Ktoś mi napisał, że #Bangkok to syf, brudne miejsca z jedzeniem i szczury. „Sam jesteś syf” pomyślałam najpierw🙈 a potem stwierdziłam, że po prostu pokażę inne oblicze miasta.
Ja mam teraz taki mindset, że obecnie cieszy mnie nawet wycieczka do śmietnika (kwitną forsycje!) ale w podróży doświadczysz tego, co jest w Tobie, serio!
Jeden na Bali odnajdzie swoją duchowość, drugi smoothie bowla z ładną łyżeczką, trzeciego zachwycą fale a czwartego wodospady. Piąty będzie się cieszył, że z jego zachodnią pensją jest tanio i może robić co chce, bo stać go na mandaty. Znaczy - łapówki, nie znam nikogo kto zapłacił mandat na Bali, nawet jadąc napruty bez kasku.

Z Bangkokiem i każdym innym miejscem na ziemi jest tak samo. Znajdziesz to, czego szukasz, albo co przyciągasz swoim zachowaniem. Ja zawsze znajduję przygody!
A to jedzenie... nie tylko wyglądało, ale też smakowało. Sernik z cheddara to był taki foodgasm, że oglądając te zdjęcia aż się ślinię! Na wyżerkę zabrałam @justdeliciousx - trochę dlatego, że jest super, trochę dlatego, że mogłyśmy się dzielić i więcej spróbować🙈 ale Justyna jest dobrą kompanką foodgazmicznych wypraw, więc się nawet nie zastanawiała😁

Jedzenie było wyśmienite, ale ja lubię być nim dostymulowana, lubię jak coś ma różne smaki jednocześnie, jak ma różne faktury i tekstury, jak coś jest jednocześnie kremowe i miło rozpływa się po brzuszku, ale też ma coś chrupiącego. Kremowa jajecznica z plastrem boczku cieszy mnie tak samo jak... Burger z maczka🤣 może nie spodziewaliście się takiego zwrotu akcji, ale uwielbiam, cóż począć 🙈
Więcej na stories!
#foodporn #bangkok #cafebangkok #cafehoppingbkk #foodlover #omnomnom #slodkosci #cukiernia #ciastka #ciasto #podrozemaleiduze #podróże

Ktoś mi napisał, że #Bangkok...

Na bloga wskoczyły 3 propozycje filmów na wieczór, po których mam nadzieję, każda dziewczyna czytająca mojego bloga będzie mieć jakieś przemyślenia. A już najlepiej jak  wyrośnie z pomysłów na manipulacyjne „ja mu pokażę” i inne żenujące gierki, które tak ochoczo podpowiadają koleżanki przy winie😉

Ja tymczasem odkładam telefon (nie ma wstępu do łóżka przed snem!) i zamierzam przeczytać chociaż rozdział książki zanim zasnę po całym dniu zasuwania.
Straciłam przez tego wirusa masę projektów i nie kryję - boli! Ale chwyciłam się zaraz za inne rzeczy i nie mam czasu rozpaczać nad tamtym, trzeba iść do przodu. To jest moment na poprawienie CV, potrenowanie do rozmów kwalifikacyjnych, nauczenie się obsługi nowego programu - polecam bardzo niedoceniany profil @dorisinsocialmedia, która zdradza naprawdę fajne wskazówki jako specjalistka od Linked In. Na rekrutacji zna się jak mało kto, a wiedzą dzieli się za darmo na insta.
Dobrej nocy!
#kwarantanna #bangkok #podróże #podrozemaleiduze #kiedytobylo #filmy #aniamaluje

Na bloga wskoczyły 3 propozycje...

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Walentynki, co sądzę i czy chodzi o pieniądze (RCZ)

Walentynki – tandeta kicz i komercha czy przyjemne święto dla zakochanych?  Love or hate?
Ostatnio serduszka i słowo walentynki wyskakują mi przed nosem tak samo często, jak słowo Trynkiewicz. I mogłabym napisać, że mam dość tego tematu ale…czy ktoś każe mi o tym myśleć? 🙂 Mam w zwyczaju krytykować tylko to, co krzywdzi innych (staram się).  A o tym niewinnym święcie mówi się więcej niż to warte. Stąd taka a nie inna reklama jako ilustracja. Ileż można kłapać dziobem bezsensu?

Walentynki nikomu nie przeszkadzają 😉
Krótko mówiąc – nie opowiadam się ani za, ani przeciw. Każdy robi to, co lubi. Wiem, że są ludzie lubujący się w tekstach, że to komercha i okazywanie uczuć tylko w jeden dzień (serio, są pary które tak robią? 😀 ), ale nikt nie mówi tak np. o dniu matki 😉 A przecież też można sprowadzić go do promocji na kwiaty i czekoladki.

Dla mnie osobiście nie jest to wyjątkowy dzień, bo staram się, aby każdy dzień był wyjątkowy (co może prowadzić do mylnego wniosku, że każdy jest zwykły ;-)) . Jednak nic mi do tego, jak spędzają go inni.


Namawiam Cię do spędzenia go tak, jak tylko masz ochotę, bez patrzenia na to, co powiedzą “ludzie” Możesz iść na randkę, urządzić sobie samotny dzień spa, wyprawić super kolację, cokolwiek 🙂
W ramach rozwojowego czwartku przygotowałam proste zadanie. Arkusz z ćwiczeniem możesz wydrukować tyle razy, ile tylko zechcesz. W sercu wpisz imię ukochanej osoby, kota, psa, chomika czy co tam lubisz. Zastanów się szczerze i uzupełnij listę tym, co przyjdzie Ci do głowy. Ucieszę się, jak jeden arkusz poświęcisz sobie. Nie dlatego, że namawiam Cię do bycia narcyzem – chcę namówić Cię  do uporządkowania Twoich emocji. Zasługujesz na miłość, także swoją wobec siebie.

Życzę Ci tak bezwarunkowej miłości, jak miłość matki do dziecka 🙂
Udanych Walentynek!

PS. Wraz ze zmianą szablonu bloga stało się tak, że niektórych tekstów nie wpuszczam na “główną”. Dopiero co ukazał się jeden z nich – historia motywacyjna Karoliny. Aby być na bieżąco z takimi tekstami, polub blog na bloglovin, dołącz do obserwatorów lub na facebooku. W przeciwnym razie, część tekstów Cię ominie 🙂

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

rozumiem, że reklama wyraża to, że mówi się za dużo ? 😀 Fajna.
Plik mi się drukuję, ciekawe czy dam radę wypisać 14 rzeczy które kochamw sobie , bo z TŻ nie będzie problemu

Anonimowy
Gość
Anonimowy

wyraża raczej to, że burgery z burgerkinga są duże i rozrywają usta ;D

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Wiem, że są ludzie lubujący się w tekstach, że to komercha i okazywanie uczuć tylko w jeden dzień (serio, są pary które tak robią? 😀 ), ale nikt nie mówi tak np. o dniu matki 😉 A przecież też można sprowadzić go do promocji na kwiaty i czekoladki." trafiony zatopiony! No właśnie, skąd niechęć do serduszek w walentynki, a w dzień matki/babci/cioci nie? Naszym narodowym hejtem są walentynki i święto zmarłych. Malkontenci 😀

Monikaa
Gość

Zgadzam się, również zastanawia mnie dlaczego ludzie nie krytykują dnia babci czy podobnych świąt…

Agnieszka Karolina
Gość

Walentynek się nie lubi z zazdrości. Znalezienie drugiej połówki łatwe nie jest, kiedy ktoś się zakocha my też chcemy. Mamę, babcię każdy ma/miał i obchodzenie ich świąt jest naturalne. Dlaczego mamy lubić święta, które zadowalają innych a my nie mamy z kim celebrować wzajemnej miłości?

M.Ortycja
Gość

Agnieszka Karolina: gdyby tak było, to 100% par by obchodziło walentynki, a tak jednak nie jest 😉 niektórzy po prostu nie lubią i nie obchodzą tego "święta" bez względu na to, czy są w związku czy nie (ja np. z żadnym ze swoich facetów nie obchodziłam, bo ja nie lubię, a to bardziej panny nalegają raczej na obchodzenie walentynek)

Ania Abakercja
Gość

Świetne porównanie z tym Dniem Matki.

M.Ortycja, a urodziny obchodzisz? A gdyby Twój facet uważał obchodzenie urodzin za głupotę i ostentacyjnie ignorował Twoje? Potrafiłabyś być wyrozumiała, czy jednak byłoby Ci przykro? (Pytam bardziej z ciekawości i możliwe, że nie do końca ma się to do tematu, może uważasz, że nie można tak porównywać, bo urodziny to co innego.)

M.Ortycja
Gość

oczywiście, urodziny obchodzę, ale np. świąt bożego narodzenia czy wielkanocy niezbyt (nie jestem katoliczką i moja rodzina też nie jest katolicka)… co do faceta, to trochę głupi przykład, bo ja dopieram się w pary z osobami o podobnych jak moje poglądach. zresztą tak jak napisałam – na obchodzenie walentynek to raczej babeczki naciskają, mam wrażenie, że facetom to obojętne. gdyby miałam chłopaka, który chce obchodzić walentynki, okej, pewnie zrobiłabym dla niego ustępstwo, ale sama nie mam ciśnienia, żeby je obchodzić

Czarnoka
Gość

Myślę że Aśka za bardzo generalizujesz , zresztą jak chce się celebrować życie i nie jest się anty na wszystko, to każda okazja do świętowania jest dobra. Mam szwagra który bardzo chętnie obchodzi walentynki , bo to dla niego dodatkowy czas żeby pokazać swojej żonie ( mojej siostrze) jak bardzo ją kocha a to uważam jest piękne . Pozdro

Kasia Gdańsk
Gość

ojj ciężko będzie napisać o sobie ;(
Pozdrawiam!

Balbina Ogryzek
Gość

Cieszę się, że nie należysz do ludzi, którzy krytykują walentynki na wszelkie możliwe sposoby. Zdecydowanie też nie jestem ani za, ani przeciw, ale jak już są, to niech będą miłe. Nie dajemy sobie prezentów z tej okazji, może pójdziemy do kina. Jednam mam ze swoim facetem jedną mała tradycje sięgającą czasów gimnazjum (jestem z nim od gimnazjum;)) – przygotowujemy własnoręczne kartki miłosne. Oczywiście ani ja, ani on nie mamy jakiś wielkich zdolności w tym kierunku, ale robimy co z naszych sił. Wyobraźcie sobie jak to miło po kilku latach oglądać kartkę zrobioną własnoręcznie 🙂

Publiczna Pralnia
Gość

Ja tam walentynek nie zauważam, bo dzień później stuka nam 8 lat 😉 to walentynki schodzą jakoś na dalszy plan ;] Szczególnie, że mam cały ten romantyczno-walentynkowo-rocznicowy weekend zawalony egzaminami 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

czyli dojdzie do tego, ze za niedlugo trzeba bedzie placic za Twoje wpisy? :))

Karola
Gość
Karola

A nawet jeśli to co? Gdyby Ania podjęła taką decyzję to ja bym przyklasnęła i z przyjemnością wynagradzała całą pracę, którą wkłada w przygotowywanie wpisów. Może niekoniecznie wszystkich, ale za część na pewno nie zawahałabym się zapłacić.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Po to była wcześniej ankieta o reklamach. aby nie zadawać głupich pytań w tym stylu 😀 Wystarczy raz na jakiś czas tekst sponsorowany i blog wyjdzie na zero, chociaż ja na miejscu Ani brałabym więcej kampanii i chciałabym wyjśc na plusik 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"czyli dojdzie do tego, ze za niedlugo trzeba bedzie placic za Twoje wpisy? :))" skąd taki dziwny wniosek? Mi ta opcja pasuje, bo osoby które chcą widzieć niektóre teksty te "ważniejsze" wchodzą na blog jak kiedyś, Ci, co chcą widzieć wszystko, subsrybują. To przecież nic nie kosztuje, jaki problem?
Ja myślę, że część czwartków i innych ćwiczeń mogłaby by wydana w formiezeszytu ćwiczeń za pieniądze. Nie zawsze chce mi się drukować, a chętnie bym zapłaciła. Albo opcja kupienia pliku pdf za jakąs ymboliczną kasę np. 5-10 zł z możliwością samodzielnego druku. Brałabym 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja nie subskrybuję, a widzę wszystkie teksty. Nie na glównej rzecz jasna, na dole je widzę. Tak więc, nie ma jakiejś specjalnej zmiany. Pojawiają się jako nowe też na blogach, które obserwują tenże i może je przeczytać każdy kto kliknie. Serio placilybyście? No nie wiem.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie subkrybujesz to nie jestes w temacir, teksg o dietach przez caly dzien widzieli tylko subskrybenci i blogrolle o ktorych piszesz, natomiast na glowna trafil dzien pozniej 🙂 ania mowila, ze eksperymentuje i bedzie dawac wiecej tekstow, ale nie dla wszystkich. Nikt nie zada zadnej zaplaty 🙂 ja nawet za ksiazke nie placilam

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I to taka strata przeczytać dzień później? I tak wszystko jest na blogu. Więc żadnego exclusive póki co tu nie widzę.

Karola
Gość
Karola

Dla mnie to, że mąż codziennie przed pracą przynosi mi świeżą, chrupiącą bułkę na śniadanie albo idąc na zakupy pamięta o mich ulubionych owocach, mimo, że nie ma ich na liście jest ważniejsze niż bukiet kwiatów z okazji walentynek. Bo to te drobne gesty na co dzień pokazują mi jak naprawdę jestem dla niego ważna.

Ale walentynki też "obchodzimy", bo szkoda marnować okazję do pokazania drugiej osobie, że nam zależy 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W Walentynkach chodzi o kasę i o seks. A konkretniej o wyż demograficzny. Przecież wszyscy to wiemy 🙂 to bardzo komercyjne święto, zresztą jak wszystkie inne, ale jakże milutkie 🙂 najbardziej uczuciowe ze wszystkich. Szkoda byloby go wyrzucać z kalendarza.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a jest jakieś niekomercyjne? chyba tylko Rammadan 😀

Seldirima
Gość

Ramadan chyba też już się komercjalizuje 😉

http://www.beliefnet.com/Faiths/Islam/2003/10/Commercialized-Ramadan.aspx

Remedy
Gość

Ja podchodzę do walentynek tak neutralnie. Całkiem fajne święto, ale nie ekscytuje mnie ono jakoś bardzo. Mimo tego, że aktualnie jestem sama to nie będę jutro biadolić jaka jestem 'smutna', bo nie mam ich z kim spędzić 😀 Spędzę je pewnie w domu oglądając ulubiony serial i opiekując się moimi 2 szczurasami 😀

Lagoena
Gość

O, też dzisiaj o tym pisałam na swoim nowym blogu :p Nie rozumiem walentynkowego hejtu. Moim zdaniem, każda okazja jest dobra, żeby zrobić razem coś fajnego 😉 A argument "okazujemy sobie uczucia na co dzień, nie tylko w walentynki" jest totalnie bez sensu. No ale cóż, jak ktoś chce narzekać, to będzie, zawsze znajdzie sobie jakiś powód ;))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No pewnie, że każdy dzień może być wyjątkowy, dla poszczególnych z nas i okazją do świętowania. Tylko wówczas do czego bylyby nam potrzebne dni świąteczne? I tak, każdego dnia można okazywać sobie milość, ale tylko tego jednego dnia z góry narzuconego świętujemy wspólnie – kameralnie, a jednak globalnie. To jakiś taki ogromny wybuch uczuć w jednym czasie, wybuch milosnej energii, również sierowanej do siebie, do wewnątrz. Aby kochać kogoś najpierw trzeba kochać siebie. Zwyklego dnia też tak może być, ale święto to święto i basta.
~Niki

Banshee Madness
Gość

Dla mnie Walentynki to dobra okazja żeby porobić coś miłego ze swoją drugą połówką. Można miło spędzić czas, nie trzeba wcale wydawać fortuny na "serduszkowe" prezenty. Ja prawdopodobnie upiekę muffinki i razem będziemy je wcinać oglądając film 🙂

Załączyłaś jedną z moich ulubionych piosenek Queenu 🙂 (właściwie prawie wszystkie ich piosenki są ulubione).
Pozdrawiam!

Melle Coccinelle
Gość

o, fajne ćwiczenie 🙂

Patis Home
Gość

a ja lubię walentynki mimo wszystko, osobiście się nie mogę doczekać 🙂

Joanna i Pan Lew
Gość

Ja mam okazję być w sercu tej "komerchy" pracuję w zamerykanizowanym otoczeniu. I naprawdę nie jest to złe. Ludzie kupują sobie drobiazgi, czekoladki, tak jak my na Mikołajki. I traktuje się to jako święto miłości, a nie tylko zakochanych.

BlingAlley
Gość

Mam takie samo podejście- każde święto można sprowadzić do komercji, np. Boże Narodzenie czy wspomniany przez ciebie dzień matki. Myślę, ze takie święto można wykorzystać jako dobrą okazję żeby podziękować jakoś szczególnie drugiej połówce za czas który jesteście razem 🙂

lacquer-maniacs
Gość

Dzień Matki funkcjonuje w PL dłużej niż Walentynki i dlatego pewnie przez wielu jest krytykowany. Przede wszystkim przez przeciwników kultury zachodu, a poza tym mam też wrażenie, że reszta komentujących negatywnie to święto robi tak, bo po prostu sporo ludzi tak robi i według nich to jest "cool". Osobiście Walentynek nie obchodzę i tak, własnie uważam, że ludzie traktują ten dzień trochę jakby się mobilizowali bo są "Walentynki", więc trzeba gdzieś wyjśc, coś sobie kupić itp. A w normalnych dniach to już nie łaska?:) Znam niestety wiele takich par.

lacquer-maniacs
Gość

Mnie nie pytaj :))

Marginesowa
Gość

Mój sposób na walentynki? 3 dobre filmy + kubełek lodów (poczuję się jak na filmach ^^) + popcorn 🙂

M.
Gość

14go walentynki a 17go ósma rocznica 🙂
O dziwo, jeżeli chodzi o komerchę, to jakoś w tym roku nie rzuca mi się ona tak w oczy, chociażby w galeriach handlowych.
Dla mnie walentynki mogą być, a może też ich nie być. Według mnie to fajna okazja dla wstydliwych, żeby się ujawnić z uczuciami 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co się stało z poprzednim postem? 🙂

illonky
Gość

Mi i mojemu mężowi 7 lutego mija rocznica rozpoczęcia związku, więc nigdy w walentynki nie świętowaliśmy wyjątkowo hucznie 😉

Agata Tarkowska
Gość

Czytam Twoją książkę właśnie drugi raz i dopiero zaczynam w głowie sobie coś układać.

PS. Skutecznie odciąga mnie od komputera, ale nie mogłam się powstrzymać, by nie sprawdzić, czy nie dodałaś nowego postu!
UZALEŻNIASZ 😀

Anonimowy
Gość
Szusza
Gość

lubię walentynki i nie lubię hejtu na nie, bo to przecież święto jak każde inne. argument z dniem matki dobry 🙂 w sumie to dziwi mnie, że ludzie tak nalegali na to, by poznać Twoją opinię na ten temat, bo dla mnie to było całkiem oczywiste, że napiszesz to, co napiszesz 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, a nie ma innej opcji na podgląd wszystkich wpisów? Widzę, że masz zakładkę 'tekstów wg daty', ale chyba nie jest to pełne archiwum 🙂 Bo nie korzystam z wymienionych przez Ciebie narzędzi do śledzenia, jakoś nie podchodzą mi te formy i niby nic się nie stanie, jak będę mieć tylko wybiórczy dostęp, ale lubię Cię czytać 🙂

Słonecznik
Gość

Dla mnie Walentynki mogą nie istnieć. Jakoś szczególnie ich nie obchodzę. Wolę upiec mężowi ciacho niż przepłacić za jakiś badziewny prezent 😉

Jadzia Hr
Gość

Też nie rozumiem nagonki na Walentynki:)owszem momentami jest słodko-pierdząco (:P) ale czy celebrowanie miłości nie jest piękne? Może zamiast się złościć na darmo po prostu zrobić coś dobrego:) ? Miłość ma moc:) Pozdrawiam i życzę wszystkim miłego 14 dnia lutego:)

Seldirima
Gość

Tegoroczne Walentynki spędzam nad nauką i jeszcze mam egzamin do tego 😉 (i jutro też). I pewnie, że wolałabym się spotkać z chłopakiem i pooglądać seriale (narobiły się zaległości 😉 ), ale niekoniecznie w walentynkowym stylu. Może parę lat temu faktycznie bardziej mnie to rajcowało, a teraz wydaje się presją wydawania kasy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja tak mowie o dniu matki. Zawsze kojarzyl mi sie z dniem hutnika. Rownie bezsensowny. Rownie negatywnie oceniam dni bez komorki, dni przytulania itp.
mmena

Previous
Historyjka motywacyjna
Walentynki, co sądzę i czy chodzi o pieniądze (RCZ)