Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Walentynki singla : idź na randkę z samym sobą!

Niniejszy wpis dedykuję czytelnikom stanu wolnego. Wiem, że trochę Was jest. Myślę, że moja propozycja przypadnie niektórym do gustu 🙂


Pod tekstem o tym, co sądzę o Walentynkach, jedna z czytelniczek ,Agnieszka, napisała w komentarzu:

Walentynek się nie lubi z zazdrości. Znalezienie drugiej połówki łatwe nie jest, kiedy ktoś się zakocha my też chcemy. Mamę, babcię każdy ma/miał i obchodzenie ich świąt jest naturalne. Dlaczego mamy lubić święta, które zadowalają innych a my nie mamy z kim celebrować wzajemnej miłości?

Sama kilka razy byłam dłuższy czas  stanu wolnego. W pewnym momencie uświadomiłam sobie, że chyba problemy hormonalne spowodowały serię dziwnych wyborów w moim życiu i wybrałam źle, więc w porę się z tego wycofałam. Hormony robią z nami dziwne rzeczy 🙂 Dla przykładu, moja kotka kiedy jeszcze karmiła małe, skutecznie przegoniła obcego psa który wtargnął do ogrodu!

Nie żałuję żadnego związku w jakim byłam, przydarzały mi się na różnych etapach życia i na tych etapach odegrały swoją rolę.  Miałam taki epizod, że postanowiłam z wyboru odpuścić sobie na jakiś czas związki i dobrze poznać siebie. Pisząc z wyboru mam na myśli to, że zupełnie inaczej kupuje się sukienkę za 100 zł kiedy tylko na taką nas stać niż wtedy, kiedy mamy na koncie miliony a sukienka za stówkę po prostu wpadła nam w oko i mamy na nią ochotę. 
Nie umiem się wczuć w sytuację osób które w statusie singla widzą problem i z tego powodu cierpią, bo dla mnie to źródło radości, wolności i frajdy. Nie kupuję koncepcji z drugą połówką jabłka – jestem całym soczystym jabłkiem i nikt nie musi mnie uzupełniać, ale jak spotkam jakiegoś fajnego banana, melona czy kokosa chętnie zrobię z nim sałatkę i to będzie całkiem nowa jakość. 
Nie mam ochoty tworzyć natomiast sałatki z resztek, odpadków i nadpsutych owoców z przeceny. U mnie model “a może zaiskrzy” się nie sprawdza, albo lecą iskry, albo nie. Nie mam ochoty na bylejakość i związki na przeczekanie które widzę u niektórych osób. Czasami jest mi przykro jak ktoś ze znajomych całkiem na poważnie mówi “wiesz, w sumie to nie wiem czemu z nim jestem, chyba z przyzwyczajenia” , “boję się, że jak zerwiemy, to zostanę sama. Nasz związek nie jest szczęśliwy, ale lepsze to niż bycie samemu”. O związkach w których nieszczęśliwa strona po jakimś czasie postanawia zerwać i “poszukać kogoś lepszego”, po czym po pół roku bezowocnych poszukiwań wraca do dawnego partnera “bo lepiej tak, niż siedzieć samemu” nawet nie chcę wspominać.

Nie kupuję tej idei. Jak mówiłam – nie umiem wczuć się w sytuację osób, które w Walentynki cierpią. Na potrzeby tego tekstu – postaram się.

Moja propozycja na udane Walentynki dla singla – randka z samym sobą.
Potraktuj to proszę jak rozwojowe ćwiczenie.

14 luty. Dzień zakochanych. Dlaczego by tak bez zbędnego narcyzmu nie zakochać się w sobie i nie uczcić tego dnia? Zaproś samego siebie na randkę i niech to będzie coś, o warto celebrować.

  • Napisz do siebie miłosny liścik
Napisz w nim krótko, dlaczego jesteś wyjątkową osobą. Zadbaj o oprawę graficzną, niech liścik będzie piękny wizualnie. Zaproś w nim siebie na randkę i idź na nią.
  • Uszykuj się jak na prawdziwą randkę
Pomaluj paznokcie, weź aromatyczną kąpiel, wmasuj w ciało olejki i balsamy. Uczesz się w wyjątkowy sposób i zrób staranny makijaż który poprawi Ci humor. Użyj swoich najlepszych perfum i załóż ulubioną sukienkę oraz ładne buty. Nawet wtedy, jeśli zamierzasz siedzieć w domu. Jesteś wyjątkową osobą i chcę, żebyś czuła się wyjątkowo.

  • Udaj się na randkę!
Możesz wybrać się do kina czy do restauracji, a jeśli widok zakochanych par Cię z jakiegoś powodu dobija, wybierz się do kina wczesną porą. W ramach randki z samym sobą można też iść do kosmetyczki, zafundować sobie wizytę u fryzjera przy przedłużanie rzęs. A może masaż albo wizytę w spa?

  • Przygotuj ulubione, fantazyjne danie
Jeśli mimo wszystko zdecydujesz się spędzić Walentynki w domu, przygotuj sobie coś wyjątkowego do jedzenia. Nie chowaj najładniejszej zastawy dla gości – Ty jesteś ważnym gościem! Przygotuj ulubione danie i ładnie je sobie podaj. Poczuj się jak w wykwintnej restauracji. Jeśli nie lubisz gotować – zamów je. 

  • Urządź sobie domowe spa
To również pomysł dla osób, które zdecydują się na spędzenie tego dnia w domowym zaciszu. Włącz nastrojową muzykę, wykonaj peeling, na włosy i na twarz nałóż maseczkę. Możesz zapalić świece zapachowe i otulić się ich zapachem.

  • Pomedytuj
Zatrzymaj się na chwilę, wycisz się, skup się na relaksie i resecie. Oddychaj. Bądź.

  • Urządź sobie wieczór  z książką lub filmem
Zadbaj o oprawę – nie czytaj w rozlazłych dresach z niedbałym koczkiem na głowie – jesteś wyjątkową osobą! Bez względu na to, czy decydujesz się na seans filmowy czy czytelniczy postaraj się o odpowiedni nastrój i pozwól chwili trwać.

  • A może tak udać się na imprezę dla singli?
Jeśli uwiera Ci życie solo, sprawdź, czy w Twoim mieście są specjalne imprezy tylko dla singli. Kto wie, może poznasz tam kogoś fajnego?

  • Możesz też urządzić sobie seks-randkę solo 🙂
Bo dlaczego by nie? Poznawanie swojego ciała i swoich potrzeb zawsze jest spoko.W ramach przygotowań możesz udać się do sex-shopu, ale to opcjonalne. Po prostu enjoy yourself 🙂 

Udanej zabawy 🙂 
PS. jeśli znacie kogoś, kto w walentynki chodzi naburmuszony bo jest solo, podeślijcie mu ten tekst 🙂 Może się rozpogodzi?


Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

98
Dodaj komentarz

avatar
48 Comment threads
50 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
FlavenAnonimowyAniamalujeluckywomantlusta_papuzka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Święty Walenty
Gość
Święty Walenty

Brzmi interesująco … 🙂
Wszystkiego najlepszego Aniu dla Ciebie i wszystkich Twoich czytelniczek i czytelników.
Niech się święci MIŁOŚĆ ! Zakochajmy się w sobie i w życiu. Warto !

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Fajne to owocowe porównanie 🙂 ale masz rację, nie da się znaleźć drugiej połówki jabłka bo na samym nie nie brakuje jesteśmy całym owocem 😀 a ponieważ każdy jest inny i nie ma ludzi idelanie pasujących to trzeba robić sałatki 😀 Lubię Twój tok myślenia, a czasem mam podobny lub identyczny 🙂Też nie uznaję rozwiązania by być z kimś żeby nie być samemu albo bo jestem już "w tym wieku". To tylko unieszczęśliwianie siebie i drugiej osoby,a nuż by się poznało TĄ osobę, ale to przejdzie kolo nosa bo niektórzy wolą tkwić w takim dziwnym "bezpiecznym układzie". Dla mnie coś… Czytaj więcej »

Izabela
Gość

A ja w walentynki świętuje swoje urodziny! 😀

Dagmara
Gość

Sto lat 🙂

Izabela
Gość

Dziękuje! 🙂 Pod względem urodzin moi znajomi są wyjątkowo 'nudni'. Zazwyczaj jest to jakaś kolacja w restauracji, rzadziej impreza. (wyjątkiem są 16 uro).
Na 18 urodziny powszechnie mówione jest że powinieneś pójść do klubu ze striptizem. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Haha rozwalilas mnie Anka tym tekstem o amerykanskich ur.
To jak spedzamy ur zalezy chyba od zasobow portfela i osobowosci solenizanta, a nie polozenia geograficznego 😉
Ja mam wrazenie ze oni nie lubia ich celebrowac, bo sie "starzeja" ach 1 swieczka wiecej! Przynajmniej wiekszosc amerylanow jakich ja, Znam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ahhh, ta magia amerykanskiego liceum;) prawdziwe zycie juz nie jest tak magiczne hahaha

Anonimowy
Gość
Anonimowy

*prawdziwe zycie w ameryce, mialam na mysli, nie jest juz tak magiczne jak wszyscy w pl mysla 😉

tlusta_papuzka
Gość

Nie wszyscy. I zaiste nie jest.

M.Ortycja
Gość

pomysł fajne, dobrze umawiać się na randki z samą sobą co jakiś czas, nie tylko w walentynki. mnie śmieszy takie podejście z komentarza – nie lubi walentynek, bo jest sama/sam. owszem, obecnie jestem sama, niezbyt mi to przeszkadza, ale nawet gdy byłam w związkach, to nigdy nie obchodziłam walentynek, bo mnie to święto mierzi… no, ale podobno mierzymy innych swoją miarą, więc autorka komentarza najwyraźniej zastosowała projekcję 🙂

Dagmara
Gość

"…jak spotkam jakiegoś fajnego banana…" 😉 make my day 😉

Natalia Slawek
Gość

Hahaha, mnie tez rozbroily te owocowe porownania, trafna wizualizacja 🙂

"czas signla" to dobry czas na prace nad samym soba – pokonywaniem slabosci, rozwojem, dbaniem o cialo. W dwojke zyje sie inaczej.

hurija
Gość

Co prawda singlem nie jestem, ale pomysły genialne!

Ostatni punkt- made my day! 😉

Lucyna M
Gość

Na początku mojego związku wraz z moim partnerem obchodziliśmy to święto, no wiecie miśki, serduszka, kino itp Po czterech latach związku to święto jest nam już trochę niepotrzebne. Nie musimy czekać do walentynek, aby wyznać sobie miłość, nie musimy czekać do walentynek aby spędzić romantyczny wieczór – dla nas dzień jak każdy inny. Chociaż rano otrzymałam czekoladowe serce i karteczkę z napisem "Kocham Cię":-))) Co do singli, znam osoby, które czują się źle same i mają parcie na poznanie kogoś – ich sprawa. Jedni dobrze czują się sami ze sobą, inni wolą dzielić swe troski z partnerem. Każdy jest inny… Czytaj więcej »

Lucyna M
Gość

Aha i jeszcze jedno:-) randka z samym sobą brzmi dla mnie zbyt narcystycznie. A może pomyślcie o kimś kto jest Wam bliski – mama, siostra, przyjaciółka? I z nim spędźcie ten dzień np. na fajnych zakupach:-))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zdecydowanie popieram ten pomysł.Dzielenie się sobą, swoim czasem z innymi to najlepsza forma celebrowania miłości. Po kij jakieś samorozwoje i inne afirmacje, jeśli mają być celem samym w sobie. Człowiek zwierzęciem społecznym jest.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie rozumiecie słów "bez zbędnego narcyzmu"? Jako świeża rozwódka bardzo cenię sobie czas solo, z przyjaciółką raz na dwa tygodnie robimy sobie urlop od dzieci, bo mamie nie moge ich podrzucic. Raz wolne mam ja, raz przyjaciółka. Czaz dla siebie jest bardzo ważny! Co nie oznacza, że nie mam dni kiedy spedzam wolne od pracy z przyjaciółką ani, ze nie kocham dzieci. Wyluzujcie!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aaaa, to już insza inszość. Nie zaprzeczę, że chwile sam ze sobą na sam 😉 są niezbędne dla higieny psychicznej. Z tym, że ludzie niesparowani i nie mający nikogo pod opieką mają zwykle wiele okazji do takich momentów.

:)
Gość

Moim komentarzem może być post, który zamieściłam u siebie wczoraj. Zgadzam się z Tobą, walentynki solo też mogą być super. Moja babcia np. uważa ten dzień, za dzień miłości. A 15 Lutego jest dzień singla 😉

WakuOla Mała
Gość

Naprawdę lubię Twoje teksty 🙂 Poprawiają dzień, dają do myślenia. Powoli się od nich uzależniam 🙂

Mimi K.
Gość

Robienie z igieł wideł. To własnie hejt na to święto nakręca całą machinę, bardziej niż cała rzesza zakochanych par. Sama również bardzo długo byłam sama i jakoś nie przeżywałam aż tak Walentynek. Zresztą ostatnio opisywałam pare moich najgorszych randek w życiu – było śmiesznie, nie zraziło mnie to i dalej cieszyłam się z bycia singlem. Własnie dlatego, że można się umówić od tak, zawsze poznac kogoś zabawnego 😉 Mam wrażenie jakby słowo "singel" było przekleństwem, którego trzeba unikać, choćby za cenę uwikłania się w związek na siłę, bez sensu, bez miłości. Uff, ale na szczęście mam kogoś, to samo hasło… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dokładnie, w dzisiejszych czasach "singiel" to przekleństwo. Jestem młoda, czuję się atrakcyjnie, ale nie mam faceta, bo nie spotkałam nikogo odpowiedniego, już baaardzo długo nie byłam zakochana. nie chcę szukać faceta i być z kimś na siłę, bo co to za związek? ale niestety moi znajomi tego nie rozumieją, przez większość jestem uważana za lesbijkę (nie, żeby mnie to obrażało, bo nic nie mam do homoseksualistów, ale czasami jest mi przykro). pamiętam, że wszyscy łapali się za głowę, kiedy poszłam sama na studniówkę, babcia nawet powiedziała, że tak nie wypada, MUSZĘ mieć partnera!! byłam sama i genialnie się bawiłam, za… Czytaj więcej »

Zzielona
Gość

Ja co prawda chłopaka mam, ale będę musiała ten dzień spędzić sama, a raczej w pracy do godziny 20 :D. A mój facet jedzie sobie do Łodzi kupić samochód… W sumie to nawet lepsze niż Walentynki bo samochód to fajna sprawa, ja też na tym skorzystam :P.

Nanika89
Gość

Nigdy nie przywiązywałam uwagi do walentynek. W tym roku jest inaczej. Boli mnie widok zakochanych par, trąbienie wszędzie o miłości. Niedawno skończył się mój związek z kimś bardzo dla mnie ważnym. Nie ułożyło się, odciął się ode mnie i trudno mi się pozbierać. Źle mi z myślą, że rok temu piekłam mu ciasteczka w kształcie serduszek, a teraz go nie ma. W sumie walentynki dzień jak każdy inny, bardziej "uwiera" wspomnienie, które przeszkadza się pozbierać
A tak z pozytywnych akcentów. Po przebudzeniu zobaczyłam na biurku żelki w kształcie serduszek. Tatusiowie potrafią być kochani 🙂

Nanika89
Gość

Jestem mistrzynią płakania nad rozlanym mlekiem. Rozpamiętuję i nie mogę przestać. Cały czas mam poczucie, że gdybym zrobiła cokolwiek inaczej bylibyśmy razem. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że bardzo go idealizowałam od początku. To taki 30-letni Piotruś Pan. Bardzo chciałabym partnera w związku, a nie chłopca.
Z jednej strony wiem, że dobrze się stało, bo prędzej, czy później znowu byłoby źle. Ale zależało mi na nim i myślałam, że się zmieni… A człowiek zmienia się tylko wtedy, kiedy sam chce.
Teraz będę mądrzejsza 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podoba mi się Twoje podejscie, przyjemny pomysl dla osob z niskim poczuciem wlasnej wartosci. Podoba mi sie ostatni punkt, niestety mam sztywne kolezanki i w ogole nie mozemy normalnie pogadac o seksie bo pada slynne – no wiesz co…..

megirosa
Gość

Ja nie widzę w tym nic złego, seks to intymna sprawa i każdy sam wyznacza granice tego, o czym chce bądź nie chce mówić.

Kathy Leonia
Gość

dlatego własnie ja sobie zaraz kupię jakąś dobrą czekoladą z Lindora i jakieś winko i sama siebie zaproszę na wieczorną randkę,:D

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Rewelacyjny tekst Aniu, a fragment o owocach najbardziej mi się spodobał 🙂 Zarażasz optymizmem, dodajesz pewności siebie, motywujesz. Udanych, (nie)nudnych Walentynek, Aniu!

Magda
Gość
Magda

Seks randka z samym sobą w sex-shopie :P. Ale pomysł. Miłego dnia.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W sex shopie mozna zrobic zakupy na randke, np jakis ladny żel czy inną zabawkę 🙂 a randka w domu. Dla mnie pomysł dobry, seks jest normalna rzecza 🙂

ona
Gość

Oj Ania, ty to masz pomysły ;), też jestem singielką i dobrze mi z tym, jednak nie wszyscy moi znajomi to rozumieją i na siłę próbują mnie swatać, czego nienawidzę. Podobnie jak tym nie wyobrażam sobie być z kimś, bo tak lepiej niż samemu, to chore, zwykłe kłamstwo, albo się kogoś kocha, albo nie, proste. A rozbijanie cudzych związków, to już osobny temat.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"U mnie model "a może zaiskrzy" się nie sprawdza, albo lecą iskry, albo nie." TRUE STORY

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Znam wiele przypadków, gdzie namiętność narodziła się na gruncie długoletniej przyjaźni. Nie wszystkie związki międzyludzkie rozpoczynają się od fajerwerków, dlatego uważam, że warto dawać szansę.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zdarzało mi się spotykać z facetami, którzy mnie nie kręcili, "bo może zaiskrzy", "bo warto dawać szansę", jednak zawsze tak wychodziło, że szybko zjawiał się ktoś, kto kręcił mnie o wiele bardziej, więc siłą rzeczy kończyłam te pierwsze znajomości. Więc w sumie kto wie, jak by mogło się wszystko potoczyć, jakby nikt inny się nie pojawiał. Z drugiej strony "dawanie komuś szansy", mimo że nas ta osoba nie kręci i trzymanie jej w ten sposób, dopóki nie pojawi się ktoś lepszy, może sprawić, że tę osobę zranimy.
Anonim z 10:55

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Walentynki powinny być określane jako Święto Milości – bo w sumie takowego o takim brzmieniu i interpretacji nie ma – i zakochani z wzajemnością mogliby do oporu świętować dzieloną milość, jak i single celebrować milość, która jest wszędzie – tym samym afirmując ją w swoim życiu. Jeśli już ludzie sa podatni na samospelniające się przepowiednie dobrych jak i zlych zdarzeń w swoim życiu, to dlaczego nie wykorzystać tej zdolności w dobrym celu. "Wielu ludzi jest nieszczęśliwych, ponieważ nie potrafi abstrakcyjnie myśleć". Nie pamiętam autorstwa, ale to jakiś bardzo mądry czlowiek, chyba starożytności.
~Niki

Panda
Gość

mnie też drażni to parcie na posiadanie partnera. ja też jestem sama, nie wiem czy z wyboru czy wybredności, czy przez oczekiwanie na księcia, któy wyjechał 😀 są dni kiedy bardzo brakuje mi kogoś bliskiego, ale tak to w ogole mi nie przeszkadza bycie samemu. to wolność. ale moja kolezanka np nie wyobraża sobie życia bez kogoś i jak psuło się w jej związku, od razu szukała sobie partnera na przeczekanie. masakra.
wolałabym być taką dojrzałą, soczystą, pachnącą pomarańczą ;P
świetny tekst, zawsze chętnie tu wracam

Czarne Espresso
Gość

Ja dzisiaj to idę do pracy, ale w niedzielę może coś pokombinuję – pomysł na pyszny obiad już mam 🙂
Rozbroiło mnie porównanie związku do sałatki – cudo :d

Joaśś
Gość

Dziękuje Aniu! Naprawdę dziękuje. Nienawidzę Walentynek. W sumie rok w rok spędzam je tak samo – jako singielka. W tym roku myślałam, że będzie inaczej, ale… no tak. Wyszło jak zawsze, dlatego miło mi, że w Twoim wpisie odnalazłam pomysł na siebie. Oprócz samotności (po dłuższym zastanowieniu samotności w dobrym tego słowa znaczeniu) wyczekuję EPki mojego ulubionego zespołu, który w dzisiejszy dzień ja prezentuje. Walentynki to tylko jeden dzień w roku. A jak się kogoś kocha, to ma się je codziennie. I tak powinno być. Idę pogrzebać w poszukiwaniu idealnego filmu na dzisiejszy wieczór 🙂 Miłego dnia! :))

pidzamowa
Gość

Jakoś tak freudowsko mi się ten banan skojarzył 😉
To pewnie przez moje studia 😉
Buziaki Aniu!

Szara Wiewiórka
Gość

Mialam 17 lat i wybralam sie do parku- uwielbiam hustawki, do szalenstwa 😀 A ze kompanii brak, wybralam sie sama. Po jakims czasie przyszly jakies dwie dziewczyny, moze mialy po 15 lat. Na poczatku nie zwracalysmy na siebie uwagi, ale w koncu mnie o cos zagadnely i, choc niechetnie, zaczelam z nimi rozmawiac. Angielskie nastolatki to byky, a trzeba przyznac, ze sa one bardzo otwarte i nie owijaja w bawlene. W koncu jedna spytala czy mam chlopaka. -Nie. -Wielkie oczy, chwila ciszy i niesmiale pytanie: -Nie? A czy ty… jestes normalna?

Olgita
Gość

Uwaga, rubaszny i średnio smaczny komentarz: wielu singli byłoby zdecydowanie mniej naburmuszonych, nie tylko w Walentynki, gdyby odpowiednio często realizowali ostatni punkt. Ot, taka moja refleksja po 13 miesiącach singlowania.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dlatego ucieszył mnie ten punkt na liście Ani 🙂 faceci nie robią z tego problemu, wszystkie zwierzęta to robią, nawet było zabawne zdjęcie kangura który bawi się swoimi klejnotami, dlaczego my babki robimy z tego takir wielkie halo? 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To jednak nie jest to i w uzależnienie można popaść…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A kto o tym mówi? Uzależnić się można od wszystkiego, seks jest fajny, ale jak jest fajny partner. Jak nie ma, to można eksperymentować samemu albo po prostu się z kimś przespać, jedno i drugie to nic złego , w didatku te opcje sie nie wykluczają 🙂 uzależnić można się też od drugiej osoby ktorej sie nie kocha ale tak wygodniej.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Sypianie z przypadkowymi partnerami też jest ryzykowne, zwłaszcza dla kobiety. Oksytocyna może nieźle namieszać ;). Ze wszystkim co stymuluje ośrodek przyjemności należy się obchodzić nadzwyczaj ostrożnie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czytuję Cię od pewnego czasu i z każdym kolejnym tekstem jestem coraz bardziej uzależniona od twojego bloga. Dziś są walentynki, ja-singielka pozwoliłam sobie pofolgować i wstałam znacznie później niż zwykle, ale dzień nie jest stracony, twój post zmotywował mnie do "ogarnięcia się", pomalowałam się, ładnie ubrałam, wysprzątałam mieszkanie i czekam na koleżankę-też singielkę. Wspólnie sobie spędzimy to dzisiejsze popołudnie, które wcale nie musi być nudne z powodu braku faceta..

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Moje pierwsze samotne walentynki, niby już mi przeszło po rozstaniu, swoje wycierpiałam. Ale dzisiaj czuję się jakoś nieswojo, myślałam, że nie zwrócę uwagi na te datę, a jednak. I denerwuje mnie wylewanie się zewsząd treści walentynkowych.
Robię sobie dzisiaj wolne od fejsa. A w ramach kochania siebie może by tak zabrać się do magisterki. 😉 Albo poczytać fajną książkę. 😉
Amy

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zawsze wiedzialam, ze jestes fajna, bardzo mądrą babką, ale po metaforze sałatki stałaś się moją idolką. Idealna! Przez dwa lata byłam sama, przecierpiałam pierwzzy rok, potem zmieniłam myślenie, zaczelam bawić się, cieszzyć i chodzić na imprezy, aż tu nagle w biedronce kupując warzywa na sałatkę chwyciłam za ostatniego ogórka szklarniowego w tym samym momencie co przystojny brunet. Zaśmialiśmy się i jesteśmy razem już czwarty rok 🙂

Ewa Bl
Gość

Bardzo trafnie to ujelas, sama mam podobne pojecie na temat zwiazkow dla "zasady". Jako singielka z wyboru, dzisiaj z pewnoscia urocze sie jakas pyszna kolacja i lampka wina. Kto wie, moze sobie nawet swieczki zapale, co by romantyczniej bylo 😉

rose vanilla
Gość

Ja też nigdy nie należałam do osób, które bały się być same. Przez dość długi czas byłam singlem, z małymi przerwami, ale jednak postrzegałam siebie jako singielkę. I byłam bardzo szczęśliwa, bo lubię siebie i nie mam problemu ze zorganizowaniem sobie wolnego czasu 🙂 Zmiana w moim życiu przyszła jakby naturalnie, po prostu poznałam taką osobę, która stała się częścią mojego życia i wiedziałam, że nie chcę niczego innego. Mimo wszystko gdybym wciąż była sama wątpię czy rozpaczałabym z tego powodu 🙂 Znam wiele osób, które motają się przerażone, bo widzą, że większość znajomych łączy się w pary, bierze ślub,… Czytaj więcej »

Marianna Greenleaf
Gość

A ja rozumiem ból ludzi samotnych, bo jednak przyjaciele i rodzina to nie jest to samo. Kiedyś miałam do tego takie podejście jak Ty teraz, ale z wiekiem zrozumiałam, że przez życie źle się idzie samotnie. Był taki okres że moje życie uczuciowe było pasmem porażek, a ja czułam się fatalnie ze świadomością, że mija czas, jestem coraz starsza i nadal sama. Zgadzam się, że nie ma sensu szukać kogoś na siłę, bo taki związek i tak się rozpadnie prędzej niż później. Chcę tylko powiedzieć, że jestem w stanie zrozumieć osoby, które bardzo chcą kogoś mieć i źle się czują… Czytaj więcej »

Marianna Greenleaf
Gość

Ale ja nie sugerowałam w żadnym razie, że jak ktoś jest sam to coś z nim nie tak! 🙂 A co do różnicy sam/samotny to wg mnie granica jest bardzo cienka i zależy od konkretnej osoby. Ktoś może być bez partnera kilka lat i nie robić z tego tragedii, a dla innej osoby pół roku to będzie dramat. Niektórzy tacy już się rodzą, że bardzo potrzebują drugiej osoby – w tym romantycznym sensie 🙂 Ja każdemu życzę, żeby znalazł odpowiednią osobę, bo to bardzo zmienia spojrzenie na życie w pozytywny sposób. A w połówki/przeznaczenie też nie wierzę ;P Wyznaję zasadę,… Czytaj więcej »

Druga planeta od słońca
Gość

Jestem mężatką od ponad 8 lat i rzec można, że mam z kim świętować Dzień Zakochanych (jakoś nie lubię nazwy Walentynki i tak BTW to św. Walenty to patron chorych psychicznie). Wcześniej, będąc nastolatką, takie święto było spędzane przeze mnie różnie. Jak już się ono przyjęło w PL i stało się popularne, a akurat nie miałam partnera z którym mogłabym je spędzić to urządzałyśmy sobie z dziewczynami (z naszej paczki, które też akurat nie miały chłopaka) taki dzień miłości dla samych siebie, jakaś impreza w klubie lub domówka, wieczór piękności i takie tam. Malkontentom (zresztą nie tylko) polecam film "ONA"… Czytaj więcej »

Druga planeta od słońca
Gość

Dokładnie :). Polecam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nieeee… Traktuję to tak jak Ty. Bycie singlem to dla mnie wolność i żaden problem. Ale te wszystkie pomysły… no niby można je robić zawsze. Jeśli ktoś cierpi z powodu samotności to najlepiej niech sobie posiedzi i popłacze jeśli mu to pomoże (a czasem pomaga) albo niech wyjdzie z równie smaotną osobą, koleżanką itp. Raczej jestem przeciwna postom w rodzaju "Zrób to to i to, bo ja wiem lepiej co masz zrobić" 😉 Pozwól ludziom na to co oni chcą zrobić, a nie to co ty im mówisz. Każdy spędzi ten dzień jak chce, jak czuje i jak lubi i… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak ja nie lubię takich madralińskich jak Ty! Wczoraj Ania napisała "Namawiam Cię do spędzenia go tak, jak tylko masz ochotę, bez patrzenia na to, co powiedzą "ludzie"" myślisz, że autorka stoi z batem nad czytelnikami i coś im każe? Proszę, nie bądź śmieszna, bo właśnie ty nakazujesz komuś popłakać itp. Ja właśnie się ładnie uszykowałam i wychodzę zaraz z kolegą któremu bez podtekstów po tym artykule zaproponowałam wspólne piwo i chciałam napisać, że jeszcze wczoraj byłam zła na walentynkowy szał który mnie nie dotyczy , ale się pozbierałam i robię sobie miły wieczór a Ty mi swoimi komentarzami zepsułaś… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jedyny powód dla którego ludzie nie lubią walentynek to faktycznie zazdrość. Jak wspomniałam w poprzednik komentarzu, gdyby uznać, że święto nas nie dotyczy- nie ma problemu. Ale fakt, że chcemy na siłę robić coś w związku z istnieniem tego święta sprawia, że "wychodzi" nasze pragnienie spędzenia go jak jego adresaci.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

pewnie, bo walentynki to tylko święto dla takich jak ty i tylko ty możesz decydować jak kto ma je spędzać i czy mu wolno. Pani mądralińska, odpuść i ciesz się chwilą zamiast psuć nastrój innym 🙂

wielokropka
Gość

A ja myślę, że najlepiej obchodzić święta, które są dla nas. Nic na siłę. Jestem sama – nie obchodzę walentynek. Jestem w związku – jak najbardziej! Mnie drażnią spiny na temat walentynek. "To komercja! Nic tylko komercyjne święto! Kochać trzeba się zawsze! Idioci!" – nic tak nie rozgrzewa jak seria takich postów na blogach. 😉 Aktualnie dotyczy mnie określenie stanu wolnego i, szczerze mówiąc, trochę smutno mi z tego powodu, ale uśmiechnęłam się na Twój post. Pozytywnie, ale nie dla mnie. ^^

Karola S.
Gość

Też zamierzam sobie zrobić randkę ze sobą, chociaż jestem w związku 🙂 Chociaż te dwie godziny dla siebie, książka, piwo wiśniowe, a potem długi prysznic. Za czasów bycia singlem miałam straszne parcie na związek. Bałam się, że już zawsze będę sama. I nienawidziłam 14.02. Teraz widzę, że mocno przesadziłam z tym strachem i żałuję, że nie doceniałam posiadania czasu dla siebie. Teraz mi trochę tego brakuje. Także Single -głowa do góry i cieszcie się każdym dniem 🙂

bartsimpson
Gość

A wiec jestes wolna! 😀 Kolejna goraca informacja 😀
To tak zartem. Chcialem napisac odnosnie tematu dzisiejszej notki: Mission completed 😉 Podarowalem dzis sobie i tylko sobie wycieczke w gory, o ktorej od dawna rozmyslalem… Akurat ttafilo na walentynki, ale nie ze planowalem 😉
Dziwi mnie fakt, ze tak malo facetow czyta Twojego bloga… naprawde nie wiem czym to jest spowodowane (owe 5%). Przeciez nie musze czytac wszystkich tematow o blyszczykach/wlosach i innych glupotach. Dosc, ze istotnie inspiruje mnie Twoje podejscie do zycia.
Pozdrawiam 😉

bartsimpson
Gość

A wiec jestes wolna! 😀 Kolejna goraca informacja 😀
To tak zartem. Chcialem napisac odnosnie tematu dzisiejszej notki: Mission completed 😉 Podarowalem dzis sobie i tylko sobie wycieczke w gory, o ktorej od dawna rozmyslalem… Akurat ttafilo na walentynki, ale nie ze planowalem 😉
Dziwi mnie fakt, ze tak malo facetow czyta Twojego bloga… naprawde nie wiem czym to jest spowodowane (owe 5%). Przeciez nie musze czytac wszystkich tematow o blyszczykach/wlosach i innych glupotach. Dosc, ze istotnie inspiruje mnie Twoje podejscie do zycia.
Pozdrawiam 😉

Słonecznik
Gość

Robienie sałatki owocowej – super porównanie 😀

Remedy
Gość

Ja dzisiaj poszłam sama ze sobą na randkę… na zakupy 😀 Mimo tego, że za wiele nie kupiłam to miło spędziłam dzień 🙂 Od jakiegoś czasu jestem sama i mimo tego, że wcześniej myślałam, że będzie okropnie i w ogóle 'be' , bo jak to tak samemu być, że nikt mnie nie będzie chciał (wtf?! jakie ja miałam wtedy durne myślenie..) to okazało się że wcale tak źle nie jest, a wręcz przeciwnie 😀 Nie czuję 'parcia' żeby być z kimś nie mniej jednak jeśli na horyzoncie pojawiłby się odpowiedni kandydat i zaiskrzyłoby to bardzo chętnie wrócę do statusu 'zajęta'… Czytaj więcej »

Karina
Gość

brzmi całkiem kusząco, ale jakoś tak mimo wszystko smutno ; ) wolę walentynki traktować jako zwykły dzień niż robić coś na siłę. w każdym razie akcja 'enjoy myself' brzmi cudownie każdego dnia ; )

vivamaja
Gość

Motyw z sałatką – mój ulubiony! 😉
I od naszej ostatniej rozmowy poczęstowałam się tym myśleniem… ;d

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Twój post jest świetny ! Od dawna wpadam na Twojego bloga, ale jakoś nigdy nie pozostawiłam komentarza, a powinnam ! Jesteś niesamowita ! I oczywiście Twój blog też 🙂Notka naprawdę wspaniała, sama zauważyłam że byłam w związku który był po prostu ze "strachu" i nie mam zamiaru więcej wpadać w coś takiego. Dzięki Twojemu postowi poczułam się naprawdę wyjątkowa, masz rację. Każdy z nas jest wyjątkowy i trzeba to czasem sobie okazać. Nie cierpiałam w walentynki, wręcz przeciwnie. Piekłam pyszną roladę czekoladową i chodziłam rozczochrana po domu. Nie chce zazdrości innym miłości bo jest to po prostu nie fair. Każdy… Czytaj więcej »

luckywoman
Gość

Świetne porady 🙂 Szczególnie ta ostatnia 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Rozbroiła mnie sałatkowa metafora- coś w tym jest. Walentynki już za nami, singielką też nie jestem, ale mimo to zamierzam wprowadzić niektóre Twoje propozycje w życie. Domowe spa, książka i dobre jedzenie- zawsze jestem na "tak" ;).

Flaven
Gość

Ostatni punkt zaskoczył mnie, choć zdecydowanie pozytywnie. Nie potrafię zrozumieć tego, że niewiele osób potrafi przyznać się do tego, że samodzielnie poznaje własne ciało i jest to postrzegane w kategorii pewnej desperacji, czyli jesteś sam/sama, to sama się zaspokajasz. Pff, nieprawda; żeby nie powiedzieć brzydziej 😉Dlatego, choć pozostałe punkty są jak najbardziej interesujące co do sposobu spędzenia tego święta (choć nigdy nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego Ci, którzy są sami, tak bardzo to przeżywają, traktując się gorzej niżby byli w jakimkolwiek, choćby pozbawionym najmniejszego sensu, związku), to ostatni chyba jest moim faworytem. I chyba z powodu przełamania takiej bariery, która sprawia,… Czytaj więcej »

Previous
Walentynki, co sądzę i czy chodzi o pieniądze (RCZ)
Walentynki singla : idź na randkę z samym sobą!