- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Muzułmanki, zakonnice-lesbijki i jak inni nami manipulują, czyli co warto przeczytać

Lubicie czytać? Ja uwielbiam! Już dawno obiecałam wrzucić na bloga kolejną część polecanych książek, ale miałam z tym mały problem.

Po pierwsze – nie czytam tyle, ile bym chciała. Literatura naukowa, artykuły, materiały potrzebne do koncepcji rozprawy doktorskiej – to nie są najbardziej porywające na świecie lektury. Po drugie – jako blogerka po kilku latach w blogosferze trafiłam do baz wydawnictw, zarzucających mnie niezobowiązującymi przesyłkami z nowościami wydawniczymi. Bajka, co? Oj, wcale nie! Większość tych książek zupełnie do mnie nie pasuje i posyłam je dalej w świat. Wolałabym dostawać mniej książek, ale częściej robić dla Was konkursy ;). Kupiłam sobie 👉abonament na książki z czytnikiem za 1 zł 👈 (tak, za własne pieniądze) i książek akurat mi nie zabraknie. Ze smutkiem jednak muszę przyznać, że rzadko trafiają się perełki warte zawrócenia Wam głowy.
W lutym napisałam tekst: 👉Książki, które zmieniły moje życie👈, dzisiaj pora na lżejszą odsłonę tego cyklu i małą reaktywację. Chciałabym pisać o książkach częściej. Mam też cichą nadzieję, że zmotywuje mnie to do częstszego czytania. Bardzo mi tego brakuje, ale to już nie liceum gdzie odpowiadałam na tyle pytań by dostać dwa na sprawdzianie, oddawałam kartkę i wyciągałam sobie interesującą książkę ku zgorszeniu nauczycieli. Praca, uczelnia… czas na takie przyjemności żałośnie mi się skurczył.
Okej, nie rozwlekając.
Sekrety księżniczki, Jean Sasson
Kolejna część cyklu, ale pierwsza którą przeczytałam. Z jednej strony książka opisuje sytuację kobiet w Arabii Saudyjskiej z punktu widzenia bardzo uprzywilejowanej kobiety. Mamy więc opisy wielu okropieństw jak zakopywanie żywcem dziewczynek w piaskach pustyni, oblewanie kobiet kwasem itp. Tych tematów nikt tutaj nie unika. Z drugiej strony – niemożebnie irytuje mnie jej bierność. Coś bym zrobiła, ale nie mam władzy, nie mam wpływu, bla bla bla. Bardzo fajnie, że Sułtana daje pieniądze na cele dobroczynne, ale mając świadomość że to obowiązek relgijny każdego Muzułmanina (jedna z niewielu rzeczy, które podobają mi się w tej religii), nie robi to na mnie specjalnego wrażenia. Książka jest interesująca, ale brak jej tego czegoś, co by mnie porwało. Obawiam się, że tym czymś jest charakter narratorki. Jest jak obiad na szkolnej stołówce – pozbawiony przypraw i smaku. Niby ciepły posiłek, a jakby wcale go nie było. Mimo to, jeśli wpadnie komuś w łapki to polecam. Mam wysokie oczekiwania wobec książek opisujących arabską kulturę, ponieważ przeczytałam ich na tyle dużo, by mieć swoje stanowisko na temat imigrantów i wolności religijnej. Nie jestem przeciwniczką wiary, ale nie popieram religii. Żadnej. 
3/5

Psychologia a relgiia to dośc stara książka Junga. A Junga uwielbiam, więc przeczytałam cegłę z wielkim zainteresowaniem. Erudycja i mapa pojęciowa po której porusza się Jung bardzo mi odpowiadają. Polecam każdemu, kto zastanawia się nad tym dlaczego ludzie wierzą i co im to daje. Nigdy nie zrozumiem zachwytów nad Dawkinsem i jego książką Bóg urojony, bo jest niesamowicie jednostronna i obraźliwa dla ludzi wierzących (nazywanie ich kretynami to nie jest poczucie humoru!), a mi wiara innych w niczym zupełnie nie przeszkadza. Oczywiście tak długo, jak nie wchodzi w moją przestrzeń. Książka Junga przedstawia kwestię religii z wielu punktów widzenia,w bardzo szerokim kontekście. Jest też uporządkowana i najeżona ciekawostkami. Wypisałam sobie z niej wiele cytatów i myśli godnych uwagi. Gdyby Dawkins potrafił wznieść się ponad swoją arogancję i butę na tyle, by pisać z takim szacunkiem jak Jung…
Książkę polecam też każdemu psychologowi – istnieją znaczące różnice w znaczeniu psychologii dla osób wierzących oraz nie. 

Książka jak widzicie jest dość droga, więc wypożyczyłam z biblioteki 🙂

5/5
 



Zrobiło się bardzo religijnie, ale takie miałam ostatnio zainteresowania. Moja wiara jest silna i niezachwiana, ale też daleka od religii. Po “Sekretach księżniczki” zapragnęłam czegoś pokazującego Islam od innej strony. Czytałam kiedyś “Woziłam arabskie księżniczki” i tam obraz uprzywilejowanych kobiet z tego kręgu kulturowego był w każdym aspekcie inny 😉
Śmiejąc się w drodze do meczetu” to trzecia, zupełnie odmienna perspektywa. Autorka jest kobietą, która lubi swoją religię i przy okazji – posiada charakter oraz poczucie humoru. Książkę połknęłam podczas jednego pobytu na plaży! Wychowana w Kanadzie młoda Muzułmanka opisuje przeróżne kulturowe różnice i zabawne sytuacje ze swojego życia. Przy okazji nie brak jej “jaj” i jakoś potrafi walczyć o swoje (np. o to, by mężczyźni i kobiety mogli modlić się w jednej sali). Jest to wyjątkowe spojrzenie na inną dla mnie kulturę, ponieważ autorka – Zarqa Nawaz – szanują ją i respektuje, ale też nie udaje, że wady nie istnieją. Mówi o nich głośno i walczy o zmiany. Kilka razy popłakałam się ze śmiechu. Pozycja pomogła mi zrozumieć co Muzułamanom daje wiara w Allaha i dlaczego niektórzy wierzą też w hadisy. Niesamowicie rozbawiły mnie wszystkie sytuacje w których rodzice dorastającej bohaterki powoływali się na nieistniejące hadisy by czegoś jej zabronić.
Jesli jesteście ciekawi jak to jest być Muzułmanką na zachodzie i czy można być szczęśliwym w zaaranżowanym małżeństwie, to niżej jest
5/5, książka jest też dostępna w wypożyczalni ebooków Legimi
Cały czas jest trochę relgijnie, trochę psychologicznie 😀
Pozycja, którą polecę nie należy do najnowszych, nie jest też gruba. Jest jednak maksymalnie treściwa i zdjęła mi klapki z oczu. Eric Berne to znakomity psychiatra i popełnił rewelacyjną książkę “W co grają ludzie”. Autor analizy transakcyjnej twierdzi, że jeśli przyjmiemy nagrodę w postaci “głasków”, to wszystkie interakcje międzyludzkie o te “głaski” się rozbijają. Chcemy być głaskani po główce i robimy w tym celu różne rzeczy. Swego czasu ze smutkiem zdemaskowałam u siebie jedną z niebezpiecznych gier w które sobie gram, a może nawet pogrywam. Książkę polecam z dwóch powodów – po pierwsze – pozwala rozpoznać własne toksyczne zachowania i z nich wyjść. Po drugie – dzięki niej można zdemaskować sposoby, w jakie inni nami manipulują lub próbują to robić. Fascynujące są wszelkie gry małżeńskie, gra w alkoholika, gra w gdyby nie ty…
To nie jest lekka pozycja, ale jest za to fascynująca!
5/5

Książka jest dostępna też w bibliotekach, a ja zupełnym przypadkiem zauważyłam, że po necie hula zgrabny plik.pdf z całą treścią. Swój egzemplarz bez problemów znalazłam w bibliotece 🙂

Ostatnia polecana książka znowu jest związana z religią:
Zakonnice odchodzą po cichu – to w zasadzie reportaż. Autorka dotarła do byłych zakonnic i pokazuje powody dla których odeszły z zakonu oraz to, jak reagowała na to “góra”. Po pierwsze – jestem wstrząśnięta tym, jak niedojrzałe osoby uciekają przed życiem wstępując do klasztorów. Po drugie – jestem przerażona mechanizmem do złudzenia przypominającym sekty, by nie rzec – sekciarskim. Po trzecie – jestem zasmucona sprowadzeniem wiary do rzędu bezsensownych czynności. W książce opisano historie różnych byłych zakonnic – molestowanych, zamieniających zakon na lesbijski związek, wyrzuconych.
 Jest to jednak książka krótka, mająca w sobie niewiele treści. Jako reportaż – interesująca. Jako książka do kupienia… cóż – nie kupiłabym. Ale przeczytać warto. 4/5
Co robić w takich sytuacjach? Ja książkę przeczytałam w ramach abonamentu na ebooki w legimi . Dzięki temu zrobiłam to legalnie i bez wydawania pieniędzy na drogie książki Wydawnictwa Krytyki Politycznej, którego linia nie bardzo mi opdowiada :). Jednak czasami zdarza im się wydać coś innego niż gendery-lesbijki-lewica-kapitalizm-taki-zły-bądźmy-socjlalistami-wow-wow. No dobra, nie zdarza. Krytyka kościoła jest mocno wpisana w lewicową tożsamość.
Jak wspomniałam kiedyś – bardzo irytuje mnie sztywny i płaski, odrealniony podział na prawak-bezmózg-“patriota”-katol w opozycji do oświecony-lewak-postępowięc-inteligent bo nie ma on nic wspólnego z rzeczywistością. Czuję ukłucie w sercu gdy swoim zakupem wspieram finansowo wydawnictwa promujące i narzucający taki dyskurs. 
Swoją drogą – niedawno pojawiło się ogłoszenie, że CKM szuka mężczyzn-redaktorów. Feministki uderzyły w pyskówkę, że dyskryminacja, że bla bla bla. Dzisiaj widziałam, że portal parentingowy szukał kobiet-redaktorek (tematy okołociążowe i zwiazane z macierzyństwem). Kilku panów próbowało odbić piłeczkę, że dyskryminacja na rynku pracy i że czemu nie redaktorów. Jakoś nikt ich nie bronił. Ot, taka rzekoma walka o “równość płci”. Podobnie jak z radiową reklamą “stop przemocy wobec kobiet”. A czemu po prostu nie “stop przemocy”?!
Zmierzam jedynie do tego, że lubię zapoznawać się z różnymi, często zupełnie przeciwstawnymi perspektywami i punktami widzenia, a jednostronne i płaskie pozycje muszę odreagować innymi, lub równie jednostronnymi ale z tego drugiego punktu widzenia. 
Na ten moment mam dość psychologii i religii, ale też mam w sobie głód do czytania o silnych i niezależnych kobietach. Każda sugestia na wagę złota :).

Bluzka w kropki została kupiona tutaj, uwielbiam ją :).
Czekam na polecane książki o silnych babkach!
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Lubisz gdy innym się nie powodzi?
Muzułmanki, zakonnice-lesbijki i jak inni nami manipulują, czyli co warto przeczytać