Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Piszecie, że:
👉 N-ele z km widzą pomalowane rzęsy lub paznokcie, ale śladów po samookaleczeniach już nie. Lub pada "zakryj to".
👉 Uczniom ze szkół plastycznych jakoś dziwnie strój nie odbiera inteligencji. Czymś się różnią?
👉 Zasady utrwalają kulturę gwałtu. To dziewczynki mają "nie rozpraszać chłopców". A może oni powinni się skupiać? Ślinią się też na widok n-elek, co to zmienia?
👉 Wzmacniamy przekaz ALBO mądra, ALBO pomalowana. To złe!
👉 Obrywacie za naturalną oprawę oczu. Bo n-elka "nie wierzy". Nie pada PRZEPRASZAM.
👉"to kwestia szacunku". Dla mnie szacunek, to bycie przygotowanym do lekcji, mówienie "dzień dobry" i "przepraszam". Nauka to 46h tygodniowo, dorośli pracują 40h. Kiedy wyrażać się ubiorem? Rudym powiecie, że mogą być rudzi po pracy?
👉 Jeśli obrażają cię  różowe włosy, to przemyśl swoje wartości.
👉 Przypięłam w relacjach opinię prawną. Zasady są niezgodne z prawem.
👉 i seksistowskie wobec każdej płci. 👉 Są głosy o bardzo przesadnym stroju w szkole. Rozumiem. ale zakaz ani groźba nic nie zmienią. Może warto porozmawiać?

Bolą wiadomości o samookaleczeniach. Popłakałam się. Te same n-elki siłą zmywają komuś makijaż płynem do naczyń, ale siniaków bitego ucznia nie widzą. Dręczonym radzą: "spróbuj się więcej uśmiechać".
👉 Strój dodaje  pewności siebie. Bez względu, czy to kolczyk w nosie, czy t-shirt z napisem "I'm lesbian". Dostajecie uwagi za odzież i akcesoria z tęczą.  Psychologia i socjologia mówią o potrzebie ekspresji, przynależności, manifestowania swoich przekonań, ale te spory wciąż wygrywa "KIEDYŚ TO BYŁO, KRÓTKO SIĘ TRZYMAŁO" i "JA SWOJE WIEM". Co wiesz? Że oceniasz ludzi po wyglądzie? Gratulacje!

Na szczęście mamy wielu cudownych n-eli. Dla nich ważne jest przygotowanie do lekcji i nie oceniają za wygląd. Dziękuję za Wasz za otwarty umysł.Jesteście wspaniali!

PS. Mam AZS, stres nasila objawy. Z emocji znowu mam czerwony skalp, skóra się sypie. Represje i karność ze strony nauczycieli zaostrzają objawy np. łuszczycy i trądziku, o czym piszecie. Dobro uczniów to atmosfera szacunku, zaufania i życzliwości. Nie ciągłego stresu i strachu. #aniamaluje #protest #szkoła #szacunek

Piszecie, że: 👉 N-ele z...

„opowiada takie rzeczy, to niech nie dziwi się, że traktują ją przedmiotowo” Nie wiem po co szykuję się do podróży do Azji - przeżyłam podróż w czasie😱Jestem w szoku, że moje stories wywołały takie reakcje i część z Was uważa, że skoro autorka nagrała film z poradami jak zrobić partnerowi dobrze, to daje innym prawo by ją obrażać. Jakie prawo?! Czy kobieta nie może lubić seksu i swojej seksualności? Poczytałam z rana kilka wiadomości w duchu „no sorry taka prawda!” „Opowiada to się nie dziwi!”, że przecieram oczy. Obejrzałam ten filmik i wiecie co? Można go streścić do „rób to z radochą, a nie jak za karę”. To wywołuje takie oburzenie?! Laski! Gdyby facet nagrał film w którym radzi pieścić partnerki z radością a nie tylko by w dwie minuty „odbębnić grę wstępną”, to byście pisały „wreszcie ktoś to powiedział” „taka prawda” „rację ma”.
Zachowanie typowe dla studenta I roku filozofii, który rozstrzyga dawno rozstrzygnięte spory. Nie wiem czy wiecie- doszliśmy już dawno do wniosku, że: 1) sukienka nie gwałci - krótka, obcisła, strój nie ma nic do rzeczy. 2)Nawet jeśli dziewczyna jest striptizerką, to nie można dotykać jej bez jej zgody 3) Prostytutkę też można zgwałcić
Tymczasem u nas wszystkie spory wciąż wygrywa „ja swoje wiem”😱.
Pamiętam jak w 2016 wrzuciłam post z zachętą do posiadania „masażera osobistego”. To był mały, dyskretny, ładny gadżet. Post miał jakieś chore zasięgi, bo mnóstwo osób go sobie wysłało z komentarzem, że ta Aniamaluje to wstydu nie ma, całkiem odpłynęła, takie rzeczy publicznie. Kilka osób się pomyliło i zamiast obgadać mnie do koleżanki, wysłało to do mnie.
Pomyślałam wtedy - wow, czuję się jak podróżnik w czasie, jakbym przybyła z przyszłości, może kiedyś to nie będzie tabu. 
Mamy 2020 a ja liczę, że na takie komentarze będziemy kiedyś patrzeć jak na wystawianie kobietom mandatów za bycie na plaży w bikini, bo to nieobyczajne. 
#aniamaluje #szczerze_pisząc 
#lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

„opowiada takie rzeczy, to niech...

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać się z ogłaszaniem tego światu, poprzednio napaliłam się na lot przez Chiny, znalazłam w Google zdjęcie każdego jednego przystanku (na Mur Chiński potrzebowałam chyba 3 przesiadek!) i chciałam zrobić to na dziko, ale pojawił się wirus i tyle z moich planów. 
Lecę do Bangkoku, z Bangkoku na Bali, dalej nie mam żadnych lotów, ale będzie grany Wietnam.
Ciągle pytacie, czy się nie boję sama. Boję, ale nie w tym sensie o który zazwyczaj pytacie. Boję się, że wszystko zepsuła komercha.
O siebie się nie boję, opalałam się topless na plaży dilerów, nic głupszego już nie mogę zrobić, serio😁. Poza tym w takiej podróży nie będę sama, mam łatwość poznawania ludzi, przyciągania przygód i wielkich przypałów!

#podróże #podróżemałeiduże #plaża #girlswhotravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #solofemaletraveler #solofemaletravel #beachlife #azja #wakacje

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać...

Jak dostać się na Ukrainę? Pociąg, samolot, autobus, pieszo – porównanie z cenami 2018

Przekraczanie granicy pomiędzy Polską a Ukrainą może być lekkie albo męczące. Miałam okazję czynić to na różne sposoby, a dla Was zebrałam swoje doświadczenia w postaci wpisu z odpowiedziami na zadawane mi pytania.
Jedna uwaga – jestem tylko człowiekiem, niektóre rzeczy mogły się zmienić, inne nie być normą a wyjątkiem – jeśli coś się nie zgadza, napisz w komentarzu, pomożesz w ten sposób osobom, które jak każdy za pierwszym razem mają mnóstwo pytań i wątpliwości 🙂
AUTOBUS:
Z Krakowa, Warszawy, Bydgoszczy, Wrocławia i wielu innych polskich miast można złapać bezpośredni autobus do Lwowa, Kijowa i pewnie jeszcze w kilka miejsc na Ukrainie. Mam za sobą podróż autobusem SheVabus z Wrocławia do Lwowa oraz powrót Lwów-Warszawa linią ecolines.
Za pierwszym razem zamiast komfortowego (jak w ofercie) autobusu jechałam starym ukraińskim klekotem. Wifi? Tylko po stronie polskiej. Podróż trwała o 5(!) godzin więcej niż miała, ze względu na długi postój na granicy (po obu stronach). Zaznaczam, że nie był to szczyt sezonu. Autobus przewoził głównie Ukraińców, stąd wnikliwe kontrole.
Przekraczanie granicy z Ukrainą autobusem
Granica: Po stronie polskiej stanie, stanie, stanie i jeszcze raz stanie. Do autobusu wsiadają celnicy, zabierają paszporty. Wracają z paszportami. Kawałek “podjeżdżania” jak to w korku i wchodząc “pograniczniki” z Ukrainy. Zabierają paszporty po czym wracają z nimi. Może paść pytanie o cel podróży. Wiza wbita jest na 90 dni. 
Powrót wyglądał analogicznie, z tą różnicą że na granicy po polskiej stronie trzeba było wyjąć wszystko z autobusu i ze swoim bagażem przejść przez kontrolę w budynku. Działo się to nocą i było bardzo zimno. Celniczka pozwoliła nam wejść do środka budynku byśmy nie marzły i widząc, że jesteśmy z Polski sprawdziła nas pobieżnie. Być może trafiłam na niemiłą zmianę, ale celnik strasznie wyśmiewał się z Ukraińca, który miał wizę studencką (?) i jechał na poprawkę. Pozwolił sobie na niestosowny komentarz o tym, że zabiera miejsca Polakom, że uczyć się nie chce. Kontrole Ukraińców były bardzo wnikliwe. 
Oczywiście rozumiem, że taka praca, ale można było chociaż dla niepoznaki i nas skontrolować, czułam się bardzo dziwnie.
Plusy: Bez żadnych przesiadek. Bilety do kupienia przez Internet (lepiej mieć wydrukowane) i dostępne np. na  busradar.pl cena: ok. 60-80 zł, zdarza się i 120.
AUTEM:
Bardzo podobnie, jednak osobiście tego nie przeżyłam. W internecie można znaleźć kamerki pokazujące jak wygląda aktualna sytuacja na granicy. Z relacji znajomych wiem, że rozsądniej jest zostawić auto w Medyce na parkingu i przekroczyć granicę pieszo.
PIESZO:
Tak przekraczałam granicę w kwietniu tego roku. Aby to zrobić, jechałam pociągiem z Krakowa (Płaszowa) do Przemyśla. Bez żadnych zniżek (studenckiej ani za wcześniejszą rezerwację) taki bilet kosztuje 45 zł. Pociąg jedzie 3 godziny, my wybraliśmy ten o 3:54 w nocy/rano 🙂
Następnie po wyjściu z tunelu w Przemyślu kierujemy się na parking z którego odjeżdżają busy. Czynią to co 15 minut, taka przyjemność kosztuje 2 zł i już jesteśmy w Medyce, tuż przy granicy.
Spacer do granicy to jakieś 7 minut.
Kierujemy się do przejścia granicznego oznaczonego “UE”. Kolejka była tylko jedna, ponieważ czynna była jedna budka. Nie zważając na to idziesz bokiem i pytasz pogranicznika czy otworzą drugie okienko. Poprosi Cię o paszport i z głowy.
Ukraińcy patrzą na Ciebie spode łba i nie są to miłe spojrzenia, ale jako członkowie UE mamy do tego prawo.
Następnie dość długi spacerek i kolejny budynek, tym razem po stronie Ukraińskiej. Jest tam (przynajmniej gdy ja przekraczałam granicę) jedna wspólna kolejka. Za to idzie dość sprawnie.
Znowu spacer i jesteś na Ukrainie.
O tym co robić dalej opowiem później 🙂
POCIĄGIEM
Bezpośredni Pociąg Warszawa-Lwów jedzie nocą i ma postój w Krakowie. Bilety można kupić wyłącznie na dworcu w kasie międzynarodowej. Przedziały sypialne są trzyosobowe i wyglądają tak:
Nie są to najbardziej komfortowe łóżka na świecie, ale są. Pociąg jest bezpieczny. Trafił nam się rozmowny konduktor opowiadający o wszystkim 😉 W ramach biletu jest woda, herbata i poczęstunek – u nas to były chyba muffinki. Oprócz trzech łóżek (jeśli podróżujesz ze znajomymi, warto z jednego zrobić na jakiś czas kanapę) jest szafka i stolik z umywalką. Koszt biletu to ok. 200 zł, cennika na stronie PKP nie ma, trzeba dowiadywać się w kasach. 
Przekraczanie granicy nie jest trudne – do pociągu wsiada straż graniczna, sprawdza paszporty, oddaje. To samo po obu stronach, wracając można zostać poproszonym o pokazanie plecaka/walizki. Po stronie Ukraińskiej kontrola była z psami wyszkolonymi do wyczuwania papierosów i narkotyków.
MINUSY: Przed granicą wagony (z pasażerami) są podnoszone i dostosowuje się szerokość kół do torów, które na Ukrainie są szersze od naszych. Podczas tej operacji nasz wagon się zepsuł. Po dezinformacji dano nam bilety z jakąś adnotacją i zarządzono przesiadkę do autobusu z dywanami na ścianach i podłodze.
Wcześniej mieliśmy cały przedział dla siebie, teraz przydzielono nas po jednej osobie do przedziałów obcych ludzi. Szczerze mówiąc – nie widziało mi się budzić Iwana i Borysa by rozłożyć swoje łóżko i zdecydowałam się przesiedzieć te dwie godziny na korytarzu. Podobny przedział wylosował się Oli, ale przygarnęły nas do siebie dwie sympatyczne Ukrainki, które nie spały, a siedziały. Było bardzo ciasno, ale na korytarzu nie było w ogóle miejsca, więc jestem im za to wdzięczna 😉 
Niezależnie od środka transportu – koniecznie warto zobaczyć dworzec we Lwowie. Jest piękny.
A konduktorzy… sami zobaczcie. KLASA!
Pociąg Lwów-Przemyśl albo Przemyśl – Lwów
Bardzo sensowne rozwiązanie, wracaliśmy tak ze Lwowa. Bilet można kupić w kasach międzynarodowych – (kasa numer dwa) gdzie bez problemu dogadacie się po polsku. Pociąg jest duży i dostosowany do szerokich torów, dwa rzędy po trzy osoby. Cena? ok. 30 zł
Wsiadasz we Lwowie, wysiadasz w Przemyślu (lub odwrotnie). Strażnicy wsiadają do pociągu i sprawdzają paszporty, w drodze powrotnej sprawdzano bagaże na wyrywki, jednak (miałam wrażenie), że dotyczyło to zdecydowanie częściej Ukraińców niż Polaków. Podróż trwała trzy godziny. Pociąg jest komfortowy.
SAMOLOT:

Najszybciej, z Wrocławia to godzina i dwadzieścia minut, ale trzeba doliczyć czas na odprawę. Minusem jest limit płynów, chyba że dokupujesz bagaż rejestrowany. Ja uwielbiam nalewkę z “pijanej wiśni”, więc jest to dla mnie minus (w tym roku niestety wisienki w srodku nie były tak słodkie jak rok i dwa lata temu…). Bilety można upolować już za 39 zł, a bardzo często poniżej 100 zł. 
Rzuć okiem na mój wpis: jak szukać tanich lotów, gdzie opisuję procedurę krok po kroku 🙂
Ważne: na lotnisku we Lwowie musisz mieć wydrukowany bilet. Apka nie przejdzie.
Co ja bym wybrała? Który sposób jest najlepszy?
Uważam, że nie ma czegoś takiego jak “najlepszy sposób”. Dla jednego cenniejszy jest czas, dla drugiego pieniądze. Nasza przygoda w pierwszą stronę trwała dłużej niż zakładaliśmy. Mimo malutkich kolejek na granicy, w mieszkaniu byliśmy dopiero o trzynastej (sic!). Również ciężką walizkę nieprzyjemnie się ciągnie przez przejście graniczne.
Z perspektywy czasu:
Wybrałabym samolot albo pociąg do Przemyśla i zsynchronizowany z nim pociąg Przemyśl-Lwów.
Przekroczyłam granicę, co teraz?
Tuż po przekroczeniu granicy w Medyce można spotkać kierowców oferujących podwózkę (wprost do hotelu/mieszkania). Bez targowania rzucali kwotą 100 zł. 
Kawałeczek dalej (skręca się w lewo) jest parking z którego odjeżdżają żółte busiki. Taki busik nazywa się marszrutka.
Bilety kupuje się w kasie obok za UAH (warto wymienić kilka przed granicą lub tuż za, ale najbardziej opłaca się wymieniać walutę już we Lwowie). 53 UAH to ok. 6.90 zł.
Trzęsie i jest zabawnie, ale uwaga – marszrutki nie dojeżdżają już do samego centrum ani na dworzec, tylko na totalne obrzeża. Minęło nas z dziesięć autobusów, żaden nie jechał do miasta, więc wezwaliśmy ubera.
Warto więc mieć wcześniej kartę z Internetem. Nauczona swoimi błędami polecam poproszenie kogoś w sklepie na granicy o jej uruchomienie – mój internet zaczął działać po godzinie walki.
Karta Vodafone Red (z  3 GB internetu) kosztowała 70 albo 75 UAH. Podobno lepszy jest KIYVSTAR.
Uber z zadupia do centrum kosztował 12 zł i jest to najwyższa kwota za ubera, jaką przyszło nam zapłacić.
Jeśli jedziesz większą grupą, można rozważyć sens brania taksówki/prywatnego przewoźnika od granicy w Szegini do centrum Lwowa, przy targowaniu się to może wynieść 20 zł od osoby, więc całkiem uczciwie.

Można wywieźć legalnie z Ukrainy 2 paczki papierosów (nie palę, ale kupiłam kultowe Sobranie) oraz 1 litr alkoholu powyżej 22 procent (wódka, spirytus, koniak itp.) albo 2 litry alkoholu o mocy do 22 procent. Dodatkowo przywieźć można 16 litrów piwa i 4 litry wina niemusującego.

Uwaga – podróżując samolotem można przewieźć 10 paczek papierosów. Wybieram się w maju do Kijowa i chociaż nie palę, zamierzam kupić papierosy dla palących znajomych. Koszt paczki papierosów na Ukrainie to 2-4 zł, bardzo drogie Sobranie kosztują 8-9 zł.
Jeśli masz jakieś pytania…daj znać.
Tylko proszę bez głupich o to, czy trzeba mieć paszport, bo na kartę biedronki nie wpuszczają 😉
Powiązane: co przywieźć z Ukrainy -lista przygotowana przez Ukrainkę

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

19
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
13 Comment authors
aniamalujeMartaAnna M.bambiklaudiaJoanna ga Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anna M.
Gość
Anna M.

Mam pytanie o wymianę hrywien – w Polsce czy bezpośrednio we Lwowie? Kojarzysz jaka była różnica? 🙂 Pozdrawiam! Mój wyjazd już w lipcu 🙂

Marta
Gość
Marta

Ja kupowałam w ubiegłym roku w Polsce za 100 zł 550hr. We Lwowie dostałam za tyle samo 690hr 😀👩 więc ogromna różnica.

hf
Gość
hf

nie wszystkie pociągi z Warszawy na ukrainę jadą przez Kraków… wiele jedzie przez Lublin.

aniamaluje
Gość

O, takiej informacji nie uzyskałam w okienku gdy kupowałam bilety. Może komuśsię przyda, dzięki!

Razem w górach
Gość

Ciekawe z tą marszrutką, bo nas zawiozła pod sam dworzec 😉 Może tylko wybrane jadą do centrum? Jeśli chodzi o pamiątki z Ukrainy to dla nas hitem jest chałwa ♥ A po tym wpisie znowu zapragnęliśmy jechać na Ukrainę 🙂 Dzięki Aniu!

aniamaluje
Gość

Podobno to się zmieniło jakiś czas temu… warto pytać kierowcę o to dokąd dojeżdża.

bambiklaudia
Gość
bambiklaudia

Gdzie kupić kartę z Internetem? 🙂

aniamaluje
Gość

W niemal każdym kiosku, ja kupiłam w spożywczym po przekroczeniu granicy 😉 w tej strefie każdy mówi po polsku przynajmniej “troszku”

Bee
Gość
Bee

Ja póki co nie trafiłam na idealny sposób. Przetestowałam samochód (dramat), samochód na Medyce, piechotka i marszruta (trochę mniejszy dramat) i autobus. Najkrócej i najtaniej wyszedł nas autobus, ale udało nam się kupić bilety z Krakowa za 30zł w dwie strony, a samochodem zawsze jechaliśmy w weekend majowy, wiec kolejki na granicach były nawet do przejścia pieszego. 🙁 Znajomi testowali pociąg z przesiadką w Przemyślu, ale to też trochę zajmuje, bo pociąg z Krakowa jest około 9, a samym Lwowie byli około 17.

Paulina z simplistic.pl
Gość

Mój mąż już od kilku lat wspomina, że chciałby odwiedzić Lwów, więc zapisuję Twój post. 😀

Joanna ga
Gość
Joanna ga

Ja mam info jeżeli chodzi o jazde do Lwowa samochodem i z doświadczenia tych ludzi absolutnie odradzam. Ewidentnie po przekroczeniu granicy byli śledzeni. Podejrzewają, że ze względu na samochód i wprawdzie u nas to auto to żaden szał choć porządne i nieawaryjne tak na Ukrainie są luksusem. To, że nic się nie stało najprawdopodobniej zawdzięczają ukraińskiej policji, która zatrzymała sobie owych państwa by wymusić łapówkę xD Z ich opisów wiem też, że parkingi strzeżone… ech. Jakieś obdrapane podwórko bez żywego ducha i tyle. mieliśmy w planach z chłopakiem pojechanie samochodem, ale po takich rewelacjach, zdecydowaliśmy się na autobus. Co do… Czytaj więcej »

Ala
Gość
Ala

U Marty z urodaiwlosy.pl też pojawił się post o Lwowie – byłyście tam razem czy to zbieg okoliczności?

aniamaluje
Gość

spotkaliśmy się, że w tym samym czasie to zbieg okoliczności, nasze daty nie pokrywały się w 100% ale udało nam się skoczyć większą ekipą w kilka miejsc 🙂

Ania Kalemba
Gość

Mi się zawsze marzył Lwów po Twoich wpisach! No i udało się! Jadę we wrześniu 🙂

aniamaluje
Gość

Super! Mam nadzieje ze Ci się spodoba 🙂

Lidia z amerykaija.pl
Gość

Nie myślałam wcześniej o wycieczce do Lwowa, ale muszę powiedzieć, że oglądałam z zaciekawieniem Twoje InstaStories i rozbudziłaś bardzo moją ciekawość. I nawet pomyślałam, że będąc latem w Polsce można by zrobić wypad. Pozdrowienia.

aniamaluje
Gość

Baaardzo polecam 🙂

Jolanta Libront
Gość
Jolanta Libront

Pytanie za 100pkt^^ czy na Ukrainie są takie same gniazdka jak u nas? ;>

aniamaluje
Gość

Tak jest! 🙂

Previous
Niebezpieczne biustonosze i okna dla Jezusa i robale [TYGODNIK]
Jak dostać się na Ukrainę? Pociąg, samolot, autobus, pieszo – porównanie z cenami 2018