Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Proszę tylko nie osądzać skakania po dachach na obcasach, sama wiem, że to głupie! Ale te kozaki nie są bardzo wysokie a dachy term stabilne. 
#Gruzja jest niesamowita, #tbilisi jak wyjęte z jakiejś bajki. Nowoczesność miesza się z ruinami, z jednej strony wyluzowani hipsterzy w industrialnych przestrzeniach, z drugiej pobożni młodzi ludzie robiący znak krzyża przed każdym kościołem. Mityczna #kolchida zachwyca detalami, kontrastami, różnorodnością i pysznym jedzeniem. 
Ja szanuję też za to, że Gruzini totalnie potrafią w Cross selling i upselling. I wszyscy zawsze zadowoleni.
Fajnie tu, codziennie zachwyca mnie coś innego! 
#georgia #georgiatravel #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #girlswhotravel 
Zdj: @troyann

Proszę tylko nie osądzać skakania...

Ważne zmiany

Kochani,
jak pewnie wiecie, nie jestem osobą nastawioną na stałość. Moje życie to bardziej podróż, niekończący się rozwój. Niestety tak się wydarzyło, że ostatnich kilka dni  spędziłam w miejscu. Było to trochę potrzebne, a trochę nie.
Powód może wydać się dziwny i pewnie wiele osób go nie zrozumie, bo ciężko wczuć się w coś takiego komuś, kto nigdy tego nie przeżył.
Otóż jak nietrudno zauważyć – ostatnie lata mojego życia podporządkowane były
walce z chorobą układu oddechowego, a konkretniej – oskrzeli. W ostrą fazę tej walki wkroczyłam mniej więcej we wrześniu ubiegłego roku – w lipcu (w szpitalu) powiedziano mi, że nie mam co się łudzić, bo będzie coraz gorzej. Po prostu każdego dnia objawy będą się nasilać. Moim błędem było to, że uwierzyłam wtedy w te słowa. Wyryły się mocno w mojej świadomości i tkwiły w niej mniej więcej cały sierpień. Było to dla mnie coś innego, bo zawsze miałam duszę wojownika i każdego dnia, łykając masę leków który niosły za sobą nieprzyjemne skutki uboczne, wierzyłam, że robię to wszystko po to, aby było lepiej. Na szczęście tuż przed wrześniem się otrząsnęłam i wróciłam na dawne tory myślowe i tryb walki. Rozpoczęłam jeszcze bardziej wytężoną pracę nad sobą. Po drodze wydarzyło się kilka znaczących rzeczy, zaczęłam podejmować różne tygodniowe wyzwania, stworzyłam cykl ćwiczeń rozwojowych, ale nie da się ukryć – skupiałam się głównie nad swoim ciałem. Może nie w ten sposób co fitblogerki czy blogerki urodowe, ale bardziej od środka. Próbowałam różnych sposobów i metod, aby nauczyć moje oskrzela wydzielania odpowiedniej ilości śluzu, a nie ogromnej, jak do tej pory.
   Dzisiaj mogę z całym przekonaniem napisać, że się udało. Chociaż nie, to słowo wskazuje bardziej na łut szczęścia – powinnam napisać – zapracowałam sobie na to. Moja choroba weszła w stan remisji. Od miesiąca nie mam większości objawów (no, może kilka razy w nocy się dusiłam), moja temperatura ciała wynosi prawie 36 stopni Celsjusza a słowa lekarzy się nie sprawdziły.
A mimo to… nie skaczę ze szczęścia.
Potrzebowałam trochę czasu, aby się nad sobą zastanowić. W pewnym sensie podporządkowałam swoje życie walce o czyste oskrzela i kiedy wygrałam jedną bitwę zrozumiałam, że mimo moich starań, walka ta była jednym z najmocniejszych filarów mojego życia. W momencie kiedy główny cel ostatniego czasu został zrealizowany, zostałam bez celu. Owszem, miałam mnóstwo pomniejszych, takich jak zrobienie magisterki czy 100 celów mojego życia ale… poczułam się, jakby odebrano mi coś ważnego, część mnie.
Nie zrozumcie mnie źle – ja bardzo, ale to bardzo, niewypowiedzianie wprost cieszę się, że, prawie miesiąc funkcjonuję niemal normalnie. Oczywiście podtrzymałam wszystkie naturalne kuracje i staram się utrzymać stan remisji jak najdłużej.
Potrzebowałam jednak trochę czasu aby pomyśleć, co dalej…
Być może niedługo udowodnię sobie samej, że lekarze nie mieli racji. Że słowo nieuleczalne wraz ze słowem genetyczne nie mają takiej mocy, jaką im znaczeniowo nadano. Czeka mnie jeszcze terapia oczyszczająca organizm w o wiele większym stopniu niż wszystkie którym się poddałam. Będzie kosztować mnie wiele wysiłku (w sumie, kasy też :)), ale jestem na bardzo dobrej drodze do osiągnięcia tego, na czym mi tak bardzo zależy, czyli równowagi  w organizmie. Skąd więc pojawił się u mnie tak dziwny nastrój?


Stanęłam na rozdrożu. W ostatnim czasie tak bardzo wytężyłam wysiłki w walce o normalne oddychanie, że zaniedbałam całą resztę. Oprócz malowania paznokci i przejeżdżania ciała depilatorem, nie robiłam dla siebie nic. Może kilka razy biegałam i dużo chodziłam i brałam zimne prysznice wraz z szorowaniem na sucho, ale temu przyświecał cel w postaci zdrowia. Nie dobrego samopoczucia, nie upiększenia się.
Od kiedy pozbyłam się z włosów czerni, nie zrobiłam nic aby poprawić ich wygląd. Nawet wyleciały mi z głowy aktualizacje włosowe (nadrobię!). Nie mówiąc już o tym, że ograniczałam się do mycia i rozczesania, albo związania w niedbały koczek (tak, nie nakładałam nawet odżywki!). Ok, czasem pomalowałam paznokcie. I to wszystko.

Pora zabrać się za SIEBIE. Wpadłam w tą samą pułapkę w którą wpadają niektóre matki, poświęcając absolutnie wszystko dla swoich dzieci. Mówię o kobietach, które budzą się z ręką w nocniku w momencie, kiedy dostają pozew rozwodowy albo dowiadują się, że mąż ma kochankę. I nagle uświadamiają sobie, że nie pamiętają kiedy ZROBIŁY COŚ DLA SIEBIE. Nie był od wieków u fryzjera, po domu chodzą w wyciągniętych dresach a dzieci jakoś nie okazują takich emocji jakie “powinny”, bo mama zapomniała, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko.


Postanowiłam wykorzystać dany mi czas na dokładne przemyślenie co dalej. Na wzięcie się za siebie, sprawianie sobie przyjemności i zrobienie rzeczy których robić nie mogłam. Na pierwszy strzał poszedł stomatolog – zazwyczaj nie mogłam do niego chodzić, bo nie oddychałam nosem a lepki śluz spływał mi po gardle, co uniemożliwiało wytrzymanie  z otwartą buzią bez uduszenia się 🙂 Moje zęby pozostawiają wiele do życzenia, mimo, że bardzo o nie dbam – niestety, winne są tu tetracykliny, fluoroza i brak możliwości szybkiego reagowania na niepożądane zmiany.
Na szczęście mam już za sobą najgorsze, czyli wyrwanie dwóch zębów. Mam nadzieję, że remisja utrzyma się na tyle długo, abym dokończyła leczenie stomatologiczne i mogła zacząć cieszyć się normalnym uśmiechem. No i abym pozbyła się wszystkich zębów leczonych kanałowo, aby móc rozpocząć terapię oczyszczającą.
Zrobiłam dzisiaj pieszo kilka kilometrów po lesie, nałożyłam na włosy olej a jutro podcinam mocno końce. 
Postanowiłam także, że rozszerzę nieco tematykę swojego bloga o to, co interesowało mnie i dawało mi frajdę zanim kilka lat temu moja choroba się zaostrzyła. Będą to wpisy z kreatywnością w głównej roli. Od zawsze lubiłam kreatywne reklamy oraz kreatywne gadżety, być może czytelnicy mojego starego bloga (są tu jeszcze jacyś?) pamiętają.

U góry wpisu przykład takiej kampanii reklamowej mającej na celu walkę z cukrzycą – (agencja reklamowa Greenroom Advertising z Indii).


Mam nadzieję, że  będzie już tylko lepiej!


PS. Czy jestem jedną z nielicznych osób które cieszą się z wizyt u stomatologa? 😉






Uściski, Ania

41
Dodaj komentarz

avatar
32 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
BogusiaMAniamalujeIllusions and DreamAgnieszkaBasia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
rose vanilla
Gość

Trzymam kciuki za Ciebie 🙂 hah i tak jesteś dziwna bo cieszysz sięz wizyty u stomatologa 😛 Ja nie potrafię wymyśleć jednej rzeczy której bym nienawidziła bardziej niż dentysty :/

bloo.
Gość

cieszę się, że czujesz się lepiej, oby ten stan trwał jak najdłużej 🙂 co do ostatniego pytania: wolę pójść 2 razy w roku do dentysty na kontrolę i mieć święty spokój, więc można powiedzieć, że po się cieszę (np. z tego że nie muszę wydawać kolejnych kilkuset złotych ; ))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to trzymam kciuki aby się wszystko udało!|
co do kreatywnych wpisów: już się doczekać nie mogę:P a pamiętam Twoje wpisy na starym blogu:)ja uwielbiam kreatywne gadżety, reklamy i wogóle wszystko na co się dobrze patrzy, i ma ciekawy przekaz ; zresztą codziennie w internecie oglądam takie zdjęcia, po prostu się inspiruję: mam problem tylko z wdrażaniem niektórych ciekawych pomysłów w życie, ale naprawdę ogromną frajdę sprawia mi już samo czytanie i patrzenie o takich kreatywnych rzeczach i ludziach:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, pamiętam tamte wpisy i pamiętam sposób w jaki pisałaś kiedyś. Bardzo sie zmieniłaś (na tyle na ile moge to ocenić na podstawie blogów). Pamiętaj żeby nie zatracić siebie na rzecz zmian, żeby nie stać się kimś zupełnie innym.

hattu
Gość

trzymam kciuki Aniu i tak, są tu jeszcze czytelnicy starego bloga (melduję się!)

trzymaj się ciepło 🙂

jask-olka
Gość

Ania, do wszystkiego dążysz z głową i głównie dlatego położyłaś tę chorobę. osiągnęłaś bardzo wiele i mogłabyś teraz tryumfować. mimo to nie rozckliwiasz się, to dla ciebie mało i wciąż wytyczasz sobie nowe cele. po tym właśnie widzę, jak silną i mądrą jesteś kobietą. czapki z głów.
byle do przodu! 🙂

Agata Tarkowska
Gość

Każdy czasem potrzebuje takiego zastoju, żeby ruszyć znowu. Uda Ci się, jak wiele rzeczy do tej pory, trzymam kciuki 🙂

Ej, ja uwielbiam stomatologów i borowanie zębów ! 😀

agatheee
Gość

Zgłasza się czytelniczka starego bloga, a nawet wcześniejszego photobloga! Również trzymam kciuki ; ))

Agi
Gość

Trzymam za Ciebie kciuki:)

coraz-mniej
Gość

Myślę, że jesteś JEDYNĄ osobą, która cieszy się na dentystę…

Pięknie sobie radzisz, zapał i dążenie do jakiegoś celu mogą człowiekowi wiele pomóc. Gratuluję i mocno trzymam kciuki aby dalej było coraz lepiej! W każdej kwestii! 🙂

ona
Gość

Niesamowity tekst, chociaż znam Cię krótko, chcę więcej.
Też niejedno już przeszłam, załamałam się nie raz, ale to było, teraz walczę o siebie, bo nie ma nic piękniejszego niż życie, ludzie których możesz spotkać, miejsca które zobaczysz. I nawet wtedy kiedy ktoś mówi Ci, że się nie da, to koniec, walcz.
Marzenia się spełniają, 3mam kciuki za zdrowie i powodzenia.

Avenindra Rosjaneczka
Gość

Super, że zaczęłaś wygrywać z chorobą. Gratulacje – pewnie nie znalazłoby się wiele osób, które w Twojej sytuacji dokonałyby czegoś takiego 🙂A co do wizyt u stomatologa, to ja mam zawsze stresik przed (wkręcam sobie, że na pewno coś strasznego się dzieje z tymi zębami i połowę zaraz stracę – mam paradontozę, którą od kilku lat trzymam w ryzach – udało mi się zatrzymać jej rozwój). A potem z gabinetu wychodzę z ulgą, że generalnie wszystko jest w porządku. Zresztą lubię moją dentystkę i zawsze zadaję jej mnóstwo pytań, gdy mam jakieś wątpliwości co do dbania o uzębienie i dziąsła,… Czytaj więcej »

Oludzie
Gość

Ja uwielbiam chodzić do stomatologa ^^

Just.
Gość

ee tam, też uwielbiam chodzić do stomatologa, tylko nie lubię wydawać u niego kasy 😀
Pozdrowienia i dużo wytrwałości!

tonia
Gość

a dlaczego musisz sie pozbyc zebow leczonych kanalowo?

tonia
Gość

Oki, dzieki 🙂

A tow w ogóle tym postem znów nastawiłas mnie (bo przechodze chwilę załamania), że trzeba walczyć o zdrowie, a nie godzić sie z tym ze jest źle, dzięki :*

tonia
Gość

a tak w ogóle'

Szuszi
Gość

cieszę się! naprawdę! pamiętam jak przeczytałam, że jesteś chora, jak myślałam co Ci jest, jak dowiedziałam się, że to może być ta wstrętna muko… pamiętam, że się bałaś, co dało się na blogu zauważyć, pamiętam Twój sen, który był dziwny i zmienił wszystko… naturalnie pamiętam też kagamu, który był kochany 🙂
Aniu, trzymam kciuki za Ciebie, cały czas 🙂

Bebe
Gość

Reperować swoje uzębienie skończyłam dwa lata temu, a uśmiech miałam bardzo oryginalny. Podobnie jak Ty cieszyłam się na wizyty u dentysty i orto 🙂
Ciekawa jestem zmian na Twoim blogu 🙂

Pauline92
Gość

Powodzenia, Aniu! To normalne, że teraz ten cel zniknął, ale się pojawi inny równie ważny..-już go ,asz-dbanie o siebie;) powodzenia, 3maj się!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oj doskonale Cię rozumiem sama wiem co to znaczy walka z chorobami i odstawianie ,,normalnego" życia na boczny tor, na później a gdy to później przychodzi to cóż różnie bywa…Czasem bardzo boleśnie, ale mi pomógł psychiatra żeby poukładać wszelkie zawiłości życia żeby iść dalej i nie popełniać wcześniejszych błędów.

Karolina M.
Gość

Ja tam lubię chodzić do stomatologa 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Może w walce teraz o dobre widzenie siebie zewnętrznie zrób coś szalonego i zetnij mocno swoje nieczarne włosy, zrób zielone pasemka bądź coś w tym rodzaju? Może to będzie drastyczny krok w przód? 😉
Jestem uzależniona od twojego bloga, jest tu tyle energii i konsekwentnosci w dążeniu do celów. też pamiętam cie jeszcze z kagamu. Ty nie zrobiłaś kroku w przód. Ty zrobiłaś pierdyliard kroków. Galopem. Uśmiechaj się;)

Czarownicująca
Gość

Tak, nie znam nikogo, kto cieszyłby się z wizyty u stomatologa 🙂 Też mogę powiedzieć o pewnym braku celu w tej chwili, właśnie skończyło się coś, na co długo czekałam – i trzeba wymyślić nowy plan na najbliższą przyszłość 🙂 W temacie kreatywności – jak się czujesz na polu DIY? Mi nic nie sprawia takiej frajdy jak zrobienie sobie rzeczy, którą da się kupić. Kiedyś miałam milion takich rzeczy – torby, torebki szydełkowe, futeraliki, paski, hafty, ciuchy przerabiane po 100 razy tak ze już nie przypominają oryginału, biżuteria, obrazki, kosmetyki też 🙂 Teraz trochę zapomniałam, jak wymyślać takie rzeczy, ale… Czytaj więcej »

Cherie Currie
Gość

Podziwiam Cię i mocno trzymam za Ciebie kciuki 🙂
I nie, nie znam nikogo kto cieszyłby się na wizytę u stomatologa 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, dziękujemy za wsparcie i trzymamy za Ciebie mocno kciuki! You got the power! 🙂

onepart0fme
Gość

ja dziś idę do stomatologa i się cieszę 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Gratulacje 🙂

Melle Coccinelle
Gość

Aniu, oglądając Twoje zdjęcia z ostatniego miesiąca tak sobie właśnie myślałam, że chyba lepiej się czujesz – to naprawdę widać :)))

Basia
Gość
Basia

Gratulacje! Ja na Twoim miejscu pewnie dałabym się truć lekarzom ile wlezie bo "co ja tam wiem o medycynie". Dlatego szczerze podziwiam to, że chciało Ci się szukać innych rozwiązań, kombinować, próbować a przede wszystkim WIERZYĆ, że się uda! 🙂 jesteś bardzo inspirującą osobą!

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Powodzenia 🙂 Wierzę w Ciebie 🙂

Illusions and Dream
Gość

A wiesz może po jakim czasie pojawiają sie skutki działania tetracyklin na zęby? Przez 3 pierwsze miesiące tego roku brałam tetralysal na trądzik (bardziej zaszkodził mi niż pomógł) i zastanawiam sie czy coś jeszcze może stać się z moimi zębami. W tym tygodniu miałam leczonego zęba (przez 2,5 roku był spokój), ciekawe czy to ma jakiś związek z tą kuracją. Pozdrawiam 🙂

BogusiaM
Gość

cieszę się, że stan twojego zdrowia się polepszył, wkrótce znajdziesz ważny cel w życiu i będziesz do niego dążyć z pełną siłą i energią:)

ja nie nawidzę wizyt u dentysty i w ogóle żadnych lekarzy :/ tak po prostu

Previous
50 faktów o mnie – Aniamaluje
Ważne zmiany