Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Jak przeczytać moją książkę za darmo

Bez kruczków i haczyków. Tłumaczę krok po kroku 🙂 Jak wspominałam – na kasę pazerna nie jestem, mam jedynie alergię na robienie ze mnie frajera. Sama wiem jak jest z czytelnictwem w Polsce. Ludzie nie czytają książek, bo te zwyczajnie są drogie! Nie każda biblioteka inwestuje w nowości. Sama staram się książki kupować, ale większość jednak pożyczam i wypożyczam.

Od kiedy mam tablet, zaczęłam częściej czytać e-booki. Tych na darmowej licencji za wiele nie ma, a pozostałe kosztują niemal tyle samo co ich papierowe odpowiedniki. I nie jest to chciwość autora – znaczną większość tych pieniędzy pożerają wydawca, dystrybutor, księgarnie (a więc marże) i podatek który na e-booki jest wyższy niż na książki papierowe.

Tak przedstawia to np. wydawnictwo Czytnia

http://www.czytnia.pl/onas.html

Jakiś czas temu znalazłam sposób na tanie czytanie. Jest to abonament w Legimi

Ja wybrałam opcję czytaj przez miesiąc za 19.90 zł bez limitu. Czyli płacę jedynie 20 zł, a mogę przeczytać w ramach tej kwoty tyle książek, ile dusza zapragnie 🙂 Za czytanie na samym smartfonie płaciłabym jednie 9.90 zł 🙂 Do czytania e-booków internet nie jest potrzebny, książki czyta się w aplikacji legimi. Łącze internetowe potrzebne jest jedynie do pobrania książki na wirtualną półkę.

Ale uwaga! Legimi oferuje nowym abonentom 7 dni okresu testowego całkowicie za darmo. Wszystko co trzeba zrobić, to kliknąć  w ten link, wybrać opcję która Cię interesuje (smartfon lub smartfon+tablet) Teraz chyba jest jeszcze opcja z czytaniem na komputerze, musicie sprawdzić 😉

Jest jeden “kruczek”, który kruczkiem nie jest. Legimi jest tak pewne usługi, że po 7 dniach automatycznie Ci ją przedłuża. Dlatego musisz zweryfikować w systemie swoją kartę płatniczą (Visa, Master Card, Maestro) lub potwierdzić konto PayPal. Jeśli siódmego dnia stwierdzisz, że usługa Cię jednak nie interesuje, bez problemu rezygnujesz i żadna kwota bez Twojej wiedzy z konta ściągnięta nie będzie.

To wszystko, pobierasz aplikację, wstukujesz tytuł mojej książki w wyszukiwarkę aplikacji i czytasz 🙂

Jeszcze raz podaję link CZYTAJ BEZ LIMITU 7 DNI ZA DARMO.

Jeśli nie interesuje Cię moja książka, w Legimi jest masa innych ciekawych pozycji do czytania bez limitu. Są książki Kinga, biografia Jobsa… 😉

Szczerze polecam i zachęcam do pobierania mojej :-). W siedem dni na pewno się wyrobisz, książka ma jedynie 150 stron a5 – chciałam, żeby to była esencja i książka do ćwiczenia, nie czytania. System o prawda pokazuje stron 104, ale liczone jakimś innym formatem :). Można ją także kupić normalnie, z księgarni internetowych nie zniknęła (Link do empiku).

Dla mnie jest to genialna alternatywa dla piractwa. czytelnik za książkę fizycznie nie płaci (lub płaci grosze jeśli zdecyduje się czytać w abonamencie dłużej). Autor dostaje z tego ułamek kwoty którą dostałby w normalnych warunkach. Są to dosłownie grosze, ale nie ma to dla mnie żadnego znaczenia :). Myślę, że wypożyczenie e-booka jest fajną alternatywą dla czekania na druk (który ukaże się w pierwszym kwartale 2014 roku). 

Polecam 🙂

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

58
Dodaj komentarz

avatar
33 Comment threads
25 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Agifra Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Subiektywna Vera
Gość

Nie wiedziałam o takiej możliwości. Chętnie sprawdzę, jak to działa 🙂

Anwen
Gość

też nie miałam o tym pojęcia :)) dzięki Aniu!

Beauty_Station
Gość

O, ciekawa alternatywa 🙂 Ja jednak jestem staroświecka i cenię sobie książki papierowe, które mogę gromadzić w mojej osobistej biblioteczce. Twoją książkę mam na swojej liście i czekam kiedy tylko pojawi się w sprzedaży w papierowej wersji 🙂

Beauty_Station
Gość

Nie jestem przeciwniczką ebooków. Wręcz przeciwnie, bywają niezastąpione w wielu sytuacjach. Nie mniej jednak niesamowitą radość sprawia mi książka trzymana w ręce i możliwość powąchania świeżego wydruku (takie moje małe odchylenie ;).

Słonecznik
Gość

Bardzo ciekawa strona 🙂 Muszę sprawdzić jak działa z czytnikami 🙂

katarina555
Gość

No to faktycznie koszty są strasznie drogie.

Agata Tarkowska
Gość

Dzięki dzięki <3 przyda się bo płakałam już, że chcę przeczytać a mam 20 zł do końca miesiąca hahhaha 😀 *STUDENT LIFE*

Aqulla
Gość

Ja tam wole wersje tradycyjna ksiazki, ale Twoja zakupiłam w formie e-booka przez Empik i przeczytalam w jeden dzien 😉 oczywiscie goraco wszystkim polecam, mnie popchnęła do nieco odważniejszych działań w życiu i na pewno pomogla w staniu sie bardziej szczęśliwym czlowiekiem!

OjKarola
Gość

Świetna opcja, bo fundusze na książki pożerają zwykle materiały potrzebne mi na uczelnię. I tym sposobem zostaję z samymi naukowymi pozycjami.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja chyba jednak poczekam na papierową wersje Twojej książki, bo wydaje mi się że będzie warto ją mieć w swoich zbiorach 🙂

BogusiaM
Gość

nie wiedziałam o tym portalu ale fajnie, że coś takiego istnieje;)

Eveline
Gość

Jesteś niezastąpiona! Dzięki zmianie dowiedziałam się też o Spotify ;)))

Safona
Gość
Safona

Zawsze będę wolała papierową wersję, a zwłaszcza po wczorajszej zakończonej lekturze "Nowy,wspaniały świat"(polecam!).Nie chcę doczec czasów kiedy książki nie będą istniały…no ale wszystko wskazuje na to że to się już dzieje, że tak będzie.Nie mówię nie e-bookom ale nie mówię też tak.Czekam na papierową wersję Twojej książki.

GoodForYouDP
Gość

Ja jednak wolę papierowe książki. Lepiej mi się czyta i odprężam się przy takich książkach. A przy tych na kompie nie mogę:P

Agata Ucińska
Gość

O, super, że Twoja książka jest na Legimi, bo korzystam 🙂

Katar(z)ynka
Gość

Świetny pomysł z tym abonamentem :D. Dzięki Aniu 🙂

Katar(z)ynka
Gość

Teraz będę "pożerać" jeszcze więcej książek 😀

M.
Gość

Wow, dzięki za tego posta! Jak policzę, ile w ciągu roku wydaję na książki to wychodzi niezła sumka. Tylko, że ja mam takie dziwne przyzwyczajenie, że uwielbiam gromadzić przeczytane książki na półce 😛 Lubie szelest i zapach papieru, jego fakturę. Nie wiem, czy przestawie się na ebooki. I gratki za Twoją książkę!

Anna
Gość

No pomysł fajny 🙂 Chociaż wolę w wersji papierowej, czasem i taką nie pogardzę i sięgam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czy wiesz może jak sprawić, żeby legimi nie pobieralo kwoty z konta?

keepcalmandliveyourlifethewayyouwanna
Gość

muszę podreperować budżet 🙂

Anna Mateja
Gość

Aniu gdzie bedzie do kupienia twoja ksiażka??

Deathfriend
Gość

Jeśli mogę, zalinkuję do swojego bloga. Wyjaśniam jak czytać ebooki legimi na zwykłym komputerze:
http://michalsniezynski.pl/post/66785817149/jak-czytac-bez-limitu-na-komputerze

hurija
Gość

Wow, genialny abonament,za 20 zl za miesiąc! Toć to cena jednego szampnu np. 😉

Aneta D.
Gość

uwielbiam te twoje posty, bardzo pomocne 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Super, strasznie fajnie, że o tym napisałaś 🙂

aGwer
Gość

A ja sobie kupiłam w empiku! A co, w końcu też możesz sobie coś na tym zarobić 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dlaczego od razu trzeba płacić, jeżeli to ma być darmowe?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Właśnie próbowałam próbować i nic sie nie da. Jak inaczej moge przeczytać twoją książkę?

Lusterko Em
Gość

Czy już wiadomo, kiedy pojawi się druk? 🙂

Kinga Kornacka
Gość

A książki, które ściągnę w czasie tych 7 dni zapewne po tym czasie przepadają? Nie mogę ich sobie jakoś doczytać już po zakończeniu okresu próbnego?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kiedy ukaże się Twoja książka w formie papierowej i gdzie będzie ją można kupić?

Ma J.
Gość

Chciałam kupić dostęp ale nie wiem czemu nie jest to możliwe na legimi

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, wiadomo już coś o wydaniu papierowym?

Ewa Janicka
Gość

Dziękuję że podpowiedziałaś mi o tej opcji czytania książek.
Jestem jednak wielbicielką szeleszczącego papieru, herbatki i koca na jesienno/zimowe wieczory 😉
I Twoja książka jest na liście do zakupu 😉
Nie omieszkam jednak kiedyś z tej strony o której piszesz spróbować 😉
Serdecznie pozdrawiam ! 😉

Agifra
Gość
Agifra

Aniu czy oprócz Legimi, gdzie mogę przeczytać Twoją książkę jest jeszcze jakaś wirtualna księgarnia, która sprzedaje ją w formacie e-booka? Nie ukrywam, że chciałabym wracać do tej lektury a nie mam teraz tyle czasu żeby korzystać na bieżąco z Legimi po wykupieniu dłuższego abonamentu, ponieważ zajmuję się innymi rzeczami i większość czasu wolnego spędzam w kuchni i na siłowni. Lato już mnie dogoniło, ale lepiej zacząć późno niż jeszcze później 😉 Na przyszłe wakacje będę mieć super figurę 🙂

Previous
Czas na ZMIANĘ!
Jak przeczytać moją książkę za darmo