie mówię o wodach mineralnych, które i tak trzeba pić z umiarem).

Ale trzeba przyznać, że sprytne dziewczę jak na swój wiek 😉

Truflova
Gość

Ok, kranówa może i jest dobra, ale np. u mnie w domu ma od groma kamienia i nie piłabym prosto z kranu, a przefiltrowanej już się tak "nie boję"…

maxcom
Gość

U mojego męża jest woda "prosto z gór" z naturalnego źródełka za domem co skutkuje brakiem żadnych problemów z cerą u całej rodziny:)

Olga Cecylia
Gość

Truflova, nie ma czego się bać – kamień nie jest szkodliwy 🙂
To wapń i magnez, których nadmiar po prostu wysikujesz.
A jeśli pijesz dużo kawy, to nadmiaru rzeczonych minerałów nie doświadczasz za często i pewnie jeszcze musisz je suplementować.

Let's make it easier
Gość

wode z kranu mozna pic tak gdzie pozwalaja, normalnie ma kamie i bakterie poza tym nie wierze niczemu co plynie w kilkudziesiecioletnich rurach w mojej wsi

Melle Coccinelle
Gość

przepraszam za zapoczątkowanie offtopu 😉
tak się jeszcze później chwilę zastanawiałam i kurczę, jak byłam młoda, to mimo braku internetu też potrafiłam sobie określić jak uzbierać na obóz czy biwak (no może nie robiłam takich ładnych planów działania:P), później nastała era komputerów i człowiek stał się jakiś taki bardziej leniwy, zaczęłam chodzić na łatwiznę i się jakoś tak uwsteczniłam w takich sprawach… Przykre to niestety, ale najważniejsze, że od pewnego czasu skutecznie (no dobra, nie zawsze) z tym walczę 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A z Wawą zależy jakie osiedla, bo całkowicie pitna jest na pewno na śródmiesciu, powiślu, wilanowie i mokotowie. Podobno też i żoliborz. 😉
OBROŃCZYNI WAWY <3 Przepraszam…musiałam 😀

Dotee
Gość

Czytałam ostatnio wypowiedź jakiegoś profesorka, że jeśli woda ma dziwny kolor, to nie można jej pić, bo może to oznaczać obecność substancji ze starych rur (nawet metali ciężkich), ale taka normalna przezroczysta zupełnie dobrze się nadaje i nawet twarda jest zdrowsza do picia od miękkiej. offtop nie offtop zawsze można się czegoś dowiedzieć:)

Szara Wiewiórka
Gość

Najważniejsze to znaleźć cel. Szczęśliwi ci, którzy już go znaleźli, moje są na razie bardzo ogólne. Kurczę, poznawanie samego siebie bywa naprawdę skomplikowane.

Picola
Gość

Jeśli się chce, jest się w stanie dojść do wielu rzeczy. Tu brawa dla rodziców za wsparcie dla córki. Jak ja za dzieciaka miałam takie plany, to mnie tylko wyśmiali… i dali pieniądze, bo stwierdzili, ze tak to nie uzbieram 🙂

Melle Coccinelle
Gość

Ale kiedyś tak chyba nie było? To dobrobyt tak działa na dzieci, wygodnictwo rodziców (by mieć święty spokój), brak czasu rodziców czy co?

Joanna
Gość

Bardzo inspirujący post. 🙂 Ja swój cel oraz plan jego realizacji już zrobiłam, powoli wdrażam go w życie. Co prawda czasu mam więcej na jego realizację niż mała Magda, ale i przedsięwzięcie dużo większe. 😉

Daisy K
Gość

Fajnie jak mamy plany i jakiś cel. Mam koleżankę, młodą dziewczynę z pewnego portalu która w ten sposób zwiedza cały świat. Pozdrawiam Aniu. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bystra dziewczynka 🙂 Kiedyś robiłam plany, ale potem i tak leżały w zapomnieniu. Nie lubię i nie umiem planować, bo jak jedno nie pójdzie to reszta się sypie. Chciałabym planować i dizęki temu zyskać czas i osiągnąć cele 🙂

Lekko Chaotyczna
Gość

Zuch dziewczyna, dużo starszych mogłoby się od niej sporo nauczyć 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

na czym polega robienie bramy?

Kana
Gość

Kiedy mają miejsce śluby to na drodze od kościoła do sali weselnej ustawia się tzw.bramy, czyli tarasuje się drogę młodym i gościom weselnym. Wtedy pan młody opuszcza auto, podchodzi do tej grupy osób i daje im wódkę, słodycze albo ewentualnie jakieś drobniaki dzieciom. Genialne dziecko. Wróżę jej wielki sukces, a poza tym uważam, że ma bardzo mądrych rodziców, którzy ją w tym wspierają. Ja jako dziecko też duzo planowałam. Będąc w gimnazjum sama nauczyłam się niemieckiego nie mając dostępu do Internetu. Jak na 14 lat to uważam to za całkiem fajne osiągnięcie. W podstawówce cały rok odkładałam swoje kieszonkowe, żeby… Czytaj więcej »

Olga Cecylia
Gość

U mnie w regionie nie robi się bram, ale znam ten zwyczaj. Jednak wydaje mi się, że bramy to w okresie ślubnym… więc raczej po Wielkanocy, prawda? Chyba że są w Polsce miejsca, w których śluby odbywają się co sobotę przez okrągły rok 🙂

q bozenka
Gość

U mnie to nie nazywa się brama, tylko szloga i według mnie to jest szczyt chamstwa. W życiu bym czegoś takiego nie zrobiła! (Dodam, że dlatego, bo u nas daje się pieniądze lub wódkę. Nie lubię takiego żebractwa)

q bozenka
Gość

tylko, że u mnie szlogę robią głównie nastolatkowie i dorośli 😉

supergirl
Gość

mała spryciulka! U nas jest inny zwyczaj, jak zrobisz brame to dostaniesz flaszke, czyli nie dla małych dziewczynek 😛

Marginesowa
Gość

U mnie za robienie bram dostawało się raczej cukierki, duużo cukierków, a nie jakieś drobne (dla tych starszych flaszkę) ;p Ale to było dość dawno temu, może coś się zmieniło ;p

Czmiel
Gość

Jestem pod wrażeniem historii tej małej 🙂 Ja od dawna zapisuję swoje wydatki, ograniczyłam posiłki poza domem, rzadziej też chodzę do kina (bądź co bądź, w domu wygodniej!) planuję zakupy, w ciągu 4 miesięcy uzbierałam na drukarkę 😉

Mimi K.
Gość

No dobra, ta 11latka uświadomiła mi, że jestem w czarnej dupie. Trzeba się ogarnąć.

Anita
Gość

super, też muszę sobie zrobić taki plan… ja póki co zarabiam tak, że naprawiam stare rzeczy i sprzedaje, dot to także ubrań : )

Agga
Gość

Podoba mi się pomysł z częstymi odwiedzinami u babci 🙂 To się nazywa przedsiębiorczość! 😀

Kana
Gość

Moja babcia jak zaczęłam ją częściej odwiedzać to dawała mi rzadziej pieniądze albo dawała mniejsze kwoty. Z tym, że ja ją nie odwiedzałam, dlatego że potrzebowałam pieniędzy 🙂 mimo to ona czuła się niejako zobowiązana do wspierania mnie materialnie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mnie natomiast to bardzo oburza, że powodem częstszych odwiedzin jest chęć, dosłownie, wyciągnięcia od babci większej ilości pieniędzy.
Smutne.

BlingAlley
Gość

Naprawdę mądra dziewczynka i naprawę fajnie, że rodzice tak ją w tym wspierają.

Ola O.
Gość

Ojej, niesamowite ! Że też takie małe osóbki potrafią tak wiele !

BogusiaM
Gość

Oj trochę zawstydza:p Ale ja też mam cel, remont – dlatego wszystkie 5 zł lądują w puszcze, 1 i 2 zbieram osobno na wakacje, plus co tydzień pewna sumka ląduje na konto oszędnościowe (suma przypisana liczbie tygodni w roku, czyli w pierwszym tygodniu 1zł, w drugim 2 zł, …. a w 52 tygodniu – 52 zł, można tak uzbierać w skali roku ok. 1400zł:))

Olga Cecylia
Gość

Do czego to doszło, żeby 11-latka mnie motywowała 😉
Rzeczywiście, zrobienie planu bardzo pomaga w osiągnięciu celu.
Dużo bardziej niż "no dobra, więc może kiedyśtam w przyszłości cośtam zrobię, jakoś" 😉

Karola S.
Gość

W jej wieku pomagałam znajomym w firmie i oszczędzałam swoje kieszonkowe własnie poprzez zmniejszenie wydatków w sklepiku. Mogę powiedzieć, że dobre nawyki wyrobione w dzieciństwie zostają z nami na długo i dają sporą przewagę, kiedy przyjdzie czas usamodzielnienia 🙂 Tylko odwiedzanie babci dla kasy wydaje się takie troche niefajne, a tak to brzmi na tej liście – pomęczę się z babcią, żeby dostać trochę grosza. Lepiej sobie nie wyrabiać takiego nawyku względem bliskich 🙂

ChangeYourLife
Gość

Świetnie! Ja w jej wieku też odkładałam pieniądze na upragnione rzeczy, ale nie miałam tak pięknie rozpisanego celu 🙂 Może dlatego, że nie miałam wtedy internetu i nie miałam się kim zainspirować? W każdym razie postawa Magdy godna podziwu 🙂

agazmaluje
Gość

Muszę przyznać, że dziewczynka jest MEGA kreatywna!!!! Szczęka mi opadła, jeśli zarobi na kolonie na miejscu rodziców dorzuciłabym choć 100 zł na kieszonkowe!!! Odwiedzanie częściej babci mnie powaliło 🙂 A Twój tekst Aniu o zarabianiu uważam za genialny 🙂

Karina
Gość

taka młoda, przedsiębiorcza ; ) w każdym razie życzę jej wszystkiego dobrego, jak widać, Twój blog jest w stanie zmotywować każdego!

LandOfLaces
Gość

Faktycznie daje do myślenia! Gratulacje dla małej Magdy, pomyśleć, jak się w tak młodym wieku nauczy, to gdzie dojdzie za kilka lat? (odpowiedź – tam gdzie chce! )A ja mam do Ciebie pytanie. Jakie statystyki masz i polecasz? Żeby nie było, zajrzałam na twoją stronkę o statystykach i współpracach, i potwierdziło się moje spostrzeżenie, że Analytics pokazuje jakieś brednie całkiem zaniżone. Na blogu masz taki pasek z przeskakującymi statystykami – czy to jest coś co warto sobie zainstalować? Nie chodzi mi o jakieś cuda, wystarczy spis słów kluczowych na każdy dzień osobno bez limitu 10 najpopularniejszych, i realna niezakłamana ilość… Czytaj więcej »

LandOfLaces
Gość

Znaczek obklikałam, bo zwykle prowadzi do jakiejś strony ze statystykami, i dopiero jak napisałam, skojarzyłam, że to chyba ten bloggerowy. Pytam, bo widzę ewidentną rozbieżność między statystykami – dziennie np analytics pokazuje mi 4 wejścia i jedno słowo kluczowe, a ten bloggerowy 150 i 10 słów kluczowych (bo więcej się nie mieści) – to który kłamie?! – Czy może łagodniej – który źle działa? U Ciebie widziałam tą samą rozbieżność wyników, tylko w znacznie większej skali 😉 – ale widzę że od przedwczoraj postawiłaś na "jedyne słuszne" analytics. Szukam czegoś lepszego niż te bloggerowe statystyki, ale nie za wszelką cenę,… Czytaj więcej »

LandOfLaces
Gość

Po zastanowieniu postanowiłam dopisać, bo nie chcę żebyś to odebrała jako jakiś głupi atak. Myślę, że widzisz te rozbieżności, może nawet też Cię irytują – ale korzystasz z tego co Ci pasuje – i OK. To z jakich statystyk korzystasz jest twoja sprawą i nic mi do tego jakie publikujesz w zakładkach związanych ze współpracą. Jak się zastanowić, to chyba wybrałaś te lepsze do celu współprac, bo ogólnie uznane za "lepsze itd itp". Tyle, że ja czasem robię pod prąd, i nie uznaję opinii "jedynych słusznych", co zresztą i u Ciebie zauważyłam. Z tego powodu wciąż szukam.Pozdrawiam i jeszcze raz… Czytaj więcej »

Słonecznik
Gość

Spryciula 🙂 Bardzo podoba mi się zachowanie rodziców, którzy małą wsparli 🙂

U mnie są "bramy", na moim weselu było ich ponad 20 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co prawda to prawda, wszystko mamy w zasięgu ręki, wystarczy tylko chcieć zrobić pierwszy krok i nie kończyć go mówiąc, że to był tylko słomiany zapał. Dla chcącego nic trudnego 🙂

aGwer
Gość

Haha, zawsze jest jakiś sposób aby spełniać marzenia. Trzeba tylko się ruszyć i zacząć to robić 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I w takich chwilach człowiek czuje, że jest we właściwym miejscu 😉 I że robi to co powinien. Gratuluję!

Paula Wasiak
Gość

Bardzo zmotywowana dziewczynka 🙂

Aleksandra Niemiecka Sofa
Gość

Wow, jestem pod wrażeniem! Dziewczynka jak nic pokazała, że dla chcącego nic trudnego 🙂 Dla Ciebie Aniu gratulacje, że kolejna osoba wzięła sobie do serca Twoje rady 🙂 Działaj tak dalej 🙂

ania notuje
Gość

Jestem pod dużym wrażeniem tego co zrobiła dziewczynka. Takie przykłady tylko motywują! Natchnęło mnie na tyle, że usiadłam i zaczęłam rozpisywać mój cel, który jest trochę bardziej złożony.

Karolina
Gość

Jestem w szoku! Jaka zdolna! 🙂 Gratulacje dla rodziców, że wychowali małą na tak zaradną dziewczynę 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czuję się zainspirowana. Zaraz stworzę swój plan działania, którego celem będzie kupno samochodu (niedawno zrobiłam prawko), ale coś czuję, że zajmie mi to dużo więcej czasu 🙂 Niemniej, dziewczynka bardzo zaradna. Jak byłam w jej wieku to pieniądze się mnie wcale nie trzymały. Zresztą, zostało mi do teraz 😉

Coś Szykownego
Gość

ogromne pozytywne zaskoczenie – nie tyle wspaniałą Magda:) co jej rodzicami!
Fantastycznie ze juz w wieku 11 lat trafiła na twoj blog i zainspirowana wzieła ,,życie w swoje ręce" To świetny znak- jeśli będzie tak działac w tym wieku pomyśl co osiągnie później!
Wspaniała inspiracja!
Pobudza do działania.:)

aneta - bo pięknie jest :)
Gość

"jeśli będzie tak działac w tym wieku pomyśl co osiągnie później! " – dokładnie tak samo pomyślałam :)))

Kasia
Gość

Oj Aniu, żebyś wiedziała, że zawstydza 😉 Niby codziennie planuję, wykonuję obowiązki i nie mam aż takich dużych zaległości, ale… gdzieś w tym wszystkim brakuje mi realizacji siebie. Zrobiłam już postanowienia noworoczne i wszystko sobie rozpiszę w podobny sposób jak Magda 🙂 Bardzo mądra z Niej Dziewczyna!

aneta - bo pięknie jest :)
Gość

super! mam nadzieję, że dziewczyny poinformują nas o rezultacie 🙂

Agnieszka Karolina
Gość

Już chyba 10 post czytam, każdy jest bardzo fascynujący. Muszę pochwalić!

Daria Kosik
Gość

Byłabym bardzo dumna, mając taką fajną córeczkę! Brawo, już od najmłodszych lat kombinuje, jak tu uczciwie zapracować na swoją zachciankę 😉

WELCOME IN MY LIFE :)
Gość

Bardzo fajny pomysł z tym planem ,cel mam teraz tylko zbiórka pieniędzy na zrealizowanie.Nie pomyślałam , że przez takie drobne rzeczy można zaoszczędzić.Uwielbiam twój blog .:) Pozdrawiam

Dotee
Gość

Pomysłowe dziecko i fajni rodzice. Ja na lato bez cienia wstydu zawiesiłam plany na kołku. Listy zadań itd dają efekty, ale czasem jest potrzeba, żeby po prostu położyć na łące i patrzeć w chmury:)

Previous
Czego nauczyły mnie chińskie bajki
Rozwojowy czwartek – jaki masz plan?