Instagram has returned invalid data.

Pozwalasz sobie na to zachowanie? Zastanów się czy warto

     Uwielbiam demaskować swoje własne, toksyczne zachowania. Staram się być w miarę refleksyjna i zdarza mi się głęboki namysł nad jakąś głupotą. W ten sposób wyłapałam kilka swoich utartych schematów postępowania, które nie sprzyjają pozytywnemu budowaniu trwałych relacji międzyludzkich.
Między innymi – zrezygnowałam z wypowiadania słów “powinnaś” (jeśli ciekawi Cię czemu, rzuć okiem tutaj), ale też zdemaskowałam inne słowa które psują relacje, oraz zdanie, które lepiej nie wypowiadać. A potem…potem wracałam z Urzędu Skarbowego na autobus podmiejski. Nie chciało mi się czekać na tramwaj i ruszyłam 30 minut z buta. Uwielbiam chodzić więc mogłam trochę dobić do swojego stałego “minimum 10 tysięcy kroków dziennie dla zdrowia”. Wczesna godzina więc i ludzi mało, a tu  widzę taką scenkę. Po przeciwnej stronie ulicy dziewczynki odbijają sobie balonik. Nagle różowa zabawka wypada na ulicę, więc krzyczą do nadętej piz.. pani – Proszę Pani, proszę Pani, poda nam Pani balonik?
Dziewczynki lat ok. 4-5. Widocznie nie chciały wychodzić za ogrodzenie (i słusznie). Na to babsztyl leci ostrym głosem z wykładem, że wzięłyby się za coś pożytecznego.  I poszedł.
Przeszłam na drugą stronę ulicy i podałam balon dziewczynkom – to niby bzdura, wartość jakieś dziesięć groszy, ale każdy z nas wie jak to jest gdy piłka wylatuje za boisko. A jakby wbiegły na ulicę?
Wręczyłam balonik, usłyszałam dziękuję i poszłam. Ale słyszę za plecami nieśmiałe – Proszę Paaaani? A dlaczego tamta pani była taka niemiła?
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. To wyglądało jakby dziewczynce po raz pierwszy ktoś z dorosłych sprawił przykrość. 
Jej mina siedziała mi w głowie całą drogę do domu. Nie rozumiem baby kobiety, która miała czas się zatrzymać i wygłosić swoją nudną przemowę, a nie miała chęci się schylić i sprawić komuś przyjemność. Skoro się zatrzymała, to się nie spieszyła.
I myślę sobie, że może ona musiała jako dziecko wykonywać jakieś przydomowe prace, zamiast się bawić. A może za jej czasów balonik to było coś  i jest jej żal że go nie miała? Albo ma jakiś żal, że jest już stara i brzydka? (Gdyby się uśmiechnęła, wyładniałaby momentalnie, ale wredna mina uczyniła z niej wiedźmę…).
 Lubimy dorabiać sobie teorie dla ochrony własnego ego. Mama nie pozwalała ci grać w dzieciństwie na komputerze? Opowiadaj że gry są takie szkodliwe i dzieci marnują życie. Chodzisz tylko w spódnicach za kolano? Hejtuj inne dziewczyny, że robią ze swoim ciałem to, co lubią. Bo ktoś nie mieści się w twoich ramach tego, co dopuszczalne. 

I jebs! Przecież sama tak robię!
Okej, może nie jakoś często, ale chyba jest taka prawidłowość, że w głowie 

pozwalamy innym na to, na co pozwalamy sobie.

 Jeśli ktoś idzie inną ścieżką, taką, którą sama bym nie poszła, to pojawia mi się wewnętrzny face of disapproval.
Najbardziej wyraźne jeśli chodzi o poglądy polityczne. Tak wiem, jestem w tym momencie niczym captain obvious, ale hej, dla mnie to prywatnie ważne odkrycie dotyczące moich schematów myślowych. Jeśli ktoś swoim zachowaniem nie robi krzywdy innym*, nie mam moralnego prawa by go oceniać i ganić w myślach. Nawet jeśli głosuje na…na…. na… nie przejdzie mi przez klawiaturę, ale mamy demokrację, muszę to szanować.

*Oczywiście wykluczam tutaj krzywdy, jakie ludzie chcą by im wyrządzano, np. związki sadystów z masochistkami itp :).
Nigdy nie instalowałam sobie Tindera, bo nie jestem grupą docelową apki ani nie jest to w moich klimatach. Ale właśnie odnośnie niej często widzę oceny pasujące do tej zasady, że pozwalamy innym na to, na co pozwalamy sobie. Jeśli ludzie chcą korzystać – super! To, że ja nie instalowałabym sobie tej apki, nie daje mi tego gównianego prawa by potępiać tych, którzy tak robią. A potępiają bardzo, że Sodoma i Gomora, że ludziom się w dupach poprzewracało, bo bez apek nie potrafią się już umawiać. Że wszystko jest towarem i inne pierdololo nie wnoszące nic pozytywnego do życia. Dlaczego musimy wpychać się w cudze wybory życiowe i je oceniać? A już najgorzej jeśli ktoś robi coś, na co sami byśmy sobie nie pozwolili i daje mu to radochę i poczucie spełnienia. Wtedy to już disapprove po całości.

Zauważyłam, że sama racjonalizuję sobie w ten sposób swoje własne wybory i jest to ważna lekcja dla mnie – pora z tym skończyć!

Bo to jest na mniejszą skalę ten sam typ zachowania co zabijanie europejskich kobiet przez islamskich  radykałów za to, że nie zasłaniają włosów i nie spełniają czyichś chorych reguł religijnych. Chcesz to sobie zasłaniaj, od innych się odwal. I nie przemieniaj innych na swoją modłę tylko po to, by utwierdzić się w przekonaniu że twoje jest lepsze, prawe, moralne, godne i zbawienne. Bo może kurczę nie jest. Bądź uprzejmy mieć wątpliwość.

Nie mów innym jak żyć – pokaż jak żyjesz.  Jeśli rzeczywiście idzie ci w życiu rewelacyjnie, sami za tobą pójdą. 
Okulary: C&A (dawno), sandały Deichmann, sukienka (klik)

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
umii Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gosia S
Gość

Bardzo lubię czytać właśnie takie teksty, tym bardziej, że ostatnio dużo rozmyślam nad tym kiedy mogę i wypada zwrócić komuś uwagę, a kiedy lepiej przemilczeć sprawę.U mnie dotyczy się to głownie wychowywania dzieci, codziennie spotykam się z mamami i różnymi sytuacjami, często nie potrafię ocenić czy należy reagować czy odpuścić. Tym bardziej, ze mamy są strasznie wyczulone na zwracaniem im uwagi odnośnie wychowywania. Tam gdzie mojemu dziecku dzieje się krzywda, ktoś mu dokucza, bije oczywiście reaguje, kiedy innemu dziecku dzieje się krzywda reaguje.Ale np taka sytuacja. Uważam, że koleżanka trwoni pieniądze, kupuje za dużo niepotrzebnych ubrań, kosmetyków, potem narzeka że… Czytaj więcej »

umii
Gość
umii

A warto tak tą panią oceniać? Może się dowiedziala, że mąż ja zdradza albo jest poważnie chora albo cokolwiek innego. Nie było to uprzejme ani rozsądne zachowanie, ale skoro nie wiemy, dlaczego zachowała się tak, a nie inaczej, to może nie oceniajmy?

I jeszcze ten komentarz o uśmiechaniu, żeby wyładnieć. No na litość boską, Aniu!

Previous
Ściga mnie dzika świnia i Urząd Skarbowy… [TYGODNIK]
Pozwalasz sobie na to zachowanie? Zastanów się czy warto