Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie? Dla ułatwienia - wyobraź sobie, że masz dorastającą córkę. Co powinna przeczytać? Moje pokolenie miało bravo, do którego czytelnicy pisali listy, a potem ekspert odpowiadał - "nie Tomku, to normalne, że ciekawiło cię jak smakuje twoja sperma, nie zwariowałeś i nie pochorujesz się od tego". Pamiętam jak moja wychowawczyni próbowała przekonać na zebraniu rodziców, by nie pozwalali nam czytać takich  gazet. A czy były złe? Przynamniej wypowiadali się tam eksperci po psychologii albo specjalności z ginekologii czy seksuologii. Dzisiaj teoretycznie dostęp do wiedzy jest większy, ale kto tworzy te informacje? Na ile są wiarygodne? Nie muszę wam tego tłumaczyć, jestem copywriterką, napisałam sporo tekstów o maszynach rolniczych, na których znam się jak na historii Mongolii w XIX wieku.
Chociaż te teksty mają jakąś korektę merytoryczną!

Sto razy bardziej wolałabym, aby moja nieistniejąca córka przeczytała merytoryczną książkę o swoim ciele, niż trafiła na stronę, na której szukając informacji o włosach na ciele sprzeda jej krem do wybielania odbytu albo inną niebezpieczną rzecz.

Merytoryczna, zabawna, konkretna - taka jest książka "Obrzydliwa anatomia" Mary Altman. 
Opinia powstała przy współpracy z wydawnictwem kobiecym, ale swojej nieistniejącej córce polecam naprawdę!
Jaka jest najgłupsza rzecz związana z ciałem, w jaką wierzyłaś dorastając?

#obrzydliwaanatomia #maraaltman #cialopozytyw #wystarczajacodobra #aniamaluje #czytam #szczerze_pisząc #bookstagrampl #bookstagram #ksiazki #terazczytam #współpraca #blogerka

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie?...

Czego nauczył mnie Freddie Mercury

Czego nauczył mnie Freddie Mercury

Czego nauczył mnie Freddie Mercury

To pewnie będzie najsłabszy odsłonowo tekst na tym blogu, ale kurczę – muszę. Ten facet nauczył mnie tak dużo, że zasługuje na specjalne podziękowania.
Słucham różnej muzyki. Był nawet czas, że słuchałam przez chwilę K-POP-u (tak, serio, miałam z 16 lat), a ostatnio całkiem podobało mi się na imprezie z muzyką techno, co mnie dość mocno zaskoczyło.
Bardzo chciałabym napisać, że kaseta Queen była pierwszą jaką kiedykolwiek kupiłam, ale to byłoby kłamstwo. A mam w życiu tak, że wolę coś przemilczeć niż kłamać.
 Pierwsza moja kaseta to kaseta A-Teens, taka niezbyt udana współczesna wersja Abby. Śpiewali covery. Cóż, Abba nie jest moim top of the top, ale byłam na początku podstawówki i mi się podobało. Kasetę wyprosiłam na urodziny, przeczytałam wszystkie informacje z okładki, do tej pory pamiętam, że patronat medialny nad kasetą objął program “Twój problem nasza głowa” i jakieś inne drobne detale. Nie wiem, kiedyś przedmioty były dla mnie bardzo cenne i ważne. Obracałam je w dłoniach nieustannie i zapoznawałam się z najdrobniejszymi szczegółami.
Drugą miłością muzyczną Freddie też nie był. 
Bo był nią Enrique Iglesias.
Nie chcecie wiedzieć jak złamał moje serduszko, gdy przeczytałam w wywiadzie, że woli starsze. A ja już wszystko sobie obliczyłam w marzeniach. Za ile lat go spotkam i kiedy weźmiemy ślub. 😅

Czego nauczył mnie Freddie Mercury
Czego nauczył mnie Freddie Mercury
Jeszcze długo potem ryczałam jak śpiewał “I can be your hero baby, I can kiss away the pain” xD. 
Słuchałam listy przebojów i próbowałam nagrać na kasetę cały utwór z radia, ale nigdy nie udało mi się idealnie trafić.
Ale Freddie to moja pierwsza dojrzała muzyczna miłość.
Znaczy, no dobra, pomogła mi dojrzeć. Słuchałam kiedy miałam naście, słucham i dzisiaj i pewnie słuchać będę zawsze.
Wbrew podśmiechujkom znajomych – Freddie jako facet mnie nie kręci ani trochę. Lubię jego głos i osobowość, żadnym innym wymiarze mnie nie podnieca.
Ale jest sporo rzeczy, których mnie nauczył.

A co mu zawdzięczam?

Czego nauczył mnie Freddie Mercury?

Czego nauczył mnie Freddie Mercury
Czego nauczył mnie Freddie Mercury
Że trzeba mieć w sobie akceptację dla inności. Nie lubię słowa tolerancja. Znaczy tyle co “przecierpieć czyjąś obecność”. Znieść ją. Jakoś wytrzymać. Ble, brzydkie słowo.
Pamiętam jak wieeeeele lat temu kolega opowiadał mi, że nauczył się czegoś by zaimponować dziewczynie. Zupełnie serio zapytałam “Dominik, jakiej dziewczynie? Nie musisz się ukrywać”. 
Podobno byłam pierwszą osobą, która wiedziała, że jest gejem. W panice zaczął mnie pytać po czym się domyśliłam, skąd wiem i czy nie wygląda zbyt “pedalsko”. I zdziwienie, że wciąż go lubię skoro “jest taki”. Niby jaki? Miłość nie wybiera. 
To jest potwornie smutne, że nie on jedyny tak reaguje. To nie jest fair, że ktoś ma poczucie winy i wstydu z takiego powodu, jak orientacja seksualna.
Bycie homo, bi i hetero jest tak samo spoko. Ludzie sprowadzają to często tylko do seksu, zapominając, że między ludźmi także jest jakaś więź.

Tej lekcji nie dała mi szkoła, nie dał kościół, nie dała stygmatyzująca kultura. Tego nauczył mnie Freddie Mercury.

Że można kończyć z klasą
Freddie bardzo ładnie rozstał się z wieloletnią partnerką, Mary Austin. Napisał dla niej “love of my life”, przyjaźnił się do śmierci, został chrzestnym jej dzieci, na koniec nawet zapisał jej lwią część swojego majątku. Czy da się przyjaźnić z ex? Jak widać, tak. Tylko oprócz pokojowego rozstania trzeba jeszcze całkowicie wygasić napięcie seksualne.
Że można być bardzo różnym, będąc jednym człowiekiem. 
I to jest bardzo ok. Że raz śpiewasz bardzo głęboki utwór, który porusza serca, a innym razem o tym, że lubisz laski z dużymi tyłkami.
 Albo chcesz pojeździć na rowerze. I to są zupełnie rożne bieguny, ale najlepsze rzeczy powstają z dziwnych połączeń. Eklektyzm nie jest najbardziej cenionym trendem, ale ja jestem fanką takich właśnie skrajności. Lubię gdy łączy się słodki ze słonym (lody o smaku solonego karmelu!) a człowiek, który położył ananasa na pizzy jest moim geniuszem.
Eksperymentowanie w życiu jest spoko, o ile nikogo nie krzywdzi. Uwielbiam ludzi o barwnych osobowościach, łączących w sobie różne skrajności. Takich co i można się z nimi pośmiać i poważnie porozmawiać. 
Że można zawsze wszystko zmienić
Na przykład mieć genialną karierę gwiazdy legendy rocka i postanowić zostać śpiewakiem operowym. I to wcale nie znaczy, że błądzisz w życiu i nie wiesz czego chcesz. To jest totalnie spoko.
Zmienianie się jest ok. Ewolucja jest dobra.

Zobacz też : zmieniłaś się, nie jesteś taka jak kiedyś

Że warto robić swoje
Ludzie tego nie polubią, ale bądź sobą.
Gdy Freddie zapuścił wąsy, fani płakali. Wysyłali mu maszynki do golenia. Ludziom nie spodoba się wiele twoich wyborów, będą gadać, “swoje wiedzieć”, ale bądź sobą. idź do przodu. Tego też nauczył mnie Freddie Mercury.
Że religia to nie penis i nie musisz nią wymachiwać wszędzie
Freddie był wyznawcą Zaratusztrianizmu. To jedna z najstarszych religii, wywarła ogromny wpływ na judaizm, a potem chrześcijaństwo. Od “durnej muzyki” zaczęła się kiedyś moja fascynacja religiami i filozofią (Nietzsche i “Tako rzecze Zaratustra” i Heraklit z Efezu, ogień jako źródło wszystkiego, jak u “czcicieli ognia” czyli wyznawców religii na Z). 
Nie musisz nosić wszędzie symboli, wieszać ich na ścianach, szyi i w oknach, bo ważniejsze jest to, jakie masz w życiu wartości.
Że fajne rzeczy czasami wychodzą przypadkiem
Np. “Crazy little thing called love“, który to kawałek powstał w 10 minut gdy leżał w wannie. I nie trzeba się z tym kryć i dorabiać do tego całej martyrologii ;-). Czasami coś przychodzi łatwo, czasami ciężko, ale ostatecznie liczy się efekt.
Że wygląd to nie wszystko.
Możesz mieć paskudne zęby, nie lubić ich ale zostawić je w spokoju by nie popsuć sobie głosu.
Wygląd <osobowość. Jasne, charakteru na początku nie widać, ale mam tak, że mogę uważać że ktoś jest przystojny/ładny nie wiem piękny, ale moje serduszko wcale nie przyspiesza na myśl o tym człowieku, choćby był 15/10. Jak kogoś polubię, to wtedy zaczynam dostrzegać w nim piękno.
Freddie był z wyglądu strasznym brzydalem, w ogóle bardzo przypomina mi pod tym względem Andersena, tego co napisał brzydkie kaczątko. Też nieheteronormatywny, też lubił się stroić, też artysta, też brzydal. Ale to bez znaczenia.
Sam kreujesz swoje życie
Nawet jak jesteś brzydkiem biednym imigrantem.
Jest tego dużo więcej, ale to są mocno osobiste rzeczy

 Dzięki za bycie przewodnikiem przez życie! Wymyślonym przyjacielem, który zawsze był w trudnych momentach i pomagał mi cieszyć się z tych dobrych. 



Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) – jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

38
Dodaj komentarz

avatar
32 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
32 Comment authors
aniamalujearchigame.plAnia | wroznestrony.plKosmetolog MartaZuzanna Marcinkowska Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ania | wroznestrony.pl
Gość

Wzruszyłam się przy tym tekście. Pięknie to wszystko ujęłaś.
Bardzo lubię słuchać Freddiego i Queen. Jakbym miała wybrać jednego nieżyjącego artystę, na którego koncercie chciałabym być, to z pewnością byłby Freddie.

P.S. Kaseta A-teens była drugą, którą sobie kupiłam. Pierwszą była kaseta Kelly Family… 😀

Nata
Gość
Nata

Aaaa!!! też kiedyś miałam fazę na A-teens 😀 i w dodatku strasznie podobał mi się ten blondyn… nie no, bezcenne wspomnienia 😛

Zuzanna Marcinkowska
Gość
Zuzanna Marcinkowska

Dzięki za ten wpis
:*

Kosmetolog Marta
Gość

“Sam kreujesz swoje życie”- najlepsze zakończenie tekstu !
Piszesz o brzydkim kaczątku- jakbym widziała siebie 🙂

archigame.pl
Gość

Ha! Kolejny wpis do którego mogę się odnieść (sorry, jak piszesz o ciuchach i mejkapach to nie mam nawet punktu odniesienia – choć z pewnością są wartościowe treści. )! Na mnie Freddy nie robi wrażenia, choć cenię jego dorobek artystyczny. I lekko zazdraszczam, bo ja nie mam takiej osoby, która by mnie czegoś uczyła. W sensie nie miałem takiego moralnego drogowskazu czy wzoru, do którego mógłbym się porównywać. Może to jest właśnie mój problem? Kto wie? Moje ulubione kawałki Freddiego to Radio Ga Ga oraz Breakthru. Do tego drugiego był wspaniały teledysk z pociągiem. Całe dzieciństwo łaziłem po torach i… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

Nie przepraszaj, to blog głównie dla lasek :)) pozdrowienia!

aniunitka
Gość
aniunitka

Aniu dzięki tobie odkrywam Queen na nowo. Nikt nigdy nie wzbudzi we mnie takich emocji muzycznych i nie tylko jak On. Ogromna strata dla wszechświata 🙁

Isa
Gość
Isa

Wybacz, ale musiałam to skomentować. Z jedną rzeczą się nie zgodzę – homoseksualizm to choroba. Tak samo jak pedofilia czy nekrofilia (wybacz porównanie). Niech tylko nikt nie mówi, że geje nikogo nie krzywdzą. Oczywiście, że nie. Tak samo jak osoby z depresją. Co jednak nie zmienia faktu, że są chore. Nie piszę tego, aby kogoś obrazić. To bardzo ciężka choroba, trudno z niej wyjść – tego trzeba bardzo chcieć, dużo nad sobą pracować, a i tak walczyć pewnie trzeba już do końca życia (jak ludzie z depresją). Oczywiście nikomu “nie każę się leczyć”, każdy wybiera w jaki sposób chce żyć… Czytaj więcej »

agaa
Gość
agaa

One man.One voice. One vision.

Cudowny człowiek 🙂 moja mama była i jest wielka fanka Queen 🙂 Cała ciąże ze mna słuchała ich muzyki 🙂 jestem rocznik 91, miałam urodzić się w grudniu a jednak wyszło tak jak wyszło i urodziłam sie pod koniec października 🙂 mama zawsze żartuje że zrobiłam to chyba dlatego żeby chociaż niecały miesiąc moc być na tym świecie razem z Freddym 😉 po niej kocham ich muzykę i jego jako osobowość również 🙂 Pozdrawiam w ten wyjątkowy dzień i dzięki za ten wpis!

Gulnar
Gość
Gulnar

A jak dla mnie tego rodzaju teksty są naprawdę fajne. Pamiętam, że ten o Kim Kardashian wbrew temu, co by się mogło wydawać, bardzo zmienił mój sposób postrzegania pewnych ludzi/zachowań :). P.S. Co do “tolerancji”- w sumie jakoś lepiej do mnie trafia “znoszenie” czegoś,co mi się nie do końca podoba, niż uwielbianie każdej inności, bo jest inna.

aniamaluje
Gość

Wiesz, nie chodzi o uwielbianie, po prostu koegzystowanie bez obrzydzenia, pogardy 🙂
Wybrałam Kim celowo, jej wybory są dla mnie totalnie odległe

Cytrynowe Niebo
Gość

Wspaniały tekst!
Ja również uwielbiam otaczać się nietuzinkowymi ludźmi, takimi z którymi można iść do opery, ale i wódki się napić. Takimi, którzy mają odwagę żyć po swojemu. Świat jest wspaniały właśnie dlatego, że jest taki różnorodny.
Serdecznie pozdrawiam <3

Ania Kalemba
Gość

Idol przez duże I!

rubinowaaa
Gość
rubinowaaa

Tyle w tym prawdy! ja zakochałam się w Queen parę lat temu, kiedy ktoś zaszczepił we mnie miłość do rocka i to jest coś, za co jestem dozgonnie wdzięczna. Na moim koncie last.fm króluje oczywiście Queen z największą liczbą odsłuchań. A pomyśleć, że kiedyś bohemian rhapsody czy bycycle race uważałam za jedne z najbardziej psychodelicznych utworów, właściwie dalej tak jest, ale dziś mam ciary i widzę w nich kunszt. To muzyka, która nigdy mi się nie znudzi, a z szacunku do Freediego ominęłam kiedyś koncert Queen z Lambertem. Cóż… też się kochałam w Enrique i miałam tę samą pierwszą kasetę… Czytaj więcej »

Susie
Gość

Fajny tekst Aniu i nie biczuj się za niego, na prawdę. Takie odbiegające od bloga też są potrzebne. Ale czy na prawdę odbiega? Chyba nie, bo bardzo często a to utwór dajesz a to cytat Freddiego 🙂 Ja niestety nie pamiętam swojej pierwszej prawdziwej muzycznej miłości. Pewnie z pare lat temu. Może to Tom z Kasabian, albo Richard z Rammstein, ale te miłości to ważne sprawy są! Naśladujemy naszych idoli, skupiamy się na ich życiu i mimo że są zazwyczaj starsi to nie ma w tym nic złego.Do tej pory myślę, że kiedyś wezmę z niektórymi ślub : D

aniamaluje
Gość

A z którymi? 🙂

Ash Alex Sugar
Gość
Ash Alex Sugar

Nigdy nie byłam jakąś wielką fanką Queen, po prostu nie trafiło mnie to nigdy. Ale oczywiście bardzo szanuję. Przez ten twój tekst zaczełam myśleć czy ja mam jakiegos takiego idola, i na pewno nie mam jednej takiej osoby, ale od jakiegos czasu myślę, jak bardzo jestem wdzięczna, ze miałam takie szczęscie, i wpłyneły na mnie w wieku dorastania osoby, które wpłynęły. Strasznie jestem wdzięczna, ze jakimś trafem, od wczesno nastoletnich lat “marnowałam czas w internecie”, czytając o tym, żeby być sobą, że życie zaczyna się tu i teraz (OOR), żeby nie robic kurwy z logiki (Ania), że swiat jest za… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

Jeeej jaki cudny komentarz!

Tynka
Gość
Tynka

Moja mama też jest fanką Freddiego. Mówi, że jak słyszy rano jego utwór to ma dobry dzień 🙂

Nihil Novi
Gość

Historia o koledze-geju przypomniała mi film, który ostatnio bardzo mi się spodobał: Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie. Zawierał m.in. podobny wątek.
A A-Teens też miałam, taka biało-niebieska chyba była. A w Enrique kochałyśmy się wszystkie 😀

Ala
Gość
Ala

Bardzo fajny tekst, popieram wszystko 😉
No dobra… Nie wszystko. Nie uważam, że penisem trzeba wszędzie wymachiwać xD

fitinaczej.blogspot.com
Gość

e tam, wcale nie taki brzydal. Dla mnie ‘normalny’, ‘przeciętny’ facet. <- gusta i guściki i też o czym tu gadać 😀 Nie jestem fanką, ale miło ^^ poczytać i dowiedzieć się czegoś nowego 🙂

Aleksandra B.
Gość
Aleksandra B.

odkryłam Freddiego całkiem niedawno i żałuję, ze tak późno;)

http://hellosmile.blog.onet.pl
Gość
http://hellosmile.blog.onet.pl

Myślę jak bardzo zdziwy Cię, jaką popularność może zyskać ten tekst. Ja juz rozsylam xD. Kiedy tylko spotykamy się w trójkę z moim bratem i chlopakiem Freddie siedzi z nami;D A tak poważnie to spisałaś wiele odczuć,które żywię do Freddiego, a których nigdy nie przyszlo mi nazwać. Dzięki Aniu! 🙂

Małgorzata Chudy
Gość
Małgorzata Chudy

Czyli same dobre rzeczy.
Też wolę akceptację niż tolerancję. Tolerancja kojarzy mi się podobnie jak tobie. Nadużywa się tego słowa nie znając jego prawdziwego znaczenia.

ta.stepnicka
Gość
ta.stepnicka

Swietny tekst 🙂

Żaba
Gość
Żaba

Cześć! Nie widzę powodu dla którego ten post miałby mieć mniej odsłon niż pozostałe skoro traktuje o takiej osobowości 🙂 Queen nie był moją pierwszą miłością muzyczną (pierwszą najpierwszą było disco-polo w wieku 5 lat;) ) ale pamiętam jak odkrywałam po kolei ich utwory. Ba, nadal je odkrywam. Pamiętam jak po pierwszym obejrzeniu teledysku “The show must go on” zbierałam szczękę z biurka (zbierałabym z podłogi gdyby nie biurko) i jak nie mogłam zasnąć. Pamiętam jak za pierwszym razem nie przebrnęłam przez “Bohemian rhapsody”- utknęłam na “mamaaa uuuu”- i głupio się przyznać dopiero byłam w stanie się zachwycić po zapoznaniu… Czytaj więcej »

Sandra
Gość
Sandra

A-Teens, nagrywanie na kasety listy “Hop Bęc”, moja pierwsza miłość muzyczna – the Kelly Family i sobotnie kłótnie przy “30 ton lista przebojów” który zespół lepszy – Backstreet Boys brata czy Kelly Family. To były cudowne lata;) Tak jak Ty, ja też mam swojego idola, który – jakkolwiek głupio to zabrzmi – ukształtował mój charakter i wpłynął na wiele moich decyzji. Dzięki tej muzyce dojrzałam, uspokoiłam się, moja wiara się odbudowała. Ponadto nauczyłam się niemieckiego, dzięki któremu dziś mam pracę i kontakt z rodziną mieszkającą w Niemczech no i uwierzyłam w to, że nic nie dzieje się bez przyczyny, a… Czytaj więcej »

Ewa
Gość
Ewa

Fredy miał ładny głos, jego piosenki są fajne i ponadczasowe ,ale oprócz tego trzeba mieć na uwadze to ,że był narkomanem, alkoholikiem , seksoholikiem i umarł na aids. Osoba która nie dała sobie rady w życiu. Slawa przewróciła mu w głowie. Był odważny, nie wstydzil się swojej orientacji, zakladał odważne stroje, lecz sam doprowadził się do upadku. Nie jestem hejterem który wszędzie musi pisać coś obraźliwego by poczuć się dobrze . Po prostu uważam ,że Fredy to przyklad uzdolnionego i ciekawego człowieka który pokazuje jak przez uzywki i przypadkowy seks można zniszczyc swoje życie. Taka przestroga

Czytado (Czytado)
Gość
Czytado (Czytado)

Genialne jest to, że czasem coś co dla jednych nie jest niczym szczególnym, innych inspiruje na maxa. Freddie nie jest moim muzycznym przewodnikiem, ale jako człowieka też go lubię. Szczególnie, że też uważam, że jego wierność przy pozostaniu sobą i śmiałe decyzje, są wyjątkowo ważne w życiu. Oby więcej takich ludzi 🙂

Klaudia Jaroszewska
Gość

Głęboki tekst. Gdyby się tak zastanowić, to mogłam znaleźć wiele rzeczy, których nauczył mnie mój ulubiony muzyk 🙂

Bogusia
Gość
Bogusia

Uwielbiam muzykę Queen i Freddiego. Mam wrażenie, że w przeciwieństwie do wielu współczesnych utworów przemawia do mojego wnętrza. Czuję takie ciepło w duszy. Chociaż niekiedy jakiś nowszy utwór, również do mnie trafia. Czasem mam wrażenie, że dzisiejsza muzyka jest taką masówką z taśmy produkcyjnej. I wcale nie chcę tutaj wyjeżdżać z testem “kiedyś było lepiej”, bo wcale taka stara nie jestem. Czasem tylko mm wrażenie, że jeśli chodzi o muzykę urodziłam się za późno.

Laura Liczmańska (Unknown8154)
Gość
Laura Liczmańska (Unknown8154)

Po przeczytaniu tego tekstu mogę śmiało powiedzieć że Ty Aniu nauczyłaś mnie tego co ciebie Freddie. Ty jesteś takim moim Freddim ❤️

aniamaluje
Gość

Ojezu to najsłodszy najkochanszy najmilszy komentarz ever i mam nadzieje ze to nie trolling bo mi ciepło na serduszku ♥️♥️♥️

jaszek88
Gość
jaszek88

Sam nie wiem jakim cudem tu trafiłem ale życiem często kieruje przypadek 🙂
Jako fan Queen z przyjemnością przeczytałem ten wpis 🙂

aniamaluje
Gość

Zapraszam Cię częściej, Queen cytuję w co drugim tekście 😀

Made by Gigi
Gość

Dopiero teraz trafiłam na ten wpis, ale mocno się uśmiechnęłam kiedy go czytałam. Od lat powtarzam, że to właśnie od niego nauczyłam się, że ludzie są różni i to jest ok. Cenię ich za to jakimi są ludźmi, a nie z kim dzielą sypialnie. Mam znajomych różnych orientacji. W liceum odwiedzałam dzieciaki w Domu Dziecka, też takie zarażone wirusem HIV i bawiliśmy się godzinami. Potem zdarzyło się tak, że kolega dowiedział się, że jest zero pozytywny. To nic nie zmienia w naszych relacjach. Zresztą powiem Ci, że ludzie mają problem z tym, że ktoś choruje na cukrzycę, robi zastrzyki z… Czytaj więcej »

Paulina Motolko
Gość
Paulina Motolko

To będzie chyba mój pierwszy komentarz u Ciebie Aniu, jestem takim cichym obserwatorem. Wczoraj byłam z mężem w kinie, właśnie na Bohemian Rapsody, zupełnie przypadkiem, chcieliśmy po prostu razem wyjść, a ja miałam ustalić na co. Kiedy w repertuarze zobaczyłam ten tytuł od razu skojarzyło mi się z Tobą, sama kojarzę kilka faktów o Freddim (chyba każdy kojarzy nawet jeśli nie słucha), mąż ochoczo przystał na propozycję, i nawet się okazało, że kiedyś słuchał Queen. Film w kameralnym gronie 7 osób. Cisza i spokój na sali. Piękna historia pięknego człowieka. Ciary na ciele przez pół filmu. A po filmie nikt… Czytaj więcej »

Previous
Jestem ruda. Zmiana koloru włosów to zmiana w życiu
Czego nauczył mnie Freddie Mercury