Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

Słowa, które psują relacje [lepiej przestać je wypowiadać]

Gdy czasem patrzę wstecz i zastanawiam się jak wyglądało moje życie kiedyś – widzę przeogromną zmianę. I nie chodzi tu tylko o zdrowie, ale takie ogólne podejście do życia. Świat wcale się nie zmienił (przynajmniej nie na lepsze), ale ja bardzo dużo zmieniłam w sobie. Jedną z takich małych rzeczy przynoszących wielkie efekty było zrezygnowanie z pewnych bardzo toksycznych słów.

Jako była pani dobra rada, naczelny narzekacz, krytykant i osoba o nieuzasadnionym poczuciu wyższości nad innymi, nie miałam takiego poziomu zadowolenia z życia jak teraz. Prawdę mówiąc – byłam niezadowolona.
Np. oceniałam ludzi po pozorach, stosując idiotyczne wzory na wartość człowieka – tak, dziewczyna po zawodówce w moich oczach nie miała zbyt wiele “punktów”, a jeszcze nie daj Boże jak miała dziecko przed osiemnastką, to już w ogóle… Tak samo myślałam że wiek jest związany z mądrością i nie nauczę się niczego mądrego od kogoś młodszego, że ktoś kto doczepia sobie włosy, paznokcie i nakłada mocny makijaż “nic sobą nie reprezentuje” i tak dalej.
Aż mi ciężko uwierzyć, że kiedyś patrzyłam w ten sposób na różne sprawy. Dzisiaj patrzę na to wszystko inaczej, zawodówka nie jest żadną hańbą, macierzyństwo zasługuje raczej na medal, a niejednokrotnie więcej nauczyłam się od małych dzieci czy bardzo młodych osób niż od bardzo dorosłych, których siwizna wydawała mi się kiedyś gwarantem doświadczenia i jakiejś mądrości, przynajmniej “życiowej”. No nie zawsze.
Wyzbywając się zazdrości, resentymentu i tego oceniania po pozorach, pozbyłam się jednocześnie tego, co leżało u podstaw problemu – nieuzasadnionego poczucia wyższości nad innymi.
I wtedy zmieniło się wszystko. 
Toksyczne słowa o których mówię brzmią niepozornie.
NIE LEPIEJ.

Podcinasz samemu końcówki? Usłyszysz:
nie lepiej pójść do fryzjera?
Podcinasz u fryzjera?
 nie lepiej obciąć samemu? 

Co w tym złego? Wydaje ci się, że nic? Posłuchaj dalej.
Kupujesz ulubione ciasto, w ulubionej cukierni. Nie lepiej zrobić samemu? – Pyta stwierdzając znajoma. 
Zrobisz w domu? – Pff, nie lepiej kupić gotowe? Rzuci zabiegany znajomy.

Nie cierpię zakupów stacjonarnych. Denerwują mnie. Wchodząc do sklepu atakuje mnie pierdylion bodźców – muzyka, zapach, pani rzucająca “w czymś może pomóc?”, chociaż liczy że odpowiem “dziękuję”, bo ma do wypakowania karton t-shirtów a nie chce siedzieć z tym po godzinach. W stacjonarnym sklepie nie mogę sobie wrzucić w wyszukiwarkę hasła “pencil skirt” a potem zawęzić kryteriów do spódniczek czarnych o określonej długości i materiale. Łatwiej mi zamknąć przeglądarkę nie wrzucając nic do koszyka, niż wyjść po kilku godzinach z galerii handlowej z niczym. Zwykle zadowalałam się czymś “prawie” idealnym, jak jesienią zeszłego roku, gdy po bezskutecznym okrążeniu całego centrum handlowego kupiłam jakąkolwiek czarną spódniczkę ołówkową. Zmarnowanie dwóch godzin na łażeniu po sklepach wydawało mi się tak bezsensowne, że musiałam nadać mu jakiś sens wychodząc ze sklepu z czymś. 
I chociaż wypracowałam sobie model, który chwilowo jest najbardziej optymalny (jak nauczę się swojej sylwetki i tego jakie kroje lubię, pewnie będę szyła na miarę ;-)), to ciągle słyszę coś w rodzaju:
– Nie lepiej kupić stacjonarnie?
– Nie lepiej wybrać polską markę?
– Nie lepiej z porządnego materiału?
– Nie lepiej :
  • krótszą?
  • dłuższą?
  • granatową?
  • z falbanką?
  • taką co tańczy, śpiewa, gra i sama się pierze?
Opcjonalnie zwrot występuje też jako “To już lepiej kupić w sklepie XXX…”
Dlaczego tak się uczepiłam tego zwrotu? Bo on zawiera w sobie takie wartościowanie, poczucie wyższości nad rozmówcą. Że ty wiesz lepiej co jest dla niego lepsze. Nie uwzględniasz faktu, że  twój rozmówca może nie ma czasu na pieczenie tortu szwarcwaldzkiego, albo że wybitnie lubi go z tej konkretnej cukierni. Ty wiesz lepiej, że lepiej zrobić domowy.
Bez sensu. Skąd znasz preferencje, upodobania i kryteria którymi posługuje się twój rozmówca?
Kup sobie sztuczne rzęsy – usłyszysz :
– Nie lepiej zrobić sobie 1:1 u kosmetyczki?
– Nie lepiej zadbać o swoje?
– Nie lepiej kupić dobry tusz?
Nie, nie lepiej. Może przedłużanie 1:1 w ocenie tej osoby rzęsy niszczy, może odżywki nic nie dały (tak, ta która pomogła tobie, więc na pewno pomoże wszystkim, też), może tusz do rzęs nie daje takiego efektu jakiego rozmówca oczekuje, a może po prostu dokonał takiego wyboru BO LUBI. BO MOŻE. BO MA OCHOTĘ.

Kto myśli że przesadzam, niech głęboko przemyśli swoje pobudki przy wypowiadaniu takich słów. Nie chcę moralizować, pouczać – nie lubię tego. Opisuję jedynie swoje doświadczenia w tym temacie.
Byłam królową nie lepiej. I nawet gdy wydawało mi się, że moje intencje są czyste niczym woda z górskich źródeł, to głęboko ukrytym motywem była taka satysfakcja, że wiem lepiej.

A przecież można inaczej. Gdy koleżanka pyta która fryzjerka w tym mieście dobrze podcina końcówki, możesz odpowiedzieć że pani z salonu przy ulicy takiej i siakiej, ale jakby była zainteresowana, to wiesz jak bez wtopy obciąć końcówki samodzielnie. – Jak chcesz, to ci opowiem.
Tylko bądź przygotowany na to, że ten ktoś nie będzie chciał :).

Nie czytam for internetowych (chyba, że wyszukiwarka mnie oszuka i wypluje nieadekwatny wynik), ale zaglądam na różne grupy. W ciągu ostatnich kilku dni zaobserwowałam takie sytuacje.
 Matka pyta o polecane mleko modyfikowane dla dziecka ośmiomiesięcznego.
W odpowiedzi:
– Nie lepiej karmić naturalnie, modyfikowane to sama chemia, syf i w ogóle umrze od tego, będzie chorować, zginie i co tam jeszcze
Dziewczyna pyta o jakieś urządzenie do liczenia kilometrów przejechanych rowerem.
– Nie lepiej ściągnąć aplikację na telefon?
Chłopak opisuje problem techniczny z telefonem i zadaje pytanie jak to naprawić.
– Nie lepiej kupić nowy?
– Nie lepiej oddać do serwisu?
– Nie lepiej wybrać telefon marki X?
Nie, nie lepiej! Kobieta wybrała taką a nie inną metodę, bo miała widocznie powód. Może nie może karmić piersią, może nie chce. Dziewczyna jeżdżąca rowerem może mieć telefon starego typu, a może ma słabą baterię, a może zwyczajnie chce osobne urządzenie, bo ma taki kaprys. Chłopak któremu coś nie zadziałało w androidzie może chcieć po prostu naprawić usterkę, bo lubi swój telefon, bo lubi robić takie rzeczy sam, bo po prostu chce.
Mamy wolny wybór. Respektujmy wybory innych, nawet jeśli nie dokonalibyśmy takich samych.


Czasami “nie lepiej” samo ciśnie się na usta. Ja np. nie bardzo umiem się ubrać i wręcz oczekuję wskazówek. Ale nawet jak masz czyste intencje i serio nie czujesz wyższości, to “nie lepiej” nie zadziała. Bo jest w jakiś sposób agresywne i pełne wyższości. A na takie wypowiedzi człowiek się automatycznie zamyka.
Puściłam wśród znajomych krótką ankietę. 
85% stwierdziło, że odpowiedź :
Nie myślałaś może o pogodzeniu studiów z pracą?
jest dużo lepsza niż:
Nie lepiej jest iść na zaoczne i do pracy?
Drugie pytanie tej błyskawicznej prowizorycznej ankiety to prośba o dodanie pierwszego lepszego krytycznego “nie lepiej”, komentującego mój wypad do Londynu na jeden dzień. Oto “nie lepiej” z 5 najbardziej skrajnych perspektyw.
  1. Nie lepiej jechać gdzieś pod namiot?
  2. Nie lepiej polecieć do Londynu na 3-4 dni?
  3. Nie lepiej spędzić ten dzień na londyńskich wyprzedażach?
  4. Nie lepiej już  do Paryża?
  5. Nie lepiej odłożyć na Tajlandię? 
Każdy ma inną perspektywę, “nie lepiej” narzuca twoją własną jaką najlepszą. A przecież każdy jest inny. Ja przestałam narzucać w ten sposób swoje zdanie innym i jakoś tak… zrobiło się przyjemniej.
Kurtka ❤ Torebka ❤  Buty 
Szanujmy wybory innych, będzie nam wszystkim na świecie przyjemniej. Mam koleżankę wegetariankę – nie prawi mi swoich “nie lepiej”, ale czasami podpowie jakiś zamiennik w przyjazny sposób. Zagląda na kilka grup i stron dla wegetarian, by wyhaczać fajne przepisy i promocje (podobno działa to całkiem prężnie). Z jej opowieści słyszałam, że istnieje jakieś silne lobby zastępowania mąki i wszystkiego innego fasolą. Najgorsze słowa jakie może sobie wyobrazić to :
Nie lepiej z fasoli?


Jaki płynie z tego wszystkiego wniosek? Taki jaki wyciągniesz, może dla ciebie rzeczywiście lepiej jest mówić to paskudne “nie lepiej”, bo sprawia ci przyjemność dowalanie innym pod przykrywką troski, dobrej rady i szczerych chęci :)), ale zachęcam do małego eksperymentu – spróbuj zamienić “nie lepiej” i “to już lepiej” na coś milszego. I proszę – gdy ktoś zapyta który odcień beżu lakier do paznokci firmy X nie wpada w róż, nie pisz : to już lepiej wybrać firmy Y,
 nie lepiej założyć hybrydy, 
nie lepiej kupić droższy, 
nie lepiej wybrać czerwony, 
nie lepiej nie malować paznokci wcale bo natura najlepsza
Jak nie znasz odpowiedzi, ugryź się w język :)).
Opcjonalnie: Niestety nie wiem jak z X, ale wiem że Y ma podobne w swojej ofercie.
Milej, bez poczucia, że ty jesteś najmądrzejszy na świecie i wiesz lepiej.
Bo nie wiesz :). Nie siedzisz w mózgu tej osoby, by znać motywy takiej a nie innej decyzji. Możesz o nie zapytać :). 
Fajnie jest mieć wybór, jeszcze fajniej – gdy wybory innych respektujemy. 
Polecam, Żanet Kaleta.
Bonus: gdy nie mam nikogo pod ręką, ustawiam aparat an samowyzwalacz i serię 10 zdjęć. Prawie zawsze aparat uchwyci jakąś śmieszną pozę. Oto dzisiejsza, złapana gdy chciałam przejść przez płotek (klik).
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Pozytywne ćwiczenie rozwojowe :)
Słowa, które psują relacje [lepiej przestać je wypowiadać]