Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

100 dni bez spodni – jak wyzwanie pomogło mi poukładać siebie

   W marcu wymyśliłam sobie wyzwanie – 100 dni bez spodni. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo pomoże mi zrozumieć siebie.

    Wyzwanie skończyłam już dawno, a dla tych, którzy nie wiedzą , krótka informacja – nie chodziło o to, aby nosić sukienki i spódniczki 100 dni z rzędu, ani żeby wyrobić się z tym w jakimś określonym czasie. Dla mnie celem było założenie czegoś innego niż spodnie przynajmniej 100 razy, a czy zrobię to w ciągu stu, dwustu czy tysiąca dni – bez znaczenia.

Zasady wyzwania są tutaj : 100 DNI BEZ SPODNI, ARKUSZ WYZWANIA

   Zawsze lubiłam sukienki, ale myślałam o nich jako o elemencie garderoby zarezerwowanym na specjalne okazje.W ten sposób doprowadziłam do sytuacji, gdzie zwyczajna, prosta mała czarna była strojem świątecznym…ładne sukienki były ładne. W szafie.

Nie wiem czy wszyscy czytaliście mój tekst : życie jest za krótkie na bawełniane gacie, a jeśli czytaliście, to czy uchwyciliście jego metaforyczności, czy czepiliście się tego, jakie majtki są dla was wygodne. Po prostu w pewnym momencie załapałam, że każdy dzień jest dla mnie specjalną, wyjątkową okazją. Nie mam czasu na zastanawianie się nad normami kulturowymi i tym, jak odbierze mój ubiór inna osoba. Dla mnie liczy się moje życie i to jak ja je przeżyję.

Piszę te słowa po ciężkim tygodniu, bo spędziłam go ledwo żywa, kaszląc, wymiotując, płacząc z bólu i bezsilności. Jeśli jesteś jedną z osób, które mają w tym momencie na języku – “mogłabyś nie pisać ciągle o swojej chorobie?”, to do widzenia, iks jest w prawym górnym rogu. Prawda jest taka, że mój stan zdrowia wpływa na każdą jedną decyzję w moim życiu. Na ścieżkę zawodową i walczenie o możliwość ewentualnej, zdalnej pracy z domu. Na miejsce zamieszkania, żeby blisko był las i dobre powietrze. Na to co jem, co piję, jak spędzam czas. Na to,że nie lubię się malować, bo łzy od kaszlu rozmażą każdy tusz. 

Każda jedna, najmniejsza decyzja w moim życiu uwzględniała stan zdrowia. Nie da się tego pominąć.

W takie dni, które są naturalną konsekwencją nadprodukcji śluzu przez moje oskrzela (raz na jakiś czas po prostu muszę to zwymiotować, pięknie i poetycko, prawda?) mam dość. Jestem zła i pozwalam sobie na tę złość. Nauczyłam się, że tłumienie emocji nie jest rozwiązaniem. Zastanawiam się wtedy, czy gdybym miała wybór, urodziłabym się w innym ciele.

Kiedy schodzi ze mnie złość a zostaje tylko ból w klatce, opadają też emocje. I wtedy wiem, że nie wybrałabym żadnego innego ciała.

Bo kocham siebie, każdy jeden fragment mojego ciała. Moje oskrzela za to, że pracują, chociaż coś im się pomyliło i trochę za mocno. Moją głowę, za to, że myśli, czuje, zastanawia się. Moje ręce, za to, że potrafią przelać myśli na papier czy klawiaturę, ukroić kawałek imbiru i zamieszać zupę. Moje nogi, za to, że niosą mnie każdego dnia przed siebie i że mogę im ufać. 

Lubię siebie, lubię swoje niedoskonałe ciało. Lubię być Anią. I lubię być kobietą.

A mam chwilę, że wcale się nią nie czuję. Od dwóch lat nie mam miesiączki (rozwinęłam temat tutaj, więc nie będę powtarzać) i czasami czuję się taka…wybrakowana? Tak, to dobre słowo.

Wtedy zakładam sukienkę. I czuję, że jestem kobietą. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. 

Link do sukienki: http://goo.gl/gDZKWQ

Link do sukienki: http://goo.gl/gDZKWQ

   Ta na przykład ma moc sprawiania, że czuję się lekko. Zabawnie, swobodnie. Kiedy mam ją na sobie, czuję, że jestem młoda i wiele mi wolno. Nie pokazuję ani kawałka biustu, nawet nie podkreślam talii, bo jest w niej nieco za luźna. Jest taka jak ja – skrajna. Niby czarna i smutna, ale zabawna, wesoła. Uwielbiam ją.

link do sukienki:  http://goo.gl/QKJiiQ

link do sukienki:  http://goo.gl/QKJiiQ

  W tej czuję się jak bogini. I chętnie sprawię sobie taką w innych kolorach. Mogę ją wiązać i układać na różne sposoby.Nosić na oficjalne okazje i latem jako jedyną rzecz, którą mam na sobie. Lubię jak powłóczysty materiał głaszcze moje nogi i faluje z każdym moim krokiem. Lubię czasem nie założyć stanika pod spód. A kiedy nie mam ochoty na jedno z miliona możliwych wiązań…owijam paski wokół talii i noszę sukienkę jako spódnicę maxi. Do jesiennego swetra….

Link do sukienki: http://goo.gl/6fdD6a

Link do sukienki: http://goo.gl/6fdD6a

Ta z kolei potrafi wiele. Jest szara i zwyczajna i w zależności od mojego humoru – może grać pierwsze skrzypce albo być tłem. Kiedy mam ochotę poczuć się kobietą i czerpać przyjemność z bycia pożądaną, zakładam ją tak, aby wiodła prym. Wciąż bawi mnie jak niewiele trzeba, by mężczyźni wodzili wzrokiem. Linię ich spojrzenia można zmienić na niewidzialną smycz czy łańcuch. Ale jestem kobietą i czasami mam inny humor i nie lubię, jak ktokolwiek na mnie w ten sposób patrzy. I wtedy sukienka też się sprawdza, bo jako szara, bawełniana sukienka jest tak zwykła, że może być dowolnym tłem…

Jest we mnie wiele różnych “Ań”. Jestem chaosem, mam milion sprzecznych pragnień i różne marzenia. Wyzwanie z noszeniem spódnic i sukienek pozwala mi je realizować.

Nie wiem na czym polega magia spódniczek i sukienek. Ale mają niezwykłą moc.Potrafią czynić czary  niedostępne dla żadnych spodni. 

Jest jednak z nimi kilka kłopotów.

– Siadanie.

Nie jestem typem damy ani kobiety w garsonce. Często siadam po turecku, uwielbiam też siadać na podłodze. Stojąc często opieram nogę na drugim kolanie, jak w pozycji drzewa (z jogi). Myślałam, że tego nie da się pogodzić z sukienkami. A jednak – po coś są maksi 😉 

– Buty :

Chociaż uwielbiam szpilki i inne obcasy, obawiałam się, będę musiała chodzić w nich cały czas. Mimo posiadania wygiętych w o łydek (mam szpotawe kolana:)), nie czułam się źle zakładając trampki do spódniczki. Płaskie sandały też nie stanowiły żadnego problemu.

Wygoda :

Prawda jest taka, że żadna z obaw się nie potwierdziła, bo jest milion razy wygodniej i ….przestałam lubić spodnie.

Wnioski: 

Kocham spódnice i sukienki. Łapię się na tym, że wchodząc do sklepu w pierwszej kolejności właśnie ich wypatruję wzrokiem. W mojej szafie najwięcej jest właśnie sukienek. Bardzo cieszę z tego, że nadchodząca zima ma być ciepła, bo czekam aż dojdą do mnie zamówione spódniczki 🙂 Rozglądam się też za ładnymi botkami i kozakami 😉 

Ostatnio zamówiłam sobie taką kurtkę…ale porwała ją siostra i w sumie nawet lepiej, bo chyba wole płaszcze :

 Link do kurtki: http://goo.gl/bIvnGi

 Link do kurtki: http://goo.gl/bIvnGi

PS. Wszystkie ubrania pokazane w tym tekście kupiłam na sheinside.com. Linki prowadzą bezpośrednio do każdej rzeczy, a dzięki temu, że ja zamieszczam, raz na jakiś czas mogę zrobić konkurs z bonem na 100$ do wygrania 😉

Gdybyście mieli problem z tym jak kupować z Chin, linkuję instrukcję. Oraz zachęcam do poszukiwań, bo czasami te same rzeczy są dużo taniej na konkurencyjnych serwisach :).

Kto z Was lubi sukienki?

Jakie macie patenty na sukienki zimą?

PS. Wyniki konkursu Seboradin jutro 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

150
Dodaj komentarz

avatar
81 Comment threads
69 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
malenkaAniamalujeAnonimowyNiedopowiedzianeArtinowy Świat Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
fellogen
Gość

Sukienki zimą? Rajstopy 60, proste kozaki – oficerki i ładny płaszczyk. I można chodzić jak latem. Co prawda long kiece się nie sprawdzają, ale takie przed kolano jak najbardziej
Zdrowia życzę!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Noszę 2x 100den + grube zakolanówki i jest super w najgorsze mrozy. 😀
PS. Ania wyglądasz super w tych ubraniach!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cieszę się, że wróciłaś, bo odświeżałam blog codziennie. Wyglądasz pięknie w tej czarnej sukience, sama szukam takiej z "kropkami" bo mi się bardzo podobają. Z Twoją figurą w każdej wyglądasz dobrze 🙂
Przyznam, że wyzwania nie podjęłam, ale zmotywowałaś mnie do częstszego noszenia spódniczek. Miałam obawy, ale czuję się bardziej radosna, pewna siebie i kobieca, ale też troszkę dziewczęca 🙂

Ev
Gość
Ev

Ja też:))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cudne te sukienki, zwłaszcza ta pierwsza 🙂 Rób dalej swoje Aniu i niczym się nie przejmuj:*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ta pierwsza piękna, wyglądasz w niej super:)

Marudna Maruda
Gość

Piękne sukienki. Bardzo dobrze, że podjęłaś takie wyzwanie i na pewno pomogło Ci to w pokochaniu siebie. Pozazdrościć samozaparcia i dążenia do celu. Jesteś świetnym przykładem na to, że można funkcjonować w sposób normalny i być piękną mimo przeciwności.
Kocham sukienki lniane, bo są luźne, w moim rozmiarze i urocze. Na zimę się niestety nie nadają. 😉

Kinga E.
Gość

Aniu, masz piękną figurę, jestem pod wrażeniem:)

Mademoiselle J.
Gość

ja też zawsze uważałam, że wszystkie sukienki i spódnice są zarezerwowane tylko na jakieś wyjątkowe okazje, ale od pewnego czasu przełamałam się i noszę je także w normalny dzień – dzięki Twojemu tekstowi przestałam też się przejmować tym, co pomyślą inni (chociażby w kwestii ubioru) i to naprawdę pomogło mi na zwiększenie pewności siebie 😉
tym bardziej cieszę się na ciepłą zimę i możliwość noszenia kiecek przez cały czas 😉

pidzamowa
Gość

Hahaha Aniu, u Ciebie reality przewyższa expectactions jakieś 100 razy 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zgadzam się! A pupa w siwej sukience boska!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jeśli chodzi o niewygodę sukienek i spódniczek to mój główny problem to golenie nóg ;p Jestem strasznym leniem i zima równa się u mnie http://weknowmemes.com/wp-content/uploads/2014/09/winter-is-coming-hairy-legs.jpg

pidzamowa
Gość

a mi np. strasznie po nim wrastają 🙁

Seldirima
Gość

Grube kryjące rajstopy i problem odpada 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tak, depilatory sa okropne przez to wrastanie. I odrastają mocniejsze. Po paście cukrowej też czasami wrastają jak się nie zrobi porządnego pilingu co by wylinkę regularnie usuwać, ale po niej przynajmniej odrastają słabsze, w niektórych miejscach mam już łyse 🙂 a odrośnięte włoski niektóre łapię paznokciami i lekko wychodzą tak się poluźniają mieszki 🙂 dziękować za pastę, reszta metod się chowa. A fakt, zimą kiedy nie chce mi się depilować grube rajstopy sa niezawodne. Facet ma gęsto owłosione, to i ja mogę mieć, kogo poza mną samą obchodzi stan moich nóg…

emajla
Gość

Aniu!
Jakże piękne, te wszystkie sukienki! Kilku z nich nawet nie widziałam, jak sobie szalałam z bonem 😀 Na sheinside jest tyle pięknych rzeczy <3 Moim zdaniem sukienki to świetna sprawa, bo dzięki jednej rzeczy ma się cały outfit z głowy.
Dobre rajstopy i wysokie kozaki powinny dać radę zimą, jak się chce założyć sukienkę/spódniczkę.

Lena Poleska
Gość

Ten sklep z którego masz sukienki jest straszny… chciałabym je mieć WSZYSTKIE!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie wyobrażam sobie szafy bez sukienek, doszłam już do tego etapu, że jak chcę się poczuć inaczej muszę założyć spodnie 😀
PS. Życzę Ci, żeby jak najszybciej nadszedł czas, że to choroba się będzie musiała dostosować do Twoich decyzji życiowych, nie na odwrót! Jakoś tak po prostu wiem, że Ci się to kiedyś uda :*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja lubię sukienki do tego stopnia, że zawsze obskakuję kilka studniówek – kuzyni, koledzy, brat przyjaciółki 🙂 Jestem już dwa lata po maturze, a byłam już na siedmiu studniówkach 🙂

Carrie
Gość

Aniu, jak miło znowu poczytać Twoje słowa! 🙂 Czarna w kropeczki i szara moje faworyty, szpilki zresztą też są piękne! Dużo zdrowia!!

ona
Gość

Ja też tęskniłam, pięknie wyglądasz w tych sukienkach, tą czarną sama bym kupiła ;). Fajnie, że pokazałaś jak te ciuchy naprawdę wyglądają, a kurtka też mi się podoba i ten wielki kaptur.

Chabrowe wariacje
Gość

Piękne sukienki 🙂

Gwiazdka.
Gość

W szarej sukience wyglądasz jak milion dolarów! 🙂 Niby taka zwyczajna, na wieszaku pewnie nie zwróciłaby mojej uwagi, ale założona… Cudo 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ciekawe wyzwanie. Dzięki niemu zaczęłam się zastanawiać ile tak naprawdę mam tych sukienek i spódnic. Jest tego niewiele, a to co mam leży w szafie na "może kiedyś". Trzeba to sobie przemyśleć. Może pora na zmiany 😉Co do zdjęć. Prosiłaś o rady, a w tym przypadku widzę, że wcale ich nie potrzebujesz, bo wszystkie są świetnie dobrane! I ładnie podkreślają Twoją figurę, która i tak jest świetna! 🙂A odnośnie zdrowia – życzę Ci go jak najwięcej i żebyś miała siłę na te gorsze dni. Nie rozumiem czemu ludzi drażni to, że o tym wspominasz- to Twoje życie. Ogólnie to bardzo… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ohh Aniu, lubie cie coraz bardziej, z notki na notke. Czytam każdy twoj post od jakiegoś czasu i nigdy jeszcze nie skomentowałam, wiec czas najwyższy. Uwielbiam twoje posty, sa inspirujące i takie prawdziwe… Ty jesteś prawdziwa. Niczego ani nikogo nie udajesz, zawsze szczera, to w tobie cenie, tez chce taka byc, asertywna i wiecznie szczera, strasznie mi na tym zależy. Generalnie, chyba podobnie jak ty, mam duza tendencje do myślenia i samorozwój jest dla mnie czymś niezwykle ważnym. Motywujesz mnie do tego wszystkiego. Byłam taka kiedyś, mocno stąpałam po ziemi i miałam swoje poglądy których nikt w świecie nie był… Czytaj więcej »

Paulina Hurija
Gość

Ja nie chodzę w sukienkach. Ewentualnie w połączeniu z jeansami. Mam okropne nogi, zgrabne, ale całe w siniakach. 😉

bognyprogram
Gość

Super:) Żałuję, że do tej pory się nie zmobilizowałam. Przeglądałam dziś szafę i przyznam, że niewiele z moich sukienek i spódnic nadaje się na sezon jesień/zima. Nie wiem czy przeczekać, czy zaopatrzyć się w coś nowego…
Aniu, tak a propos tych sheinside i innych 'chińskich sklepów' – spotkałaś się gdzieś z możliwością płacenia paysafecard?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A jaka jest jakość tych ubrań z sheinside?:) Bo chciałabym zamówić sukienkę na studniówkę ale nie wiem czy ryzykować 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję bardzo za odpowiedź 🙂 Bardzo lubię w Tobie, to że prowadzisz dialogi z komentującymi.

Pola Zas
Gość

Ja uwielbiam sukienki za prostotę – nie muszę się zastanawiać co z czym zestawić, wybieram sukienki i szpilki, ewentualnie teraz kozaki i voila! 🙂

Ana
Gość

Hm… może i ja bym się na takie wyzwanie porwała? 🙂

Maria Krupińska - Mary-Kate K.
Gość

Super wyzwanie tez nosze spodnie zbyt czesto. Zdecydowanie zbyt czesto. Przeczytalam wpis od deski do deski, i az sie wzruszylam.jestes taka silna, to wspaniale to co piszesz, wspaniale ze walczysz, przy tym motywujesz takie osoby jak ja, ktore czasem wolą odpuscic. Zycie z choroba jest meczace i dolujace, ale trzeba byc silnym i cieszyc sie kazdym dniem:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Reality po prostu powala w Twoim wykonaniu! Nogi masz boskie i całą resztę też 🙂 Ja jestem niemal zrośnięta ze spodniami zawsze to tłumaczyłam pracą ale tak naprawdę po prostu nie odczuwam potrzeby noszenia spódnic…. Może raz na rok mi się zdarzy, ale bywało tak, ze i kilka lat nie ubierałam tej części garderoby. Teraz przewracam swoje życie do góry nogami (związek, wyprowadzka, inna praca) i…. myślę, że to dobry moment na wprowadzanie zmian również do garderoby a nie być tylko "sportową chłopczycą" – dżinsy, wibram i polar 😉 Ostatnio kupiłam softshell, ale nie w typie gumowej zbroi tylko podbity… Czytaj więcej »

odcienie nude
Gość

Ocieplane rajstopy. Są takie na czymś a'la puszek. Ja latam cały rok w spódniczkach/sukienkach. Kocham, to takie kobiece.

Basia86-naturalnie
Gość

Ania a Ty próbowałaś Olej Lniany 100 % na zimno tłoczony? Bo moja córcia ma coś podobnego. Zawsze kończyło sie "zwymiotowaniem flegmy" i masakrycznymi atakami kaszlu. Nie raz bałam sie, że "płuca wypluje" albo sie udusi, bo robiła sie purpurowa i cała zapłakana od ataku! Nie mogła złapać tchu. Ja wiem, że to może nie każdemu pomóc, ale w superfarm ten olej 0.25 l kosztuje 17 zł, starcza na miesiąc, bo po mc traci właściwości, ale może warto spróbować? Lekarze nie umieli jej pomóc. Od razu łapała zapalenie oskrzeli raz a nawet 2 razy w miesiącu i tak przez 1,5… Czytaj więcej »

lifemanagerka
Gość

Nie mogę się powstrzymać, mam nadzieję, że wybaczysz… Jaką ty masz zgrabną pupę! Cała figura jest piękna, ale to mi się najbardziej rzuciło w oczy, zazdroszczę! Masz tak genetycznie czy intensywnie ćwiczysz?

lifemanagerka
Gość

To trzymam bardzo mocno kciuki za wygraną! 🙂

Basia86-naturalnie
Gość

Świetna ta czarna sukienka! i ta kurteczka !! Boskie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, ile masz wzrostu? Chciałam kupić tą sukienkę bordową,ale obawiam się,że będzie za krótka(jak 95% sukienek maxi), bo mam 175 cm wzrostu…

Małgosia

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ooooo,a ja spojrzałam na szybko i myślałam,że to całości.
Dzięki,lecę kupic kieckę 😀

Dzika Wózkowa
Gość

Zaliczyłam dzięki Tobie te 100 dni bez spodni, poszło mi błyskawicznie. Teraz, na jesień częściowo wróciłam do spodni, ale nadal wolę chodzić w spódnicach cy sukienkach. Dziękuję za akcję!

Słonecznik
Gość

Fajny masz tyłek 😀

Podoba mi się ta bordowa sukienka. Dziś chciałam kupić sobie jakąś na Aliexpress, ale nie mogłam się zdecydować 😛 Chyba wolę najpierw zmierzyć.

A co do wyzwania to jestem na półmetku. Poszłoby mi znacznie szybciej, ale na kolonie nie zabrałam ani jednej sukienki ze sobą, więc całe wakacje w spodenkach przechodziłam :/ Ale za to teraz nadrabiam 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czarna z kropkami jest przeprzeprzepięna!!! Po prostu überpiękna!!! 😛 O tym wyzwaniu już czytałam i od razu chciałam sama spróbować, ale… z moimi trzema spódniczkami (w tym jedną przez przypadek porwaną ^^) było mi ciężko. Uświadomiłam sobie, że mimo tego, że uwielbiam spódniczki i sukienki, bo są wygodne (o ile nie są za krótkie, bo za krótkich nie lubię), to mam ich bardzo mało. I jeszcze dodatkowo szukam dalej spodni. Dlatego postanowiłam to zmienić. Tak naprawdę to już dawno o tym myślałam, ale potrzebowałam jakiegoś konkretnego bodźca. Znalazłam go tutaj 🙂 Liczba moich sukienek i spódniczek nieco wzrosła, a ja… Czytaj więcej »

Miśka Grabowska
Gość

Ta szara sukienka leży na Tobie lepiej, niż na tej modelce ^^ hehe 😀
100000 punktów dla Ciebie, kochana 😀
Pozdrawiam ;*

♥Miśka♥

Gabrysia
Gość

Ja z kolei boję się pisać o mojej chorobie na blogu, ponieważ prowadzę blog o rękodziele, a moja choroba nie jest fizyczna, a psychiczna. Podziwiam Cię wiec za szczerość. Co do spódnic: mi jest w nich wygodniej chodzić niż w jeansach. Jeansy obciskają, szurają między nogami. A spódnica nie, zakładam ją, rajstopy w kropki i czuje się dobrze. A długie spódnice uwielbiam.

Kinga
Gość

Ale Ty masz piękną figurę dziewczyno! W bordowej sukience wyglądasz pięknie. Myślę, że wszystkie sukienki, które pokazałaś można ubrać na różne okazje bardziej i mniej eleganckie. Jeśli chodzi o zimowe miesiące, to rzadko chodzę w spódnicach i sukienkach. W tym roku mam zamiar to mienić. Myślę, że grubsze rajstopy i płaszczyk mi w tym pomogą 🙂

megirosa
Gość

Ja nie posiadam ani jednych spodni, większość moich spódniczek jest krótka, ale nawet sobie radzę zimą 🙂 przede wszystkim grube rajstopy, ja noszę co najmniej 100den, najlepiej 180, są też jeszcze grubsze, różne polarowe itp, warto się rozejrzeć. Ja najbardziej lubię te marki marylin 🙂 W wyjątkowe mrozy ubieram jeszcze leginsy na rajstopy (można je zawsze zdjąć gdzieś w łazience) i skarpetki. Albo zamiast tego krótkie obcisłe spodenki. No i koniecznie długa kurtka i wysokie buty. Ogólnie ze spódniczkami mam ten problem, że noszę tylko te na biodra, a teraz wszystko w sklepach zaczyna się od pasa, a przynajmniej ja… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam nadzieję że lepiej się czujesz i tak Cię podziwiam za wole walki, niejedna osoba zamyka się w domu i czeka na śmierć gdy usłyszy od lekarza "nieuleczalne"

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pisałaś kiedyś, że jesteś juz prawie zdrowa, właściwie że czujesz się prawie zdrowa, tylko czekasz na wyniki badań. Dostałaś już te wyniki? Nie pytam o szczegóły, bo co mi do spraw prywatnych, tylko czy wyniki są dobre, dobrze rokujące… i czy mimo to mogą nadal pojawiać się takie kryzysy jak to co opisałaś.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Rozumiem, podobnie jak przy mukowiscydozie. No to musisz mieć dietę ścisłą antyśluzową i osuszającą, a tu tyle jedzenia śluzotwórczego dla wszystkożernych. Może kapsaicyna i imbir to za mało? Ja bym jednak jeszcze drążyła temat, może nauka posunęla się o krok do przodu i wie jak zaradzić, żeby śluz nie zbierał się w takiej ilości nocą, przy mukowiscydozie jest takie urządzenie do usuwania nadmiaru…? Może niekoniecznie od strony alopatycznej, a naturopatycznej, funkcjonalnej. Na stronie pepsieliot często pojawiają się rozkminy w trudnych sprawach chorobowych, od strony autorytetów, badań, może tam znajdziesz jakiś trop.

Kasia
Gość

Masz świetną figurę i pięknie wyglądasz w sukienkach. Są takie kobiece i często eleganckie. Bardzo podoba mi się mała czarna w grochy 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Jeśli jesteś jedną z osób, które mają w tym momencie na języku – "mogłabyś nie pisać ciągle o swojej chorobie?", to do widzenia, iks jest w prawym górnym rogu."

Kocham cię Ania 😉 …. i sukienki też!
Ta szara leży na tobie lepiej niż na modelce ze zdjęcia.
Dag

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja spódnice/ sukienki noszę tylko:a) upalne latob) mroźna zima 😀patent na zimę: grube rajstopy/obcisłe legginsy + kozaki. Dla mnie to bardzo dobre rozwiązanie, zawsze biorę rajstopy czy legginsy czarne/grafitowe, bo to spódnice kolorowe mają być, a czarny do każdej mi będzie pasować 😉 i serio, w spódnicach może być cieplej niż w spodniach. Dziewczyny, nie jest wam zimno w dżinsach jak temperatura spada poniżej 0? Ja już wtedy marznę, a nienawidzę zakładać rajstop pod spodnie – trauma z przeszłości 😉 W spódnicy jest za to idealnie (bo to jakby nie patrzeć, dwie warstwy na tyłku: rajstopy + spódnica) i zawsze… Czytaj więcej »

Małaa Mii
Gość

nie dała bym rady 🙂 to niezłe wyzwanie 🙂

a.
Gość
a.

W tych sukienkach kobiety chyba zabijaja Cie wzrokiem :)) Pozdrawiam

Hina
Gość

Dobrze, że jesteś, bo się już trochę martwiłam, co się z Tobą stało 🙂
Śliczna jest ta czarna sukienka na pierwszym zdjęciu 🙂

Świnka
Gość

Zastanawiałam się własnie co u Ciebie za cisza nastała. Ja przekonałam się do sukienek w tym roku i minionego lata zakładałam je o wiele częściej niż się spodziewałam 😀 ze względu na swoją profesję (geodezja) do pracy wybieram zawszeeee spodnie [kobieta na budowie to i tak atrakcja a co dopiero w spódnicy :o], więc jak tylko mam okazję to się ich pozbywam 🙂

Zakrecony Kot
Gość

ja lubie cieplutkie bawełniane rajstopy (tak- takie jak nosiło się w przedszkolu :D) super sprawdzają się też ocieplane od środka leginsy te jednak lepiej mi pasują do długich swetrów i sukienek niż do spódnic. no i zakolanówki oczywiście muszą być zwłaszcza jak ma się same mini w szafie 😛

AnnEmilia
Gość

Ta czarna kiecka cudowna:) podoba mi się idea tego wyzwania Aniu. Sama ostatnio częściej noszę spódnice i sukienki, jesień w tym roku wyjątkowo sprzyja. Nawet po mieszkaniu ostatnio śmigam w zestawie bluza+spódnica, a powyciągane dresiki poszły w kąt. 🙂

trojka
Gość

Zainspirowalas mnie tym pomyslem juz dawno. staram się nosić sukienki i spodniczki częsciej i nie tylko pewniej sie czuje, ale tez czesto slysze mile slowa ze strony znajomych. taka mala rzecz a tak potrafi podbudowac pewnosc siebie 🙂

Patryk Walczak
Gość

Niby zwykły tekst o sukience na pierwszy rzut oka, ale po jego przeczytaniu daje do myślenia

Patryk Walczak
Gość

Ale Ja nie noszę spódniczek 😀 Znasz jakiś odpowiednik dla mężczyzn?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oj tam… Szkoci noszą 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dhoti 😛

Previous
Jak pozbyć się strachu przed tym, co powiedzą inni?
100 dni bez spodni – jak wyzwanie pomogło mi poukładać siebie