Ale się cieszę, że mogę pokazać Wam moją ulubioną część świata! Zieloną, barwną, zupełnie inną! Nabieram tutaj potrzebnego mi dystansu i pokory. Jest taka książka profesora Obuchowskiego „Galaktyka potrzeb” i oprócz tych znanych z klasycznej piramidy, opowiada właśnie o potrzebie dystansu. Mam dystans do siebie, do swoich wpadek, do życia. Bez niego bym zwariowała! Ale nigdzie nie nabieram takiego dystansu jak właśnie w Azji. Traktuję tutaj życie tak, że nie mam szczegółowego planu, mówię TAK! wszystkiemu, co do mnie przychodzi i na co moje ciało nie spięło się w obronnym NIE. Dziękuję, że śledzicie moje przygody, wkładam mnóstwo czasu w złożenie relacji, dlatego dziękuję za ich wyświetlanie! ♥️
I jaram się ogromnie, że jest Was już tutaj 50 TYSIĘCY🎈 dziękuję każdemu, kto podsyłał moje stories albo mój profil dalej - czuję radochę, że mogę pokazać Wam to, czego doświadczam i jeszcze większą na myśl, że powoli kończę ebooka ze wskazówkami jak zorganizować sobie do A do Z podróż na własną rękę. Wiem, że wielu z Was wybiera biura podróży bo nie wie jak. Pokażę! 
W końcu jestem pedagożką, moją życiową misją jest stawanie się tym mostem, po którym można przejść dalej, do przodu.
Tak mi kiedyś napisał Nietzsche, tego się trzymam!
Dzięki raz jeszcze, uwielbiam Was🥰
#redress #czerwonasukienka #aniamaluje #travelbloger #solofemaletraveler #bali #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #indonezja #azja #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ale się cieszę, że mogę...

Ta #podróż jest fajna, bo nie wiem jaki będzie mój kolejny krok. Biorę, co daje mi życie. Nie oceniam, obserwuję. Jak zawsze założenia kompletnie rozjechały się z rzeczywistością - przez ten cały czas przeczytałam może ze 20 stron książki! Scenariusze pisane przez życie są ciekawsze. A ja jestem ciekawska. Pytam, dopytuję, wściubiam nos tam, gdzie nie powinnam. Szukam różnych perspektyw. Miałam odpocząć, a każdego dnia zasypiam kamiennym snem z nadmiaru wrażeń! I podoba mi się to bardzo. Jestem w Azji solo, bo chciałam wyjść poza swoją bańkę. Poznać ludzi z innych kultur, prowadzących inny styl życia niż ja, mających fajne pomysły. 
Często w DM-kach pytacie jak to jest, że poznaję tylu ludzi. Gdzie poznać przyjaciółkę, gdzie chłopaka.
Moja wskazówka? Wyjdź z tego domu sama, nie czekaj na towarzystwo. Jak wyjdziesz z koleżanką, to z dużym prawdopodobieństwem pozostaniesz w towarzystwie tej koleżanki. Pozbądź się tego myślenia „poszłabym na jogę, ale nie mam z kim” i idź! 
Ja idę!
#aniamamuje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #canggu #beach #plaża 
#solotraveler #travelblogger

Ta #podróż jest fajna, bo...

Wielu ludzi w moim wieku nie godzi się na scenariusz studia-kredyt na 30 lat- praca do śmierci i chce od życia czegoś innego. Taki scenariusz też jest bardzo ok, czasami sama bym chciała być w stanie wykonywać prostą pracę, o której nie będę myśleć jak z niej wyjdę! Mój mózg tak nie potrafi, zawsze coś kombinuję! W moim pokoleniu mnóstwo ludzi nie szuka mało uczęszczanych ścieżek. Tworzymy własne. Ja nigdy nie sądziłam, że będę mogła utrzymywać się z bycia Anią. Każdego dnia jestem za to wdzięczna!
To zdjęcie zrobił mi Varin. Blade Runner (kocham! Ale jeszcze bardziej ostre pióro Philipa K. Dicka) odcisnął na nim takie wrażenie, że zajął się fotografią, której motywem są neony. Podkłada lusterko pod obiektyw i bach - gotowe. Zabawa trwa godzinę, kosztuje ok. 150 zł. Ze mną był jeszcze chłopak ze Słowacji. Varin ma ok. 20 bookingów miesięcznie i jest w stanie utrzymać się w Bangkoku z takiego pstrykania. Oznaczam go wam na zdjęciu!
Gdyby można było utrzymywać się ze wszystkiego, za co chciałbyś otrzymywać wynagrodzenie? Ja zawsze chciałam żyć z pisania. Jestem szalenie wdzięczna, że sobie taką możliwość stworzyłam a XXI wiek mi to umożliwił. 
A Ty? Może wystawisz na Airbnb za 200 zł naukę lepienia pierogów dla turystów? Why not! #neonbangkok #neonphotography #aniamaluje #travelgirl #podróże #podróżemałeiduże

Wielu ludzi w moim wieku...

Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Racja jest jak dupa… a ja chyba nie mam ochoty oglądać Twojego odbytu

Znowu dostaną mi się bęcki za słownictwo, ale who cares. Zaczynam mieć powoli dość świata w którym pewne grupy lub ludzie uzurpują sobie monopol na prawdę oraz “jedyną słuszną drogę“. Myślę, że wszyscy dążymy do tego samego, ale każdy wybiera swoją własną ścieżkę. I wszystko jest super dopóki nie zmusza innych do kroczenia tą jedną konkretną.
Gdy ktoś wchodzi na mojego bloga i czyta co mam do powiedzenia, w pewnym sensie pyta mnie o zdanie. Gdy zwiedzam obcy kraj i wchodzę zobaczyć jak wygląda meczet – w pewnym sensie też pytam miejscowych o ich zdanie na różne tematy. Pokazuję, że mnie to zdanie interesuje.
Zupełnie inaczej odbieram sytuację w której ktoś macha mi przed oczami zdjęciami abortowanego płodu gdy jem kanapkę i domaga się atencji oraz popierania jego sprawy. Albo narzuca mi swoją wolę, swoje poglądy, religię. Próbuje decydować co mi wypada, używając do tego argumentów odnoszących się do mojej płci, wieku,  wykonywanych zarobkowo zajęć. O ile jest to sytuacja gdy ktoś ze środowisk LGBT żąda abym pisała na te tematy “bo mam zasięgi” jest raczej zabawna, o tyle gdy inna kobieta, zadeklarowana feministka uzurpuje sobie prawo do osądzania, że nie wolno mi nosić dekoltów albo co gorsza – być w bikini na plaży to robi się dziwnie. 
W przypadku pierwszej (autentyk) mogę zasugerować zbudowanie własnych zasięgów i walkę o swoje sprawy za ich pomocą. Mój blog to nie słup ogłoszeń i reklam – zawalam go takimi treściami i reklamami jakie są zgodne z moimi wyborami, wartościami, poglądami. Amen.
W przypadku drugiej (też autentyk) mam jedynie mindfuck. Nie słyszałam by owa kobieta dowalała się do mężczyzn w kąpielówkach na plaży argumentując to tym, że są łasi uwagi i nic sobą nie reprezentują.
Przy okazji polecam mój tekst – co Ty sobą reprezentujesz pusta kobieto:

👉Co ty sobą reprezentujesz pusta kobieto…

Nie jestem zwolenniczką mówienia innym jak mają żyć. Uważam że skuteczniejsze jest bycie swoją wizytówką i jeśli innym się to spodoba – sami za tobą pójdą. Zapytają “jak Ty to robisz?”, będą czytać twoje wpisy albo śledzić twoje kanały social-media, chcieli się z Tobą spotykać.
Zawsze podaję przykład moich znajomych – wegan.
To różni ludzie, ale spotykam się z dwoma podejściami:
1. Narzucają mi co mam jeść, myśleć i praktykować
2. Swoim postępem zachęcają do działania w imię ich sprawy
Ci pierwsi (konkretnie – ta pierwsza) zwykła krytykować mój sposób odżywiania się i zaglądać mi w talerz. Gdybyś przeszła na weganizm to nagle zniknęłyby wszystkie twoje problemy zdrowotne i inne wszystkowiedzące bla bla głucha na argumenty, że przy mojej chorobie nie można. WAIT, WHAT? 😐 Moment w którym dociera do Ciebie, że tłumaczysz się ze swoich wyborów jest momentem w którym druga strona poszła za daleko w mówieniu ci jak żyć. Nie musisz się nikomu z niczego tłumaczyć. Moje życie, moje wybory, moje decyzje.
Inna grupa znajomych też szczerze wierzy, że weganizm jest rozwiązaniem wielu problemów na świecie. Ich postawa sprawiła, że spróbowałam niejednego wegańskiego dania. Stałam się wielką fanką placków dosa czy hummusu. Gdyby zsumować ile kilogramów pasty z ciecierzycy zjadłam, wyszłaby naprawdę ładna liczba. Liczba potencjalnie uratowanych kurczaków i świnek, które miałabym na swojej kanapce gdyby nie ten hummus, którym zresztą sama dzisiaj zarażam innych ;). 
Jesteśmy różni, lecąc klasycznym Coelho – każdy z nas jest unikalnym płatkiem śniegu czy coś tam coś tam. To normalne, że mamy inne gusta, upodobania. Nie jestem słoikiem nutelli aby każdy mnie lubił. Zresztą nawet nutellę niektórzy darzą nienawiścią, że orangutany, że tłuszcz palmowy, że cukier, że to nie jest polska marka a kupować wolno tylko polskie albo że inne coś.
I spoko. W moim świecie jest miejsce dla ludzi walczących o różne sprawy, także przeciwne tym, o które walczę sama.
Nie godzę się na wartościowanie wyborów. Na uzurpowanie sobie prawa do decydowania jakie wakacje są lepsze – all inclusive czy z plecakiem. Na uzurpowanie sobie prawa do decydowania w co ktoś ma wierzyć, co robić.
W moim świecie jest miejsce dla osób, które mają poglądy zupełnie inne od moich. Wśród moich znajomych też są osoby głosujące na partię Razem. Sprzeczamy się, nie powiem, jednak udaje nam się dojść do porozumienia, bo w gruncie rzeczy zależy nam na tym samym – na szczęśliwym świecie pełnym szczęśliwych ludzi. Ja jestem zwolenniczką wolnego rynku i szeroko pojętej wolności osobistej, oni interwencjonizmu, delikatnie mówiąc. Ale na końcu drogi czeka nas to samo, chociaż ja z Bydgoszczy do Torunia lubię pociągiem przez Solec Kujawski a nie przez Poznań, Łódź i Warszawę
Podam inny przykład – bardzo cenię zarówno Olę jak i Dorotę .
Ola ma wielorasowego, adoptowanego psa Tosię i miała gdzieś opis “adoptuj,nie kupuj“. Dorota ma dwa rasowe koty i rasowego psa, jest zwolenniczką kupowania psów z hodowli. To są zupełnie różne podejścia. Jedna argumentuje to tym, że jeśli ktoś nie ma pieniędzy na psa,  nie będzie miał pieniędzy na ewentualną operację jeśli pieskowi coś się stanie lub zachoruje. Pies to zobowiązanie, trzeba być gotowym na jego utrzymanie i ponosić za niego pełną odpowiedzialność.  Nie mogę się nie zgodzić, wielu ludzi ma mentalność typu “nasrać i uciec” i jak pojawia się problem to nagle jest “sorry, not my problem”.
Druga swoje stanowisko argumentuje tym, że schroniska są przepełnione a pies jest do kochania a nie wyglądania.
Też trudno mi się nie zgodzić z taką argumentacją, bo każdy pies zasługuje na miłość i to czy jest rasowy czy mieszany nie wpływa na psią miłość.
Cenię oba spojrzenia na ten sam problem, bo w obu chodzi o jedno – o to by nie napędzać pseudohodowli i nie nakręcać biznesu opartego na krzywdzie zwierząt.
Cenię te zdania, bo sama zdecydowałam się ich wysłuchać.
Ale gdy ktoś mówi mi co mam myśleć i jakie decyzje podejmować – załącza mi się mechanizm negowania wszystkiego co mówi, bo ofensywna postawa mnie odstrasza i drażni. 
Swego czasu bardzo wkurzyła mnie reklama PETA

Jest ofensywna i niesprawiedliwa. Adopcja nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem. Nie każdy nadaje się do układania psa z problemami. Nie każdy może zaadoptować szczeniaka, z którego nie wiadomo co wyrośnie, bo pies myśliwski będzie nieszczęśliwy w kawalerce liczącej 20m2.

Dlatego lubię podejście Oli – nic nikomu nie narzuca, pokazuje jak cudownego ma psa i podkreśla że jest z adopcji.
Pokazując coś pozytywnego łatwiej jest nam zyskać nowych zwolenników lub osoby walczące w imię celu który jest nam bliski.

Jak mawiają – racja jest jak dupa, każdy ma swoją. I wspaniale. Tylko nie wciskajmy sobie tej racji na siłę, bo jednak pokazywanie komuś swojego odbytu jest niesmaczne. Jak będę chciała pooglądać sobie odbyty, wpiszę “anus” w wyszukiwarkę na getty images, serio. Jak będę chciała wysłuchać twojego zdania na temat tego, czy torebka ma być ze skóry czy z organicznych włókien – zapytam cię. Ale większą szansę na zyskanie we mnie zwolennika masz pokazując jak cudownie ci się ta twoja torebka sprawdza.

Jestem gorącą zwolenniczką podejścia – nie mów innym jak żyć, pokaż jak żyjesz. Chciałabym to jeszcze raz mocno podkreślić, bo co chwilę ktoś mi pisze na priv jaki to wielki błąd popełniam jedząc coś, ubierając się w jakiś sposób, decydując się czytać takie a nie inne książki.

Bądź pozytywnym wojownikiem. Gdyby zależało mi na przeciągnięciu ludzi na wegę stronę mocy, naparzałabym na instagramie łatwymi przepisami pisanymi pod pięknymi zdjęciami. Nie zliczę ile dań spróbowałam właśnie w taki sposób. Osobom drącym japy i zaglądającym innym w talerze mówię głośne nie – wzmagają we mnie chęć na zjedzenie kurczaka w curry albo dołożenia sobie skwarek na moje pierogi. I zagryzienia ich bardzo mięsną kiełbasą. Bez sztucznych wypełniaczy.

Gdy ktoś przekonuje znajomych do udziały w wyborach, robi więcej niż krzykacze biadolący na PiS (bo ich głos nic nie zmieni).

Ale gdy mówisz mi jak mam żyć, czuję się jakbym oglądała twój odbyt. A wcale tego nie chcę.

Q&A (powtarzające się pytania na stories, tę sekcję można pominąć wzrokiem)

Tak wygląda moment gdy myślisz że nikt nie robi zdjęć i chcesz schować okulary 😀

Torebka:

To model “elle”, dwustronna torba, całkiem wygodna. Moja wersja to beż i róż. Kupiłam ją na westwing, a jej marka to Fornarina
Kombinezon – niestety wyprzedany, pokazywałam go w maju! 
Tym razem udało mi się znaleźć model niemal identyczny (o ile nie identyczny) na zalando. Bardziej podoba mi się jednak ten model
Espadryle – moje są z lumpeksu (nowe, zafoliowane) ale znałazłam podobne tu

czy planuję live na instagramie
– obecnie mam 7 godzin różnicy czasu i jest to karkołomne zadanie, ale może się uda

Wracając zatem do głównego tematu – nie wtrącam się i nie udzielam niepytana. Bardzo nie podoba mi się ta nasza ludzka przypadłość, że lepiej wiemy jak mają żyć inni niż oni sami. I że wtrącamy się w ich wybory, oceniając ich swoją miarą. Żyj i daj żyć innym 🙂

Jaka jest najdziwniejsza albo najbardziej wkurzająca cię sytuacja, w której ktoś narzucał ci swój światopogląd?

Zobacz też:
 ja nie krytykuję, ja tylko się martwię



Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
supergirl
Gość

Uwielbiam jesc mieso, zwlaszcza surowe. Nie mogę zniesc gdy ktos mi wmawia (a robią to przy każdej okazji) że miesa jesc nie powinnam. Przy mojej chorobie nie dostarczanie Fe wiazało by się z powolnym samobójstwem a tez nie mam ochoty każdemu o tym opowiadac. wr nienawidze fanatykow 😀

Previous
Zanim zrobisz rzęsy metodą 2d – efekt, opinia, czy warto i gdzie zrobić
Racja jest jak dupa… a ja chyba nie mam ochoty oglądać Twojego odbytu