Jedno z moich ulubionych zdjęć, zerkam na nie gdy zapomnę się z treningami (ostatnio się zapomniałam). Ale myślę też o tym jak tanie wakacje na Korfu wtedy upolowałam i jak koszmarnie drogo (proporcjonalnie do zarobków) jest w Polsce. Polska jest piękna, sama w końcu na weekend ruszam za miasto i ogromnie doceniam naszą naturę, ale nie mogę się doczekać aż zjem pizzę we Włoszech (kosztuje tyle, co w Warszawie), albo popiję winem chinkali z serem w Gruzji. 
Jesteśmy koszmarnie drogim do życia krajem, to jest nienormalne aby kawa w kawiarni kosztowała godzinę pracy przeciętnego człowieka.
Kocham Polskę jeśli chodzi o naturę, kuchnię, niektóre zwyczaje, ale światopoglądowo czuję się bardziej obywatelką świata niż patriotką. „Rosjanin był, który – nie jego to wina –
Za brata uważał pewnego Gruzina.
Czas drużby był krótki,
Bo ów nie pił wódki,
Rosjanin nie pijał zaś wina.

Napisał na niego gdzie trzeba więc donos
I łzę nad przyjaźnią utoczył wzmocnioną.
W obozie zaś Gruzin
Odsiedział lat tuzin,
Lecz przecież go w końcu zwolniono!

Narody, narody! Po diabła narody
Stojące na drodze do szczęścia i zgody?
Historia nam daje dobitne dowody:
Pragniecie pokoju? – Usuńcie przeszkody –
Narody, narody, narody!” #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #korfu #lato #tęsknota #maxi #sukienka #travelgirl #podróżemałeiduże

Jedno z moich ulubionych zdjęć,...

Gdy chciałaś loki a wyglądasz jak baran😅
Uczę się nie mieć wysokich oczekiwań odnośnie miejsc, ludzi, sytuacji i po prostu dać się miło zaskoczyć, ale końcówka sagi „Malowany człowiek” mnie jednak rozczarowała. Autor budował napięcie i skomplikowany świat po to, aby ostateczne starcie było takie meh? Tak nie wolno🙈

Jest taki cudowny cytat Junga, że but pasujący na jedną stopę będzie uwierał inną. I ja go bardzo lubię, bo ilekroć pytam was o jakieś polecenia zawsze trafi się głos „koniecznie XYZ, tu cudo!” I „nie wiem co zadziała, ale byle nie XYZ, W ogóle się nie sprawdziło, straciłam tylko kasę”.
Lubię o tym pamiętać za każdym razem, gdy komuś nie spodoba się coś, co zrobiłam. 
Daj mi znać w komentarzu o swoim najnowszym odkryciu, jakiejś perełce z dowolnej kategorii. Chciałabym powrócić do cyklu „ulubieńcy” (halo, czy to rok 2015?!) i nie wiem czy jest sens. Co fajnego ostatnio odkryłeś?

#monstera #aniamaluje #szczerze_pisząc #crazyplantlady #czerwonasukienka #zlumpeksu #zdrugiejszafy #włosy

Gdy chciałaś loki a wyglądasz...

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna dziewczyna!) o tym, jak zmieniało się jej podejście do treningów. A potem zerknęłam w swój stary tekst z aktualizacją włosową i ucieszyła mnie jedna rzecz - nigdy nie miałam takiego podejścia do swojego ciała jakbym była arkuszem w excelu, że tu centymetr miesięcznie a założony cel to było 1,5 i co teraz.
Boziu🙈 miałam taki szał tylko z mierzeniem przyrostu włosów i z perspektywy czasu uważam to za dość toksyczne. 
Jasne, uwielbiam widzieć postępy, to jest super! Ale nie chcę być skupiona tylko na wynikach, jakby cała ta droga nie miała żadnego sensu. To ona mnie kręci najbardziej! To, że mogę zrobić głębszy skłon, wyżej podnieść nogę, albo przebyć dłuższy dystans i nie sapać to dla mnie fajniejszy efekt niż to, co pokazuje waga. Na litość, ja nawet nie mam wagi!
Kiedyś miesiąc do miesiąca porównywałam wyniki odsłon bloga, zarobki i to ile znaków nastukałam jako copywriterka. Jakże wyzwalający był ten moment, gdy odinstalowałam Google analytics i porzuciłam napinkę! Mam takie poczucie, że najfajniejszych rzeczy w życiu nie da się zmierzyć liczbami. Żadna tabelka nie ma rubryki oddającej moją radochę gdy przeczytam wiadomość, że ktoś pod wpływem mojego bloga rozstał się z toksycznym partnerem albo odważył się zmienić pracę na taką super, ale zawsze teoretycznie poza zasięgiem. Bądźcie dla siebie proszę łagodni i wyrozumiali, nie jesteście bezduszną korporacją gdzie liczy się tylko wynik i realizacja planu kwartalnego😘
#monstera #crazyplantlady #rośliny #trening #wdomu #poćwiczone #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna...

Czy masz problem z zapłaceniem uczciwej ceny za jakiś produkt? Często słyszę jako argument za kupowaniem podróbki albo piraceniem, „ale mnie nie stać”.
Pomyślmy odwrotnie - ale za swoją pracę to już chcesz być wynagradzany uczciwie?🤔🙈
Pamiętam jak na studiach zostawało mi 300 zł po zapewnieniu sobie minimum egzystencji. Nie było łatwo, ale nie miałam problemu aby kupować legalnie książki, szybko zainwestowałam w abonament w @czytamzlegimi (nadal jestem psychofanką a to nie jest sponsorowane).
Wiesz dlaczego? Bo sama chcę być uczciwie wynagradzana za swoją pracę. @troyann który ogarnia moje maile nigdy nie dostał przelewu ode mnie po czasie, a najczęściej dostaje przed. Dlaczego? Bo nie cierpię gdy ktoś płaci mi po czasie!

Głęboko wierzę w zasadę „traktuj innych tak, jak chcesz być traktowany”. Nie lubię mieć konfliktu wartości.
W tym tygodniu kupiłam kurs robienia landing page, który wygeneruje konwersje (nie mogę go polecić, wszystko wiedziałam🤭) i @thecolorbundle (kilkaset presetów). Napisz mi w komentarzu w co ostatnio zainwestowałeś dla swojego rozwoju!
 Kurs? Książka? Webinar? Daj znać 🙌🏻
#Saigon #Vietnam #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja #rozwój #kropki #colorbundlegiveaway

Czy masz problem z zapłaceniem...

Może dawno nikt ci tego nie mówił, ale życie to nie konkurs na bycie NAJ⭐️
Jednych napawa dumą, że mają wysprzątane na błysk, inni ściągają pranie z suszarki dopiero, gdy trzeba powiesić kolejne, albo płacą sprzątaczce. To nie tak, że jedna strona jest leniwa a druga „bez ambicji” bo jesteśmy różni, mamy inne priorytety, style życia, oba są tak samo ok!
👉🏻Ktoś lubi gotować, ktoś inny woli dietę pudełkową - i super! 👉🏻Ktoś robi sam remonty, ktoś płaci fachowcom. 👉🏻Ktoś ma warzywa z ogródka, ktoś z marketu.
Możemy mieć różne wizje swojego życia i nie ma żadnego sensu aby się porównywać!
O mojej wartości nie stanowi to, czy ugotuję dwudaniowy obiad z deserem, czy zjem pierogi z paczki - bywa i tak i tak. 
Ani to, czy zrobiłam w tym tygodniu 5 treningów, czy 2. 
Nie musisz się z nikim ścigać☺️
Ale nie musisz też budować swojego poczucia wartości na umniejszaniu innym, bo nie żyją tak jak ty.
Tak, ja też czasami myślę w duchu „ja bym tak nie mogła!” ale nie mówię tego na głos, bo inna widać mogła i ma się z tym dobrze✌🏻
Ważne, żeby mi z moimi wyborami też było dobrze😊 Nie zapominajmy o tym!
#aniamaluje #niezapominajka #szczerze_pisząc #darlingdaily #postitfortheaesthetics #forgetmenot #aestheticlypleasing #kwiaty #maj

Może dawno nikt ci tego...

TikTok made me do it! Zabrałam lustro na spacer i zrobiłam sobie selfie. Tym razem pretekstem nie była nowa fryzura ani sukienka, a nowe ubranko mojego telefonu. Z mocowanym na silny magnes ringiem, który mogę przesuwać gdy mam taką potrzebę (albo zamocować na stałe jeśli wolę). Czad! W ciągu ostatniego roku zepsułam 6 ringów (po czasie puszczał klej) więc jestem ciekawa jak się sprawdzi ten magnetyczny. Wszystko leci mi z rąk, więc ten pierścień ratuje mi zazwyczaj telefon🙈
Z kodem aniamaluje15 macie  15% rabatu na akcesoria @idealofsweden - ja mam case, ring i bezprzewodową ładowarkę, wszystko w tym samym wzorze ✨ Obecnie pojawiła się wiosenna kolekcja oraz firma ruszyła z rabatami 25-70%, które łączą się z moim kodem ;-)
Post we współpracy z marką @idealofsweden 
#tiktokmirrorchallenge #mirrorselfie #mirrorchallenge #portret #aniamaluje #wiosna #maj #maj2020

TikTok made me do it!...

Najbardziej cieszy mnie to, że jestem tak samo szczęśliwa z bukietem majowego bzu w Polsce, co w dalekiej podróży. Tylko w Azji mi się dużo lepiej oddycha! Dostałam na jesień zaproszenie na ślub w Tajlandii, więc z całego serca liczę, że to się uda i będzie dobrze. W zeszłym roku miałam o tej porze tak straszny kryzys, że tylko podróże mnie ratowały. Miło odkryć, że znów dobrze mi ze sobą nawet wtedy, gdy muszę siedzieć na 🍑.
#aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #wietnam #most #goldenbridge

Najbardziej cieszy mnie to, że...

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg szklankę i każe uczniom ją pobrudzić palcami. Gdy🥛 zrobi kółko, stawia ją przed chłopcem i dokłada obok drugą. I pyta -  z której szklanki chcesz się napić, upalcowanej przez wszystkich, czy czystej? 
Szklanka w tym przykładzie jest kobietą, a picie seksem.
Czasami szklanką jest jabłko.
Ci sami ludzie, dla których kobiety są jak szklanki mówią, że kobiety się uprzedmiatawiają nosząc krótkie sukienki i są same winne gwałtom. 
To tylko dwie z największych bzdur, jakie można usłyszeć na lekcji WDŻ od nauczyciela. Więcej na moim kanale w filmie, który nagrałam w lutym z @kasia_coztymseksem 
To skandal, że mamy w szkołach wychowanie do życia w rodzinie zamiast edukacji seksualnej. To skandal, że dzieciaki uczą się tam czasami takich głupot, że głowa mała. Zapraszam na kanał Aniamaluje po więcej, link wrzucam w stories! #aniamaluje #edukacjaseksualna #wdż #szkoła #wrocław

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg...

Pracuję przed komputerem, relaksuję się znowu patrząc w ekran - oglądam film albo czytam książkę na czytniku. Moje oczy nie mają ze mną łatwo!
⠀
Przyznam, że przez chwilę szukałam pomysłu na subtelne ulokowanie produktu, ale hej - ja się nie wstydzę tej współpracy! Nawilżające krople do oczu Hyabak (wiedzieliście, że HY to od hialuronianu sodu a ABAK to technologia pozwalająca kroplom zachować sterylność bez konserwantów?), to bardzo dobre krople, które przynoszą ulgę moim oczom. Szczerze, krótko i na temat - przestałam od Was dostawać troskliwe wiadomości "Ania, proszę, wyśpij się", nie pokazuję się z czerwonymi oczkami, nie mam uczucia piasku pod powiekami ani potrzeby tarcia ich co chwilę.
⠀
Jeśli czujesz zmęczenie oczu - polecam wypróbować. Moje są bardzo wrażliwe, a współpraca zmotywowała mnie do regularnego stosowania Hyabaku i szybko poczułam ulgę. Czemu nie wpadłam na to sama z siebie? Nie wiem, szczerze to pewnie trochę ze strachu przed zakraplaniem czegoś do oczu, ale ten okazał się irracjonalny, bo te krople nie przyniosły mi żadnego cierpienia, tylko dużo ulgi :)
⠀
#hyabak #nieprzeoczyszniczego #nawilzajacekrople  #ulgadlaoka  #bezkonserwantow #aniamaluje
Post we współpracy z marką HYABAK

Pracuję przed komputerem, relaksuję się...

Myślałam, że ten czas będzie wyglądał leniwie. Że będzie sporo relaksu i odpoczynku, tymczasem nie wiem w co ręce włożyć!
⠀
Pomysłów mam sporo, rozsadza mnie energia, nie umiem wybrać co jest mniej a co bardziej ważne, przez co robię wszystko. I want it all and I want it now!
⠀
Kocham ten moment; gdy jestem tak naładowana energią, ale znam już siebie 28 lat i wiem, że za ten skok przyjdzie za zapłacić. Że nadejdzie moment, kiedy nie uda mi się zrobić nic kreatywnego a gdy będę chciała napisać tekst na bloga, będę godzinę gapić się w ekran by napisać jedno zdanie i zamknąć klapę laptopa z uczuciem rozczarowania.
⠀
Najbardziej jestem dumna, że to od dawna już nie jest rozczarowanie sobą samą. Zaczęłam akceptować, że tak jak jest dzień i noc, biel i czerń, tak są momenty gdy czujemy się panami świata oraz takie, gdy nic nie wychodzi.
⠀
May the 4th be with you!
⠀
#aniamaluje
#lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Myślałam, że ten czas będzie...

Racja jest jak dupa… a ja chyba nie mam ochoty oglądać Twojego odbytu

Znowu dostaną mi się bęcki za słownictwo, ale who cares. Zaczynam mieć powoli dość świata w którym pewne grupy lub ludzie uzurpują sobie monopol na prawdę oraz “jedyną słuszną drogę“. Myślę, że wszyscy dążymy do tego samego, ale każdy wybiera swoją własną ścieżkę. I wszystko jest super dopóki nie zmusza innych do kroczenia tą jedną konkretną.
Gdy ktoś wchodzi na mojego bloga i czyta co mam do powiedzenia, w pewnym sensie pyta mnie o zdanie. Gdy zwiedzam obcy kraj i wchodzę zobaczyć jak wygląda meczet – w pewnym sensie też pytam miejscowych o ich zdanie na różne tematy. Pokazuję, że mnie to zdanie interesuje.
Zupełnie inaczej odbieram sytuację w której ktoś macha mi przed oczami zdjęciami abortowanego płodu gdy jem kanapkę i domaga się atencji oraz popierania jego sprawy. Albo narzuca mi swoją wolę, swoje poglądy, religię. Próbuje decydować co mi wypada, używając do tego argumentów odnoszących się do mojej płci, wieku,  wykonywanych zarobkowo zajęć. O ile jest to sytuacja gdy ktoś ze środowisk LGBT żąda abym pisała na te tematy “bo mam zasięgi” jest raczej zabawna, o tyle gdy inna kobieta, zadeklarowana feministka uzurpuje sobie prawo do osądzania, że nie wolno mi nosić dekoltów albo co gorsza – być w bikini na plaży to robi się dziwnie. 
W przypadku pierwszej (autentyk) mogę zasugerować zbudowanie własnych zasięgów i walkę o swoje sprawy za ich pomocą. Mój blog to nie słup ogłoszeń i reklam – zawalam go takimi treściami i reklamami jakie są zgodne z moimi wyborami, wartościami, poglądami. Amen.
W przypadku drugiej (też autentyk) mam jedynie mindfuck. Nie słyszałam by owa kobieta dowalała się do mężczyzn w kąpielówkach na plaży argumentując to tym, że są łasi uwagi i nic sobą nie reprezentują.
Przy okazji polecam mój tekst – co Ty sobą reprezentujesz pusta kobieto:

👉Co ty sobą reprezentujesz pusta kobieto…

Nie jestem zwolenniczką mówienia innym jak mają żyć. Uważam że skuteczniejsze jest bycie swoją wizytówką i jeśli innym się to spodoba – sami za tobą pójdą. Zapytają “jak Ty to robisz?”, będą czytać twoje wpisy albo śledzić twoje kanały social-media, chcieli się z Tobą spotykać.
Zawsze podaję przykład moich znajomych – wegan.
To różni ludzie, ale spotykam się z dwoma podejściami:
1. Narzucają mi co mam jeść, myśleć i praktykować
2. Swoim postępem zachęcają do działania w imię ich sprawy
Ci pierwsi (konkretnie – ta pierwsza) zwykła krytykować mój sposób odżywiania się i zaglądać mi w talerz. Gdybyś przeszła na weganizm to nagle zniknęłyby wszystkie twoje problemy zdrowotne i inne wszystkowiedzące bla bla głucha na argumenty, że przy mojej chorobie nie można. WAIT, WHAT? 😐 Moment w którym dociera do Ciebie, że tłumaczysz się ze swoich wyborów jest momentem w którym druga strona poszła za daleko w mówieniu ci jak żyć. Nie musisz się nikomu z niczego tłumaczyć. Moje życie, moje wybory, moje decyzje.
Inna grupa znajomych też szczerze wierzy, że weganizm jest rozwiązaniem wielu problemów na świecie. Ich postawa sprawiła, że spróbowałam niejednego wegańskiego dania. Stałam się wielką fanką placków dosa czy hummusu. Gdyby zsumować ile kilogramów pasty z ciecierzycy zjadłam, wyszłaby naprawdę ładna liczba. Liczba potencjalnie uratowanych kurczaków i świnek, które miałabym na swojej kanapce gdyby nie ten hummus, którym zresztą sama dzisiaj zarażam innych ;). 
Jesteśmy różni, lecąc klasycznym Coelho – każdy z nas jest unikalnym płatkiem śniegu czy coś tam coś tam. To normalne, że mamy inne gusta, upodobania. Nie jestem słoikiem nutelli aby każdy mnie lubił. Zresztą nawet nutellę niektórzy darzą nienawiścią, że orangutany, że tłuszcz palmowy, że cukier, że to nie jest polska marka a kupować wolno tylko polskie albo że inne coś.
I spoko. W moim świecie jest miejsce dla ludzi walczących o różne sprawy, także przeciwne tym, o które walczę sama.
Nie godzę się na wartościowanie wyborów. Na uzurpowanie sobie prawa do decydowania jakie wakacje są lepsze – all inclusive czy z plecakiem. Na uzurpowanie sobie prawa do decydowania w co ktoś ma wierzyć, co robić.
W moim świecie jest miejsce dla osób, które mają poglądy zupełnie inne od moich. Wśród moich znajomych też są osoby głosujące na partię Razem. Sprzeczamy się, nie powiem, jednak udaje nam się dojść do porozumienia, bo w gruncie rzeczy zależy nam na tym samym – na szczęśliwym świecie pełnym szczęśliwych ludzi. Ja jestem zwolenniczką wolnego rynku i szeroko pojętej wolności osobistej, oni interwencjonizmu, delikatnie mówiąc. Ale na końcu drogi czeka nas to samo, chociaż ja z Bydgoszczy do Torunia lubię pociągiem przez Solec Kujawski a nie przez Poznań, Łódź i Warszawę
Podam inny przykład – bardzo cenię zarówno Olę jak i Dorotę .
Ola ma wielorasowego, adoptowanego psa Tosię i miała gdzieś opis “adoptuj,nie kupuj“. Dorota ma dwa rasowe koty i rasowego psa, jest zwolenniczką kupowania psów z hodowli. To są zupełnie różne podejścia. Jedna argumentuje to tym, że jeśli ktoś nie ma pieniędzy na psa,  nie będzie miał pieniędzy na ewentualną operację jeśli pieskowi coś się stanie lub zachoruje. Pies to zobowiązanie, trzeba być gotowym na jego utrzymanie i ponosić za niego pełną odpowiedzialność.  Nie mogę się nie zgodzić, wielu ludzi ma mentalność typu “nasrać i uciec” i jak pojawia się problem to nagle jest “sorry, not my problem”.
Druga swoje stanowisko argumentuje tym, że schroniska są przepełnione a pies jest do kochania a nie wyglądania.
Też trudno mi się nie zgodzić z taką argumentacją, bo każdy pies zasługuje na miłość i to czy jest rasowy czy mieszany nie wpływa na psią miłość.
Cenię oba spojrzenia na ten sam problem, bo w obu chodzi o jedno – o to by nie napędzać pseudohodowli i nie nakręcać biznesu opartego na krzywdzie zwierząt.
Cenię te zdania, bo sama zdecydowałam się ich wysłuchać.
Ale gdy ktoś mówi mi co mam myśleć i jakie decyzje podejmować – załącza mi się mechanizm negowania wszystkiego co mówi, bo ofensywna postawa mnie odstrasza i drażni. 
Swego czasu bardzo wkurzyła mnie reklama PETA

Jest ofensywna i niesprawiedliwa. Adopcja nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem. Nie każdy nadaje się do układania psa z problemami. Nie każdy może zaadoptować szczeniaka, z którego nie wiadomo co wyrośnie, bo pies myśliwski będzie nieszczęśliwy w kawalerce liczącej 20m2.

Dlatego lubię podejście Oli – nic nikomu nie narzuca, pokazuje jak cudownego ma psa i podkreśla że jest z adopcji.
Pokazując coś pozytywnego łatwiej jest nam zyskać nowych zwolenników lub osoby walczące w imię celu który jest nam bliski.

Jak mawiają – racja jest jak dupa, każdy ma swoją. I wspaniale. Tylko nie wciskajmy sobie tej racji na siłę, bo jednak pokazywanie komuś swojego odbytu jest niesmaczne. Jak będę chciała pooglądać sobie odbyty, wpiszę “anus” w wyszukiwarkę na getty images, serio. Jak będę chciała wysłuchać twojego zdania na temat tego, czy torebka ma być ze skóry czy z organicznych włókien – zapytam cię. Ale większą szansę na zyskanie we mnie zwolennika masz pokazując jak cudownie ci się ta twoja torebka sprawdza.

Jestem gorącą zwolenniczką podejścia – nie mów innym jak żyć, pokaż jak żyjesz. Chciałabym to jeszcze raz mocno podkreślić, bo co chwilę ktoś mi pisze na priv jaki to wielki błąd popełniam jedząc coś, ubierając się w jakiś sposób, decydując się czytać takie a nie inne książki.

Bądź pozytywnym wojownikiem. Gdyby zależało mi na przeciągnięciu ludzi na wegę stronę mocy, naparzałabym na instagramie łatwymi przepisami pisanymi pod pięknymi zdjęciami. Nie zliczę ile dań spróbowałam właśnie w taki sposób. Osobom drącym japy i zaglądającym innym w talerze mówię głośne nie – wzmagają we mnie chęć na zjedzenie kurczaka w curry albo dołożenia sobie skwarek na moje pierogi. I zagryzienia ich bardzo mięsną kiełbasą. Bez sztucznych wypełniaczy.

Gdy ktoś przekonuje znajomych do udziały w wyborach, robi więcej niż krzykacze biadolący na PiS (bo ich głos nic nie zmieni).

Ale gdy mówisz mi jak mam żyć, czuję się jakbym oglądała twój odbyt. A wcale tego nie chcę.

Q&A (powtarzające się pytania na stories, tę sekcję można pominąć wzrokiem)

Tak wygląda moment gdy myślisz że nikt nie robi zdjęć i chcesz schować okulary 😀

Torebka:

To model “elle”, dwustronna torba, całkiem wygodna. Moja wersja to beż i róż. Kupiłam ją na westwing, a jej marka to Fornarina
Kombinezon – niestety wyprzedany, pokazywałam go w maju! 
Tym razem udało mi się znaleźć model niemal identyczny (o ile nie identyczny) na zalando. Bardziej podoba mi się jednak ten model
Espadryle – moje są z lumpeksu (nowe, zafoliowane) ale znałazłam podobne tu

czy planuję live na instagramie
– obecnie mam 7 godzin różnicy czasu i jest to karkołomne zadanie, ale może się uda

Wracając zatem do głównego tematu – nie wtrącam się i nie udzielam niepytana. Bardzo nie podoba mi się ta nasza ludzka przypadłość, że lepiej wiemy jak mają żyć inni niż oni sami. I że wtrącamy się w ich wybory, oceniając ich swoją miarą. Żyj i daj żyć innym 🙂

Jaka jest najdziwniejsza albo najbardziej wkurzająca cię sytuacja, w której ktoś narzucał ci swój światopogląd?

Zobacz też:
 ja nie krytykuję, ja tylko się martwię



Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
supergirl
Gość

Uwielbiam jesc mieso, zwlaszcza surowe. Nie mogę zniesc gdy ktos mi wmawia (a robią to przy każdej okazji) że miesa jesc nie powinnam. Przy mojej chorobie nie dostarczanie Fe wiazało by się z powolnym samobójstwem a tez nie mam ochoty każdemu o tym opowiadac. wr nienawidze fanatykow 😀

Previous
Zanim zrobisz rzęsy metodą 2d – efekt, opinia, czy warto i gdzie zrobić
Racja jest jak dupa… a ja chyba nie mam ochoty oglądać Twojego odbytu