Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Jakie są moje ulubione gadżety? Niektóre mogą Cię zaskoczyć :)

Jestem taką typową panią gadżet – lubię sprytne małe przedmioty, które potrafią zdziałać cuda :).  Nie lubię natomiast przedmiotów, które zbierają kurz. Nie znajdziecie u mnie żadnych porcelanowych figurek ani ozdobnych butelek z kolorowych piaskiem, ale za to jest kilka funkcjonalnych zabawek, które sprawiają mi przyjemność i trochę kolorują codzienność 🙂 Co to za zabawki?

Gadżety kuchenne – po pierwsze – mam kilka pięknych talerzy, które występują u mnie w liczbie pojedynczej. Muszę jeść bardzo dużo, bo przy moim schorzeniu szybko tracę energię. Bardzo staram się kombinować w kuchni, żeby nie obrzydzić sobie jedzenia. Nie chcę, żeby kojarzyło mi się z męką, a lato to dla mnie trudny czas, bo zwyczajnie – nie chce się jeść 😀 Dlatego lubię kupować nowe kuchenne zabawki, żeby wciąż mieć w kuchni frajdę. 
Od wczoraj jestem posiadaczką łyżki do drążenia kulek w melonach, arbuzach i innych owocach. Jestem z niej bardzo zadowolona!
Jeśli kojarzycie mój tekst o tym, co ze sprzętów kuchennych kupić na start do nowego mieszkania, albo przy wyjeździe na studia, to pewnie pamiętacie o sugestii kupienia miksera z końcówką pełniącą funkcję blendera 😀 Z radością informuję, że jeden z marketów wprowadził taki sprzęt w bardziej wypasionej wersji – mikser, końcówka do blendera, pojemnik, hak do zagniatania i nasadka do puree za  równowartość czterech paczek papierosów. Bardzo fajny deal, brałabym! No ale mam i mikser i blender, więc nie będę mnożyć sprzętów. Cudeńko do kupienia tutaj (klik).
Ok, wracając do moich gadżetów, to nabyłam ostatnio śmieszne ptaszki do koreczków :
Jak nie zdobią melonów i winogron albo camemberta, to siedzą grzecznie na drzewie :
Kupiłam je za 5 zł z hakiem…już z przesyłką tutaj (klik). Polecam ze szczerego serca, ale jeśli macie ochotę zgarnąć kupon na 5%, to przy zamówieniu w polu “do you have a recommender?” możecie wpisać mój spamowy adres e-mail : 
Dostanę wtedy 5% prowizji, ale szczerze uprzedzam – korzystajcie z tej opcji tylko wtedy, gdy nie ma lepszych kodów w necie – bardzo często są takie na 8-13%, więc warto wybierać korzystniejszy deal :). Podanie polecającego działa na wszystkie zakupy w tym sklepie, tak samo jak wysyłka za free.
Z kuchennych gadżetów, kupiłam też w końcu szablony do kawy. Też w bardzo fajnej cenie, bo za 12 sztuk zapłaciłam niewiele ponad pięć złotych  (klik) – niestety jak widać, jeszcze nie opanowałam ich obsługi 😀
Papierowe słomki trafiły mi się losowo najbrzydsze ze wszystkich dostępnych, chciałam ładne w paseczki (klik), a dostałam w blade gwiazdki 🙂 Zachwyca mnie za to mój spieniacz do mleka z ikei. Mały, niegłośny, na te kilka kaw w miesiącu całkowicie wystarcza. Dużo bardzo fajnych gadżetów można czasami upolować na westwing (klik), jeśli nie kupuję z chin (buyincoins, aliexpress), to kupuję na west. Ikei ani Tigera niestety jeszcze u mnie nie ma. 
Dobry news jest taki, że spieniacz+szablony można kupić w zestawie za dyszkę w biedronce (klik).
Co jeszcze ułatwia mi życie?
Cóż, jako posiadaczka biustu nieco większego niż A, ale nie na tyle dużego, by wymagał podtrzymania, cierpię latem okrutnie. Nienawidzę biustonoszy! Latem, piersi się pocą, ramiączka się wpijają, okropieństwo. No ale w naszej kulturze nie wypada świecić sutkami…
Najpierw ramiączka – jeśli mam biustonosz, to stosuję specjalne klipsy do ich spinania :
Efekt :
Moim zdaniem całkiem spoko. Trzy takie klipsy można kupić za 98 centów, ale ja kupiłam zestaw sześciu sztuk za dolara i dwadzieścia centów (klik). Bardzo przydatne, dobrze trzymają.
Drugie utrapienie – głęboki dekolt. Cóż, tutaj gorzej – przy obcisłych bluzkach i baskinkach, które same w sobie trzymają biust, każde wsparcie tworzy efekt “tacy” a nie piersi.
Wyglądam jak w za małej bluzce, bo sam jej krój zbliża piersi do siebie. Koszmar!
Jak ustawię bluzkę niżej, nie ma bata – zawsze pokażę biustonosz. Lipa! Niestety wszystkie plunge jakie widziałam mają opcję push-up, której nie cierpię (bo znowu taca i masa gąbki pod którą się pocę!)
Moim ulubionym sposobem są naklejane silikonowe osłonki na sutki.
Para kosztuje mniej niż dolara (klik), a naklejki  trzymają się rewelacyjnie  Kompletnie ich nie czuć i ku mojej wielkiej radości – nic się pod nimi nie poci. Chciałam ostatnio kupić takie pod sukienkę w sklepie z bielizną (nie pamiętam czy to był estoiq czy inimissimi), ale cena – prawie 50 zł (sic!) zmiotła mnie totalnie. Nie muszę chyba mówić, że też były made in china? :).
Efekt z nakładkami :
Bluzka jest ściśliwa i sama trzyma biust jak trzeba. Żadnych staników! Na lato idealnie ;)).
A baskinkę kupiłam tutaj (klik). Na bank nie kosztowała tyle co teraz, dałam za nią maks. 7 dolarów, więc warto poczekać na powrót obniżek. :).
Jest jeszcze jeden sprytny stanikowy gadżet:
Wygląda jak śmieszne majtki, ale to coś do zakrywania dekoltu :). Przypinamy do ramiączek biustonosza i możemy szybko się zasłonić. Załóżmy, że rano wychodzimy na uczelnię albo do pracy, a wieczorem na randkę. Problem polega na tym, że nie będzie czasu aby się przebrać. Więc ta-dam, rano dopinamy to cudo co wyżej i gotowe :
Oczywiście przypięłam za wysoko i się pościągało, ale generalnie trzyma się bardzo dobrze. Trzy kolory kupiłam za niewiele ponad 2 dolary (klik). Dobrze mieć zawsze w torebce!
Kolejny gadżet jest mega fajny, ale musicie uwierzyć mi na słowo, bo robiłam zdjęcia jak już poniszczyłam trochę paznokcie i przesuszyłam skórki zmywaniem naczyń 🙁
To płytki do stemplowania z bornprettystore. Muszę kupić lepszy stempel, bo mam beznadziejny z allegro, ale te płytki są super!
Mam dwie :
Ta po lewej : klik i po prawej : klik . Na kod NPH10 jest 10% rabatu na cały asortyment i oczywiście darmowa wysyłka.
Innym moim hitem jest zalotka do rzęs. Mam bardzo liche, cienkie i proste, po odżywkach zachwalanych przez blogerki urodowe strasznie pieką mnie oczy. Chyba jestem nadwrażliwcem :(. Rozważam rzęsy 1:1 na wakacje, ale chwilowo korzystam z tego małego cuda :
Mam trzy zalotki – jedną z rossmana, jedną czarną z inglota i tą wyżej z chińczyka za…1 zł (dla Bydgoszczan – ulica Śniadeckich, sklep wszystko za 5 zł ). Ta chińska jest najlepsza na świecie!
To znaczy ok, nie wiem czy najlepsza na świecie, ale bardzo dobra. Słyszałam wiele dobrego o tych z MAC-a, a ostatnio zobaczyłam w ofercie biedronki takie zalotki utrwalające rzęsy na ciepło (klik), całkiem przystępne cenowo :). Są też suszarki do paznokci, myślicie, że warto?
Lubię też grzebyk do rzęs z inglota :
Kosztował chyba ze 20 zł, ale od tej pory nie interesuje mnie, że maskara skleja, albo szczoteczka źle rozdziela. Ten grzebyk z igiełkami rozdzieli wszystko.
I na koniec, ostatni hit lata – podróżne wersje planszówek. Po tym jak zostawiłam u kogoś swoje monopoly (i ciągle mam nadzieję, że jednak je odzyskam!) kupiłam w biedronce wersję podróżną :
travel monopoly
Nie jest idealne, bo ciężko zmieścić 4 domki na jednym polu, brak mi też woreczków strunowych na pionki, kostki i banknoty, ale hej, to monopoly za 18 złotych! Okazja jakich mało. Na instagramie padło kilka pytań o dostępność – niestety gra nie pochodzi z aktualnej oferty, ale może są jeszcze w waszych biedronkach? Ja kupiłam już po promocji, na wszelki wypadek podlinkuję gazetkę (klik). 
Jestem ciekawa twoich ulubionych gadżetów! Daj znać co ułatwia ci życie i bez czego nie możesz się obejść 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
lex Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
lex
Gość

Anno masz zajebisty biust

Previous
Jak zaprosić magię do swojego życia? :)
Jakie są moje ulubione gadżety? Niektóre mogą Cię zaskoczyć :)