Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Rzadko jestem na Śląsku, a jeśli jestem to niestety tylko na chwilę, ale urok Nikiszowca działa na mnie za każdym razem jeszcze mocniej. Podobnie jak rolada z kluskami śląskimi i modrą kapustą, ktoś kto to wymyślił jest geniuszem. 
Jedna z najfajniejszych rzeczy w tym kraju to naprawdę zróżnicowana kuchnia regionalna. 
I przy okazji mam pytanie - czy ciasto ucierane to dla was ciasto, czy mówicie „upiekłam placek ze śliwkami”?
Bo dla mnie zdecydowanie są ciasta, i ciasta na które mówię placki.
#Katowice #Nikiszowiec #Śląsk #blogerka #podróżemałeiduże #podróże #zwiedzamy #kato #silesia #sukienka #ootdfashion #ootd #cegła #Polska

Rzadko jestem na Śląsku, a...

Nie musisz podchodzić wywołany do tablicy

Mam wrażenie że większość postów na moim blogu kręci się wokół tego samego. Ale zanim odpowiem na zaległe komentarze, chciałabym odnieść się do jednej ważnej rzeczy.
Siedzę właśnie w samolocie z Malty, wstałam przed piątą i piszę te słowa na telefonie w trybie offline (zatem proszę o wybaczenie niedociągnięć). Ale jest jeden wspólny mianownik kilku niedawnych wydarzeń o którym chciałabym napisać.
Wspominałam już kiedyś o osobie, która wygrała pewną kwotę w grze losowej i nagle mnóstwo osób zaczęło wywierać na nią presję co powinna z tymi pieniędzmi zrobić. Czy wspomóc kotki czy pieski i dlaczego nie np. dzieci w Afryce. Albo czemu dzieci z Afryki, skoro w Polsce chodzą głodne. Masz pieniądze, masz pomóc tym i tym!  – Tak brzmiał przekaz.
Inna moja koleżanka, blogerka udostępnia od czasu do czasu różne apele o pomoc. Ma spore zasięgi i nie zapomina o słabszych. Ale zawsze znajdą się tacy, którzy powiedzą – masz zasięgi, powinnaś udostępniać to i owo. Włączyć się w walkę o uchodźców, aborcję, prawa gejów i lesbijek czy o dostęp do morza dla Śląska.
Myślę że większość konfliktów na świecie bierze się z narzucania innym swojego zdania i woli. Odbierania prawa do samostanowienia o sobie. Ten tekst mógłby być o tym, czy gwałcone dziewczynki mogą być zmuszane do rodzenia dzieci z gwałtów. Ale będzie o pewnym braku konsekwencji. 
 “Nikt nie ma prawa decydować za mnie”… więc zdecyduję o tym że powinnaś siedzieć z małym dzieckiem w domu (bo mi krzyki przeszkadzają), nie wolno ci chodzić w leginsach (bo nie mam ochoty oglądać twojego tyłka) i  jeść popcornu w kinie (bo rozprasza mnie dźwięk miażdzonych zębami kęsów). 
Ja mam pod tym względem poglądy dość liberalne. Załóżmy, że ktoś otwiera klub dla ładnych blondynek. Mogą one w swoim gronie podyskutować o problemach ładnych blondynek. Nie mogę mieć pretensji o to, że nie jestem do niego zaproszona, bo nie jestem ładną blondynką. Podobnie  jak nie mam pretensji o to, że raczej nie jestem mile widziana w klubie dla lesbijek. Analogicznie  z debatą o karmienie piersią w miejscach publicznych, którą można uciąć prostą akcją – naklejka na knajpie czy autobusie z oznaczeniem czy można tu karmić czy nie. I po problemie. Każdy wybiera miejsce które mu odpowiada. A jeśli pójdzie do knajpy przyjaznej karmiącym czy dzieciom, to może mieć pretensje do siebie jeśli widok kobiecej piersi go obrzydza. Mógł wybrać inny lokal. Podjął decyzję. Na tej samej zasadzie nie przeszkadzają mi firmy zatrudniające samych mężczyzn czy fakt że przyjmuje się do pracy w charakterze stewardessy tylko ładne kobiety. Mogę wybrać inne miejsce. Zmuszenie prawem by klub ładnych blondynek przyjmował także brunetki jest bez sensu, bo one i tak nie będą tam mile widziane. Ja nie jeżdżę na pielgrzymki do Mekki w europejskim stroju bo to nie jest miejsce dla mnie i dobrze o tym wiem znając zasady jakie tam panują.

Gdy król Anglii usłyszał od papieża, że nie dostanie rozwodu – założył własną religię.  Nie musiał całować niczyjego pierścienia, za to papież mógł pocałować go w zad. Sama nie mieszczę się światopoglądowo w żadnej z religii, więc pół żartem pół serio mówię, że założę kiedyś własną. Ale jestem zbyt leniwa na dopełnianie tych wszystkich formalności i moje praktyki pozostają niesformalizowane. Dokonałam wyboru odpowiadając sobie na pytanie – co wolisz, latać z papierkami i mieć zapisaną własną religię, czy przeznaczyć ten czas na coś innego i jej nie mieć?
Co wolisz, poszukać knajpy dla niepalących czy wejść do pierwszej lepszej i narzekać na dym papierosowy?
Jeździć po Malcie powolną komunikacją miejską czy zrobić prawko i wynająć auto?
Narzekać na mało miejsca w samolocie czy wykupić takie z miejscem na nogi?
Kupić tańsze mieszkanie na Białołęce i narzekać na dojazd do centrum czy kupić droższe bliżej i nie narzekać?
Pójść na wybory i zagłosować w jednej z niewielu sytuacji gdy masz wybór, czy zostać w domu bo Twój głos “nic nie zmienia”… a potem płakać że ograniczają ci prawa?
Zabrać butelkę z filtrem w podróż i napełnić ją za bramkami czy narzekać na cenę wody w samolocie?
Każda decyzja oznacza jakieś konsekwencje. Niektórzy nawet uważają że powoduje powstanie kolejnego alternatywnego wymiaru.
Kocury mają penisy pokryte kolcami. Ponieważ dziko żyjąca kotka mając ruję może przyjąć bardzo wiele różnych kocich penisów, każdy kolejny kocur zeskrobuje podczas stosunku nasienie poprzednika. Robi to, bo chce być ojcem i przekazać swoje DNA dalej. Wiem co mówię, dowiedziałam się tego od zwolenników sterylizacji kotów gdy ogłosiłam światu że moja kotka się okociła. Dowiedziałam się, że powinnam ją wysterylizować, bo na świecie jest dużo kotków a w świecie tych zwierząt seks jest bolesny. Zapewne z powodu tego ogromnego bólu i cierpienia moja kotka wychodziła na do ogrodu i wypinała się jakaś akrobatka przywołując wszystkie kocury z promienia 10 km :). Nie uważam aby kocury w ten sposób dokonywały aborcji, raczej naturalnej ewolucyjnej selekcji.
 Kim ja jestem by decydować o tym czy moja kotka  ma prawo do płodności czy nie? Kim jestem by decydować o jej macicy? 
Dziś osoby śmiące wtedy rozporządzać płodnością mojej kotki burzą się o to, że  ktoś chce całkowitego zakazu aborcji i chce decydować o ich płodności. Isn’t it ironic, don’t you think? 
O ile się nie mylę, z biologicznego punktu widzenia życie zaczyna się wtedy, gdy może przeżyć samo poza ciałem matki. 
Być może sama kiedyś poroniłaś i nawet o tym nie wiesz, bo wzięłąś to za obfitą miesiączkę. Nie jesteś dla mnie zabójczynią, nawet jeśli to konsekwencja spożywania alkoholu, gorących kąpieli i ostrych treningów. Stało się tak, jak miało się stać. Myślę że postęp medyczny to kij o dwóch końcach, bo medykalizacja sprawia, że możliwe jest podtrzymanie na siłę garstki komórek która bez ingerencji lekarzy nie byłaby nigdy życiem…
Umiem sobie jednak wyobrazić sytuację, że gdyby zalegalizowano aborcję kolejnym krokiem będą żądania o jej refundację (pod przykrywką obrony najbiedniejszych kobiet) a są osoby, które nie chcą się na to zrzucać widząc ze brakuje kasy na leczenie dzieci z białaczką. Rozumiem ich punkt widzenia, sama nie mam jeszcze własnego bo oglądam sprawę z każdej strony. Kurwica mnie strzela gdy płacimy mnóstwo pieniędzy na leczenie debili skaczących na główkę na płyciznę albo raka płuc u palaczy (mój dziadek umarł na tego raka z powodu fajek, jestem świadoma swoich słów).
W mojej ocenie rozwiązaniem są fundacje na rzecz aborcji dla ubogich, leczenia palaczy, skaczących na główkę i tak dalej. Wspierajcie sobie własne inicjatywy za WŁASNĄ KASĘ. I będzie cacy.
Nie wiem czy jestem za legalizacją aborcji. Jestem za dekryminalizacją tejże, podobnie jak stosowania marihuany medycznej. Legalizacja to mnóstwo norm, przepisów, dodatkowych podatków a i pewnie śladów w dokumentacji medycznej. 
Nie ja jestem od sądzenia kobiet, które pozbywają się ciąży. Jeśli twoja religia uważa inaczej, może nakładać na te osoby kary związane z uczestnictwem w jej praktykowaniu, ale od życia publicznego religii wara! Jeśli nie będziemy trzymać się tej zasady, za 20 lat mogą nas spotkać przymusowe burki.
Ekskomunika czy inne – proszę bardzo. 
Ja osobiście uważam, że większość żyjących na tej planecie homo sapiens rodzi się zwierzętami i zwierzętami umiera, sprowadzając swoje życie do zaspakajania podstawowych potrzeb jak picie, jedzenie, spanie i przekazanie genów. Bez żadnego wyższego sensu. Ba! Ludzie są gorsi niż zwierzęta bo występują przeciwko naturze. W tym kontekście trudno mi oceniać kobiety dokonujące aborcji. Nie mnie je sądzić.
Gdy zachęcałam (słowo klucz) do pójścia na wybory, bardzo wiele osób mówiło że jeden głos nic nie zmienia, że po co, że nie ma na kogo głosować a mniejsze zło to wciąż zło. No to mają konsekwencje swojego lenistwa.
Ale ten tekst nie jest o aborcji, a o narzucaniu innym swojego zdania. Moje poglądy są jawne i spójne, nie robię z nich tajemnicy. Ale nie musisz poddawać się presji wypowiadania się na każdy temat jaka zrobiła się modna. Wzywania piosenkarek, celebrytek, lokalnych wpływowych osób do opowiedzenia się po którejś ze stron. Nie musisz tego robić. Tak jak konstytucja nie pozwala zmuszać nikogo do zadeklarowania swojej wiary, tak masz prawo trzymać swoje poglądy dla siebie. “Każda kobieta powinna się opowiedzieć po stronie innych kobiet”… cóż, nie powinna, ale może. Jeśli zechce. W moim świecie jest także miejsce dla kobiet, które świadomie rodzą kalekie dzieci czy te poczęte z gwałtów. Jednak podobnie jak nie oceniam aborcji jako zbrodni, tak ich nie traktuję jak bohaterki. Dla mnie te decyzje nie są lepsze i gorsze a zwyczajnie – inne. 
 Gdy ktoś ci mówi “masz zasięgi, wykorzystaj je do walki o uchodźców” i przekonuje cię ze musisz to zrobić – nie musisz. To jest też forma narzucania innym swojej woli. Forma przemocy psychicznej i wpedzania cię w poczucie winy. Może wolisz walczyć o chore pieski? Masz do tego prawo, innym kij do tego.
 Jeśli ktoś jest taki mądry i w swoim “nie wolno narzucać woli innym kobietom” znajduje też miejsce dla “ale ja narzucam ci co masz promować i o czym mówić”, to
niech sobie zbuduje zasięgi i wpływy i sam działa w swoich sprawach.
Nie zmuszaj nikogo do niczego i nie wypowiadaj się za ogół, tylko za siebie. I chociaz to może nie mieścić się w głowie (jak w mojej nie mieści się brak uczestnictwa w wyborach), to twoja sprawa nie musi być sprawą ważną dla innych. Retoryką przymusu nikogo do niej nie przekonasz.
Gdy ktoś ci mówi – masz pieniądze, masz pomagać tym im tym, moja odpowiedź brzmi – idź zarób sobie własne pieniądze i sam o nich decyduj. Możesz pomóc i kotkom i pieskom i dzieciom i misji humanitarnej w Syrii – komu chcesz. Za swoje.
Nie jestem w stanie włączyć się w każdą inicjatywę. Nie muszę. Światopoglądowe sprawy są w ogóle trudne i nie rozumiem czemu wywołuje się teraz ludzi po imieniu do deklarowania swoich poglądów. Nie interesuje mnie czy genialny kucharz popiera Korwina czy razem ani to jakiego wyznania jest ekspedientka w sklepie. Wyobrażam też sobie sytuację w której takiemu kucharzowi, pisarzowi, muzykowi po jednoznacznej deklaracji znikają klienci, czytelnicy czy słuchacze. A przecież nie deklarując niczego mógłby działać oddolnie, przemycając wątki społeczne w swojej pracy. Nawet jeśli tym wątkiem jest arabski falafel.
Więc gdy ktoś czegoś od ciebie żąda, zapytaj go co (poza mówieniem co mają robić inni) zrobił w tej sprawie. Realnego.
Chciałam tym tekstem zdjąć poczucie winy z osób, które z różnych powodów nie chcą zabierać głosu w niektórych sprawach. Nie mogę oczekiwać od kobiety deklaracji w sprawie legalnej aborcji, jeśli to może jej zaszkodzić, np. sprawić że cala wieś nie będzie kupować w jej sklepie. Jeśli już mówimy o samostanowieniu – bądźmy proszę konsekwentni 😉
Zatem gdy słyszę “żądam filmów porno z otyłymi aktorkami bo obecne to dyskryminacja!” Mam ochotę odpowiedzieć – to sobie w nich graj! 🙂
Sukienka -SH, ramoneska (klik). Zdjęcia nie pasują do tekstu ale planowałam inny tekst a nie mam nic pasującego na telefonie 🙂


Ps. W sprzedaży znowu jest moja ukochana marmolada *.* (klik)


Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

XOXO
Previous
Jedna zasada która bardzo poprawia moje życie
Nie musisz podchodzić wywołany do tablicy