- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Leaving Neverland – bardzo zły dokument, który każdy powinien obejrzeć

p.p1 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 20.0px ‘Times New Roman’; color: #000000; -webkit-text-stroke: #000000}
p.p2 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 20.0px ‘Times New Roman’; color: #000000; -webkit-text-stroke: #000000; min-height: 23.0px}
p.p3 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 16.0px ‘Times New Roman’; color: #000000; -webkit-text-stroke: #000000; min-height: 18.0px}
span.s1 {font-kerning: none}

Obejrzałam „Leaving neverland” dwa razy, chociaż przyznam, że za pierwszym razem na wtyczce przyspieszającej i skacząc po fabule. To bardzo zły dokument, ale jednocześnie szalenie potrzebny. I właśnie dlatego uważam, że każdy powinien go obejrzeć. 
Krzywdzenie dzieci to coś, co mnie przeraża. Rozmawiam o tym często z koleżankami pracującymi w przedszkolach i szkołach. Debatujemy o tym, czy przesadzamy i jesteśmy przewrażliwione, czy rzeczywiście potrzebna jest interwencja. Np. Gdy czteroletnia dziewczynka rysuje w przedszkolu penisa, z dość dużą dokładnością anatomiczną. Widziała rysunek u starszego brata w zeszycie? Obejrzała przypadkiem film pornograficzny? Dzieje się jej jakaś krzywda?
Gdy mówimy o pedofilach, ludzie często wyobrażają sobie brutalny gwałt na małym dziecku, które próbuje się bronić, ale z racji przewagi fizycznej napastnika- nie ma żadnych szans.
Albo dziecko więzione w piwnicy przez otyłego potwora po 60-tce, najlepiej w spranych rozciągniętych gatkach i koszulce-żonobijce spod której wystaje siwy dywan na klacie.
Ewentualnie jeszcze ten obleśny wujek z wąsem, który często rzuca nieśmiesznymi żartami podczas rodzinnych spotkań. Albo ojczym.
Raczej nie spodziewamy się usłyszeć relacji kogoś, kto czuł się przez pedofila kochany, wyczekiwał na każdy telefon, spojrzenie, kontakt. Także ten seksualny.
I mówiących – Michael lubił seks oralny? Też chciałem to dla niego polubić.
Nie wiem czy Jackson był pedofilem. Nie dołączę więc ani do chóru obrońców, ani do chóru krzyczącego: “pedofil!”. Ale w tym momencie nie to jest najważniejsze.
Piszę ten tekst w parku. Jest wesoły harmider. Dzieci jeżdżą na hulajnogach. Już trzecie zapytało mamę lub tatę o to, dlaczego w fontannie nie ma wody. Tylko jedna mama podjęła się próby odpowiedzi na to pytanie – powiedziała, że noce są zimne i woda by zamarzła.
Jako dorośli nie radzimy sobie z prostymi dziecięcymi pytaniami, a co z trudniejszymi?
Jaka byłam jak miałam 6 lat, czyli gdy byłam mniej więcej w wieku wypowiadających się w Leaving Neverland bohaterów?
Gdy miałam osiem, szalenie podobał mi się Enrique Iglesias. Zdjęcie wycięte z wywiadu w programie telewizyjnym było mokre od moich pocałunków w policzek piosenkarza. Dorosłego przecież. Ale to osiem. A sześć?
Jako sześciolatka byłam przeokrutnie zauroczona w Robin Hoodzie z serialu “Nowe przygody Robin Hooda”. Nawet nie chodziło o aktora, a o postać którą grał. Trochę zły, bo jednak łobuz, ale trochę też uroczy.

Był inny od bohaterów bajek dla dzieci, gdzie dobry jest zawsze po prostu dobry, a zły jest zły.

Opowiadałam o tym tak często, że rodzice nie mieli pojęcia, że to mój sekret i tajemnica. Pewnie w jakiejś rozmowie opowiedzieli o tym wujkowi, którego naprawdę nie znosiłam. A on zrobił sobie ze mnie jaja i do mnie zadzwonił podając się za Robin Hooda wyznającego mi miłość.
Bardzo zabolały mnie te żarty i rodzice od tej pory nigdy nie słyszeli już o moich zauroczeniach. Dzieci naprawdę śmiertelnie poważnie potrafią podchodzić do takich spraw jak “tajemnica”.
Jeszcze gdyby to był wujek, którego lubiłam i jest śmieszkiem – zupełnie nie byłoby problemu. Ale to był człowiek, który pochwalił się kiedyś na spotkaniu rodzinnym, że “umył kotem beczkę”, bo kot podrapał jego syna.
Do tej pory żałuję, że zapytałam jak się myje beczkę kotem, bo to był uroczy eufemizm na utopienie walczącego o życie futrzaka.
To było jakieś 22 lata temu. Pamiętam swoje emocje do dziś. Każdy detal tej rozmowy. Do tej pory reaguję wymiotowaniem na silny stres i emocje, z którymi nie jestem sobie w stanie poradzić. Mogłabym wam nawet opowiedzieć czym zwymiotowałam tamtego dnia. 

Dobrze, ale co ma do tego Jackson?
To jest bardzo słaby “dokument”. Za długi (4 godziny podzielone na dwie części), pełen niepotrzebnych wątków jak śmierć ojca jednego z bohaterów, opowieści brata ofiary, który nawet tam nie był.
Jednocześnie zabrakło dania szansy wypowiedzenia się tej drugiej stronie. Okej, Jackson nie żyje, ale nie wypowiedział się:

– żaden ekspert od pedofilii,
– od seksualności dzieci,
– psycholog dziecięcy itp.
– nikt z otoczenia Michaela
– żaden z pozostałych chłopców
– Macaulay Culkin, który nadal zaprzecza pedofilii Jacksona
itp.

Aby to był dokument, zabrakło też informacji o tym, że Jackson sam był bardzo pogubiony, miał naprawdę paskudnego ojca, który odebrał mu dzieciństwo i był źródłem wielu jego problemów, np. z nosem, z którego zawsze okrutnie drwił. I że te problemy mocno odcisnęły się na jego psychice, dlatego próbował przywrócić sobie dzieciństwo. Istnieje też szansa, że on te dzieci naprawdę w jakiś sposób kochał.

Mimo to, uważam, że dokument należy obejrzeć. Z bardzo wielu powodów.

Po pierwsze – by skończyć z wtórną wiktymizacją ofiar.

Zawsze w takich sprawach pojawiają się zarzuty wobec ofiar (lub rzekomych ofiar).
Że dlaczego tak długo milczały, że czemu się nie broniły albo nie uciekły. No i zawsze nieśmiertelny argument – że chcą sławy i pieniędzy.

Nie znam ani jednej osoby, która zrobiła karierę na byciu ofiarą przestępstwa na tle seksualnym. A Ty? Wymienisz jedno nazwisko?
Co więcej – to jest naprawdę wujowy plan na życie, by po wpisaniu twojego nazwiska w google, najważniejszym wyskakującym faktem było to, że kiedyś ktoś cię zgwałcił.

Ja sama na tym blogu mam ten problem, że wiele firm nie chce się reklamować gdzieś obok wpisu na temat pedofilii. Z jednej strony rozumiem, z drugiej – troszkę przestaję takie firmy szanować. A to tylko blog i jakieś teksty! A bycie człowiekiem, który zostanie zapamiętany tylko jako ofiara?

Polecam też artykuł Zagrożenia wtórną wiktymizacją dziecka –ofiary wykorzystywania seksualnego związane z badaniami sądowymi z naukowego czasopisma “Dziecko krzywdzone”

Sporo mówi się też o skoku na pieniądze i tu przyznam, że mimo beznadziejnie zrealizowanego dokumentu, mając swoją wiedzę o pedofilii, totalnie kupiłabym wersję obu panów, bo ta historia ma ręce i nogi. ALE:
oni teraz chcą wielomilionowych odszkodowań.

Ja bym to bez zastrzeżeń kupiła, gdyby np. zbierali pieniądze generalnie na ofiary pedofilii albo postanowili założyć fundację upowszechniającą wiedzę na temat zagrożeń.  Gdyby szykowali jakąś wielką kampanię informacyjną albo organizowali wsparcie psychologiczne.

I poza sposobem realizacji materiału to jest główny punkt budzący moją podejrzliwość.

Na szczęście nie ja decyduję tutaj o winie.

Po drugie – film trzeba obejrzeć  by zrozumieć, że sprawcą bywa także miły pan z telewizji, lokalny filantrop, ceniony artysta, ksiądz, pastor, nauczyciel, trener.

Pedofil nie musi mieć twarzy Josepha Fritzla.

Właśnie dlatego zamieściłam kiedyś na fejsie taki status:

Dużo ludzi zrozumiało, ale pojawiło się sporo głosów, że to przesada, że nic się dziecku nie stanie, jak posiedzi wujkowi na kolanach.

W tym momencie może nie. Ale uczysz dziecko, że nie ma prawa decydować o swoim ciele, bo potrzeby dorosłych są ważniejsze od tego, co ono czuje. A właśnie chodzi o to, żeby wiedziało najważniejszą rzecz – to może być sam papież albo królowa angielska, ale jeśli dziecko nie ma ochoty na buziaka czy usiąść na kolanach – nie musi. Może powiedzieć “nie”. I nie będzie wtedy niegrzeczne.

Po trzecie – po coś ustaliliśmy wiek przyzwolenia

Jako dorośli wiemy, że dziecko nie ma  rozwiniętej tak samo, ja dorosły zdolności moralnego osądu sytuacji. Właśnie dlatego ustaliliśmy coś takiego, jak “wiek przyzwolenia”. By nie wyjeżdżać nigdy więcej z argumentami:
– ale dziecko chciało
– ale mu się podobało

Dziecko nie rozumie. Jako człowieczeństwo doszliśmy do wniosku, że zbyt wczesne kontakty seksualne rujnują psychikę, dlatego ustaliliśmy, że to złe i nie wolno.

Argument, że się nie broniło, nie skarżyło, nie próbowało uciec, to bardzo, bardzo zły argument.
Porwana w wieku 8 lat Natascha Kampusch była niewolnicą swojego porywacza, także seksualną. Nie uciekła, gdy pozwolił jej kupić tusz do rzęs w drogerii, a nawet był szczęśliwa jeżdżąc z nim na nartach. Gdy tuż po jej ucieczce popełnił samobójstwo – płakała. Tęskniła i było jej żal.
Skazałabym każdego komentującego który wysuwa zarzut, że jest winna bo nie uciekła, na dwa lata czytania artykułów naukowych o współuzależnieniu, pedofilii i wtórnej wiktymizacji.

A właśnie taki obraz pedofilii widzimy w “Leaving Neverland”. Chłopcy kochali Michaela. Był ich idolem.
Nie mamy tu obrazu brutalnego gwałtu analnego. Mamy relację chłopca, który bardzo chciał to zrobić dla Michaela, ale nie był w stanie przyjąć jego penisa. I było mu z tego powodu bardzo przykro,

Mamy relację chłopców, którzy bardzo czekali na telefon, na miłe słowo, także na seks. Normalne dla zakochanej osoby. Ale siedmiolatka?

Nie mamy prawa moralnie oceniać ofiar.

Polecam: całe 200 stron o długoterminowych konsekwencjach krzywdzenia w dzieciństwie

Konsekwencje przemocy seksualnej wobec dzieci

Po czwarte: by zobaczyć, jak pieniądze potrafią uwikłać całe rodziny

Te rodziny awansowały społecznie dzięki Jacksonowi. Żyły w dużej mierze na jego koszt. Potrafił zafundować im faks, wakacje,  a nawet sprezentować dom.
I to jest bardzo częste.
Lokalny filantrop sponsoruje wszystko dla klubu sportowego. Stroje, wyposażenie, obozy sportowe. Medale i inne pierdolety.
Ale też przy okazji wykorzystuje małego chłopca.
Co się stanie, gdy ten się poskarży?

Cała społeczność powie
– ale to dobry człowiek
– wpłaca na chore dzieci
– przywiózł dwie tony karmy dla schroniska
– zawsze mówi dzień dobry
– zakupy wnosi

Mnóstwo ludzi uzależnionych od pieniędzy sprawcy (lub takich, którym jest dzięki nim wygodnie) będzie świadomie lub nie, bagatelizować wszystkie sygnały ostrzegawcze i bronić swego dobroczyńcę.


Po piąte: by zrozumieć, że kłamać nie warto

Gdy ofiara wycofa zeznania albo broni sprawcę a potem zmieni zdanie – nikt nie będzie brał jej już na poważnie.
Wszyscy znamy bajkę o chłopcu, który krzyczał “Wilk!” bo się nudził. Wieś się zlatywała, wilka nie było. I tak kilka razy, aż w końcu wilk się zjawił, ale wtedy nikt nie wierzył.

Jeśli było jak mówią chłopcy to ja ich rozumiem.
Jesteś zakochany, wierzysz, że masz kogoś, z kim łączy cię specjalna więź. Jesteś dla tego kogoś totalnie wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju. Spędzacie piękne chwile. A potem ten ktoś wymienia cię na nowszy model. Co czujesz?
To są rzeczy, z którymi nie radzą sobie dorośli. W kim kumulują gniew zdradzone kobiety? W mężczyźnie, którego kochają, czy w kochance?

Jeśli chłopiec wciąż kochał Michaela a pojawiła się okazja by go bronić, to była to dla niego szansa, by znowu poczuć się wyjątkowym i być bliżej niego. Być ważnym i potrzebnym. Ci chłopcy nie postrzegali seksu czy “innych czynności seksualnych” jako czegoś złego. Chcieli tego, bo to znaczyło, że między nimi a Michaelem jest dobrze. Że w związku się układa.
Bronienie oprawcy jest bardzo częste wśród ofiar, to są naprawdę głębokie i trwałe przemiany w psychice.

Dodam, że  wypowiedź eksperta od mowy ciała mówi, że chłopak kłamał broniąc Jacksona. Dla równowagi we wszechświecie dodam, że podobno drapanie się po nosie świadczy o kłamaniu, a ja mam tak często katar, że wiecznie się drapię po nosie, bo regenerująca się skóra zwyczajnie swędzi.

Aczkolwiek wiem, że zanim Jackson podpisał ugodę z innym chłopcem o imieniu Jordan – ten z pełną dokładnością potrafił narysować przebarwienia na jego przyrodzeniu i pośladkach.









Po szóste: by zrozumieć, że ślepy kult idola nie jest dobry

Czasami przeginamy w swoim uwielbieniu dla kogoś. I widzę, że wiele osób myśli w taki uproszczony sposób. Uwielbiam muzykę Freddiego, uwielbiam emocje, jakie potrafi we mnie wywołać. Ale nie lubię wielu rzeczy, które robił. Nie popieram zażywania narkotyków ani zdradzania swoich partnerów i partnerek. Nie jestem ślepa na te rzeczy i nie bronię ich słowami “bo to wspaniały muzyk”. Gdyby kogoś pobił czy zabił, chciałabym aby normalnie poniósł konsekwencje tego czynu.

I bardzo boli mnie, gdy kolega zgwałci koleżankę, ale nie spotyka go kara, bo to “zniszczyłoby jego obiecującą karierę sportowca”. Spoko, możesz być wspaniałym sportowcem, ale też gwałcicielem. Jedno nie ma nic wspólnego z drugim i te rzeczy nie powinny na siebie nawzajem wpływać, bo dojdziemy do wniosku, że wystarczy być utalentowanym aby bezkarnie gwałcić dzieci.

Mam znajomych, których cenię za różne rzeczy, ale wielu innych zupełnie nie rozumiem i nie popieram. Niektóre rzeczy warto czasami oddzielać.

🤔🤔🤔

Niezależnie od tego, czy wierzycie chłopcom czy też w niewinność Jacksona- chciałabym apelować o powstrzymanie się od głupich komentarzy, bo to właśnie one sprawiają, że ofiary nie zgłaszają takich rzeczy. Nie chcą przez to wszystko przechodzić.

Jednocześnie uważam, że nie wiem jaka jest prawda i nie moją rolą jest jej szukanie. Cieszę się, że o pedofilii mówimy coraz głośniej.

W mojej osobistej ocenie – nawet jeśli wątek seksualny nie istniał, to samo rozkochanie w sobie dziecka (zamierzone czy nie) jest naprawdę bardzo, bardzo złe. Siedmiolatki nie powinny się zastanawiać, czemu nie są już numerem jeden i jak sprawić, by znowu były obsypywane prezentami i uwagą. Dorośli ludzie nie zawsze radzą sobie z rozstaniami, odrzuceniem, zdradą, a co dopiero dzieci.
Tutaj reagowanie było obowiązkiem patrzących na to dorosłych.

Złe jest też to, że dorastający bez dzieciństwa na oczach całego świata Michael Jackson, nie otrzymał wsparcia psychologicznego, tylko eksploatowaliśmy produkt(!) jakim się stał. Do ostatniej kropelki.
Chyba czas pomyśleć o regulacjach prawnych odnośnie wszystkich “dziecięcych gwiazd”.
Bo najpierw pomagamy pompować ten balonik, a potem dziwimy się, że w wieku kilkunastu lat mają problemy z prawem, alkoholem, narkotykami, depresją. To też są ofiary “przedsiębiorczych” rodziców.

Matki chłopców…
po pierwsze, chłopcy mieli też ojców. Nie zrzucajmy wszystkiego na matki.
Po drugie – uważam zachowanie rodziców za głupie, bezmyślne i w zasadzie brak mi słów jak je opisać. Jeśli nie widzieli w tym nic złego – byli bezmyślni. Jeśli jednak cień podejrzeń się pojawił, to była to inaczej nazwana forma sutenerstwa.

I dlatego uważam, że każdy powinien obejrzeć ten “dokument”. By nauczyć się na błędach tych wszystkich ludzi.

O pedofilii warto mówić jakkolwiek. W żartach, w kiepskich dokumentach, w telewizji śniadaniowej i w dobrych artykułach naukowych.
Im więcej wiemy, tym łatwiej nam reagować.
Właśnie dlatego jestem całym sercem za rzetelną edukacją seksualną.

To czy Michael był winny czy nie – zupełnie nic nie zmieni i dla mnie osobiście ma najmniejsze znaczenie. Najważniejsze jest to, co z całej tej historii możemy wynieść.

Nie zapominajmy też, że w tym wszystkim jest trójka dzieci Michaela, które powinny być objęte troskliwą opieką i wsparciem psychologicznym.

Ach i jeszcze jedno – bojkotowanie muzyki martwego artysty jest zupełnie bez sensu. Nikt nie przekreśla dzisiaj starożytnej greckiej filozofii, chociaż myśliciele tamtych czasów otaczali się młodymi chłopcami.

Jeśli “dokument” powstał dla pieniędzy i cała sprawa jest grubymi nićmi szyta, to bardzo przykro. Wyuczona na pamięć czy też prawdziwie opisana relacja sprawcy z ofiarą jest natomiast wręcz książkowa i chociażby dla tego opisu warto się z filmem zapoznać.

Tekst powstał na Wasze prośby 🙂

Uściski, Ania

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Wrócha
Gość

Oglądałam ten dokument, jeden raz tylko, bo nic to przyjemnego. Ale potem poczytałam sobie komentarze pod nim i artykulami o nim. Nie wiem teraz co przeraziło mnie bardziej. Ślepi fani, którzy wierzą, ze jak ktoś jest sławny to z miejsca jest dobrym człowiekiem, a jak pięknie spiewa i tańczy to juz absolutnie nie ma sie do czego przyczepić…. i nie wolno tego robic, choćby mu koza z nosa zwisała do pasa, nie można nic powiedzieć. Nie lubię i nie uznaję gloryfikacji nikogo, mierzi mnie myśl, co pod kocykiem dobroci, bycia szczodrym, szczerym i miłym robia pedofile, a jeszcze bardziej nie… Czytaj więcej »

Previous
Rząd chce zabić moją czytelniczkę Kasię [TYGODNIK]
Leaving Neverland – bardzo zły dokument, który każdy powinien obejrzeć