Jedno z moich ulubionych zdjęć, zerkam na nie gdy zapomnę się z treningami (ostatnio się zapomniałam). Ale myślę też o tym jak tanie wakacje na Korfu wtedy upolowałam i jak koszmarnie drogo (proporcjonalnie do zarobków) jest w Polsce. Polska jest piękna, sama w końcu na weekend ruszam za miasto i ogromnie doceniam naszą naturę, ale nie mogę się doczekać aż zjem pizzę we Włoszech (kosztuje tyle, co w Warszawie), albo popiję winem chinkali z serem w Gruzji. 
Jesteśmy koszmarnie drogim do życia krajem, to jest nienormalne aby kawa w kawiarni kosztowała godzinę pracy przeciętnego człowieka.
Kocham Polskę jeśli chodzi o naturę, kuchnię, niektóre zwyczaje, ale światopoglądowo czuję się bardziej obywatelką świata niż patriotką. „Rosjanin był, który – nie jego to wina –
Za brata uważał pewnego Gruzina.
Czas drużby był krótki,
Bo ów nie pił wódki,
Rosjanin nie pijał zaś wina.

Napisał na niego gdzie trzeba więc donos
I łzę nad przyjaźnią utoczył wzmocnioną.
W obozie zaś Gruzin
Odsiedział lat tuzin,
Lecz przecież go w końcu zwolniono!

Narody, narody! Po diabła narody
Stojące na drodze do szczęścia i zgody?
Historia nam daje dobitne dowody:
Pragniecie pokoju? – Usuńcie przeszkody –
Narody, narody, narody!” #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #korfu #lato #tęsknota #maxi #sukienka #travelgirl #podróżemałeiduże

Jedno z moich ulubionych zdjęć,...

Gdy chciałaś loki a wyglądasz jak baran😅
Uczę się nie mieć wysokich oczekiwań odnośnie miejsc, ludzi, sytuacji i po prostu dać się miło zaskoczyć, ale końcówka sagi „Malowany człowiek” mnie jednak rozczarowała. Autor budował napięcie i skomplikowany świat po to, aby ostateczne starcie było takie meh? Tak nie wolno🙈

Jest taki cudowny cytat Junga, że but pasujący na jedną stopę będzie uwierał inną. I ja go bardzo lubię, bo ilekroć pytam was o jakieś polecenia zawsze trafi się głos „koniecznie XYZ, tu cudo!” I „nie wiem co zadziała, ale byle nie XYZ, W ogóle się nie sprawdziło, straciłam tylko kasę”.
Lubię o tym pamiętać za każdym razem, gdy komuś nie spodoba się coś, co zrobiłam. 
Daj mi znać w komentarzu o swoim najnowszym odkryciu, jakiejś perełce z dowolnej kategorii. Chciałabym powrócić do cyklu „ulubieńcy” (halo, czy to rok 2015?!) i nie wiem czy jest sens. Co fajnego ostatnio odkryłeś?

#monstera #aniamaluje #szczerze_pisząc #crazyplantlady #czerwonasukienka #zlumpeksu #zdrugiejszafy #włosy

Gdy chciałaś loki a wyglądasz...

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna dziewczyna!) o tym, jak zmieniało się jej podejście do treningów. A potem zerknęłam w swój stary tekst z aktualizacją włosową i ucieszyła mnie jedna rzecz - nigdy nie miałam takiego podejścia do swojego ciała jakbym była arkuszem w excelu, że tu centymetr miesięcznie a założony cel to było 1,5 i co teraz.
Boziu🙈 miałam taki szał tylko z mierzeniem przyrostu włosów i z perspektywy czasu uważam to za dość toksyczne. 
Jasne, uwielbiam widzieć postępy, to jest super! Ale nie chcę być skupiona tylko na wynikach, jakby cała ta droga nie miała żadnego sensu. To ona mnie kręci najbardziej! To, że mogę zrobić głębszy skłon, wyżej podnieść nogę, albo przebyć dłuższy dystans i nie sapać to dla mnie fajniejszy efekt niż to, co pokazuje waga. Na litość, ja nawet nie mam wagi!
Kiedyś miesiąc do miesiąca porównywałam wyniki odsłon bloga, zarobki i to ile znaków nastukałam jako copywriterka. Jakże wyzwalający był ten moment, gdy odinstalowałam Google analytics i porzuciłam napinkę! Mam takie poczucie, że najfajniejszych rzeczy w życiu nie da się zmierzyć liczbami. Żadna tabelka nie ma rubryki oddającej moją radochę gdy przeczytam wiadomość, że ktoś pod wpływem mojego bloga rozstał się z toksycznym partnerem albo odważył się zmienić pracę na taką super, ale zawsze teoretycznie poza zasięgiem. Bądźcie dla siebie proszę łagodni i wyrozumiali, nie jesteście bezduszną korporacją gdzie liczy się tylko wynik i realizacja planu kwartalnego😘
#monstera #crazyplantlady #rośliny #trening #wdomu #poćwiczone #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna...

Czy masz problem z zapłaceniem uczciwej ceny za jakiś produkt? Często słyszę jako argument za kupowaniem podróbki albo piraceniem, „ale mnie nie stać”.
Pomyślmy odwrotnie - ale za swoją pracę to już chcesz być wynagradzany uczciwie?🤔🙈
Pamiętam jak na studiach zostawało mi 300 zł po zapewnieniu sobie minimum egzystencji. Nie było łatwo, ale nie miałam problemu aby kupować legalnie książki, szybko zainwestowałam w abonament w @czytamzlegimi (nadal jestem psychofanką a to nie jest sponsorowane).
Wiesz dlaczego? Bo sama chcę być uczciwie wynagradzana za swoją pracę. @troyann który ogarnia moje maile nigdy nie dostał przelewu ode mnie po czasie, a najczęściej dostaje przed. Dlaczego? Bo nie cierpię gdy ktoś płaci mi po czasie!

Głęboko wierzę w zasadę „traktuj innych tak, jak chcesz być traktowany”. Nie lubię mieć konfliktu wartości.
W tym tygodniu kupiłam kurs robienia landing page, który wygeneruje konwersje (nie mogę go polecić, wszystko wiedziałam🤭) i @thecolorbundle (kilkaset presetów). Napisz mi w komentarzu w co ostatnio zainwestowałeś dla swojego rozwoju!
 Kurs? Książka? Webinar? Daj znać 🙌🏻
#Saigon #Vietnam #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja #rozwój #kropki #colorbundlegiveaway

Czy masz problem z zapłaceniem...

Może dawno nikt ci tego nie mówił, ale życie to nie konkurs na bycie NAJ⭐️
Jednych napawa dumą, że mają wysprzątane na błysk, inni ściągają pranie z suszarki dopiero, gdy trzeba powiesić kolejne, albo płacą sprzątaczce. To nie tak, że jedna strona jest leniwa a druga „bez ambicji” bo jesteśmy różni, mamy inne priorytety, style życia, oba są tak samo ok!
👉🏻Ktoś lubi gotować, ktoś inny woli dietę pudełkową - i super! 👉🏻Ktoś robi sam remonty, ktoś płaci fachowcom. 👉🏻Ktoś ma warzywa z ogródka, ktoś z marketu.
Możemy mieć różne wizje swojego życia i nie ma żadnego sensu aby się porównywać!
O mojej wartości nie stanowi to, czy ugotuję dwudaniowy obiad z deserem, czy zjem pierogi z paczki - bywa i tak i tak. 
Ani to, czy zrobiłam w tym tygodniu 5 treningów, czy 2. 
Nie musisz się z nikim ścigać☺️
Ale nie musisz też budować swojego poczucia wartości na umniejszaniu innym, bo nie żyją tak jak ty.
Tak, ja też czasami myślę w duchu „ja bym tak nie mogła!” ale nie mówię tego na głos, bo inna widać mogła i ma się z tym dobrze✌🏻
Ważne, żeby mi z moimi wyborami też było dobrze😊 Nie zapominajmy o tym!
#aniamaluje #niezapominajka #szczerze_pisząc #darlingdaily #postitfortheaesthetics #forgetmenot #aestheticlypleasing #kwiaty #maj

Może dawno nikt ci tego...

TikTok made me do it! Zabrałam lustro na spacer i zrobiłam sobie selfie. Tym razem pretekstem nie była nowa fryzura ani sukienka, a nowe ubranko mojego telefonu. Z mocowanym na silny magnes ringiem, który mogę przesuwać gdy mam taką potrzebę (albo zamocować na stałe jeśli wolę). Czad! W ciągu ostatniego roku zepsułam 6 ringów (po czasie puszczał klej) więc jestem ciekawa jak się sprawdzi ten magnetyczny. Wszystko leci mi z rąk, więc ten pierścień ratuje mi zazwyczaj telefon🙈
Z kodem aniamaluje15 macie  15% rabatu na akcesoria @idealofsweden - ja mam case, ring i bezprzewodową ładowarkę, wszystko w tym samym wzorze ✨ Obecnie pojawiła się wiosenna kolekcja oraz firma ruszyła z rabatami 25-70%, które łączą się z moim kodem ;-)
Post we współpracy z marką @idealofsweden 
#tiktokmirrorchallenge #mirrorselfie #mirrorchallenge #portret #aniamaluje #wiosna #maj #maj2020

TikTok made me do it!...

Najbardziej cieszy mnie to, że jestem tak samo szczęśliwa z bukietem majowego bzu w Polsce, co w dalekiej podróży. Tylko w Azji mi się dużo lepiej oddycha! Dostałam na jesień zaproszenie na ślub w Tajlandii, więc z całego serca liczę, że to się uda i będzie dobrze. W zeszłym roku miałam o tej porze tak straszny kryzys, że tylko podróże mnie ratowały. Miło odkryć, że znów dobrze mi ze sobą nawet wtedy, gdy muszę siedzieć na 🍑.
#aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #wietnam #most #goldenbridge

Najbardziej cieszy mnie to, że...

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg szklankę i każe uczniom ją pobrudzić palcami. Gdy🥛 zrobi kółko, stawia ją przed chłopcem i dokłada obok drugą. I pyta -  z której szklanki chcesz się napić, upalcowanej przez wszystkich, czy czystej? 
Szklanka w tym przykładzie jest kobietą, a picie seksem.
Czasami szklanką jest jabłko.
Ci sami ludzie, dla których kobiety są jak szklanki mówią, że kobiety się uprzedmiatawiają nosząc krótkie sukienki i są same winne gwałtom. 
To tylko dwie z największych bzdur, jakie można usłyszeć na lekcji WDŻ od nauczyciela. Więcej na moim kanale w filmie, który nagrałam w lutym z @kasia_coztymseksem 
To skandal, że mamy w szkołach wychowanie do życia w rodzinie zamiast edukacji seksualnej. To skandal, że dzieciaki uczą się tam czasami takich głupot, że głowa mała. Zapraszam na kanał Aniamaluje po więcej, link wrzucam w stories! #aniamaluje #edukacjaseksualna #wdż #szkoła #wrocław

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg...

Pracuję przed komputerem, relaksuję się znowu patrząc w ekran - oglądam film albo czytam książkę na czytniku. Moje oczy nie mają ze mną łatwo!
⠀
Przyznam, że przez chwilę szukałam pomysłu na subtelne ulokowanie produktu, ale hej - ja się nie wstydzę tej współpracy! Nawilżające krople do oczu Hyabak (wiedzieliście, że HY to od hialuronianu sodu a ABAK to technologia pozwalająca kroplom zachować sterylność bez konserwantów?), to bardzo dobre krople, które przynoszą ulgę moim oczom. Szczerze, krótko i na temat - przestałam od Was dostawać troskliwe wiadomości "Ania, proszę, wyśpij się", nie pokazuję się z czerwonymi oczkami, nie mam uczucia piasku pod powiekami ani potrzeby tarcia ich co chwilę.
⠀
Jeśli czujesz zmęczenie oczu - polecam wypróbować. Moje są bardzo wrażliwe, a współpraca zmotywowała mnie do regularnego stosowania Hyabaku i szybko poczułam ulgę. Czemu nie wpadłam na to sama z siebie? Nie wiem, szczerze to pewnie trochę ze strachu przed zakraplaniem czegoś do oczu, ale ten okazał się irracjonalny, bo te krople nie przyniosły mi żadnego cierpienia, tylko dużo ulgi :)
⠀
#hyabak #nieprzeoczyszniczego #nawilzajacekrople  #ulgadlaoka  #bezkonserwantow #aniamaluje
Post we współpracy z marką HYABAK

Pracuję przed komputerem, relaksuję się...

Myślałam, że ten czas będzie wyglądał leniwie. Że będzie sporo relaksu i odpoczynku, tymczasem nie wiem w co ręce włożyć!
⠀
Pomysłów mam sporo, rozsadza mnie energia, nie umiem wybrać co jest mniej a co bardziej ważne, przez co robię wszystko. I want it all and I want it now!
⠀
Kocham ten moment; gdy jestem tak naładowana energią, ale znam już siebie 28 lat i wiem, że za ten skok przyjdzie za zapłacić. Że nadejdzie moment, kiedy nie uda mi się zrobić nic kreatywnego a gdy będę chciała napisać tekst na bloga, będę godzinę gapić się w ekran by napisać jedno zdanie i zamknąć klapę laptopa z uczuciem rozczarowania.
⠀
Najbardziej jestem dumna, że to od dawna już nie jest rozczarowanie sobą samą. Zaczęłam akceptować, że tak jak jest dzień i noc, biel i czerń, tak są momenty gdy czujemy się panami świata oraz takie, gdy nic nie wychodzi.
⠀
May the 4th be with you!
⠀
#aniamaluje
#lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Myślałam, że ten czas będzie...

Słowa, które psują relacje [lepiej przestać je wypowiadać]

Gdy czasem patrzę wstecz i zastanawiam się jak wyglądało moje życie kiedyś – widzę przeogromną zmianę. I nie chodzi tu tylko o zdrowie, ale takie ogólne podejście do życia. Świat wcale się nie zmienił (przynajmniej nie na lepsze), ale ja bardzo dużo zmieniłam w sobie. Jedną z takich małych rzeczy przynoszących wielkie efekty było zrezygnowanie z pewnych bardzo toksycznych słów.

Jako była pani dobra rada, naczelny narzekacz, krytykant i osoba o nieuzasadnionym poczuciu wyższości nad innymi, nie miałam takiego poziomu zadowolenia z życia jak teraz. Prawdę mówiąc – byłam niezadowolona.
Np. oceniałam ludzi po pozorach, stosując idiotyczne wzory na wartość człowieka – tak, dziewczyna po zawodówce w moich oczach nie miała zbyt wiele “punktów”, a jeszcze nie daj Boże jak miała dziecko przed osiemnastką, to już w ogóle… Tak samo myślałam że wiek jest związany z mądrością i nie nauczę się niczego mądrego od kogoś młodszego, że ktoś kto doczepia sobie włosy, paznokcie i nakłada mocny makijaż “nic sobą nie reprezentuje” i tak dalej.
Aż mi ciężko uwierzyć, że kiedyś patrzyłam w ten sposób na różne sprawy. Dzisiaj patrzę na to wszystko inaczej, zawodówka nie jest żadną hańbą, macierzyństwo zasługuje raczej na medal, a niejednokrotnie więcej nauczyłam się od małych dzieci czy bardzo młodych osób niż od bardzo dorosłych, których siwizna wydawała mi się kiedyś gwarantem doświadczenia i jakiejś mądrości, przynajmniej “życiowej”. No nie zawsze.
Wyzbywając się zazdrości, resentymentu i tego oceniania po pozorach, pozbyłam się jednocześnie tego, co leżało u podstaw problemu – nieuzasadnionego poczucia wyższości nad innymi.
I wtedy zmieniło się wszystko. 
Toksyczne słowa o których mówię brzmią niepozornie.
NIE LEPIEJ.

Podcinasz samemu końcówki? Usłyszysz:
nie lepiej pójść do fryzjera?
Podcinasz u fryzjera?
 nie lepiej obciąć samemu? 

Co w tym złego? Wydaje ci się, że nic? Posłuchaj dalej.
Kupujesz ulubione ciasto, w ulubionej cukierni. Nie lepiej zrobić samemu? – Pyta stwierdzając znajoma. 
Zrobisz w domu? – Pff, nie lepiej kupić gotowe? Rzuci zabiegany znajomy.

Nie cierpię zakupów stacjonarnych. Denerwują mnie. Wchodząc do sklepu atakuje mnie pierdylion bodźców – muzyka, zapach, pani rzucająca “w czymś może pomóc?”, chociaż liczy że odpowiem “dziękuję”, bo ma do wypakowania karton t-shirtów a nie chce siedzieć z tym po godzinach. W stacjonarnym sklepie nie mogę sobie wrzucić w wyszukiwarkę hasła “pencil skirt” a potem zawęzić kryteriów do spódniczek czarnych o określonej długości i materiale. Łatwiej mi zamknąć przeglądarkę nie wrzucając nic do koszyka, niż wyjść po kilku godzinach z galerii handlowej z niczym. Zwykle zadowalałam się czymś “prawie” idealnym, jak jesienią zeszłego roku, gdy po bezskutecznym okrążeniu całego centrum handlowego kupiłam jakąkolwiek czarną spódniczkę ołówkową. Zmarnowanie dwóch godzin na łażeniu po sklepach wydawało mi się tak bezsensowne, że musiałam nadać mu jakiś sens wychodząc ze sklepu z czymś. 
I chociaż wypracowałam sobie model, który chwilowo jest najbardziej optymalny (jak nauczę się swojej sylwetki i tego jakie kroje lubię, pewnie będę szyła na miarę ;-)), to ciągle słyszę coś w rodzaju:
– Nie lepiej kupić stacjonarnie?
– Nie lepiej wybrać polską markę?
– Nie lepiej z porządnego materiału?
– Nie lepiej :
  • krótszą?
  • dłuższą?
  • granatową?
  • z falbanką?
  • taką co tańczy, śpiewa, gra i sama się pierze?
Opcjonalnie zwrot występuje też jako “To już lepiej kupić w sklepie XXX…”
Dlaczego tak się uczepiłam tego zwrotu? Bo on zawiera w sobie takie wartościowanie, poczucie wyższości nad rozmówcą. Że ty wiesz lepiej co jest dla niego lepsze. Nie uwzględniasz faktu, że  twój rozmówca może nie ma czasu na pieczenie tortu szwarcwaldzkiego, albo że wybitnie lubi go z tej konkretnej cukierni. Ty wiesz lepiej, że lepiej zrobić domowy.
Bez sensu. Skąd znasz preferencje, upodobania i kryteria którymi posługuje się twój rozmówca?
Kup sobie sztuczne rzęsy – usłyszysz :
– Nie lepiej zrobić sobie 1:1 u kosmetyczki?
– Nie lepiej zadbać o swoje?
– Nie lepiej kupić dobry tusz?
Nie, nie lepiej. Może przedłużanie 1:1 w ocenie tej osoby rzęsy niszczy, może odżywki nic nie dały (tak, ta która pomogła tobie, więc na pewno pomoże wszystkim, też), może tusz do rzęs nie daje takiego efektu jakiego rozmówca oczekuje, a może po prostu dokonał takiego wyboru BO LUBI. BO MOŻE. BO MA OCHOTĘ.

Kto myśli że przesadzam, niech głęboko przemyśli swoje pobudki przy wypowiadaniu takich słów. Nie chcę moralizować, pouczać – nie lubię tego. Opisuję jedynie swoje doświadczenia w tym temacie.
Byłam królową nie lepiej. I nawet gdy wydawało mi się, że moje intencje są czyste niczym woda z górskich źródeł, to głęboko ukrytym motywem była taka satysfakcja, że wiem lepiej.

A przecież można inaczej. Gdy koleżanka pyta która fryzjerka w tym mieście dobrze podcina końcówki, możesz odpowiedzieć że pani z salonu przy ulicy takiej i siakiej, ale jakby była zainteresowana, to wiesz jak bez wtopy obciąć końcówki samodzielnie. – Jak chcesz, to ci opowiem.
Tylko bądź przygotowany na to, że ten ktoś nie będzie chciał :).

Nie czytam for internetowych (chyba, że wyszukiwarka mnie oszuka i wypluje nieadekwatny wynik), ale zaglądam na różne grupy. W ciągu ostatnich kilku dni zaobserwowałam takie sytuacje.
 Matka pyta o polecane mleko modyfikowane dla dziecka ośmiomiesięcznego.
W odpowiedzi:
– Nie lepiej karmić naturalnie, modyfikowane to sama chemia, syf i w ogóle umrze od tego, będzie chorować, zginie i co tam jeszcze
Dziewczyna pyta o jakieś urządzenie do liczenia kilometrów przejechanych rowerem.
– Nie lepiej ściągnąć aplikację na telefon?
Chłopak opisuje problem techniczny z telefonem i zadaje pytanie jak to naprawić.
– Nie lepiej kupić nowy?
– Nie lepiej oddać do serwisu?
– Nie lepiej wybrać telefon marki X?
Nie, nie lepiej! Kobieta wybrała taką a nie inną metodę, bo miała widocznie powód. Może nie może karmić piersią, może nie chce. Dziewczyna jeżdżąca rowerem może mieć telefon starego typu, a może ma słabą baterię, a może zwyczajnie chce osobne urządzenie, bo ma taki kaprys. Chłopak któremu coś nie zadziałało w androidzie może chcieć po prostu naprawić usterkę, bo lubi swój telefon, bo lubi robić takie rzeczy sam, bo po prostu chce.
Mamy wolny wybór. Respektujmy wybory innych, nawet jeśli nie dokonalibyśmy takich samych.


Czasami “nie lepiej” samo ciśnie się na usta. Ja np. nie bardzo umiem się ubrać i wręcz oczekuję wskazówek. Ale nawet jak masz czyste intencje i serio nie czujesz wyższości, to “nie lepiej” nie zadziała. Bo jest w jakiś sposób agresywne i pełne wyższości. A na takie wypowiedzi człowiek się automatycznie zamyka.
Puściłam wśród znajomych krótką ankietę. 
85% stwierdziło, że odpowiedź :
Nie myślałaś może o pogodzeniu studiów z pracą?
jest dużo lepsza niż:
Nie lepiej jest iść na zaoczne i do pracy?
Drugie pytanie tej błyskawicznej prowizorycznej ankiety to prośba o dodanie pierwszego lepszego krytycznego “nie lepiej”, komentującego mój wypad do Londynu na jeden dzień. Oto “nie lepiej” z 5 najbardziej skrajnych perspektyw.
  1. Nie lepiej jechać gdzieś pod namiot?
  2. Nie lepiej polecieć do Londynu na 3-4 dni?
  3. Nie lepiej spędzić ten dzień na londyńskich wyprzedażach?
  4. Nie lepiej już  do Paryża?
  5. Nie lepiej odłożyć na Tajlandię? 
Każdy ma inną perspektywę, “nie lepiej” narzuca twoją własną jaką najlepszą. A przecież każdy jest inny. Ja przestałam narzucać w ten sposób swoje zdanie innym i jakoś tak… zrobiło się przyjemniej.
Kurtka ❤ Torebka ❤  Buty 
Szanujmy wybory innych, będzie nam wszystkim na świecie przyjemniej. Mam koleżankę wegetariankę – nie prawi mi swoich “nie lepiej”, ale czasami podpowie jakiś zamiennik w przyjazny sposób. Zagląda na kilka grup i stron dla wegetarian, by wyhaczać fajne przepisy i promocje (podobno działa to całkiem prężnie). Z jej opowieści słyszałam, że istnieje jakieś silne lobby zastępowania mąki i wszystkiego innego fasolą. Najgorsze słowa jakie może sobie wyobrazić to :
Nie lepiej z fasoli?


Jaki płynie z tego wszystkiego wniosek? Taki jaki wyciągniesz, może dla ciebie rzeczywiście lepiej jest mówić to paskudne “nie lepiej”, bo sprawia ci przyjemność dowalanie innym pod przykrywką troski, dobrej rady i szczerych chęci :)), ale zachęcam do małego eksperymentu – spróbuj zamienić “nie lepiej” i “to już lepiej” na coś milszego. I proszę – gdy ktoś zapyta który odcień beżu lakier do paznokci firmy X nie wpada w róż, nie pisz : to już lepiej wybrać firmy Y,
 nie lepiej założyć hybrydy, 
nie lepiej kupić droższy, 
nie lepiej wybrać czerwony, 
nie lepiej nie malować paznokci wcale bo natura najlepsza
Jak nie znasz odpowiedzi, ugryź się w język :)).
Opcjonalnie: Niestety nie wiem jak z X, ale wiem że Y ma podobne w swojej ofercie.
Milej, bez poczucia, że ty jesteś najmądrzejszy na świecie i wiesz lepiej.
Bo nie wiesz :). Nie siedzisz w mózgu tej osoby, by znać motywy takiej a nie innej decyzji. Możesz o nie zapytać :). 
Fajnie jest mieć wybór, jeszcze fajniej – gdy wybory innych respektujemy. 
Polecam, Żanet Kaleta.
Bonus: gdy nie mam nikogo pod ręką, ustawiam aparat an samowyzwalacz i serię 10 zdjęć. Prawie zawsze aparat uchwyci jakąś śmieszną pozę. Oto dzisiejsza, złapana gdy chciałam przejść przez płotek (klik).
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania
Previous
Pozytywne ćwiczenie rozwojowe :)
Słowa, które psują relacje [lepiej przestać je wypowiadać]