Ej misie moje,tęskniłam! Wyzwanie z detoksem od mediów społecznościowych było mi bardzo potrzebne. Musiałam się zastanowić, na ile jestem tu z przyzwyczajenia, a na ile z własnej, autentycznej chęci. Oczywiście godzina dziennie to utopia, moja średnia to 1h 35 minut. Nie jest usprawiedliwieniem poniedziałkowy live ani Q&A, po prostu - nie ogarniałam w godzinę! A to i tak czas, do którego nie wlicza się przeglądanie insta z fejkowego konta 🤣
Tęskniłam! Zrobiłam właśnie śliwki w boczku na blogowigilię i uciekam nagadać się z ludźmi, bo z niektórymi rzadko jest okazja się spotkać! Ale tęskniłam też za niektórymi stories i czuję, że śledzę tu na IG fajnych ludzi, skoro brakowało mi ich paplania.

Przy okazji! Chłopaku, nie polecam siebie na koleżankę twojej dziewczyny! Mam małą obsesję na punkcie zastanawiania się, czy każda sytuacja w której jestem, jest moim świadomym wyborem. Już 2 razy mi się zdarzyło, że jakaś koleżanka powiedziała „wiesz co Ania? Tak sobie myślałam o tym co mówiłaś, wiesz, o rzeczach, które robimy z przyzwyczajenia albo nawyku i doszłam do wniosku, że muszę się rozstać z Tomkiem”

Baduum-tss🥁

#aniamaluje #szczerze_pisząc #blogowigilia #śliwkiwboczku #grudzień #gotowanie #blogerka

Ej misie moje,tęskniłam! Wyzwanie z...

Jakiś czas temu Basia (@barbgrabowska) musiała się tłumaczyć, że może być jednocześnie feministką i być zauroczona postacią Berlina z La casa de papel. Chwilę później ktoś udostępnił artykuł z pytaniem, „Czy feministka może być uległa w łóżku?” w tytule. 
W książce, którą właśnie czytam jest mnóstwo głosów przerażonych mężczyzn, którzy mają jakieś tam fantazje aby ich partnerka (kobieta!) dokonała na nich penetracji albo chcą być stroną otrzymującą przyjemność podczas rimmingu. No i to rodzi w ich głowie pytanie, czy nie czyni ich to mniej hetero, albo czy mężczyzna hetero w ogóle może mieć takie fantazje.

Czy można być za prawami kobiet i nie lubić Tarantino za to, że brzydko traktował Umę Thurman, ale jednocześnie uważać, że „Pulp fiction” to dobry film? 
Czy można wierzyć ofiarom (prawdziwej lub nie, już się nie dowiemy) pedofilii Jacksona, ale jednocześnie tupać nóżką do jego piosenek?

Miałam w głowie te wszystkie pytania, które widziałam ostatnio w sieci, gdy tłukłam się z myślami, czy napisać ten tekst o tym, co fascynuje mnie w Putinie, czy nie.
I napisałam, bo w moim świecie ludzie są na tyle inteligentni by wiedzieć, że rzeczy nie są czarne lub białe, bo miedzy nimi jest tyle odcieni szarości, że tylko osoby wybierające odcień ściany w salonie zdają sobie sprawę.
Bo wierzę, że żyjemy w świecie, w którym można rozdzielić czyn albo dzieło od człowieka i że działa to w dwie strony, bo dzieło też nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla niegodziwości.

Ale myśląc o pytaniach zadawanych Basi, chciałabym tylko poprosić - jeśli nadajecie sobie jakieś etykietki, to proszę uważajcie, by nie stać się ich niewolnikami. 
Nie wiem czemu jako tło do tego wpisu wybrałam zdjęcie z San Marino💁🏻‍♀️ Wiem natomiast, że tekst o tym, co kręci mnie we Vladimirze Putinie jest na blogu. I jest napisany szczerze.

#szczerze_pisząc #sanmarino #zamek #castle #jesieniara #liście #jesień #autumn #etykietki #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #girlwhotravels

Jakiś czas temu Basia (@barbgrabowska)...

- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Nie chcesz pracować za 1500 zł? To idź do pracy za 10 tysięcy

Ten tekst chodzi za mną od bardzo, bardzo dawna. W zasadzie to jest to ciąża mocno przenoszona, więc poród nie należy do najłatwiejszych. Flow miałam akurat wtedy, kiedy miałam za dużo pracy i zadań do wykonania na uczelnię. Dzisiaj emocje troszkę już opadły, ale i tak uważam, że temat jest szalenie ważny!
Zgadzam się, że każdy powinien żyć godnie i że to nie jest fair, że sprzątaczki nie stać na głupie wakacje nad Bałtykiem. Ale wiem też, że jeśli ktoś wykonuje wyłącznie pracę mechaniczną, nie wymagającą innych umiejętności, to prędzej niż podwyżki może spodziewać się tego, że za kilka lat zastąpi go maszyna.
Pochodzę ze środowiska defaworyzowanego, nigdy nikt mi nic raczej nie dał na start, poza zepsutymi genami i chorymi oskrzelami. Złamałam mojej babci serce tym, że nie jestem kasjerką w markecie. Z jej punktu widzenia taka praca to jak złapanie Pana Boga za nogi. Bo chorobowe, bo etat, bo urlop, bo z pracy się kiedyś wychodzi.
A moja babcia wychowała się na wsi i krowy jej nie pytały czy czasem nie boli jej głowa, a jakby miała grypę czy anginę to ziemniaki same się nie wykopią, żyto samo nie zasieje, świniaki same się nakarmią, nie zarżną, nie zamienią w półtusze. Dla mojej babci to jest oczywiste, że aby żyć trzeba pracować. 
Zastanawia mnie zderzenie jej perspektywy z pokoleniem “chcę, chcę, należy mi się”. Widzę wiele osób po studiach, które na samym starcie mają wysokie oczekiwania, niestety nie zawsze idące w parze z umiejętnościami (te akademickie są często mocno odbiegające od tych potrzebnych na rynku pracy). 
I jest mi zwyczajnie przykro, bo robią sobie krzywdę na własne życzenie :(.

Dla mnie ten filmik jest mega – pan sobie wymachuje myjąc okna w rytm muzyki, ktoś ma frajdę z robienia waty cukrowej. Czad! Sama chodzę do kilku sklepów w których jest drożej niż w innych, bo obsługa jest na medal. Gdy w warzywniaku od wejścia pani mówi, że przywieźli już imbir kandyzowany o który kiedyś pytałam, to czuję się jako klient rewelacyjnie. Na lokalnym targowisku czereśnie zawsze kupowałam od pana, który mnie kiedyś  zaczepił i poczęstował ;-). Gdy ktoś ma frajdę ze swojej pracy, to widać to w każdym jego działaniu.

A jednak pod filmikiem pojawił się komentarz :  Nie wiem czy lubią… Po prostu zasuwają jak maszyny.


Hmmm…

Maszyny. Fajne słowo klucz. Bądźmy kimś więcej niż maszyną. Jesteśmy ludźmi. Jeśli działamy jak maszyny, to kiedyś właśnie maszyny nas zastąpią.

Bo spójrzmy na to z drugiej strony – dlaczego ktoś miałby CHCIEĆ dać ci pracę?

Media i przede wszystkim jakiś zakorzeniony w mentalności wielu ludzi marksistowski element każe myśleć, że to przedsiębiorcy są tymi złymi, bo mają. Mają i nie dadzą. Bo to niesprawiedliwe.
Hmmm… moim zdaniem to państwo nad brzydko mówiąc – dyma.

Polecam proste wyliczenie (część drugą też). To jest mega smutne. Płacę mnóstwo pieniędzy a to co mam od państwa w zamian jest jakąś kpiną. Ja wolałabym mieć wybór i nie musieć płacić na NFZ, bo nie korzystam. Serio, ubezpieczyłabym się chętnie prywatnie – dzisiaj płacę podwójnie.

To nie ten co daje ci pracę jest zły – jeśli ma, to na to zapracował, a jeśli dostał…cóż, ja też chciałabym dać swoim dzieciom coś fajnego na start. A ty nie? Zawiść nie prowadzi do niczego dobrego, polecam zresztą książkę o której pisałam kiedyś w tekście książki, które zmieniły moje życie

Moim zdaniem każdy jest kowalem własnego losu. Kurczę – ja też zaczynałam od bardzo nisko płatnych zleceń. Ale wiecie co? Od czegoś trzeba zacząć, nauczyć się podstaw.  A jeśli już mamy jakąś pracę, to mega fajnie jest wykonywać ją z radością ;-).
Znam wiele takich historii – chłopak tuż po liceum rozdawał ulotki, przy okazji częstując ludzi uśmiechami i wesoło zagajając – nigdy nie traktował tej pracy jako zesłania czy kary. Z jego pozytywnym podejściem stwierdził, że nauczy się przełamywać swoją nieśmiałość w ten oto sposób. Jedna z osób której wręczał ulotki zaproponowała mu pracę na portierni. Niby nic, ale krok lepiej niż stać na zimnie, deszczu, lub pełnym słońcu. Pracował na portierni na pierwszym roku studiów, jednocześnie czytając sobie pod biurkiem swoją ulubioną fantastykę. Za każdym razem gdy zmieniał pracę, zmieniał ją na lepszą. Dzisiaj wiedzie mu się naprawdę nieźle, ma po studiach pracę w zawodzie :).
Dziewczyna nie poszła na studia, bo przydarzyło jej się po drodze dziecko. Nie znalazła żadnej stałej ciekawej pracy, więc zgodziła się zostać agentką nieruchomości na modelu prowizyjnym. Poczytała sporo książek o technikach sprzedaży i negocjacjach – motywowała ją jak najlepsza przyszłość dla jej córeczki. Szybko okazało się, że potrafi sprzedać prawie każde mieszkanie. Uwielbia swoją pracę.
Jechałam dzisiaj pociągiem i spotkałam koleżankę. Podczas bardzo trudnych studiów (analityka medyczna) pracowała poza zawodem. Ale od czegoś trzeba zacząć ;-). Tuż po studiach posypały się oferty pracy – nikt nie potrafi tak pasjonująco opowiadać o surowicy albo pobieraniu krwi. Kocha swoją pracę, chodzi do niej z przyjemnością. Opowiedziała mi o swojej koleżance, która bardzo chciała pracować w instytucie hematologii i przez osiem godzin dziennie patrzeć przez mikroskop. Też dostała pracę w zawodzie zaraz po studiach. Agata nie ma ego z kosmosu – szczerze przyznaje że wiele nauczyła się dopiero w pracy. I jakbym miała się zastanowić czemu ona ma pracę a inni ludzie z jej rocznika nie zawsze, to widzę odpowiedź od razu – jest nastawiona na naukę, ma otwarte podejście, lubi to co robi.
Nie chcesz pracować za 1500 zł? Fantastycznie. Złóż CV do firmy w której będziesz pracował za 10 tysięcy :)). 

 Ale jeśli nie masz umiejętności, to nie miej proszę pretensji do pracodawcy, świata, rynku pracy. Twoja sytuacja jest wypadkową decyzji jakie podejmujesz przez całe swoje życie. Może poszedłeś na niewłaściwe studia, bo bałeś się, że sobie nie poradzisz, może nie chciałeś pracować podczas studiów – trudno, to były twoje decyzje, teraz ponosisz ich konsekwencje. Ale nic nie jest nieodwracalne! Składając podanie do pracy o niskim wynagrodzeniu sam wyceniłeś swoje umiejętności i czas na taką a nie inną płacę – przecież gdybyś miał wyższe kwalifikacje, złożyłbyś CV gdzie indziej. Możesz narzekać i biadolić albo się rozwijać, chociażby małymi kroczkami ;-).

Znam osoby, który wyszły z naprawdę tragicznej biedy. Ich determinacja, upór, chęć nauki zaprowadziły ich dużo wyżej. Nie mówię, że każda z tych osób jest dzisiaj bogata – niektórym spokojnie starcza życie na średniej stopie – to też jest ok. Za każdym razem zmieniały pracę na trochę lepszą, starały się robić to co robią najlepiej jak potrafią. I to procentowało. 
Bardzo serdecznie zachęcam cię do tego, by być kimś więcej niż maszyną.
Znam sklep mięsny, w którym obsługuje kilka osób, ale w kolejce często ktoś przepuszcza osobę tylko po to, by trafiła mu się ta jedna jedyna, która po prostu zawsze wesoło zagada, pokroi na cienkie plastry i nie marudzi gdy ktoś chce tylko 3 cienkie plasterki szynki albo wybiera najmniejszą pasztetową jaka jest. Nie sądzę, aby sklepowi opłacało się ją zwolnić.
Gdy potrzebowałam kupić zeszyt, ołówek, gazetę, nie chodziłam po to do sklepu ani do kiosku, tylko do “Pana Janka” – kioskarza, który był zawsze bardzo uprzejmy.
Mój ukochany dziadek ciągle miał jakieś wpadki językowe, które go potem zawstydzały. Chciał kupić żelki “dżdżownice” a na język nasuwało mu się “czy są robale?”.  Wybierał więc sklep, w którym czuł się pewnie, bo sprzedawał ktoś uprzejmy, kto lubi swoją pracę. Podczas gdy jedni narzekają na to, że ich małe sklepiki padają “przez duże markety”, ja widzę wiele takich osiedlowych, które mimo wyższych cen i uboższego asortymentu naprawdę nieźle się trzymają. Bo ktoś wpada na ploty do pani Ani, albo kupuje zabawki u pani Oli. 
Cokolwiek robisz – bądź proszę kimś więcej niż maszyną. Zrób to dla siebie, bo fajnie jest lubić swoją pracę. A jeśli jej nie lubisz, to spróbuj polubić albo zastanów się co TY możesz zrobić, by mieć następnym razem trochę lepszą ;-))).

Komplet ze zdjęcia : klik (z moim kodem AP-aniamaluje macie 40% zniżki :)), mój rozmiar to XS 🙂 buty stąd

Mamy XXI wiek – wiek możliwości. Nieograniczony dostęp do wiedzy – internet, biblioteki. Nigdy nie mieliśmy tyle możliwości co dzisiaj. Wiedza jest na wyciągnięcie ręki :). I znam wiele osób, które z tych możliwości korzystają – to jest niesamowite! Też możesz tak robić 😉

Ah, jeszcze jedno – ja też bym chciała, by każdy zarabiał godnie, żeby wszyscy ludzie na świecie mieli dostęp do wody pitnej i żeby nie było wojen. Nie mogę zmienić świata, ale mogę zmienić siebie ;-).

I bardzo, bardzo polecam ten film:

Buziaki!


Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

8
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
rubinowaaahttp://hellosmile.blog.onet.plGingerNatalia TMichał Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marta
Gość

Witaj. Mój komentarz nie dotyczy tego tekstu, dotyczy on Twojego wpisu, który dodałaś już dawno temu, a ja nie mogę go teraz znaleźć. Tekst dotyczył rodziców, a dokładnie chodziło w nim o to, że rodzicom nie zawsze należy się szacunek, czy miłość ze strony dziecka. Jeśli wiesz o jaki tekst chodzi to bardzo proszę o link. Z góry dziękuję!
Pozdrawiam!
Marta.

http://hellosmile.blog.onet.pl
Gość
http://hellosmile.blog.onet.pl

Weszłam tutaj dzisiaj po to , aby podzielić się z Tobą swoim nowym odkryciem! Może już wiesz, ale powtórzyć nie zaszkodzi. Czystek podobno świetnie działa na drogi oddechowe, spróbuj! Może i Tobie pomoże. Powodzenia!

rubinowaaa
Gość
rubinowaaa

Ha! Cudowny tekst. Moje życie trochę się porozpadało, ale czerpię ogromną satysfakcję z mojej pracy, zwłaszcza ze moi znajomi jej nie mają, albo jest nie taka, jak oczekiwali. W każdym razie niektórzy uważają mnie za wariatkę, bo bardzo lubię swoją pracę mimo tego, że jest taka wymagająca. Sęk w tym, że bardzo walczyłam ze swoim ciałem, aby pozwoliło mi ukończyć studia i pracowałam w wakacje od 2 roku studiów, dlatego propozycja nie spadła mi z nieba i uważam, że na nią zasłużyłam. Cieszę się, że robie coś, co miało być dla mnie niemożliwe. Nie zarabia się w tym zawodzie jak… Czytaj więcej »

Ginger
Gość
Ginger

Uważam, że trochę przekolorowujesz i przedstawiasz problem czarno-biało. W wielu przypadkach mowienie “masz na co zasługujesz” jest dość krzywdzące… Nie chcę zwalac winy na wiek, ale mam wrażenie, że za 10 lat nie będziesz widziała wszystkiego tak zero jedynkowo. Życie różnie się układa, nie wszystko zależy od nas… Widzę, że jesteś , pewna siebie i przedsiębiorcza, ale ludzie są różni, nie wszyscy będą aktywnymi przedsiębiorcami bo nie maja takich predyspozycji a traktowanie tego jako “winy” jest moim zdaniem co najmniej nie na miejscu…

Natalia T
Gość

Podchodzę do pisania tego komentarza już 4 razy, jakoś na telefonie w ogóle nie mogłam go napisać, nie wiem czemu. Dopadłam laptopa więc pisze 🙂 Trochę się nie zgodzę. Temat bardzo mi bliski. Ludzie, którzy idą na studia, bo chcą coś po nich robić konkretnego, a nie tylko dla papierka, mają ambicje. Czemu po wkładzie w studia (bo np są płatne), po wielu drogich kursach, stażach, praktykach mają iść na kolejne staże (bo przecież praktyki nigdy za wiele/praktyke gdzies trzeba zdobyć), albo praca na umowę zlecenie za 1500 zł i firma nie przewiduje innej umowy, tylko ciagle umowa zlecenie. Jeden… Czytaj więcej »

Michał
Gość

Aniu to jest pierwszy tekst z którym zgadzam się niemal w 100%. Podnoszenie własnych kwalifikacji, odwaga, pewna forma upartości wraz z zaangażowaniem – to najlepszy sposób na sukces.

Sylwa
Gość
Sylwa

Wyglądasz 100 razy lepiej w tym komplecie niż modelka ze sklepu

Małgorzata Chudy
Gość
Małgorzata Chudy

Czasami praca za niższe pieniądze jest lepsza niż za wyższe. W większości przypadków, aby dostać prace za 10 000 trzeba dać bardzo dużo od siebie. Trzeba zainwestować swój czas, pieniądze., zrezygnować z alternatyw. I nie zawsze jest to tyle warte. Czasami może okazać się tak, że kiedy będziesz gotowy, aby podjąć “prace marzeń” to akurat skończą się miejsca. I zostaniesz z niczym. Na nic, że będziesz pchany przez rodzinę, znajomych, oczekiwania społeczne. Musisz znaleźć szczęście w sobie, pieniądze są tylko środkiem do celu. Tak naprawdę maja wartość taką jaką im sam nadasz. Maja wartość tylko przez to co chcesz mieć.… Czytaj więcej »

Previous
Wege kotleciki jak z Ikea :)
Nie chcesz pracować za 1500 zł? To idź do pracy za 10 tysięcy