Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Jak dorabiałam będąc w liceum? Sposoby także dla Ciebie


Myślę, że mój tekst może zainteresować młodsze osoby które chciałyby sobie legalnie dorobić bez inwestowania pieniędzy, albo każdego, komu dodatkowy przychód nie jest obojętny. Zdradzę sposoby w jakie dorabiałam będąc licealistką oraz takie, z jakich korzystam nadal. Część z nich może okazać się interesująca także dla Ciebie 😉

    Nigdy nie lubiłam czekać na #darylosu. Mam swoją godność i zawsze wolałam na coś zapracować, niż to dostać np. od rodziców. Być może dlatego, że to, na co się zapracowało, bardziej się ceni? Oczywiście, nie mam nic przeciwko temu, aby korzystać z bycia na utrzymaniu rodziców. Absolutnie tego nie neguję, wsparcie rodziny zawsze było dla mnie istotne. Ale na swoje przyjemności lubiłam zapracować sobie sama. Wtedy nikt nie miał prawa ani powodu aby piać mi nad uchem, że wydałam kasę na głupoty (w myśl zasady, wymagam tylko wtedy, kiedy płacę).

   Szczerze i bez fałszywej skromności  przyznam, że byłam dość zdolną osobą. Jednak w małych miasteczkach to nie ma żadnego znaczenia. Jeśli liczysz na stypendium – przeliczysz się ;)). No chyba, że Twoi rodzice czy inni krewni piją wódkę z kim trzeba. Małe miasteczka rządzą się swoimi prawami. Wszystko jest tu ustalone z góry ;). Mimo nieprzeciętnych (nie przechwalam się, za punkt odniesienia przyjmuję osiągnięcia innych młodych mieszkańców mojego miasteczka) wyników, przez całe moje życie uraczono mnie łącznie kwotą 1100 zł. Raz dostałam 100 zł w piątej klasie podstawówki. Dwa razy przyznano mi tzw. “indywidualną opiekę artystyczną”. Wygrywałam wtedy ogólnopolskie konkursy literackie/poetyckie/dziennikarskie a i tak musiałam przedstawiać opinie innych znaczących osób na temat mojej twórczości. Na szczęście nigdy nie miałam z tym problemu. W obliczu wielu ważnych papierków z ważnymi pieczątkami, kiedy w mieście ogłaszano program stypendialny, po prostu musiano przyznać mi nagrodę… dwa razy z rzędu dostałam 500 zł (jednorazowo, na cały rok). Może i brzmi fajnie, ale każdy wydany grosz musiałam potwierdzić fakturą. Musiałam też spożytkować go na książki. Brzmi fajnie, ale uwaga – książki do filozofii, języka polskiego i dziennikarstwa. Wiecie, gminie zależało, abym była wsparta tylko w stosownej dziedzinie.
Tymczasem za powiatowe czy wojewódzkie osiągnięcia w bieganiu czy badmintonie dostawało się znacznie więcej, bez przedstawiania żadnych świstków. Na zasadzie – wydawaj na co chcesz 😉


Także nigdy nie uwierzę w teksty o tym, że zdolnych się wspiera, bo to gówno prawda ;-). Ostatnio rozmawiałam z koleżanką z gimnazjum która złożyła papiery do innego lokalnego programu stypendialnego. Miała bardzo wysoką średnią, trudny kierunek… oczywiście nic nie dostała ;-)) Małe miasteczko równa się niepisana zasada #znowutesameryje

Oczywiście są pewnie jakieś wyjątki, np. te moje 500 zł 😉


W każdym razie – wsparcie od instytucji powołanych do wspierania w tym kraju to w dużej mierze iluzja. Znam wiele niedocenionych osób…


Trzeba było liczyć na siebie.

Więc tak, zdarzało mi się zbierać w wakacje maliny, rozwozić ulotki…ale szybko połapałam się, że to nie jest to, co chcę robić. Że wolę pracować głową niż namachać się fizycznie. No i umówmy się – schylanie się przy malinach nie było dobre dla moich oskrzeli (skłon=mniejsza powierzchnia którą mogłam oddychać).


Uruchomiłam swoje kontakty i za pośrednictwem jakiegoś portalu (chyba oferia?) złapałam pierwsze zlecenia na pisanie tekstów. Nie żadnych ambitnych, takie tam pod wyszukiwarki (swoją drogą, mam tego po uszy i nie mam ochoty na pozycjonowanie nawet własnego bloga ;-). Szewc bez butów chodzi). Potem portal się trochę zeszmacił (osoby oferowały stawki których wstydzą się nawet w Indiach). Spokojnie, nie mam nic do Indii. Wprost przeciwnie, bardzo szanuję ich tradycje, kulturę, kuchnie, dzieła literackie…jednak wiem jaka jest tam rzeczywistość i za jakie stawki ludzie pracują, stąd porównanie.

Na szczęście mimo upadku portalu, wyrobiłam sobie markę i miałam zlecenia nadal. A potem przez zlecenia wpadła nawet praca (umowa o dzieło, ale byłam w liceum!). Mogłam pisać, redagować, poprawiać, kasa wpadała, a większość obowiązków załatwiałam zdalnie ;-). No i nie musiałam klepać już tych tekstów pod wyszukiwarki, mogłam pisać coś ambitniejszego.


Ale uwaga – nie trzeba mieć wcale kontaktów – są portale, które umożliwiają pisanie każdemu, nawet osobom o erudycji i elokwencji jadącego na dwójach gimnazjalisty. W dodatku to o czym napiszesz i ile poświęcisz temu czasu zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.

Służy do tego portal textmarket.  Patrzę teraz na szybko i widzę, że zasady się pozmieniały (na lepsze). Text market płaci za każde napisane słowo od dwóch do ośmiu groszy. Przy dość krótkim tekście daje to 5-18 zł. Jakość oceniasz samodzielnie, tematykę również.

Moje doświadczenie z tym portalem jest skromne, spróbowałam z ciekawości, klepnęłam kilka beznadziejnych tekstów (“tworzenie” zajmuje kilka minut, bo teksty nie mają mieć wartości merytorycznej, a zawierać konkretne słowa) i…zapomniałam o portalu. Po jakimś czasie zalogowałam się i okazało się, że teksty się sprzedały.


Nie będę się o tym rozpisywać, bo program opisała dobrze moja koleżanka Justyna. Kiedy namówiłam ją na textmarket była w dołku finansowym i wzbraniała się rękami i nogami, że niby nie umie pisać.  Jestem zwolennikiem dawania wędki i uczenia łowienia ryb, więc pomogłam jej się w to wdrożyć i stworzyć zarys tekstu na bloga. Kliknijcie  w obrazek niżej, a dowiecie się więcej :). Nie kryję, link który wrzuciłam do tego tekstu jest linkiem partnerskim koleżanki. Za każdą osobę która zarejestruje się tam z jej polecenia otrzyma jakąś premię, ale nie znam szczegółów.



Jednak przyznam, że ja sama z tego portalu nie korzystam, bo nie muszę już rozmieniać się na drobne. Większą przyjemność sprawia mi tworzenie czegoś o konkretnej jakości niż masówki. Justyna też nie skupia się na tym portalu, obecnie poświęca mu 2-3 godziny tygodniowo i wyciąga z tego ok 400 zł na miesiąc, co stanowi jej kieszonkowe (ufff, myślałam, że nie odpowie mi na smsa o stawkach zanim skończę pisać ;-)).


Co jeszcze można robić? Np.uczestniczyć w programach afiliacyjnych. Ja korzystam tylko z jednego, affiliant.com – rejestrujesz się i wybierasz programy partnerskie w których uczestniczysz. Dlaczego zainteresowałam się tym programem? Ze względu na to, że umieściłam swoją książkę w wypożyczalni e-booków legimi.com. Umieszczam ją tam za darmo, więc każdy może ją przeczytać (jak to zrobić, dowiesz się tutaj). Ale gdyby komuś spodobała się usługa i zostałby w abonamencie na dłużej, miałabym z tego 5 zł z groszami. Gdyby ktoś zdecydował się moją książkę w tej księgarni kupić, dostałabym od tej transakcji aż 25 %. Myślę, że to fajna opcja 😉


Oczywiście są też inne fajne programy. Np. posiada dwa konta – jedno z mbanku (ze względu na to, że dostaję na nie stypendium Rektora i nie miałam czasu biegać załatwiać papierologii przeniesienia), drugie – w Aliorze. Dlaczego? Bo nie płacę nic za prowadzenie konta, za karty, bankomaty, mam 10 natychmiastowych przelewów w miesiącu za darmo i dostaję 5% zwrotu z każdej transakcji w Internecie (krótko mówiąc, kupuję jakieś kosmetyki za 100 zł i na konto wraca mi 5 zeta ;). Jest jeszcze jeden powód dla którego założyłam to konto, klikając we własny link partnerski  – za otworzenie i wykonanie jednej dowolnej płatności kartą dostałam z programu afiliacyjnego 50 zł. Żal nie skorzystać 😉 Odbiegając od mojego linku afiliacyjnego, polecam konto w Aliorze bo dla młodych osób jest chyba bezkonkurencyjne ;-).


Przy okazji, gdybyście chcieli przejść do njumobile , możecie skorzystać z mojego linku (baner niżej) – dostanę z tego 50 zł 🙂


A tak generalnie, to poza wspomnianym legimi nie korzystam raczej z programów afiliacyjnych i nie wrzucam ich na bloga. Chciałam jedynie zademonstrować “niedasiom”, że da się. No i to jest jedyny program afiliacyjny który sprawdziłam i mogę poręczyć, że są wypłacalni ;). Nie zamierzam zaśmiecać linkami bloga, ale jeśli trafi się okazja którą mogłabym komuś polecić, to why not? Myślę, że programy afiliacyjne sprawdzą się u blogerek które piszą np. o książkach – np. zielona sowa daje 10% od każdego zamówienia.


Ok, pomijając temat linków partnerskich – można też wypełniać ankiety. Nie jestem fanką i korzystam tylko z jednego portalu ASKGFK. Tak tak, GFK, Ci co badają różne wskaźniki dot. społeczeństwa 🙂 Wysyłają na maila informację, że jest do wypełnienia ankieta, najczęściej o jakimś produkcie. Jeśli pasujesz do profilu, dostajesz za jej wypełnienie punkty (ja ostatnio dostałam 380 pkt za 10-minutową ankietę o migrenach). Przy okazji – jeśli dręczy Cię problem migren, zapraszam do mojego tekstu o ich zwalczaniu. Za ankietę do której nie pasujesz np. wiekiem, dostajesz 10 pkt.

Właśnie zerknęłam, ze znowu uzbierałam 390 pkt czyli tyle, ile mogę wymienić na doładowanie 25 zł w t-mobile

Od dawna nie musiałam kupować doładowań do telefonu 😉
Jest też opcja wymiany punktów na gotówkę, karty podarunkowe do empiku czy nagrody rzeczowe takie jak tostery czy lokówki 😉


Z opcji zarabiania które mogę Wam polecić, bo je sprawdzałam osobiście, to by było na tyle. Wiem, że programów afiliacyjnych i ankietowych jest dużo więcej, zachęcam do poszukania czegoś dla siebie.


Jest jeszcze kilka sposobów na zdobycie kieszonkowego.

  • Wystawiaj swoje stare albo niepotrzebne przedmioty na allegro, tablicy albo vinted, szafa.pl itp. Kiedyś to praktykowałam, niebawem urządzę wyprzedaż swoich książek i ubrań. Nie dość, że pozbędę się przedmiotów, które są mi niepotrzebne, to jeszcze wpadnie mi do ręki trochę gotówki
  • Zastanów się, czy coś, co potrafisz robić, może być dla kogoś na tyle wartościowe, aby chciał za to płacić. Jedna z moich koleżanek (dziecko photobloga i imięnaziwko-photography) cyka za kasę zdjęcia na weselach. Nie jest super-pro fotografem, ale dzięki temu odzyskała kasę za aparat i regularnie zasila swój budżet. Nie każdy wynajmuje na wesela fotografów z prawdziwego zdarzenia. Inna moja znajoma wykonuje makijaże okolicznościowe, czasami też układa komuś włosy 🙂
  • Dorabianie przez sprzedaż kosmetyków, np. avon, mariza, FM, oriflame… 😉
  • Oferowanie komuś korepetycji z dziedziny na której się znasz
  • włączenie na blogu reklam, np. z netsales (nigdy nie korzystałam, ale wygooglowałam taką informację)
  • prowadzenie komuś fan page na facebooku – takich ofert dla amatorów jest na portalach typu gumtree po uszy. O dziwo, nie wszystkie firmy inwestują w profesjonalistów w tak delikatnej kwestii jaką jest wizerunek firmy, niektórzy biorą ludzi z ulicy 😉
  • Sprzedawaj puszki, butelki, złom, malukaturę…mówię serio! Żadna praca nie hańbi, a pozbywając się starego, zalegającego w piwnicy dziurawego bojlera nie tylko odciążasz środowisko, ale zyskujesz drobne na piwo 🙂
  • Kupowanie ubrań  w lumpeksach i sprzedawanie ich na allegro – babcia mojej koleżanki jest taką “handlarą”. Nudzi się na emeryturze, obeznała się w metkach które schodzą, chodzi po lumpach i kupuje je za bezcen, sprzedaje drogo. Podobno najwięcej zarabia na biustonoszach z metkami w nietypowych rozmiarach 😉 Rozmiarówka z UK jest bardziej szeroka niż ta nasza, więc nie dziwię się, że jest zapotrzebowanie. Zresztą, wnuczka owej kobiety, moja dobra znajoma ma ściągę z moim rozmiarem i firmami które lubię (Curvy Kate, Marks&Spencer) i również dwa razy nabyłam w ten sposób staniki dla siebie. Przy okazji zasilając kieszeń sympatycznej emerytki 😉
  • Robienie zakupów starszym ludziom, lub tym, którzy po prostu są zabiegani
  • Zostanie “niedzielną” nianią, czyli kimś, kto zaopiekuje się dzieckiem które zazwyczaj ma opiekę, chodzi o tzw. nagłe przypadki, np. rodzice pociechy wybierają się na wesele
  • Mycie okien albo trzepanie dywanów. Wiele osób nie ma na to czasu!
  • Praca przy inwentaryzacjach
  • Uczenie starszych ludzi jak korzystać z komputera, maila, bankowości elektronicznej. Nie każdy senior ma pomocne wnuki!


Co ja robiłam aby zyskać dodatkowy dochód? Pomogłam napisać prezentacje maturalne dziesiątkom osób ;-)) Pierwszą uwaga – będąc jeszcze w drugie klasie liceum 😉 Pomogłam koleżance stworzyć zarys który miała przedstawić nauczycielce. Spodobał się. Ponieważ koleżanka jest z innego miasta, miałam większy luz bo wiedziałam, że mój styl pisania będzie trudniej wykryć komuś, kto mnie nie zna 😉 Ponieważ moje prezentacje były dobre, wieści szybko rozeszły się pocztą pantoflową i rok później nie miałam czasu napisać własnej prezentacji maturalnej :))

Myślę, że jest to całkiem fair. Formuła przygotowania prezentacji w domu, nie wyklucza korzystania z pomocy innych osób. Tak naprawdę, to większość osób korzysta z pomocy rodzeństwa, korepetytora czy nauczyciela. Nigdy nie napisałam całej pracy ZA kogoś, raczej wyglądało to jak poprowadzenie krok po kroku. W szkole mojego kolegi przeznaczono osobną lekcję polskiego na tworzenie prezentacji i ich dopieszczanie. Niestety nie wszyscy mają tyle szczęścia i czasami mój zestaw pytań, które sama bym zadała, gdybym była egzaminatorem  ratował komuś tyłek. Jeśli piszecie prezentację maturalną, koniecznie poproście kogoś o zadawanie wam pytań z nią związanych. Taka wprawka to świetny trening i uczy zwięzłego formułowania myśli :).
Słowem – praca jest wszędzie. Trzeba tylko poszukać. Nie da się ukryć – tekst adresuję głównie do młodych osób. Mam dość czytania w Waszych mailach, że nie możecie tego czy siamtego, bo nie macie dzianych rodziców. Ja też nie mam. Wiem natomiast, że chcieć znaczy móc. Wystarczy szukać sposobów, nie wymówek 😉 Mam nadzieję, że komuś moje sposoby się przydadzą. Fanie, jak podzielicie się swoimi doświadczeniami w zdobywaniu kasy ;-)) 


w tekście opisałam:
Program afiliacyjny Affiliant,
Giełdę teksów Textmarket
Ankiety GFK
Alior Sync


PS. w związku ze spekulacjami które mignęły mi kiedyś w komentarzach – mimo, że moja ksiązka jest bestsellerem, nie ma z tego kokosów. Prawdę mówiąc, nie ma nawet tyle, co dawałoby pół etatu ;-)) Autor na książce zarabia najmniej 🙂 Gdybym miała przeliczyć czas który poświęciłam na jej napisanie, to zdecydowanie nie jest to sprawa opłacalna. Ale nie po to napisałam książkę ;))


Autor zdjęcia (link)


Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :


 

Follow on Bloglovin


lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

141
Dodaj komentarz

avatar
72 Comment threads
69 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
AniamalujeWeronikaWiktoriaRoxolana Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Karina
Gość

jak ja uwielbiam Twoje posty : ) już zabieram się do szukania różnych ofert pracy. chyba faktycznie nie jest tak trudno znaleźć dla siebie coś odpowiedniego jak niektórym się wydaje. dzięki za motywację, Aniu!

Balbina Ogryzek
Gość

Ania świetna robota! Super się czytało, z wielu podobnych programów korzystałam. Na pewno pomożesz wielu osobom 🙂

PS. Gdzieś Ci się literki pozmieniały w 'makulaturze' pod koniec posta

Wiktoria Ardilla
Gość

Fajny artykuł, dzięki 🙂 Ciekawe czy na tym pisaniu tekstów można zarabiać będąc za granicą, bo czasem mam problem z powodu 'nietypowej lokalizacji' jak chcę się gdzieś zarejestrować itp. Muszę sprawdzić. Moja siostra znalazła też jakąś stronę gdzie można 'zarabiać' wypełniając ankiety, nie zarabia się pieniędzy, tylko bony, np. na Amazona, też parę minut dziennie. No i na blogach można zarabiać, ale na tym zupełnie się nie znam, nie wiem jak to wygląda. A, jeszcze słyszałam, że jest gdzieś stronka, gdzie można wrzucać zdjęcia, które mogą być przez kogoś tam wykorzystane za jakąś tam opłatą 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O, ja tez o tym przedawaniu zdjęć syszałam i gyby nie to,że większość robiona komórką(a mimo,ż3e niby aparat dobry to jednak jakość wydaje mi sie na kopie słaba) to miałabym przynajmniej z 100 do wystawienia,bo fanatycznie fotografuę przyrodę albo scenki wokoło i tak np. ludzie oglądają moje zdjęcia(o dziwo im się chce mimo,że to np 20 zdjęć przyrody bo by lam na działce) i od razu mają oczka rozmarzone i z tekstem n"ooo… ale mi na agrest ochoty narobiłaś" 🙂 normalnie dumna jestem tylko szkoda,że jakość mierna :/

ChangeYourLife
Gość

Ania jesteś świetna 🙂 bardzo spodobał mi się pomysł odpłatnego pisania tekstów i wypełniania ankiet. Co prawda do młodzieży nie należę, ale kto nie byłby chętny dorobić sobie parę groszy i przeznaczyć je na jakieś przyjemności 🙂 Zaraz przyjrzę się bliżej poleconym stronom 🙂

Ania || Myhellolife
Gość

Dzięki za ten tekst, przyda się 🙂 A tak od siebie to również przyłączam się do polecenia konta w Aliorze 😉

Maria P
Gość

Przez ostatnie dwa lata robiłam ankiety dla jednej z stacji radiowych. Praca tylko w weekendy, na swoje wydatki wystarczyło 😉 Teraz znalazłam kolejną związaną z branżą brafittingową i sprzedażową, więc będę mieć wyzwanie w sam raz na Nowy Rok 😀 A strony, o których wspomniałaś chętnie przejrzę 🙂

BlingAlley
Gość

Kurczę sama ostatnio rozglądałam się za sposobami dzięki którym mogloby mi wpaść kilka groszy na własne wydatki. Faktycznie polecane przez ciebie strony są wypłacalne?

marysia
Gość

Aniu, dziękuje za takie pomysły, założyłam już konto na GFK i textmarket 🙂
Od siebie mogę dodać, że we wrześniu warto też wybrać się do szkoły żeby sprzedać podręczniki i notatki/znaleźć na uczelni kogoś młodszego i sprzedawać skserowane książki czy notatki z wykładów. Kiedy skończyłam liceum udało sprzedać mi się komplet zeszytów, kserówek innych materiałów z jęz. polskiego za kilkadziesiąt złotych tylko dlatego że moja polonistka uchodziła za najbardziej surową (historie i mity nt. tej nauczycielki podbiły znacząco cenę ;))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Świetne pomysły:-) Jak często są do wypełnienia ankiety na GFK? Przez jaki czas da się uzbierać 400 punktów, byłabym wdzięczna za odpowiedź:-)

Słonecznik
Gość

Bardzo fajne pomysły 🙂

Nie wiedziałam, że konto w Aliorze jest takie fajne. Na razie mam w ING – bardzo dobre konto, ale np. za korzystanie z bankomatów za granicą jest już prowizja.

Anna Kryjom
Gość

Zgadzam się z tym.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zainteresowałaś mnie GfK 🙂
Chętnie skorzystam 😛

Karola S.
Gość

Pracowałam od 13 roku życia 🙂 Powiem tak, że jeśli komuś zależy, to praca się znajdzie, wystarczy mieć oczy i uszy otwarte 🙂 I faktycznie najlepsze jest to, że samodzielnie zarobione pieniądze można dowolnie rozdysponować, a kupione rzeczy bardziej się docenia.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kocham ten blog, pracuję od gimnazjum i zgadzam się z tobą i dziewczyna wyżej, kto chce to znajdzie. Z textmarketu korzystalam na studiach, pisalam te teksciki na wykładach 🙂 wykladowcy mysleli ze tak pilnie notuje, mialam dwie pieczenie na jednym ogniu 🙂 przekroczylam nawet liczbe tekstow potrzebna do dostawania bardzo dobrze platnych zleceń i w ten sposob poznalam obecnego pracodawcę i jestem copywriterką. Konto też mam w aliorze 🙂 pozostalych programów nie znałam, chyba zarejestruje sie w gfk 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A na textmarkecie zarabialam 500-700 zl za miesiąc, z tym, że coś tam się ruszyło dopiero po miesiącu. Pisałam tylko na wykładach, do tej pory raz na jakiś czas coś tam napiszę i mam ekstra kaskę na zachcianki 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

czy textmarket jeszcze działa? gdzieś znalazłam opinię, że nie oceniają już tam tekstów :/

Blueberry
Gość

Właśnie zamierzam dorabiac sobie w maku w weekendy. Wole to niż, np. siedzenie za komputerem i pisanie jakieś tekstów.

Milie P.
Gość

Serdecznie dziękuję za info o stronie pozwalającej sprzedawać autorskie teksty. Generalnie jestem z zawodu farmaceutką (kształciłam się w tym kierunku ze względu na "pewną" pracę, a od stycznia będę bezrobotna, cóż), ale zawsze miałam jakieś niewielkie ambicje literackie. Teraz, przynajmniej dopóki nie znajdę nowego zatrudnienia, spróbuję odświeżyć umiejętność pisania, bo trochę zardzewiała 😉 A może napiszę serię krótkich artykułów o surowcach farmaceutycznych i połączę przyjemne z pożytecznym? Tak czy inaczej, dziękuję.

Vea ✖
Gość

Jesteś wielka 🙂 Zaraz się biorę za siebie – kasa zawsze się przyda 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A 16 latka może pisać jakieś teksty ? Co mi najbardziej polecasz? Jaką stronkę dobrze płatną ? 😀
Tak jak każdy w moim wieku chcialabym mieć trochę kasy.. teraz potrzebuję jej najbardziej (mam swoje wydatki.)
A powiedz mi jeszcze jak wygląda wypłata ? Kasa idzie na konto ? A co jeśli nie mam konta w banku ?

Pozdrawiam, dziękuję za ten post. Może uda mi się coś uzbierać 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Takie pisanie jest na umowę o dzieło, tak? A nie ma problemu, jeśli np. mama pracuje na umowę o pracę i do tego (moimi rękami;)) wzięłaby jeszcze na siebie o dzieło?

ona
Gość

Napisałam już 3 teksty na próbę, ale ich nie dodałam, muszę się w końcu za to zabrać, bo w wymyślaniu szybkich tekstów jestem dobra. Muszę zastanowić się, też nad innym kontem w banku, skoro ten Alior taki dobry.
Dodatkowo byłam nianią i udzielałam korepetycji i nadal sprzątam. Nie wiem czy powinnam reklamować strony, ale tam właśnie znalazłam pracę, niania.pl i pomocedomowe.pl, tylko szukają zwykle doświadczonych, ale kto wie może wam też się uda.

Caroline
Gość

a ja mam pytanie z innej beczki. Jak jest z rozliczaniem PIT jeśli się ma konta na tych portalach? Zielona jestem w tym temacie 😛
A stronki się przydadzą! Właśnie czegoś podobnego szukałam 🙂

resetowa
Gość

Ale to nie tyczy się GFK, prawda? Szukałam w FAQ i regulaminie ale nie ma nic o rozliczeniu PIT.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jestem os fizyczną wystawiam rachunek i co dalej? Jak to sama rozliczałaś z US i jak rozlicza Twoja koleżanka? W sumie wydaje się to ciekawy sposób na zarabianie, ale martwią mnie te formalności i ten podatek, potem się skarbówka doczepi o pare złotych…

ew

Merenwnen
Gość

Na extrastory (łatwe do wygooglowania) można zarabiać za pisanie recenzji i betowanie cudzych tekstów, albo za publikowanie własnej twórczości. Ja co prawda piszę bardziej dlatego, że lubię i chcę pisać lepiej, ale nie ukrywam, że punkty kolekcjonuję, jeśli jest okazja ;). Post bardzo przydatny, dzięki.

tosiaczek666
Gość

Podrzucę Twojego posta mojej siostrze 😀

Kalyani
Gość

Jak wygląda sprawa z skarbówką, jeśli zarabia się w Textmarket?

Przyjaciółka Ani
Gość

Przeczytałam regulamin textmarket. Osoba nieprowadząca działalność gospodarczej wystawia rachunek na textmarket, Textmarket odprowadza Vat, a Pit trzeba chyba samemu wystawić. Tak ja to rozumiem

Potworek
Gość

Ja rysuję od czasu do czasu portrety na zamowienie, cztery dyszki od jednego na A4, całkiem fajnie można zarobić na waciki. Robiło się też projekty za kogoś na uczelni, ale za to można już zgarnąć gruby hajs. Za jeden projekt, do którego zrobiłam sobie podkładkę w programie komputerowym można wziąć około 250-300zł w czasie sesji ; ) A roboty jest może na góra kilka godzin. Podkładka niejednokrotnie trafiła do znajomych, problem w tym, że nikt z nich nie potrafi w ogóle rozszyfrować o co mi tam chodziło, tłumaczenie nie pomaga i biznes się kręci. Teraz co prawda nie mam czasu… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie wiecie może czy obecnie też da się zarobić na Textmarkecie? Znalazłam informację z tego roku że coś tam się pozmieniało i nikt nie może sprzedać artykułów.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

sprzedawać jak najbardziej można, sama tak dorabiam (jestem mamą na wychowawczym). Trzeba trafić w dobra tematykę i nie cenić swoich tekstów na najlpeszą jakość. w ciągu godziny potrafię napisać ok. 15 tekstów po 1000 znaków.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

też napisałam dzisiaj kilka, tylko zastanawiam się czy w ogóle ktoś to kupi 🙂 mam do Ciebie pytanie, w jaki sposób piszesz swoje teksty – piszesz z głowy czy parafrazujesz jakieś artykuły znalezione w internecie? I jeszcze jedno pytanie, ile czeka się na zatwierdzenie? Czy mogę liczyć że w poniedziałek mi to zatwierdzą?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

czasami teksty sprzedają się po miesiącu, czasami po pół roku. Na początek trzeba wyprodukować przynajmniej 20 i zobaczyć jaka tematyka schodzi.

Patti
Gość

Dzięki Aniu za ten post ! Już się zarejestrowałam na texmarkecie, tylko nie wiem jak pisać artykuły.
Nie potrafię sobie sformułować przykładowego tytułu. Na jaki temat Ty pisałaś? 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja piszę tam o wszystkim 😉 np. hurtowniach motoryzacyjnych, nikogo nie obchodzi tytuł, popatrz tam jak tytuluja inni

Patti
Gość

Dziękuję ! 🙂
I jak piszesz o tych hurtowniach motoryzacyjnych to jak to dalej rozwijasz? Ja mam totalną dziurę w głowie. W życiu nie pisałam artykułu 🙂 Nie mam talentu do pisania, a chciałabym spróbować się nauczyć 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

korzystajac z nieobecnosci tutaj autorki bloga wyjasnie – to nie maja byc epopeje ;;) piszesz byle co, aby slowa kluczowe sie zgadzaly. wejdz w zakup artykulow wybierz jakas kategorie i srawdz jak ludzie pisza 😉

Patti
Gość

Dziękuję ślicznie, na pewno postaram się coś wyskrobać ! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A czy są jakieś możliwości zarobku w internecie dla osoby, która nie ukończyła 16-lat? GfK właśnie jest 16+ i nie mogę, te sposoby, które podałaś też niestety nie 🙁 Może ktoś coś poleci, coś, co sam wypróbował i jest bezpieczne? 😉
Pozdrawiam, Magda.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

przecież masz wymienionew tekście, pomganie starszym ludziom, mycie okien, koszenie trawników, albo zarajetruj się na dane mamy/taty za ich zgodą.

redhead
Gość

Właśnie dzisiaj tworząc postanowienia noworoczne wymyśliłam sobie, że dobrze by było znaleźć jakąś dorywczą pracę, żeby odciążyć swój budżet. Nie miałam pomysłu, czym można by się dodatkowo zająć i… Twój post spadł mi z nieba. Tyle cudownych pomysłów! Już się zabieram za GFK i Textmarket. Mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie. Dziękuję i pozdrawiam!

Agusiak747
Gość

Ja daję korki z angielskiego, ale zainteresowałaś mnie tym textmarketem 😛

Anna Kryjom
Gość

Mam trochę doświadczenia w dorabianiu pieniędzy. W tej chwili znam 4 wypłacalne serwisy płatnych ankiet, 5. wiem, że wypłąca od byłego. Na moim blogu w zakładce "Dorabiaj pieniądze" piszę o 2. z tych 5. Polecam też serwis, który oferuje pieniądze za pisanie porad. Kwota jest naliczana raz w tygodniu. Zależy ona albo od odwiedzin twojego tekstu albo wynosi 15-25 zł za szt. Odliczanie Vatu zajmuje się wspomniany portal. Jeżeli chcesz poznać jego nazwę zapraszam Cię na mój blog, do zakładki "Kontakt", tam znajdziesz mój adres e-mail. Można też sprzedawać swoje rzeczy na targach/ placach. Nie trzeba wtedy chodzić na pocztę… Czytaj więcej »

Anna Kryjom
Gość

Znam też stronę, na której dorobisz robiąc zakupy 🙂

Anna Kryjom
Gość

Z bloga usunęłam zakładkę "Dorabiaj pieniądze" i dodałam blog o tej tematyce do menu. Znajdziesz go po zakładce "Kontakt". Zapraszam.

Anna Kryjom
Gość

Wbrew pozorem niektóre drobne rzeczy można mieć za darmo – trzeba tylko wiedzieć gdzie i jak je dostać. Na swoim blogu w zakładce "Darmowe" opisałam jak kilka takich produktów zdobyć.

Lucyna M
Gość

Rzeczywiście proponowane zajęcia są raczej dla młodszej populacji, a nie dla osób szukających "normalnej" pracy

Mila
Gość

Znam problem hojnych stypendiów w szkołach 😀 Dostałam aż 600 zł, jednorazowo, a w następnym roku chyba 550 zł. Z tym, że kasę mogłam wydać na co chciałam. No i często wygrywałam różne konkursy, olimpiady już za czasów gimnazjum, ale nic z tego nie miałam… No nie, przepraszam, napisałam kiedyś ponoć najlepszy reportaż i dostałam zestaw flamastrów, mp3 marki Tesco i pióro Parkera 😀 A co do pracy to obecnie pracuję przy pisaniu tekstów i jak ktoś chce to może na tym mieć dobrą pensję, ale tak jak piszesz, najlepiej mieć jakieś kontakty i stałych klientów, bo niektórzy są gotowi… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziewczyny, ja jestem niewiele starsza od Was, ale załapałam się jeszcze na 8 klas podstawówki i 4 liceum. W podstawówce byłam najlepsza w szkole, laureatką konkursów i olimpiad, ale nie było żadnych stypendiów (mieszkam w dużym mieście wojewódzkim). W liceum to samo, aż do studiów nie dostałam ani złotówki, a i uniwerek ciągle coś obcinał, zmniejszał, kombinował… Także ja Wam zazdroszczę nawet stu złotych, dla mnie jako powiedzmy dziesięciolatki to byłby majątek.

Ola O.
Gość

Jakie to pożyteczne !! Uwielbiam cię ! Zaraz zajmę się dokładniejszym reasearchem i poszukam czegoś dla siebie 🙂

Keroina
Gość

Dokładnie, żadna szkoła tak naprawdę nie pomoże uczniowi. Po całym chłamie jakim było gimnazjum *gdzie nie było ŻADNEGO wsparcia* byłam załamana podejściem nauczycieli do roznych tematów ale trafiłam do liceum gdzie "wspiera się utalentowane osoby". Dostałam 100 zł na cały rok i w pierwsze klasie byłam rozchwytywana a teraz siedzę i na nic się nie nadaję, bo szkoła wykorzystała mnie już do różnych dupereli 😉 także w dobroć obcych ludzi nie wierzę. 😀 bardzo dobra notka!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak Ty to robisz, że piszesz bez żadnego problemu? Przed chwilą próbowałam coś napisać (przed założeniem konta w textmarket) i totalna pustka w głowie;/ Dasz jakieś rady jak zacząć czy coś w tym stylu?

aGwer
Gość

No dobra, tylko teraz pytanie.. Co się dzieje z tekstem dalej jak ktoś go kupi na tym textmarket? Ktoś go używa gdzie chce ile chce bez naszej wiedzy?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Fajny post 😉 a jest jakiś kontakt do tej koleżanki z pracadlanastolatka? bo na jej blogu nie ma maila.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zeżarło mi komentarz. Mogłabyś podać mi jakiegoś maila kontaktowego do koleżanki Justyny z bloga praca dla nastolatka? bo na blogu nie znalazłam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ok rozumiem, sama sobie cienię prywatność, wiec nie musi Ci być przykro 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

o czym najlepiej pisać w textmarkcie żeby treść się sprzedała. Czy skupują wszystko?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Do jakiej kategorii przydzielać teksty na textmarket?

amels
Gość

Wpadłam tutaj dzięki Wizażowi i wiem, że zostanę na długo . prześwietny blog!!

Zakładnicy codzienności
Gość

fajny pomocny tekst, podziwiam pracowitość i pomysłowość 🙂

violinist
Gość

Mecenat nad artystami i po prostu zdolnymi uczniami czy studentami to także bolączka większych miast, nie tylko malutkich gmin…Wiem coś o tym i też muszę brać sprawy w swoje ręce. Nie ma lekko, ale fakt – tracenie czasu na marudzenie to żadna inwestycja 🙂
Ciekawie piszesz, będę tu zaglądać!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja bym chciała dodać, że warto rozglądać się wokół siebie 🙂Jestem w drugiej klasie liceum i… pracuję! Od marca zeszłego roku zarabiam własne pieniądze, które potem mogę wydać na swoje przyjemności, jednak postanowiłam oszczędzać i niedługo będę kupować własnego laptopa! 🙂 A co do mojego pierwszego zdania, mieszkam w małej miejscowości, jakieś 8 tys mieszkańców. Działają tutaj lokalne strony internetowe gdzie pojawiają się newsy z miasta. Właśnie na jednej z takich stron znalazłam pracę. Jestem fotoreporterem! Chodzę na wydarzenia (koncerty, spotkania, mecze, uroczystości itp.), robię zdjęcia, następnie obrabiam i wysyłam na stronę z krótką relacją. I to wszystko. Robię… Czytaj więcej »

Mariola
Gość

Super tekst! Ja też pracowałam zawsze, odkąd pamiętam, ciągle mam mnóstwo pomysłów i jakoś się kręci. Powodzenia!

Niezapominajka
Gość
Niezapominajka

Aniu, wspaniały artykuł! Nie ukrywam, że dzięki niemu trafiłam na Twojego bloga 🙂 Jedna z wizażanek podała link pewnej poszukującej zajęć osobie i proszę – zostałam i ja na dłużej.Odzew pod Twoim tekstem świadczy o tym, jak bardzo był potrzebny 🙂 Sama będąc licealistką i studentką pracowałam często jako hostessa, rozdając ulotki, obsługując wypożyczalnię filmów, a także podczas inwentaryzacji w hipermarketach. Na swojego laptopa zarobiłam podczas jednych wakacji – rano jako merchandiser, popołudniu niania 🙂 W międzyczasie zaliczyłam przygodę z firmą Oriflame, ankiety internetowe i inne cuda.Każda praca oprócz pieniędzy dała mi doświadczenie, cenne znajomości i odrobinę więcej pewności siebie.… Czytaj więcej »

small saphire
Gość

Świetny post 🙂 Ważny każdy grosz 🙂 na pewno skorzystam 🙂 Biorę się za te ankiety 😉 Dziękuję za linki :*

Previous
Moje wstydliwe sekrety
Jak dorabiałam będąc w liceum? Sposoby także dla Ciebie