Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Ważne zmiany

Kochani,
jak pewnie wiecie, nie jestem osobą nastawioną na stałość. Moje życie to bardziej podróż, niekończący się rozwój. Niestety tak się wydarzyło, że ostatnich kilka dni  spędziłam w miejscu. Było to trochę potrzebne, a trochę nie.
Powód może wydać się dziwny i pewnie wiele osób go nie zrozumie, bo ciężko wczuć się w coś takiego komuś, kto nigdy tego nie przeżył.
Otóż jak nietrudno zauważyć – ostatnie lata mojego życia podporządkowane były
walce z chorobą układu oddechowego, a konkretniej – oskrzeli. W ostrą fazę tej walki wkroczyłam mniej więcej we wrześniu ubiegłego roku – w lipcu (w szpitalu) powiedziano mi, że nie mam co się łudzić, bo będzie coraz gorzej. Po prostu każdego dnia objawy będą się nasilać. Moim błędem było to, że uwierzyłam wtedy w te słowa. Wyryły się mocno w mojej świadomości i tkwiły w niej mniej więcej cały sierpień. Było to dla mnie coś innego, bo zawsze miałam duszę wojownika i każdego dnia, łykając masę leków który niosły za sobą nieprzyjemne skutki uboczne, wierzyłam, że robię to wszystko po to, aby było lepiej. Na szczęście tuż przed wrześniem się otrząsnęłam i wróciłam na dawne tory myślowe i tryb walki. Rozpoczęłam jeszcze bardziej wytężoną pracę nad sobą. Po drodze wydarzyło się kilka znaczących rzeczy, zaczęłam podejmować różne tygodniowe wyzwania, stworzyłam cykl ćwiczeń rozwojowych, ale nie da się ukryć – skupiałam się głównie nad swoim ciałem. Może nie w ten sposób co fitblogerki czy blogerki urodowe, ale bardziej od środka. Próbowałam różnych sposobów i metod, aby nauczyć moje oskrzela wydzielania odpowiedniej ilości śluzu, a nie ogromnej, jak do tej pory.
   Dzisiaj mogę z całym przekonaniem napisać, że się udało. Chociaż nie, to słowo wskazuje bardziej na łut szczęścia – powinnam napisać – zapracowałam sobie na to. Moja choroba weszła w stan remisji. Od miesiąca nie mam większości objawów (no, może kilka razy w nocy się dusiłam), moja temperatura ciała wynosi prawie 36 stopni Celsjusza a słowa lekarzy się nie sprawdziły.
A mimo to… nie skaczę ze szczęścia.
Potrzebowałam trochę czasu, aby się nad sobą zastanowić. W pewnym sensie podporządkowałam swoje życie walce o czyste oskrzela i kiedy wygrałam jedną bitwę zrozumiałam, że mimo moich starań, walka ta była jednym z najmocniejszych filarów mojego życia. W momencie kiedy główny cel ostatniego czasu został zrealizowany, zostałam bez celu. Owszem, miałam mnóstwo pomniejszych, takich jak zrobienie magisterki czy 100 celów mojego życia ale… poczułam się, jakby odebrano mi coś ważnego, część mnie.
Nie zrozumcie mnie źle – ja bardzo, ale to bardzo, niewypowiedzianie wprost cieszę się, że, prawie miesiąc funkcjonuję niemal normalnie. Oczywiście podtrzymałam wszystkie naturalne kuracje i staram się utrzymać stan remisji jak najdłużej.
Potrzebowałam jednak trochę czasu aby pomyśleć, co dalej…
Być może niedługo udowodnię sobie samej, że lekarze nie mieli racji. Że słowo nieuleczalne wraz ze słowem genetyczne nie mają takiej mocy, jaką im znaczeniowo nadano. Czeka mnie jeszcze terapia oczyszczająca organizm w o wiele większym stopniu niż wszystkie którym się poddałam. Będzie kosztować mnie wiele wysiłku (w sumie, kasy też :)), ale jestem na bardzo dobrej drodze do osiągnięcia tego, na czym mi tak bardzo zależy, czyli równowagi  w organizmie. Skąd więc pojawił się u mnie tak dziwny nastrój?


Stanęłam na rozdrożu. W ostatnim czasie tak bardzo wytężyłam wysiłki w walce o normalne oddychanie, że zaniedbałam całą resztę. Oprócz malowania paznokci i przejeżdżania ciała depilatorem, nie robiłam dla siebie nic. Może kilka razy biegałam i dużo chodziłam i brałam zimne prysznice wraz z szorowaniem na sucho, ale temu przyświecał cel w postaci zdrowia. Nie dobrego samopoczucia, nie upiększenia się.
Od kiedy pozbyłam się z włosów czerni, nie zrobiłam nic aby poprawić ich wygląd. Nawet wyleciały mi z głowy aktualizacje włosowe (nadrobię!). Nie mówiąc już o tym, że ograniczałam się do mycia i rozczesania, albo związania w niedbały koczek (tak, nie nakładałam nawet odżywki!). Ok, czasem pomalowałam paznokcie. I to wszystko.

Pora zabrać się za SIEBIE. Wpadłam w tą samą pułapkę w którą wpadają niektóre matki, poświęcając absolutnie wszystko dla swoich dzieci. Mówię o kobietach, które budzą się z ręką w nocniku w momencie, kiedy dostają pozew rozwodowy albo dowiadują się, że mąż ma kochankę. I nagle uświadamiają sobie, że nie pamiętają kiedy ZROBIŁY COŚ DLA SIEBIE. Nie był od wieków u fryzjera, po domu chodzą w wyciągniętych dresach a dzieci jakoś nie okazują takich emocji jakie “powinny”, bo mama zapomniała, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko.


Postanowiłam wykorzystać dany mi czas na dokładne przemyślenie co dalej. Na wzięcie się za siebie, sprawianie sobie przyjemności i zrobienie rzeczy których robić nie mogłam. Na pierwszy strzał poszedł stomatolog – zazwyczaj nie mogłam do niego chodzić, bo nie oddychałam nosem a lepki śluz spływał mi po gardle, co uniemożliwiało wytrzymanie  z otwartą buzią bez uduszenia się 🙂 Moje zęby pozostawiają wiele do życzenia, mimo, że bardzo o nie dbam – niestety, winne są tu tetracykliny, fluoroza i brak możliwości szybkiego reagowania na niepożądane zmiany.
Na szczęście mam już za sobą najgorsze, czyli wyrwanie dwóch zębów. Mam nadzieję, że remisja utrzyma się na tyle długo, abym dokończyła leczenie stomatologiczne i mogła zacząć cieszyć się normalnym uśmiechem. No i abym pozbyła się wszystkich zębów leczonych kanałowo, aby móc rozpocząć terapię oczyszczającą.
Zrobiłam dzisiaj pieszo kilka kilometrów po lesie, nałożyłam na włosy olej a jutro podcinam mocno końce. 
Postanowiłam także, że rozszerzę nieco tematykę swojego bloga o to, co interesowało mnie i dawało mi frajdę zanim kilka lat temu moja choroba się zaostrzyła. Będą to wpisy z kreatywnością w głównej roli. Od zawsze lubiłam kreatywne reklamy oraz kreatywne gadżety, być może czytelnicy mojego starego bloga (są tu jeszcze jacyś?) pamiętają.

U góry wpisu przykład takiej kampanii reklamowej mającej na celu walkę z cukrzycą – (agencja reklamowa Greenroom Advertising z Indii).


Mam nadzieję, że  będzie już tylko lepiej!


PS. Czy jestem jedną z nielicznych osób które cieszą się z wizyt u stomatologa? 😉






Uściski, Ania

41
Dodaj komentarz

avatar
32 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
BogusiaMAniamalujeIllusions and DreamAgnieszkaBasia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
rose vanilla
Gość

Trzymam kciuki za Ciebie 🙂 hah i tak jesteś dziwna bo cieszysz sięz wizyty u stomatologa 😛 Ja nie potrafię wymyśleć jednej rzeczy której bym nienawidziła bardziej niż dentysty :/

bloo.
Gość

cieszę się, że czujesz się lepiej, oby ten stan trwał jak najdłużej 🙂 co do ostatniego pytania: wolę pójść 2 razy w roku do dentysty na kontrolę i mieć święty spokój, więc można powiedzieć, że po się cieszę (np. z tego że nie muszę wydawać kolejnych kilkuset złotych ; ))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to trzymam kciuki aby się wszystko udało!|
co do kreatywnych wpisów: już się doczekać nie mogę:P a pamiętam Twoje wpisy na starym blogu:)ja uwielbiam kreatywne gadżety, reklamy i wogóle wszystko na co się dobrze patrzy, i ma ciekawy przekaz ; zresztą codziennie w internecie oglądam takie zdjęcia, po prostu się inspiruję: mam problem tylko z wdrażaniem niektórych ciekawych pomysłów w życie, ale naprawdę ogromną frajdę sprawia mi już samo czytanie i patrzenie o takich kreatywnych rzeczach i ludziach:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, pamiętam tamte wpisy i pamiętam sposób w jaki pisałaś kiedyś. Bardzo sie zmieniłaś (na tyle na ile moge to ocenić na podstawie blogów). Pamiętaj żeby nie zatracić siebie na rzecz zmian, żeby nie stać się kimś zupełnie innym.

hattu
Gość

trzymam kciuki Aniu i tak, są tu jeszcze czytelnicy starego bloga (melduję się!)

trzymaj się ciepło 🙂

jask-olka
Gość

Ania, do wszystkiego dążysz z głową i głównie dlatego położyłaś tę chorobę. osiągnęłaś bardzo wiele i mogłabyś teraz tryumfować. mimo to nie rozckliwiasz się, to dla ciebie mało i wciąż wytyczasz sobie nowe cele. po tym właśnie widzę, jak silną i mądrą jesteś kobietą. czapki z głów.
byle do przodu! 🙂

Agata Tarkowska
Gość

Każdy czasem potrzebuje takiego zastoju, żeby ruszyć znowu. Uda Ci się, jak wiele rzeczy do tej pory, trzymam kciuki 🙂

Ej, ja uwielbiam stomatologów i borowanie zębów ! 😀

agatheee
Gość

Zgłasza się czytelniczka starego bloga, a nawet wcześniejszego photobloga! Również trzymam kciuki ; ))

Agi
Gość

Trzymam za Ciebie kciuki:)

coraz-mniej
Gość

Myślę, że jesteś JEDYNĄ osobą, która cieszy się na dentystę…

Pięknie sobie radzisz, zapał i dążenie do jakiegoś celu mogą człowiekowi wiele pomóc. Gratuluję i mocno trzymam kciuki aby dalej było coraz lepiej! W każdej kwestii! 🙂

ona
Gość

Niesamowity tekst, chociaż znam Cię krótko, chcę więcej.
Też niejedno już przeszłam, załamałam się nie raz, ale to było, teraz walczę o siebie, bo nie ma nic piękniejszego niż życie, ludzie których możesz spotkać, miejsca które zobaczysz. I nawet wtedy kiedy ktoś mówi Ci, że się nie da, to koniec, walcz.
Marzenia się spełniają, 3mam kciuki za zdrowie i powodzenia.

Avenindra Rosjaneczka
Gość

Super, że zaczęłaś wygrywać z chorobą. Gratulacje – pewnie nie znalazłoby się wiele osób, które w Twojej sytuacji dokonałyby czegoś takiego 🙂A co do wizyt u stomatologa, to ja mam zawsze stresik przed (wkręcam sobie, że na pewno coś strasznego się dzieje z tymi zębami i połowę zaraz stracę – mam paradontozę, którą od kilku lat trzymam w ryzach – udało mi się zatrzymać jej rozwój). A potem z gabinetu wychodzę z ulgą, że generalnie wszystko jest w porządku. Zresztą lubię moją dentystkę i zawsze zadaję jej mnóstwo pytań, gdy mam jakieś wątpliwości co do dbania o uzębienie i dziąsła,… Czytaj więcej »

Oludzie
Gość

Ja uwielbiam chodzić do stomatologa ^^

Just.
Gość

ee tam, też uwielbiam chodzić do stomatologa, tylko nie lubię wydawać u niego kasy 😀
Pozdrowienia i dużo wytrwałości!

tonia
Gość

a dlaczego musisz sie pozbyc zebow leczonych kanalowo?

tonia
Gość

Oki, dzieki 🙂

A tow w ogóle tym postem znów nastawiłas mnie (bo przechodze chwilę załamania), że trzeba walczyć o zdrowie, a nie godzić sie z tym ze jest źle, dzięki :*

tonia
Gość

a tak w ogóle'

Szuszi
Gość

cieszę się! naprawdę! pamiętam jak przeczytałam, że jesteś chora, jak myślałam co Ci jest, jak dowiedziałam się, że to może być ta wstrętna muko… pamiętam, że się bałaś, co dało się na blogu zauważyć, pamiętam Twój sen, który był dziwny i zmienił wszystko… naturalnie pamiętam też kagamu, który był kochany 🙂
Aniu, trzymam kciuki za Ciebie, cały czas 🙂

Bebe
Gość

Reperować swoje uzębienie skończyłam dwa lata temu, a uśmiech miałam bardzo oryginalny. Podobnie jak Ty cieszyłam się na wizyty u dentysty i orto 🙂
Ciekawa jestem zmian na Twoim blogu 🙂

Pauline92
Gość

Powodzenia, Aniu! To normalne, że teraz ten cel zniknął, ale się pojawi inny równie ważny..-już go ,asz-dbanie o siebie;) powodzenia, 3maj się!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oj doskonale Cię rozumiem sama wiem co to znaczy walka z chorobami i odstawianie ,,normalnego" życia na boczny tor, na później a gdy to później przychodzi to cóż różnie bywa…Czasem bardzo boleśnie, ale mi pomógł psychiatra żeby poukładać wszelkie zawiłości życia żeby iść dalej i nie popełniać wcześniejszych błędów.

Karolina M.
Gość

Ja tam lubię chodzić do stomatologa 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Może w walce teraz o dobre widzenie siebie zewnętrznie zrób coś szalonego i zetnij mocno swoje nieczarne włosy, zrób zielone pasemka bądź coś w tym rodzaju? Może to będzie drastyczny krok w przód? 😉
Jestem uzależniona od twojego bloga, jest tu tyle energii i konsekwentnosci w dążeniu do celów. też pamiętam cie jeszcze z kagamu. Ty nie zrobiłaś kroku w przód. Ty zrobiłaś pierdyliard kroków. Galopem. Uśmiechaj się;)

Czarownicująca
Gość

Tak, nie znam nikogo, kto cieszyłby się z wizyty u stomatologa 🙂 Też mogę powiedzieć o pewnym braku celu w tej chwili, właśnie skończyło się coś, na co długo czekałam – i trzeba wymyślić nowy plan na najbliższą przyszłość 🙂 W temacie kreatywności – jak się czujesz na polu DIY? Mi nic nie sprawia takiej frajdy jak zrobienie sobie rzeczy, którą da się kupić. Kiedyś miałam milion takich rzeczy – torby, torebki szydełkowe, futeraliki, paski, hafty, ciuchy przerabiane po 100 razy tak ze już nie przypominają oryginału, biżuteria, obrazki, kosmetyki też 🙂 Teraz trochę zapomniałam, jak wymyślać takie rzeczy, ale… Czytaj więcej »

Cherie Currie
Gość

Podziwiam Cię i mocno trzymam za Ciebie kciuki 🙂
I nie, nie znam nikogo kto cieszyłby się na wizytę u stomatologa 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, dziękujemy za wsparcie i trzymamy za Ciebie mocno kciuki! You got the power! 🙂

onepart0fme
Gość

ja dziś idę do stomatologa i się cieszę 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Gratulacje 🙂

Melle Coccinelle
Gość

Aniu, oglądając Twoje zdjęcia z ostatniego miesiąca tak sobie właśnie myślałam, że chyba lepiej się czujesz – to naprawdę widać :)))

Basia
Gość
Basia

Gratulacje! Ja na Twoim miejscu pewnie dałabym się truć lekarzom ile wlezie bo "co ja tam wiem o medycynie". Dlatego szczerze podziwiam to, że chciało Ci się szukać innych rozwiązań, kombinować, próbować a przede wszystkim WIERZYĆ, że się uda! 🙂 jesteś bardzo inspirującą osobą!

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Powodzenia 🙂 Wierzę w Ciebie 🙂

Illusions and Dream
Gość

A wiesz może po jakim czasie pojawiają sie skutki działania tetracyklin na zęby? Przez 3 pierwsze miesiące tego roku brałam tetralysal na trądzik (bardziej zaszkodził mi niż pomógł) i zastanawiam sie czy coś jeszcze może stać się z moimi zębami. W tym tygodniu miałam leczonego zęba (przez 2,5 roku był spokój), ciekawe czy to ma jakiś związek z tą kuracją. Pozdrawiam 🙂

BogusiaM
Gość

cieszę się, że stan twojego zdrowia się polepszył, wkrótce znajdziesz ważny cel w życiu i będziesz do niego dążyć z pełną siłą i energią:)

ja nie nawidzę wizyt u dentysty i w ogóle żadnych lekarzy :/ tak po prostu

Previous
50 faktów o mnie – Aniamaluje
Ważne zmiany