Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Czy poszedłbyś na przegląd samochodu do kosmetyczki? KONKURS

 Zakładam, że gdy boli cię ząb to nie idziesz na leczenie kanałowe do szwagra, który zna się na wszystkim (chyba że jest przy okazji stomatologiem), a przeglądu samochodu nie robi ci weterynarz. Dlaczego więc czasami powierzamy swoje życie, zdrowie i osobiste problemy osobom całkowicie niekompetentnym?

Nie wiem. Sama mam ogromny problem z akceptacją autorytetów. Lata leczenia i brak jednoznacznej diagnozy skutecznie mnie zniechęciły, bo równania metodą prób i błędów to mogłam sobie rozwiązywać w gimnazjum jak nie nauczyłam się na matmę. Od wykształconych specjalistów nie oczekiwałam cudów, ale przynajmniej nie trzech sprzecznych ze sobą diagnoz i pomysłów na moją chorobę w ciągu miesiąca. Świadoma mechanizmów rządzących wiarą w ekspertów zawsze z tyłu głowy słyszę:
Kiedy wszyscy wokół ciebie równiuteńko idą,przyjacielu, ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość;
i kiedy bronisz prawdy mając ją za jedynie prawdziwą,
ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość;

To też nie jest dobra cecha, bo jednak nie da się być kompetentnym we wszystkim i po to są eksperci by korzystać z ich wiedzy.
Do refleksji na temat tego, kim jest ekspert, skłoniło mnie wrześniowe spotkanie Klubu Przyjaciółek Soraya, a dokładnie – wizyta w laboratorium marki. O tym, co się działo, dowiecie się za chwilę, ale teraz chciałabym podzielić się z Wami kilkoma refleksjami. 
Dużo się mówi o tym, by blogerzy byli ekspertami. Wspaniale, znam kilka świetnych blogów na określone tematy jak dietetyka czy włosy, ale z całym szacunkiem – od czego ekspertem mam niby być? Od lajfstajlu? Ja tutaj wszystko co opisuję, opisuję jedynie z perspektywy Ani, która coś przeżyła, czegoś doświadczyła, coś przetestowała. U mnie nie znajdziesz fachowej instrukcji dotyczącej manicure hybrydowego, ale moje subiektywne odczucia i wrażenia. Nie będzie historii Lwowa i pomysłu na wycieczkę rodem z przewodnika – znajdziesz za to opis tego, co ja widziałam i co mnie zachwyciło, a także spis błędów które popełniłam.
Miesiąc temu byłam na spotkaniu Klubu Przyjaciółek Soraya. To nasze drugie spotkanie, w czerwcu napisałam Wam relację z pierwszego. Możecie ją znaleźć zaglądając do tekstu: Kosmetyk- przyjaciel czy wróg kobiety?. I tak jak motywem pierwszego spotkania była marka Soraya jako przyjaciółka, tak tym razem jako ekspert.

Po czym zatem poznaję eksperta, któremu ufam? Och, to bardzo proste! 
Po pierwsze – nigdy nie kupuję suplementów diety ani kuracji ze stron opierających się na prostym schemacie – uśmiechnięta twarz eksperta (koniecznie w kitlu) i kilka zdań rekomendacji, a potem zdjęcia uśmiechniętych klientów z opinią. Zazwyczaj po przeciągnięciu zdjęcia eksperta w google grafikę okazuje się że jest aktorem albo modelem. A Kasia lat 35 z Wołomina, której tabletki pozwoliły zrzucić 20 kg w miesiąc jest też Amandą z Chicago i Swietłaną z Mińska. 
Po drugie – to musi być ktoś, kto potrafi wytłumaczyć albo opowiedzieć o tym co i dlaczego robi nawet dziecku. No, dajmy na to – osobie z podstawowym wykształceniem. 
Miałam kiedyś nauczycielkę matematyki, która przerabiała z nami przykłady a, b, c i d, a trudne e, f, g zadawała do domu. Nigdy nie potrafiła nic wytłumaczyć . Była jak rzemieślnik wykonujący krok po kroku instrukcję, ale kompletnie nie wiedzący co zrobić gdy coś pójdzie nie tak jak ta instrukcja mówi.
Takich ekspertów radzę się wystrzegać :).

Nie wiem czy mogę o tym napisać, ale zaryzykuję. Na pierwszym spotkaniu panie z marketingu opowiadały o ich kategorycznym koledze z działu nauki i badań, który nie pozwala zamieścić żadnej informacji o działaniu kremu bez rzetelnych badań i testów. Nie żeby ktoś chciał tak robić, tylko czasami jakieś uproszczenie jest łatwiejsze w odbiorze. 
Podczas wrześniowego spotkania, pan Łukasz Pyzioł – Dyrektor Działu Nauki, Badań i Rozwoju SORAYA tłumaczył nam wszystko tak prosto i przystępnie jak dzieciom:). Od czasu do czasu prowadzi też zajęcia dla dzieci i to widać – ktoś pewny swojej wiedzy potrafi przekazać ją każdemu. Jak widzicie na zdjęciu wyżej – wrzucałam Wam fragmenty na snapchat więc kto śledzi, ten wie 🙂 Nie patrzcie tylko na moje mięśnie, bo wolę uchodzić za wiotką kruchą istotkę 😛

Spotkanie było dla mnie bardzo ciekawe, bo po raz pierwszy mogłam zobaczyć od środka jak powstaje krem… i jakie to skomplikowane. Jak wiecie – nie godzę się na nazywaniu dziewczyn po kosmetologii “pustakami”, bo uważam że to trudne kwestie i kategoryzowanie wiedzy na lepszą i gorszą jest słabe (zobacz też: co ty sobą reprezentujesz pusta kobieto?), ale po tym spotkaniu moje punkty szacunku poszły jeszcze bardziej w górę. 
Razem z dziewczynami – Siouxie, Kulką, Kasią i Żurnalistką uczestniczyłyśmy w całym procesie powstawania kremu 🙂 
Na kremach znam się jak na historii sztuki. Tak jak obraz jest dla mnie ładny lub brzydki i wywołuje we mnie jakieś emocje, tak krem ma po prostu działać. Nigdy nie interesował mnie cały proces jaki za tym stoi, a jest to dużo bardziej skomplikowane niż myślałam. Wszystko odmierzone z aptekarską dokładnością, temperatura ustalona z dokładnością po przecinku. A jak w połowie produkcji przyjdzie ci do głowy, że fajnie byłoby jakby ten krem był jednak różowy a nie biały, to już za późno bo nie można sobie tak mieszać wszystkiego kiedy się chce. Więc to nie jest tak, że wszystko fru do jednej kadzi i po chwili mamy krem. To trudniejsza zabawa. A stworzenie dobrego jakościowo kremu w przystępnej cenie? Wyższa kombinatoryka. Tym bardziej cieszę się, że taka jest misja marki Soraya :). Wąchałyśmy, dotykałyśmy, oglądałyśmy i słuchałyśmy o dwóch seriach wypuszczonych przez markę. Magia Olejków to kosmetyki dla osób, które lubią działanie olejków ale niekoniecznie uczucie tłustości jaka im towarzyszy. 
Moim hitem są kremy do rąk z tej serii. Jako blogerka co jakiś czas otrzymuję niezobowiązujące przesyłki od różnych producentów. Z kremów do rąk zawsze bardzo się cieszę, bo moja mama ma bardzo suchą skórę dłoni. Oba kremy (do skóry suchej i podrażnionej oraz do przesuszonej) sprawdzają się rewelacyjnie i w tej półce cenowej są póki co  najlepsze jakie kiedykolwiek miałam (8 zł!). 
Jeszcze bardziej ucieszyłam się jednak z serii intensywna Naprawa kierowanej do kobiet dojrzałych.
W świecie pełnym pogardy dla starości pojawiły się kremy 40, 50, 60 i 70+. Jeśli napiszę Wam w tym momencie o sercach alg Wakame, hialurosferach i kolegenosferach, to istnieje duża szansa, że zrozumiecie z tego tyle co ja na matmie w liceum. Napisze więc, że nad kremami pracowali eksperci i cieszę się, że nie muszę wszystkiego wiedzieć, bo mogę im zaufać. Na tyle, by dać po kremie mamie i babci. Tak, TEJ babci :).
Od siebie dodam, że sama stosuję lekki krem przeciwzmarszczkowy pod oczy i na powieki z tej serii. Nie dlatego, że jestem taka stara, tylko dlatego, że zawsze koszmarnie mrużę oczy 😀
Prawda jest taka, że przeciętna babcia ma jednak ważniejsze wydatki niż krem. Trochę też pewnie myśli, że w tym wieku to już za późno. Jak mnie znacie – nie mogę sobie odpuścić okazji do “przemycenia” jakiejś rozwojowej informacji. 😉 Pozytywna relacja ze swoim ciałem jest bardzo, bardzo ważna. Osoby starsze albo źle znoszące jesień czy podatne na depresję często mają problem z dotykaniem swojego ciała. Tymczasem wmasowanie czy wklepanie kremu to idealna okazja do okazania sobie troski i szacunku i podtrzymanie/zbudowanie/odbudowanie pozytywnej relacji ze swoim ciałem.  Gładząc się i coś w siebie wmasowując, troszczymy się jak matka o niemowlę i czujemy się zaopiekowani.
Zerknijcie na ważny artykuł dotyczący psychodermatologii : Psychodermatology: A Guide to Understanding Common Psychocutaneous Disorders
Dając babci krem robisz więcej dobrego niż ci się wydaje :).
Mam też dla Was konkurs – do wygrania się cztery zestawy kremów z serii Intensywna Naprawa (krem na dzień i na noc, maska na noc, krem pod oczy i na powieki).
Jeden zestaw 40+, 50+, 60+ i 70+.
Wystarczy w komentarzu opisać swoją nieudaną przygodę z powierzeniem swojego losu komuś, kto nie był kompetentny w danej dziedzinie :). Dla przykładu, moja babcia za radą swojego szwagra postanowiła oszczędzić na kleju do tapet i przykleić je na klej z mąki i wody. Tapety pięknie się przykleiły, a za dwa dni prawie wszystkie po prostu…spadły :). Jestem pewna, że każdy ma jakąś przygodę na swoi koncie.
Regulamin w pierwszym komentarzu, a ja mam dzisiaj urodziny, więc sprawicie mi największą radość biorąc po prostu udział ;-).
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

UWAGA, zwycięzcy to:

Various storms,

Madix

Magda P

Hanna Szpinka

wybór był szalenie trudny, dlatego niebawem kolejne konkursy.

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Biały laptop do 2000 zł – jak sprawuje się mój Acer Aspire v13
Czy poszedłbyś na przegląd samochodu do kosmetyczki? KONKURS