Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Baczewski Lwów – zanim zjesz tam na śniadanie i gdzie lepiej je zjeść [ceny 2018]

Wszystko co musisz wiedzieć, zanim odwiedzisz restaurację Baczewski we Lwowie. Ceny, rezerwacja, menu i czy warto.

Mama mojego kolegi była aniołem przy gościach. Milutka, słodka, do rany przyłóż. Ledwo wychodzili, zamieniała się w jędzę i potwora. Gdy próbował opowiadać o tym, jak dostał pasem za kiepską ocenę, nikt mu nie wierzył. Jak to, ta miła kobieta? Wymyślasz.

Taką samą naturę ma restauracja Baczewski. O jednej porze anielska, o innej – niezbyt fajna.

Obserwuję sobie czasami japońskich i chińskich (a może też koreańskich?) turystów na świecie. Chodzą grupkami, w jednej dłoni przewodnik, w drugiej aparat. Czapeczka chroniąca przed słoncem, czasami parasol. Bardzo rzucają się w oczy i mimo machania tymi parasolami w bardzo zatłoczonych miejscach, ich styl podróżowania jest na swój sposób uroczy. I właśnie patrząc na nich, przyszedł mi do głowy malutki trolling. 
Umieszczasz w przewodniku totalnie losowe miejsce. Nie wiem, dom teściowej, boisko na którym grałeś w dzieciństwie w piłkę. Puszczasz dystrybucję na wiadome rynki. 
 I czekasz na efekty.
 Jestem niemal pewna, że skutkiem tego działania byłyby pielgrzymki azjatyckich turystów z aparatami na szyi dokładnie w to randomowe miejsce. I jestem pewna, że zrobiliby tam zdjęcia, po czym sami rekomendowali te miejscówki kolejnym osobom.
I chociaż ten styl podróżowania troszeczkę mnie bawi, to znowu mogę sobie dać książką Junga w twarz, bo to  przecież sama postępuję podobnie. I w innych zauważam swoje własne cechy.
O ile nie zetknęłam się z danym miejscem w jakimś filmie albo powieści, atrakcje warte odwiedzenia sprawdzam w przewodniku. Albo w google.
Bo skąd u licha mam wiedzieć, co konkretnego zobaczyć w zupełnie nowym miejscu? 
Ktoś kiedyś umieścił wysoko restaurację Baczewski we Lwowie. A teraz wszyscy ją odwiedzają. Byłam 3 lata z rzędu i za pierwszym razem oczarowana jadałam tam śniadania przez calutki pobyt. W 2017  dałam im drugą szansę i było mi wstyd, że pokazałam znajomym tak przeciętne miejsce. W 2018 śniadanie w Baczewskim było najgorszym posiłkiem zjedzony przez cały wyjazd do Lwowa.
Restauracja Baczewski to miejsce kultowe, szczególnie dla Polaków. J.A Baczewski to nikt inny, jak “ten sławny Baczewski”, założyciel słynnej niegdyś na całą Europę fabryki wódek i likierów. Może kiedyś piłeś.
Baczewski to miejsce, które trochę próbuje przenieść w klimat przedwojennego Lwowa. Kanarki w klatkach, muzyka na żywo, polskie piosenki i kuchnia galicyjska.
I bogacz i dziad tu są za “pan brat”

I każdy ma uśmiech na twarzy!
A panny to ma, słodziutkie, ten gród,
Jak sok, czekolada i miód!

Więc gdybym się kiedyś urodzić miał znów
Tylko we Lwowie!
I szkoda gadania bo co chcesz, to mów
Nie ma jak Lwów!
Za pierwszym razem zrobiło to na mnie wielkie wrażenie. Było pysznie i miło.
Niestety z roku na rok podczas śniadań dzieją się dwie rzeczy. Rosną ceny, oraz spada jakość.

Ceny śniadań w Baczewskim

W 2016 roku śniadanie w Baczewskim kosztowało 90 UAH, obecnie jest to 120 UAH ( ok. 16 zł).
Nie jest to wygórowana kwota jak na nasze warunki, ale oficjalna minimalna pensja na Ukrainie to nieco ponad 3700 hrywien, czyli ok. 500 zł, więc warto mieć ten kontekst na uwadze.

Co wchodzi w skład śniadania

Zdarzyło mi się stać w kolejce i słuchać jak ludzie między sobą opowiadają sobie niestworzone rzeczy lub bardzo nieaktualne.
Ostatnio (kwiecień 2018), w ramach biletu na śniadanie (czyli w ramach 120 UAH) można było:
– jeść ile się chce (ale maksymalnie 90 minut)
– zamówić jeden gorący napój (dowolna kawa, herbata)
– wypić jeden kieliszek białego wina musującego  lub wódki.
– kompot też jest w cenie, pijesz ile chcesz
Wcześniej nie było limitu czasowego.
Obsługa bardzo pilnuje, by to był jeden kieliszek i jedna kawa. 

Obsługa mówi po polsku “troszku” a przynajmniej się stara. Oprócz szwedzkiego stołu u pań z obsługi można zamówić omlet lub jajecznicę, które przyniesione zostaną do stolika.
Menu jest pozornie szerokie, ale tak naprawdę mamy do wyboru troszkę pieczywa, wędlin, serów, zimne paszteciki, bardzo przeciętne mini tarty z czymś na kształt leguminy (polecam mój przepis na tarty z białą czakoladą, mascarpone i malinami). Czasami są naleśniki, czasami ich nie ma (byliśmy w połowie kwietnia i nie było, koleżanka tydzień po nas i były)

W dwa lata z wspaniałego doświadczenia i istnej celebracji śniadań, Baczewskiego sprowadzono do kiepskiego śniadania hotelowego. Piękny wystrój, monstery, palmy i cała roślinność tworząca miejską dżunglę czy, kanarki w klatkach nie są w stanie wynagrodzić trzech godzin w kolejce, a tyle można do Baczewskiego w majówkę stać.
Śniadanie zaczyna się o ósmej, trwa do godziny 11. A to oznacza, że jeśli nie wpuszczą cię do 10:45 – nie wejdziesz. Są ludzie, którzy liczą, że będzie inaczej, ale po prostu nie ma takiej opcji. Ba! Wchodząc na końcu i tak nie masz szans skosztować wszystkiego, bo przy jedzących ludziach jest to najzwyczajniej w świecie powoli sprzątane.
 Po 11 serwowany jest  tylko obiad.
W weekend majowy kolejka do Baczewskiego ustawiała się już przed siódmą.
Na śniadania nie ma rezerwacji.

Za to bardzo polecam zarezerwować stolik na później. Obiady są przepyszne, pięknie podane. W daniach czuć wysoką jakość składników:
Po południu Baczewski to znów inne miejsce. Smaczne, różnorodne, z bardzo uprzejmą obsługą. Dania są ładnie podane. W tym roku najpierw zabrałam tam znajomych na obiad, a innego dnia na śniadanie. Bardzo ciężko było im zrozumieć, jak ta sama restauracja potrafi stworzyć dwa tak odległe doświadczenia restauracyjne w tak krótkim czasie. Cóż, niestety może.
Danie obiadowe jest niewiele droższe (bywają tańsze) od śniadania.
Menu znajduje się tutaj (dania opisane są też po polsku)
100 UAH to ok. 13 zł

W takim razie gdzie wybrać się na śniadanie we Lwowie?

Poza szczytem sezonu prawie każda knajpka was oczaruje.
Miłośnikom kuchni roślinnej polecam GREEN, ale otwierają się o jedenastej.

Przepyszne  śniadania serwuje Centaur, chociaż naleśniki z cielęciną dostałam zimne, kawa lawendowa była zaś okropna. Poza tym menu bardzo ok.

Warto sprawdzić:

Valentino (w hotelu)
Trapezna (!)
Tante Sophie
Tsukor

W szczycie sezonu wszędzie będą kolejki na śniadania, więc chwyciłabym świeżo wypiekanego croissanta z popularnej sieciówki “Lviv Croissants”. Najdroższy croissant kosztuje tam 69 UAH i jest z łososiem oraz serkiem Philadelphia. Wiele kosztuje w granicach 30-50 UAH.

Do tego przepyszną (!) kawę z wózka na samym rynku (“Kawa na spacer”) za ok. 3 zł

i poszłabym zwiedzać miasto.

Jestem fanką śniadań i ich celebracji, ale w sezonie wszędzie są do nich koszmarne wręcz kolejki.

Dlaczego Baczewski zyskuje tak wysokie oceny?
Mam kilka teorii na ten temat.

Pierwsza, to hype na to miejsce, który powstał kilka lat temu i dzisiaj Baczewski wciąż płynie na dawnej renomie. Dwa lata temu byłam tym miejscem oczarowana, było jak ze snów. Dzisiaj nuci mi się tam Freddie Mercury i fragment Look what they’ve done to my dream z kawałka One Vision. Długie kolejki turystów, którzy przeczytali, że w Baczewskim po postu TRZEBA zjeść tylko ten hype nakręcają.

Wysokie oceny restauracja zbiera za obiady i kolacje. Bilety na śniadania są mocno limitowane, więc osoby którym uda się na nie wejść nie są w stanie tak bardzo zaniżyć oceny.

Racjonalizacja – gdy stoisz za czymś tak długo, tłumaczysz sobie, że musi być warto.

W tym przypadku – nie warto.

Baczewski to miejsce, gdzie obiady smakują jak marzenie, a śniadania mają  gorzki smak rozczarowania.

Sukienka ze zdjęcia: KLIK

Staram się pisać takiego bloga, jakiego sama chciałabym czytać. Gdyby rok temu ktoś mi powiedział jak to wygląda – nie zdecydowałabym się odwiedzić Baczewskiego w porze śniadaniowej.

Niezależnie od decyzji – życzę Ci smacznego 🙂

Pomocne wpisy:

Jak tanio zobaczyć Lwów

Jak dostać się na Ukrainę? Pociąg, samolot, autobus, pieszo – porównanie z cenami 2018

Lwów to cudowne miasto i szkoda psuć sobie wrażenie bardzo kiepskim śniadaniem.
Wyjazd do Lwowa polecam z całego serca!


Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

17
Dodaj komentarz

avatar
15 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
17 Comment authors
AniamalujeAgnieszkaNihil NovimtpS Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mtp
Gość
mtp

‘Naleśniki z cielęciną dostałam zimne, kawa lawendowa była zaś okropna’, westchnęła Ania. ’Doprawdy, rozczarował mię ów przybytek.’ 😉

Lwów jest na mojej liście Miejsc do Zwiedzenia – dzięki za wiarygodne recenzje i opinie.

S
Gość
S

Ania, jakie ćwiczenia wykonujesz w domu? Jeżeli takie w ogóle wykonujesz? Jakiś kanał, ulubione wideo itd?

ja
Gość
ja

w jakim kontekście wspomniałaś o Jungu? 🙂

Hania z HAART.pl
Gość

Zastanawiam się nad Lwowem, bo ceny biletów zachęcają. Dzięki za informację 😊

Uwarzona
Gość
Uwarzona

Mama mówiła mi, że te śniadania tam są kultowe. Dzięki, że napisałaś, że teraz się trochę pozmieniało. Odstałabym swoje by tylko spróbować a koniec końców byłabym zawiedziona jakością tych śniadań. Tymczasem pójdę tam na spokojnie zjeść obiad po południu i lepiej (niż w kolejce) wykorzystam swój czas we Lwowie.

Agnieszka Jabłońska
Gość
Agnieszka Jabłońska

Uwielbiam Twoje wpisy! :*

Vashti
Gość
Vashti

Lwów jest na moje liście miejsc do odwiedzenia, ale chyba nie w tym roku. Teraz marzy mi się natura, mało ludzi i spokój 🙂
Co do śniadań to Baczewski u mnie odpada. Za dużo ludzi i jeszcze kolejka…zdecydowanie nie dla mnie.

Joanna ga
Gość
Joanna ga

Ja z kolei odnośnie Centaura słyszałam, że straszna kupa i że tanie gunwo dla turystów. podobno lepiej odwiedzić Cukor czy Aptekę Mikolasha ( wygląda obłędnie *.*). Świetnie i podobno taniej niż w Baczewskim będzie w Atlasie.
Jeżeli jesteś zainteresowana i nie stanowi to przeszkody mogę podesłać link do bloga z tym info. O ile nie masz nic przeciwko linkom do innych blogów.

Nebelwerfer
Gość
Nebelwerfer

Z Twojej recenzji wynika, że: 1. nie ma rezerwacji, 2. jest tłok.
Natomiast kompletnie nie wynika, co podawali tam poprzednio tak cudownego, że obecne menu to kiepskie śniadanie hotelowe. Zresztą w kwestii śniadań trudno chyba wymyślić koło po raz drugi.

aniamaluje
Gość

Nie pamiętam już niestety wszystkiego, a zdjęcia z pierwszego wypadu do Lwowa chyba przepadły. Na pewno były np. słynne smażone serniczki, których teraz brak. Wybór był przynajmniej 3x szerszy a sama jakość składników nieporównywalnie lepsza.

Alicja Kłos
Gość

Ciekawa jestem jak sprawa wygląda z kolacjami w Baczewskim, wiesz coś? 🙂 warto nie warto? Tekst jak zawsze w punkt (y)

Nihil Novi
Gość

Czyli trochę syndrom paryski – miało być pięknie, a wyszło jak zwykle… Straszna szkoda, że odechciało im się starać.

Iwona K
Gość
Iwona K

Wróciłam właśnie w czwartek z Lwowa 🙂 Krótka wycieczka bo na 3 noce ale i tak oczarowało bardzo mnie to miasto! We wspominanym przez Ciebie Baczewskim byłam ale nie jeść tylko wejść na ich dach – można to zrobić z przewodnikiem a oprowadzał nas po 5 niedostępnych turystycznie dachach Ihor 🙂 Przed wejściem do restauracji była gigantyczna kolejka bo jeszcze nie wpuszczali ludzi – ubranych, że “ą” i “ę”. Na wyjściowe, szybkie śniadanie mogę polecić “Pyzatą Chatę”, coś w stylu stołówki – wybierasz sobie z dużego asortymentu na tacę co chcesz i płacisz. A na dolnej kondygnacji mnóstwo ciast i… Czytaj więcej »

Gosia Gos
Gość
Gosia Gos

Trochę come back do starego postu.. Aniu, jaki masz rozmiar tej białej sukienki? Zakochałam się!

Bruu
Gość
Bruu

byłam dziś w tej restauracji i jestem oczarowana 🙂 obsługą, cenami oraz jakością, daniami i sposobem podania. Nawet sernik z dymem zamówiłam a normalnie nie zamawiam ciast 😉

Agnieszka
Gość

My byliśmy pod koniec sierpnia, weszliśmy jako drudzy, były i naleśniki i serniczki pieczone i najlepszy omlet jaki w życiu jadłam, smażony na kuchni opalanie drewnem, kolacje to już bajka. Nie mogę się doczekać kiedy znowu tam polecę 🙂

Previous
Czego zakazuję w Ugandzie i czyszczenie toalet [TYGODNIK]
Baczewski Lwów – zanim zjesz tam na śniadanie i gdzie lepiej je zjeść [ceny 2018]