Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Leaving Neverland – bardzo zły dokument, który każdy powinien obejrzeć

p.p1 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 20.0px ‘Times New Roman’; color: #000000; -webkit-text-stroke: #000000}
p.p2 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 20.0px ‘Times New Roman’; color: #000000; -webkit-text-stroke: #000000; min-height: 23.0px}
p.p3 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 16.0px ‘Times New Roman’; color: #000000; -webkit-text-stroke: #000000; min-height: 18.0px}
span.s1 {font-kerning: none}

Obejrzałam „Leaving neverland” dwa razy, chociaż przyznam, że za pierwszym razem na wtyczce przyspieszającej i skacząc po fabule. To bardzo zły dokument, ale jednocześnie szalenie potrzebny. I właśnie dlatego uważam, że każdy powinien go obejrzeć. 
Krzywdzenie dzieci to coś, co mnie przeraża. Rozmawiam o tym często z koleżankami pracującymi w przedszkolach i szkołach. Debatujemy o tym, czy przesadzamy i jesteśmy przewrażliwione, czy rzeczywiście potrzebna jest interwencja. Np. Gdy czteroletnia dziewczynka rysuje w przedszkolu penisa, z dość dużą dokładnością anatomiczną. Widziała rysunek u starszego brata w zeszycie? Obejrzała przypadkiem film pornograficzny? Dzieje się jej jakaś krzywda?
Gdy mówimy o pedofilach, ludzie często wyobrażają sobie brutalny gwałt na małym dziecku, które próbuje się bronić, ale z racji przewagi fizycznej napastnika- nie ma żadnych szans.
Albo dziecko więzione w piwnicy przez otyłego potwora po 60-tce, najlepiej w spranych rozciągniętych gatkach i koszulce-żonobijce spod której wystaje siwy dywan na klacie.
Ewentualnie jeszcze ten obleśny wujek z wąsem, który często rzuca nieśmiesznymi żartami podczas rodzinnych spotkań. Albo ojczym.
Raczej nie spodziewamy się usłyszeć relacji kogoś, kto czuł się przez pedofila kochany, wyczekiwał na każdy telefon, spojrzenie, kontakt. Także ten seksualny.
I mówiących – Michael lubił seks oralny? Też chciałem to dla niego polubić.
Nie wiem czy Jackson był pedofilem. Nie dołączę więc ani do chóru obrońców, ani do chóru krzyczącego: “pedofil!”. Ale w tym momencie nie to jest najważniejsze.
Piszę ten tekst w parku. Jest wesoły harmider. Dzieci jeżdżą na hulajnogach. Już trzecie zapytało mamę lub tatę o to, dlaczego w fontannie nie ma wody. Tylko jedna mama podjęła się próby odpowiedzi na to pytanie – powiedziała, że noce są zimne i woda by zamarzła.
Jako dorośli nie radzimy sobie z prostymi dziecięcymi pytaniami, a co z trudniejszymi?
Jaka byłam jak miałam 6 lat, czyli gdy byłam mniej więcej w wieku wypowiadających się w Leaving Neverland bohaterów?
Gdy miałam osiem, szalenie podobał mi się Enrique Iglesias. Zdjęcie wycięte z wywiadu w programie telewizyjnym było mokre od moich pocałunków w policzek piosenkarza. Dorosłego przecież. Ale to osiem. A sześć?
Jako sześciolatka byłam przeokrutnie zauroczona w Robin Hoodzie z serialu “Nowe przygody Robin Hooda”. Nawet nie chodziło o aktora, a o postać którą grał. Trochę zły, bo jednak łobuz, ale trochę też uroczy.

Był inny od bohaterów bajek dla dzieci, gdzie dobry jest zawsze po prostu dobry, a zły jest zły.

Opowiadałam o tym tak często, że rodzice nie mieli pojęcia, że to mój sekret i tajemnica. Pewnie w jakiejś rozmowie opowiedzieli o tym wujkowi, którego naprawdę nie znosiłam. A on zrobił sobie ze mnie jaja i do mnie zadzwonił podając się za Robin Hooda wyznającego mi miłość.
Bardzo zabolały mnie te żarty i rodzice od tej pory nigdy nie słyszeli już o moich zauroczeniach. Dzieci naprawdę śmiertelnie poważnie potrafią podchodzić do takich spraw jak “tajemnica”.
Jeszcze gdyby to był wujek, którego lubiłam i jest śmieszkiem – zupełnie nie byłoby problemu. Ale to był człowiek, który pochwalił się kiedyś na spotkaniu rodzinnym, że “umył kotem beczkę”, bo kot podrapał jego syna.
Do tej pory żałuję, że zapytałam jak się myje beczkę kotem, bo to był uroczy eufemizm na utopienie walczącego o życie futrzaka.
To było jakieś 22 lata temu. Pamiętam swoje emocje do dziś. Każdy detal tej rozmowy. Do tej pory reaguję wymiotowaniem na silny stres i emocje, z którymi nie jestem sobie w stanie poradzić. Mogłabym wam nawet opowiedzieć czym zwymiotowałam tamtego dnia. 

Dobrze, ale co ma do tego Jackson?
To jest bardzo słaby “dokument”. Za długi (4 godziny podzielone na dwie części), pełen niepotrzebnych wątków jak śmierć ojca jednego z bohaterów, opowieści brata ofiary, który nawet tam nie był.
Jednocześnie zabrakło dania szansy wypowiedzenia się tej drugiej stronie. Okej, Jackson nie żyje, ale nie wypowiedział się:

– żaden ekspert od pedofilii,
– od seksualności dzieci,
– psycholog dziecięcy itp.
– nikt z otoczenia Michaela
– żaden z pozostałych chłopców
– Macaulay Culkin, który nadal zaprzecza pedofilii Jacksona
itp.

Aby to był dokument, zabrakło też informacji o tym, że Jackson sam był bardzo pogubiony, miał naprawdę paskudnego ojca, który odebrał mu dzieciństwo i był źródłem wielu jego problemów, np. z nosem, z którego zawsze okrutnie drwił. I że te problemy mocno odcisnęły się na jego psychice, dlatego próbował przywrócić sobie dzieciństwo. Istnieje też szansa, że on te dzieci naprawdę w jakiś sposób kochał.

Mimo to, uważam, że dokument należy obejrzeć. Z bardzo wielu powodów.

Po pierwsze – by skończyć z wtórną wiktymizacją ofiar.

Zawsze w takich sprawach pojawiają się zarzuty wobec ofiar (lub rzekomych ofiar).
Że dlaczego tak długo milczały, że czemu się nie broniły albo nie uciekły. No i zawsze nieśmiertelny argument – że chcą sławy i pieniędzy.

Nie znam ani jednej osoby, która zrobiła karierę na byciu ofiarą przestępstwa na tle seksualnym. A Ty? Wymienisz jedno nazwisko?
Co więcej – to jest naprawdę wujowy plan na życie, by po wpisaniu twojego nazwiska w google, najważniejszym wyskakującym faktem było to, że kiedyś ktoś cię zgwałcił.

Ja sama na tym blogu mam ten problem, że wiele firm nie chce się reklamować gdzieś obok wpisu na temat pedofilii. Z jednej strony rozumiem, z drugiej – troszkę przestaję takie firmy szanować. A to tylko blog i jakieś teksty! A bycie człowiekiem, który zostanie zapamiętany tylko jako ofiara?

Polecam też artykuł Zagrożenia wtórną wiktymizacją dziecka –ofiary wykorzystywania seksualnego związane z badaniami sądowymi z naukowego czasopisma “Dziecko krzywdzone”

Sporo mówi się też o skoku na pieniądze i tu przyznam, że mimo beznadziejnie zrealizowanego dokumentu, mając swoją wiedzę o pedofilii, totalnie kupiłabym wersję obu panów, bo ta historia ma ręce i nogi. ALE:
oni teraz chcą wielomilionowych odszkodowań.

Ja bym to bez zastrzeżeń kupiła, gdyby np. zbierali pieniądze generalnie na ofiary pedofilii albo postanowili założyć fundację upowszechniającą wiedzę na temat zagrożeń.  Gdyby szykowali jakąś wielką kampanię informacyjną albo organizowali wsparcie psychologiczne.

I poza sposobem realizacji materiału to jest główny punkt budzący moją podejrzliwość.

Na szczęście nie ja decyduję tutaj o winie.

Po drugie – film trzeba obejrzeć  by zrozumieć, że sprawcą bywa także miły pan z telewizji, lokalny filantrop, ceniony artysta, ksiądz, pastor, nauczyciel, trener.

Pedofil nie musi mieć twarzy Josepha Fritzla.

Właśnie dlatego zamieściłam kiedyś na fejsie taki status:

Dużo ludzi zrozumiało, ale pojawiło się sporo głosów, że to przesada, że nic się dziecku nie stanie, jak posiedzi wujkowi na kolanach.

W tym momencie może nie. Ale uczysz dziecko, że nie ma prawa decydować o swoim ciele, bo potrzeby dorosłych są ważniejsze od tego, co ono czuje. A właśnie chodzi o to, żeby wiedziało najważniejszą rzecz – to może być sam papież albo królowa angielska, ale jeśli dziecko nie ma ochoty na buziaka czy usiąść na kolanach – nie musi. Może powiedzieć “nie”. I nie będzie wtedy niegrzeczne.

Po trzecie – po coś ustaliliśmy wiek przyzwolenia

Jako dorośli wiemy, że dziecko nie ma  rozwiniętej tak samo, ja dorosły zdolności moralnego osądu sytuacji. Właśnie dlatego ustaliliśmy coś takiego, jak “wiek przyzwolenia”. By nie wyjeżdżać nigdy więcej z argumentami:
– ale dziecko chciało
– ale mu się podobało

Dziecko nie rozumie. Jako człowieczeństwo doszliśmy do wniosku, że zbyt wczesne kontakty seksualne rujnują psychikę, dlatego ustaliliśmy, że to złe i nie wolno.

Argument, że się nie broniło, nie skarżyło, nie próbowało uciec, to bardzo, bardzo zły argument.
Porwana w wieku 8 lat Natascha Kampusch była niewolnicą swojego porywacza, także seksualną. Nie uciekła, gdy pozwolił jej kupić tusz do rzęs w drogerii, a nawet był szczęśliwa jeżdżąc z nim na nartach. Gdy tuż po jej ucieczce popełnił samobójstwo – płakała. Tęskniła i było jej żal.
Skazałabym każdego komentującego który wysuwa zarzut, że jest winna bo nie uciekła, na dwa lata czytania artykułów naukowych o współuzależnieniu, pedofilii i wtórnej wiktymizacji.

A właśnie taki obraz pedofilii widzimy w “Leaving Neverland”. Chłopcy kochali Michaela. Był ich idolem.
Nie mamy tu obrazu brutalnego gwałtu analnego. Mamy relację chłopca, który bardzo chciał to zrobić dla Michaela, ale nie był w stanie przyjąć jego penisa. I było mu z tego powodu bardzo przykro,

Mamy relację chłopców, którzy bardzo czekali na telefon, na miłe słowo, także na seks. Normalne dla zakochanej osoby. Ale siedmiolatka?

Nie mamy prawa moralnie oceniać ofiar.

Polecam: całe 200 stron o długoterminowych konsekwencjach krzywdzenia w dzieciństwie

Konsekwencje przemocy seksualnej wobec dzieci

Po czwarte: by zobaczyć, jak pieniądze potrafią uwikłać całe rodziny

Te rodziny awansowały społecznie dzięki Jacksonowi. Żyły w dużej mierze na jego koszt. Potrafił zafundować im faks, wakacje,  a nawet sprezentować dom.
I to jest bardzo częste.
Lokalny filantrop sponsoruje wszystko dla klubu sportowego. Stroje, wyposażenie, obozy sportowe. Medale i inne pierdolety.
Ale też przy okazji wykorzystuje małego chłopca.
Co się stanie, gdy ten się poskarży?

Cała społeczność powie
– ale to dobry człowiek
– wpłaca na chore dzieci
– przywiózł dwie tony karmy dla schroniska
– zawsze mówi dzień dobry
– zakupy wnosi

Mnóstwo ludzi uzależnionych od pieniędzy sprawcy (lub takich, którym jest dzięki nim wygodnie) będzie świadomie lub nie, bagatelizować wszystkie sygnały ostrzegawcze i bronić swego dobroczyńcę.


Po piąte: by zrozumieć, że kłamać nie warto

Gdy ofiara wycofa zeznania albo broni sprawcę a potem zmieni zdanie – nikt nie będzie brał jej już na poważnie.
Wszyscy znamy bajkę o chłopcu, który krzyczał “Wilk!” bo się nudził. Wieś się zlatywała, wilka nie było. I tak kilka razy, aż w końcu wilk się zjawił, ale wtedy nikt nie wierzył.

Jeśli było jak mówią chłopcy to ja ich rozumiem.
Jesteś zakochany, wierzysz, że masz kogoś, z kim łączy cię specjalna więź. Jesteś dla tego kogoś totalnie wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju. Spędzacie piękne chwile. A potem ten ktoś wymienia cię na nowszy model. Co czujesz?
To są rzeczy, z którymi nie radzą sobie dorośli. W kim kumulują gniew zdradzone kobiety? W mężczyźnie, którego kochają, czy w kochance?

Jeśli chłopiec wciąż kochał Michaela a pojawiła się okazja by go bronić, to była to dla niego szansa, by znowu poczuć się wyjątkowym i być bliżej niego. Być ważnym i potrzebnym. Ci chłopcy nie postrzegali seksu czy “innych czynności seksualnych” jako czegoś złego. Chcieli tego, bo to znaczyło, że między nimi a Michaelem jest dobrze. Że w związku się układa.
Bronienie oprawcy jest bardzo częste wśród ofiar, to są naprawdę głębokie i trwałe przemiany w psychice.

Dodam, że  wypowiedź eksperta od mowy ciała mówi, że chłopak kłamał broniąc Jacksona. Dla równowagi we wszechświecie dodam, że podobno drapanie się po nosie świadczy o kłamaniu, a ja mam tak często katar, że wiecznie się drapię po nosie, bo regenerująca się skóra zwyczajnie swędzi.

Aczkolwiek wiem, że zanim Jackson podpisał ugodę z innym chłopcem o imieniu Jordan – ten z pełną dokładnością potrafił narysować przebarwienia na jego przyrodzeniu i pośladkach.









Po szóste: by zrozumieć, że ślepy kult idola nie jest dobry

Czasami przeginamy w swoim uwielbieniu dla kogoś. I widzę, że wiele osób myśli w taki uproszczony sposób. Uwielbiam muzykę Freddiego, uwielbiam emocje, jakie potrafi we mnie wywołać. Ale nie lubię wielu rzeczy, które robił. Nie popieram zażywania narkotyków ani zdradzania swoich partnerów i partnerek. Nie jestem ślepa na te rzeczy i nie bronię ich słowami “bo to wspaniały muzyk”. Gdyby kogoś pobił czy zabił, chciałabym aby normalnie poniósł konsekwencje tego czynu.

I bardzo boli mnie, gdy kolega zgwałci koleżankę, ale nie spotyka go kara, bo to “zniszczyłoby jego obiecującą karierę sportowca”. Spoko, możesz być wspaniałym sportowcem, ale też gwałcicielem. Jedno nie ma nic wspólnego z drugim i te rzeczy nie powinny na siebie nawzajem wpływać, bo dojdziemy do wniosku, że wystarczy być utalentowanym aby bezkarnie gwałcić dzieci.

Mam znajomych, których cenię za różne rzeczy, ale wielu innych zupełnie nie rozumiem i nie popieram. Niektóre rzeczy warto czasami oddzielać.

🤔🤔🤔

Niezależnie od tego, czy wierzycie chłopcom czy też w niewinność Jacksona- chciałabym apelować o powstrzymanie się od głupich komentarzy, bo to właśnie one sprawiają, że ofiary nie zgłaszają takich rzeczy. Nie chcą przez to wszystko przechodzić.

Jednocześnie uważam, że nie wiem jaka jest prawda i nie moją rolą jest jej szukanie. Cieszę się, że o pedofilii mówimy coraz głośniej.

W mojej osobistej ocenie – nawet jeśli wątek seksualny nie istniał, to samo rozkochanie w sobie dziecka (zamierzone czy nie) jest naprawdę bardzo, bardzo złe. Siedmiolatki nie powinny się zastanawiać, czemu nie są już numerem jeden i jak sprawić, by znowu były obsypywane prezentami i uwagą. Dorośli ludzie nie zawsze radzą sobie z rozstaniami, odrzuceniem, zdradą, a co dopiero dzieci.
Tutaj reagowanie było obowiązkiem patrzących na to dorosłych.

Złe jest też to, że dorastający bez dzieciństwa na oczach całego świata Michael Jackson, nie otrzymał wsparcia psychologicznego, tylko eksploatowaliśmy produkt(!) jakim się stał. Do ostatniej kropelki.
Chyba czas pomyśleć o regulacjach prawnych odnośnie wszystkich “dziecięcych gwiazd”.
Bo najpierw pomagamy pompować ten balonik, a potem dziwimy się, że w wieku kilkunastu lat mają problemy z prawem, alkoholem, narkotykami, depresją. To też są ofiary “przedsiębiorczych” rodziców.

Matki chłopców…
po pierwsze, chłopcy mieli też ojców. Nie zrzucajmy wszystkiego na matki.
Po drugie – uważam zachowanie rodziców za głupie, bezmyślne i w zasadzie brak mi słów jak je opisać. Jeśli nie widzieli w tym nic złego – byli bezmyślni. Jeśli jednak cień podejrzeń się pojawił, to była to inaczej nazwana forma sutenerstwa.

I dlatego uważam, że każdy powinien obejrzeć ten “dokument”. By nauczyć się na błędach tych wszystkich ludzi.

O pedofilii warto mówić jakkolwiek. W żartach, w kiepskich dokumentach, w telewizji śniadaniowej i w dobrych artykułach naukowych.
Im więcej wiemy, tym łatwiej nam reagować.
Właśnie dlatego jestem całym sercem za rzetelną edukacją seksualną.

To czy Michael był winny czy nie – zupełnie nic nie zmieni i dla mnie osobiście ma najmniejsze znaczenie. Najważniejsze jest to, co z całej tej historii możemy wynieść.

Nie zapominajmy też, że w tym wszystkim jest trójka dzieci Michaela, które powinny być objęte troskliwą opieką i wsparciem psychologicznym.

Ach i jeszcze jedno – bojkotowanie muzyki martwego artysty jest zupełnie bez sensu. Nikt nie przekreśla dzisiaj starożytnej greckiej filozofii, chociaż myśliciele tamtych czasów otaczali się młodymi chłopcami.

Jeśli “dokument” powstał dla pieniędzy i cała sprawa jest grubymi nićmi szyta, to bardzo przykro. Wyuczona na pamięć czy też prawdziwie opisana relacja sprawcy z ofiarą jest natomiast wręcz książkowa i chociażby dla tego opisu warto się z filmem zapoznać.

Tekst powstał na Wasze prośby 🙂

Uściski, Ania

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Wrócha
Gość

Oglądałam ten dokument, jeden raz tylko, bo nic to przyjemnego. Ale potem poczytałam sobie komentarze pod nim i artykulami o nim. Nie wiem teraz co przeraziło mnie bardziej. Ślepi fani, którzy wierzą, ze jak ktoś jest sławny to z miejsca jest dobrym człowiekiem, a jak pięknie spiewa i tańczy to juz absolutnie nie ma sie do czego przyczepić…. i nie wolno tego robic, choćby mu koza z nosa zwisała do pasa, nie można nic powiedzieć. Nie lubię i nie uznaję gloryfikacji nikogo, mierzi mnie myśl, co pod kocykiem dobroci, bycia szczodrym, szczerym i miłym robia pedofile, a jeszcze bardziej nie… Czytaj więcej »

Previous
Rząd chce zabić moją czytelniczkę Kasię [TYGODNIK]
Leaving Neverland – bardzo zły dokument, który każdy powinien obejrzeć