Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Moje ulubione gadżety [2]

autor Posted on 19 wizyt
Drugi odcinek cyklu gadżetach powstawał dość długo. Gromadziłam potrzebne elementy od lipca :). I tak jak wtedy było bardziej kulinarnie, tak teraz tematem przewodnim jest uroda. Będzie o rewelacyjnym sprzęcie do usuwania włosów, magicznym korektorze do makijażu, butach za cztery złote (sic!) i organizerze do torebki. Zapraszam! 

Mały podgląd tego, z czym dzisiaj się zmierzymy 🙂 Każda z tych rzeczy musiała poczekać aż dobrze ją przetestuję, dlatego możecie być pewni, że nie wyciągam zbyt pochopnych wniosków, bo testowałam dzielnie.
Na pierwszy ogień idzie organizer do torebki:
Smęciłam o takim od dawien dawna, ale w każdym mi czegoś brakowało :). Ten okazał się idealny, bo ma zapinane przegródki, zatrzaski, dzięki którym może być dopasowany do mniejszej torebki i dobrze rozlokowane kieszenie. Jest wyjątkowo pojemny i dobrze wykonany, kosztował 2,31 dolara (mniej niż 10 zł) na dresslink .  Kupiłam go przy okazji większych zakupów przeróżnych akcesoriów do hybryd – mam za sobą pierwszą próbę i wstępnie – jestem oczarowana. Natomiast nie obyło się bez wpadek, ponieważ nie wiedziałam że lakiery Semilac kładzie się w przynajmniej dwóch warstwach (dałam jedną) i mam prześwity. Mój kolor to Mardi Gras, używałam też topu i bazy tej firmy. O hybrydach napiszę osobny tekst jak już będę po zdjęciu. Utwardzałam lampą z Ali ;-).
Jak widzicie – zrobiłam dość spore zakupy paznokciowe z akcesoriami od jednego do trzech dolarów, ale mam też w koszyku buty za które zapłaciłam…99 centów, czyli jakieś cztery złote. Przed Chińskim Nowym Rokiem sporo rzeczy było na wyprzedaży, a ja potraktowałam to jako “cebulę”, czyli coś, co raczej nie dojdzie.
Ku mojemu zaskoczeniu – doszły. 
Z myślą o dniach kiedy pędzę na zajęcia z dziećmi i chcę wtopić się w tłum wyglądając jak przeciętna gimnazjalistka ;-)) 
Poza tym, ze moja skarpetka zostawiła biały paproszek – nic im nie dolega. Zwykłe ciepłe udawane “emu”, idealne gdy nie chcę wyskakiwać z ciepłych kapci a jakieś obce koty wołają jeść, albo na ten moment gdy robię ciasto i brakuje mi kluczowego składnika, co oznacza ekspresowy bieg do sklepu za rogiem :)). 
Buty kupiłam tutaj (klik) – mam bardzo szczupłe stopy i polecam brać rozmiar większe jeśli macie typowe.
Uwaga – w tym sklepie przesyłka jest dodatkowo płatna, ja zdecydowałam się na zakup ze względu na szalone promocje.
Gdzie szukać gadżetów? Od początku tego bloga wrzucałam co jakiś czas kreatywne reklamy i niespotykane gadżety – jestem typową gadżeciarą 🙂 Dzięki nim przedmioty służą mi dłużej, np. “magiczne gąbki” są bardzo eko, bo pozwalają na czyszczenie rzeczy, których w inny sposób nie da się wyczyścić. Omal nie wpadłam w szał kiedy kot przewrócił statyw na moją nową, białą szafę, zostawiając na niej wielką czarną smugę. Dzięki gąbeczkom pozbyłam się jej bez śladu. Zrobiłabym zdjęcie, ale gąbki się…ścierają jak gumka do mazania. 10 sztuk błyskawicznie rozdałam po znajomych, bo są magiczne 🙂 (klik). Czekam na drugi zestaw.  Na tej samej zasadzie chętnie wybieram akcesoria, które pozwalają mi zachować przydatność innych przedmiotów na dłużej, dzięki hybrydom będę rzadziej malować paznokcie (a co za tym idzie – zmniejszę zużycie lakierów, wacików, zmywaczy…).
Po fajne gadżety lubię zaglądać na Westwing , gdzie np. teraz wpadły mi w oko maskotki. Nie byle jakie maskotki! Są wypełnione prosem i lawendą, dzięki czemu stanowią udoskonalony termofor. Pamiętacie jak w tekście o tym dlaczego warto jeść czereśnie zachęcałam do zbierania pestek? 🙂 Płócienny woreczek wypełniony pestkami można podgrzać w piekarniku i naładować ciepłem dużo przyjemniejszym niż to jakie daje termofor. Minusem płóciennych woreczków jest ich wygląd, a maskotki dostępne na Westwing wydają się wspaniałą alternatywą dla dzieci, tym bardziej, że mogą stanowić chłodny okład 🙂 
Firma ma też w ofercie fajne kapcie z tą samą mieszanką 
Innym miejscem gdzie zaglądam w poszukiwaniu gadżetów jest program “Pani gadżet”, przy czym wiem że jeśli pokazuje silikonowego ludzika – zaparzacz herbaty jakiejś “designerskiej marki”, to taki sam znajdę na Ali za jednego dolara. Przelicznik 1:40 sprawdza się zaskakująco często w przypadku tego programu 😉
Lubię też przeglądać na Ali zakładkę novelty items – jest tam pełno fajnych i użytecznych gadżetów, jednak nie chcę pisać o tym co mam w koszyku dopóki do mnie nie dotrą i nie przetestuję :).
Wracając do moich gadżetów:
 Zestaw naklejek maskujących (klik) sprawdza się świetnie w planerach i notesach. Od dwóch lat pracuję nad swoim idealnym organizerem, który pełniłby funkcję rozwojową i jestem bliska jego finalnej formy. Naklejki  bardzo mi to ułatwiły – komplet kosztuje ok. 6 zł z przesyłką, zawiera 27 kart z naklejkami (paski wąskie, szerokie i kółka). Są dość matowe z bardzo mocnym klejem i praktycznym opakowaniem zamykanym na sznurek. 
“Łyżeczka unny” zwana także Blemish extractor (uwaliłam kremem do rąk, za co przepraszam) to taki prosty sprzęt do usuwania różnych “niespodzianek” – rozkłada nacisk równomiernie, dostępne są też zestawy z przeróżnymi rozmiarami, jednak ja kupiłam ten jeden (w zestawie 10 sztuk,z  czego nadprogramowe dałam koleżankom). Nie polecam na trądzik, jednakże bywa niesamowicie przydatna na tak zwane “niespodzianki”. Kupiłam ją w sklepie, który nie ma już tych przyrządów w ofercie, ale dzisiaj celowałabym w taką z dwoma rozmiarami oczek (klik) bo czasami wyskakuje mi jakieś małe twarde maleństwo na brodzie. 
Pozostałe elementy zobaczycie potem w akcji na zdjęciach ;-). Są to typowo urodowe akcesoria. Mam beaty blender, który jest już trochę nadszarpnięty przez ząb czasu, też nie uważam tego jajeczka za jakieś wybitnie wygodne. Zanim odkryłam swój idealny pędzel, zamówiłam taką oto gąbeczkę z trzonkiem :
To tak jakby beauty blender, tylko z rączką. Wygodny, fajny, ale ja jednak nie będę fanką stemplowania, bo pokochałam szczoteczkę o której wspominałam tutaj . Beauty blender z rączką kupiłam w BornprettyStore – to sklep z darmową przesyłką, który działa także na Ali. Przy przedmiotach z tego sklepu będę dawała dwa alternatywne linki, bo czasami taniej jest na ich koncie na Ali, czasami w sklepie 🙂 Dla mniej fajniej jak korzystasz z linku afiliacyjnego z ali – wykorzystam zgromadzone tam środki na pomoce dydaktyczne dla dzieciaków, ale jeśli zdecydujesz się na sklep – śmiało korzystaj z mojego kodu NPH10, który daje 10% rabatu na cały koszyk – ja nic z tego nie mam, ale gdy kilka osób zrobi takie zakupy, bornpretty przekaże bon do wygrania w konkursie, który dla was zorganizuję :).
Link Bornpretty (klik), na ali obecnie brak 🙁
Kredka do brwi ze spłaszczonym rysikiem – cudo! Opanowałam już obsługę color tattoo w odcieniu taupe, ale daje mocniejszy efekt. Chciałam też coś dziennego, co pozwoli mi zamalować prześwity. Ten niepozorny gadżet sprawia, że nie widać abym cokolwiek majstrowała przy brwiach, a wyglądają dużo lepiej. Używam codziennie od miesiąca, ten produkt się chyba nie skończy. Mam kolor #4.
Delikatne maźnięcie na dłoni. Link na Bornpretty (klik) i alternatywny w ich sklepie na Ali (klik), gdzie jest mocniej napigmentowana wersja w innym opakowaniu.
Od kiedy zdjęłam rzęsy 1:1, czasami jest mi ich brak. Lubiłam efekt jaki dawały, nie odnotowałam większych zniszczeń (chociaż powrót to krótkich był dość przykry), ale brakowało mi demakijażu olejkami i bałam się, że uzależnię się od tej “lepszej wersji”. Jeśli będę wybierała się na wakacje w jakieś cieplejsze miejsce – na pewno założę rzęsy jeszcze raz. Tymczasem raz na jakiś czas naklejam sztuczne. Te które wybrałam wyczesywane są z norek i są dość…wieczorowe. Przetestowałam je dopiero na karnawałowej imprezie :). Klejone klejem DUO (z inglota) są nie do zdarcia i czułam się w nich rewelacyjnie! To moje drugie rzęsy w życiu – wcześniej miałam Demi Wispies z Ardell. Tym na pewno muszę delikatnie przyciąć pasek w wewnętrznym kąciku, na okazje są rewelacyjne :).
Link Bornpretty (klik), inne rzęsy na Ali (klik).
Jestem nimi oczarowana, na dole tekstu zamieściłam je na swoich zdjęciach 🙂
Po kupieniu dużych pędzli, uzupełniłam też swoje zapasy o małe pędzle do makijażu oczu. Jednym z motywów przewodnich 2016 roku jest dla mnie ogarnięcie spraw “urodowych”, które przez zdrowie zawsze odkładałam na wieczne jutro. Cóż mogę powiedzieć o tym małym zestawie? Że to idealny zestaw podróżny, który stosuję na codzień :). Ma skośnie ścięty pędzelek do eyelinera, 3 pędzle do cieni i jeden do ust (ten umazany czerwoną szminką). 
Link do zestawu (klik). Myślę, że pędzle lepiej jest kompletować osobno, ja jestem laikiem i dla mnie są bardzo ok :).
Narzędzie tortur pokazywałam na blogu już w zeszłym roku – mam niebywałe “szczęście” posiadać wąsik. Trzy sprężyny błyskawicznie go usuwają ale… cóż, troszkę boli. Na pewno jest to bardziej eko niż plastry czy kremy, efekt jest ten sam. Nie podejmę się kalkulacji co jest bardziej kosztowne – sprężynka czy cukier do pasty cukrowej, pewnie można ocenić to po 10 latach 😀 Najgorszy moment to ten, w którym trzeba zebrać się na odwagę 😉
Link (klik), na bornpretty jest sporo drożej, to nawet nie linkuję :).
To cudo wrzuciłam do koszyka “przy okazji”. Korektor do makijażu wydawał się dość abstrakcyjny – przecież wystarczy patyczek higieniczny – myślałam. Dopóki nie uświadomiłam sobie, że zrezygnowałam z eyelinera bo zawsze gdzieś się maznę, a potem nie mam czasu na poprawki i… a niech tam, najwyżej okaże się bublem – wrzuciłam do koszyka. Nie wiem czy to coś kiedykolwiek się zużyje, ale działa tak:
Na bornpretty jest sporo zdjęć (klik), niestety niektóre kosmetyki rozmazuje, co niezbyt mi się podoba. Z większością kredek i eyelinerów działa jednak bez zarzutu, pozwala usunąć pomyłkę nawet w podróżu, za co 10 punktów :). Dwa razy zdarzyło mi się ogonek jaskółki zmazać tym produktem – potem wystarczy suchą chusteczką dotknąć mokrej warstwy i namalować od nowa.  Nie spotkałam się z tym produktem na Ali sklepu (może źle szukam), ale stał się moim niezbędnikiem. U innego sprzedawcy jest taki produkt alternatywnego producenta (klik).
Czerwona pomadka – jako bladolica, w dodatku z niską temperaturą i ciśnieniem, mam czasami efekt “braku ust”, które zlewają się z twarzą 😀 Czerwone usta dodają mi energii. Na ten niepozorny kosmetyk zdecydowałam się pod wpływem rewelacyjnych recenzji i odcienia, którego nie mogłam znaleźć nigdzie indziej. Pokochałam matowe kredki od Golden Rose, ale mam po nich bardzo suche usta, dlatego nakładam je dopiero na maść z witaminą A. Ten produkt ma aplikator w postaci błyszczyka, więc mogę stopniować efekt. Praktycznie używam jedynie na dwa sposoby – maleńka kropeczka jak tutaj:

w takim przypadku dotykam koniuszkiem aplikatora środek ust i rozsmarowuję produkt pędzelkiem. Uzyskuję ładny i równomierny efekt. Drugi sposób to jedno maźnięcie aplikatorem (zdjęcia na moich ustach będą na dole). Szminka jest bardzo intensywna i źle czułabym się z mocno pomalowanymi ustami. Produkt jest praktycznie nie do zdarcia, zdjęcia są po całym dniu noszenia ;-).
Mój kolor to 28, kupiłam na BornPretty (klik), na Ali są tańsze (klik). Nie wiem jak inne kolory.

Nad spinką rozpływam się od dawna, bo diabelnie mocno trzyma włosy. Poza tym – bardzo mi się podoba. Od kiedy pozbyłam się sporej części dawnej grzywki, ciągle muszę podpinać pozostałości, bo mnie wkurzają. Spinka sprawdza się w tym celu rewelacyjnie,w  dodatku jest tania jak barszcz :).
Można ją kupić już za 70 centów (klik). Obecnie rozglądam się za mniejszymi spinkami tego typu.

Specjalna pęseta do sztucznych rzęs – myślałam, że mam dwie lewe ręce, dopóki jej nie wypróbowałam. Jest niesamowita! Przykładam rzęsy, dociskam i gotowe. Wcześniej miałam problemy nawet z demi wispies :). Kupiłam na tej aukcji (klik).
Na tym gadżecie mogłabym skończyć, ale zimą gdy mam suchą skórę (latem świetny jest rozświetlacz z my secret) stosuję cudowny produkt Golden Ratio, który pokazywałam kiedyś na blogu:

U góry ma lusterko i mały złoty cień do powiek w kremie. Piszę o nim, bo użyłam kropeczki w makijażu, który pokażę niżej. Nie odważyłabym się użyć całej szpatułki – dotykam jej końcem pędzla i to wystarcza mi na obie kości policzkowe – produkt nie do zdarcia, idealnie stapia się ze skórą :).
Kupiłam na Bornpretty: (klik). Uwielbiam te produkt!
Wszystkie produkty użyte w makijażu (reszta to klej Duo, klasyczny cień beżowy marki Delia, róż Oh Oh z lovely i bb Garnier).

Chciałam postawić na look w stylu Rodziny Addamsów, ale źle czułam się z przedziałkiem po środku :). Nie wiem czy nie lepiej byłoby zostać przy jasnych ustach ;-). Muszę się też nauczyć wyżej przeciągać cienie, ale byłam bardzo zadowolona z siebie 😀
I strój: 

Przypominam, że na Bornprettystore mam kupon NPH10, a o tym jak kupować pisałam tutaj – Jak kupować na Aliexpress. Na pewno nie kupiłabym tam kleju do rzęsy czy garnków, ale już np. magiczne gąbki uratowały wiele moich rzeczy, a teraz czaję się czyściki z włókna szklanego do patelni (koszmarnie wyglądają od spodu ;-)). Nie wiem też którą maskotkę (i czy w ogóle) zamówić na Westwing – to spory wydatek, ale wiem jak cudownie koi ból taki termofor i ubolewam nad brakiem klasycznych kształtów :)).
Dobrej nocy! Ja wsuwam moje buty za 4 złote i idę jeszcze wypuścić kota na siku 😀
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Słowa, które psują relacje [lepiej przestać je wypowiadać]
Moje ulubione gadżety [2]