Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Jak dostać się na Ukrainę? Pociąg, samolot, autobus, pieszo – porównanie z cenami 2018

Przekraczanie granicy pomiędzy Polską a Ukrainą może być lekkie albo męczące. Miałam okazję czynić to na różne sposoby, a dla Was zebrałam swoje doświadczenia w postaci wpisu z odpowiedziami na zadawane mi pytania.
Jedna uwaga – jestem tylko człowiekiem, niektóre rzeczy mogły się zmienić, inne nie być normą a wyjątkiem – jeśli coś się nie zgadza, napisz w komentarzu, pomożesz w ten sposób osobom, które jak każdy za pierwszym razem mają mnóstwo pytań i wątpliwości 🙂
AUTOBUS:
Z Krakowa, Warszawy, Bydgoszczy, Wrocławia i wielu innych polskich miast można złapać bezpośredni autobus do Lwowa, Kijowa i pewnie jeszcze w kilka miejsc na Ukrainie. Mam za sobą podróż autobusem SheVabus z Wrocławia do Lwowa oraz powrót Lwów-Warszawa linią ecolines.
Za pierwszym razem zamiast komfortowego (jak w ofercie) autobusu jechałam starym ukraińskim klekotem. Wifi? Tylko po stronie polskiej. Podróż trwała o 5(!) godzin więcej niż miała, ze względu na długi postój na granicy (po obu stronach). Zaznaczam, że nie był to szczyt sezonu. Autobus przewoził głównie Ukraińców, stąd wnikliwe kontrole.
Przekraczanie granicy z Ukrainą autobusem
Granica: Po stronie polskiej stanie, stanie, stanie i jeszcze raz stanie. Do autobusu wsiadają celnicy, zabierają paszporty. Wracają z paszportami. Kawałek “podjeżdżania” jak to w korku i wchodząc “pograniczniki” z Ukrainy. Zabierają paszporty po czym wracają z nimi. Może paść pytanie o cel podróży. Wiza wbita jest na 90 dni. 
Powrót wyglądał analogicznie, z tą różnicą że na granicy po polskiej stronie trzeba było wyjąć wszystko z autobusu i ze swoim bagażem przejść przez kontrolę w budynku. Działo się to nocą i było bardzo zimno. Celniczka pozwoliła nam wejść do środka budynku byśmy nie marzły i widząc, że jesteśmy z Polski sprawdziła nas pobieżnie. Być może trafiłam na niemiłą zmianę, ale celnik strasznie wyśmiewał się z Ukraińca, który miał wizę studencką (?) i jechał na poprawkę. Pozwolił sobie na niestosowny komentarz o tym, że zabiera miejsca Polakom, że uczyć się nie chce. Kontrole Ukraińców były bardzo wnikliwe. 
Oczywiście rozumiem, że taka praca, ale można było chociaż dla niepoznaki i nas skontrolować, czułam się bardzo dziwnie.
Plusy: Bez żadnych przesiadek. Bilety do kupienia przez Internet (lepiej mieć wydrukowane) i dostępne np. na  busradar.pl cena: ok. 60-80 zł, zdarza się i 120.
AUTEM:
Bardzo podobnie, jednak osobiście tego nie przeżyłam. W internecie można znaleźć kamerki pokazujące jak wygląda aktualna sytuacja na granicy. Z relacji znajomych wiem, że rozsądniej jest zostawić auto w Medyce na parkingu i przekroczyć granicę pieszo.
PIESZO:
Tak przekraczałam granicę w kwietniu tego roku. Aby to zrobić, jechałam pociągiem z Krakowa (Płaszowa) do Przemyśla. Bez żadnych zniżek (studenckiej ani za wcześniejszą rezerwację) taki bilet kosztuje 45 zł. Pociąg jedzie 3 godziny, my wybraliśmy ten o 3:54 w nocy/rano 🙂
Następnie po wyjściu z tunelu w Przemyślu kierujemy się na parking z którego odjeżdżają busy. Czynią to co 15 minut, taka przyjemność kosztuje 2 zł i już jesteśmy w Medyce, tuż przy granicy.
Spacer do granicy to jakieś 7 minut.
Kierujemy się do przejścia granicznego oznaczonego “UE”. Kolejka była tylko jedna, ponieważ czynna była jedna budka. Nie zważając na to idziesz bokiem i pytasz pogranicznika czy otworzą drugie okienko. Poprosi Cię o paszport i z głowy.
Ukraińcy patrzą na Ciebie spode łba i nie są to miłe spojrzenia, ale jako członkowie UE mamy do tego prawo.
Następnie dość długi spacerek i kolejny budynek, tym razem po stronie Ukraińskiej. Jest tam (przynajmniej gdy ja przekraczałam granicę) jedna wspólna kolejka. Za to idzie dość sprawnie.
Znowu spacer i jesteś na Ukrainie.
O tym co robić dalej opowiem później 🙂
POCIĄGIEM
Bezpośredni Pociąg Warszawa-Lwów jedzie nocą i ma postój w Krakowie. Bilety można kupić wyłącznie na dworcu w kasie międzynarodowej. Przedziały sypialne są trzyosobowe i wyglądają tak:
Nie są to najbardziej komfortowe łóżka na świecie, ale są. Pociąg jest bezpieczny. Trafił nam się rozmowny konduktor opowiadający o wszystkim 😉 W ramach biletu jest woda, herbata i poczęstunek – u nas to były chyba muffinki. Oprócz trzech łóżek (jeśli podróżujesz ze znajomymi, warto z jednego zrobić na jakiś czas kanapę) jest szafka i stolik z umywalką. Koszt biletu to ok. 200 zł, cennika na stronie PKP nie ma, trzeba dowiadywać się w kasach. 
Przekraczanie granicy nie jest trudne – do pociągu wsiada straż graniczna, sprawdza paszporty, oddaje. To samo po obu stronach, wracając można zostać poproszonym o pokazanie plecaka/walizki. Po stronie Ukraińskiej kontrola była z psami wyszkolonymi do wyczuwania papierosów i narkotyków.
MINUSY: Przed granicą wagony (z pasażerami) są podnoszone i dostosowuje się szerokość kół do torów, które na Ukrainie są szersze od naszych. Podczas tej operacji nasz wagon się zepsuł. Po dezinformacji dano nam bilety z jakąś adnotacją i zarządzono przesiadkę do autobusu z dywanami na ścianach i podłodze.
Wcześniej mieliśmy cały przedział dla siebie, teraz przydzielono nas po jednej osobie do przedziałów obcych ludzi. Szczerze mówiąc – nie widziało mi się budzić Iwana i Borysa by rozłożyć swoje łóżko i zdecydowałam się przesiedzieć te dwie godziny na korytarzu. Podobny przedział wylosował się Oli, ale przygarnęły nas do siebie dwie sympatyczne Ukrainki, które nie spały, a siedziały. Było bardzo ciasno, ale na korytarzu nie było w ogóle miejsca, więc jestem im za to wdzięczna 😉 
Niezależnie od środka transportu – koniecznie warto zobaczyć dworzec we Lwowie. Jest piękny.
A konduktorzy… sami zobaczcie. KLASA!
Pociąg Lwów-Przemyśl albo Przemyśl – Lwów
Bardzo sensowne rozwiązanie, wracaliśmy tak ze Lwowa. Bilet można kupić w kasach międzynarodowych – (kasa numer dwa) gdzie bez problemu dogadacie się po polsku. Pociąg jest duży i dostosowany do szerokich torów, dwa rzędy po trzy osoby. Cena? ok. 30 zł
Wsiadasz we Lwowie, wysiadasz w Przemyślu (lub odwrotnie). Strażnicy wsiadają do pociągu i sprawdzają paszporty, w drodze powrotnej sprawdzano bagaże na wyrywki, jednak (miałam wrażenie), że dotyczyło to zdecydowanie częściej Ukraińców niż Polaków. Podróż trwała trzy godziny. Pociąg jest komfortowy.
SAMOLOT:

Najszybciej, z Wrocławia to godzina i dwadzieścia minut, ale trzeba doliczyć czas na odprawę. Minusem jest limit płynów, chyba że dokupujesz bagaż rejestrowany. Ja uwielbiam nalewkę z “pijanej wiśni”, więc jest to dla mnie minus (w tym roku niestety wisienki w srodku nie były tak słodkie jak rok i dwa lata temu…). Bilety można upolować już za 39 zł, a bardzo często poniżej 100 zł. 
Rzuć okiem na mój wpis: jak szukać tanich lotów, gdzie opisuję procedurę krok po kroku 🙂
Ważne: na lotnisku we Lwowie musisz mieć wydrukowany bilet. Apka nie przejdzie.
Co ja bym wybrała? Który sposób jest najlepszy?
Uważam, że nie ma czegoś takiego jak “najlepszy sposób”. Dla jednego cenniejszy jest czas, dla drugiego pieniądze. Nasza przygoda w pierwszą stronę trwała dłużej niż zakładaliśmy. Mimo malutkich kolejek na granicy, w mieszkaniu byliśmy dopiero o trzynastej (sic!). Również ciężką walizkę nieprzyjemnie się ciągnie przez przejście graniczne.
Z perspektywy czasu:
Wybrałabym samolot albo pociąg do Przemyśla i zsynchronizowany z nim pociąg Przemyśl-Lwów.
Przekroczyłam granicę, co teraz?
Tuż po przekroczeniu granicy w Medyce można spotkać kierowców oferujących podwózkę (wprost do hotelu/mieszkania). Bez targowania rzucali kwotą 100 zł. 
Kawałeczek dalej (skręca się w lewo) jest parking z którego odjeżdżają żółte busiki. Taki busik nazywa się marszrutka.
Bilety kupuje się w kasie obok za UAH (warto wymienić kilka przed granicą lub tuż za, ale najbardziej opłaca się wymieniać walutę już we Lwowie). 53 UAH to ok. 6.90 zł.
Trzęsie i jest zabawnie, ale uwaga – marszrutki nie dojeżdżają już do samego centrum ani na dworzec, tylko na totalne obrzeża. Minęło nas z dziesięć autobusów, żaden nie jechał do miasta, więc wezwaliśmy ubera.
Warto więc mieć wcześniej kartę z Internetem. Nauczona swoimi błędami polecam poproszenie kogoś w sklepie na granicy o jej uruchomienie – mój internet zaczął działać po godzinie walki.
Karta Vodafone Red (z  3 GB internetu) kosztowała 70 albo 75 UAH. Podobno lepszy jest KIYVSTAR.
Uber z zadupia do centrum kosztował 12 zł i jest to najwyższa kwota za ubera, jaką przyszło nam zapłacić.
Jeśli jedziesz większą grupą, można rozważyć sens brania taksówki/prywatnego przewoźnika od granicy w Szegini do centrum Lwowa, przy targowaniu się to może wynieść 20 zł od osoby, więc całkiem uczciwie.

Można wywieźć legalnie z Ukrainy 2 paczki papierosów (nie palę, ale kupiłam kultowe Sobranie) oraz 1 litr alkoholu powyżej 22 procent (wódka, spirytus, koniak itp.) albo 2 litry alkoholu o mocy do 22 procent. Dodatkowo przywieźć można 16 litrów piwa i 4 litry wina niemusującego.

Uwaga – podróżując samolotem można przewieźć 10 paczek papierosów. Wybieram się w maju do Kijowa i chociaż nie palę, zamierzam kupić papierosy dla palących znajomych. Koszt paczki papierosów na Ukrainie to 2-4 zł, bardzo drogie Sobranie kosztują 8-9 zł.
Jeśli masz jakieś pytania…daj znać.
Tylko proszę bez głupich o to, czy trzeba mieć paszport, bo na kartę biedronki nie wpuszczają 😉
Powiązane: co przywieźć z Ukrainy -lista przygotowana przez Ukrainkę

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

19
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
13 Comment authors
aniamalujeMartaAnna M.bambiklaudiaJoanna ga Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anna M.
Gość
Anna M.

Mam pytanie o wymianę hrywien – w Polsce czy bezpośrednio we Lwowie? Kojarzysz jaka była różnica? 🙂 Pozdrawiam! Mój wyjazd już w lipcu 🙂

Marta
Gość
Marta

Ja kupowałam w ubiegłym roku w Polsce za 100 zł 550hr. We Lwowie dostałam za tyle samo 690hr 😀👩 więc ogromna różnica.

hf
Gość
hf

nie wszystkie pociągi z Warszawy na ukrainę jadą przez Kraków… wiele jedzie przez Lublin.

aniamaluje
Gość

O, takiej informacji nie uzyskałam w okienku gdy kupowałam bilety. Może komuśsię przyda, dzięki!

Razem w górach
Gość

Ciekawe z tą marszrutką, bo nas zawiozła pod sam dworzec 😉 Może tylko wybrane jadą do centrum? Jeśli chodzi o pamiątki z Ukrainy to dla nas hitem jest chałwa ♥ A po tym wpisie znowu zapragnęliśmy jechać na Ukrainę 🙂 Dzięki Aniu!

aniamaluje
Gość

Podobno to się zmieniło jakiś czas temu… warto pytać kierowcę o to dokąd dojeżdża.

bambiklaudia
Gość
bambiklaudia

Gdzie kupić kartę z Internetem? 🙂

aniamaluje
Gość

W niemal każdym kiosku, ja kupiłam w spożywczym po przekroczeniu granicy 😉 w tej strefie każdy mówi po polsku przynajmniej “troszku”

Bee
Gość
Bee

Ja póki co nie trafiłam na idealny sposób. Przetestowałam samochód (dramat), samochód na Medyce, piechotka i marszruta (trochę mniejszy dramat) i autobus. Najkrócej i najtaniej wyszedł nas autobus, ale udało nam się kupić bilety z Krakowa za 30zł w dwie strony, a samochodem zawsze jechaliśmy w weekend majowy, wiec kolejki na granicach były nawet do przejścia pieszego. 🙁 Znajomi testowali pociąg z przesiadką w Przemyślu, ale to też trochę zajmuje, bo pociąg z Krakowa jest około 9, a samym Lwowie byli około 17.

Paulina z simplistic.pl
Gość

Mój mąż już od kilku lat wspomina, że chciałby odwiedzić Lwów, więc zapisuję Twój post. 😀

Joanna ga
Gość
Joanna ga

Ja mam info jeżeli chodzi o jazde do Lwowa samochodem i z doświadczenia tych ludzi absolutnie odradzam. Ewidentnie po przekroczeniu granicy byli śledzeni. Podejrzewają, że ze względu na samochód i wprawdzie u nas to auto to żaden szał choć porządne i nieawaryjne tak na Ukrainie są luksusem. To, że nic się nie stało najprawdopodobniej zawdzięczają ukraińskiej policji, która zatrzymała sobie owych państwa by wymusić łapówkę xD Z ich opisów wiem też, że parkingi strzeżone… ech. Jakieś obdrapane podwórko bez żywego ducha i tyle. mieliśmy w planach z chłopakiem pojechanie samochodem, ale po takich rewelacjach, zdecydowaliśmy się na autobus. Co do… Czytaj więcej »

Ala
Gość
Ala

U Marty z urodaiwlosy.pl też pojawił się post o Lwowie – byłyście tam razem czy to zbieg okoliczności?

aniamaluje
Gość

spotkaliśmy się, że w tym samym czasie to zbieg okoliczności, nasze daty nie pokrywały się w 100% ale udało nam się skoczyć większą ekipą w kilka miejsc 🙂

Ania Kalemba
Gość

Mi się zawsze marzył Lwów po Twoich wpisach! No i udało się! Jadę we wrześniu 🙂

aniamaluje
Gość

Super! Mam nadzieje ze Ci się spodoba 🙂

Lidia z amerykaija.pl
Gość

Nie myślałam wcześniej o wycieczce do Lwowa, ale muszę powiedzieć, że oglądałam z zaciekawieniem Twoje InstaStories i rozbudziłaś bardzo moją ciekawość. I nawet pomyślałam, że będąc latem w Polsce można by zrobić wypad. Pozdrowienia.

aniamaluje
Gość

Baaardzo polecam 🙂

Jolanta Libront
Gość
Jolanta Libront

Pytanie za 100pkt^^ czy na Ukrainie są takie same gniazdka jak u nas? ;>

aniamaluje
Gość

Tak jest! 🙂

Previous
Niebezpieczne biustonosze i okna dla Jezusa i robale [TYGODNIK]
Jak dostać się na Ukrainę? Pociąg, samolot, autobus, pieszo – porównanie z cenami 2018