Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Piszecie, że:
👉 N-ele z km widzą pomalowane rzęsy lub paznokcie, ale śladów po samookaleczeniach już nie. Lub pada "zakryj to".
👉 Uczniom ze szkół plastycznych jakoś dziwnie strój nie odbiera inteligencji. Czymś się różnią?
👉 Zasady utrwalają kulturę gwałtu. To dziewczynki mają "nie rozpraszać chłopców". A może oni powinni się skupiać? Ślinią się też na widok n-elek, co to zmienia?
👉 Wzmacniamy przekaz ALBO mądra, ALBO pomalowana. To złe!
👉 Obrywacie za naturalną oprawę oczu. Bo n-elka "nie wierzy". Nie pada PRZEPRASZAM.
👉"to kwestia szacunku". Dla mnie szacunek, to bycie przygotowanym do lekcji, mówienie "dzień dobry" i "przepraszam". Nauka to 46h tygodniowo, dorośli pracują 40h. Kiedy wyrażać się ubiorem? Rudym powiecie, że mogą być rudzi po pracy?
👉 Jeśli obrażają cię  różowe włosy, to przemyśl swoje wartości.
👉 Przypięłam w relacjach opinię prawną. Zasady są niezgodne z prawem.
👉 i seksistowskie wobec każdej płci. 👉 Są głosy o bardzo przesadnym stroju w szkole. Rozumiem. ale zakaz ani groźba nic nie zmienią. Może warto porozmawiać?

Bolą wiadomości o samookaleczeniach. Popłakałam się. Te same n-elki siłą zmywają komuś makijaż płynem do naczyń, ale siniaków bitego ucznia nie widzą. Dręczonym radzą: "spróbuj się więcej uśmiechać".
👉 Strój dodaje  pewności siebie. Bez względu, czy to kolczyk w nosie, czy t-shirt z napisem "I'm lesbian". Dostajecie uwagi za odzież i akcesoria z tęczą.  Psychologia i socjologia mówią o potrzebie ekspresji, przynależności, manifestowania swoich przekonań, ale te spory wciąż wygrywa "KIEDYŚ TO BYŁO, KRÓTKO SIĘ TRZYMAŁO" i "JA SWOJE WIEM". Co wiesz? Że oceniasz ludzi po wyglądzie? Gratulacje!

Na szczęście mamy wielu cudownych n-eli. Dla nich ważne jest przygotowanie do lekcji i nie oceniają za wygląd. Dziękuję za Wasz za otwarty umysł.Jesteście wspaniali!

PS. Mam AZS, stres nasila objawy. Z emocji znowu mam czerwony skalp, skóra się sypie. Represje i karność ze strony nauczycieli zaostrzają objawy np. łuszczycy i trądziku, o czym piszecie. Dobro uczniów to atmosfera szacunku, zaufania i życzliwości. Nie ciągłego stresu i strachu. #aniamaluje #protest #szkoła #szacunek

Piszecie, że: 👉 N-ele z...

„opowiada takie rzeczy, to niech nie dziwi się, że traktują ją przedmiotowo” Nie wiem po co szykuję się do podróży do Azji - przeżyłam podróż w czasie😱Jestem w szoku, że moje stories wywołały takie reakcje i część z Was uważa, że skoro autorka nagrała film z poradami jak zrobić partnerowi dobrze, to daje innym prawo by ją obrażać. Jakie prawo?! Czy kobieta nie może lubić seksu i swojej seksualności? Poczytałam z rana kilka wiadomości w duchu „no sorry taka prawda!” „Opowiada to się nie dziwi!”, że przecieram oczy. Obejrzałam ten filmik i wiecie co? Można go streścić do „rób to z radochą, a nie jak za karę”. To wywołuje takie oburzenie?! Laski! Gdyby facet nagrał film w którym radzi pieścić partnerki z radością a nie tylko by w dwie minuty „odbębnić grę wstępną”, to byście pisały „wreszcie ktoś to powiedział” „taka prawda” „rację ma”.
Zachowanie typowe dla studenta I roku filozofii, który rozstrzyga dawno rozstrzygnięte spory. Nie wiem czy wiecie- doszliśmy już dawno do wniosku, że: 1) sukienka nie gwałci - krótka, obcisła, strój nie ma nic do rzeczy. 2)Nawet jeśli dziewczyna jest striptizerką, to nie można dotykać jej bez jej zgody 3) Prostytutkę też można zgwałcić
Tymczasem u nas wszystkie spory wciąż wygrywa „ja swoje wiem”😱.
Pamiętam jak w 2016 wrzuciłam post z zachętą do posiadania „masażera osobistego”. To był mały, dyskretny, ładny gadżet. Post miał jakieś chore zasięgi, bo mnóstwo osób go sobie wysłało z komentarzem, że ta Aniamaluje to wstydu nie ma, całkiem odpłynęła, takie rzeczy publicznie. Kilka osób się pomyliło i zamiast obgadać mnie do koleżanki, wysłało to do mnie.
Pomyślałam wtedy - wow, czuję się jak podróżnik w czasie, jakbym przybyła z przyszłości, może kiedyś to nie będzie tabu. 
Mamy 2020 a ja liczę, że na takie komentarze będziemy kiedyś patrzeć jak na wystawianie kobietom mandatów za bycie na plaży w bikini, bo to nieobyczajne. 
#aniamaluje #szczerze_pisząc 
#lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

„opowiada takie rzeczy, to niech...

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać się z ogłaszaniem tego światu, poprzednio napaliłam się na lot przez Chiny, znalazłam w Google zdjęcie każdego jednego przystanku (na Mur Chiński potrzebowałam chyba 3 przesiadek!) i chciałam zrobić to na dziko, ale pojawił się wirus i tyle z moich planów. 
Lecę do Bangkoku, z Bangkoku na Bali, dalej nie mam żadnych lotów, ale będzie grany Wietnam.
Ciągle pytacie, czy się nie boję sama. Boję, ale nie w tym sensie o który zazwyczaj pytacie. Boję się, że wszystko zepsuła komercha.
O siebie się nie boję, opalałam się topless na plaży dilerów, nic głupszego już nie mogę zrobić, serio😁. Poza tym w takiej podróży nie będę sama, mam łatwość poznawania ludzi, przyciągania przygód i wielkich przypałów!

#podróże #podróżemałeiduże #plaża #girlswhotravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #solofemaletraveler #solofemaletravel #beachlife #azja #wakacje

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać...

#Luty to najkrótszy miesiąc w roku. Aż się prosi o jakieś #wyzwanie!😁
Uważam, że bycie dobrym nauczycielem, trenerem czy instruktorem jest dużo trudniejsze od bycia w jakiejś dziedzinie świetnym. Zrozumieć coś samemu - spoko, ale potrafić się zniżyć do poziomu początkującego i mu to wytłumaczyć, bez irytowania się, że „nie rozumie oczywistych rzeczy” jest mega trudne! Ja sama za oczywiste uznałam, że wszyscy wiedzą o moich „motywach przewodnich” każdego miesiąca. Zupełnie jakby każdy na tym insta śledził mojego bloga z lat 2012-2013😁. Jeju, przecież część z Was nawet nigdy nie była na blogu (żałujcie, jest super!).
Od dawna wybieram sobie temat przewodni danego miesiąca. Czasami nie jem mięsa, czasami uczę się rozsądniej planować posiłki, innym razem skupiam się na relacjach - zawsze wypływa to naturalnie, w zależności od potrzeb albo zdiagnozowanego deficytu😉.
W lutym chciałabym spróbować oswoić się z obiektywem. Przestać reagować na niego jak na lufę karabinu😏. Częściej się wygłupiać i brać to mniej na serio!
Zanim odwołałam loty ustawiłam się nawet na małą sesję w Bangkoku, ale czy ta cała moja podróż wypali - czas pokaże. Jestem dobrej myśli!
Nie chcę by życie mi upłynęło na „kiedyś się nauczę, kiedyś zrobię”. Lubię działać od razu, nawet jeśli jestem w stanie postawić tylko mały koślawy krok - to jest krok do przodu!
No, to dawaj znać nad czym Ty będziesz pracować w lutym! 👊🏻
#aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja #monstera #crazyplantlady #plants #jungle #urbanjungle #onthebed #kubek #herbata #łóżko #blogerka #discoverunder50k

#Luty to najkrótszy miesiąc w...

Moje ulubione gadżety [2]

Drugi odcinek cyklu gadżetach powstawał dość długo. Gromadziłam potrzebne elementy od lipca :). I tak jak wtedy było bardziej kulinarnie, tak teraz tematem przewodnim jest uroda. Będzie o rewelacyjnym sprzęcie do usuwania włosów, magicznym korektorze do makijażu, butach za cztery złote (sic!) i organizerze do torebki. Zapraszam! 

Mały podgląd tego, z czym dzisiaj się zmierzymy 🙂 Każda z tych rzeczy musiała poczekać aż dobrze ją przetestuję, dlatego możecie być pewni, że nie wyciągam zbyt pochopnych wniosków, bo testowałam dzielnie.
Na pierwszy ogień idzie organizer do torebki:
Smęciłam o takim od dawien dawna, ale w każdym mi czegoś brakowało :). Ten okazał się idealny, bo ma zapinane przegródki, zatrzaski, dzięki którym może być dopasowany do mniejszej torebki i dobrze rozlokowane kieszenie. Jest wyjątkowo pojemny i dobrze wykonany, kosztował 2,31 dolara (mniej niż 10 zł) na dresslink .  Kupiłam go przy okazji większych zakupów przeróżnych akcesoriów do hybryd – mam za sobą pierwszą próbę i wstępnie – jestem oczarowana. Natomiast nie obyło się bez wpadek, ponieważ nie wiedziałam że lakiery Semilac kładzie się w przynajmniej dwóch warstwach (dałam jedną) i mam prześwity. Mój kolor to Mardi Gras, używałam też topu i bazy tej firmy. O hybrydach napiszę osobny tekst jak już będę po zdjęciu. Utwardzałam lampą z Ali ;-).
Jak widzicie – zrobiłam dość spore zakupy paznokciowe z akcesoriami od jednego do trzech dolarów, ale mam też w koszyku buty za które zapłaciłam…99 centów, czyli jakieś cztery złote. Przed Chińskim Nowym Rokiem sporo rzeczy było na wyprzedaży, a ja potraktowałam to jako “cebulę”, czyli coś, co raczej nie dojdzie.
Ku mojemu zaskoczeniu – doszły. 
Z myślą o dniach kiedy pędzę na zajęcia z dziećmi i chcę wtopić się w tłum wyglądając jak przeciętna gimnazjalistka ;-)) 
Poza tym, ze moja skarpetka zostawiła biały paproszek – nic im nie dolega. Zwykłe ciepłe udawane “emu”, idealne gdy nie chcę wyskakiwać z ciepłych kapci a jakieś obce koty wołają jeść, albo na ten moment gdy robię ciasto i brakuje mi kluczowego składnika, co oznacza ekspresowy bieg do sklepu za rogiem :)). 
Buty kupiłam tutaj (klik) – mam bardzo szczupłe stopy i polecam brać rozmiar większe jeśli macie typowe.
Uwaga – w tym sklepie przesyłka jest dodatkowo płatna, ja zdecydowałam się na zakup ze względu na szalone promocje.
Gdzie szukać gadżetów? Od początku tego bloga wrzucałam co jakiś czas kreatywne reklamy i niespotykane gadżety – jestem typową gadżeciarą 🙂 Dzięki nim przedmioty służą mi dłużej, np. “magiczne gąbki” są bardzo eko, bo pozwalają na czyszczenie rzeczy, których w inny sposób nie da się wyczyścić. Omal nie wpadłam w szał kiedy kot przewrócił statyw na moją nową, białą szafę, zostawiając na niej wielką czarną smugę. Dzięki gąbeczkom pozbyłam się jej bez śladu. Zrobiłabym zdjęcie, ale gąbki się…ścierają jak gumka do mazania. 10 sztuk błyskawicznie rozdałam po znajomych, bo są magiczne 🙂 (klik). Czekam na drugi zestaw.  Na tej samej zasadzie chętnie wybieram akcesoria, które pozwalają mi zachować przydatność innych przedmiotów na dłużej, dzięki hybrydom będę rzadziej malować paznokcie (a co za tym idzie – zmniejszę zużycie lakierów, wacików, zmywaczy…).
Po fajne gadżety lubię zaglądać na Westwing , gdzie np. teraz wpadły mi w oko maskotki. Nie byle jakie maskotki! Są wypełnione prosem i lawendą, dzięki czemu stanowią udoskonalony termofor. Pamiętacie jak w tekście o tym dlaczego warto jeść czereśnie zachęcałam do zbierania pestek? 🙂 Płócienny woreczek wypełniony pestkami można podgrzać w piekarniku i naładować ciepłem dużo przyjemniejszym niż to jakie daje termofor. Minusem płóciennych woreczków jest ich wygląd, a maskotki dostępne na Westwing wydają się wspaniałą alternatywą dla dzieci, tym bardziej, że mogą stanowić chłodny okład 🙂 
Firma ma też w ofercie fajne kapcie z tą samą mieszanką 
Innym miejscem gdzie zaglądam w poszukiwaniu gadżetów jest program “Pani gadżet”, przy czym wiem że jeśli pokazuje silikonowego ludzika – zaparzacz herbaty jakiejś “designerskiej marki”, to taki sam znajdę na Ali za jednego dolara. Przelicznik 1:40 sprawdza się zaskakująco często w przypadku tego programu 😉
Lubię też przeglądać na Ali zakładkę novelty items – jest tam pełno fajnych i użytecznych gadżetów, jednak nie chcę pisać o tym co mam w koszyku dopóki do mnie nie dotrą i nie przetestuję :).
Wracając do moich gadżetów:
 Zestaw naklejek maskujących (klik) sprawdza się świetnie w planerach i notesach. Od dwóch lat pracuję nad swoim idealnym organizerem, który pełniłby funkcję rozwojową i jestem bliska jego finalnej formy. Naklejki  bardzo mi to ułatwiły – komplet kosztuje ok. 6 zł z przesyłką, zawiera 27 kart z naklejkami (paski wąskie, szerokie i kółka). Są dość matowe z bardzo mocnym klejem i praktycznym opakowaniem zamykanym na sznurek. 
“Łyżeczka unny” zwana także Blemish extractor (uwaliłam kremem do rąk, za co przepraszam) to taki prosty sprzęt do usuwania różnych “niespodzianek” – rozkłada nacisk równomiernie, dostępne są też zestawy z przeróżnymi rozmiarami, jednak ja kupiłam ten jeden (w zestawie 10 sztuk,z  czego nadprogramowe dałam koleżankom). Nie polecam na trądzik, jednakże bywa niesamowicie przydatna na tak zwane “niespodzianki”. Kupiłam ją w sklepie, który nie ma już tych przyrządów w ofercie, ale dzisiaj celowałabym w taką z dwoma rozmiarami oczek (klik) bo czasami wyskakuje mi jakieś małe twarde maleństwo na brodzie. 
Pozostałe elementy zobaczycie potem w akcji na zdjęciach ;-). Są to typowo urodowe akcesoria. Mam beaty blender, który jest już trochę nadszarpnięty przez ząb czasu, też nie uważam tego jajeczka za jakieś wybitnie wygodne. Zanim odkryłam swój idealny pędzel, zamówiłam taką oto gąbeczkę z trzonkiem :
To tak jakby beauty blender, tylko z rączką. Wygodny, fajny, ale ja jednak nie będę fanką stemplowania, bo pokochałam szczoteczkę o której wspominałam tutaj . Beauty blender z rączką kupiłam w BornprettyStore – to sklep z darmową przesyłką, który działa także na Ali. Przy przedmiotach z tego sklepu będę dawała dwa alternatywne linki, bo czasami taniej jest na ich koncie na Ali, czasami w sklepie 🙂 Dla mniej fajniej jak korzystasz z linku afiliacyjnego z ali – wykorzystam zgromadzone tam środki na pomoce dydaktyczne dla dzieciaków, ale jeśli zdecydujesz się na sklep – śmiało korzystaj z mojego kodu NPH10, który daje 10% rabatu na cały koszyk – ja nic z tego nie mam, ale gdy kilka osób zrobi takie zakupy, bornpretty przekaże bon do wygrania w konkursie, który dla was zorganizuję :).
Link Bornpretty (klik), na ali obecnie brak 🙁
Kredka do brwi ze spłaszczonym rysikiem – cudo! Opanowałam już obsługę color tattoo w odcieniu taupe, ale daje mocniejszy efekt. Chciałam też coś dziennego, co pozwoli mi zamalować prześwity. Ten niepozorny gadżet sprawia, że nie widać abym cokolwiek majstrowała przy brwiach, a wyglądają dużo lepiej. Używam codziennie od miesiąca, ten produkt się chyba nie skończy. Mam kolor #4.
Delikatne maźnięcie na dłoni. Link na Bornpretty (klik) i alternatywny w ich sklepie na Ali (klik), gdzie jest mocniej napigmentowana wersja w innym opakowaniu.
Od kiedy zdjęłam rzęsy 1:1, czasami jest mi ich brak. Lubiłam efekt jaki dawały, nie odnotowałam większych zniszczeń (chociaż powrót to krótkich był dość przykry), ale brakowało mi demakijażu olejkami i bałam się, że uzależnię się od tej “lepszej wersji”. Jeśli będę wybierała się na wakacje w jakieś cieplejsze miejsce – na pewno założę rzęsy jeszcze raz. Tymczasem raz na jakiś czas naklejam sztuczne. Te które wybrałam wyczesywane są z norek i są dość…wieczorowe. Przetestowałam je dopiero na karnawałowej imprezie :). Klejone klejem DUO (z inglota) są nie do zdarcia i czułam się w nich rewelacyjnie! To moje drugie rzęsy w życiu – wcześniej miałam Demi Wispies z Ardell. Tym na pewno muszę delikatnie przyciąć pasek w wewnętrznym kąciku, na okazje są rewelacyjne :).
Link Bornpretty (klik), inne rzęsy na Ali (klik).
Jestem nimi oczarowana, na dole tekstu zamieściłam je na swoich zdjęciach 🙂
Po kupieniu dużych pędzli, uzupełniłam też swoje zapasy o małe pędzle do makijażu oczu. Jednym z motywów przewodnich 2016 roku jest dla mnie ogarnięcie spraw “urodowych”, które przez zdrowie zawsze odkładałam na wieczne jutro. Cóż mogę powiedzieć o tym małym zestawie? Że to idealny zestaw podróżny, który stosuję na codzień :). Ma skośnie ścięty pędzelek do eyelinera, 3 pędzle do cieni i jeden do ust (ten umazany czerwoną szminką). 
Link do zestawu (klik). Myślę, że pędzle lepiej jest kompletować osobno, ja jestem laikiem i dla mnie są bardzo ok :).
Narzędzie tortur pokazywałam na blogu już w zeszłym roku – mam niebywałe “szczęście” posiadać wąsik. Trzy sprężyny błyskawicznie go usuwają ale… cóż, troszkę boli. Na pewno jest to bardziej eko niż plastry czy kremy, efekt jest ten sam. Nie podejmę się kalkulacji co jest bardziej kosztowne – sprężynka czy cukier do pasty cukrowej, pewnie można ocenić to po 10 latach 😀 Najgorszy moment to ten, w którym trzeba zebrać się na odwagę 😉
Link (klik), na bornpretty jest sporo drożej, to nawet nie linkuję :).
To cudo wrzuciłam do koszyka “przy okazji”. Korektor do makijażu wydawał się dość abstrakcyjny – przecież wystarczy patyczek higieniczny – myślałam. Dopóki nie uświadomiłam sobie, że zrezygnowałam z eyelinera bo zawsze gdzieś się maznę, a potem nie mam czasu na poprawki i… a niech tam, najwyżej okaże się bublem – wrzuciłam do koszyka. Nie wiem czy to coś kiedykolwiek się zużyje, ale działa tak:
Na bornpretty jest sporo zdjęć (klik), niestety niektóre kosmetyki rozmazuje, co niezbyt mi się podoba. Z większością kredek i eyelinerów działa jednak bez zarzutu, pozwala usunąć pomyłkę nawet w podróżu, za co 10 punktów :). Dwa razy zdarzyło mi się ogonek jaskółki zmazać tym produktem – potem wystarczy suchą chusteczką dotknąć mokrej warstwy i namalować od nowa.  Nie spotkałam się z tym produktem na Ali sklepu (może źle szukam), ale stał się moim niezbędnikiem. U innego sprzedawcy jest taki produkt alternatywnego producenta (klik).
Czerwona pomadka – jako bladolica, w dodatku z niską temperaturą i ciśnieniem, mam czasami efekt “braku ust”, które zlewają się z twarzą 😀 Czerwone usta dodają mi energii. Na ten niepozorny kosmetyk zdecydowałam się pod wpływem rewelacyjnych recenzji i odcienia, którego nie mogłam znaleźć nigdzie indziej. Pokochałam matowe kredki od Golden Rose, ale mam po nich bardzo suche usta, dlatego nakładam je dopiero na maść z witaminą A. Ten produkt ma aplikator w postaci błyszczyka, więc mogę stopniować efekt. Praktycznie używam jedynie na dwa sposoby – maleńka kropeczka jak tutaj:

w takim przypadku dotykam koniuszkiem aplikatora środek ust i rozsmarowuję produkt pędzelkiem. Uzyskuję ładny i równomierny efekt. Drugi sposób to jedno maźnięcie aplikatorem (zdjęcia na moich ustach będą na dole). Szminka jest bardzo intensywna i źle czułabym się z mocno pomalowanymi ustami. Produkt jest praktycznie nie do zdarcia, zdjęcia są po całym dniu noszenia ;-).
Mój kolor to 28, kupiłam na BornPretty (klik), na Ali są tańsze (klik). Nie wiem jak inne kolory.

Nad spinką rozpływam się od dawna, bo diabelnie mocno trzyma włosy. Poza tym – bardzo mi się podoba. Od kiedy pozbyłam się sporej części dawnej grzywki, ciągle muszę podpinać pozostałości, bo mnie wkurzają. Spinka sprawdza się w tym celu rewelacyjnie,w  dodatku jest tania jak barszcz :).
Można ją kupić już za 70 centów (klik). Obecnie rozglądam się za mniejszymi spinkami tego typu.

Specjalna pęseta do sztucznych rzęs – myślałam, że mam dwie lewe ręce, dopóki jej nie wypróbowałam. Jest niesamowita! Przykładam rzęsy, dociskam i gotowe. Wcześniej miałam problemy nawet z demi wispies :). Kupiłam na tej aukcji (klik).
Na tym gadżecie mogłabym skończyć, ale zimą gdy mam suchą skórę (latem świetny jest rozświetlacz z my secret) stosuję cudowny produkt Golden Ratio, który pokazywałam kiedyś na blogu:

U góry ma lusterko i mały złoty cień do powiek w kremie. Piszę o nim, bo użyłam kropeczki w makijażu, który pokażę niżej. Nie odważyłabym się użyć całej szpatułki – dotykam jej końcem pędzla i to wystarcza mi na obie kości policzkowe – produkt nie do zdarcia, idealnie stapia się ze skórą :).
Kupiłam na Bornpretty: (klik). Uwielbiam te produkt!
Wszystkie produkty użyte w makijażu (reszta to klej Duo, klasyczny cień beżowy marki Delia, róż Oh Oh z lovely i bb Garnier).

Chciałam postawić na look w stylu Rodziny Addamsów, ale źle czułam się z przedziałkiem po środku :). Nie wiem czy nie lepiej byłoby zostać przy jasnych ustach ;-). Muszę się też nauczyć wyżej przeciągać cienie, ale byłam bardzo zadowolona z siebie 😀
I strój: 

Przypominam, że na Bornprettystore mam kupon NPH10, a o tym jak kupować pisałam tutaj – Jak kupować na Aliexpress. Na pewno nie kupiłabym tam kleju do rzęsy czy garnków, ale już np. magiczne gąbki uratowały wiele moich rzeczy, a teraz czaję się czyściki z włókna szklanego do patelni (koszmarnie wyglądają od spodu ;-)). Nie wiem też którą maskotkę (i czy w ogóle) zamówić na Westwing – to spory wydatek, ale wiem jak cudownie koi ból taki termofor i ubolewam nad brakiem klasycznych kształtów :)).
Dobrej nocy! Ja wsuwam moje buty za 4 złote i idę jeszcze wypuścić kota na siku 😀
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Słowa, które psują relacje [lepiej przestać je wypowiadać]
Moje ulubione gadżety [2]