Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Jak wypisać się z religii?

autor Posted on

Ostatnio Kościół wystartował z akcją zniechęcania rodziców do podpisywania zgód na udział w lekcjach antydyskryminacyjnych. Zainspirowało mnie to. Chociaż lekcje uważam za bardzo potrzebne i jestem w tej kwestii po drugiej stronie, podoba mi się, że kościół informuje rodziców o ich prawach. Dlatego i ja postanowiłam w kwestii praw uświadomić. Z wpisu dowiesz się, ja wypisać dziecko z religii, a jeśli jesteś starszy – jak samodzielnie wypisać się z religii w liceum czy technikum. Opowiem o konsekwencjach, bo postarałam się zebrać odpowiedzi na wszystkie najważniejsze pytania. Spis treści jest “klikalny” 🙂 Możesz śmiało pominąć nudne kwestie i przejść do tej najważniejszej, chociaż będzie mi miło jak przeczytasz wszystko 🙂

Contents hide

Ten wpis ma też wersję video:

Czy jestem przeciwna religii?

Nie 🙂 Jestem przeciwna źle prowadzonej religii, na której przekazywane są kłamliwe albo szkodliwe treści. O tym, jak według mnie powinna wyglądać dobrze prowadzona religia film z moim gościnnym udziałem nagrała Jola Szymańska, więc jeśli chcecie posłuchać o lekcjach będących przestrzenią do dialogu – polecam:

Jestem jednak całkowicie przeciwna finansowaniu religii z pieniędzy podatników. Kościół to bardzo bogata instytucja, a funduszy brak na lekcje języków obcych, wyposażenie sal. Mamy zbyt mało przedszkoli i żłobków. Uważam, że kościół stać na prowadzenie takich lekcji i całość powinna być finansowana z jego budżetu. Więcej o tym w moim filmie:

Dzięki wspomnianej wcześniej Joli Szymańskiej, poznałam stanowisko ks. Grzegorza Strzelczyka, który także uważa, że religia w szkołach nie jest dobra dla kościoła

Fundamentalny błąd, który popełniliśmy, to ten, że po 1989 r. nie reagowaliśmy na następujące zmiany kulturowe, nie mówiąc już o ich wyprzedzaniu. Nie zrobiliśmy nic poza kolejnymi działaniami, które w istocie nas osłabiały. Za taki krok uważam np. rezygnację z katechezy parafialnej na rzecz nauki religii w szkołach. To – zwłaszcza w miastach – rozluźniło związek z parafią nie tylko dzieci, ale i wikariuszy, którzy często zarabiają więcej w szkole niż w parafii. Straciliśmy świeckich katechetów na rzecz nauczycieli religii. I do tego uzależniliśmy ten cały system od pieniędzy z państwa, a zatem w istocie od polityków.

http://www.miesiecznik.znak.com.pl/grzegorz-strzelczyk-kosciol-wkurzam-sie-razem-z-wami/

Dlaczego tworzę taki tekst?

Bo sama kiedyś nie znałam swoich praw. W gimnazjum “nie pozwolono” mi na wypisanie się z religii. Ogólnodostępnych informacji było mniej a ja usłyszałam, że skoro chodziłam w pierwszej i drugiej klasie, to w trzeciej też muszę. Chodziłam, bo chociaż nie czuję się katoliczką (ale traktuję Jezusa jak bardzo mądrego filozofa i szanuję jego nauki) to miałam księdza z którym dało się podyskutować. Nie wiedziałam też, że mogę tak po prostu nie chodzić z powodu innego niż bycie Świadkiem Jehowy (tylko takie przypadki były w mojej szkole). W trzeciej gimnazjum pojawiła się katechetka, wymagała klepania modlitw i sterty zadań związanych z bierzmowaniem. Nie chciałam do niego przystąpić, więc ich nie wykonywałam. Myślę, że dla obu stron ta sytuacja była niekomfortowa. Ja, uczennica raczej piątkowo-szóstkowa (miałam na koniec gimnazjum 5,29) dążyłam do uzyskania jedynki z religii. Ona- nie wiedziała co począć z uczennicą odmawiającą wykonania jakiegokolwiek polecenia.

W liceum sprawę postawiłam jasno od samego początku. Mimo mojego przygotowania merytorycznego do operacji “nie będę chodzić na religię” szkoła mi to nieco utrudniała. Ale na pocieszenie dodam, że w moje ślady poszły potem inne osoby i nie miały najmniejszego problemu z rezygnacją z religii. Zawsze ktoś musi przetrzeć szlaki. Tym wpisem przecieram je dla was.

Jak wypisać się z religii

Kiedy warto wypisać się z religii i dla kogo jest ten materiał?

Myślę, że warto się wypisać, gdy jesteś osobą niewierzącą. Taka osoba często psuje morale wierzącej części grupy, dezorganizuje zajęcia. Prawie zawsze znajdzie się “klasowy filozof” wchodzący w ostrą polemikę z księdzem lub katechetą, którzy siłą rzeczy – zawsze będą nauczać tego, co jest od nich przez kościół wymagane. Po co psuć religię tym, którzy naprawdę chcą w niej uczestniczyć?

Bardzo dobrym powodem na wypisanie się w trakcie roku jest rzucanie przez prowadzącego tekstami godzącymi w mniejszości lub seksistowskim w stylu “kobieta powinna być uległa i nieambitna, bo jest od rodzenia dzieci a jak mąż bije – powinna przy nim trwać, bo to jej krzyż”. Moim zdaniem brak stanowczej reakcji to sygnał, że można takie szkodliwe bzdury bezkarnie opowiadać.

Dwie dodatkowe godziny wolnego na naukę innych przedmiotów albo spanie to też spoko powód, jeśli cenisz to wyżej niż katechezę.

Jeśli wierzysz, masz spoko księdza albo katechetę, lubisz chodzić na religię – cudownie! Ten tekst nie dotyczy zatem ciebie i możesz go spokojnie ominąć.

Tworzę ten materiał, bo gdyby to wszystko było takie proste, nie dostawałabym tylu pytań o wypisanie się z religii ile dostaję. A wiem, że szkoły często utrudniają wypisanie się z religii, albo nie pozwalają się wypisać. Opowiem jak się przed tym bronić.

I tutaj ważna uwaga: Zawsze zachowuj spokój, nie daj się sprowokować, bądź świadomy swoich praw, pewny i nie daj się zbyć. Nie musisz (i nie powinieneś!) nikogo obrażać, liczą się fakty, a fakty są takie, że masz prawo nie chodzić na katechezę.

Jestem pedagożką, ale ten tekst piszę bardziej w imię swojej własnej zasady, że tworzę dokładnie takie treści, jakich sama kiedyś potrzebowałam i szukałam. Zależy mi na tym, by tekst był pomocny. Można więc powiedzieć, że tym razem #AniaWypisuje

Okej, to teraz część “techniczna” 🙂

Jak wypisać się z religii?

Z religią jest jak z kółkiem teatralnym. Do momentu wypełnienia deklaracji o chęci uczestnictwa, nikt nie jest na nią zapisany. Ponieważ nasze państwo jest służalcze wobec kościoła, wielu dyrektorów od razu umieszcza religię w planie, nie sprawdziwszy uprzednio, czy będą chętni. Moim zdaniem to złe, ale z drugiej strony – wygodne, bo zazwyczaj grupy się zbierają.
Ale powtórzę to raz jeszcze – nikt nie jest na religię zapisany z automatu, więc najprostszym sposobem aby się z niej wypisać, jest się po prostu nie zapisywać.

Czy szkoła ma prawo domagać się pisma o braku zgody na uczestnictwo w religii?

Nie! Jak już wspomniałam, religia to jest lekcja na życzenie. Teoretycznie i oficjalnie nie jest tak, że wszyscy są na nią zapisani (ale sposób konstruowania planu temu przeczy…). Idealnie powinno być tak, że po prostu pełnoletni ty (lub rodzic) nie podpisujesz deklaracji chęci uczestnictwa w katechezie. I to załatwia sprawę. Nie zapisujesz się na kółko teatralne – nie jesteś na nie zapisany. Wyjątek stanowi sytuacja z kolejnego punktu.

A co jeśli zmienię zdanie? Czy mogę wypisać się z religii w trakcie roku szkolnego?

Oczywiście! Wypisać możesz się w każdym momencie, nawet jak jest już końcówka maja a widzisz, że religia zaniża ci średnią ;). Powtórzę: w każdym momencie.
Kiedyś taka informacja była dostępna na stronach MEN pod tym adresem; http://men.gov.pl/ministerstwo/informacje/informacja-dotyczaca-organizowania-zajec-z-religii-i-etyki-w-publicznych-przedszkolach-i-szkolach-w-roku-szkolnym-20162017.html
Z jakiegoś powodu już nie jest. Ja mam to jednak zapisane:

„Rezygnacja z uczestniczenia w zajęciach z religii lub etyki może nastąpić w każdym czasie. W takim przypadku konieczne jest poinformowanie szkoły o zmianie decyzji.
Jeśli mi nie wierzycie, w internecie zachował się pdf z odpowiedzią MEN. Wynika to też z rozporządzenia 🙂

Jak powinno wyglądać pismo, że chcę wypisać się z religii?

Prosto! Przygotowałam dwa wzory pisma o wypisanie z lekcji religii:

Jeden do wypełnienia przez rodziców niepełnoletnich uczniów (Jeśli nie działa, link jest też tutaj)

I drugi: dla ucznia pełnoletniego: (Jeśli nie działa, kopia zapasowa tutaj)

Czy dyrektor może nie przyjąć rezygnacji?

Jeśli jest na niej wszystko co wymagane: data, twoje imię i nazwisko i podpis twój lub rodzica, jeśli jesteś niepełnoletni – nie ma takiego prawa.

Czy muszę podawać powód rezygnacji z religii?

Nie. Nie musisz się w żaden sposób tłumaczyć dlaczego. Jeśli ksiądz, siostra, katecheta bądź katechetka zrobili coś złego, możesz oczywiście o tym poinformować, ale powód jest twoją sprawą. Według konstytucji nikt nie może cię prosić o ujawnienie w co wierzysz bądź nie wierzysz. Pytania o religie traktuj jak intymne pytania o preferencje łóżkowe – to twoja sprawa.

Jakie są konsekwencje wypisania się z religii?

Czy grożą mi jakieś konsekwencje w szkole?

Według MEN: Zmiana decyzji nie wiąże się z konsekwencjami dla rodziców lub uczniów.
Czyli możesz się wypisać i nikogo nie powinno to obchodzić. Jeśli będzie – możesz się na szkołę poskarżyć do kuratorium.

Chcę wypisać się z religii, ale co z ocenami?

Jeśli rezygnacja z udziału ucznia w nauce religii lub etyki nastąpi w trakcie roku szkolnego przed terminem klasyfikacji rocznej, uzyskane oceny śródroczne nie będą brane pod uwagę i uczeń nie otrzyma na koniec roku oceny z tego przedmiotu. – MEN.
Krótko tłumacząc – w tej rubryczce na świadectwie będzie kreska, że uczeń nie uczęszczał.

Czy nauczyciele nie będą na mnie krzywo patrzeć?

Prawo prawem, ludzie ludźmi. Gdy ja chodziłam do szkoły, dziennik był papierowy i siłą rzeczy moje “niechodzenie” było odznaczające się w rubryce nieobecności. Nauczyciele wtedy pytali czemu nie chodzę. Możesz powiedzieć, że to twoja sprawa. Oczywiście zalecam milszy ton i bardziej dyplomatyczną regułkę, np. że prosisz o nie zadawanie ci osobistych pytań.

Czy będę mieć nieobecności?

Zależy jak to rozegrasz 🙂 Jeśli nie zapisałeś się na religię, szkoła ma za zadanie zapewnić ci opiekę (zazwyczaj w szkolnej bibliotece) i nauczyciel-bibliotekarz będzie sprawdzać obecność. Możesz poprosić rodzica o podpisanie oświadczenia, że bierze odpowiedzialność za to co robisz podczas religii i problem znika. Jeśli religia jest pierwsza lub ostatnia a twój rodzic bierze za ciebie odpowiedzialność – nie możesz mieć żadnych nieobecności.
Jeśli zadeklarowałeś uczestnictwo, a przestałeś chodzić bez poinformowania o tym szkoły na piśmie – nieobecności będą uzasadnione. Zerknij koniecznie do punktu o miejscu religii w planie lekcji – zachęcam by wykorzystać swoje prawa i wymusić przesunięcie religii na pierwszą lub ostatnią pozycję pod pretekstem nierealizowania obowiązku zapewnienia opieki nad uczniem.

Uwaga, tutaj bardzo ważna rzecz! Lepiej być uczniem niezapisanym (takim, który w danym roku szkolnym nie zadeklarował chęci uczestnictwa w religii) niż zwolnionym (takim, który zrezygnował). Uczeń niezapisany po prostu nie chodzi na zajęcia nieobowiązkowe, szkoła powinna dołożyć starań, aby nie był dyskryminowany i wywalić religię na koniec/początek planu ułatwiając mu pomijanie zajęć nieobowiązkowych.
Koniecznie walczcie o swoje prawa, w takich sytuacjach pomagają fundacje robiące świetną robotę, np. Fundacja Wolność o Religii oraz Rzecznik Praw Obywatelskich.

Zacytuję ze strony fundacji:

zapewnienie opieki w czasie trwania zajęć edukacyjnych określonych dla danego dnia w szkolnym planie nauczania jest zadaniem szkoły i domaganie się od rodziców złożenia oświadczenia, że w tym czasie oni przejmują to zadanie jest niezgodne z obowiązującymi przepisami. Szkoła może natomiast przychylić do wyrażonej przez rodziców prośby, aby ich dziecko, nieuczestniczące w zajęciach z religii lub etyki, mogło później przychodzić do szkoły, jeśli zajęcia są zorganizowane na pierwszej godzinie, lub wcześniej ją opuszczać, jeśli zajęcia z tych przedmiotów są umieszczone na ostatniej godzinie w szkolnym planie nauczania na dany dzień. W takim przypadku szkoła wyraża zgodę na dobrowolne zadeklarowanie przez rodziców przejęcie opieki nad uczniem w czasie trwania zajęć edukacyjnych, które nie są dla niego zajęciami obowiązkowymi
https://rownoscwszkole.pl/czy-rodzice-musza-pisac-oswiadczenie-o-przejeciu-opieki-nad-dzieckiem-na-lekcji-religii

Czy będę mieć problem z bierzmowaniem albo ślubem?

Nie mogę wypowiedzieć się z doświadczenia, bo do bierzmowania świadomie nie przystąpiłam a i ślub kościelny nie leży w sferze moich zainteresowań, ale znam takich, którzy “załatwiali” potrzebne sakramenty za stosowną opłatą w późniejszym życiu. Dla równowagi muszę dodać, że wiele osób nie żałuje, że rodzice nie pozwolili im się wypisać z religii, bo potrzebowali sakramentów a w życiu dorosłym jakoś tak trudniej się zebrać. Wszystko zależy od księdza. Swoją decyzję podejmij mądrze.

Czy muszę chodzić na etykę zamiast religii?

Chcę wypisać się z religii, ale wychowawca powiedział, że w takim razie muszę chodzić na etykę. Czy to prawda?

Zarówno religia jak i etyka to zajęcia dla chętnych.
Nie musisz chodzić na etykę, nie musisz chodzić na religię, możesz chodzić na oba te przedmioty, możesz nie chodzić na żaden. Każdą z tych sytuacji szkoła ma obowiązek ci umożliwić.

W tym miejscu muszę dodać, że etyka nie jest domyślnie umieszczana w planie tak samo, jak religia, chociaż to przedmioty na tych samych prawach. Nie rozumiem dlaczego. Nie rozumie też Rzecznik Praw Obywatelskich, na którego zlecenie opracowano badania „Dostępność lekcji religii mniejszościowych i lekcji etyki w ramach systemu edukacji szkolnej”. RPO uznał taki stan rzeczy za dyskryminujący.

Czy religia musi być pierwszą albo ostatnią lekcją?

Powinna, ale nie musi 🙁. W mądrze zarządzanych szkołach jest to lekcja pierwsza lub ostatnia, bo tylko takie rozwiązanie gwarantuje rzeczywistą dobrowolność uczestnictwa. Znowu posłużę się przykładem kółka teatralnego – nie powinno być tak, że ktoś je wrzuca w środek planu. Mówi o tym Ustawa o gwarancjach wolności sumienia i wyznania z dnia 17 maja 1989 r. (Dz. U. 2005 r. Nr 231 poz.1965) : nikt nie może być dyskryminowany bądź uprzywilejowany z powodu religii lub przekonań w sprawach religii (art. 6 ust. 1).

W wielu miastach samorządy zalecają, aby religia była umieszczana w planie jako pierwsza lub ostatnia, jednak nie mogą narzucić tego dyrektorom. Kościół bardzo boi się takiego rozwiązania, czego przykładem jest Łódź – jeszcze w 2017 na katechezę uczęszczało 81% uczniów. W 2018 mniej niż 50%. Powód? Religię zaczęto umieszczać w planie jako pierwszą lub ostatnią. Uczniowie woleli szybciej wrócić do domu, lub iść do szkoły na późniejszą godzinę.
Episkopat z tej okazji wydał nawet specjalne oświadczenie:
ks. dr Marek Korgul, sekretarz Komisji Wychowania KEP: “nie ma żadnych podstaw prawnych do organizowania zajęć z religii wyłącznie na pierwszych bądź tylko ostatnich godzinach lekcyjnych”.

Panie Marku, są! Stanowisko MEN mówi:

"Dyrektor szkoły, umieszczając zajęcia z religii i z etyki w planie zajęć szkolnych powinien
uwzględnić różne uwarunkowania istotne dla planowania pracy szkoły (środowiskowe,
lokalowe, kadrowe, komunikacyjne)
. Powinien on wybrać rozwiązanie, które wszystkim
uczniom – zarówno biorącym udział w zajęciach z religii i/lub z etyki jak i nieuczestniczącym
w zajęciach z tych przedmiotów – zapewni właściwą opiekę i bezpieczeństwo."

Jak wyrzucić religię na koniec/początek planu?

Jeśli na religię nie chodzi więcej osób, nie starczy dla nich miejsca w świetlicy czy bibliotece szkolnej. Rodzic (lub pełnoletni uczeń) może zgłosić wtedy, że dziecko nie ma zapewnionej właściwej opieki i bezpieczeństwa. Jeśli w planie religia jest wrzucona w środek, warto przygotować pismo-prośbę o zmianę planu tak aby zapewniono dziecku należytą opiekę oraz aby nie było dyskryminowane. Nie może być przecież tak, że chodzący na kółko teatralne są uprzywilejowani i ich kółko musi być uwzględnione w planie ;-).

UWAGA: Jak wspomniałam, szkoła nie ma obowiązku (ale też zakazu ani braku możliwości) umieszczania religii pierwszej lub ostatniej w planie. Z doświadczenia wiem, że te pisma działają tak 50:50. Czasami szkoła przesuwa religię, czasami zasłania się brakiem możliwości lokalowych albo kadrowych i to też jest zrozumiałe. Pamiętaj – gdy nie pytasz, odpowiedź brzmi zawsze “nie”. Dlatego warto pytać :).

Zaprawdę, powiadam wam – w wielu przypadkach przerzucenie religii na koniec planu jest możliwe. Jeśli klasa będzie solidarna i wypisze się 100% uczniów lub zdecydowana większość – sukces murowany. Jeśli nie – co ci szkodzi spytać?
Jeśli szkoła się nie przychyli – kierowałabym dalsze pisma do Kuratorium Oświaty oraz Rzecznika Praw Obywatelskich z powodu dyskryminowania na tle religijnym.

Czy muszę chodzić na msze/rekolekcje i inne religijne wydarzenia organizowane przez szkołę?

NIE! „Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych” – art. 53 Konstytucji RP.
Ja byłam nakłaniania do wybrania się z klasą na pielgrzymkę w intencji zdanej matury. Na moje stanowcze “Nie” (fakt, powiedziane tonem chyba-cię-pojebało, ale miałam kilkanaście lat 🙂 ) wychowawca zapytał, czy nie boję się, że nie zdam matury. To najbardziej idiotyczny moment mojej nauki w liceum 😀

Jak wypisać z religii ucznia który ma lub nie ma 18 lat

Nie mam 18 lat, czy mogę wypisać się z religii sam?

Niestety nie, o tym decydują aż do 18-tych urodzin twoi rodzice.

Mam 18 lat, ale rodzice mówią, że dopóki mnie utrzymują, nie mogę się wypisać, co robić?

Nie mają żadnej mocy zmuszenia cię do uczestnictwa w katechezie. Spróbuj przygotować żelazne argumenty za twoim stanowiskiem. Gdy masz 18 lat, możesz się wypisać i to bezdyskusyjne.

Jak przekonać rodziców, by wypisali mnie z religii?

Podsunę kilka przydatnych i sprawdzonych strategii.

Ksiądz krzywo patrzy na uczniów, których rodzice nie chodzą do kościoła

Ten argument działa często na rodziców, którzy sami nie są gorliwymi katolikami i w kościele nie bywają. Szybko orientują się, że nie mogą wymagać od pociechy wysiłku, którego sami nie są gotowi podjąć.

Religia zajmuje dużo czasu w planie i nie wyrabiam się z nauką

To argument prosty do udowodnienia. Większość uczniów chce dobrze zdać egzaminy i pozaliczać wszystkie przedmioty. Religie w planie zazwyczaj są dwie. To więcej niż fizyki, chemii, geografii… Możesz też powiedzieć, że ksiądz dużo wymaga i nie starcza ci czasu na naukę matematyki czy innego przedmiotu.

Na religii uczą kłamliwych rzeczy

To też niestety często prawda, podrzucam kilka przykładów podanych przez was na moim instagramie. Było ich dużo więcej i wynika z nich, że na religii jest bardzo dużo kłamliwych treści o seksie (mąż ma prawo “korzystać z żony” kiedy chce, prezerwatywy mają mikropory, antykoncepcja jest zła, powinno być po ciemku, z gwałtu nie ma ciąż, chyba że się kobiecie podobało, kobiety same prowokują gwałty, kobieta powinna modlić się o szybki koniec seksu, stosunek służy wyłącznie rodzeniu dzieci a generalnie jest grzechem… i jeszcze te nieszczęsne dyrdymały o upalcowanej szklance).
Dostałam też sporo wiadomości o tym, że kobieta musi trwać przy mężu który pije i bije, bo ślub to zobowiązanie i niesie w ten sposób swój krzyż, ma obowiązek wybaczać zdrady męża, ale jak sama zdradzi – grzech! Zresztą, popatrzcie sami na próbkę:

jak wypisać się z religii - bzdury z katechezy
jak wypisać się z religii - bzdury z katechezy

Więcej przykładów znajdziecie też w wypowiedziach uczniów w tym wątku na moim kanale na youtube. Mnie przeraża też straszenie dzieciaków egzorcyzmami, jako pedagożka znam przypadki małych dzieci (uczniów klas 1-3) które miały koszmary senne i moczyły łóżko z powodu strachu przed demonami. To niedopuszczalne!

Porozmawiaj szczerze z rodzicami. Zapewnij, że to już nie te czasy, gdy na uczniów odmawiających udziału w katechezie krzywo patrzą.

Podsumowanie

Mam nadzieję, że tekst okazał się pomocny. Masz swoje prawa i masz prawo domagać się ich przestrzegania. Nie ma czegoś takiego, że wychowawca “nie pozwala”, ani szantażu emocjonalnego “bo jak ja to powiem teraz księdzu, będzie mu przykro”. Nie musisz też podawać nikomu powodu swojej decyzji – to najlepszy sposób by uniknąć namawiania do jej zmiany. Jeśli masz np. księdza drwiącego z mniejszości seksualnych a w klasie jest uczeń, który do mniejszości należy – bardzo miłym gestem solidarności z taką osobą będzie zbiorowe wypisanie się z religii. Jednocześnie chciałabym podkreślić, że nie drwimy z osób wierzących, nawet jeśli uważamy ich wierzenia za conajmniej dziwne.
Jeśli osoba prowadząca religię gwałci logikę i naukę, wyraża się w sposób pogardliwy i naruszający prawa osób nieheteronormatywnych, innych wierzeń, ras, kultur lub którejkolwiek płci – zachęcam rozważenie zachęcenia jak największej grupy uczniów do niechodzenia na religię. Pamiętaj, że głównym celem twojej obecności w szkole jest nauka.
Psst! Znam wierzące osoby, które nie mogły znieść – pardon, ale taka prawda – pierdolenia głupot przez katechetkę i zrezygnowały z uczestnictwa w religii, ale nadal chodzą do kościoła i praktykują. W zasadzie chodziły, bo są już po szkole, ale bardzo szanuję postawę!

Zachęcam też do wsparcia takich inicjatyw jak Świeckie Państwo

Uściski, Ania

39
Dodaj komentarz

avatar
22 Comment threads
17 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
23 Comment authors
AniamalujeMagdaWiktoriaNataliaSylwia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ola
Gość

Uwielbiam tego posta!! Jak zwykle kawał dobrej roboty, to nie jest bezsensowne (za przeproszeniem) pieprzenie tylko o tym, ze jak nie chcesz to nie musisz i masz prawo nie chodzić zamknięte w kilku zdaniach, tylko rzetelne informacje, ze źródłami, realne przykłady, odpowiedzi na wszelkie pytania. Aniu, jesteś wielka. Skończyłam już szkole, a poza tym miałam świetnego księdza, ale gdyby tak nie było to z pewnością Twój post nie dość że by mi wskazał konkrety, to jeszcze dodał siły psychicznej żeby o swoje walczyć, bo to normalne i tak dalej. Na szczęście, jak już mówiłam, mój ksiądz był z tych którzy… Czytaj więcej »

Ola
Gość

W szkole jezuickiej też można tak po prostu się wypisać?

Ola
Gość

Żałuję, że nie trafiłam na taką informację kiedy jeszcze chodziłam do szkoły. W podstawówce mieliśmy z księdzem, który nas bił kijem (teoretycznie nie mocno, ale ja jako 8-latka oberwałam w otwartą dłoń kijem, bo zapomniałam książeczki do komuni xD), potem był inny ksiądz, który mnie wyraźnie nie lubił, bo nie chodziłam do kościoła w niedzielę. W liceum natomiast miałam przyjemność z nawiedzoną katechetką. Cytuję: “Wiecie co jest najlepszą antykoncepcją? Wstrzemięźliwość! :)”.. Generalnie strata czasu, religia to była pierwsza i jedyna lekcja, na której poszłam na wagary 😉 Widoczne jest sprowadzanie kobiet do jednej roli- znajdź sobie męża, bądź mu posłuszna… Czytaj więcej »

Diana
Gość

Ciekawe! Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek po skończeniu 18 roku życia, dostala na początku roku szkolnego swistek żebym ZAPISAŁA się na religię… 🤔😡 Gdzie to się więc podziało? Mogli to jakoś ominąć?
Gdybym ten tekst przeczytała parę lat temu.. ach 🙂

Małgorzata
Gość

Gdybym ja miała dostęp gdzieś do takiego tekstu, jak sama chodziłam do liceum…

PoldekMisiak
Gość

a moim zdaniem nawet dzieci ateistów powinny chodzić – a nuż uwierzą

Ewelina
Gość

Bardzo ważny tekst. Widać, że się nad nim solidnie napracowałaś. I szkoda, że nie powstał on w czasach, gdy chodziłam do liceum. Wtedy (zwłaszcza jako osoba pełnoletnia) wypisałabym się z religii nie bacząc na ewentualny ostracyzm ze strony rodziny po takim czynie. A właśnie tego wtedy się najbardziej obawiałam.

Mimi
Gość

Jestem osobą niewierzącą, lecz że względu na rodziców musiałam uczęszczać na religię. Jedyne, co pamiętam z tych lekcji to głupoty, a w liceum: katechetkę jawnie śmiejąca się z powodu mojego wzrostu. Jestem osobą bardzo niska i drobną, nigdy nie dałam poznać, że niewierząca, a mimo to cały czas słuchałam docinek że strony katechetki na temat mojego wzrostu. Było to okropne i powodowało, że cała klasa się śmiała. Niestety, nigdzie nie mogłam tego zgłosić, katechetka była bardzo szanowana w szkole, czego zupełnie nie rozumiem do dziś.

trackback

[…] Jak się wypisać z religii? – o tym, jakie bzdury usłyszysz w szkole na lekcji religii i jakie masz prawa odnośnie zrezygnowania z tego przedmiotu […]

Ola B.
Gość

Aniu, jak dobrze, że jesteś! Ja co prawda mam już szkołę za sobą, ale chciałabym się podzielić tym, jak wyglądała u mnie sprawa z religią i dlaczego na niektórych etapach byłam wypisywana. Przepraszam, będzie długo! Klasy 1-3, Białe Błota k. Bydgoszczy: Katechetka była jednocześnie chyba gosposią na parafii, w każdym razie była bardzo blisko proboszcza (chodziły plotki, że “zbyt” blisko). Wtedy religię mieliśmy przy kościele przez chyba rok, trzeba było kawałek przejść z salki do szkoły (tak gdzieś z kilometr). Raz przenieśli nas do innej salki, nie było w niej krzyża nad tablicą, a ten stary babsztyl non stop narzekał,… Czytaj więcej »

Leira
Gość

Jak żałuję że szkołę skończyłam rok temu! Ciągle słyszałam że nie mogę się wypisać z religii, potem że zamiast religii muszę obowiązkowo chodzić na etykę na plebanie (?) więc odpuściłam. Plus jest taki że w technikum ksiądz nie zmuszał do modlitwy i nie zwracał na mnie większej uwagi kiedy wyciągnęłam inną książkę niż katechizm, chociaż dla mnie ta lekcja i tak była stratą czasu 🙂

Natka
Gość

Bardzo przydatny tekst! Pewnie jeszcze parę lat mógłby się przydać 🙂 Chcę jednak pochwalić moją szkołę średnią (viii lo Bydgoszcz!). Zawsze na początku roku dostawaliśmy deklarację czy chcemy w danym roku uczestniczyć w lekcji religii czy nie, religia i etyka zawsze odbywały się w tym samym czasie no i zawsze były ustawione na początku albo na końcu lekcji. W klasie maturalnej jak już nie mieli jak nam ustawić planu to po prostu zrobili dwie lekcje religii pod rząd na końcu zajęć. Z perspektywy czasu szanuję i bardzo doceniam 🙂

Asia
Gość

Dziś przy próbie wypisania z religii powiedziano mi, że jasne, mogę to zrobić, ale zostanie o tym poinformowana diecezja, a proboszcz mojej parafii zapisze to w moich “aktach”, co ma sprawiać problemy przy ewentualnym ślubie czy chrzcie. Poza tym dobrze wiem, że jeśli się o tym dowie będzie miał wyrzuty i czepiał się mnie i mojej rodziny. Czy szkoła ma prawo udostępniać takie informacje?

Dominika
Gość

Jestem osobą wierzącą i jak to się mówi “praktykującą” i bardzo się cieszę, że napisałaś taki tekst. Wiara jest kwestią indywidualną, a zmuszanie nigdy nie prowadzi do czegoś dobrego. U mnie w liceum było rzeczywiście zapisywanie się na religię, a nie odwrotnie i chodziło mniej niż połowa klasy, a lekcje tylko zyskały na tym i wszyscy byli zadowoleni. Co do pojawiających się wątpliwości co do odbębnienia bierzmowania w szkole to jest ono potrzebne tylko do zostania chrzestnym/chrzestną i do niczego innego, więc jeśli to jest jedyna rzecz, która kogoś trzyma to nie musi się martwić. Po za tym na spokojnie… Czytaj więcej »

Natalia
Gość
Natalia

i kurs na bierzmowanie dla dorosłych, jest szybszy (mój mąż chodził przez 3 miesiące chyba dwa razy w tygodniu na 1,5 godziny). żałuję że chodziłam w szkole bo zajęło to rok, a ksiądz prowadzący nie mówił nic interesującego, ani wnoszącego do mojego życia w przeciwieństwie do tego na który chodził mąż (chodziłam z nim dla towarzystwa).

Karolina
Gość

Mam 36 lat a post przeczytałam z wypiekami na twarzy. Bardzo dobra treść. Wielkie brawa Aniu!

Aneta
Gość

Ja na szczęście lata z religią w tle mam już za sobą 😊 szkoda, że te 5 lat temu nie wiedziałam o tym, że w każdym momencie mogę się wypisać z religii. Wtedy miałabym mój wymarzony pasek na świadectwie w pierwszej klasie technikum i chociaż z perspektywy czasu przestało mieć to kompletnie znaczenie to niesmak i smutek pozostaje do dzisiaj. Ksiądz który mnie uczył powiedział że jak poprawie oceny to da mi 5 na koniec roku. No i głupia ja biegała przez tydzień po całej szkole a jak już poprawiła to “no UPS nie bardzo mogę Ci podnieść tej oceny… Czytaj więcej »

Lilyfly
Gość

Przeczytałam ten artykuł już pierwszego dnia, a dopiero teraz coś sobie uświadomiłam! Do gimnazjum chodziłam jakieś 10 lat temu. Wtedy to dyrekcja ustaliła, że osoby, które nie chodzą na religię, będą chodzić na etykę. Czyli nie dość, że zajęcia nieobowiązkowe w postaci religii powodowały dwie godziny postoju w tygodniu (religia oczywiście w środku planu), to jeszcze etyka była na ósmej lekcji w dzień, kiedy miałam 6 godzin zajęć, czyli musiałam dodatkowo godzinę na nią czekać, by nie mieć nieobecności! 4 godziny w d… i nikt nie miał pojęcia, że było to zrobione bezprawnie! To było dawno temu, ale jak teraz… Czytaj więcej »

Klaudia
Gość

Gdybym tylko wiedziała… a ja głupia męczyłam się na religii, gdzie wiedziałam, że moja mama by mnie wypisała, bo powiedzieli nam, że tylko w pierwszym tygodniu września można się wypisać…

Milena
Gość

Pracuje w szkole, która jest przepełniona, mamy księdza, ojca i dwie katechetki, ogólnie sympatyczni ludzie, nikt się na nich nie skarży. W każdej klasie jest wypisanych mniej więcej 25% uczniów z lekcji religii, powody nie są podniosłe, na etykę też nie chodzą, bo nie chcą, dla nich to godzina wolna. Wypisują się z religii, żeby posiedzieć w świetlicy rozwalając innym grupom zajęcia (oczywiście nie wszyscy, są tacy co faktycznie uczą się w tym czasie lub czytają, ale jest to mała garstka). Najgorsze są grupy po komunijne. Komunia przetrwana, osoba z religii wypisana. Niech będzie to dobrowolny wybór, ale uważam że… Czytaj więcej »

Sylwia
Gość

Wypisywanie się z czegokolwiek to dość ciekawa sprawa. Jestem studentką, zarządzili nam dodatkowe zajęcia z racji wygranego grandu na 40 milionów? Brzmiało nieźle. Problem w tym, że dostaliśmy umowę do podpisania, w której mieliśmy zadeklarować dobrowolne uczestnictwo w zajęciach. Ups. Zajęcia zostały wpisane w program studiów, tak, że trzeba je zaliczyć! Więc nawet jak ktoś nie chce to chodzić musi. Mało tego, akcje w stylu nie mamy jeszcze kogoś, kto zajęcia poprowadzi bo trwa przetarg, bum, znaleźli i sru dwa dni przed zajęciami info, że te zajęcia się będą odbywać.. Na moje pytanie jak to dobrowolne, skoro jesteśmy poniekąd zmuszeni,… Czytaj więcej »

Wiktoria
Gość

Jest koniec września a ja dopiero zrezygnowałam z religii. Zobaczę jak zareaguje na to dyrekcja 🙂 Co do planu lekcji. W mojej szkole religia jest jako ostatnia godzina lekcyjna a w planie lekcji przedmiot widnieje jako religia/etyka 😊

Magda
Gość

To nie jest obiektywny tekst, gdyż piszesz z pozycji osoby niewierzącej. Nie uwzględniasz więc najistotniejszego aspektu – wiary. W wielu miejscach podajesz przestarzałe stereotypy. Nikt już tak nie uczy o seksualności człowieka, bo ona też jest darem od Boga.

Previous
Masz depresję? Weź się rozchmurz [TYGODNIK]
Jak wypisać się z religii?