Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Dlaczego nienawidzisz swojego ciała?

Jednym z Waszych ulubionych tekstów na tym blogu jest ten o tym jak pozbyć się kompleksów. Nie wynika to nawet z jego odsłon, a liczby wiadomości które mi przesyłacie. Przeczytałam wiele wzruszających i pięknych historii opisujących zmiany w Waszych życiach.

Tylko dlaczego cały czas wygląd jest TAKIM WIELKIM problemem dla wielu?

Wystarczy przejrzeć komentarze pod moim tekstem o kompleksach – podaję propozycję rozwiązania. Jestem uparta i uważam, że da się zastosować ją do każdego kompleksu. A mimo to większości komentarzy i maili dot. “kompleksów których nie da się pokonać”.

Zawsze jest mi przykro, kiedy czytam, że ktoś nie kocha siebie.


W naszym społeczeństwie panuje chore przekonanie, że jeśli lubisz siebie, to jesteś narcyzem. A przecież kochanie siebie to coś całkiem innego. To szanowanie swojego ciała i swojej duszy. Otaczanie się troską, inwestowanie w piękne myśli, karmienie się dobrym paliwem (pokarmem) dbanie o to, aby każda komórka Twojego ciała czuła się jak najlepiej.


Kocham siebie. Nie boję się tego mówić. Kocham siebie, także swoje ciało. A przecież mogłabym mieć kompleksy na wielu punktach. Nie jestem idealna. Ale czuję się świetnie z samą sobą. 

Mogłabym mieć kompleksy na punkcie :

  •  rzadkich ale krzaczastych brwi. Ale nie mam, po prostu pracuję nad nimi
  •  garbatego nosa – ale nie mam , bo mój nos służy do oddychania i kocham go za to, że oddycha, że filtruje powietrze
  • wąsika który po prostu mi rośnie , ale nie mam, bo po prostu go depiluję i tyle.
  • małej górnej wargi, ale nie mam na tym punkcie kompleksów, bo kocham swoje usta za to, że są częścią układu pokarmowego
  • szpotawych kolan – moje nogi są krzywe, ale nie mam na tym punkcie kompleksów. Kocham je za to, że niosą mnie tam gdzie chcę. Chodzę czasami w krótkich sukienkach i naprawdę mam gdzieś, co inni o tym myślą
Mogłabym tak wymieniać jeszcze dalej. Kiedyś miałam fajniejsze cycki, bardziej krągły tyłek, zdrowsze włosy… ale, czy fakt, że teraz jest inaczej sprawia, że mam mieć kompleksy?

Drugim problemem naszego społeczeństwa jest kompleks Damoklesa. Wielka szkoda, że nie przerabia się w go szkołach kiedy tematem jest mitologia Greków i Rzymian. Opowiem krótko tę historię :

Pewien tyran, Dionizjusz słynął z bardzo wystawnych uczt które wyprawiał. Stroszył nimi piórka – pokazywał swoją siłę i bogactwo. Jednak jeden z jego dworzan, Damokles, bardzo mu tego wszystkiego zazdrościł. Był niezadowolony ze swojego życia i idealizował życie Dionizjusza, zamiast zająć się budowania swojego. Damokles pewnego razu zwierzył się Dionizjuszowi z tego, że bardzo zazdrości mu potęgi i bogactwa. Władca wykazał się rozumem i zaproponował Damoklesowi wejście w jego buty na jeden dzień.

Więc Damoklesa pięknie ubrano, skąpano w cudownych zapachach, odziano w drogie szaty i posadzono na złotym, wysadzanym klejnotami tronie. Podczas uczty sączyła się piękna muzyka a danie które podano były bardzo wykwintne. Oczy Damoklesa świeciły się na ten widok…dopóki nie zobaczył, że nad jego głową, na jednym końskim włosie wisi ostry miecz skierowany wprost w czubek jego głowy. 


Czego uczy ta historia? Wnioski pozostawiam Wam. Jednak często bezmyślnie zazdrościmy innym ich pozycji, widząc jedynie jej pozytywne aspekty. Przykładem jest np. Kasia Tusk , ale pisałam już kiedyś  o tym dlaczego niektórzy chcą ją wysłać na kasę do Tesco i nie będę tego powtarzać. Czy ktoś zastanawia się, nad minusami sytuacji córki premiera? Życie ze świadomością, że jest się córką wpływowego człowieka ma też swoje cienie. Cokolwiek taka osoba zrobi, będzie się mówiło, że miała łatwiej.

A przecież nie zawsze tak jest. Aktorka która gra Bożenkę z Klanu też ma bloga. Którego prawie nikt nie czyta. A przecież też miała “łatwiejszy start”.


Moja koleżanka jest zauroczona książką Helmuta Schoecka  – Zawiść. Źródło agresji, destrukcji i biedy. Czy ktoś z Was czytał? Chciałabym zgłębić temat 😉


Ok. Mamy dwie bariery przeszkadzające w pozbywaniu się kompleksów:  niechęć i strach przed byciem nazwanym narcyzem oraz bezkrytyczna zazdrość.


Co z trzecią?


Ocenianie i krytykowanie wyglądu innych osób

Body-shame  w każdej postaci jest zły. Pamiętacie mój tekst o thigh gap? Krytykowanie cudzego ciała zawsze jest złe. Świadczy jedynie o tym, że problem ma komentujący. W głowie. 


Piąta bariera :

Nie robienie NIC w kierunku zmiany swojego obrazu siebie, lub naprawy danego kompleksu. Pisałam o tym w tekście:  Jesteś gruby (w domyśle – i uwiera Ci ta sytuacja) – to schudnij! Rola ofiary i biednej cierpiącej sierotki jest kusząca, ale zdradliwa.  Nie wpływa na poprawę Twojej sytuacji. Ta bańka mydlana maskująca problem kiedyś pryśnie i trzeba ją opuścić.

Brak dystansu mają też kobiety promujące teksty typu “prawdziwe kobiety mają krągłości” oraz wszystkie inne “jedyne słuszne” kanony piękna. Czy to oznacza, że inne kobiety nie są prawdziwe?


Ktoś mógłby powiedzieć, że Keira (pierwsze zdjęcie) i kobieta na ostatniej fotografii promują “złe” modele sylwetek. A figę! Jeśli im to nie przeszkadza, to w czym problem? Bo co, bo obawiasz się, że kogoś ten model sylwetki skusi? Jedna i druga wygląda na zadowoloną ze swojego ciała. Osobiście nie chciałabym mieć ani jednej, ani drugiej sylwetki, co nie oznacza, że przeszkadza mi ona u innych.

Poza tym – Keira jest zjawiskowa w filmach kostiumowych!


Kolejna sprawa. Narodziny kompleksów.

Często pracuję z dziećmi. Animuję jakąś imprezę, prowadzę zajęcia indywidualne da dzieci z problemami w nauce (które często mają źródło w niskim poczuciu własnej wartości) itp. Miałam też przygodę z praktykami i wolontariatami w różnych przedszkolach. Obserwując różne szkraby wiem, że dzieci nie mają kompleksów. Są szczęśliwymi istotkami, nawet jak mają cechy które nie pasują do “kanonu”. Widziałam raz szczęśliwą, towarzyską i chętnie bawiącą się dziewczynkę której koleżanka na moich oczach powiedziała “ale masz brzydkie, odstające uszy!”. Dziewczynka rozpuściła swój piękny warkocz i starała się ukrywać te uszka. Straciła zapał do zabawy. Miałam wrażenie, że cały swój wysiłek włożyła w… ukrywanie swojego nowego kompleksu.  W efekcie, wszyscy zaczęli na niego zwracać uwagę.

W rezultacie musiałam interweniować i zrobić krótką pogadankę o tym, że wszystkie uszy są piękne i że uszy służą do łapania dźwięków. Myślę, że nie przyniosłaby efektu, gdyby nie znajomość ulubionych bohaterek dzieci z tego przedszkola, czyli dziewczyn z “Monster High”. Podałam więc szybko przykład Cawdeen Woolf, jednej z idolek pokolenia przedszkolaków:

Uszka dziewczynki stały się natychmiast przebojem i były komplementowane przez wszystkie koleżanki.

Jak to jest możliwe, że w przeciągu dwóch godzin, uszy najpierw były normalnym elementem ciała nie zwracającym niczyjej uwagi, potem stały się poważnym kompleksem na końcu hitem i powodem do dumy? Przecież te uszka wciąż były takie same. Tylko myślenie było inne.

To, jak się czujemy w środku, wpływa na to, jak wyglądamy. Znakomicie pokazuje to galeria autorstwa Gracie Hagen “Illusions of body“. 

Matki, apeluję do Was! Kiedy jakaś mądra “ciotka” powie do Waszej pociechy, że jest za chuda/za gruba/za bada/za rumiana, każcie jej spadać na drzewo i od razu wytłumaczcie dziecku, że kochacie je bezwarunkowo i że jest piękne.  Zróbcie to, zanim niewinne słowo urośnie do rangi problemu i kompleksu. Zanim słowa “ciotki” przyjmą się na podatnym gruncie i zaczną kiełkować. Dziecko które dorasta w atmosferze bezwarunkowej miłości i akceptacji jest mniej podatne na takie głupoty w przyszłości.

Przemiana kompleksu w coś, co akceptujemy, trwa długo. Są osoby, na które działają błyskawiczne przemiany w 7 dni, jednak akceptacja ciała nie polega na wciśnięciu go w ściskające żołądek majty, rajty, gorset i szpilki na których nie można stać. Prawdziwa akceptacja polega na kochaniu tego ciała nawet wtedy, kiedy ściąga się te uciskające rajty.

Jesteśmy różni. I każdy z nas jest piękny. Chcę, żebyś pokochał siebie. Każdą komórkę Twojego ciała, za to, że jest i że działa. Że pracuję dla Ciebie.
Kiedyś nienawidziłam swoich oskrzeli za to, że są popsute. Dzisiaj je kocham za to, że  w ogóle są.
Zachęcam do zmian i pokonania wymienionych barier.
Wierzę w Ciebie!








 



Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

165
Dodaj komentarz

avatar
84 Comment threads
81 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
B The Great Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

wspaniały, piękny tekst. Poprawiłaś mi nim dzisiaj humor 🙂

akusiewicz
Gość

Myślałam już że ze mną jest coś nie tak, bo moją fizyczność akceptuję w 100%, a (prawie)każdy wymieni coś bez zastanowienia. Kompleksy mam tylko wymyślone, jak ktoś pyta czego w sobie nie lubię to mówię że mam garbaty nos:)

M.Ortycja
Gość

ja mam wrażenie, że raczej takie osoby są łase na komplementy, to jak wtedy, gdy chude laski mówią "jezuu, jaka jestem gruba", żeby ktoś im powiedział "co Ty gadasz! jesteś chuda, tak Ci zazdroszczę!"

akusiewicz
Gość

Nie mów, że nie jest miło jak mówisz że coś z tobą nie tak, a inni zaprzeczają 😀 Jak mi ktoś się żali że coś tam ma nie takie, to z reguły mówię że tak, ma racje.

M.Ortycja
Gość

a ja służę radą 😀 jak ktoś mi narzeka, że jest gruby, to mówię "to weź zacznij ćwiczyć" i to zazwyczaj ucina "dyskusję" 😀

Magda
Gość
Magda

Z tymi bardzo chudymi i bardzo grubymi to raczej problem jest taki, że to przede wszystkim niezdrowe, estetyka to w tej chwili kwestia drugorzędna, dlatego też nigdy osoba za chuda lub z nadwagą, a będąca świadoma siebie, świata etc. nie powie, że jej jest dobrze z taką masą. No, chyba że ktoś tak ma przez chorobę i nie może tego zmienić, wtedy faktycznie trzeba zaakceptować.

M.Ortycja
Gość

nie jest to prawdą, co piszesz… nadmierna chudość nie musi być skutkiem choroby, żeby nie była źródłem kompleksów. ja np. jestem chuda, mam niedowagę (to akurat mi przeszkadza, bo chciałabym zostać dawcą krwi, a nie mogę), ale nie jest to spowodowane ani chorobą ani odchudzaniem się, tylko taką szybką przemianą materii. nie za wiele da się z tym zrobić, ale pogodziłam się z tym, podobam się sobie, a tym, którzy mają z tym jakiś problem (niestety, w naszym społeczeństwie osoby chude piętnuje się podobnie jak grube, ale niewiele osób uważa to za problem i chamstwo, jak w przypadku zwracania uwagi… Czytaj więcej »

hurija
Gość

Dokładnie,mój mąż też jest bardzooo chudy i nie z powodu choroby czy nie jedzenia. Je za pięciu i nie jest w stanie przytyć. Taki jego urok. 😉

M.Ortycja
Gość

ja nawet robiłam sobie szereg badań, bo też jem dużo, a nic nie tyję, ale nic mi nie wyszło – ani cukrzyca, problemy z tarczycą też nie itp., pasożytów też nie mam… wyniki są w porządku, po prostu taki urok mojego organizmu, że mam w żołądku czarną dziurę 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, dziękuję.

Jestem gruba (uprzedzam: stwierdzam tylko fakt, nie narzekam, nie robię z tego problemu, kocham siebie i planuję w szerszej perspektywie czasowej zejście do bezpieczniejszej dla mojego organizmu wagi, ale mam istotniejsze sprawy w tej chwili) i z "za chudymi" kolektywnie mędzimy, że na kogo oni te ciuchy w sklepach szyją;)
("Dla normalnych" jak powiedziała kiedyś ekspedientka niemalże rzucając się na mnie z pięściami, gdy weszłam do jej "porządnego sklepu";P Lajf is brutal…)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Też jestem chuda! 🙂 Ale akurat ja mam z tym problem, chce przytyć, nie potrafię (również zrobiłam szereg badań – taka natura i tyle) i mam nieodparte wrażenie, że im bardziej mnie to dobija tym bardziej robię się chuda, takie błędne koło.
Mam ogrom koleżanek "które się odchudzają" bo chcą być chude, ale wiele razy na pytanie "chcesz wyglądać jak ja?" słyszałam odpowiedź "no bez przesady!".
KK

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Niewiele znam dziewczyn, które mogą kupić ciuch który dobrze leży i można nosić bez poprawek czy kombinacji.

LandOfLaces
Gość

Noo, zaczyna się dyskusja na temat ubrań dla "normalnych" czyli dla nikogo. I niech nam to coś uświadomi. Faktycznie – ile znasz osób na których wszystko naprawdę dobrze leży, czyli o "standardowej" (niby że jedynej słusznej?) figurze..?Jedną? Nikogo..? Tak! Bo jesteśmy różne i to jest normalne! Na mnie nic nie leży bo jestem niska i "mam czym oddychać". Nie ma szans znaleźć coś w sklepie, dlatego nauczyłam się szyć, nie było rady 😉
Pozdrawiam wszystkie normalne na których nic nie leży 😉 i polecam udanie się do krawcowej. To może wyjść taniej niż dołowanie się godzinami w przymierzalniach.

Seldirima
Gość

Ja mam bardzo szczupłą przyjaciółkę i jeśli tylko znajdzie coś w swoim rozmiarze (a teraz przy zawyżonych rozmiarówkach to bywa trudne), to większość ciuchów leży na niej dobrze. Tak, zazdroszczę 😉

Artinowy Świat
Gość

Zakochałam się w tych zdjęciach, naprawdę. Są czymś co idealnie obrazuje słowa zawarte w twoim poście. Chociaż z fotograficznego punktu widzenia jest to tylko umiejętny i nie umiejętny sposób ustawienia modela. Przyznam z własnego doświadczenia, że jak czuje się piękna, czuje się dobrze, to jestem wyprostowana, uśmiechnięta i naprawdę wyglądam pięknie! A jak z całych sił próbuje się ukryć, to wcale dobrze nie wyglądam. Bo tak naprawdę to czy jesteśmy piękni czy nie, zależy od tego czy czujemy się piękni 😉

Stań się piękna
Gość

myślę że nie ważne jaką się ma figurę zawsze można wyglądać zniewalająco ciuchy i makijaż zrobi wiele 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wspaniały tekst Aniu! W końcu najważniejsza jest walka z naszymi kompleksami, które często rodzą się w głowie. Raz jest lepiej, raz gorzej z ciałem, które mamy i tak musi być, nie ma ideałów, ideały są nudne. Pozdrawiam!

Agulek
Gość

Dokładnie wczoraj miałam identyczna rozmowę z kolegą na temat kompleksów. On sam zwrócił mi uwagę na moje … uszy. Są odstające od koniszka co upodobnia je do ucha u nietoperzy. Moja reakcja? Śmiech. Ponieważ do 18 roku życia owe uszy były moim dramatem i powodem, dla którego nosiłam opaski przytrzymujące uszy do głowy. Potem odkryłam, iż jak komuś jest smutno, to odgarniam włosy i "naciągam" uszka i mówię " smutno Ci? poznaj nietoperka" . To zawsze pomaga i moja " wada" stała się zaletą z której jestem naprawdę dumna 🙂 A kolega dostał radę na życie, aby nie mówił dziewczynom… Czytaj więcej »

M.Ortycja
Gość

świetnie napisany tekst 🙂 sama niedawno pisałam co nieco o akceptacji siebie i samoocenie. niestety, wysoka samoocena właśnie często jest piętnowana. tak jak napisałaś, takie osoby ludzie uważają na narcyzów. miałam taką koleżankę, która, gdy przyznawałam coś, jaka jestem fajna (oczywiście, nie rzucałam tego od tak z kosmosu, tylko było to powiedziane w jakimś kontekście), mówiła, że muszę mieć bardzo dużo kompleksów… 😀 mnie to akurat bawi i sama mówię innym, że jestem narcyzem. tak na przekór.

aladriela
Gość

Wczoraj napisałam post o kochaniu samych siebie i od razu pojawił się krytyczny komentarz ze słowami "narcyzm" i "samouwielbienie" 😉 Ludzie uważają, że jak nie lubisz wlasnego ciała jesteś ok, ale jak je kochasz – jesteś beznadziejnym narcyzem. Współczuję tym, którzy mają taką mentalność. 🙂 Ja siebie kocham i dobrze mi z tym.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Można mieć kompleksy, zadręczać nimi innych i jednocześnie być narcyzem. Znam takich. To ludzie, którzy żyją w przekonaniu, że należy im się od życia więcej od innych. Jakże trudno więc zaakceptować fakt, że w loterii genowej główna wygrana nie padła na ich nazwisko. Bezinteresowna zawiść alias hejt również miewa podłoże w takich przekonaniach.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a co do tego narcyzmu, jak to jest, że jak osoba przy kości, taka ubita, porządna kobietka powie że akceptuje swoje ciało, podoba jej się to jakie jest i nie chce niczego zmieniać to cała publika przyklaskuje i ogłasza tę osobę odważną, wartościową, mądrą i pełną tak potrzebnej samoakceptacji, a jak ja mówię komuś że nie zamierzam przytyć i nie zrezygnuję z treningów bo lubię siebie taką to wystawiają mi ocenę zadufanej w sobie wariatki i w ogóle to poprzewracało mi się w głowie… dlaczego ja nie mam prawa akceptować siebie? lubić umięśnionego brzucha i twardych ud?? przy wzroście 179… Czytaj więcej »

hurija
Gość

Ja kiedyś byłam jednym wielkim kompleksem, miałam ich miliony. Tak naprawdę to moje otoczenie je miało, a ja się zbytecznie tym przejmowałam i głupio w to wierzyłam. Dziś mogę śmiało i może w według niektórych narcystycznie, powiedzieć, że nie mam żadnych kompleksów, ani jednego! Uwielbiam w sobie wszystko! Każdy cm mojego ciała. I nie próbuję się nawet przejmować,kiedy ktoś powie mi,że mam np. za duże łydki, widocznie jemu się własne nie podobają i musi sam sobie udowodnić,że wszyscy na około mają jeszcze gorsze.

Violet Bell
Gość

Śmiać mi się chce, kiedy przypomnę sobie, że 10 lat temu ważyłam prawie 20 kg mniej i myślałam, że jestem gruba…a w tej chwili najwyżej powściekam się trochę że noszę zbyt popularny rozmiar ubrań 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak znajdujesz czas na studia, pracę i bloga jednocześnie? Podziwiam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Anka jest jak wielofunkcyjny robot, robi wszystko 😉 to ten typ osoby do której możesz zadzownić o drugiej w nocy jeśli się przyjaźnicie 🙂 Ja też radzę sobie całkiem nieźle, pracowałam przy dwóch kierunkach studiów 😉

Melle Coccinelle
Gość

Moim kompleksem "od zawsze", czyli od stania się nastolatką chyba był nos, nie cierpiałam go po prostu, duży i garbaty. Gdy ktoś puścił czasem jakiś komentarz na temat dużych nosów od razu zawsze uważałam, że dotyczy on dokładnie mnie, bardzo brałam to do siebie. Ale z czasem go polubiłam, bo… uwielbiam na nim swoje piegi 🙂 może nie jest najzgrabniejszy ale piegi prezentują się po prostu na nim ślicznie, więc w końcu kompleksy mi jakoś przeszły 😉

ochlucy
Gość

Zdjęcia z załączonego linku – fantastyczne. Ale jak już ktoś napisał… kwestia ustawienia i nastawienia jest baaaardzo ważna 🙂
Z każdym Twoim tekstem widzę, jak dużo chcę w sobie, w swoim otoczeniu zmienić. To chyba czas na ściągnięcie książki.
Ciepłe pozdrowienia.

Szczypta Magii
Gość

Wspaniały tekst 🙂 Gdyby wszscy tak mysleli swiat byłby pekny 😀

Blunotte
Gość

Test jak zwykle mi się podoba, ale czy tylko ja dostrzegłam jakąś dziwną datę na głównej? xD
SS: http://scr.hu/0obm/6o7q4
Tak jakoś z dniowym wyprzedzeniem czy jak. 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja przez długi czas byłam jednym wielkim kompleksem. Na szczęście to już jest za mną.
Kto może mówić co jest piękne a co nie? To wspaniałe, że tak się różnimy a nie wyglądamy wszyscy tak samo. Oj wtedy to dopiero by było nudno.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mnie Twoje teksty o kompleksach też bardzo pomogły, wracam do nich, jak tracę pewność siebie. Te zdjęcia Gracie Hagen też mi poprawiły humor. Wielkie dzięki!

Jeszcze chcę dodać, że bardzo podziwiam Twoje zaangażowanie i talent do pracy z dziećmi. Gdybym kiedykolwiek jakimś cudem dorobiła się potomka do chyba byłabyś jedyną osobą, której chciałabym go powierzyć w początkowych latach nauki.

Pozdrawiam!

wielokropka
Gość

Dziękuję. Za ten post, za to co piszesz. Ja nie akceptuję swojego ciała – swojej twarzy dokładniej. Nos nie taki, zęby nie takie i usta, których prawie nie mam. Staram się nie uśmiechać i uchodzę za smutną. I ten wąsik! Tragedia! Dzięki Tobie może uda mi się z tego wyjść. Bo już raz wyszłam, ale i tak po dwóch latach skończyłam w tym samym miejscu.

Wera
Gość

Ten wąsik to zmora wielu kobiet. Też go mam i oczywiście usuwam! Każdy ma jakieś kompleksy, jeśli o nich nie wspomnimy nikt o nich nie będzie wiedział i nie będzie zwracał uwagi:)
Przyjemnie się czytało Aniu

Kasia Gdańsk
Gość

tekst jak zawsze ! w samo sedno! Uwielbiam Cię Kobieto!<3

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Więc Damoklesa pięknie ubrano," zdania nie zaczyna się od więc moja panno.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

hahaha, Ania, jesteś mistrzem 🙂

megirosa
Gość

Poza tym, to że niby nie wolno zaczynać od "więc" to akurat nieprawda 🙂

ona
Gość

Kto nie ma kompleksów, ale to nie my jesteśmy im winni, a często nasi bliscy, znajomi czy zupełnie obce osoby. Kiedyś przypadkowo usłyszałam, że mam za duży nos, a wcale nie mam, no i się zaczęło, że zaczęłam na niego krytycznie patrzeć. Tera mam to gdzieś, moja niska samoocena była spowodowana też tym, że miałam trądzik, ale to się leczy i już od ponad roku nie wiem co to trądzik. Mój brzuch zawsze wystawał, ale już się biorę za niego, trenując nie tylko go wyszczuplę ale też poprawiam sobie samopoczucie i dotleniam organizm, po treningu jestem nie tylko zmęczona, ale… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja kiedy zaczęłam regularnie ćwiczyć nie mogłam spać, miałam wiecznego agresora i umierałam przy okresie – który wcześniej przechodził niezauważalnie. Musiałam przestać, bo nie dałam rady dłużej tak się czuć. Ki pieron? Wie ktoś o co kaman?

O, tu się zgodzę, jak byłam mała i siedziałam smutna rodzice za każdym razem pocieszali mnie "nie przejmuj się już, że jesteś taka brzydka";P czego mi oni nie wmawiali…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To, że mam krzywe nogi odkryłam jakoś w połowie gimnazjum, jak zaczęłam się zastanawiać dlaczego beznadziejnie wyglądam w spodenkach do kolan;) serio, wcześniej nigdy tego nie widziałam! Ale moi rodzice byli mądrzy, nigdy mnie niczym nie straszyli i zawsze powtarzali, że jestem ładna:). Jasne, że się przejmowałam moim odkryciem, ale po roku czy dwóch mi przeszło i teraz nie mam oporów przed noszeniem krótkich sukienek i butów na obcasie:) na szczęście, bo w takim ubiorze czuję się bardziej kobieco.
Naprawdę ważne jest to, żeby nie wpędzać dzieci w kompleksy- jak będą starsze, to łatwiej sobie poradzą z myślą o swoich niedoskonałościach.

Szara Wiewiórka
Gość

Ojej, wzruszyła mnie historia z uszami dziewczynki 🙂 To świetnie, że tak dobrze zareagowałaś! Miałam w podstawówce katechetkę, która potrafiła powiedzieć do mojej koleżanki stojącej pod tablicą 'ojej, ale ty jesteś chuda, weź coś zjedz'. A koleżanka zawsze miała kompleksy z tego powodu. I problemy z tarczycą. A katechetka zawsze miała sporą nadwagę. Pani w szkole to duży autorytet, słowa tej nauczycielki o której piszę wywołały sporo przykrych komentarzy pod adresem tej szczupłej dziewczynki. A miałyśmy wtedy po 11 lat. Bardzo się cieszę, że są jeszcze profesjonalni nauczyciele 😉

Weronika
Gość

Jak najbardziej popieram inicjatywę. Należy zaakceptować siebie takim, jakim sie jest. I pracować nad sobą, żeby być jeszcze lepszym. Bo kompleksy tylko zabierają nam radość z krótkiego przecież życia.

Adrianna Kaac
Gość

jesteś kochana, że tak załatwiłaś sprawę z tą dziewczynką.
Miałam identyczną historię w szkole podstawowej i do dzisiaj wstydzę się swoich uszu i je zasłaniam. Nie umiała bym wyjść z odsłoniętymi, ciągle wydawało by mi się, że każdy na nie patrzy.
Najgorsze jest to że moja córeczka też ma odstające uszka. Jak ktoś coś zaczyna mówić na ten temat to od razu odpowiadam, że ma najpiękniejsze uszka na świecie i dobrze że troszkę odstają, bo chociaż je widać 🙂
Życzyła bym sobie takiego pedagoga jak Ty w każdej szkole.

Vashti
Gość

Ja też mam odstające uszy i tez miałam na tym punkcie kompleks, ale przestałam się tym przejmować. Usłyszałam kilka razy, że mam uszy jak słonik Dumbo, ale usłyszałam też, że moje uszy są śliczne jak u elfika i czemu je chowam. To mnie zastanowiło, kilka razy wyszłam z domu wymalowana, ładnie ubrana ale w spiętych włosach i nikt nie zwracał uwagi na moje uszy, tylko na to, że ładnie wyglądam. I kompleks zaczął ustępować, a ja zainwestowałam w kilka par pięknych i dużych kolczyków i noszę je tylko do spiętych włosów. Mam też młodszą siostrę, ma 7 lat i też… Czytaj więcej »

Adrianna Kaac
Gość

Dzieki troche mi uswiadomilas tym komentarzem, moze sprobujesie przelamac… 🙂

Agnieszka dzieckowojny
Gość

Jestem absolutnie za takim myśleniem, choć sama jeszcze nad tym pracuję 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie zrozumiałam tej historii Damoklesa..:( wytłumaczy ktoś?

Aneta D.
Gość

Piękny wpis DZIĘKI 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ostatnio pozbyłam się kompleksów co do mojego ciała, a jeszcze kilka lat temu zdarzyło mi się stosować głodówkę (głupota, wiem…), ale teraz jem co lubię, o dziwo waga stoi w miejscu, ale moja sylwetka zaczela lepiej wygladac, bo po prostu zaczelam cwiczyc. Akceptuję i kocham siebie, między innymi dlatego też, że chłopak pomogl mi się pozbyc tych kompleksów. Nienawidziłam swoich ud, swojego nosa, brwi, kolan, twarzy… Na szczęście teraz sie już tym nie przejmuję. Jedyne co mnie trochę dobija to fakt, że mam figurę całkiem spoko, jestem po prostu szczupła (brzuszek idealnie prosty nie jest, ale nie przeszkadza mi to),… Czytaj więcej »

Toyad Mordovnick
Gość

Hahaha, ja bez "klajstru" na twarzy to wręcz fosforyzuję w ciemnościach 😛 A pan trafił mi się dosyć zajebisty, jak na dziada… ;P

maugomaugo
Gość

zgadzam się z Tobą Aniu! zdecydowanie trzeba patrzeć holistycznie na swoje ciało. Bo wszystko ze wszystkim współdziała, co jeśli coś nagle zasłabnie, przestanie działać? Ma to wpływ na nasz cały organizm. No i sprawa arcyważna – pozytywne myślenie. Działa cuda. Zdecydowanie. I nawet jeżeli ktoś zarzeka się, że jest pesymistą i nic tego nie zmieni. A i owszem, zmieni. Ciągła praca nad tym, aby myśleć pozytywnie o sobie i o innych. Bo prawda jest taka, że jeżeli ktoś nazbyt dużo krytykuje innych, wyśmiewa, to tylko dlatego, że sam ma problemy ze sobą i z akceptacją siebie. Ciągła praca nad sobą… Czytaj więcej »

Inez
Gość

kolejny wspaniały tekst! dziękuje zmotywowałaś mnie jeszcze bardziej do pracy nad sobą !

Panna Licho
Gość

Świetny tekst, jest w 1/4 drogi do pokochania siebie, wiem co robić ale nie mogę się zmobilizować do największego kroku (zrzuceniu tłuszczyku z ud i pośladków). Ale tą żabę zjem prędzej czy później 😉 Ta sytuacja z dziećmi, którą opisałaś… Nie dość, że stworzyła retrospekcje w mojej głowie (miałam kompleks wobec koleżanki, że mam… Za grube włosy i jestem zbyt rumiana, pełna itp) Chapeau bas! Co do rozwiązania sytuacji z dziećmi, wiele pedagogów pewnie podejmowało próby wyjaśnienia i im się nie udawało, bo nie miały argumentu w postaci idoli dzieci. Gdyby wiele pedagogów z którymi miałam styczność miało podobny argumenty… Czytaj więcej »

Paulina
Gość

Im dłużej Cię czytam, tym bardziej nabieram przekonania, że zakolegowałybyśmy się w "realu" 😀 Co do kompleksów- jako nastolatka też miałam ich trochę. A to duże stopy, a to wystające kolana, a to coś jeszcze. Oczywiście, sama tego nie zauważyłam, tylko pomogły mi w tym "koleżanki". Na szczęście dojrzałam i zauważyłam, że wszystko ze mną w porządku, fizycznie jestem całkiem przeciętna 🙂 Nie mam kompleksów, lubię swój wygląd, choć oczywiście niektóre rzeczy zrobiłabym sobie trochę inne 🙂 Za to bardziej męczą mnie kompleksy, które nie są związane z wyglądem, a z zachowaniem, psychiką, czy intelektem. Tak, chciałabym być bardziej kumata… Czytaj więcej »

Paulina
Gość

Chodziłam przez jakiś czas na terapię indywidualną, jeszcze jako nastolatka. Dało mi to pewną świadomość i wiedzę, ale efekty przyszły dopiero dużo później, trochę polepszyło się mniej więcej po zakończeniu liceum. Potem był okres- z rok, może 2, że nie jąkałam się wcale. Ale problem powrócił, choć nie aż w tak dużym natężeniu. Ogólnie mówiąc, wielkiej tragedii nie ma, choć czasem utrudnia to życie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pamiętam, jak nagle pojawił się u mnie kompleks "wielkiej pupy" (serio!). Gdy chodziłam do pierwszej klasy liceum, dwóch chłopaków mijających mnie na ulicy powiedziało na głos: " ale dupa"!!! Byłam przekonana, że chodziło im o to, że mam za dużą pupę;),

Merenwnen
Gość

Hm, miałam kompleksy na samym początku okresu dojrzewania. Potem przestałam je mieć, bo dotarło do mnie, że nikogo nie obchodzi jak wyglądam, za to wszystkich interesuje to, co prezentuję moją mową ciała i to, jak się zachowuję i jakim jestem człowiekiem. Ja nie zwracam uwagi na to, czy ktoś ma krótkie nogi, czy wystający brzuch albo krzywe zęby, więc nie ma żadnego powodu, dla którego ktoś miałby to czy cokolwiek innego zauważyć u mnie. A jak ktoś z powodu mojego wyglądu nie zechce mnie poznać, to tylko i wyłącznie jego strata :).

Publiczna Pralnia
Gość

Wielki szacun Ania za reakcję wśród przedszkolaków – mega fajnie z Twojej strony 🙂 Tekst dał mi do myślenia, nie będę się rozwodzić, ale – dzięki 🙂

Fobmroweczka
Gość

Przypomniała mi się Polyanna i jej gra w zadowolenie … 😉

Puszyslawa Kot
Gość

Trochę nie ogarniam 3 przeszkód, ale to może być wina późnej pory. Przyznam Ci się do czegoś. Sądzę ludzi po wyglądzie. Tak mnie wychowano, poza tym doszło do tego zainteresowanie operacjami plastycznymi, aktorstwem itd itp. Czuję też, że pewien głos ma mój wrodzony estetyzm. Ale dałabym głowę, że nigdy nikogo nie skreśliłam przez wygląd. Jeżeli ktoś jest spoko gość i się lubimy, to czy jego garbaty nos ma mi w czymś przeszkadzać? Często zdarza się tak, że przekonuję tego kogoś, że jego nos idealnie komponuje się z jego kośćmi twarzy, czy tam oczami. Niestety znacznie bardziej krytycznie podchodzę do siebie.… Czytaj więcej »

Marianna Greenleaf
Gość

Hej, w pewnym sensie to WSZYSCY sądzimy po wyglądzie, to jest udowodnione naukowo – tak działają nasze mózgi i koniec 🙂 Pierwsze wrażenie to zawsze wygląd zewnętrzny. Ofc wiem, że w poście Ani chodzi o coś całkiem innego i nie kwestionuję, bo jest bardzo budujący ale też nie ma co ściemniać, że wygląd jest taki całkiem bez znaczenia i że to bardzo brzydko oceniać, bo wszyscy to robimy (choćby na poziomie podświadomości). Brzydko to jest wygłaszać te swoje oceny, zwłaszcza jak niczemu nie służą.

Vericle
Gość

Bardzo trafny post! Kompleksy tworzone są zazwyczaj w naszej głowie, bo przecież wszystko moze być piękne. Wszystko zależy od nas, od naszego sposobu patrzenia na różne sprawy i uznawania czegoś za zaletę bądź wadę 🙂 Obecnie też studiuję pedagogikę, ale specjalną. Jestem teraz na wolontariacie w przedszkolu i wiem o czym mówisz – dzieci faktycznie nie mają kompleksów! Są jak tabula rasa, jak to mawiał Locke (wybacz, jestem świeżo po historii wychowania :D) i można 'na nich' zapisać wszystko, rzeczy złe i dobre. Dlatego tak ważne jest wychowanie przedszkolne i wczesnoszkolne, nie mówiąc już o domowym! W ogóle – dzisiaj… Czytaj więcej »

Ewe K
Gość

Dziękuje za ten tekst. Jest świetny.Ty jesteś świetna ;))))

Toyad Mordovnick
Gość

Jak tak spojrzę wstecz, to potwierdzam, że najbardziej wrażliwe na wszelkie "komentarze" czy nawet "krzywe spojrzenia" są bardzo młode osoby. Ale i też najczęściej młode osoby są skore do tego typu dość, hmm, żenującej "krytyki"… Jednak zaletą posuwania się w latach (Dżizas, jak to brzmi…) jest nieuchronne nabieranie dystansu 🙂 Sama dałam sobie, jako małolata, wmówić kilka kompleksów dot. części ciała, z których obecnie jestem wręcz wybitnie dumna… Jak to możliwe? Przez tyle lat patrzeć na siebie przez pryzmat czyjejś głupoty/złośliwości/zawiści, a potem nagle odkryć Amerykę, że te rzekomo "krzywe" nogi są… no po prostu, cholera, długie i zgrabne. "Przeogromniasty… Czytaj więcej »

Toyad Mordovnick
Gość

Ano, to fakt… 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Piękny tekst.
Ja mam kompleks "jestem za gruba". Nie jestem. Jestem szczupła, w oczach innych. Ja po prostu nie czuję się dobrze w swoim ciele i postanowilam zacząć ćwiczyć. Ćwiczę już dziś 3 dzień, dopiero zaczynam. Cieszę się, że postanowiłam walczyć z moim "kompleksem". Inni pytają "po co Ci to? I tak jesteś za szczupła", odpowiadam " ćwiczę dla siebie". Chcę się po prostu lepiej poczuć. Mnieć większe poczucie własnej wartości. Wiem, że teraz wszyscy zwracają uwagę na wygląd. Tak, wszyscy.. a jeśli ktoś mówi, że nie, to kłamie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pozdrawiam wszystkich sedrecznie!
Nie bójcie się swoich "kompleksów". Tak naprawdę one rodzą się tylko w Waszych myślach. Wszyscy są piękni. Nikt nie jest idealny.
Ja zaczęłam niszczyć mój "kompleks". Inni go nie zauważają 🙂 A ja przez ćwiczenia czuję się lepiej.
Będę lepszą wersją siebie, bez oponki, z przerwą między nogami. Bo tak mi się podoba 😀

Marginesowa
Gość

Ja mam trzy kompleksy. Jeden – okropne zęby (krzywe, niektóre muszę wyleczyć, strasznie boję się dentysty), ale jednak postanowiłam to zmienić 🙂 Teraz zapisałam się do dentysty i ortodonty 🙂 Drugi okropne łydki, ramiona – ale to także postanowiłam zmienić zaczęłam ćwiczyć, staram się odstawić słodycze + kręcę dwoma hula-hop (jedno z wypustkami, ale dla mnie jest za lekkie + drugie normalne obciążone ryżem) może i moja talia się troszkę wyszczupli 🙂 Trzeci jak dla mnie najgorszy prawa stopa leci mi od środka. Byłam u ortopedy to powiedział mi, że jestem już za stara, takie rzeczy trzeba było załatwiać jeszcze… Czytaj więcej »

Itysia
Gość

Z tymi ciotkami to prawda – nie chciałam się przyznać, że to przez jedną taką ciotunię przestałam jeść na jakiś czas bo "mam ogromne uda i oponkę i w ogóle mogłabym schudnąć". Z tym, że uda nadal mam ogromne i dzięki temu nie marudzę na długich, wielokilometrowych spacerach, bo zmęczyć moje nogi to prawdziwy wyczyn. Ale wiadomo – dopiero po latach się ogarnęłam, bo takie słowa w wieku początkowych nastu lat zryły mi mózg na bardzo długo. Dzieci trzeba wspierać już od najmłodszych lat i powtarzać, że są piękne i mądre, bo inaczej będą sobie każdy sukces umniejszać i nie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mój ojczym raz powiedział swojej córce (która ma nadwagę i akurat w przymierzalni marudziła, że w coś nie umie wejść), że kocha ja z całego serca i nawet gdyby wyglądała jak wieloryb to kochałby ja tak samo mocno. I wiecie co? Ona nie ma kompleksu na punkcie swojej figury. Wie jak wygląda i ma wesoły charakter i ludzie do niej lgną 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podpisuje się pod tym postem, cały czas mówię podobne rzeczy ludziom dookoła. Nawet w liceum napisałam tekst do gazetki pod tytułem Jestem piękna. Bo jestem! Nie wstydzę się tego mówić, ale tez nikomu nie każe podzielać mojego zdania. Odkad zaczęłam myśleć o sobie w ten sposób -bo nie zawsze tak było – mam dużo większe powodzenie, ludzie dookoła tez uważają mnie za atrakcyjną, choc teoretycznie nie jestem prawdziwa bo bliżej mi do keiry niż kobiety z kraglosciami. Ale kocham swoje ciało! 🙂
Zwykle pisze zalogowana ale to wiadomość z telefonu i to nie mojego 🙂 Szusza

Lucyna M
Gość

Rzeczywiście akceptacja siebie jest bardzo ważna. Powinniśmy czuć się dobrze sami ze sobą. Jeżeli chodzi o narcyzm a akceptacja siebie to zupełnie dwa inne pojęcia (moim skromnym zdaniem:-)). Może spróbuję to zobrazować. Jest sobie dziewczyna bardzo sympatyczna, troszkę przy kości, z krzywymi zębami, która akceptuje własne ciało, nie ukrywa swoim wad. Mimo, że ma krzywe zęby to szeroko się uśmiecha. Mimo, że jest przy kości to nie chowa się w dresach, tylko eksponuje swoje atuty i kobiece krągłości – akceptacja siebie. Mamy też drugą dziewczynę o podobnych "parametrach" natomiast ciągle mówi, że jest piękna, że nikt jej nie dorówna, krytykuje… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja jako dziecko w ogóle siebie nie lubiłam ,a to było zawsze spowodowane szykanami ze strony jednej z najbliższych mi osób, bo starszego brata. Nienawidziłam siebie, uważałam za ostatniego "paszteta", miałam niskie poczucie własnej wartości. Trochę z tego zostało mi do dzisiaj, nie zmieniły tego nawet liczne zachwyty nad tymi i owymi częściami mojego ciała ze strony czasami nawet obcych osób 😉Często też kompleksy są wywoływane nieświadomie, pamiętam jak miałam może 14 lat i moja mama powiedziała mi coś w stylu:"O, ale masz krzywe nogi, zupełnie jak ja!". Miało być to oczywiście w formie żartu, ale od tego czasu przestałam… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Znam dwóch takich braciszków o niewyparzonych językach. Jeden z nich miał siostrę o twarzy Natalie Portman (i nie przesadzam pisząc to) a ciągle mówił, że jest za chuda, że ma za mały biust i krzywe nogi. Drugi z braciszków notorycznie wyszukiwał "poetyckich", jak na filologa przystało, określeń dla trądziku na twarzy swej młodszej siostry.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W pierwszym przypadku nie miałam okazji zaobserwować czy rodzice w ogóle reagują, natomiast w drugim tak i wrażenie było tym bardziej przykre, że ojciec tejże dwójki był nauczycielem wuefu. Jego reakcja ograniczała się do wybuchów śmiechu i milczącej aprobaty. Tak jakby chciał dać synowi do zrozumienia, że jest "fajny" skoro umie słownie dokopać siostrze.

Niemoralna
Gość

Piękny tekst. Potrzebowałam takiego motywatora.
Przestanę ględzić na swój temat.
Every body is beautiful <3

Edyta
Gość

Ja raczej nie mam szczególnie kompleksów na punkcie swojego wyglądu. Chyba nawet się sobie podobam i potrafię powiedzieć co podoba mi sie we mnie najbardziej więc chyba nie jest źle. Wiadomo gdy mam gorszy dzień niewiele uważam za fajne, jednak to z reguły mija. Nie jest łatwo się nauczyć akceptowac siebie, bo tak naprawdę to ciągła praca nad sobą, ale warto.

tlusta_papuzka
Gość

Nic nowego Ci nie powiem: swietny tekst. Dał mi do myślenia.

Previous
Walentynki singla : idź na randkę z samym sobą!
Dlaczego nienawidzisz swojego ciała?