Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Czy poszedłbyś na przegląd samochodu do kosmetyczki? KONKURS

 Zakładam, że gdy boli cię ząb to nie idziesz na leczenie kanałowe do szwagra, który zna się na wszystkim (chyba że jest przy okazji stomatologiem), a przeglądu samochodu nie robi ci weterynarz. Dlaczego więc czasami powierzamy swoje życie, zdrowie i osobiste problemy osobom całkowicie niekompetentnym?

Nie wiem. Sama mam ogromny problem z akceptacją autorytetów. Lata leczenia i brak jednoznacznej diagnozy skutecznie mnie zniechęciły, bo równania metodą prób i błędów to mogłam sobie rozwiązywać w gimnazjum jak nie nauczyłam się na matmę. Od wykształconych specjalistów nie oczekiwałam cudów, ale przynajmniej nie trzech sprzecznych ze sobą diagnoz i pomysłów na moją chorobę w ciągu miesiąca. Świadoma mechanizmów rządzących wiarą w ekspertów zawsze z tyłu głowy słyszę:
Kiedy wszyscy wokół ciebie równiuteńko idą,przyjacielu, ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość;
i kiedy bronisz prawdy mając ją za jedynie prawdziwą,
ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość;

To też nie jest dobra cecha, bo jednak nie da się być kompetentnym we wszystkim i po to są eksperci by korzystać z ich wiedzy.
Do refleksji na temat tego, kim jest ekspert, skłoniło mnie wrześniowe spotkanie Klubu Przyjaciółek Soraya, a dokładnie – wizyta w laboratorium marki. O tym, co się działo, dowiecie się za chwilę, ale teraz chciałabym podzielić się z Wami kilkoma refleksjami. 
Dużo się mówi o tym, by blogerzy byli ekspertami. Wspaniale, znam kilka świetnych blogów na określone tematy jak dietetyka czy włosy, ale z całym szacunkiem – od czego ekspertem mam niby być? Od lajfstajlu? Ja tutaj wszystko co opisuję, opisuję jedynie z perspektywy Ani, która coś przeżyła, czegoś doświadczyła, coś przetestowała. U mnie nie znajdziesz fachowej instrukcji dotyczącej manicure hybrydowego, ale moje subiektywne odczucia i wrażenia. Nie będzie historii Lwowa i pomysłu na wycieczkę rodem z przewodnika – znajdziesz za to opis tego, co ja widziałam i co mnie zachwyciło, a także spis błędów które popełniłam.
Miesiąc temu byłam na spotkaniu Klubu Przyjaciółek Soraya. To nasze drugie spotkanie, w czerwcu napisałam Wam relację z pierwszego. Możecie ją znaleźć zaglądając do tekstu: Kosmetyk- przyjaciel czy wróg kobiety?. I tak jak motywem pierwszego spotkania była marka Soraya jako przyjaciółka, tak tym razem jako ekspert.

Po czym zatem poznaję eksperta, któremu ufam? Och, to bardzo proste! 
Po pierwsze – nigdy nie kupuję suplementów diety ani kuracji ze stron opierających się na prostym schemacie – uśmiechnięta twarz eksperta (koniecznie w kitlu) i kilka zdań rekomendacji, a potem zdjęcia uśmiechniętych klientów z opinią. Zazwyczaj po przeciągnięciu zdjęcia eksperta w google grafikę okazuje się że jest aktorem albo modelem. A Kasia lat 35 z Wołomina, której tabletki pozwoliły zrzucić 20 kg w miesiąc jest też Amandą z Chicago i Swietłaną z Mińska. 
Po drugie – to musi być ktoś, kto potrafi wytłumaczyć albo opowiedzieć o tym co i dlaczego robi nawet dziecku. No, dajmy na to – osobie z podstawowym wykształceniem. 
Miałam kiedyś nauczycielkę matematyki, która przerabiała z nami przykłady a, b, c i d, a trudne e, f, g zadawała do domu. Nigdy nie potrafiła nic wytłumaczyć . Była jak rzemieślnik wykonujący krok po kroku instrukcję, ale kompletnie nie wiedzący co zrobić gdy coś pójdzie nie tak jak ta instrukcja mówi.
Takich ekspertów radzę się wystrzegać :).

Nie wiem czy mogę o tym napisać, ale zaryzykuję. Na pierwszym spotkaniu panie z marketingu opowiadały o ich kategorycznym koledze z działu nauki i badań, który nie pozwala zamieścić żadnej informacji o działaniu kremu bez rzetelnych badań i testów. Nie żeby ktoś chciał tak robić, tylko czasami jakieś uproszczenie jest łatwiejsze w odbiorze. 
Podczas wrześniowego spotkania, pan Łukasz Pyzioł – Dyrektor Działu Nauki, Badań i Rozwoju SORAYA tłumaczył nam wszystko tak prosto i przystępnie jak dzieciom:). Od czasu do czasu prowadzi też zajęcia dla dzieci i to widać – ktoś pewny swojej wiedzy potrafi przekazać ją każdemu. Jak widzicie na zdjęciu wyżej – wrzucałam Wam fragmenty na snapchat więc kto śledzi, ten wie 🙂 Nie patrzcie tylko na moje mięśnie, bo wolę uchodzić za wiotką kruchą istotkę 😛

Spotkanie było dla mnie bardzo ciekawe, bo po raz pierwszy mogłam zobaczyć od środka jak powstaje krem… i jakie to skomplikowane. Jak wiecie – nie godzę się na nazywaniu dziewczyn po kosmetologii “pustakami”, bo uważam że to trudne kwestie i kategoryzowanie wiedzy na lepszą i gorszą jest słabe (zobacz też: co ty sobą reprezentujesz pusta kobieto?), ale po tym spotkaniu moje punkty szacunku poszły jeszcze bardziej w górę. 
Razem z dziewczynami – Siouxie, Kulką, Kasią i Żurnalistką uczestniczyłyśmy w całym procesie powstawania kremu 🙂 
Na kremach znam się jak na historii sztuki. Tak jak obraz jest dla mnie ładny lub brzydki i wywołuje we mnie jakieś emocje, tak krem ma po prostu działać. Nigdy nie interesował mnie cały proces jaki za tym stoi, a jest to dużo bardziej skomplikowane niż myślałam. Wszystko odmierzone z aptekarską dokładnością, temperatura ustalona z dokładnością po przecinku. A jak w połowie produkcji przyjdzie ci do głowy, że fajnie byłoby jakby ten krem był jednak różowy a nie biały, to już za późno bo nie można sobie tak mieszać wszystkiego kiedy się chce. Więc to nie jest tak, że wszystko fru do jednej kadzi i po chwili mamy krem. To trudniejsza zabawa. A stworzenie dobrego jakościowo kremu w przystępnej cenie? Wyższa kombinatoryka. Tym bardziej cieszę się, że taka jest misja marki Soraya :). Wąchałyśmy, dotykałyśmy, oglądałyśmy i słuchałyśmy o dwóch seriach wypuszczonych przez markę. Magia Olejków to kosmetyki dla osób, które lubią działanie olejków ale niekoniecznie uczucie tłustości jaka im towarzyszy. 
Moim hitem są kremy do rąk z tej serii. Jako blogerka co jakiś czas otrzymuję niezobowiązujące przesyłki od różnych producentów. Z kremów do rąk zawsze bardzo się cieszę, bo moja mama ma bardzo suchą skórę dłoni. Oba kremy (do skóry suchej i podrażnionej oraz do przesuszonej) sprawdzają się rewelacyjnie i w tej półce cenowej są póki co  najlepsze jakie kiedykolwiek miałam (8 zł!). 
Jeszcze bardziej ucieszyłam się jednak z serii intensywna Naprawa kierowanej do kobiet dojrzałych.
W świecie pełnym pogardy dla starości pojawiły się kremy 40, 50, 60 i 70+. Jeśli napiszę Wam w tym momencie o sercach alg Wakame, hialurosferach i kolegenosferach, to istnieje duża szansa, że zrozumiecie z tego tyle co ja na matmie w liceum. Napisze więc, że nad kremami pracowali eksperci i cieszę się, że nie muszę wszystkiego wiedzieć, bo mogę im zaufać. Na tyle, by dać po kremie mamie i babci. Tak, TEJ babci :).
Od siebie dodam, że sama stosuję lekki krem przeciwzmarszczkowy pod oczy i na powieki z tej serii. Nie dlatego, że jestem taka stara, tylko dlatego, że zawsze koszmarnie mrużę oczy 😀
Prawda jest taka, że przeciętna babcia ma jednak ważniejsze wydatki niż krem. Trochę też pewnie myśli, że w tym wieku to już za późno. Jak mnie znacie – nie mogę sobie odpuścić okazji do “przemycenia” jakiejś rozwojowej informacji. 😉 Pozytywna relacja ze swoim ciałem jest bardzo, bardzo ważna. Osoby starsze albo źle znoszące jesień czy podatne na depresję często mają problem z dotykaniem swojego ciała. Tymczasem wmasowanie czy wklepanie kremu to idealna okazja do okazania sobie troski i szacunku i podtrzymanie/zbudowanie/odbudowanie pozytywnej relacji ze swoim ciałem.  Gładząc się i coś w siebie wmasowując, troszczymy się jak matka o niemowlę i czujemy się zaopiekowani.
Zerknijcie na ważny artykuł dotyczący psychodermatologii : Psychodermatology: A Guide to Understanding Common Psychocutaneous Disorders
Dając babci krem robisz więcej dobrego niż ci się wydaje :).
Mam też dla Was konkurs – do wygrania się cztery zestawy kremów z serii Intensywna Naprawa (krem na dzień i na noc, maska na noc, krem pod oczy i na powieki).
Jeden zestaw 40+, 50+, 60+ i 70+.
Wystarczy w komentarzu opisać swoją nieudaną przygodę z powierzeniem swojego losu komuś, kto nie był kompetentny w danej dziedzinie :). Dla przykładu, moja babcia za radą swojego szwagra postanowiła oszczędzić na kleju do tapet i przykleić je na klej z mąki i wody. Tapety pięknie się przykleiły, a za dwa dni prawie wszystkie po prostu…spadły :). Jestem pewna, że każdy ma jakąś przygodę na swoi koncie.
Regulamin w pierwszym komentarzu, a ja mam dzisiaj urodziny, więc sprawicie mi największą radość biorąc po prostu udział ;-).
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

UWAGA, zwycięzcy to:

Various storms,

Madix

Magda P

Hanna Szpinka

wybór był szalenie trudny, dlatego niebawem kolejne konkursy.

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Biały laptop do 2000 zł – jak sprawuje się mój Acer Aspire v13
Czy poszedłbyś na przegląd samochodu do kosmetyczki? KONKURS