Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

100 dni bez spodni – jak wyzwanie pomogło mi poukładać siebie

   W marcu wymyśliłam sobie wyzwanie – 100 dni bez spodni. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo pomoże mi zrozumieć siebie.

    Wyzwanie skończyłam już dawno, a dla tych, którzy nie wiedzą , krótka informacja – nie chodziło o to, aby nosić sukienki i spódniczki 100 dni z rzędu, ani żeby wyrobić się z tym w jakimś określonym czasie. Dla mnie celem było założenie czegoś innego niż spodnie przynajmniej 100 razy, a czy zrobię to w ciągu stu, dwustu czy tysiąca dni – bez znaczenia.

Zasady wyzwania są tutaj : 100 DNI BEZ SPODNI, ARKUSZ WYZWANIA

   Zawsze lubiłam sukienki, ale myślałam o nich jako o elemencie garderoby zarezerwowanym na specjalne okazje.W ten sposób doprowadziłam do sytuacji, gdzie zwyczajna, prosta mała czarna była strojem świątecznym…ładne sukienki były ładne. W szafie.

Nie wiem czy wszyscy czytaliście mój tekst : życie jest za krótkie na bawełniane gacie, a jeśli czytaliście, to czy uchwyciliście jego metaforyczności, czy czepiliście się tego, jakie majtki są dla was wygodne. Po prostu w pewnym momencie załapałam, że każdy dzień jest dla mnie specjalną, wyjątkową okazją. Nie mam czasu na zastanawianie się nad normami kulturowymi i tym, jak odbierze mój ubiór inna osoba. Dla mnie liczy się moje życie i to jak ja je przeżyję.

Piszę te słowa po ciężkim tygodniu, bo spędziłam go ledwo żywa, kaszląc, wymiotując, płacząc z bólu i bezsilności. Jeśli jesteś jedną z osób, które mają w tym momencie na języku – “mogłabyś nie pisać ciągle o swojej chorobie?”, to do widzenia, iks jest w prawym górnym rogu. Prawda jest taka, że mój stan zdrowia wpływa na każdą jedną decyzję w moim życiu. Na ścieżkę zawodową i walczenie o możliwość ewentualnej, zdalnej pracy z domu. Na miejsce zamieszkania, żeby blisko był las i dobre powietrze. Na to co jem, co piję, jak spędzam czas. Na to,że nie lubię się malować, bo łzy od kaszlu rozmażą każdy tusz. 

Każda jedna, najmniejsza decyzja w moim życiu uwzględniała stan zdrowia. Nie da się tego pominąć.

W takie dni, które są naturalną konsekwencją nadprodukcji śluzu przez moje oskrzela (raz na jakiś czas po prostu muszę to zwymiotować, pięknie i poetycko, prawda?) mam dość. Jestem zła i pozwalam sobie na tę złość. Nauczyłam się, że tłumienie emocji nie jest rozwiązaniem. Zastanawiam się wtedy, czy gdybym miała wybór, urodziłabym się w innym ciele.

Kiedy schodzi ze mnie złość a zostaje tylko ból w klatce, opadają też emocje. I wtedy wiem, że nie wybrałabym żadnego innego ciała.

Bo kocham siebie, każdy jeden fragment mojego ciała. Moje oskrzela za to, że pracują, chociaż coś im się pomyliło i trochę za mocno. Moją głowę, za to, że myśli, czuje, zastanawia się. Moje ręce, za to, że potrafią przelać myśli na papier czy klawiaturę, ukroić kawałek imbiru i zamieszać zupę. Moje nogi, za to, że niosą mnie każdego dnia przed siebie i że mogę im ufać. 

Lubię siebie, lubię swoje niedoskonałe ciało. Lubię być Anią. I lubię być kobietą.

A mam chwilę, że wcale się nią nie czuję. Od dwóch lat nie mam miesiączki (rozwinęłam temat tutaj, więc nie będę powtarzać) i czasami czuję się taka…wybrakowana? Tak, to dobre słowo.

Wtedy zakładam sukienkę. I czuję, że jestem kobietą. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. 

Link do sukienki: http://goo.gl/gDZKWQ

Link do sukienki: http://goo.gl/gDZKWQ

   Ta na przykład ma moc sprawiania, że czuję się lekko. Zabawnie, swobodnie. Kiedy mam ją na sobie, czuję, że jestem młoda i wiele mi wolno. Nie pokazuję ani kawałka biustu, nawet nie podkreślam talii, bo jest w niej nieco za luźna. Jest taka jak ja – skrajna. Niby czarna i smutna, ale zabawna, wesoła. Uwielbiam ją.

link do sukienki:  http://goo.gl/QKJiiQ

link do sukienki:  http://goo.gl/QKJiiQ

  W tej czuję się jak bogini. I chętnie sprawię sobie taką w innych kolorach. Mogę ją wiązać i układać na różne sposoby.Nosić na oficjalne okazje i latem jako jedyną rzecz, którą mam na sobie. Lubię jak powłóczysty materiał głaszcze moje nogi i faluje z każdym moim krokiem. Lubię czasem nie założyć stanika pod spód. A kiedy nie mam ochoty na jedno z miliona możliwych wiązań…owijam paski wokół talii i noszę sukienkę jako spódnicę maxi. Do jesiennego swetra….

Link do sukienki: http://goo.gl/6fdD6a

Link do sukienki: http://goo.gl/6fdD6a

Ta z kolei potrafi wiele. Jest szara i zwyczajna i w zależności od mojego humoru – może grać pierwsze skrzypce albo być tłem. Kiedy mam ochotę poczuć się kobietą i czerpać przyjemność z bycia pożądaną, zakładam ją tak, aby wiodła prym. Wciąż bawi mnie jak niewiele trzeba, by mężczyźni wodzili wzrokiem. Linię ich spojrzenia można zmienić na niewidzialną smycz czy łańcuch. Ale jestem kobietą i czasami mam inny humor i nie lubię, jak ktokolwiek na mnie w ten sposób patrzy. I wtedy sukienka też się sprawdza, bo jako szara, bawełniana sukienka jest tak zwykła, że może być dowolnym tłem…

Jest we mnie wiele różnych “Ań”. Jestem chaosem, mam milion sprzecznych pragnień i różne marzenia. Wyzwanie z noszeniem spódnic i sukienek pozwala mi je realizować.

Nie wiem na czym polega magia spódniczek i sukienek. Ale mają niezwykłą moc.Potrafią czynić czary  niedostępne dla żadnych spodni. 

Jest jednak z nimi kilka kłopotów.

– Siadanie.

Nie jestem typem damy ani kobiety w garsonce. Często siadam po turecku, uwielbiam też siadać na podłodze. Stojąc często opieram nogę na drugim kolanie, jak w pozycji drzewa (z jogi). Myślałam, że tego nie da się pogodzić z sukienkami. A jednak – po coś są maksi 😉 

– Buty :

Chociaż uwielbiam szpilki i inne obcasy, obawiałam się, będę musiała chodzić w nich cały czas. Mimo posiadania wygiętych w o łydek (mam szpotawe kolana:)), nie czułam się źle zakładając trampki do spódniczki. Płaskie sandały też nie stanowiły żadnego problemu.

Wygoda :

Prawda jest taka, że żadna z obaw się nie potwierdziła, bo jest milion razy wygodniej i ….przestałam lubić spodnie.

Wnioski: 

Kocham spódnice i sukienki. Łapię się na tym, że wchodząc do sklepu w pierwszej kolejności właśnie ich wypatruję wzrokiem. W mojej szafie najwięcej jest właśnie sukienek. Bardzo cieszę z tego, że nadchodząca zima ma być ciepła, bo czekam aż dojdą do mnie zamówione spódniczki 🙂 Rozglądam się też za ładnymi botkami i kozakami 😉 

Ostatnio zamówiłam sobie taką kurtkę…ale porwała ją siostra i w sumie nawet lepiej, bo chyba wole płaszcze :

 Link do kurtki: http://goo.gl/bIvnGi

 Link do kurtki: http://goo.gl/bIvnGi

PS. Wszystkie ubrania pokazane w tym tekście kupiłam na sheinside.com. Linki prowadzą bezpośrednio do każdej rzeczy, a dzięki temu, że ja zamieszczam, raz na jakiś czas mogę zrobić konkurs z bonem na 100$ do wygrania 😉

Gdybyście mieli problem z tym jak kupować z Chin, linkuję instrukcję. Oraz zachęcam do poszukiwań, bo czasami te same rzeczy są dużo taniej na konkurencyjnych serwisach :).

Kto z Was lubi sukienki?

Jakie macie patenty na sukienki zimą?

PS. Wyniki konkursu Seboradin jutro 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

150
Dodaj komentarz

avatar
81 Comment threads
69 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
malenkaAniamalujeAnonimowyNiedopowiedzianeArtinowy Świat Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
fellogen
Gość

Sukienki zimą? Rajstopy 60, proste kozaki – oficerki i ładny płaszczyk. I można chodzić jak latem. Co prawda long kiece się nie sprawdzają, ale takie przed kolano jak najbardziej
Zdrowia życzę!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Noszę 2x 100den + grube zakolanówki i jest super w najgorsze mrozy. 😀
PS. Ania wyglądasz super w tych ubraniach!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cieszę się, że wróciłaś, bo odświeżałam blog codziennie. Wyglądasz pięknie w tej czarnej sukience, sama szukam takiej z "kropkami" bo mi się bardzo podobają. Z Twoją figurą w każdej wyglądasz dobrze 🙂
Przyznam, że wyzwania nie podjęłam, ale zmotywowałaś mnie do częstszego noszenia spódniczek. Miałam obawy, ale czuję się bardziej radosna, pewna siebie i kobieca, ale też troszkę dziewczęca 🙂

Ev
Gość
Ev

Ja też:))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cudne te sukienki, zwłaszcza ta pierwsza 🙂 Rób dalej swoje Aniu i niczym się nie przejmuj:*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ta pierwsza piękna, wyglądasz w niej super:)

Marudna Maruda
Gość

Piękne sukienki. Bardzo dobrze, że podjęłaś takie wyzwanie i na pewno pomogło Ci to w pokochaniu siebie. Pozazdrościć samozaparcia i dążenia do celu. Jesteś świetnym przykładem na to, że można funkcjonować w sposób normalny i być piękną mimo przeciwności.
Kocham sukienki lniane, bo są luźne, w moim rozmiarze i urocze. Na zimę się niestety nie nadają. 😉

Kinga E.
Gość

Aniu, masz piękną figurę, jestem pod wrażeniem:)

Mademoiselle J.
Gość

ja też zawsze uważałam, że wszystkie sukienki i spódnice są zarezerwowane tylko na jakieś wyjątkowe okazje, ale od pewnego czasu przełamałam się i noszę je także w normalny dzień – dzięki Twojemu tekstowi przestałam też się przejmować tym, co pomyślą inni (chociażby w kwestii ubioru) i to naprawdę pomogło mi na zwiększenie pewności siebie 😉
tym bardziej cieszę się na ciepłą zimę i możliwość noszenia kiecek przez cały czas 😉

pidzamowa
Gość

Hahaha Aniu, u Ciebie reality przewyższa expectactions jakieś 100 razy 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zgadzam się! A pupa w siwej sukience boska!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jeśli chodzi o niewygodę sukienek i spódniczek to mój główny problem to golenie nóg ;p Jestem strasznym leniem i zima równa się u mnie http://weknowmemes.com/wp-content/uploads/2014/09/winter-is-coming-hairy-legs.jpg

pidzamowa
Gość

a mi np. strasznie po nim wrastają 🙁

Seldirima
Gość

Grube kryjące rajstopy i problem odpada 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tak, depilatory sa okropne przez to wrastanie. I odrastają mocniejsze. Po paście cukrowej też czasami wrastają jak się nie zrobi porządnego pilingu co by wylinkę regularnie usuwać, ale po niej przynajmniej odrastają słabsze, w niektórych miejscach mam już łyse 🙂 a odrośnięte włoski niektóre łapię paznokciami i lekko wychodzą tak się poluźniają mieszki 🙂 dziękować za pastę, reszta metod się chowa. A fakt, zimą kiedy nie chce mi się depilować grube rajstopy sa niezawodne. Facet ma gęsto owłosione, to i ja mogę mieć, kogo poza mną samą obchodzi stan moich nóg…

emajla
Gość

Aniu!
Jakże piękne, te wszystkie sukienki! Kilku z nich nawet nie widziałam, jak sobie szalałam z bonem 😀 Na sheinside jest tyle pięknych rzeczy <3 Moim zdaniem sukienki to świetna sprawa, bo dzięki jednej rzeczy ma się cały outfit z głowy.
Dobre rajstopy i wysokie kozaki powinny dać radę zimą, jak się chce założyć sukienkę/spódniczkę.

Lena Poleska
Gość

Ten sklep z którego masz sukienki jest straszny… chciałabym je mieć WSZYSTKIE!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie wyobrażam sobie szafy bez sukienek, doszłam już do tego etapu, że jak chcę się poczuć inaczej muszę założyć spodnie 😀
PS. Życzę Ci, żeby jak najszybciej nadszedł czas, że to choroba się będzie musiała dostosować do Twoich decyzji życiowych, nie na odwrót! Jakoś tak po prostu wiem, że Ci się to kiedyś uda :*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja lubię sukienki do tego stopnia, że zawsze obskakuję kilka studniówek – kuzyni, koledzy, brat przyjaciółki 🙂 Jestem już dwa lata po maturze, a byłam już na siedmiu studniówkach 🙂

Carrie
Gość

Aniu, jak miło znowu poczytać Twoje słowa! 🙂 Czarna w kropeczki i szara moje faworyty, szpilki zresztą też są piękne! Dużo zdrowia!!

ona
Gość

Ja też tęskniłam, pięknie wyglądasz w tych sukienkach, tą czarną sama bym kupiła ;). Fajnie, że pokazałaś jak te ciuchy naprawdę wyglądają, a kurtka też mi się podoba i ten wielki kaptur.

Chabrowe wariacje
Gość

Piękne sukienki 🙂

Gwiazdka.
Gość

W szarej sukience wyglądasz jak milion dolarów! 🙂 Niby taka zwyczajna, na wieszaku pewnie nie zwróciłaby mojej uwagi, ale założona… Cudo 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ciekawe wyzwanie. Dzięki niemu zaczęłam się zastanawiać ile tak naprawdę mam tych sukienek i spódnic. Jest tego niewiele, a to co mam leży w szafie na "może kiedyś". Trzeba to sobie przemyśleć. Może pora na zmiany 😉Co do zdjęć. Prosiłaś o rady, a w tym przypadku widzę, że wcale ich nie potrzebujesz, bo wszystkie są świetnie dobrane! I ładnie podkreślają Twoją figurę, która i tak jest świetna! 🙂A odnośnie zdrowia – życzę Ci go jak najwięcej i żebyś miała siłę na te gorsze dni. Nie rozumiem czemu ludzi drażni to, że o tym wspominasz- to Twoje życie. Ogólnie to bardzo… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ohh Aniu, lubie cie coraz bardziej, z notki na notke. Czytam każdy twoj post od jakiegoś czasu i nigdy jeszcze nie skomentowałam, wiec czas najwyższy. Uwielbiam twoje posty, sa inspirujące i takie prawdziwe… Ty jesteś prawdziwa. Niczego ani nikogo nie udajesz, zawsze szczera, to w tobie cenie, tez chce taka byc, asertywna i wiecznie szczera, strasznie mi na tym zależy. Generalnie, chyba podobnie jak ty, mam duza tendencje do myślenia i samorozwój jest dla mnie czymś niezwykle ważnym. Motywujesz mnie do tego wszystkiego. Byłam taka kiedyś, mocno stąpałam po ziemi i miałam swoje poglądy których nikt w świecie nie był… Czytaj więcej »

Paulina Hurija
Gość

Ja nie chodzę w sukienkach. Ewentualnie w połączeniu z jeansami. Mam okropne nogi, zgrabne, ale całe w siniakach. 😉

bognyprogram
Gość

Super:) Żałuję, że do tej pory się nie zmobilizowałam. Przeglądałam dziś szafę i przyznam, że niewiele z moich sukienek i spódnic nadaje się na sezon jesień/zima. Nie wiem czy przeczekać, czy zaopatrzyć się w coś nowego…
Aniu, tak a propos tych sheinside i innych 'chińskich sklepów' – spotkałaś się gdzieś z możliwością płacenia paysafecard?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A jaka jest jakość tych ubrań z sheinside?:) Bo chciałabym zamówić sukienkę na studniówkę ale nie wiem czy ryzykować 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję bardzo za odpowiedź 🙂 Bardzo lubię w Tobie, to że prowadzisz dialogi z komentującymi.

Pola Zas
Gość

Ja uwielbiam sukienki za prostotę – nie muszę się zastanawiać co z czym zestawić, wybieram sukienki i szpilki, ewentualnie teraz kozaki i voila! 🙂

Ana
Gość

Hm… może i ja bym się na takie wyzwanie porwała? 🙂

Maria Krupińska - Mary-Kate K.
Gość

Super wyzwanie tez nosze spodnie zbyt czesto. Zdecydowanie zbyt czesto. Przeczytalam wpis od deski do deski, i az sie wzruszylam.jestes taka silna, to wspaniale to co piszesz, wspaniale ze walczysz, przy tym motywujesz takie osoby jak ja, ktore czasem wolą odpuscic. Zycie z choroba jest meczace i dolujace, ale trzeba byc silnym i cieszyc sie kazdym dniem:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Reality po prostu powala w Twoim wykonaniu! Nogi masz boskie i całą resztę też 🙂 Ja jestem niemal zrośnięta ze spodniami zawsze to tłumaczyłam pracą ale tak naprawdę po prostu nie odczuwam potrzeby noszenia spódnic…. Może raz na rok mi się zdarzy, ale bywało tak, ze i kilka lat nie ubierałam tej części garderoby. Teraz przewracam swoje życie do góry nogami (związek, wyprowadzka, inna praca) i…. myślę, że to dobry moment na wprowadzanie zmian również do garderoby a nie być tylko "sportową chłopczycą" – dżinsy, wibram i polar 😉 Ostatnio kupiłam softshell, ale nie w typie gumowej zbroi tylko podbity… Czytaj więcej »

odcienie nude
Gość

Ocieplane rajstopy. Są takie na czymś a'la puszek. Ja latam cały rok w spódniczkach/sukienkach. Kocham, to takie kobiece.

Basia86-naturalnie
Gość

Ania a Ty próbowałaś Olej Lniany 100 % na zimno tłoczony? Bo moja córcia ma coś podobnego. Zawsze kończyło sie "zwymiotowaniem flegmy" i masakrycznymi atakami kaszlu. Nie raz bałam sie, że "płuca wypluje" albo sie udusi, bo robiła sie purpurowa i cała zapłakana od ataku! Nie mogła złapać tchu. Ja wiem, że to może nie każdemu pomóc, ale w superfarm ten olej 0.25 l kosztuje 17 zł, starcza na miesiąc, bo po mc traci właściwości, ale może warto spróbować? Lekarze nie umieli jej pomóc. Od razu łapała zapalenie oskrzeli raz a nawet 2 razy w miesiącu i tak przez 1,5… Czytaj więcej »

lifemanagerka
Gość

Nie mogę się powstrzymać, mam nadzieję, że wybaczysz… Jaką ty masz zgrabną pupę! Cała figura jest piękna, ale to mi się najbardziej rzuciło w oczy, zazdroszczę! Masz tak genetycznie czy intensywnie ćwiczysz?

lifemanagerka
Gość

To trzymam bardzo mocno kciuki za wygraną! 🙂

Basia86-naturalnie
Gość

Świetna ta czarna sukienka! i ta kurteczka !! Boskie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, ile masz wzrostu? Chciałam kupić tą sukienkę bordową,ale obawiam się,że będzie za krótka(jak 95% sukienek maxi), bo mam 175 cm wzrostu…

Małgosia

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ooooo,a ja spojrzałam na szybko i myślałam,że to całości.
Dzięki,lecę kupic kieckę 😀

Dzika Wózkowa
Gość

Zaliczyłam dzięki Tobie te 100 dni bez spodni, poszło mi błyskawicznie. Teraz, na jesień częściowo wróciłam do spodni, ale nadal wolę chodzić w spódnicach cy sukienkach. Dziękuję za akcję!

Słonecznik
Gość

Fajny masz tyłek 😀

Podoba mi się ta bordowa sukienka. Dziś chciałam kupić sobie jakąś na Aliexpress, ale nie mogłam się zdecydować 😛 Chyba wolę najpierw zmierzyć.

A co do wyzwania to jestem na półmetku. Poszłoby mi znacznie szybciej, ale na kolonie nie zabrałam ani jednej sukienki ze sobą, więc całe wakacje w spodenkach przechodziłam :/ Ale za to teraz nadrabiam 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czarna z kropkami jest przeprzeprzepięna!!! Po prostu überpiękna!!! 😛 O tym wyzwaniu już czytałam i od razu chciałam sama spróbować, ale… z moimi trzema spódniczkami (w tym jedną przez przypadek porwaną ^^) było mi ciężko. Uświadomiłam sobie, że mimo tego, że uwielbiam spódniczki i sukienki, bo są wygodne (o ile nie są za krótkie, bo za krótkich nie lubię), to mam ich bardzo mało. I jeszcze dodatkowo szukam dalej spodni. Dlatego postanowiłam to zmienić. Tak naprawdę to już dawno o tym myślałam, ale potrzebowałam jakiegoś konkretnego bodźca. Znalazłam go tutaj 🙂 Liczba moich sukienek i spódniczek nieco wzrosła, a ja… Czytaj więcej »

Miśka Grabowska
Gość

Ta szara sukienka leży na Tobie lepiej, niż na tej modelce ^^ hehe 😀
100000 punktów dla Ciebie, kochana 😀
Pozdrawiam ;*

♥Miśka♥

Gabrysia
Gość

Ja z kolei boję się pisać o mojej chorobie na blogu, ponieważ prowadzę blog o rękodziele, a moja choroba nie jest fizyczna, a psychiczna. Podziwiam Cię wiec za szczerość. Co do spódnic: mi jest w nich wygodniej chodzić niż w jeansach. Jeansy obciskają, szurają między nogami. A spódnica nie, zakładam ją, rajstopy w kropki i czuje się dobrze. A długie spódnice uwielbiam.

Kinga
Gość

Ale Ty masz piękną figurę dziewczyno! W bordowej sukience wyglądasz pięknie. Myślę, że wszystkie sukienki, które pokazałaś można ubrać na różne okazje bardziej i mniej eleganckie. Jeśli chodzi o zimowe miesiące, to rzadko chodzę w spódnicach i sukienkach. W tym roku mam zamiar to mienić. Myślę, że grubsze rajstopy i płaszczyk mi w tym pomogą 🙂

megirosa
Gość

Ja nie posiadam ani jednych spodni, większość moich spódniczek jest krótka, ale nawet sobie radzę zimą 🙂 przede wszystkim grube rajstopy, ja noszę co najmniej 100den, najlepiej 180, są też jeszcze grubsze, różne polarowe itp, warto się rozejrzeć. Ja najbardziej lubię te marki marylin 🙂 W wyjątkowe mrozy ubieram jeszcze leginsy na rajstopy (można je zawsze zdjąć gdzieś w łazience) i skarpetki. Albo zamiast tego krótkie obcisłe spodenki. No i koniecznie długa kurtka i wysokie buty. Ogólnie ze spódniczkami mam ten problem, że noszę tylko te na biodra, a teraz wszystko w sklepach zaczyna się od pasa, a przynajmniej ja… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam nadzieję że lepiej się czujesz i tak Cię podziwiam za wole walki, niejedna osoba zamyka się w domu i czeka na śmierć gdy usłyszy od lekarza "nieuleczalne"

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pisałaś kiedyś, że jesteś juz prawie zdrowa, właściwie że czujesz się prawie zdrowa, tylko czekasz na wyniki badań. Dostałaś już te wyniki? Nie pytam o szczegóły, bo co mi do spraw prywatnych, tylko czy wyniki są dobre, dobrze rokujące… i czy mimo to mogą nadal pojawiać się takie kryzysy jak to co opisałaś.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Rozumiem, podobnie jak przy mukowiscydozie. No to musisz mieć dietę ścisłą antyśluzową i osuszającą, a tu tyle jedzenia śluzotwórczego dla wszystkożernych. Może kapsaicyna i imbir to za mało? Ja bym jednak jeszcze drążyła temat, może nauka posunęla się o krok do przodu i wie jak zaradzić, żeby śluz nie zbierał się w takiej ilości nocą, przy mukowiscydozie jest takie urządzenie do usuwania nadmiaru…? Może niekoniecznie od strony alopatycznej, a naturopatycznej, funkcjonalnej. Na stronie pepsieliot często pojawiają się rozkminy w trudnych sprawach chorobowych, od strony autorytetów, badań, może tam znajdziesz jakiś trop.

Kasia
Gość

Masz świetną figurę i pięknie wyglądasz w sukienkach. Są takie kobiece i często eleganckie. Bardzo podoba mi się mała czarna w grochy 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Jeśli jesteś jedną z osób, które mają w tym momencie na języku – "mogłabyś nie pisać ciągle o swojej chorobie?", to do widzenia, iks jest w prawym górnym rogu."

Kocham cię Ania 😉 …. i sukienki też!
Ta szara leży na tobie lepiej niż na modelce ze zdjęcia.
Dag

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja spódnice/ sukienki noszę tylko:a) upalne latob) mroźna zima 😀patent na zimę: grube rajstopy/obcisłe legginsy + kozaki. Dla mnie to bardzo dobre rozwiązanie, zawsze biorę rajstopy czy legginsy czarne/grafitowe, bo to spódnice kolorowe mają być, a czarny do każdej mi będzie pasować 😉 i serio, w spódnicach może być cieplej niż w spodniach. Dziewczyny, nie jest wam zimno w dżinsach jak temperatura spada poniżej 0? Ja już wtedy marznę, a nienawidzę zakładać rajstop pod spodnie – trauma z przeszłości 😉 W spódnicy jest za to idealnie (bo to jakby nie patrzeć, dwie warstwy na tyłku: rajstopy + spódnica) i zawsze… Czytaj więcej »

Małaa Mii
Gość

nie dała bym rady 🙂 to niezłe wyzwanie 🙂

a.
Gość
a.

W tych sukienkach kobiety chyba zabijaja Cie wzrokiem :)) Pozdrawiam

Hina
Gość

Dobrze, że jesteś, bo się już trochę martwiłam, co się z Tobą stało 🙂
Śliczna jest ta czarna sukienka na pierwszym zdjęciu 🙂

Świnka
Gość

Zastanawiałam się własnie co u Ciebie za cisza nastała. Ja przekonałam się do sukienek w tym roku i minionego lata zakładałam je o wiele częściej niż się spodziewałam 😀 ze względu na swoją profesję (geodezja) do pracy wybieram zawszeeee spodnie [kobieta na budowie to i tak atrakcja a co dopiero w spódnicy :o], więc jak tylko mam okazję to się ich pozbywam 🙂

Zakrecony Kot
Gość

ja lubie cieplutkie bawełniane rajstopy (tak- takie jak nosiło się w przedszkolu :D) super sprawdzają się też ocieplane od środka leginsy te jednak lepiej mi pasują do długich swetrów i sukienek niż do spódnic. no i zakolanówki oczywiście muszą być zwłaszcza jak ma się same mini w szafie 😛

AnnEmilia
Gość

Ta czarna kiecka cudowna:) podoba mi się idea tego wyzwania Aniu. Sama ostatnio częściej noszę spódnice i sukienki, jesień w tym roku wyjątkowo sprzyja. Nawet po mieszkaniu ostatnio śmigam w zestawie bluza+spódnica, a powyciągane dresiki poszły w kąt. 🙂

trojka
Gość

Zainspirowalas mnie tym pomyslem juz dawno. staram się nosić sukienki i spodniczki częsciej i nie tylko pewniej sie czuje, ale tez czesto slysze mile slowa ze strony znajomych. taka mala rzecz a tak potrafi podbudowac pewnosc siebie 🙂

Patryk Walczak
Gość

Niby zwykły tekst o sukience na pierwszy rzut oka, ale po jego przeczytaniu daje do myślenia

Patryk Walczak
Gość

Ale Ja nie noszę spódniczek 😀 Znasz jakiś odpowiednik dla mężczyzn?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oj tam… Szkoci noszą 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dhoti 😛

Previous
Jak pozbyć się strachu przed tym, co powiedzą inni?
100 dni bez spodni – jak wyzwanie pomogło mi poukładać siebie