Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Rozwojowy czwartek : podziękuj za cudowny rok + bonus: rozliczam się z celów za 2013

     Wierzę, że każdy rok niesie nam dobre rzeczy. Oczywiście – stawia też przed nami wyzwania, ale uzyskałam spokój i harmonię duszy i wiem, że nie stawia przed nami nic, czemu nie potrafilibyśmy sprostać. Wszystko ma swój cel… nie sądziłam, że jako osoba z przyczepioną metką “nieuleczalne” napiszę kiedyś takie słowa. Ani, że będę w takim miejscu.
Przygotowałam dla Ciebie specjalne ćwiczenie. Zdradzę też, jak poszło mi z moimi celami za 2013 rok

   Być może nie będziesz zachwycony, ale nie przygotowałam arkusza. Nie śmiałabym – nie mam mocy przypuszczania, ile miejsca zajmie Ci to ćwiczenie. Nie chcę też ograniczać Cię formą. Być może zamiast zapisywania konkretnych punktów, wybierzesz kolaż zdjęć z podpisami. Albo ręczne bazgroły. Niech to ćwiczenie wyraża Ciebie.

Moim odkryciem tego roku jest praktykowanie wdzięczności. Jest to słowo przewijające się w wypowiedziach niemal każdego człowieka sukcesu. Tak oczywiste, że automatycznie pomijane.

>ZOBACZ TEŻ : ćwiczenie które sprawi, że momentalnie poczujesz się bardziej szczęśliwy<

Chciałabym, abyś ten rok pożegnał z poczuciem wdzięczności. Za całe dobro, które Ci się w nim przytrafiło. Za każdy, najmniejszy nawet sukces. Za brak porażki. I za wyzwania, które przed Tobą postawił, nawet, jeśli w tej chwili postrzegasz je jako ciężkie i ich nie rozumiesz. 

Usiądź wygodnie, pozwól myślom płynąć i…podziękuj za to wszystko. Być może pomocne okaże się przejrzenie zdjęć w telefonie, albumu, tablicy na facebooku – zerknij, coś Cię w tym roku trapiło, fascynowało, jakimi sukcesami dzieliłeś się ze światem. A może prowadzisz pamiętnik? Albo blog? Będzie Ci jeszcze łatwiej 😉

Zależy mi na tym, aby przed końcem roku udało Ci się uporządkować myśli. Zamknąć kolejny, dobry rozdział.

Za co ja jestem wdzięczna? Połączę odpowiedź na to pytanie z rozliczeniem się z celów jakie postawiłam sobie do realizacji (ich lista znajduje się tutaj). Na blogu podzieliłam się jedynie kilkoma, nazwijmy je roboczo “publicznymi”. Było wiele celów, które postanowiłam zachować dla siebie, ze względu na ich osobisty charakter.

Muszę z dumą ogłosić swój sukces. Większość udało mi się pomyślnie zrealizować. Zawiodłam ze szpagatem, mostkiem ze stania i zdrowymi włosami (były ładne, ale je rozjaśniłam ;)). Nie udało mi się też stworzyć rezerwy finansowej. Jest to związane z tym, że …. udało mi się zrealizować w znacznej mierze mój główny cel – przejęcie kontroli nad własnym zdrowiem.

Za co jestem zatem wdzięczna w 2013 roku?

Przede wszystkim za to, że udało mi się odstawić wszystkie lekarstwa. W grudniu, kiedy o tym pisałam, większość osób z mojego otoczenia sądziło, że to skończy się raczej źle. A jednak…czułam, że tak podpowiada mi moje ciało i serce. Nie widziałam dla siebie ratunku w tym, co oferuje medycyna. Ta zawiodła mnie na całej linii. Dziękuję za odwagę do podjęcia tej decyzji i za to, że zeszłam z lekarstw, szczególnie ze sterydów. Dziękuję, że nie zwątpiłam i nie poddałam się w najtrudniejszym momencie, jakim jest krótkotrwałe i bardzo odczuwalne pogłębienie się objawów.

Jestem też wdzięczna za to, że jakimś cudem trafiłam na badania o kapsaicynie. Że ich nie zrozumiałam, i w desperacji napisałam maila do profesora z Uniwersytetu Kalifornijskiego. A raczej – do PR-u tej uczelni. Dziękuję za to, że osoba która odczytała ten mail potraktowała go serio, i dała mi kontakt do kogoś, kto zna tego profesora. Dziękuję za to, że rozwiał moje wątpliwości i przyjrzał się wirtualnie mojemu przypadkowi. Że mogłam wysłać mu całą dokumentację medyczną. Że polecił mi sprawdzić, czy nie jestem zatruta metalami ciężkimi (po tym, jak dowiedział się jakie leki brałam).

Dziękuję za to, że żyję w XXI wieku i mam dostęp do wiedzy. Dziękuję za to, że mogłam zgłębiać wiedzę medyczną na temat funkcjonowania oskrzeli. Dziękuję za to, że miałam możliwość zadłużyć się na potrzeby badań które doprowadziły mnie do celu. Dziękuję za to, że mogę bez głodowania ten dług, który był najlepsza inwestycją w moją przyszłość spłacać. Dziękuję za to, że opanowałam większość objawów.

Dziękuję też za to, że moja wiara w Boga w którego wierzę, a który jest Miłością umocniła się.

Dziękuję za to, że nie wstydzę się o tym mówić. Dziękuję za to, że nie mam nic wspólnego z kościołem rzymskokatolickim. Dziękuję za to, że nie dałam się wplątać w żadną religię.

Dziękuję też za to, że zaczęłam się lepiej i bardziej świadomie odżywiać. Za to, że w 2013 roku wciąż miałam dostęp do Internetu i komputera. Że mogłam pisać ten blog. Za każdego jednego czytelnika tego małego miejsca w sieci. Za każdego maila ze słowami, że mój blog dla kogoś ma sens. Że komuś pomógł.

Dziękuję za to, że odważyłam się skierować ku naturze i to w niej poszukiwać rozwiązań na różne problemy, nie tylko zdrowotne. Dziękuję też za to, że udało mi się ukończyć studia licencjackie z piątką na dyplomie. Dziękuję za to, że mogłam napisać pracę dyplomową na temat postrzegania uczniów zdolnych przez przyszłych nauczycieli. Dziękuję za to, że dostałam się na studia magisterskie. Dziękuję za to, że w tym kraju nie trzeba za nie płacić, dzięki czemu mam dostęp do nauki, bo nie udałoby mi się wypracować kompromisu pozwalającego na zapanowanie nad chorobą i uczenie się jednocześnie.

Dziękuję też za to, że dostałam Stypendium Rektora. Dziękuję za to, że moja kotka dała życie pięciu uroczym kociakom. Dziękuję za to, że każdy z nich znalazł dla siebie dom.

Dziękuje też za to, że miałam szansę poznać wielu interesujących ludzi, których na blogu nie wymienię z nazwiska i imienia, ale w uroczym zeszycie w kwiatki owszem.

Dziękuję za to, że mogłam napisać książkę. Dziękuję za każdą osobę która ją przeczytała. Dziękuję za to, że mogłam ją wydać. I za to, że do czasu wypuszczenia wydania które można czytać za darmo, była bestsellerem. Dziękuję za odwagę, aby umieścić książkę w usłudze abonamentowej pozwalającej innym na bezpłatny do niej dostęp. Dziękuję za to, że w kategoriach jak żyć i specjalistyczne jest bestsellerem numer jeden. Dziękuję za to, że znalazła się wśród tylu znanych nazwisk, a mimo to, są ludzie, którzy wybierają z tych kilku tysięcy pozycji właśnie moją książkę. Dziękuję za każdą recenzję jaką jej wystawiono.

Dziękuję za to, że mogłam prowadzić terapię z dziećmi. Dziękuję, za każdy jeden uśmiech posłany w moją stronę. Dziękuję za wszystkie postępy które udało się poczynić moim podopiecznym. Dziękuję za to, że mogłam być małym puzzlem pomagającym im w ułożeniu układanki.

Dziękuję też za to, że w moim kraju nie ma wojny. Dziękuję za to, że mogłam pielęgnować wiele relacji z bliskimi mi osobami (…)

_____________

Jestem wdzięczna za wiele innych wspaniałych wydarzeń i przeżyć, ale postanowiłam te bardziej osobiste zachować dla siebie.

Namawiam Cię do rozliczenia się z wszystkich dobrych rzeczy jakie spotkały Cię w tym roku. Wybierz formę, która będzie dla Ciebie optymalna. 

Jeśli jeszcze nie posiadasz, już dziś stwórz swój słoik sukcesów.

Być może też zainteresuje Cię bezpłatny program poszukiwań “Jak znaleźć swoją pasję i życiowe powołanie

Mam nadzieję, że skorzystasz z tego ćwiczenia i poczujesz satysfakcję jaka płynie z jego wykonania. Gorąco Cię do tego namawiam.

Zapraszam też do konkursu w którym można wygrać planer-noter na 2014 rok >klik<

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

29
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
15 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyAniamalujeAgata UcińskaPaulinaKasia Gdańsk Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam dzisiaj bezsenną noc i bardzo ucieszyłam się, widząc Twój post w bloglovin 😉 Czytało się z ogromną przyjemnością. Gratuluje Ci wszystkich sukcesów i mam nadzieję, że nie przestaniesz prowadzić bloga. czekam też na wersję drukowaną książki 😉
Ćwiczenie wykonam jutro, zapalanie w środku nocy światła i szukanie kartki lub zeszytu to kiepski pomysł 🙂 Siedzenie na telefonie do późna ma czasami jakiś sens 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Niestety wiele moich celów nie zostało spełnionych z różnych powodów ale także sama sobie zawiniłam, a te zależne w jakiejś części, albo się udały albo nie. Ćwiczenia nie zrobię, bo po nim bym się poczuła gorzej wiedząc ile mi się nie udało 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tych dobrych rzeczy tak mało 😛

Inez
Gość

A ja dziękuje za to że w tym roku odkryłam jak inspirująca jest blogosfera i ilu wspaniałych ludzi prowadzi blogi. Niezmiernie cieszę się ze trafiłam też do Ciebie :*

Aelling
Gość

Będę trochę chamska, ale nie będę dziękować… zaczynam działać. 🙂 Ten rok był dziwny, a jego koniec chyba najbardziej dla mnie. Udało mi się wszystko poukładać, wiele zmienić, ale to dopiero początek. Tym razem nie zaczęłam od jutra, ale od zaraz. 🙂 Może jeszcze nie wszystko daje radę zrobić, sobie powiedzieć, ale czuje się bardziej szczęśliwą osobą.
(Brzydkie kaczątko, tylko zmiana nicku)

tosiaczek666
Gość

Mam za co dziękować w ostatnim roku. Tyle się u mnie pozmieniało … Dobrze, że nie przygotowałaś arkusza, bo musiałabym chyba wydrukować ze sto kartek … Ale biorę się do roboty, żeby rozliczyć samą siebie do końca roku! Ale zacznę tutaj – Aniu – jestem Ci wdzięczna za rozwoje czwartki i ciągłą motywację, którą bezwiednie wpajałaś we mnie przez cały rok!

Agata Tarkowska
Gość

A ja dziękuję, że coraz bardziej docierasz do mojego zablokowanego umysłu, motywujesz,a przez to dostaję kopa w tyłek! Zaraz zrobię swoją listę, bo nawet nie wiedziałam,że czytając Twoją serce mi się cieszyło jak nie wiem. Ciekawe, co skrywa moje….:D

Gab
Gość

Od kiedy wiem, że jestes chora zaczełam obserwować Twój blog. Miłoby mi było z Tobą popisać na gruncie prywatnym…a jak na razie dziekuje wraz z Tobą za Twoje osiągniecia i dołączam się do Ciebie dziękując za swoje, które niedługo wypisze. Przytulam Ciepło.

RudzieNka Agata
Gość

Facebook z pewnością pomoże, już widziałam jakas aplikację -> podsumowanie roku 2013 🙂 W roku 2014 z pewnością będzie tylko lepiej !

Anonimowy
Gość
Anonimowy

czasami te podziękowania są najtrudniejsze. czasami trudno docenić to co się ma na wyciągnięcie ręki. czasami przychodzi to z wiekiem. czasami wcześniej, czasami później. Trzeba otworzyć oczy i już, dziś natychmiast docenić i podziękować to Co się ma najcenniejszego.Aniu trzymaj kciuki mocno za Twoje zdrowie:))

Aga
Gość
Aga

dzięki, że jesteś 🙂

Kasia Gdańsk
Gość

u mnie byłoby ciężko znaleźć cokolwiek, bo z mojej ostatniej listy udało mi się może z jedną rzeczą.. chyba bym się bardziej załamała ;/ w każdym bądź razie dzięki Ci za tego bloga, za wpisy i za krótką wymianę prywatną. mam nadzieję że w Nowym Roku wszystko Ci się uda i będziesz dalej pisać do nas ;):*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wow, dzięki Aniu. Zmotywowałaś mnie i odkopałam swoją listę 101 w 1001 (startującą 15 kwietnia br), którą stworzyłam i wrzuciłam w szufladkę – nie pamiętać, bo mam ważniejsze rzeczy na głowie. Okazało się, że instynktownie i podświadomie zrealizowałam z niej 21 punktów. A myślałam, że ten rok był totalnie do kitu 🙂

Paulina
Gość

Będę szczera 😀 W zasadzie to Cię lubię i cenię- ciekawie opisujesz przeróżne zjawiska, czytam Cię od dawna i takie tam. I możesz uważać mnie za głupią 16 latkę bo w w gruncie rzeczy tak jest. Chociaż sądzę jednak, że bardziej to po Tobie spłynie (i bardzo dobrze! nie mam zamiaru Cię shejtować, poprostu muszę to napisać, jestem ciekawa jak się do tego odniesiesz). Dobra po takich wyjaśnieniach chyba mogę przejść do sedna sprawy. Otóż, zauważyłam, że dość często w swoich notkach poruszasz temat swojej choroby. Wedlug mnie zbyt często. W zasadzie to nie przeszkadza mi to, tylko intryguje. Według… Czytaj więcej »

Agata Ucińska
Gość

Uwielbiam czytać takie rzeczy, to na maksa pozytywne. Ja się zebrałam i codziennie zapisuję za co jestem wdzięczna. Bardzo miło to przeglądać potem. Życzę mnóstwa powodów do wdzięczności w 2014:)

Previous
Wypromuj u mnie swojego bloga …cykl MEGAFON cz.1 – Karina
Rozwojowy czwartek : podziękuj za cudowny rok + bonus: rozliczam się z celów za 2013