Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

ROZWOJOWY CZWARTEK : FILARY ŻYCIA

 Jesteś w stanie określić, na czym opiera się Twoje życie? Bardzo często jest tak, że ktoś skupia się na jednej rzeczy. Np. na karierze. Albo związku. W momencie, kiedy ta jedna rzecz się psuje ( utrata pracy, rozpad związku), danej osobie wali się cały świat. Nic dziwnego, skoro ten świat podtrzymywał tylko jeden filar.
Moim zdaniem warto dbać o to, żeby życie opierało się na wielu stabilnych filarach. Jeśli definiujemy się np. jako matka, żona, fryzjerka, blogerka i przewodnicząca rady parafialnej (nie jestem pewna, czy coś takiego jest 😛 ) to kiedy jedna z tych rzeczy się zawali, nic się nie stanie. Życie trochę się zachwieje, ale wciąż będą mocne filary na których będzie się opierać.
 Nie wyobrażam sobie, że któregoś dnia zdefiniuję się jednym wyrazem. Kiedyś przysłuchiwałam się, jak opisują siebie uczestnicy różnych teleturniejów. Łatwo wywnioskować, co jest dla nich najważniejsze. Np. jestem górnikiem, albo jestem matką trójki dzieci. Opisy typu jestem szczęśliwym człowiekiem, pracuję tu i tu, mam wspaniałego męża, dwójkę dzieci, działam w tej i tej organizacji a w wolnych chwilach trenuję boks tajski  są niestety rzadkością.
Większość znanych mi osób które uważam za szczęśliwe, definiuje się przez wiele różnych filarów. Jakie są Twoje? Na czym opiera się Twoje życie?
Ćwiczenie tego tygodnia polega na określeniu minimum 5 filarów które zapewniają Ci solidne podparcie. Potem warto popracować nad ich wzmocnieniem, żeby życie miało mocne podparcie w wielu punktach.

Ja chciałabym, aby w przyszłości jeden z solidnych filarów wiązał się z pracą zawodową związaną z pedagogiką wczesnoszkolną. Obecnie właśnie przez pracę nad tym obszarem (praktyki w 1 klasie) trochę zaniedbałam blog. Pół dnia spędzam w podstawówce, potem dużo czasu zajmuje mi przygotowywanie różnych ciekawych zadań, doświadczeń, kart pracy. Niestety nie mogę obiecać, że po weekendzie wszystko wróci do normy, bo mam praktyki w poradni psychologiczno-pedaogicznej i też będe chciała dać z siebie wszystko 😉

Uściski, Ania

38
Dodaj komentarz

avatar
24 Comment threads
14 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
AniamalujeMirella Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Urocza
Gość

czekamy na Ciebie ale w tym momencie praktyki ponad blog 🙂 a swoją drogą nie myślałam o życiu jako o filarach ale to niestety prawda że jeśli jedna rzecz się wali to wali się cały świat…

Kana
Gość

mysle, że jest to jeden z ważniejszych wpisów, bo każe przemyśleć podstawy na jakich opiera sie nasze życie, ja do tej pory miałam kilka takich filarow:
1.związek i rodzina,
2. Studentka 2 kierunków,
3. Praca,
4. Blogerka,
5. Dzialalność w fundacji, wolontariat,
6. Zainteresowania: puzzle, ksiazki po angielsku, gra na harmonijce, sport (siłownia),
7. Wiara.
Jakis czas temu musialam zrezygnować z pracy, bo nie dawalam rady z 2 kierunkami, teraz musze wziac urlop dziekanski, strace 2 stypendia, wiec w kwestii finansow jest bardzo ciezko. Duzo w tej sytuacji daje mi zwiazek, blogowanie i zainteresowania. Gdyby nie to to bym chyba zeswirowala. Zycie musi sie opierac na kilku filarach.

klaudek884
Gość

Bardzo fajny post, na pewno warto zrobić sobie takie ćwiczenie i wiedzieć, że życie składa się na wiele czynników. Jeżeli coś pójdzie nam nie tak, należy pamiętać o pozostałych filarach, wtedy jest szansa, że się nie poddamy w życiu.

everlong
Gość

a ja powiem szczerze, że cały czas myślałam, że moje opiera się na jednym właśnie. ale tak teraz myślę, że jest tego nieco więcej. niedużo i może nie są to najmocniejsze filary, ale są.
tylko generalnie wiele osób ma kilka takich filarów, ale gdy zawali się jeden to i tak czują jakby się cały świat zawalił. bo ten jeden akurat był najważniejszy. czy coś.

Zyskowa
Gość

No nie mogę:) Jak zwykle chciałam napisać u siebie o czymś co stanowiłoby fajne połączenie z Twoim postem. Ja się tak nie bawię;P

Melle Coccinelle
Gość

Fajny wpis, kiedyś robiłam sobie podobne ćwiczenie, tzw. teorię orbit (tylko, że to bardziej związane z drugą osobą, partnerem), jak ktoś jest w związku to polecam spojrzeć też z takiej strony :)))

Margerytka
Gość

na pewno coś o tym było w "Alpha Female" Mateusza Grzesiaka 😉 (jakkolwiek nie przepadam za tym autorem, to teoria orbit mi pasuje), gdzie poza tym – nie wiem.

Beauty_Station
Gość

Oj tak, masz rację… Niestety wielu moich znajomych koncentruje się na jednym aspekcie życia uparcie twierdząc, że nie mają na nic innego czasu. Trochę to smutne, bo jesteśmy młodzi i kiedy jak nie teraz mamy czerpać z życia pełnymi garściami? Zawsze sądziłam, że jestem pesymistką, ale porównując mój światopogląd do innych dostrzegam, że wcale nie jest ze mną tak źle 😉 Staram się rozwijać na wielu aspektach, zdobywać nowe doświadczenia, uczyć się nowych rzeczy i dzięki temu mam szerokie zainteresowania, które budują moje filary 🙂

BogusiaM
Gość

oj tak! ja właśnie zaczynam pracę nad moimi filarami, ale zdradzać na razie nic nie zamierzam:p

Bella
Gość

Świetne zadanie :)U mnie chyba trochę tych filarów się znajdzie, a nawet sobie tego nie uświadamiałam

Wyróżniłam Cię u siebie 🙂

Joanna Julianna - WIZAŻ
Gość

dawno mnie nie bylo na twoim blogu i juz zaluje, musze nadrobic zaleglosci, post rewelacyjny bo mam taki okres w zyciu ze to co piszesz akurat mi pomoglo 🙂 musze sie skupic na kilku filarach a nie tak jak przez ostatni rok na zwiazku ktory sie rozpadl i wszystko sie zawalilo 🙁

Edyta
Gość

warto dbać o wszystko w swoim życiu, a nie skupiać się na jednej rzeczy. tak jak piszesz czasem ta jedna rzecz zawodzi i potem okazuje się, że człowiek nie wie co ze sobą zrobić. warto czerpać z życia wszystko co się da i w każdej dziedzinie.

paranoJa
Gość

z całą sympatią oczywiście, ale to pierwszy rozwojowy czwartek, który rzeczywiście może mi coś dać. tym bardziej, że… ciężko mi znaleźć tych pięć filarów.

Wiktoria Ardilla
Gość

Bardzo mądry tekst 🙂 Zdałam sobie sprawę, że żaden z moich filarów nie jest zbyt stabilny. I jest ich niewiele.

Słonecznik
Gość

Bardzo fajny post 🙂 Można sobie wiele dzięki temu uświadomić 🙂
Powodzenia na praktykach 🙂 Ja po weekendzie też w końcu zaczynam uczyć 🙂

Słonecznik
Gość

P.S. I tak napisałaś więcej postów w tym miesiącu niż ja 😉
P.S.2 Zaprosiłam Cię na lubimyczytac.pl 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

masz rację ale jest i druga strona medalu jeśli głównym filarem są pieniądze a na pewno są i gdy stracimy pracę trudno jest utrzymać pozostałe filary jeśli nie będziemy się mieli za co utrzymać niestety to smutne ale prawdziwe najważniejsze są jednak pieniądze i nie jest to zaślepienie z mojej strony czy też nie uważam pieniądze za rzecz najważniejszą w życiu ale jednak bez nich nie da się przetrwać

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak zwykle bardzo pouczający post. Dałaś mi nim dużo do myślenia.. Dziękuję 🙂

Ania
Gość

popieram – bardzo pouczający post.

Moimi najważniejszymi filarami są aktualnie: studiowanie i związek

Ale miało być 5, hmm: blogowanie, które powoli zajmuje coraz więcej czasu, koło naukowe, w którym się aktywizuję i książkowy świat, który pozwala mi się zawsze pozbierać.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Warto zadać sobie tego typu pytania, żeby ruszyć dalej. Wiem po sobie. Lubię tu zaglądać więc nominuję do Versatile Blogger Award jeśli chcesz dołączyć do zabawy to zapraszam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzięki Tobie i temu postowi przemyślałam sprawę, bo zwykle było tak, że byłam albo przyjaciółką,albo dziewczyną. Mój ojciec zawsze nazywał mnie egoistą, chociaż jemu, alkoholikowi trzeba było służyć, a jeśli miało się swoje sprawy było się złym, na szczęście poszedł na odwyk i nie mieszka już z nami… aczkolwiek – nie umiałam znaleźć tego detalu, który sprawiał,że gdy pogniewalam się na chłopaka lub "przyjaciółka" mnie wystawiła, załamywałam się, źle się czułam i koniecznie winiłam siebie. Teraz wzięlam sobie tę grafikę do serca – musi być w życiu równowaga. Poza tym sugerowałam się innymi – a bo właśnie po takiej pedagogice… Czytaj więcej »

J.
Gość

Obserwuję.
Uwielbiam rozwojowe czwartki ;-). Świetny pomysł.
Dla mnie ważna jest rodzina, miłość, przyjaźń i nauka.
Aniamaluje – wpis jest minimalnie pouczający, ale nie całkiem.
Serio super sprawa z tymi rozwojowymi czwartkami.

Artinowy Świat
Gość

Czytam Twojego bloga regularnie, ale to ćwiczenie musiałam przegapić. Cieszę się, że dodałaś ja na fb bo pewnie nigdy bym na nie nie trafiła. Wydrukowałam sobie, wypisałam, pokolorowałam i powiesiłam nad łóżkiem, żeby każdego dnia pamiętać co powinnam pielęgnować 😉

Natalia Slawek
Gość

Tobie chyba nie byłoby dobrze w mocnym makijażu. Przynajmniej ja sobie nie umiem wyobrazić..

Próbowałaś make up "no make up"? Może cienie w wersji nude i beży, nałożone w stylu smoky eye, byłyby dla Ciebie?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hahahahhaa ona tak serio?

Mirella
Gość

Zeby miec wiecej filarów, trzeba odpowiednio duzo zarabiac, mieć niemęczącą pracę (wyobraz sobie, że praca może męczyć, zwlaszcza górnika albo posiadanie dwojki dzieci), fajnych współpracowników i szefa, najlepiej znajomosci, ktore prace Ci dadza i sprawią, ze bedzie conajmniej znosnie, fajną osobę do związku/wspollokatorow, najlepiej na start mieszkanie na wlasnosc od tatusia no i na start pieniadze na kosmetyki, ubrania itp.

Previous
ZDJĘCIA Z WYZWANIA Z MAKIJAŻEM
ROZWOJOWY CZWARTEK : FILARY ŻYCIA