Instagram has returned invalid data.

7 rzeczy, które warto zrobić latem…

Mam dzisiaj dla Was wyjątkową listę rzeczy, które warto zrobić latem. Dlaczego warto i dlaczego akurat latem? Zapraszam do lektury ;-).

Często piszecie mi, że chcielibyście poczuć się sobą, a boicie się reakcji otoczenia, presji, tego co inni powiedzą, jak na was spojrzą. Z jednej strony rozumiem, bo sama kiedyś tak miałam, co opisałam na przykładzie kapeluszy i wianków – nie nosiłam ich, bo spodziewałam się reakcji, że są pretensjonalne albo infantylne – cały tekst z opisem moich emocji wtedy i dziś – tutaj (klik). Ja głęboko przebudowałam swoje wartości i staram się żyć tak, abym była maksymalnie szczęśliwa, na tyle na ile można nie krzywdząc innych. Wiem jednak, że cała masa moich czytelników postępuje zgoła odmiennie.
Bo hej, to jest nie fair. Od małego tłucze się dziewczynkom, że mają być skromne, grzeczne, nie mówić głośno o swoich sukcesach (bo chwalipięta), a na komplementy reagować zaprzeczeniem i fałszywą skromnością (bo inaczej – zarozumiała). A potem rosną kolejne pokolenia kobiet, które poświęcają swoje pragnienia, marzenia i potrzeby na rzecz marzeń innych – o sobie myślą na końcu. Przeraża mnie to trochę, bo większość maili które do mnie nadsyłacie* opisuje problemy wynikające z podobnego wychowania i wielki strach przed opinią innych…
*Tak, wiem, od czerwca raczej nie odpowiadam na maile, za co przepraszam, ale musiałabym mieć jakieś 80 godzin doby…
Ten tekst adresuję takim właśnie osobom – głównie młodym kobietom, które nie przebudują swoich przekonań z dnia na dzień, ale mogą spróbować przekonać się, jak to jest być WOLNYM od presji, oczekiwań i lęku o spojrzenia ;-). Dla tych osób wakacje są idealną okazją do spróbowania życia, o jakim zawsze marzyły. Jeśli jesteś nastolatkiem albo studentem, który nie martwi się o swoje utrzymanie – będzie Ci dużo łatwiej. Jeśli jesteś osobą pracującą, bez dużych nakładów finansowych, matką gromadki dzieci – będzie trudniej, ale nie ze wszystkim. Możesz wtedy zamiast gdzieś daleko, wybrać się do sąsiedniego miasta ;-).
Ważna uwaga wstępna : Nie mylimy tego o czym piszę z  częstym zachowaniem wczasowiczów za granicą, którzy czują się bezkarni i zachowują się jak bydło 🙂 
Ok, zadanie polega na tym, by – jak się pewnie domyślacie – spróbować wersji light czyli tam, gdzie inni nas nie znają. Często nie boicie się reakcji ludzi, tylko ludzi, których znacie. To duża różnica ;-). Lista rzecz, które warto spróbować w takich warunkach :
1. Jeśli możesz, spróbuj przez tydzień wieść swoje wymarzone życie. Warto odkładać na ten cel systematycznie jakąś kwotę. Jeśli uda Ci się to zorganizować, żyj tak, jak zawsze chciałeś, na tyle, na ile to możliwe. Wstań o której chcesz, zjedz śniadanie w białym puchatym szlafroku, popijając ulubioną kawę i przeglądając kolorowy magazyn w towarzystwie świeżych kwiatów w eleganckim wazonie … czy jaką tam masz wizję ;-).
2. Naucz się chodzić na obcasach. Być może pomoże Ci mój tekst: jak nauczyć się chodzić na obcasach (klik). Jeśli trzymasz na półce jakieś wyjątkowo odważne buty, których krępujesz się nosić u siebie – noś je na wakacjach ;-). Poczuj jak to jest nosić to, co się chce. Tylko proszę, dobrze dobierz buty! Ja nieustannie zaliczam wpadki, gdy szpilki zapinane z paskiem wokół kostki zapinam za luźno o oczko i palce zjeżdżają za nisko 😀 Dopiero patrząc na te te zdjęcia (klik!) zobaczyłam jak fatalnie to wygląda 😀 Mówię o tej pani butach z krzyżującymi się paskami, przyjrzyjcie się palcom i nie popełniajcie TEGO błędu.
3. Wybierz się na karaoke albo imprezę (może być disco polo jeśli lubisz!) i śpiewaj głośno, tak jak, zawsze chciałaś, ale się wstydziłaś. Często piszecie, że nie umiecie się bawić, bo spojrzenia, bo inni ludzie… śpiewa zaskakująco często przewija się w mailach, pora to zmienić!
4. Idź poćwiczyć – sama pobiegaj, idź do nieznanego klubu fitness na wymarzoną zumbę albo wybierz się na pierwszą lekcję pole dance (często pierwsza jest darmowa). Zrób to, co skrycie zawsze chciałaś zrobić.
5. Zacznij chodzić w sukienkach, zamiast w spodniach. Myślę, że lato to idealna pora na moje wyzwanie 100 dni bez spodni (klik). Nie będę się o nim kolejny raz rozpisywać bo wszystko jest pod linkiem, ale uspokoję tylko, że nie chodzi o to, by 100 dni z rzędu nosić sukienki i spódniczki, jest sporo łatwiej ;-).
6. Spróbuj swojej idealnej diety. W mailach i wiadomościach (nawet nie wiecie ile tego dostaję!) przewija się ten schemat. Jedna z czytelniczek nie gotuje swojej ulubionej zupy szczawiowej, bo mąż i dzieci nie lubią. Posłuchaj mnie uważnie – zrób sobie od tego urlop i pomyśl o sobie. Mąż nie chce “dziubać kaszy”? Trudno, raz może sobie zrobić obiad ze słoika, nie zginie. Nie bądź cierpiętnicą i spróbuj przez tydzień lub chociaż wolny dzień jeść tak, jak zawsze chciałaś. Piękna owsianka z owocami rodem z instagrama? Czemu nie! Ja polecam zaprzyjaźnić się z kaszą jaglaną – tej w woreczkach (klik) nikt nie zepsuje 🙂 
7. Jestem pewna, że sama najbardziej wiesz, czego sobie odmawiasz, z czego rezygnujesz, bo priorytetowe są dla ciebie reakcje i pragnienia innych. Napisałam o tych zachowaniach, o których najczęściej piszecie w wiadomościach ;-). Jeśli czytając moją listę myślisz tylko “dzięki że pozwalasz mi zjeść owsiankę, captain obvious” to super! Cieszę się, że nie wszyscy potrzebują takich tekstów 😀 
Dlaczego warto zrobić sobie takie wyzwanie idealnego życia? Chociażby po to, by nie grać w grę “gdyby nie ty” (polecam książkę ” W co grają ludzie”), zobaczyć jak to jest być sobą i… pomyśleć co dalej.
Być może jednak gotowanie innych rzeczy niż zupa szczawiowa sprawia Ci wielką radość i zostanie po staremu, być może porozmawiasz z partnerem i dzieciakami i ustalisz – słuchajcie, będę wam smażyć te schabowe, ale raz gotuję tak jak wy lubicie, raz tak jak ja – raz owsianka na śniadanie, raz jajecznica. 
Może się okazać, że na zajęciach fitness wcale nikt nie patrzył na twoje fałdki (bo zajmował się swoimi) i nabierzesz odwagi by pójść na fitness na twoim własnym osiedlu. Myślę, że zdecydowanie warto spróbować – to pozwala troszkę bardziej się otworzyć i wewnętrznie odmłodnieć ;-).
Uprzedzając pytania – wianek z choies (klik), ale są też w H&M (drogo, jakieś 3 dyszki o.O) lub w sklepach typu india shop – np. na dworcowej w Bydgoszczy po mniej niż 5 zł ;-).
Pozdrowienia!

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Nudzi mi się – 13 sposobów na nudę :)
7 rzeczy, które warto zrobić latem…