Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak pozbyć się kompleksów?

Absolutnie piękna, prawda? 🙂
   Kompleksy w moim przypadku to już pewne nadużycie, ale powiedzmy, że były kawałki mojego ciała które nie należały do moich ulubionych. I wiem, że nie jestem w tym sama – prawie każdy ma coś, co wolałby zmienić, albo najlepiej – wymienić 🙂
Ja kiedyś nie akceptowałam swoich pełnych bioder (dzisiaj je kocham!), biustu (o tym więcej tu) oraz bladej twarzy.

Dzisiaj żaden z tych kompleksów nie jest już kompleksem. Wprost przeciwnie – lubię i swoje biodra, i swój biust (chociaż jest nieco mniejszy niż kiedyś). Lubię też swoją bladą twarz.
Moim zdaniem każdy kompleks można wyleczyć i to dość łatwo 🙂 

Pierwszy krok : musisz dowiedzieć się o danym kompleksie wszystkiego. Zastanów się, co konkretnie jest Twoim problematycznym obszarem. Pomyśl, dlaczego uważasz to za kompleks… może kiedyś jakaś zazdrosna koleżanka powiedziała Ci głupotę która z czasem wykiełkowała i przybrała zbyt duże rozmiary? Moim zdaniem kluczowe jest uświadomienie sobie, KIEDY dany kompleks się “zaczął”. Mam koleżankę o małym biuście która nie miała z tym żadnego problemu. Dopóki nie poznała pewnego dupka który wypowiedział słowa nie zdejmuj tej bluzki, nie ma po co. I od tej pory cała akceptacja biustu prysła. Czy chcesz pozwolić na to, aby słowa jednego kretyna zepsuły Ci życie? Koleżanka o której piszę, to ta sama która potem wyleczyła siż tego samego kompleksu oglądając w necie inne cycki (pisałam o tym tu).

No właśnie…krok drugi – znajdź w necie, czasopismach i w TV jak najwięcej osób które mają taką samą cechę jak Ty. Dla przykładu – Twoim kompleksem jest krzywy nos? Poszukaj ludzi z krzywym nosem. Czy wyglądają AŻ tak źle?
Np. aktor Owen Wilson ma mega krzywusa i nie wygląda na kogoś, komu by to przeszkadzało. Co więcej – zrobił niezłą karierę 🙂


Nie lubiłam nigdy swojej bladości, bo:
a) kojarzyła mi się z chorobą
b) nie pozwala na zrobienie makijażu, bo rano podkład może pasować idealnie, a wieczorem pobladnę i będzie się bardzo odcinał
c) moja twarz zawsze odcina się od ciała


Posłużę się tym przykładem kawałek dalej.
Krok trzeci : zastanów się, co możesz zmienić
Np. masz krzywe nogi – możesz zmienić styl ubierania, masz żółte zęby – możesz je wybielić, masz pełne biodra – możesz zrobić z nich atut 🙂 Z prawie każdym kompleksem DA się coś zrobić!
Ja jestem blada i składa się na to wiele rzeczy, to jakaś reakcja łańcuchowa, ale nie wiem co jest na jej początku 🙂 Pisałam, że bladość kojarzy mi się z chorobą. I taka jest też przyczyna mojej – mam notorycznie anemię, moje serce bije wolniej niż u normalnego człowieka (bradykardia), a moje ciało ma zawsze jakieś 33-34 stopnie Celsjusza. Ciężko nie być bladym w takich warunkach :)) Jeśli rzeczywiście danego dnia jest ze mną gorzej, to moja bladość ma niebieską/szarą poświatę i wzbudzam raczej litość niż sympatię. “Jesteś chora? ” słyszę częściej na przywitanie niż zwykłe cześć. I… od jakiegoś czasu mam to gdzieś ;)) Skoro nie mogę nic z tym zrobić (błagam, niech nikt nie poleca mi już żadnych ziół, super lekarzy i uzdrowicieli, mam dość ;)) to muszę…pokochać mój kompleks 🙂 
po jakim czasie Twoją uwagę zwróciła blizna?


Zrobiłam sobie na Pintereście tablicę gdzie przepinam fotki dziewczyn o bardzo jasnej cerze. To absolutnie zmieniło mój punkt widzenia! 🙂 Do tego mogę podpatrzeć jakie odcienie różu czy szminki fajnie komponują się z taką cerą. Jest super!


Myślę, że pokochanie danego kompleksu (np. blizny) jest bardzo ważne. Pomyśl, że to czyni Cię kimś wyjątkowym! Często jest też tak, że nikt nie widzi Twojego kompleksu dopóki go nie pokażesz. Owen Wilson mógł przecież nie wychodzić z domu z powodu nosa, a uczynił z niego coś charakterystycznego. Jennifer Lopez ma bardzo pełne pośladki i uczyniła z nich wielki atut, a Angelina Jolie nie lubiła kiedyś swoich dużych ust. A teraz setki kobiet wstrzykują sobie w nie różne cuda, żeby mieć chociaż w połowie tak ponętne usta jak ona. Na wszystko można popatrzeć z innej perspektywy! 🙂

Myślę, że ostatni, najważniejszy krok to…wyjść z kompleksem do ludzi 🙂 
Uściski, Ania

158
Dodaj komentarz

avatar
64 Comment threads
94 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyAniamalujeScrapnica PomysłówGosia MyślickaSiouxie Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Puchata Sowa
Gość

Niecierpię się w okularach. Obecnie muszę je nosić, bo mam chore oczy i musiałam zrezygnować z soczewek. Próbowałam już tak jak wspomniałaś, szukać zdjęć ładnych dziewczyn w okularach ale znalazłam jedno. Staram się myśleć że okulary to tylko taki szczegół, jestem cała ja… a jednak nie chce mi się przez nie ładniej malować i strasznie zaniżają moją samoocenę. Co powiesz na to? 😉

Słonecznik
Gość

A może masz oprawki, które kompletnie do Ciebie nie pasują i psują cały wizerunek?? Obecnie okulary postrzegane są jako modny gadżet, nawet osoby, które ich nie potrzebują noszą 'zerówki'.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

no powiem Ci, że myślę jak Ty:( też noszę okulary, i uważam że mnie postarzają, (podobno super dobrane, ładne oprawki, ale jednak tak mi się kojarzą) i rzeczywiście ciężko znaleźć kogoś ładnego (ze znanych osób) z okularami. Co do wypowiedzi niżej odnośnie okularów, to ok, to jest na topie teraz, modny gadżet – ale można go w każdej chwili zdjąć! a jak ja zdejmę okulary to nic wyraźnie nie widzę:(( soczewki też na razie odpadają. I jeszcze jedna rzecz która mnie przeraża: kieeedyś, kieeedyś, w przyszłości, o ile wyjdę za mąż to nie wyobrażam sobie mieć w dniu ślubu okulary….… Czytaj więcej »

Czarna Wiedźma
Gość

Ja sama noszę okulary i ani trochę nie czuję się z tym źle pomimo iż długi czas się ich wstydziłam. Wystarczyło bym raz przyszła bez nich (zapomniałam o nich w pośpiechu) i niemal każdy mówił mi tego dnia, że wyglądam zupełnie inaczej i w okularach mi lepiej. Niemal wszyscy których znam twierdzą że okulary są kobiece!
Dobrze dobrane oprawki mogą podkreślić Twoje oczy/ich kolor.

Słonecznik
Gość

Anonimie, ja sama noszę okulary już od jakichś 13 lat 😉 Na swój ślub sprawiłam sobie soczewki, bo nie tyle o wygląd mi chodziło, ale o wygodę w tańcu, przy składaniu życzeń, czy wreszcie do fotografii (światło nie odbija się od szkieł). Więc mam nadzieję, że przekonasz się kiedyś do szkieł kontaktowych 🙂

caravely
Gość

a ja właśnie nabawiłam się nowego kompleksu:D Niestety tak jak dziewczyny nie wyobrażam sobie siebie w okularach na ślubie… chociaż na co dzień także uważam, że to modny dodatek 😉 U mnie rozwiązaniem chyba będą jednodniowe soczewki 🙂

Henrietta
Gość

Też mnie naszedł właśnie motyw ślubu. Już niedługo… a czerwone oprawki nijak nie pasują do reszty w niebieskimi akcentami… Jeju.
Z II strony nie widziałam siebie bez okularów od… 12 lat? Mam tak słaby wzrok, że w lustrze siebie nie widzę. Chyba, że na zdjęciach. Nie wiem czy nie będę totalnie w szoku i czy w ogóle mi się spodoba własna twarz bez okularów nagle.

Z kolei mój komplekt to… wielka twarz. Mam szerokie policzki 🙁 Nie wiem czy z tego da się zrobić atut 🙁

Mudi
Gość

Ja noszę okulary codziennie i początkowo czułam się w nich źle, ale potem zauważyłam że dzięki nim więcej osób mnie zapamiętuje 🙂 Ludzie zwracają na mnie częściej uwagę, wcześniej mnie nie widzieli a teraz jestem "tą fajną dziewczyną w okularach".

Słonecznik
Gość

Henrietta, a może nowe oprawki z niebieskim akcentem sobie sprawisz?? Moim zdaniem fajnie by to wyglądało 🙂
A co do szerokich policzków to może zmiana fryzury by pomogła??

Puchata Sowa
Gość

Mam spoko okulary, nie znalazłam fajniejszych. Tylko zasłaniają mi twarz, nie pasują do każdego stroju, np. do sielankowych sukienek wyglądam w czarnych oprawkach ja idiotka i tylko taką widzę siebie w lustrze.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

wooow, ile zdjęć:)) no powiem jednak, że nie zmienię zdania co do tych okularów: niektóre panny młode ze zdjęć wcale ładnie nie wyglądają, (poza tym wszystkie mają chyba takie same okulary:P nie no, wiem że nie takie same- po prostu takie są modne) i powtarzam – niektóre, bo np. ta pani młoda bardzo mi się spodobała, chyba nawet najbardziej: http://1.bp.blogspot.com/-vXckD3U3-EU/UBbtn-O1G7I/AAAAAAAACLk/Ux4mLIKlRno/s1600/modern-gray-wedding-7.jpg ale ona dodatkowo jest piękna, ma śliczną buzię:/ a kompleksy co do buzi te mam:/ haha, może to mało optymistyczny wpis jest i wychodzę na marudę:P jednak naprawdę Foster Marine się postarała i to bardzo!!! dziękuję! dziękuję 🙂 no właśnie:… Czytaj więcej »

Zielone Serduszko
Gość

Przyznam, że dałaś mi do myślenia! :))

Słonecznik
Gość

Bardzo fajny post 🙂 Ja nie mam kompleksów, moje ciało mi się podoba takie jakie jest (mam jedynie obawy przed tym, że może się drastycznie zmieniać, ale to już inny temat ;). Jedyne co chciałabym zmienić to moje włosy, bo są okropnie cienkie i rzadkie, i w ogóle fryzurę mam taką do kitu. Niestety w tym wypadku zdjęcia za bardzo nie pomogą, ale pracuję nad poprawą ich wyglądu 🙂
Fajne te fotki na pintereście zgromadziłaś 🙂

tonia
Gość

Fajny post:)
Ja mimo ze mam toche odwrotna chorobe (moje serce bije ponad 100 w spokoju, niskie cisnienie) to mam ten ten sam problem z bladoscia:( Ale ani tym, ani malym biustem sie nie przejmuje, tylko zebami-konkretnie jednym, ktorego wybilam (mialam wypadek) I niesttey zawsze juz bedzie sie wyróżnial – czasami tym sie nie przejmuje, a czasami mnie dobija (kiedy mam zalacic kolejna rate, bo musialam sie zadluzyc zeby go zrobic:( )

tonia
Gość

KUrcze, to wspolczuje 🙁 Te mam ogromny problem z zebami, i wiem co to za koszty (na implanta zostawilam ok 10tys, i drugie tyle (o ile nie wiecej) na reszte- choc fakt, dentyste mam nie najtanszego), ale slowo proteza juz mnie przeraza 🙁 Trzymam kciuki zeby bylo dobrze :*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam odstające uszy. Całe życie w rozpuszczonych włosach.
Nie zmienię sposobu ubierania, makijażu itd, nic to nie da. Wyjątkowa przez to wcale nie jestem.

Emilka
Gość

Też mam, ale można trochę pokombinować z fryzurami, upiąć tak, żeby zasłaniały uszy i problem znika;) Co do wyjątkowości: jak mnie chłopak pierwszy raz elfem nazwał to miałam ochotę go zabić, zwyzywać na wszystkie strony, ale szybko mnie przekonał, że to mu się cholernie podoba. I przez to zwrócił uwagę na mnie itd.

Mudi
Gość

Ej odstające uszy są słodkie!! Obczaj serial "once upon the time" tam Snow gra aktorka z ostającymi uszkami, ma włosy ścięte na krótko i wyglada to absolutnie oszałamiająco!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wcale nie są słodkie. Aktorka ma lekko odstające uszy. Moje są odrobinę bardziej.
Teraz usilnie zapuszczam włosy, może kiedyś da radę coś z nich upiąć.
Póki co mam wolne pieniądze z 18stki i każdego dnia myślę o operacji.

Urocza
Gość

jeśli Ci to aż tak przeszkadza to zrób to 🙂 po co masz się całe życie męczyc?

Krufkowa
Gość
Krufkowa

Też mam odstające uszy, jednak nigdy mi to nie przeszkadzało, o operacji nie myślałam. Mam krótkie włosy, delikatnie przykrywają małżowiny uszne, takie ścięcie poleciła mi fryzjerka. Bardziej irytuje mnie to, że moje uszy są asymetryczne – jedno odstaje bardziej, jest wywinięte na bok, jak u psiaka 🙂 i właśnie to ucho mam bardziej odsłonięte przy tej fryzurce, którą teraz mam na głowie. Nikt nigdy nie zrobił mi przykrości, nie wytknął mi odstających uszu. Nigdy czyjaś uwaga – czy to odnośnie moich uszu czy okularów, małych piersi czy niskiego wzrostu – nie sprawiła, że "zrobił mi się" z tego powodu jakiś… Czytaj więcej »

anioł
Gość

Też miałam z tym problem, ogromny, ale na szczęście jest coraz lepiej, o wiele bardzo lepiej 😉 Mam bardzo odstające uszy, tak bardzo bardzo, z boku po prostu widać jak są klapnięte, no i na ma innej opcji – duże i odstające, nikt mi nie powie 😉 i co? hmm, znam wszystkie problemy i katusze Elfiątek – tysięczne poprawianie fryzury, by na pewno nie wystawało ucho, oczywiście traumy na wfie, gdy obowiązkowe było spinanie włosów, strach przed… wiatrem, który zawsze wiał w nieodpowiednim momencie odsłaniając wszystko, strach przed dotykiem facetów, którzy często odgarniają włosy za ucho (wiecie, tak filmowo ;p),… Czytaj więcej »

akwarelaplus
Gość

Bladość jest atrakcyjna, elegancka i taka szlachecka :).

Nie każdy kompleks mogę zamienić w zaletę lub w coś wyróżniającego. Szerokie uda mogą być autem, a bardzo głęboką blizna na nodze czymś wyjątkowym, ale reszta … nie, nie da rady.
Jednak warto polubić swoje całe ciało, bo w końcu to my będziemy się z nim użerać do śmierci i to ono nam tak dzielnie służy (tzn. jak mu się chce ;D ). Z pozytywnym podejściem łatwiej się też żyje.

Robinsonowa
Gość

A ja mam duży nos i go nie cierpię. Jego nie da się w żaden sposób ukryć, zamaskować ani zmienić. Taki kartofelek na środku twarzy. No ale cóż, nauczyłam się z tym żyć, bo nie ma innego wyjścia z sytuacji. Na ogół zapominam o tym i nie przejmuje się, ale czasem w gorszy dzień gdy spojrzę w lustro to aż mi się płakać chce.

Olga Cecylia
Gość

Też mam duży nos. Kiedyś odgrażałam się, że sobie go zoperuję. Ale najpierw zrobiłam kilka operacji w programie graficznym… I to już nie byłam ja z takim małym noskiem 🙂

Zmniejszam go makijażem i tak sobie koegzystujemy 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a mój nos jest duży, ale przy tym idealnie prosty i to nie tak duży, że np. kartofel tylko smukły, prosty tylko za długi i nie pasujący do reszty. Jestem bardzo bardzo chuda i wszystko jest we mnie mniejsze, a ten nos jest taki duży. Nie da się go skorygować, moja mama ma taki sam, ale u niej tak go nie widać bo nie jest aż tak chyda, łudzę się że kiedyś w końcu przytyję, jak na razie gdy o nim nie myślę to jest ok

Szuszi
Gość

ja swego czasu miałam duże kompleksy, właśnie przez chłopaka, który zwracał uwagę na wszystkie inne dziewczyny, tylko nie na mnie. przez to, że nigdy nie wyglądałam na swój wiek i każdy brał mnie za dużo młodszą. przez niziutki wzrost (158) i bardzo, bardzo szczupłą figurę (z czym oczywiście wiążą się małe piersi)a teraz, hm 🙂 poznałam innego chłopaka, który w przeciwieństwie do poprzedniego patrzy tylko na mnie 🙂 uważam swój młody wygląd za atut – moja siostra, ma 30 lat, bez makijażu wygląda na 16, moja mama i babcia całe życie wyglądały dużo, dużo młodziej, nawet bez kremów przeciwzmarszczkowych 🙂… Czytaj więcej »

Kasztanowa
Gość

Oooj też to znam, tylko, że ja mam średni wzrost (170), caaaaałe życie słyszę docinki " O Boże jakaś ty chuda" itd. No faktycznie, taka jest prawda, bardzo jestem chuda, nie będę podawała konkretnych liczb, żeby was nie wystraszyć 😛 Osoby które dobrze mnie znają wiedzą, że to niezależne ode mnie, jem dużo, a i tak nie tyje 🙁 No cóż mam poradzić, tak jest i koniec. Mam całkiem spory biust jak na moją wagę, często słyszę, że jestem ładna, mam ładne oczy, włosy. Ja sama mam poczucie, że jestem w miarę mądrą, inteligentną osobą, z poczuciem humoru. Ale przychodzą… Czytaj więcej »

Mudi
Gość

Mam dokładnie to samo. Tak często słyszałam że mam anoreksje że faktycznie w pewnym momencie mojego życia w nią wpadłam.Teraz jestem sobie niska, szczupła, malutka i bardzo mi z tym dobrze. Ubieram się do tego w taki sposób żeby to jak najbardziej podkreślić. Nie przejmuje się tym, a na teksty typu "jaka ty jesteś chuda, chyba masz anoreksje!" Odpowiadam że, nie po prostu staram się zdrowo żyć. Zdrobiłam ze swojej chudości mój największy atut i odkąd sama tak myślę więcej ludzi zazdrości niż dokucza. 🙂 Kasztanowa, ze swojego doświadczenia wiem że jest wielka ilość facetów którzy jarają się chudziutkimi dziewczynami… Czytaj więcej »

Urocza
Gość

Mudi ważysz dużo mniej ode mnie a jesteśmy tego samego wzrostu i ja też ciągle słyszę że pewnie się odchudzam, nic nie jest i wgl 🙁 na początku nie przeszkadzało mi to ale nie kiedy ktoś mówi że mam anoreksję! raz to mnie nawet do szkolnego psychologa wysłali a tam pani z delikatnością słonia zapytała czemu ja się głodzę -,- no ale cóż 🙂 kocham swoje szczupłe ciało i wszystko co jest z tym związane bo ludzie patrzą skrajnościami, albo anoreksja albo nadwaga…

tonia
Gość

Ja tez dołacze do grona- tez przechodzilam to ze jestem za chuda i pewnie mam anoreksje 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kasztanowa, podpisuje sie pod tym co napisałaś rękami i nogami. Jestem nieco wyższa od Ciebie, a ważę 46-48kg (w pewne wakacje udało mi się przytyć do 50kg, byłam dumna i na dodatek fajnie mi poszło w biodra, na twarzy też wyglądałam lepiej) i przywykłam już do tekstów "Ty coś jesz w ogóle?" (jem sporo, mysle że osoba z inną przemianą materii szybko utyłaby na mojej diecie), "Ale szkielet, kręgosłup to chyba do pępka Ci przyrósł, co?". Nawet jedna laska, obgadując mnie do osób które mnie nie znały, tłumaczyła im "No to ta, taka chuda…" (a sama wiecznie sie odchudza, schudła… Czytaj więcej »

Słonecznik
Gość

O kurczę, to tak jakbym czytała o sobie 😀 Też mam 170cm, a ważę mało 😉 Waga prawie, że nie zmienia mi się od gimnazjum. Ciągle słyszałam teksty "ale jesteś chuda", od rodziców "ty jedz coś więcej". No ale nic na to nie mogłam poradzić. Z resztą teraz nie chcę przytyć, bo przyzwyczaiłam się do swojego ciała i dobrze się w nim czuję, a jak jestem zdrowa to nie widzę takiej potrzeby 😉 Szuszi też wyglądam na kilka lat młodziej, ale nigdy tego nie uważałam za kompleks, a za duży atut. Trzeba myśleć o przyszłości – za kilka lat ja… Czytaj więcej »

A
Gość
A

Zazdroszę dziewczyny…Ja akurat walczę z anoreksją,aktualnie przytyłam i powiem szczerzę: nienawidzę siebie i swojego ciała.Wiem jak bardzo egoistycznie może to brzmieć,ale niestety oddałabym wszystko za waszą przemianę materii i aby chociaż przez jeden dzień nie myśleć o swojej wadzę…byłam dwa razy hospitalzowana,wizyty u psychologa a ja nadal nie potrafię zaakceptować siebie.Czuję się zwykłym śmieciem,moje poczucie własnej wartości równa się zero.Kiedyś byłam roześmianą dziewczyną,dzisiaj robię wszystko aby nikt na mnie nie patrzył.Dałabym wszystko,aby jeść co tylko chcę.Od 1,5 nie miesiączkuję,nabawiłam się tego wszystkiego na własne życzenie..Anoreksja to straszna choroba,zdaję sobie z tego sprawę i walczę z nią,ale nie jest łatwo..jest cholernie… Czytaj więcej »

Urocza
Gość

trzymaj się i walcz o życie bo warto ;*

Kasztanowa
Gość

O kurczę, nie czuję się w końcu samotna ze swoim kompleksem :D. Ja też w gimnazjum byłam wysłana do szkolnego pedagoga przez panią od wf, ale pani pedagog znała mnie od dziecka, wiedziała, że taka jestem i już i nie robiła problemu. Chciałam się nawet skontaktować z dietetykiem, ale w moim mieście jest ich tylko 3, jeden na etacie w szpitalu, a 2 pozostałych powiedziało mi, że nie zajmują się niedowagą tylko nadwagą.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hmm też rozważam dietetyka, ale u nas tylko prywatnie, i to za sporą kase…

Szuszi
Gość

dziewczyny, najważniejsze to zrobić sobie podstawowe badania! 🙂 zwłaszcza jeśli ta cecha nie jest u was raczej dziedziczna. moja siostra, która jest wyższa i 11 lat starsza, waży tyle co ja, ma bardzo bladą cerę i mimo że taki wygląd to nasza rodzinna, charakterystyczna cecha – wszyscy się trochę martwiliśmy. ale na szczęście badała się dokładnie pod tym kątem i wszystko jest okej.
dietetyk to ciężka sprawa… ale polecam poczytać różne fora dla pakujących na siłce 😀 oni dobrze wiedzą jak zdrowo przybrać na masie 🙂

Klaudek884
Gość

Też mam kompleksy, jest ich sporo, ale najgorsze są rozstępy po ciąży na brzuchu:/ Nigdy już nie wyjdę na basen w stroju dwuczęściowym. Raz to zrobiłam i wszyscy się gapili, czułam się bardzo niekomfortowo. Nie przejmuje się tym aż tak, puki nie zaczynam o tym myśleć…

anioł
Gość

A ja polecę Ci wpis na blogu o rozstępach, swoją drogą bardzo pozytywny, dodający wiary takiej ogólnej, babskiej i życiowej, popatrz jak pewna dziewczyna o tym pisze: http://teatimeandwhiterabbits.blogspot.com/2012/07/jak-pozbyc-sie-rozsteow-alboczemu-sie.html

Pozdrawiam!!!

Kinga
Gość

Moim największym kompleksem jest duży nos. Jak obrócę się bokiem wygląda to okropnie. Mam chudą twarz, a taki nochal. Najgorsze są obraźliwe komentarze, ale juz się do nich przyzwyczaiłam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Moim kompleksem są sine worki pod oczami, które nie znikają nigdy. Można je co prawda zapaćkać korektorem, ale i tak widać, a poza tym to tylko pomoc doraźna. Ciężko się z czymś takim pogodzić 🙁

Urocza
Gość

mam tak samo i wiesz co? juz nawet nie próbuje się malowac 🙂 wiem, że przez nie moje oczy i cała twarz wygląda inaczej a ludzie pytają mnie czy spałam albo dobrze się czuję ale przecież wiem że tego nie zmienię więc muszę to pokochac i Tobie też radzę 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja miałam ogromny kompleks na punkcie własnego nosa, do momentu aż… poznałam własnego sobowtóra! ;D Byłam niesamowicie zdziwiona, kiedy koledzy mi powiedzieli, że jestem baaardzo podobna do pewnej dziewczyny, zwłaszcza z profilu, bo jej profil wydawał mi się całkiem ok, w przeciwieństwie do mojego. Moja radość byłą przeogromna! 😉

Charlotte
Gość

kiedyś "blaóść" oznaczała szlacheckie pochodzenie, bo gdzie taka panienka miała w polu robić, siedziały pod parasolkami, żeby tylko się nie opalić 😉
a co do blizn.. ta typiara z top model jest mega irytujaca. "jak poszla ci sesja?" "wspaniale, bo na zdjecach nie bylo widac mojej blizny", "jak nowa fryzura?" "super, bo nie widać mojej blizny", "smakowało ci śniadanie?" "tak, ja i moja blizna się najedliśmy". sorry może to brutalne, ale ta laska robi sobie pr z własnej blizny! jak odpadnie to powie, że to przez bliznę! dostała się – przez bliznę. co za szopka.

Urocza
Gość

też tak myślę -,- mimo że to faktycznie bardzo ładna dziewczyna to blizna ustawiła jej całe życie, mimo że ja nie mam blizny na twarzy to nie robiłabym z tego takiej szopki 🙂 bo dziewczyna jest naprawdę ładna i umniejsza sobie mówiąc o bliźnie

Laura
Gość
Laura

Dziewczyny z Top Model chyba po prostu tak mają, przecież Paulina Papierska robiła dokładnie to samo. 🙂 Jestem taką szarą myszką, a dostałam się do Top Model, ojej… Sesja jej poszła dobrze – mimo tego, ze jest taką szarą myszką z prowincji!, jury pochwaliło – kto by pomyślał, taką szarą myszkę!, coś nie wyszło – nic dziwnego, w końcu jest taką niczym niewyróżniającą się prowincjuszką… 🙂

Urocza
Gość

no niestety wiele uczestniczek łapie się na smutną minkę skrzywdzonej przez los 🙂 (nie mówię że to nie zawsze prawda bo niektóre dziewczyny dostały już szkołę życia)

Charlotte
Gość

no bez kitu zawstydziła Annę Bałon i Paulinę Papierską 😐

Urocza
Gość

Ania Bałon nie robiła z siebie ofiary losu tylko zachowywała się dziecinnie 🙂 a Paulina Papierska no cóż….

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Poza tym zauważyłam, że ludzie najczęściej zwracają uwagę na te nasze ,,wady'', które sami mają. Wiem to sama po sobie – gdy miałam kompleks na punkcie nosa, ciągle obserwowałam nosy innych, porównywałam je ze swoim, oceniałam. Nie było takiej osoby, której nosa nie miałam przeanalizowanego. 😉 Gdybym była złośliwa, pewnie wrednie komentowałabym te, które są gorsze od mojego, tak jak to niektórzy potrafią. Przy czym całkowicie nie zwracałam uwagi np. na uszy, nogi itp. Gdy koleżanka powiedziała mi, że ma odstające uszy, to ja najpierw nie dowierzałam, a potem stwierdzałam, że faktycznie odstają, ale są przeurocze (serio! i chętnie wymieniłabym… Czytaj więcej »

Urocza
Gość

no właśnie 🙂 dopóki ktoś nam nie powie o swoim kompleksie to my go nie widzimy, moja koleżanka ostatnio powiedziała zę myśli o założeniu stałego aparatu, a moja pierwsza myśl to dlaczego? przecież masz ładne zęby 🙂

wonn
Gość

Swietny artykul ! 😉 ja mam problem z odstajacymi uszami :c
Zapraszam na nowego bloga, dopiero co zalozylam : http://trundlewater.blogspot.com/

Pozdrawiam 😉 swietny blog

Urocza
Gość

kiedyś miałam duże kompleksy z powody swoich nóg, są krzywe i pełne blizn (prawa noga) i przez to nie chodziłam w spódniczkach ani w krótkich spodenkach a dwa lata temu się przemogłam i mimo że ludzie się gapią to nie przeszkadza mi to 😉 ba! nawet jak muszę nosic opaski na kolanach to już nic z tego nie robię 🙂 okulary mi przeszkadzały i nadal tak jest bo nie czuję się w nich ani kobieco ani dobrze jednak takie oprawki pasowały mi najbardziej 🙂 nawet sporo ludzi po prostu mówi że w okularach duużo mi lepiej 🙂 a co do… Czytaj więcej »

Urocza
Gość

po prostu u mnie trwało aż 3 lata dopóki nie doszłam do siebie ze swoimi kompleksami 🙂 wiem, że co mogę zmienic to zmieniam ale jeśli nie usunę np blizn to czemu mam sie nimi przejmowac?!

Mudi
Gość

Ja mam miliony kompleksów, np duże uda i tyłek w stosunku do reszty mojego ciała (chodziaż od kolegów słysze że moja pupa to mój najwiekszy atut, to ja i tak wiem swoje), nieładny nos, brzydkie paznokcie…. Ale chyba moim najwieszym kompleksem jest okropny stan cery. U mnie tego się już chyba nie da wyleczyć bo spędziłam już kawał życia u dermatologów i innych lekarzy. Nie moge się pocieszyć zdjęciami, bo z tego nie da zrobić się atutu 🙁 Mój trądzik zajmuje mi myśli każdego dnia w każdej minucie, gdy z kimś rozmawiam to zawsze myśle o tym że "na bank… Czytaj więcej »

Urocza
Gość

masz piękne włosy! gdybym obecnie miała postawic jakieś realne włosy jako coś do czego dążę postawiłabym bez wahania Twoje! 🙂 (lub blondhaire.blog) ja się wyleczyłam z kompleksów bo miałam ich milion (nogi, pupa, zęby, twarz, włosy, oczy paznokcie…) no ale co mi da myślenie że osoba z którą rozmawiam patrzy na moje blizny czy na to że mam dziwne oczy? xd nic, mimo że nadal są rzeczy które bardzo mi się nie podobają to wiem że nie mogę ich juz w życiu zmienic, oglądania zdjęc nic nie da 🙂 a tych moich kompleksów nie wyleczę cwiczeniami, makijażem czy czymś w… Czytaj więcej »

Marniaczek
Gość

Nie no, przepraszam bardzo, ale robić sobie kompleks z tego, co inni uważają za atut, to już przegięcie 😉 Jak ja bym chciała mieć taką rzecz w sobie, którą, więcej niż jeden przedstawiciel płci męskiej uznał by za atut… Może to trochę głupie, ale jak się parę lat trzymało z dziewczynami, wśród których każda miała swój sztandarowy, niezaprzeczalny atut, a ja byłam taka sobie przeciętna, to jednak chciałoby się czasem też dostać jakiś komplement odnośnie własnego wyglądu.

Urocza
Gość

ważniejsze jest zeby zaakceptowac siebie 🙂 jeśli Mudi się coś nie podoba to nawet tysiące komplementów tego ot tak nie zmieni 🙂 mi się wydawało że kazdy (!) zwraca uwagę na moją twarz i nogi a okazało się że widzą to tylko nieliczni…

Marniaczek
Gość

Hmm, u mnie właśnie by zmieniło, jak dla mnie komplementy bardzo pomagają w samoakceptacji 🙂

Urocza
Gość

no wiesz 🙂 nie u każdego to tak samo działa, ja słyszę komplementy na temat swoich nóg a dalej ich nie lubię 🙂 więc to zależy od nastawienia chyba

Marniaczek
Gość

No pewnie, dlatego warto poznawać inne punkty widzenia, to zawsze daje do myślenia 😉

Urocza
Gość

poznawac a nie brac jako punkt kluczowy swojego światopoglądu 🙂

mumumka
Gość

Mudi a ile masz lat? Jeśli jesteś w wieku, w którym już powinien dawno minąć trądzik wywołany dojrzewaniem to może warto odwiedzić dobrego endokrynologa? Ja walczyłam (z marnym skutkiem) z trądzikiem dobre 10 lat u dermatologów. W końcu trafiłam do dobrego endokrynologa-ginekologa i jest o niebo lepiej 🙂 Kiedyś wstydziłam się tak jak Ty, zawsze myślałam o tym, że wszyscy się patrzą na te paskudne wypryski. A teraz wcale o tym nie myślę i czuję się psychicznie dużo lepiej 🙂

Urocza
Gość

o ile się nie mylę Mudi ma 19/20 lat bo w tym roku ma maturę 😀 (tak, jestem stała czytelniczką xd)

Mudi
Gość

Ah no i faktycznie nie warto słuchać innych! Przyjaźnilam się kiedyś z dziewczyną która ciągle coś we mnie krytykowała. A to że mam brzydki nos, a to że mam krótkie nogi, a to że wyglądam w czymś nieładnie bo widać mi kości. Albo że mam urode kaczuszki czy nie wiadomo co jeszcze,
Dopiero po latach powiedziała mi że zawsze zazdrościła mi tego że jestem szczupła, podobam się chłopakom i że chodziłam na sesje fotograficzne "bo mnie zawsze chcieli a jej nie".
Przez nią przez całe dzieciństwo byłam zamkniętym w sobie szarym dzieciakiem, który bał się wszystkiego.

Strange Cake
Gość

A ja, uwaga uwaga, nie mam kompleksów 😀 Pięknością nie jestem, ale nic mi we mnie nie przeszkadza.
Kiedyś wstydziłam się odstających uszu, teraz mam to po prostu gdzieś. Mam bliznę na brzuchu- mam to gdzieś! Mam cukrzycę- nie wstydzę się jej, bo nie ma czego 🙂 Trzeba cieszyć się życiem, każdą chwilą, każdym dniem, a nie męczyć się z kompleksami 🙂

Urocza
Gość

życie bez kompeksów bardzo doceniają osoby które mogły je kiedyś stracic 🙂 a moze by tak doceniac życie bez zadnego zagrożenia?

Panna Licho
Gość

Mó jedyny poważny kompleks to nogi, a dokładnie uda. Kiedyś ostro trenowałam biegi długodystansowe i mięsni radośnie obrosły tłuszczykiem. Co ciekawsze, nie zwracam na nie uwagi zbytnio, chyba że spotkam się z jedną koleżanką… Właśnie z nią kiedyś bliżej trzymałam i byłsmy podobnie zakompleksione, znajomość się rozluźniła ja poszłam do przodu i dziwnie się spotkać raz na jakiś czas i posłuchać jej co by chciała, ale jej np. głupio… Daje do myślenia, a niedługo zaczynam treningi i doprowadzę uda do tekiego stanu z jakim ja osobiście będę się dobrze czuła 🙂

Sylwia C
Gość

Mi "przyjaciółka" zawsze gadała jakie ja to mam bardzo czerwone usta, a blado różowe są przecież najładniejsze. Przez to wstydziłam się swoich ust i nawet nakładałam na nie fluid, żeby były bardziej różowe niż czerwone. A teraz kiedy przejrzałam, to nawet podkreślam tą czerwień 😉

Marniaczek
Gość

Kiedyś byłam bardzo zakompleksiona, z koleżankami wręcz urządzałam swego rodzaju bitwę na kompleksy. Teraz już lepiej z moją samoakceptacją. Swoją drogą to niesamowite, że to, co w sobie czasem wzbudza wręcz odrazę, dla innych może być urocze, bądź kompletnie nie rzucające się w oczy. Szkoda, że są takie kompleksy, których pozbycie się jest niemożliwe, bądź bardzo kosztowne. U mnie zostały dwa główne kompleksy, ciężkie do zlikwidowania. Pierwszy – zbyt szerokie do całej sylwetki ramiona. Po prostu mam w tym miejscu jakieś szerokie kości i musiałabym chyba w biodrach przytyć dwa rozmiary, żeby tą dysproporcje zatuszować. Bardzo to niekobiece i biust… Czytaj więcej »

LittleStar
Gość

Świetny temat 🙂 Ja oczywiście też mam trochę kompleksów, jak każdy. Sama zauważyłam, że odkąd bardziej dbam o związek z samą sobą – o to żeby poznać coś ciekawego, żeby zrobić coś co mi sprawi przyjemność itp. – coraz mniej zwracam uwagę na swoje wady. Dużo łatwiej mi też przez to odnaleźć się w każdym towarzystwie 🙂 Szkoda życia na smutanie.

Pozdrawiam!

Kamila Ziel
Gość

Bladość cery…. tak to jeden z moich kompleksów, ale twój sposob na poradzenie sobie z nim wydaje się być bardzo rozsądny i pomocny w walce z nim. Chyba wypróbuję 🙂

ania notuje
Gość

ja się staram akceptować siebie, ale bywa różnie :/ pewność siebie to podstawa 🙂

Helena
Gość

Bardzo mądry post ^^ Ja dopiero całkiem niedawno wyleczyłam się częściowo z moich kompleksów. I myślę, że można by jeszcze dodać, że warto znaleźć pozytywne aspekty swojego wyglądu np. mam krzywy nos, ale ładne włosy/oczy/uda/cokolwiek 🙂
A co do twojej bladej cery to ja powiem, że uważam to za jedną z najpiękniejszych rzeczy <3 i sama chciałbym mieć jaśniejszą cerę.

Angel-a
Gość

Ja też mam bladą cere i często osądzali mnie w rodzinie o aniemie.Jednak to cecha dziedziczna. <Moja skóra twarzy pod oczami zwłascza = sińce pod oczami. Jednak nie maluję się – nauczyłam się z tym żyć:) Zawsze skupiam się na tym co dla mnie jest najładniejsze – u mnie nogi i to je staram się eksponować, przez co zapominam o mojej blado -żółtej cerze i sińcach.Na since są dobre okulary – które już w tym wieku nie są wyśmiewane bo nosi je co 2 osoba:)Mam białe oprawki – co jeszcze bardziej zwraca ludzi uwagę na twarz i dodaje charakteru:))Zamieniam więc… Czytaj więcej »

Urocza
Gość

ja nie jestem bladziochem a mam 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo ładnie napisane. Aniu, powiem szczerze, na początku Ci trochę zazdrościłam tego ile masz fanów i jakie masz statystyki, ale nie myśl sobie, że w myślach Cię przeklinałam, nie! Wręcz przeciwnie 🙂 starałam się od razu na Tobie wzorować, co oczywiście jest nie realne, bo ja muszę być po prostu sobą, ale wiedz jedno: masz taki wspaniały, lekki i konkretny styl pisania, że aż miło się czyta. Zdecydowanie wolę krótkie posty, jak widzę sporo linijek czytam po wyrazie (na wers) i sklejam to w całość, a u Ciebie? Nigdy 🙂
Pozdrawiam i życzę dalszych super postów :*

thinks
Gość

No ale z blizny zbytnio atutu nie zrobisz 😉 Co nie znaczy, że ogólnie masz rację, każdy kompleks można "jakoś znieść", a nawet pewnie polubić. Niekiedy jest ciężko, ale się da. Mówię to ze swojego doświadczenia.

Urocza
Gość

no ja nie zrobię atutu z żadnej swojej blizny (a jest ich sporo…) no ale nie widzę powodu żeby sie przejmowac 🙂

Peggy Brown
Gość

no to zaczęłam cię followingować 😛 co do bladej cery- odkąd pamiętam- pielęgnuję ten atut. a kompleksów mam sporo, tak jak napisałaś- przez jakieś "przyjaciółki" czy chłopaków. nadal się z tym zmagam, bo szerokie biodra dla dziewczyny zawsze bedą atutem, a szpotawe nogi? szerokie bary, kluska zamiast nosa czy brak szyji? 😛 bywają momenty, kiedy kompleksy biorą górę. ale tzreba pracować nad swoimi mocnymi stronami, tak, żeby to one wysunęły się na pierwszy plan..

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ciężko jest zaakceptować swoje kompleksy gdy inny wciąż zwracając na nie uwagę i zawsze mówią coś negatywnego. Tez jestem blada na zdjęciach wręcz moja biel razi. Nie lubię swojej bladości bo ciężko znaleźć podkład i potem chodzę z pomarańczową twarzą ;/ Ludzie uważają że chodzę z tapetą na twarzy i to za ciemną, tylko że to nie jest mój wybór ale konieczność. Staram się zaakceptować to że jestem blada, staram się ignorować komentarze które słyszę latem nawet od rodziny "byś się trochę opaliła bo taka biała jesteś", gdyby tylko te cholerne podkłady były jaśniejsze. Ale cały czas się staram 😉

Panna Emilka
Gość

a myślałaś o podkładzie mineralnym z kolorówki, tym samorobionym? Trochę trzeba się z nim pobawić, ale można sobie nawet zupełnie biały zrobić jak ktoś chce. No i chyba Mac ma białą bazę, którą można mieszać z podkładem:-) Ja byłam zawsze naturalnie blada i zawsze chciałam być opaloną czekoladką, przez co katowałam swoją skórę słońcem i samoopalaczami (na szczęście solarium mnie ominęło). Efekt – zaczerwieniona i lekko przyciemniona skóra (wieloletni trądzik też nie pomógł), teraz z kolei robię wszystko, żeby znów zblednąć i zazdroszczę "białym" dziewczynom. Zwłaszcza podoba mi się efekt jaki daje położenie różu na takiej bielutkiej twarzy, mmmm:-) Co… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Też jestem blada, ale na szczęście jakoś nigdy nie widziałam w tym większego problemu. No, może przez taki króciutki okres, ale później stwierdziłam że blada cera jest przepiękna! 😀 Niestety moim problemem jest trądzik. 🙁 Przecież przez coś takiego nie mogę czuć się wyjątkowa… Ciągle staram się jakoś go pozbyć, myśleć, że przecież to minie, ale kiedy czasami mam gorszy dzień to wyć mi się chce kiedy patrzę w lustro. No, ale cóż, kolejnego dnia mam już lepszy humor i jest ok. Przecież nie mogę pozwolić żeby takie coś ciągle psuło mi humor! 😀 A i tak wgl. to uwieelbiam… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

oo, i dodatkowo moim kompleksem, oprócz tych nieszczęsnych okularów;)jest chyba wszystko… moja grubość np. powiem tak: nieraz, nie dwa byłam obrażana wręcz i wyśmiewana przez to, i to wprost do mnie ludzie mówili:/ nie było to miłe, uwierzcie… i mogą ludzie pisać: idź się odchudź, do dietetyka, itd.itp. ale ja mam problemy zdrowotne też, i niestety to nie takie proste. nawet jak idę ulicą to chyba widać że niepewnie tak, jakbym chciała ukryć się, i najlepiej żeby nikt mnie nie widział:( boję się krytyki innych, co inni pomyślą. Jak czytałam kiedyś różne fora na takie tematy, to aż się niedobrze… Czytaj więcej »

Just.
Gość

Ja nie znoszę mojego długiego nosa. Kompleks wszczepili we mnie rodzice. I choć tylko się śmieją z tego i bagatelizują ten mój problem, to jednak ja sama tego nie potrafię. No i drugi to zęby. Nie mam zawiązków dwójek górnych stałych. Ostatnio złamał mi się mleczak ( a mam 23 lata), umocowali mi na resztce sztucznego, ale to tylko prowizorka na nie długi czas. W przyszłość jeśli portfel mi na to pozwoli chciałabym zrobić implanty. A jak nie…, to będę szczerbata na przodzie.
Pozdrawiam 🙂

Anne Mademoiselle
Gość

Też mam długi nos, coś w stylu Łukasza z 20m2 Łukasza (chociaż on ma jednak troszkę bardziej rzucający się w oczy). I długo się go wstydziłam z powodu tego, że od zerówki do mniej więcej liceum zawsze ktoś reagował na to ze zdziwieniem. Ja nie wiem. Ja się nie dziwię, że ktoś ma za małe oczy albo wystający podbródek. Oni się dziwili. W każdym razie zaakceptowałam go i nie wyobrażam sobie posiadania innego nosa. U mnie w rodzinie wszyscy takie mają, oprócz kuzynki, która go zoperowała.

Una
Gość

Fajne pomysły!

Kiedyś, jako nastolatka martwiłam się swoją figura, bladą i przezroczystą skórą, sianem na głowie. Potem to wszystko polubiłam. 😉

Wiktoria Ardilla
Gość

Bladość mi się podoba 🙂 Sama bym chciała być bledsza, a jestem różowiutka jak prosię 🙂 Ale to nic, największym kompleksem są krzywe nogi. Piszesz- zmień styl ubierania. No tak, tylko, że pozostają mi długie spódnice, bo nawet szerokie spodnie nie bardzo pomagają. Musiałyby być mega szerokie, a w takich źle się czuję. A tak bardzo podobają mi się spódnice i sukienki do kolan! I błagam Cię, nie mów mi, że przecież Sarah Jessica Parker też ma krzywe nogi. Ma- i wygląda okropnie 🙂 A moje są jeszcze bardziej powyginane. No, musiałam się wyżalić…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja tak bardzo staram się siebie lubić, akceptować i w ogóle… A moja mama mnie tylko dołuje 🙁Co z tego, że choć moje włosy nie są idealne, to mi się podobają, ale moja mama ciągle je krytykuje, każe prostować i w ogóle, więc zawsze chodzę w związanych, zamiast je rozpuścić (co jest moim marzeniem, żeby chodzić w rozpuszczonych włosach), bo wydaje mi się, że skoro ona uważa, że moje włosy nie nadają się do wychodzenia do ludzi, to inni też uznają z oburzeniem, że chodzę w niezadbanych włosach…Albo nie chcę się malować, bo podobam się sobie, lubię siebie naturalną,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

rozmów już było mnóstwo, niestety zawsze się przy tym posprzeczałyśmy 🙁Coraz częściej przestaję się przejmować i staram się być sobą, ale gdzieś za mną chodzi to pytanie – a co, jeśli mama ma rację? Jeśli rzeczywiście sprawiam wrażenie zaniedbanej? Niby widzę siebie w lustrze, np. włosy – ale nie umiem ocenić, czy rzeczywiście są tak tragiczne… Czasem myślę, że po prostu mama naoglądała się za dużo filmów, a tam wiadomo – aktorki wyczesane i wymalowane przez profesjonalistów.Ukłuło mnie również, że kilka razy spotkałam się w komentarzach na blogach o pielęgnacji włosów z oburzonymi stwierdzeniami niektórych dziewczyn, że często widują na… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie ukrywam, że te moje próby nie przejmowania się tym, co myślą o mnie inni, to dzięki Tobie :))) Jesteśmy piękne!!! :)))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Łatwo powiedzieć, jak się ma jakieś trywialne kompleksy. Gorzej np. jak się ma zeza…

freckledlittle
Gość
freckledlittle

Ja jestem i blada, i piegowata (praktycznie na całym ciele); w podstawówce, kiedy mnie przezywali, byłam nieszczęśliwa jak wariatka. Teraz uważam, że są najpiękniejsze na świecie, urocze i czekam, aż wyjdzie słońce, żeby się nieco ośmieliły 😛
Mam też cellulit na udach, bardzo delikatny, więc pracuję nad jego zniknięciem.
I włoski na linii białej, poniżej pępka – to mój największy kompleks i koszmar. Od grudnia chodzę na laser, bo nie mogłam ich znieść.
Pozdrawiam zakompleksione, głowy do góry i pozytywniejszego myślenia! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja od urodzenia mam ogromne i bardzo widoczne sińce pod oczami. Co z tego, że gdy nałożę korektor jest dobrze, skoro bez makijażu czuję się jak jakiś potwór.

Weronika
Gość

Bardzo pocieszający wpis! I masz w pełni rację. Wiele kompleksów da się wyleczyć, bo to po prostu siedzi w naszej głowie. Ja jak byłam mała nienawidziłam swoich włosów no i bladości też. A dlaczego? No oczywiście małe dzieciaki ciągle się ze mnie śmiały, że rude włosy to że tamto i płakałam nieraz. Aż się przefarbowałam i miałam spokój. A teraz znów jestem ruda, ale nie przeszkadza mi to. Ciągle trafiam w internecie na wypowiedzi innych, jak to marzą o rudym kolorze włosów a koleżanki zazdroszczą mi koloru, a nie wypominają. A bladość.. ja swoją lubię teraz, kiedy wiem, żepromienie uva… Czytaj więcej »

Edyta Magiera
Gość

Bardzo fajny wpis i mega przydatny 🙂Sama mialam kiedys mega anemie i niestety wiem czym jest blada twarzy w odcieniach sinosci, wiecznie zimno temperatura ciala 34 do 35 maxymalnie i pomimo lata i 40 stopniowego upalu ja chodzilam w grubym swetrze zimowym, przy probie 4 dni opalania brak nawet zaruzowienia poporostu nic bialy trup. Na szczescie w nieszczesciu przytylam 15 kg i niby mam wage normalna, a wiecznie czuje sie gruba, wrecz opasla jak prosiak, ale walcze z tym i widze tego dobre strony bo nabaralam kobiecych ksztaltow 🙂Moje kompleksy wziely sie z tego ze kiedys wazylam 52 kg przy… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Gorzej jeśli ma się figurę 7-letniego chłopca, zero bioder, zero biustu do tego wałki tłuszczu nad tyłkiem którego nie można się praktycznie pozbyć i całą twarz w naczynkach których nawet IPL nie usuwa… No pewnie, można polubić swoje kompleksy ale nie zawsze….

MalinowaPanna
Gość

Przypadkiem znalazłam Twojego bloga i od razu go polubiłam! Wydajesz się być tak ciepłą osobą, a treści które tutaj przedstawiasz są naprawdę wartościowe. 🙂 Dodaję do obserwowanych i na pewno będę tutaj częstym gościem. 🙂 ściskam:*

Panda
Gość

Podam na moim przykładzie jak znajomi mogą nabawić cię kompleksów. Mam dwa duże kompleksy, z którymi nie umiem sobie poradzić. Pierwszy z nich to wada wymowy, zwana "francuskim r". Wszystkim moim znajomym strasznie się to podoba, nie którym tak bardzo, że cały czas mnie przedrzeźniają. Jednak nie widzą w tym nic złego ani tego jak bardzo bolą mnie komentarze typu: "powiedz kahrdiochihruhrg". A ja dzięki temu zamiast pozbyć się kompleksu, bo to fajne i wyjątkowe, to płaczę po nocach. I mimo wielu prób zaakceptowania tego, jedna osoba potrafi rozwalić jednym słowem miesiące "leczenia"Drugim kompleksem jest mój brzuch, który obiektywnie patrząc… Czytaj więcej »

Justa
Gość

Może to brzmi jak wymówka czy coś ale myślę że moje kompleksy sa inne. Zawsze uwielbiałam bladą cerę, piegi, rude włosy, jasny kolor ust i inne rzeczy których ludzie w sobie nie lubią. Ja nie potrafię zaakceptować tego, że mimo zdrowego odżywiania i ćwiczeń jestem no.. większa niż chciałabym być. Mam trochę ciężką sylwetkę, szerokie ramiona, szerokie biodra. A nawet głodówki mi się odchudzą kości. Wiem, bo np żebra mi wystają i nawet jak się zawezmę i mam płaski brzuch to w bluzkach luźniejszych nie wyglądam na szczupłą. mam też długie nogi. co z tego, że długie jeśli są takie… Czytaj więcej »

Czmiel
Gość

Jasna cera jest taka… szlachecka 😀 Ja tak teraz mówię, ponieważ w wakacje nie miałam okazji się opalić ^^

Nadine Natalie
Gość

Aniu, moja blizna "świeciła" przez 20 lat. A potem powiedziałam, że ją lubię i przestała się świecić. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

wątpie żeby z nieustannego problemu z cerą tj. trądzik można było zrobić zaletę a osobiście to jest mój największy kompleks. W sumie jedyny. Co ty na to?

Previous
Idealna szminka nude?
Jak pozbyć się kompleksów?