Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Czytnik za złotówkę – czy to się opłaca? Plus książkowe rekomendacje

O usługę czytania w abonamencie dostaję wiele pytań. Upomniana kolejny raz na instagramie, zabieram się za recenzję zanim promocja się skończy 🙂 Napiszę jak sprawdza się czytnik, czy promocja moim zdaniem jest opłacalna i czy wybór książek jest duży. Plus kilka słów o tych, które niedawno przeczytałam i polecam…a może nie polecam?

Potrzebę posiadania czytnika odczułam dopiero niedawno. Po pierwsze – przytłaczała mnie ilość książek w moim domu. Po drugie – staram się wypełniać “luki” w planie dnia czytaniem. Taką luką jest jazda autobusem czy kolejka po numerek w ZUS-ie czy u lekarza. Moja torebka zaczęła mnie przygniatać do podłogi. Czasami miałam ochotę na małą torebkę, ale bez książki szybko lądowałam w kiosku i kupowałam bzdurną gazetę. A już czarę goryczy przelał wyjazd na wakacje – jedną z trzech zabranych książek przeczytałam jeszcze przed lądowaniem samolotu. Czytnik stał się artykułem pierwszej potrzeby.
Ale może po kolei. Z abonamentu korzystałam już wcześniej – raz na pół roku i kilka razy na miesiąc, tak z doskoku.  Czytanie na tablecie jest średnio wygodne, ale i tak lubiłam ofertę – a abonemencie płacę za dostęp do e-booków na określony czas. Pamiętam, ze przed licencjatem mogłam skorzystać z kilku książek, których nie było w bibliotece ani w internecie, a na “jedno przeczytanie” lub częściej – zerknięcie do rozdziału, kompletnie nie opłacało się ich kupować. Oferta wygląda bardzo prosto – możesz kupić dostęp do wszystkich książek “bez limitu, lub taki, który uprawni Cię do przeczytania kilkuset stron. Nawet ta opcja wydaje się czasami opłacalna – bywają krótkie książki o wysokich cenach, które można w legimi przeczytać za 6.99 zł 🙂  Krótko mówiąc – to takie spotify dla książek 🙂
Cennik  w większej rozdzielczości znajdziecie tutaj (klik)
Najdroższy abonament w chwili obecnej kosztuje 32.99 zł… lub dopłacasz niewiele i za 44.99 masz i abonament i czytnik 🙂 Jak część z Wa się zorientowała – właśnie z takiej oferty postanowiłam skorzystać.

Zapłaciłam złotówkę i czekałam na przesyłkę – czytnik przyszedł po tygodniu kurierem (na stronie deklarują wysyłkę w 3 dni…), ale cała reszta się zgadzała – dostałam czytnik wraz z instrukcją, pudełkiem i ładowarką, oraz dopasowane do niego etui.

Specyfikacja

  • Ekran:
    6 cali E Ink® Carta (EPD; 16-odcieni szarości)
    ekran dotykowy (pojemnościowy) wielopoziomowe doświetlenie ekranu
    rozdzielczość: 1024×758 pikseli (212 dpi)
  • Bateria: 2000 mAh Li-ION Polymer
  • Wymiary: 159×117×7 mm
  • Waga: 200g
  • Procesor: Dual-Core Cortex A9 1.0 GHz
  • Pamięć RAM: 512 MB
  • Pamięć wewnętrzna flash: 8 GB (rzeczywista wolna przestrzeń będzie mniejsza)
  • Obsługa sieci bezprzewodowych Wi-Fi (802.11b/g/n)
  • Porty:
    microUSB 2.0
    port karty pamięci microSD (do 32 GB)
  • System operacyjny: Android 4.2.2
  • Zainstalowane aplikacje: Legimi, Midiapolis Drive (Dysk), Instrukcja obsługi, Przeglądarka internetowa (Internet), Biblioteka (Książki), Księgarnia, Menadżer plików, Midiapolis News (News), Notatnik, Obrazy, Pobrane, Poczta, Słownik, Ustawienia
  • Wsparcie dla: Windows, Linux, MacOS
  • Wspierane formaty:
    Dokumenty i książki: EPUB i PDF (reflow) z Adobe DRM (ADEPT), MOBI (bez DRM), TXT, FB2, HTML, RTF, CHM
żródło; legimi.com

Jeśli chodzi o moje wrażenia – wielkość, komfort, czas pracy baterii – na szóstkę z plusem :). Jestem bardzo zadowolona! Na starcie wita mnie logo legimi, loguję się w aplikacji i mam już dostęp do katalogu i dziesięciu tysięcy książek 😀 Gdy wcześniej byłam klientką legimi, w ofercie było ok. 3 tysiące pozycji, zatem z radością muszę stwierdzić, ze przy niewielkim wzroście cen katalog publikacji znacznie się poszerzył. Cieszę się, że obecnie z czytnikiem jestem w stanie wykorzystać w pełni potencjał usługi. W tej ofercie można też łączyć czytanie na kilku urządzaniach, np. ty czytasz na czytniku a mąż, babcia, brat na tablecie, komputerze czy smartfonie :).
Jeśli chodzi o najczęściej zadawane przez was pytania:
-Czy męczy się wzrok?
– Nie! Komfort czytania jest bardzo wysoki 😉
– Czy do czytania wymagany jest internet?
– Do czytania nie, ale do pobrania książki na półkę tak. Aplikacja co siedem dni wymaga podłączenia na sekundkę do internetu, celem sprawdzenia czy usługa wciąż jest aktywna.
– Czy można dodawać inne książki?
– Jasne! Sama zrzuciłam sobie na czytnik także inne książki 🙂 To normalny czytnik z androidem – mogę skorzystać z internetu, sprawdzić pocztę czy dodać do niego inne pliki. Warto pamiętać, że to nie jest jednak tablet i te inne usługi ładują się dużo dłużej ;-).
Ok, ale czy to się opłaca?
Za dostęp płacę 44,99 zł (do 31 sierpnia jest promocja, mam też gwarancję niezmienności ceny przez całe 24 miesiące). 
Dla jednych to dużo, dla drugich mało. Jednak nie wszystkie książki są dostępne w bibliotekach lub  w internecie za darmo, a książki drukowane także kosztują. Ja nie jestem zwolenniczką kradzieży plików z chomika – okradam nie tylko autora, ale też osoby, które uczciwie wykonywały swoją pracę – pracowników wydawnictwa, tłumaczy, korektorów. To nie jest fair. Polacy lubią narzekać na brak pracy czy godziwego wynagrodzenia, a ściągając z chomików sami przyczyniają się do zwiększania cen – w końcu z czegoś trzeba wszystkim po drodze dać wypłatę. 
 Poza tym – e-book w polskim prawie jest usługą, więc nie możemy go pożyczyć. No chyba, że z czytnikiem.
Osobnym problemem są ceny – zdecydowanie mamy za co podziękować naszym politykom, którzy ustanowili bardzo wysoki VAT, wynoszący prawie ĆWIERĆ ceny e-booka. Brawo!
Aby pokazać czy to się opłaca czy nie, zaprezentuję przykładowe książki, które w tej usłudze czytałam, wraz z ich normalnymi cenami.

Rymowanki wrażliwe na tematy kłopotliwe – 20 zł, potrzebna mi do pracy z dziećmi.

Nowa psychologia sukcesu – 24 zł, przydała mi się wiele razy!
Idiota – 20 zł jestem wielką fanką literatury rosyjskiej :), ale muszę przyznać, że prawa autorskie do tej książki wygasły i można za darmo przeczytać legalnego e-booka
Potęga podświadomości – ok. 20 zł – To pierwsza z książek, które zmieniły moje życie 🙂 
Jak stać się szczęśliwym człowiekiem –  Tak, w usłudze jest też książka mojego autorstwa! :)) Obecnie niedostępna, bo się wyprzedała. Mam problemy z poprzednim wydawnictwem (wiszą mi pieniądze ;-)) a zanim dystrybucję e-booka ogarnę drugi raz gdzie indziej (papierki, czas), to legimi jest chyba jedyną opcją na przeczytanie książki 🙂 Jeśli chodzi o kradzione pliki to każda książka jest zabezpieczona i wiadomo od kogo plik “wyciekł”. Myślę, że wydawca z problemami finansowymi ostro takich rzeczy pilnuje, bo jeszcze nie spotkałam pirackiej kopii.
Facet idealny 32 zł –  tę książkę zrecenzowałam na blogu (klik) i polecam wszystkim, którzy nie wiedzą dlaczego są sami… oraz  jak to zmienić 🙂 
Inne:
Magia sprzątania – 22 zł – dzięki niej w końcu zaczęłam pozbywać się kalendarzy z liceum i innych rzeczy!
Jak przestać się martwić i zacząć żyć – ok 20 zł – nie doczytałam do końca, ale jeśli się zamartwiacie – to coś dla was 🙂
Tylko nie mów mamie – ok. 25 zł – po tej książce napisałam o seksualnym wykorzystywaniu dzieci (klik)
Antyrak ok. 25 zł – Napisana przez lekarza książka o raku…z perspektywy człowieka nauki oraz chorego na raka jednocześnie. Skarbnica wiedzy, odnośników do badań, mega interesująca! 
Aptekarzowa –  Lubię literaturę rosyjską, chyba wspominałam 🙂 – chyba nie da się kupić, jest e-book za darmo 😉
Kup kochance męża kwiaty – ok 20 zł –  polecam, tak jak inne książki Katarzyny Miller.
Jeśli chcecie abym zrecenzowała którąś z nich – dajcie znać! 
Ok co ja to miałam… no tak, napisać, czy to się opłaca.
Ja czytam dużo książek i myślę, że dwie zwykłe książki i mam cenę miesięcznego abonamentu. A tylko w kilka ostatnich dni przeczytałam ich pięć. Nie wszystkie książki są w bibliotekach (szczególnie  brak nowości). Promocje takie jak biedronkowa “2 miliony książek za 5 zł” (klik) zdarzają się rzadko. 
Minusem  oferty jest fakt, że wielu interesujących mnie książek w abonamencie nie ma. Mam nadzieję, że sytuacja się zmieni, ale ostatecznie i tak jestem zadowolona. 
Rozumiem jednak argumenty tych, dla których taka kwota jest wysoka.
Tylko ilu Polaków ma całkiem zbędny drogi abonament na telewizję cyfrową z pierdyliardem kanałów? Albo telefon w abonamencie? Ilu wydaje bez szemrania na papierosy? Sorry, ja od trzech paczek fajek (ok, za tę cenę nie ma nawet 3!) wolę kupić dostęp do książek. 45 zł jest dla mnie świetną inwestycję w wiedzę i rozrywkę, a wiedzy nikt mi nie zabierze :). Dodatkowo skoro płacę…to czuję się zmotywowana, by czytać więcej. Z czytnikiem jest to nawet znacznie prostsze, bo niespodziewanie długa kolejka do lekarza szybko się czymś zapełnia, a moja torebka nie jest wypełniona po brzegi :).
 Mam też okazję do przeczytania tych wszystkich książek, które uznałam za intrygujące… ale nie na tyle, by je kupić i się przekonać. Taką książką jest “Magia sprzątania” – byłam ciekawa o co tyle krzyku, ale ciekawość wyceniłabym na maksymalnie pięć złotych ;-). W abonamencie nie mam z tym problemu :)).
Podsumowując –  dla mnie 3 x TAK! Jednak sporo zależy od naszych preferencji.
Przydatne linki : Oferta bez czytnika, w tym 7 dni za darmo : KLIK 
Oferta z czytnikiem: KLIK
Promocja ze stawką 44.99 zł + gwarancja niezmienności ceny trwa do 31 sierpnia. Potem cena wzrośnie. W tej cenie oprócz abonamentu i czytnika, mogę czytać jeszcze na 3 innych urządzeniach (smartfon, tablet, komputer). Ja osobiście polecam, chociaż mają wielkiego minusa za 7 dni czekania :).
Dajcie znać, czy chcecie recenzji którejś z pozycji 🙂
Uściski!
Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jaki kalendarz jest najlepszy? Obecny kalendarz i przegląd tych od 2008 roku :)
Czytnik za złotówkę – czy to się opłaca? Plus książkowe rekomendacje