Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Muzułmanki, zakonnice-lesbijki i jak inni nami manipulują, czyli co warto przeczytać

Lubicie czytać? Ja uwielbiam! Już dawno obiecałam wrzucić na bloga kolejną część polecanych książek, ale miałam z tym mały problem.

Po pierwsze – nie czytam tyle, ile bym chciała. Literatura naukowa, artykuły, materiały potrzebne do koncepcji rozprawy doktorskiej – to nie są najbardziej porywające na świecie lektury. Po drugie – jako blogerka po kilku latach w blogosferze trafiłam do baz wydawnictw, zarzucających mnie niezobowiązującymi przesyłkami z nowościami wydawniczymi. Bajka, co? Oj, wcale nie! Większość tych książek zupełnie do mnie nie pasuje i posyłam je dalej w świat. Wolałabym dostawać mniej książek, ale częściej robić dla Was konkursy ;). Kupiłam sobie 👉abonament na książki z czytnikiem za 1 zł 👈 (tak, za własne pieniądze) i książek akurat mi nie zabraknie. Ze smutkiem jednak muszę przyznać, że rzadko trafiają się perełki warte zawrócenia Wam głowy.
W lutym napisałam tekst: 👉Książki, które zmieniły moje życie👈, dzisiaj pora na lżejszą odsłonę tego cyklu i małą reaktywację. Chciałabym pisać o książkach częściej. Mam też cichą nadzieję, że zmotywuje mnie to do częstszego czytania. Bardzo mi tego brakuje, ale to już nie liceum gdzie odpowiadałam na tyle pytań by dostać dwa na sprawdzianie, oddawałam kartkę i wyciągałam sobie interesującą książkę ku zgorszeniu nauczycieli. Praca, uczelnia… czas na takie przyjemności żałośnie mi się skurczył.
Okej, nie rozwlekając.
Sekrety księżniczki, Jean Sasson
Kolejna część cyklu, ale pierwsza którą przeczytałam. Z jednej strony książka opisuje sytuację kobiet w Arabii Saudyjskiej z punktu widzenia bardzo uprzywilejowanej kobiety. Mamy więc opisy wielu okropieństw jak zakopywanie żywcem dziewczynek w piaskach pustyni, oblewanie kobiet kwasem itp. Tych tematów nikt tutaj nie unika. Z drugiej strony – niemożebnie irytuje mnie jej bierność. Coś bym zrobiła, ale nie mam władzy, nie mam wpływu, bla bla bla. Bardzo fajnie, że Sułtana daje pieniądze na cele dobroczynne, ale mając świadomość że to obowiązek relgijny każdego Muzułmanina (jedna z niewielu rzeczy, które podobają mi się w tej religii), nie robi to na mnie specjalnego wrażenia. Książka jest interesująca, ale brak jej tego czegoś, co by mnie porwało. Obawiam się, że tym czymś jest charakter narratorki. Jest jak obiad na szkolnej stołówce – pozbawiony przypraw i smaku. Niby ciepły posiłek, a jakby wcale go nie było. Mimo to, jeśli wpadnie komuś w łapki to polecam. Mam wysokie oczekiwania wobec książek opisujących arabską kulturę, ponieważ przeczytałam ich na tyle dużo, by mieć swoje stanowisko na temat imigrantów i wolności religijnej. Nie jestem przeciwniczką wiary, ale nie popieram religii. Żadnej. 
3/5

Psychologia a relgiia to dośc stara książka Junga. A Junga uwielbiam, więc przeczytałam cegłę z wielkim zainteresowaniem. Erudycja i mapa pojęciowa po której porusza się Jung bardzo mi odpowiadają. Polecam każdemu, kto zastanawia się nad tym dlaczego ludzie wierzą i co im to daje. Nigdy nie zrozumiem zachwytów nad Dawkinsem i jego książką Bóg urojony, bo jest niesamowicie jednostronna i obraźliwa dla ludzi wierzących (nazywanie ich kretynami to nie jest poczucie humoru!), a mi wiara innych w niczym zupełnie nie przeszkadza. Oczywiście tak długo, jak nie wchodzi w moją przestrzeń. Książka Junga przedstawia kwestię religii z wielu punktów widzenia,w bardzo szerokim kontekście. Jest też uporządkowana i najeżona ciekawostkami. Wypisałam sobie z niej wiele cytatów i myśli godnych uwagi. Gdyby Dawkins potrafił wznieść się ponad swoją arogancję i butę na tyle, by pisać z takim szacunkiem jak Jung…
Książkę polecam też każdemu psychologowi – istnieją znaczące różnice w znaczeniu psychologii dla osób wierzących oraz nie. 

Książka jak widzicie jest dość droga, więc wypożyczyłam z biblioteki 🙂

5/5
 



Zrobiło się bardzo religijnie, ale takie miałam ostatnio zainteresowania. Moja wiara jest silna i niezachwiana, ale też daleka od religii. Po “Sekretach księżniczki” zapragnęłam czegoś pokazującego Islam od innej strony. Czytałam kiedyś “Woziłam arabskie księżniczki” i tam obraz uprzywilejowanych kobiet z tego kręgu kulturowego był w każdym aspekcie inny 😉
Śmiejąc się w drodze do meczetu” to trzecia, zupełnie odmienna perspektywa. Autorka jest kobietą, która lubi swoją religię i przy okazji – posiada charakter oraz poczucie humoru. Książkę połknęłam podczas jednego pobytu na plaży! Wychowana w Kanadzie młoda Muzułmanka opisuje przeróżne kulturowe różnice i zabawne sytuacje ze swojego życia. Przy okazji nie brak jej “jaj” i jakoś potrafi walczyć o swoje (np. o to, by mężczyźni i kobiety mogli modlić się w jednej sali). Jest to wyjątkowe spojrzenie na inną dla mnie kulturę, ponieważ autorka – Zarqa Nawaz – szanują ją i respektuje, ale też nie udaje, że wady nie istnieją. Mówi o nich głośno i walczy o zmiany. Kilka razy popłakałam się ze śmiechu. Pozycja pomogła mi zrozumieć co Muzułamanom daje wiara w Allaha i dlaczego niektórzy wierzą też w hadisy. Niesamowicie rozbawiły mnie wszystkie sytuacje w których rodzice dorastającej bohaterki powoływali się na nieistniejące hadisy by czegoś jej zabronić.
Jesli jesteście ciekawi jak to jest być Muzułmanką na zachodzie i czy można być szczęśliwym w zaaranżowanym małżeństwie, to niżej jest
5/5, książka jest też dostępna w wypożyczalni ebooków Legimi
Cały czas jest trochę relgijnie, trochę psychologicznie 😀
Pozycja, którą polecę nie należy do najnowszych, nie jest też gruba. Jest jednak maksymalnie treściwa i zdjęła mi klapki z oczu. Eric Berne to znakomity psychiatra i popełnił rewelacyjną książkę “W co grają ludzie”. Autor analizy transakcyjnej twierdzi, że jeśli przyjmiemy nagrodę w postaci “głasków”, to wszystkie interakcje międzyludzkie o te “głaski” się rozbijają. Chcemy być głaskani po główce i robimy w tym celu różne rzeczy. Swego czasu ze smutkiem zdemaskowałam u siebie jedną z niebezpiecznych gier w które sobie gram, a może nawet pogrywam. Książkę polecam z dwóch powodów – po pierwsze – pozwala rozpoznać własne toksyczne zachowania i z nich wyjść. Po drugie – dzięki niej można zdemaskować sposoby, w jakie inni nami manipulują lub próbują to robić. Fascynujące są wszelkie gry małżeńskie, gra w alkoholika, gra w gdyby nie ty…
To nie jest lekka pozycja, ale jest za to fascynująca!
5/5

Książka jest dostępna też w bibliotekach, a ja zupełnym przypadkiem zauważyłam, że po necie hula zgrabny plik.pdf z całą treścią. Swój egzemplarz bez problemów znalazłam w bibliotece 🙂

Ostatnia polecana książka znowu jest związana z religią:
Zakonnice odchodzą po cichu – to w zasadzie reportaż. Autorka dotarła do byłych zakonnic i pokazuje powody dla których odeszły z zakonu oraz to, jak reagowała na to “góra”. Po pierwsze – jestem wstrząśnięta tym, jak niedojrzałe osoby uciekają przed życiem wstępując do klasztorów. Po drugie – jestem przerażona mechanizmem do złudzenia przypominającym sekty, by nie rzec – sekciarskim. Po trzecie – jestem zasmucona sprowadzeniem wiary do rzędu bezsensownych czynności. W książce opisano historie różnych byłych zakonnic – molestowanych, zamieniających zakon na lesbijski związek, wyrzuconych.
 Jest to jednak książka krótka, mająca w sobie niewiele treści. Jako reportaż – interesująca. Jako książka do kupienia… cóż – nie kupiłabym. Ale przeczytać warto. 4/5
Co robić w takich sytuacjach? Ja książkę przeczytałam w ramach abonamentu na ebooki w legimi . Dzięki temu zrobiłam to legalnie i bez wydawania pieniędzy na drogie książki Wydawnictwa Krytyki Politycznej, którego linia nie bardzo mi opdowiada :). Jednak czasami zdarza im się wydać coś innego niż gendery-lesbijki-lewica-kapitalizm-taki-zły-bądźmy-socjlalistami-wow-wow. No dobra, nie zdarza. Krytyka kościoła jest mocno wpisana w lewicową tożsamość.
Jak wspomniałam kiedyś – bardzo irytuje mnie sztywny i płaski, odrealniony podział na prawak-bezmózg-“patriota”-katol w opozycji do oświecony-lewak-postępowięc-inteligent bo nie ma on nic wspólnego z rzeczywistością. Czuję ukłucie w sercu gdy swoim zakupem wspieram finansowo wydawnictwa promujące i narzucający taki dyskurs. 
Swoją drogą – niedawno pojawiło się ogłoszenie, że CKM szuka mężczyzn-redaktorów. Feministki uderzyły w pyskówkę, że dyskryminacja, że bla bla bla. Dzisiaj widziałam, że portal parentingowy szukał kobiet-redaktorek (tematy okołociążowe i zwiazane z macierzyństwem). Kilku panów próbowało odbić piłeczkę, że dyskryminacja na rynku pracy i że czemu nie redaktorów. Jakoś nikt ich nie bronił. Ot, taka rzekoma walka o “równość płci”. Podobnie jak z radiową reklamą “stop przemocy wobec kobiet”. A czemu po prostu nie “stop przemocy”?!
Zmierzam jedynie do tego, że lubię zapoznawać się z różnymi, często zupełnie przeciwstawnymi perspektywami i punktami widzenia, a jednostronne i płaskie pozycje muszę odreagować innymi, lub równie jednostronnymi ale z tego drugiego punktu widzenia. 
Na ten moment mam dość psychologii i religii, ale też mam w sobie głód do czytania o silnych i niezależnych kobietach. Każda sugestia na wagę złota :).

Bluzka w kropki została kupiona tutaj, uwielbiam ją :).
Czekam na polecane książki o silnych babkach!
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Lubisz gdy innym się nie powodzi?
Muzułmanki, zakonnice-lesbijki i jak inni nami manipulują, czyli co warto przeczytać