Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Czy poszedłbyś na przegląd samochodu do kosmetyczki? KONKURS

 Zakładam, że gdy boli cię ząb to nie idziesz na leczenie kanałowe do szwagra, który zna się na wszystkim (chyba że jest przy okazji stomatologiem), a przeglądu samochodu nie robi ci weterynarz. Dlaczego więc czasami powierzamy swoje życie, zdrowie i osobiste problemy osobom całkowicie niekompetentnym?

Nie wiem. Sama mam ogromny problem z akceptacją autorytetów. Lata leczenia i brak jednoznacznej diagnozy skutecznie mnie zniechęciły, bo równania metodą prób i błędów to mogłam sobie rozwiązywać w gimnazjum jak nie nauczyłam się na matmę. Od wykształconych specjalistów nie oczekiwałam cudów, ale przynajmniej nie trzech sprzecznych ze sobą diagnoz i pomysłów na moją chorobę w ciągu miesiąca. Świadoma mechanizmów rządzących wiarą w ekspertów zawsze z tyłu głowy słyszę:
Kiedy wszyscy wokół ciebie równiuteńko idą,przyjacielu, ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość;
i kiedy bronisz prawdy mając ją za jedynie prawdziwą,
ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość;

To też nie jest dobra cecha, bo jednak nie da się być kompetentnym we wszystkim i po to są eksperci by korzystać z ich wiedzy.
Do refleksji na temat tego, kim jest ekspert, skłoniło mnie wrześniowe spotkanie Klubu Przyjaciółek Soraya, a dokładnie – wizyta w laboratorium marki. O tym, co się działo, dowiecie się za chwilę, ale teraz chciałabym podzielić się z Wami kilkoma refleksjami. 
Dużo się mówi o tym, by blogerzy byli ekspertami. Wspaniale, znam kilka świetnych blogów na określone tematy jak dietetyka czy włosy, ale z całym szacunkiem – od czego ekspertem mam niby być? Od lajfstajlu? Ja tutaj wszystko co opisuję, opisuję jedynie z perspektywy Ani, która coś przeżyła, czegoś doświadczyła, coś przetestowała. U mnie nie znajdziesz fachowej instrukcji dotyczącej manicure hybrydowego, ale moje subiektywne odczucia i wrażenia. Nie będzie historii Lwowa i pomysłu na wycieczkę rodem z przewodnika – znajdziesz za to opis tego, co ja widziałam i co mnie zachwyciło, a także spis błędów które popełniłam.
Miesiąc temu byłam na spotkaniu Klubu Przyjaciółek Soraya. To nasze drugie spotkanie, w czerwcu napisałam Wam relację z pierwszego. Możecie ją znaleźć zaglądając do tekstu: Kosmetyk- przyjaciel czy wróg kobiety?. I tak jak motywem pierwszego spotkania była marka Soraya jako przyjaciółka, tak tym razem jako ekspert.

Po czym zatem poznaję eksperta, któremu ufam? Och, to bardzo proste! 
Po pierwsze – nigdy nie kupuję suplementów diety ani kuracji ze stron opierających się na prostym schemacie – uśmiechnięta twarz eksperta (koniecznie w kitlu) i kilka zdań rekomendacji, a potem zdjęcia uśmiechniętych klientów z opinią. Zazwyczaj po przeciągnięciu zdjęcia eksperta w google grafikę okazuje się że jest aktorem albo modelem. A Kasia lat 35 z Wołomina, której tabletki pozwoliły zrzucić 20 kg w miesiąc jest też Amandą z Chicago i Swietłaną z Mińska. 
Po drugie – to musi być ktoś, kto potrafi wytłumaczyć albo opowiedzieć o tym co i dlaczego robi nawet dziecku. No, dajmy na to – osobie z podstawowym wykształceniem. 
Miałam kiedyś nauczycielkę matematyki, która przerabiała z nami przykłady a, b, c i d, a trudne e, f, g zadawała do domu. Nigdy nie potrafiła nic wytłumaczyć . Była jak rzemieślnik wykonujący krok po kroku instrukcję, ale kompletnie nie wiedzący co zrobić gdy coś pójdzie nie tak jak ta instrukcja mówi.
Takich ekspertów radzę się wystrzegać :).

Nie wiem czy mogę o tym napisać, ale zaryzykuję. Na pierwszym spotkaniu panie z marketingu opowiadały o ich kategorycznym koledze z działu nauki i badań, który nie pozwala zamieścić żadnej informacji o działaniu kremu bez rzetelnych badań i testów. Nie żeby ktoś chciał tak robić, tylko czasami jakieś uproszczenie jest łatwiejsze w odbiorze. 
Podczas wrześniowego spotkania, pan Łukasz Pyzioł – Dyrektor Działu Nauki, Badań i Rozwoju SORAYA tłumaczył nam wszystko tak prosto i przystępnie jak dzieciom:). Od czasu do czasu prowadzi też zajęcia dla dzieci i to widać – ktoś pewny swojej wiedzy potrafi przekazać ją każdemu. Jak widzicie na zdjęciu wyżej – wrzucałam Wam fragmenty na snapchat więc kto śledzi, ten wie 🙂 Nie patrzcie tylko na moje mięśnie, bo wolę uchodzić za wiotką kruchą istotkę 😛

Spotkanie było dla mnie bardzo ciekawe, bo po raz pierwszy mogłam zobaczyć od środka jak powstaje krem… i jakie to skomplikowane. Jak wiecie – nie godzę się na nazywaniu dziewczyn po kosmetologii “pustakami”, bo uważam że to trudne kwestie i kategoryzowanie wiedzy na lepszą i gorszą jest słabe (zobacz też: co ty sobą reprezentujesz pusta kobieto?), ale po tym spotkaniu moje punkty szacunku poszły jeszcze bardziej w górę. 
Razem z dziewczynami – Siouxie, Kulką, Kasią i Żurnalistką uczestniczyłyśmy w całym procesie powstawania kremu 🙂 
Na kremach znam się jak na historii sztuki. Tak jak obraz jest dla mnie ładny lub brzydki i wywołuje we mnie jakieś emocje, tak krem ma po prostu działać. Nigdy nie interesował mnie cały proces jaki za tym stoi, a jest to dużo bardziej skomplikowane niż myślałam. Wszystko odmierzone z aptekarską dokładnością, temperatura ustalona z dokładnością po przecinku. A jak w połowie produkcji przyjdzie ci do głowy, że fajnie byłoby jakby ten krem był jednak różowy a nie biały, to już za późno bo nie można sobie tak mieszać wszystkiego kiedy się chce. Więc to nie jest tak, że wszystko fru do jednej kadzi i po chwili mamy krem. To trudniejsza zabawa. A stworzenie dobrego jakościowo kremu w przystępnej cenie? Wyższa kombinatoryka. Tym bardziej cieszę się, że taka jest misja marki Soraya :). Wąchałyśmy, dotykałyśmy, oglądałyśmy i słuchałyśmy o dwóch seriach wypuszczonych przez markę. Magia Olejków to kosmetyki dla osób, które lubią działanie olejków ale niekoniecznie uczucie tłustości jaka im towarzyszy. 
Moim hitem są kremy do rąk z tej serii. Jako blogerka co jakiś czas otrzymuję niezobowiązujące przesyłki od różnych producentów. Z kremów do rąk zawsze bardzo się cieszę, bo moja mama ma bardzo suchą skórę dłoni. Oba kremy (do skóry suchej i podrażnionej oraz do przesuszonej) sprawdzają się rewelacyjnie i w tej półce cenowej są póki co  najlepsze jakie kiedykolwiek miałam (8 zł!). 
Jeszcze bardziej ucieszyłam się jednak z serii intensywna Naprawa kierowanej do kobiet dojrzałych.
W świecie pełnym pogardy dla starości pojawiły się kremy 40, 50, 60 i 70+. Jeśli napiszę Wam w tym momencie o sercach alg Wakame, hialurosferach i kolegenosferach, to istnieje duża szansa, że zrozumiecie z tego tyle co ja na matmie w liceum. Napisze więc, że nad kremami pracowali eksperci i cieszę się, że nie muszę wszystkiego wiedzieć, bo mogę im zaufać. Na tyle, by dać po kremie mamie i babci. Tak, TEJ babci :).
Od siebie dodam, że sama stosuję lekki krem przeciwzmarszczkowy pod oczy i na powieki z tej serii. Nie dlatego, że jestem taka stara, tylko dlatego, że zawsze koszmarnie mrużę oczy 😀
Prawda jest taka, że przeciętna babcia ma jednak ważniejsze wydatki niż krem. Trochę też pewnie myśli, że w tym wieku to już za późno. Jak mnie znacie – nie mogę sobie odpuścić okazji do “przemycenia” jakiejś rozwojowej informacji. 😉 Pozytywna relacja ze swoim ciałem jest bardzo, bardzo ważna. Osoby starsze albo źle znoszące jesień czy podatne na depresję często mają problem z dotykaniem swojego ciała. Tymczasem wmasowanie czy wklepanie kremu to idealna okazja do okazania sobie troski i szacunku i podtrzymanie/zbudowanie/odbudowanie pozytywnej relacji ze swoim ciałem.  Gładząc się i coś w siebie wmasowując, troszczymy się jak matka o niemowlę i czujemy się zaopiekowani.
Zerknijcie na ważny artykuł dotyczący psychodermatologii : Psychodermatology: A Guide to Understanding Common Psychocutaneous Disorders
Dając babci krem robisz więcej dobrego niż ci się wydaje :).
Mam też dla Was konkurs – do wygrania się cztery zestawy kremów z serii Intensywna Naprawa (krem na dzień i na noc, maska na noc, krem pod oczy i na powieki).
Jeden zestaw 40+, 50+, 60+ i 70+.
Wystarczy w komentarzu opisać swoją nieudaną przygodę z powierzeniem swojego losu komuś, kto nie był kompetentny w danej dziedzinie :). Dla przykładu, moja babcia za radą swojego szwagra postanowiła oszczędzić na kleju do tapet i przykleić je na klej z mąki i wody. Tapety pięknie się przykleiły, a za dwa dni prawie wszystkie po prostu…spadły :). Jestem pewna, że każdy ma jakąś przygodę na swoi koncie.
Regulamin w pierwszym komentarzu, a ja mam dzisiaj urodziny, więc sprawicie mi największą radość biorąc po prostu udział ;-).
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

UWAGA, zwycięzcy to:

Various storms,

Madix

Magda P

Hanna Szpinka

wybór był szalenie trudny, dlatego niebawem kolejne konkursy.

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Biały laptop do 2000 zł – jak sprawuje się mój Acer Aspire v13
Czy poszedłbyś na przegląd samochodu do kosmetyczki? KONKURS