Ta jedna osoba, która zawsze wystroi się bardziej niż wszyscy inni to ja 🙈 ale powód jest prosty! 👗Sukienki zajmują dużo mniej miejsca w walizce i głowie. Dlaczego głowie? Bo redukują liczbę podejmowanych decyzji - nie muszę się zastanawiać jaka góra pasuje do jakieś spódnicy. 
Steve Jobs nosił nieśmiertelne jeansy i golf i w ogóle się nie zastanawiał😅. Ja przyznaję - uwielbiam sukienki a swoje łowcze instynkty zaspokajam w lumpeksach. Od kiedy stać mnie na sukienki, zupełnie nie jarają mnie zwykłe zakupy💁🏻‍♀️.
Za to wciąż jarają mnie podróże! Dzisiaj udało się ogarnąć plan na 10 dni w Gruzji! Kutaisi, Tibilisi, Batumi i Kazbegi. Góry, morze, jedzenie, może opera, może te szalone dziwne łaźnie siarkowe, w których ktoś myje cię mokrą szmatą - will see! 
Znam sporo ciekawostek, ale wyjątkowo nie będę czytać nic o kulturze, żeby się nie uprzedzać. Najpierw zobaczę, potem poczytam, opinię wyrobię sobie po fakcie. Oponę pewnie w trakcie🤣

Luźny wpis o niczym, by wyrzucić myśli z głowy ;) #Budapeszt #Budapest #gellert #gellerthill #monument #reddress #ladyinred #sukienka #100dnibezspodni #podróże #podróżemałeiduże #girlswhotravel #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc 
Fot: @agnieszkazysk

Ta jedna osoba, która zawsze...

Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

Walentynki, co sądzę i czy chodzi o pieniądze (RCZ)

Walentynki – tandeta kicz i komercha czy przyjemne święto dla zakochanych?  Love or hate?
Ostatnio serduszka i słowo walentynki wyskakują mi przed nosem tak samo często, jak słowo Trynkiewicz. I mogłabym napisać, że mam dość tego tematu ale…czy ktoś każe mi o tym myśleć? 🙂 Mam w zwyczaju krytykować tylko to, co krzywdzi innych (staram się).  A o tym niewinnym święcie mówi się więcej niż to warte. Stąd taka a nie inna reklama jako ilustracja. Ileż można kłapać dziobem bezsensu?

Walentynki nikomu nie przeszkadzają 😉
Krótko mówiąc – nie opowiadam się ani za, ani przeciw. Każdy robi to, co lubi. Wiem, że są ludzie lubujący się w tekstach, że to komercha i okazywanie uczuć tylko w jeden dzień (serio, są pary które tak robią? 😀 ), ale nikt nie mówi tak np. o dniu matki 😉 A przecież też można sprowadzić go do promocji na kwiaty i czekoladki.

Dla mnie osobiście nie jest to wyjątkowy dzień, bo staram się, aby każdy dzień był wyjątkowy (co może prowadzić do mylnego wniosku, że każdy jest zwykły ;-)) . Jednak nic mi do tego, jak spędzają go inni.


Namawiam Cię do spędzenia go tak, jak tylko masz ochotę, bez patrzenia na to, co powiedzą “ludzie” Możesz iść na randkę, urządzić sobie samotny dzień spa, wyprawić super kolację, cokolwiek 🙂
W ramach rozwojowego czwartku przygotowałam proste zadanie. Arkusz z ćwiczeniem możesz wydrukować tyle razy, ile tylko zechcesz. W sercu wpisz imię ukochanej osoby, kota, psa, chomika czy co tam lubisz. Zastanów się szczerze i uzupełnij listę tym, co przyjdzie Ci do głowy. Ucieszę się, jak jeden arkusz poświęcisz sobie. Nie dlatego, że namawiam Cię do bycia narcyzem – chcę namówić Cię  do uporządkowania Twoich emocji. Zasługujesz na miłość, także swoją wobec siebie.

Życzę Ci tak bezwarunkowej miłości, jak miłość matki do dziecka 🙂
Udanych Walentynek!

PS. Wraz ze zmianą szablonu bloga stało się tak, że niektórych tekstów nie wpuszczam na “główną”. Dopiero co ukazał się jeden z nich – historia motywacyjna Karoliny. Aby być na bieżąco z takimi tekstami, polub blog na bloglovin, dołącz do obserwatorów lub na facebooku. W przeciwnym razie, część tekstów Cię ominie 🙂

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

52
Dodaj komentarz

avatar
29 Comment threads
23 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
CzarnokaM.OrtycjaAnia AbakercjaAnonimowySeldirima Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

rozumiem, że reklama wyraża to, że mówi się za dużo ? 😀 Fajna.
Plik mi się drukuję, ciekawe czy dam radę wypisać 14 rzeczy które kochamw sobie , bo z TŻ nie będzie problemu

Anonimowy
Gość
Anonimowy

wyraża raczej to, że burgery z burgerkinga są duże i rozrywają usta ;D

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Wiem, że są ludzie lubujący się w tekstach, że to komercha i okazywanie uczuć tylko w jeden dzień (serio, są pary które tak robią? 😀 ), ale nikt nie mówi tak np. o dniu matki 😉 A przecież też można sprowadzić go do promocji na kwiaty i czekoladki." trafiony zatopiony! No właśnie, skąd niechęć do serduszek w walentynki, a w dzień matki/babci/cioci nie? Naszym narodowym hejtem są walentynki i święto zmarłych. Malkontenci 😀

Monikaa
Gość

Zgadzam się, również zastanawia mnie dlaczego ludzie nie krytykują dnia babci czy podobnych świąt…

Agnieszka Karolina
Gość

Walentynek się nie lubi z zazdrości. Znalezienie drugiej połówki łatwe nie jest, kiedy ktoś się zakocha my też chcemy. Mamę, babcię każdy ma/miał i obchodzenie ich świąt jest naturalne. Dlaczego mamy lubić święta, które zadowalają innych a my nie mamy z kim celebrować wzajemnej miłości?

M.Ortycja
Gość

Agnieszka Karolina: gdyby tak było, to 100% par by obchodziło walentynki, a tak jednak nie jest 😉 niektórzy po prostu nie lubią i nie obchodzą tego "święta" bez względu na to, czy są w związku czy nie (ja np. z żadnym ze swoich facetów nie obchodziłam, bo ja nie lubię, a to bardziej panny nalegają raczej na obchodzenie walentynek)

Ania Abakercja
Gość

Świetne porównanie z tym Dniem Matki.

M.Ortycja, a urodziny obchodzisz? A gdyby Twój facet uważał obchodzenie urodzin za głupotę i ostentacyjnie ignorował Twoje? Potrafiłabyś być wyrozumiała, czy jednak byłoby Ci przykro? (Pytam bardziej z ciekawości i możliwe, że nie do końca ma się to do tematu, może uważasz, że nie można tak porównywać, bo urodziny to co innego.)

M.Ortycja
Gość

oczywiście, urodziny obchodzę, ale np. świąt bożego narodzenia czy wielkanocy niezbyt (nie jestem katoliczką i moja rodzina też nie jest katolicka)… co do faceta, to trochę głupi przykład, bo ja dopieram się w pary z osobami o podobnych jak moje poglądach. zresztą tak jak napisałam – na obchodzenie walentynek to raczej babeczki naciskają, mam wrażenie, że facetom to obojętne. gdyby miałam chłopaka, który chce obchodzić walentynki, okej, pewnie zrobiłabym dla niego ustępstwo, ale sama nie mam ciśnienia, żeby je obchodzić

Czarnoka
Gość

Myślę że Aśka za bardzo generalizujesz , zresztą jak chce się celebrować życie i nie jest się anty na wszystko, to każda okazja do świętowania jest dobra. Mam szwagra który bardzo chętnie obchodzi walentynki , bo to dla niego dodatkowy czas żeby pokazać swojej żonie ( mojej siostrze) jak bardzo ją kocha a to uważam jest piękne . Pozdro

Kasia Gdańsk
Gość

ojj ciężko będzie napisać o sobie ;(
Pozdrawiam!

Balbina Ogryzek
Gość

Cieszę się, że nie należysz do ludzi, którzy krytykują walentynki na wszelkie możliwe sposoby. Zdecydowanie też nie jestem ani za, ani przeciw, ale jak już są, to niech będą miłe. Nie dajemy sobie prezentów z tej okazji, może pójdziemy do kina. Jednam mam ze swoim facetem jedną mała tradycje sięgającą czasów gimnazjum (jestem z nim od gimnazjum;)) – przygotowujemy własnoręczne kartki miłosne. Oczywiście ani ja, ani on nie mamy jakiś wielkich zdolności w tym kierunku, ale robimy co z naszych sił. Wyobraźcie sobie jak to miło po kilku latach oglądać kartkę zrobioną własnoręcznie 🙂

Publiczna Pralnia
Gość

Ja tam walentynek nie zauważam, bo dzień później stuka nam 8 lat 😉 to walentynki schodzą jakoś na dalszy plan ;] Szczególnie, że mam cały ten romantyczno-walentynkowo-rocznicowy weekend zawalony egzaminami 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

czyli dojdzie do tego, ze za niedlugo trzeba bedzie placic za Twoje wpisy? :))

Karola
Gość
Karola

A nawet jeśli to co? Gdyby Ania podjęła taką decyzję to ja bym przyklasnęła i z przyjemnością wynagradzała całą pracę, którą wkłada w przygotowywanie wpisów. Może niekoniecznie wszystkich, ale za część na pewno nie zawahałabym się zapłacić.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Po to była wcześniej ankieta o reklamach. aby nie zadawać głupich pytań w tym stylu 😀 Wystarczy raz na jakiś czas tekst sponsorowany i blog wyjdzie na zero, chociaż ja na miejscu Ani brałabym więcej kampanii i chciałabym wyjśc na plusik 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"czyli dojdzie do tego, ze za niedlugo trzeba bedzie placic za Twoje wpisy? :))" skąd taki dziwny wniosek? Mi ta opcja pasuje, bo osoby które chcą widzieć niektóre teksty te "ważniejsze" wchodzą na blog jak kiedyś, Ci, co chcą widzieć wszystko, subsrybują. To przecież nic nie kosztuje, jaki problem?
Ja myślę, że część czwartków i innych ćwiczeń mogłaby by wydana w formiezeszytu ćwiczeń za pieniądze. Nie zawsze chce mi się drukować, a chętnie bym zapłaciła. Albo opcja kupienia pliku pdf za jakąs ymboliczną kasę np. 5-10 zł z możliwością samodzielnego druku. Brałabym 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja nie subskrybuję, a widzę wszystkie teksty. Nie na glównej rzecz jasna, na dole je widzę. Tak więc, nie ma jakiejś specjalnej zmiany. Pojawiają się jako nowe też na blogach, które obserwują tenże i może je przeczytać każdy kto kliknie. Serio placilybyście? No nie wiem.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie subkrybujesz to nie jestes w temacir, teksg o dietach przez caly dzien widzieli tylko subskrybenci i blogrolle o ktorych piszesz, natomiast na glowna trafil dzien pozniej 🙂 ania mowila, ze eksperymentuje i bedzie dawac wiecej tekstow, ale nie dla wszystkich. Nikt nie zada zadnej zaplaty 🙂 ja nawet za ksiazke nie placilam

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I to taka strata przeczytać dzień później? I tak wszystko jest na blogu. Więc żadnego exclusive póki co tu nie widzę.

Karola
Gość
Karola

Dla mnie to, że mąż codziennie przed pracą przynosi mi świeżą, chrupiącą bułkę na śniadanie albo idąc na zakupy pamięta o mich ulubionych owocach, mimo, że nie ma ich na liście jest ważniejsze niż bukiet kwiatów z okazji walentynek. Bo to te drobne gesty na co dzień pokazują mi jak naprawdę jestem dla niego ważna.

Ale walentynki też "obchodzimy", bo szkoda marnować okazję do pokazania drugiej osobie, że nam zależy 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W Walentynkach chodzi o kasę i o seks. A konkretniej o wyż demograficzny. Przecież wszyscy to wiemy 🙂 to bardzo komercyjne święto, zresztą jak wszystkie inne, ale jakże milutkie 🙂 najbardziej uczuciowe ze wszystkich. Szkoda byloby go wyrzucać z kalendarza.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a jest jakieś niekomercyjne? chyba tylko Rammadan 😀

Seldirima
Gość

Ramadan chyba też już się komercjalizuje 😉

http://www.beliefnet.com/Faiths/Islam/2003/10/Commercialized-Ramadan.aspx

Remedy
Gość

Ja podchodzę do walentynek tak neutralnie. Całkiem fajne święto, ale nie ekscytuje mnie ono jakoś bardzo. Mimo tego, że aktualnie jestem sama to nie będę jutro biadolić jaka jestem 'smutna', bo nie mam ich z kim spędzić 😀 Spędzę je pewnie w domu oglądając ulubiony serial i opiekując się moimi 2 szczurasami 😀

Lagoena
Gość

O, też dzisiaj o tym pisałam na swoim nowym blogu :p Nie rozumiem walentynkowego hejtu. Moim zdaniem, każda okazja jest dobra, żeby zrobić razem coś fajnego 😉 A argument "okazujemy sobie uczucia na co dzień, nie tylko w walentynki" jest totalnie bez sensu. No ale cóż, jak ktoś chce narzekać, to będzie, zawsze znajdzie sobie jakiś powód ;))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No pewnie, że każdy dzień może być wyjątkowy, dla poszczególnych z nas i okazją do świętowania. Tylko wówczas do czego bylyby nam potrzebne dni świąteczne? I tak, każdego dnia można okazywać sobie milość, ale tylko tego jednego dnia z góry narzuconego świętujemy wspólnie – kameralnie, a jednak globalnie. To jakiś taki ogromny wybuch uczuć w jednym czasie, wybuch milosnej energii, również sierowanej do siebie, do wewnątrz. Aby kochać kogoś najpierw trzeba kochać siebie. Zwyklego dnia też tak może być, ale święto to święto i basta.
~Niki

Banshee Madness
Gość

Dla mnie Walentynki to dobra okazja żeby porobić coś miłego ze swoją drugą połówką. Można miło spędzić czas, nie trzeba wcale wydawać fortuny na "serduszkowe" prezenty. Ja prawdopodobnie upiekę muffinki i razem będziemy je wcinać oglądając film 🙂

Załączyłaś jedną z moich ulubionych piosenek Queenu 🙂 (właściwie prawie wszystkie ich piosenki są ulubione).
Pozdrawiam!

Melle Coccinelle
Gość

o, fajne ćwiczenie 🙂

Patis Home
Gość

a ja lubię walentynki mimo wszystko, osobiście się nie mogę doczekać 🙂

Joanna i Pan Lew
Gość

Ja mam okazję być w sercu tej "komerchy" pracuję w zamerykanizowanym otoczeniu. I naprawdę nie jest to złe. Ludzie kupują sobie drobiazgi, czekoladki, tak jak my na Mikołajki. I traktuje się to jako święto miłości, a nie tylko zakochanych.

BlingAlley
Gość

Mam takie samo podejście- każde święto można sprowadzić do komercji, np. Boże Narodzenie czy wspomniany przez ciebie dzień matki. Myślę, ze takie święto można wykorzystać jako dobrą okazję żeby podziękować jakoś szczególnie drugiej połówce za czas który jesteście razem 🙂

lacquer-maniacs
Gość

Dzień Matki funkcjonuje w PL dłużej niż Walentynki i dlatego pewnie przez wielu jest krytykowany. Przede wszystkim przez przeciwników kultury zachodu, a poza tym mam też wrażenie, że reszta komentujących negatywnie to święto robi tak, bo po prostu sporo ludzi tak robi i według nich to jest "cool". Osobiście Walentynek nie obchodzę i tak, własnie uważam, że ludzie traktują ten dzień trochę jakby się mobilizowali bo są "Walentynki", więc trzeba gdzieś wyjśc, coś sobie kupić itp. A w normalnych dniach to już nie łaska?:) Znam niestety wiele takich par.

lacquer-maniacs
Gość

Mnie nie pytaj :))

Marginesowa
Gość

Mój sposób na walentynki? 3 dobre filmy + kubełek lodów (poczuję się jak na filmach ^^) + popcorn 🙂

M.
Gość

14go walentynki a 17go ósma rocznica 🙂
O dziwo, jeżeli chodzi o komerchę, to jakoś w tym roku nie rzuca mi się ona tak w oczy, chociażby w galeriach handlowych.
Dla mnie walentynki mogą być, a może też ich nie być. Według mnie to fajna okazja dla wstydliwych, żeby się ujawnić z uczuciami 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co się stało z poprzednim postem? 🙂

illonky
Gość

Mi i mojemu mężowi 7 lutego mija rocznica rozpoczęcia związku, więc nigdy w walentynki nie świętowaliśmy wyjątkowo hucznie 😉

Agata Tarkowska
Gość

Czytam Twoją książkę właśnie drugi raz i dopiero zaczynam w głowie sobie coś układać.

PS. Skutecznie odciąga mnie od komputera, ale nie mogłam się powstrzymać, by nie sprawdzić, czy nie dodałaś nowego postu!
UZALEŻNIASZ 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy
Szusza
Gość

lubię walentynki i nie lubię hejtu na nie, bo to przecież święto jak każde inne. argument z dniem matki dobry 🙂 w sumie to dziwi mnie, że ludzie tak nalegali na to, by poznać Twoją opinię na ten temat, bo dla mnie to było całkiem oczywiste, że napiszesz to, co napiszesz 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, a nie ma innej opcji na podgląd wszystkich wpisów? Widzę, że masz zakładkę 'tekstów wg daty', ale chyba nie jest to pełne archiwum 🙂 Bo nie korzystam z wymienionych przez Ciebie narzędzi do śledzenia, jakoś nie podchodzą mi te formy i niby nic się nie stanie, jak będę mieć tylko wybiórczy dostęp, ale lubię Cię czytać 🙂

Słonecznik
Gość

Dla mnie Walentynki mogą nie istnieć. Jakoś szczególnie ich nie obchodzę. Wolę upiec mężowi ciacho niż przepłacić za jakiś badziewny prezent 😉

Jadzia Hr
Gość

Też nie rozumiem nagonki na Walentynki:)owszem momentami jest słodko-pierdząco (:P) ale czy celebrowanie miłości nie jest piękne? Może zamiast się złościć na darmo po prostu zrobić coś dobrego:) ? Miłość ma moc:) Pozdrawiam i życzę wszystkim miłego 14 dnia lutego:)

Seldirima
Gość

Tegoroczne Walentynki spędzam nad nauką i jeszcze mam egzamin do tego 😉 (i jutro też). I pewnie, że wolałabym się spotkać z chłopakiem i pooglądać seriale (narobiły się zaległości 😉 ), ale niekoniecznie w walentynkowym stylu. Może parę lat temu faktycznie bardziej mnie to rajcowało, a teraz wydaje się presją wydawania kasy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja tak mowie o dniu matki. Zawsze kojarzyl mi sie z dniem hutnika. Rownie bezsensowny. Rownie negatywnie oceniam dni bez komorki, dni przytulania itp.
mmena

Previous
Historyjka motywacyjna
Walentynki, co sądzę i czy chodzi o pieniądze (RCZ)