Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Nie czytaj tego – to ważny tekst o zasadach

    Wczoraj po raz pierwszy przyznałam komuś na blogu bana. Na 30 dni. Insynuacje i technika zdartej płyty stały się męczące. Zastanawiałam się nad tym czasowym banem dobre pół godziny. Ostatecznie oprócz bana, zdecydowałam się napisać prywatnie tej osobie e-mail. Z dokładnym powodem dla którego ban został przyznany i szczerą nadzieją, że 30 dni wystarczy jej na przemyślenie zasad, jeśli zechce tu kiedyś znowu komentować. Mam nadzieję, że nie będę musiała go więcej nikomu wlepić… Trochę przeżywam sytuację, bo nie lubię sięgać po ostateczne środki 🙁


Bo wiecie…ja naprawdę jestem bardzo otwarta na krytykę. Ale nie ma pomówienia i insynuacje. 

Stwierdziłam więc, że pora wyrzucić stary regulamin i napisać nowy. W stopce każdego tekstu zawrę informację, że czytanie bloga oznacza akceptację tych zasad. Dlatego jeśli chcesz być moim czytelnikiem nadal – zapoznaj się z nimi.


Usuwam bardzo mało komentarzy. Jest to głównie spam (linki do różnych stron, np. odwiedź moją stronę www.mojafirmaxxxxxxx), komentarze poniżej wszelkiego poziomu (np. lubisz w dupę) lub oczywiste pomówienie i oszczerstwo, czy wmawianie mi innych poglądów niż mam (np. jesteś za zimnym chowem dzieci i spartańskim wychowaniem, lub nienawidzisz katolików). To ostatnie jest szczególnie uciążliwe i bardzo…nudne. Czytelnik zna zawsze lepiej moje poglądy niż ja ;-). Niestety wdawanie się w dyskusje nie ma sensu, bo przy innym tekście czytelnik powraca z tym samym… szkoda grochu do rzucania o ścianę.

Aniamaluje ma być pozytywnym miejscem.

Od dzisiaj będę starać się poruszać wyłącznie tematy, które będą wnosić coś pozytywnego. Czasem będzie to rozwojowy tekst, czasem przegląd zabawnych reklam czy gadżetów. Trochę mi tego brakuje, a wtedy wartością pozytywną będzie uśmiech i krótki zachwyt ;-). Jeśli będę krytykować  w tekście jakieś zjawisko, będzie to feedback, czyli krytyka konstruktywna, skupiająca się na propozycji zmian. Gdybym się zapomniała – śmiało krzyczcie w komentarzach! To też wyzwanie dla mnie. 

Odpowiadam za to, co napisałam, nie za to, co zrozumiałeś.

Każdy z nas przepuszcza różne teksty przez własne filtry poznawcze. To jest ok i dlatego fajnie czyta się komentarze, bo częściej więcej mówią o komentującym niż o tym, co jest przedmiotem krytyki czy komentarza. Kiedy jednak piszę, że a autobusie w którym jechałam za granicę Polacy się upili, to nie pisz mi, że “generalizuję pisząc, że Polacy to pijacy” , bo generalizacja wypływa tutaj od Ciebie ;-). Nie wkładaj mi do ust słów, których nie powiedziałam ;-).

Krytyka? Jestem bardzo na tak!
To dzięki niej ludzkość się rozwija i idzie do przodu. Ale jak się zorientowałeś – ten blog nie jest taki jak wszystkie. Dlatego jeśli krytykujesz, niech to będzie feedback. Ostatnio na instagramie pewnej dziewczyny zauważyłam komentarz “jesteś chuda i brzydka, facet na kości nie leci. Wcześniej rżnąłbym a teraz chce się rzygać”. Dziewczyna usunęła komentarz. Autor powrócił z tekstem “zawiodłem się, nie potrafisz przyjąć konstruktywnej krytyki, żegnam”.
Serio? Konstruktywnej krytyki?

Tak wygląda konstruktywna krytyka (instrukcja w linku). Innej niż konstruktywna na blogu nie toleruję :). 

Pisałam, że blog ma być pozytywnym miejscem?
W tym celu nie zezwalam na blogu na następujące zachowania.

defetyzm

Defetyzm (z francuskiego défaitisme), brak wiary w zwycięstwo, zwątpienie, przewidywanie porażki. Postawa społeczna odzwierciedlająca takie poglądy i przyczyniająca się do dezorganizacji własnej grupy społecznej, w szczególności narodu. (…) Termin ten posiada negatywne zabarwienie emocjonalne.
 żrodło: http://portalwiedzy.onet.pl/82603,,,,defetyzm,haslo.html

Jeśli zakładasz, że nic się nie powiedzie i uważasz, że coś na pewno się nie sprawdzi jeśli jie spróbujesz, to równie dobrze można już umierać. Bez sensu.

Resentyment:

Resentyment – pojęcie filozoficzne, oznaczające zjawisko tworzenia iluzorycznych wartości oraz ocen moralnych jako rekompensaty własnych niemocy i ograniczeń. Teorię resentymentu sformułował niemiecki filozof Fryderyk Nietzsche.
Pojęcie resentymentu jest najczęściej ilustrowane znaną bajką Ezopa o lisie i kwaśnych winogronach. Lis, który nie zdołał dosięgnąć winogron, odchodzi mówiąc, że I tak były kwaśne. W psychologii tego typu zachowanie jest nazywane dziecięcą reakcją na motywy, których realizacja została zablokowana.
W filozofii Nietzschego resentyment jest cechą charakterystyczną moralności niewolniczej. Wiąże się on z urazą wobec świata, żalem do życia, które nie spełnia oczekiwań. Moralność niewolnicza jest reaktywna, gdyż za dobre uznaje własne cnoty moralne, a za złe cnoty, których nie może osiągnąć. W ten sposób pozwala ona słabym uszlachetnić swoją słabość i zemścić się na silnych jednostkach. (…)
źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Resentyment 

Jeśli masz żal do świata i życia, nie potrzebujesz bloga – potrzebujesz terapii.

wyuczona bezradność – Kiedy nie masz ochoty na podjęcie jakiejkolwiek próby czegokolwiek bo i tak nie ma sensu.

Ponownie – w takiej sytuacji potrzebujesz pomocy psychologicznej a pozwolenie Ci na kolejne narzekanie tylko Cię skrzywdzi. O wyuczonej bezradności przeczytasz tutaj:
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Wyuczona_bezradno%C5%9B%C4%87

Jak sama nazwa wskazuje – można się jej oduczyć.

Dlaczego takie zasady?

99% miejsc w sieci pełnych jest krytyki oraz tych postaw. Jedni lubią dania ostre, inni łagodne. U mnie kuchnia wygląda tak a nie inaczej – stołować możesz się u innych ;-).

Niektóre linki na blogu są afiliacyjne (np. program legimi, gdzie zapisujesz się za darmo, ale jeśli kiedyś wykupisz usługę płatną, dostanę z tego prowizję). Każdy tekst we współpracy z marką jest oznaczany w tagu lub treści tekstu. Mojej opinii nie da się kupić. Sugerowanie mi, że jest inaczej jest kłamstwem i nie spełnia regulaminu.

Na bloga wchodzą także czasami moi uczniowie oraz ich rodzice. Jakiekolwiek nawoływanie do stosowania przemocy fizycznej oraz obrażanie jakichkolwiek dzieci = ban bez ostrzeżenia.

Mam też ważną informację – ponieważ mam skrajnie różnych odbiorców, np. część lubi design, część teksty o zdrowiu, część te rozwojowe a jeszcze inna część – teksty luźne – nie dogodzę wszystkim. Postanowiłam przeplatać tematy i zachęcam do czytania tego, co Cię interesuje, a nie jak leci :). 

Jeszcze jedno – wyznaję zasadę – nie mów innym jak żyć – pokaż jak żyjesz. Co za tym idzie – do niczego nikogo nie namawiam, opisuję swoje doświadczenia. Mam wielką alergię na osoby, które mówią innym jak żyć lub jak nie-żyć. Zobacz belkę w swoim oku.

Dla przykładu – gdy dla własnej wygody wolę korzystać z jednorazowych ręczników kuchennych, to jest to moja decyzja. Gdy ktoś pisze mi o tym, że to nieekologiczne, jednocześnie wrzucając na swój instagram cukierki pakowane w osobne papierki każdy i kawę w styropianowych kubkach to coś mi tu zgrzyta ;-))). 

Szczególnym przypadkiem osób na które mam alergię są osoby “od tego można dostać raka”. Ok, super – od krakowskiego powietrza i papierosów też można. Gdzie byli ci wszyscy mądrale od “to rakotwórcze” gdy lekarze faszerowali mnie bardzo rakotwórczymi sterydami, których związek z nowotworami został udowodniony? :)). 

Jeśli decyduję się opalać na słońcu lub robić inną rzecz – jest to moja suwerenna decyzja i serdecznie dziękuję ci za twoje uświadomienie – ale mam je gdzieś ;-)).

Czy wiesz, że osoby podejrzliwe, pesymistyczne i negatywnie nastawione do innych częściej zapadają na nowotwory? [źrodło] :)).

Podsumowując :

1. Blog ma być miejscem pozytywnym

2. Bardzo lubię krytykę i chętnie się z niej uczę. Oczekuję jednak, aby była całkowicie konstruktywna.

3. Komentarze  przesiąknięte defetyzmem, resentymentem

 i wyuczoną bezradnością oraz zawierające linki spamerskie, podlegają mojej edycji*

4. Ban poprzedzają dwa ostrzeżenia.

*edycja polega na usunięciu :
– spamu i zastąpienia go linkiem do jakiegoś mojego tekstu 😉
–  fragmentu naruszające regulamin i zastąpieniu go mantrą dla obrażalskich:
https://www.aniamaluje.com/2014/05/mantra-dla-obrazalskich.html

lub odesłaniem do regulaminu

Ach, plakaty reklamowe  których użyłam , są wyjątkowo polskim projektem. To dzieło agencji Epic Shit, zespół w składzie : Karolina Niedzielska, Mateusz Gruca i Kasia Ruszkiewicz 🙂 



Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Ważne słowo końcowe – jestem świadoma tego, że darzycie mnie zaufaniem i nie rozpatrujecie “Aniamaluje” jak kolejnego miałkiego blogaska. Mimo to, czasami mam gorsze dni i nie chcę tutaj sypać lukrem. Blog jest taki jak moja rzeczywistość – ma lepsze i gorsze dni. Dziękuję za wielkie zaufanie jakim mnie darzycie i wiadomości takie jak ta, które często spływają na moją skrzynkę e-mail:

Mam nadzieję, że w 100% jasne jest, że wszystkie teksty reklamowe są całkowicie zgodne z moim sumieniem i na blogu nie ma kryptoreklamy. Dzięki akcjom specjalnym, nie muszę brać dodatkowych godzin i zleceń, a mam czas na pisanie dla Was. Mogę też pracować charytatywnie z dziećmi, którym nikt nie udzielił potrzebnego wsparcia. Jestem w tym dobra, więc dziękuję każdej jednej osobie, która odwiedza ten blog – pośrednio dzięki Wam mam taką możliwość :).

Buziaki!

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Chcesz zmian? Poszerz horyzonty! Kolejne ćwiczenie, które poprawi jakość Twojego życia
Nie czytaj tego – to ważny tekst o zasadach