Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

Jak mieć czas…kiedy jest z nim krucho?

Kiedyś zdarzało mi się zastanawiać, jak to jest, że niektóre koleżanki mają zawsze czas na pomalowanie paznokci, albo jak moja znajoma godzi wczesne macierzyństwo z dziennymi studiami, pracą, ćwiczeniami fizycznymi i wciąż ma czas na fryzjera i inne przyjemności. Ja nie miałam czasu na NIC!Robiłam mnóstwo rzeczy, ale nie zawsze miałam czas na to, co chciałam 😉 To, o czym dzisiaj napiszę jest jednym wielki banałem. Sęk w tym, że takie banały działają najlepiej 🙂

Tylko raz byłam na jakimś spotkaniu o zarządzaniu czasem. Prowadzący około 10 minut opowiadał o tym, że nie można zarządzać czasem, a jedynie “sobą w czasie”, bo czasu nikt fizycznie nie ma. 

Świetnie, bardzo głębokie, ale jak przybliża mnie to poprawy jakości mojego życia? Śmiem twierdzić, że nijak.


Oprócz takich oczywistości jak wczesne wstawanie i zdobycie się na większą asertywność w życiu, jest jeszcze prosta i bardzo banalna sztuczka – decydowanie się na opcję dwa w jednym. Takie czasowe wash&go.


Wymienię Ci teraz kilka czynności które pewnie wykonujesz :


– prasowanie

– ćwiczenia fizyczne

– gotowanie

– czytanie książek

– oglądanie telewizji


itp… Opcja dwa w jednym polega na robieniu dwóch rzeczy na raz tak, aby nie tracić na jakości żadnej z nich.


Np. ważne maile mogę wykonać jadąc autobusem.Tę samą jazdę mogę wykorzystać na czytanie książki, medytację, power nap, słuchanie audiobooka lub nagranej medytacji czy planowanie kolejnego dnia. Kiedy gotuję lub prasuję – słucham audibooków lub oglądam wartościowy program (bardzo często różne prezentacje z TED albo da Vinci Learning z którego czerpię wiele inspiracji do pracy z dziećmi).
Na niektórych wykładach (jeśli mam laptop) pracuję pisząc teksty, odpowiadam na ważne maile, projektuję zajęcia i pomoce dydaktyczne. 

Ostatnio bez wyszukiwania dodatkowych godzin udało mi się znaleźć czas na oglądanie Gry o tron! 🙂 Po prostu robię to ćwicząc, bo mam już swoją wyrobioną rutynę. 

Kiedy odkurzam, mam bezprzewodowe słuchawki na uszach i albo bawię się przy muzyce, albo słucham jakiejś relaksującej medytacji.


Czy wiesz, że podczas wizyt w toalecie, kazdego dnia jesteś w stanie przeczytać więcej niż 5 stron? To daje ok. dziesięciu książek rocznie! 


Takie ściskanie dwóc rzeczy w jednym czasie nie sprawdza się w każdej sytuacji. Kiedy się z kimś spotykam, staram się wykorzystywać ten czas na 100% i nie szukam sobie na siłę dystraktów w postaci jakiegoś pilnego maila czy telefonu. Wyłączanie powiadomień push bywa tu bardzo przydatne 🙂

kampania społeczna wypuszczona podczas zmiany czasu, bardzo ciekawa!



Jak wspomniałam wcześniej, metoda 2 w 1 jest banalna. Nie jest może na tyle uniwersalna, aby stosować ją w każdej sytuacji, ale dzięki niej można osłuchać się z językiem obcym, mieć czas na czytanie książek, malowanie paznokci, ćwiczenia fizyczne i poranną prasówkę przy filiżance dobrej kawy.
Tylko dlaczego, skoro to takie oczywiste, tak często widzę w kolejkach na badania ludzi tupiących nóżkami, a tak rzadko kogoś z książką? 🙂
Przy okazji mam minikonkurs z drobną nagrodą (kosmetyk-niespodzianka):
Napisz w komentarzu jak wykorzystujesz (lub w jakich sytuacjach chcesz wykorzystać) metodę dwa w jednym. Nagrodzę pomysł, który skradnie moje serce. Konkurs przeznaczony jest tylko dla obsewatorów bloga – chcę nagrodzić kogoś, kto jest ze mną częściej, nie tylko przy okazji konkursów 🙂
Czas : do ukazania się na blogu kolejnego tekstu, czyli pewnie do jutra :))




Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

Uściski, Ania

76
Dodaj komentarz

avatar
67 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Patrycja_AnonimowyÖversättare -MAniamalujemaugomaugo Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja kiedy gotuję oglądam youtube 🙂 Tak samo z prasowaniem, zamiataniem kuchni, myciem w niej podłogi. Pod telewizor mam podłączony stary komputer i bardzo często kiedy robię coś w kuchni oglądam różne filmy 🙂 A dlaczgo w kuchni? Bo najczęściej tam siedzę, mam tak od małego, lekcje zawsze odrabiałam przy kuchennym stole i tak zostało 🙂

Vashti
Gość

Uwielbiam kąpiele w wannie. Ciepła woda, mnóstwo piany i piękny zapach to coś co uwielbiam:) Niestety ostatnio mam coraz mniej czasu w związku z nową pracą, po przyjściu do domu trzeba zrobić sto tysięcy rzeczy. I jeszcze z kotem się pobawić (jet mały i chory). Gdy przychodzę do domu nie odstępuje mnie na krok. I szczerze mówiąc szkoda było mi go zostawiać kwilącego pod drzwiami łazienki i się wylegiwać w wannie. I dlatego teraz zabieram go ze sobą. Przygotowuję sobie kąpiel, włączam na laptopie ulubiony serial a kota szadzam na nakładce na wannę. I tak sobie razem oglądamy telewizję kąpiąc… Czytaj więcej »

Daisy K
Gość

Ćwiczę zaraz po przebudzeniu, zapinając zerwaną przez kotę Gryzeldę, z żabek firnakę. 😀 Potem jest kawa, laptop, kawa, mycie, kawa pisanie posta, jakies sprzątanko w trakcie i zakupy ze spacerem i relaksem na ławeczce z gazetką czy książką. 🙂 Miłego weekendu. :))

ania notuje
Gość

Ja właśnie dlatego noszę ze sobą książkę/ sudoku. Kiedyś zaczytana nawet czas w windzie (18 piętro) spędziłam czytając 😉 I dzięki temu wcale nie przeszkadzało mi, że co 3 piętra winda się zatrzymywała 🙂

izabella
Gość

stosuję tę metodę już od dawna, ale podsunęłaś mi w tekście kilka pomysłów na udoskonalenie mojej produktywności !:) Zawsze maluję paznokcie i siedzę z maseczką na twarzy, mocząc też stopy w wodzie z relaksującą solą oglądając jakiś ciekawy film lub tak jak Ty przemówienie na TED.com Rano podczas śniadania słucham radia w obcym języku i czytam książkę lub robię przegląd informacji w Internecie. jadąc w tramwaju zawsze mam książkę lub moją listę to-do, którą wtedy aktualizuję – i obowiązkowo słuchawki na uszach z muzyką lub audiobookiem 😉 Czekając na koleżankę w mieście wykonuję ważne telefony lub odpisuję na maile. Muszę… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja z innej beczki, chciałam wrócić do tematu nieśmiałości. Może Ty Aniu, albo ktokolwiek z czytelników jest mi w stanie polecić jakiegoś dobrego psychologa, trenera, kogokolwiek z Bydgoszczy, kto ma doświadczenie w walce z tym problemem? Próbowałam już wielu rzeczy i zaczynam myśleć, że potrzebuję większej pomocy, ale nie od kogoś, kto chwilę mnie posłucha, poklepie po głowie i wystawi rachunek.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie znam psychologów w Bydgoszczy, ale może pomogę Ci szukać? przejrzyj internet na początku – różne opinie (a może znasz kogoś kto już był u psychologa?) a przede wszystkim uprawnienia i to 'jaki styl' prezentuje psycholog – są różne nurty i powinna być o tym informacja, poczytaj czy to coś dla Ciebie – dla przykładu może być psycholog z podejściem np. psychodynamicznym, z poznawczo – behawioralnym itd… po drugie zastanów się czy chcesz pracować indywidualnie, a może w grupie z ludźmi z innymi problemami? można na nfz pójść do psychologa za darmo ale wtedy podejście i godziny są trudniejsze do… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

aha, i zapomniałam dodać – oprócz nfz jeśli się uczysz lub studiujesz możliwe że placówka ma psychologa – warto go sprawdzić, jeśli sam nie jest w stanie z jakichś powodów pomóc, może mieć namiary na kogoś sprawdzonego 🙂

Karola
Gość
Karola

Ja zazwyczaj idąc z psem na spacer ćwiczę figury/kroki układów na zajęcia taneczne 🙂 W domu rzadko mam na to więcej niż pół godziny dziennie, a trzy spacery z psem dają mi dodatkową godzinę na trening. A zdumienie zaspanych przechodniów, którzy o 6 z minutami widzą jak przytupuję i macham biodrami jest bezcenne 🙂

margaritum
Gość

A u mnie taki system się nie sprawdza, czego ogromnie żałuję 🙁 Nie ma aż tak podzielnej uwagi, żeby zaangażować się w dwie rzeczy na raz, zawsze któraś na tym ucierpi. Przechodzi tylko malowanie paznokci lub prasowanie przy słuchaniu/oglądaniu czegoś mało absorbującego.
Ale nauczyłam się obracać to na swoją korzyść. Kiedy coś robię, staram się poświęcić temu maksimum uwagi i zaangażowania. Wtedy zajmuje mi to mniej czasu, jestem dokładniejsza i nie muszę tracić czasu na poprawki:)
Grunt to wypracować najlepsze dla siebie sposoby 🙂

narja
Gość

Mam tak samo, robienie kilku rzeczy na raz zajmuje mi dużo więcej czasu, niż przyłożenie się do jednej.
Tak samo nie wyobrażam sobie robić coś innego (poza schnięciem pomalowanych paznokci) podczas czytania wciągającej książki czy oglądania świetnego filmu, bo nie przeżywam tego tak intensywnie jak skupiając się tylko na tym i nie daje mi to dostatecznej rozrywki.
Ważnej rozmowy w autobusie też sobie nie wyobrażam, bo nie mam ochoty, żeby słuchali ją wszyscy w obcy wokół mnie 😉
Ale każdemu pasuje coś innego:)

LandOfLaces
Gość

Ja też mam baardzo niepodzielną uwagę, ale właśnie postanowiłam przetestować swoje możliwości w tym względzie, szczególnie jeśli chodzi o słuchanie podczas robótkowania. Niestety moje frywolitki wymagają liczenia supełków, ale osłuchiwać się z językiem bym chyba mogła….Generalnie mam wrażenie, że z tym robieniem wielu rzeczy na raz przesadzać nie można, bo czasem warto się skupić na jednym, zrobić to szybciej i dokładniej, albo po prostu pozwolić sobie na przeżywanie, ale pewne drobiazgi można robić przy okazji, warto pomyśleć co jeszcze sobie można usprawnić. Osobom z niepodzielną uwagą może pomóc nauczenie się wykonywania pewnych czynności automatycznie, bez włączania myślenia / patrzenia. Nie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czytam Twojego bloga ogladajac seriale po angielsku z kotem na kolanach i malujac jednoczesnie paznokcie. Wiecej nie dam rady – mam kiepska podzielnosc uwagi. / Zielona Kotka

Magda
Gość

Jak zaczęłam drugi kierunek i okazało się,że "MUSZĘ" mieć ze sobą tonę książek na zajęcia to moje plecy zaczęły krzyczeć dość i przestałam pakować książki do pociągu. Zbawieniem okazał się czytnik ebooków:) Teraz mam całą bibliotekę ze sobą i mogę wybierać na jaki typ powieści mam ochotę:)

Dodatkowo w pociągu w którym spędzam ponad 80min dziennie! uczę sie słówek jezyka obcego. Robię sobie fiszki(małe karteczki,które z jednej strony mają słówko po polsku z drugiej np. po ang) i powtarzam w pociągu. Na mnie świetnie to działa.

Patrycja S
Gość

Ja jestem kiepską organizatorką mojego czasu, ale faktycznie da się dopatrzyć tej metody w moim życiu. Zawsze jak czekam w kolejce do lekarza to zabieram książkę. A kiedy ćwiczę Chodakowską oglądam serial albo słucham płyt. Nie znoszę jej głosu i to tylko sprawia, że ćwiczę dalej. Kiedy jeżdżę rowerem też seriale albo płyty. Aktualnie wdrażam nowy nawyk, w każdą wolną chwilę wkładam naukę słówek na Fiszkotece (żadna reklama). Dzięki temu zauważam jak wiele można zrobić przez 10 minut 😀 Rozplanowania czasu dopiero się uczę. Póki co skupiam się na maturze. Pozdrawiam! PS: Uwielbiam czytać twojego bloga, niestety jest to mój… Czytaj więcej »

Niemoralna
Gość

Hmmm… Wstaję rano, biorę prysznic szorując się szczotą – tym samym wykonuję peeling. Czekam na wchłonięcie się balsamu myjąc zęby. Maluję się, słuchając porannych wiadomości. Jadę na uczelnię ucząc się angielskiego i francuskiego przy pomocy cudownych aplikacji w telefonie <3 (Duolingo i French Lite). Gotuję dla rodziny, bo to dla mnie spędzanie z nimi czasu. Liczy się jako 2w1? 😀 Z maseczką na twarzy i na włosach często piszę posty, czytam, czy uczę się. A paznokcie maluję wtedy, gdy oglądam film. I to by było na tyle w ułatwianiu sobie życia. 😉

Margo
Gość

Świetny post! Bardzo na czasie. Ja bardzo często korzystam z metody 2 w 1. Zawszę kiedy jadę autobusem czytam książki na Kindle lub wymyślam temat nowego wpisu na bloga. Sprzątanie zawsze łączy się ze słuchaniem audiobooków a ćwiczenia, tak jak u Ciebie, z oglądaniem tv. Najzabawniejsze jest to, że kiedy piszę Ci ten komentarz robię 4 rzeczy na raz! Moczę stopy w misce przygotowując je do pedicure, pisze ten komentarz, jednym okiem sprawdzam czy zaległy odcinek Supernatural już się załadował, a drugim czy nastawiony w parowarze obiad już dochodzi. Zaraz powrócę jednak do 2 w 1 jednocześnie malując pazurki i… Czytaj więcej »

Kasia
Gość

Ja standardowo – książki w trakcie jazdy komunikacją miejską. Ale moim ostatnim odkryciem jest słuchanie audiobooków w trakcie robienia projektów – i obowiązek, i przyjemność. 😉 Ostatnio też zaczęłam projektować poza domem – np. spotykamy się ze znajomymi ze studiów. Większa motywacja do pracy i efektywność wzrasta o 100%. Dzięki temu udaje mi się wygospodarować kilka godzin w tygodniu dla siebie.

Ania Abakercja
Gość

robię przysiady, jak gotuje mi się woda na herbatę. a że piję bardzo dużo herbaty to i te przysiady robione przez cały dzień można uznać za całkiem konkretny trening. oczywiście nie zawsze są to dosłownie przysiady. czasami pompki, a czasami macham hantelkami.

megirosa
Gość

Ja niestety kompletnie nie mam podzielności uwagi 🙂 Dzięki temu co prawda mogę się całkowicie skoncentrować na tym robię, ale jak czasem spróbuję zająć się dwoma rzeczami jednocześnie, to kończy się na tym, że obu nie ogarnęłam, więc wolę pozostać przy mojej jednowątkowości. Czas w komunikacji miejskiej i czekanie oczywiście wykorzystuję, sporym ułatwieniem jest tu smartfon z internetem. Ale żeby pogodzić dwie czynności, które wymagają jakiejś aktywności/uwagi z mojej strony, to nie da rady 😀

Agnieszka Karolina
Gość

Ja gram na gitarze i się uczę na zajęcia 🙂

Pauline
Gość

2 w 1 to najlepszy z możliwych sposobów! Praktykuję, kiedy tylko mogę 🙂 Ostatnio np. całymi dniami siedzę i się uczę (ah ta matura) i przy tym ćwiczę 😀 Odsuwam ten przeklęty fotel i robię przysiady i inne wymachy nogami. O dziwo wiedza mi nie umyka 😉

egoinvicta
Gość

Nie zawsze udaje mi sie pogodzić czasowo wszystko to co ,,chcę'' zrobić z tym co ,,muszę'',ale mam pewne sprawdzone sposoby. Chcąc spędzać więcej chwil z moim lubym wkręciłam się w jego sportowe hobby (z przyjemnością,bo okazało się,że jestem w tym dobra) Mam 2 w 1- wspólnie wtrenowany czas:) poza tym np.ucze się angielskiego ogladajac interesujacy mnie program bez tłumaczenia (zauwazyłam,że tak szybciej zapamietuje i nie potrzebuje słownika bo rozumiem z kontekstu), rano w łozku,kiedy mam dzień wolny piję kawę i robie spozywcze zakupy przez internet. Mam listę stałych produktów,wiec zajmuje mi to chwilkę,klikam i wszystko mam dowiezione do domu. Oszczedzam… Czytaj więcej »

Mila
Gość

Ja mam bardzo nietypowy sposób wykorzystywania dwa w jednym 😛 Mianowicie uwielbiam słuchać muzyki i "projektować" w mojej głowie nowe teledyski do nich… wiem dziwne, ale jakoś mnie to relaksuje (a przy okazji oczywiście obsadzam siebie jako gwiazdę teledysku :P). Ale to zajęcie lubię wykonywać w spokoju, kiedy nie muszę robić nic innego… ale to strata czasu. Dlatego robię to na porannym spacerze z moim psem 😀 Chodzimy rano zawsze tą samą polną drogą, rzucam piłeczkę a Amber ją przynosi – zero komend, zero refleksji, zero stresu i mogę się całkowicie odprężyć i rozwijać kreatywnie 😉 a Amber jest przeszczęśliwa!

nefertari
Gość

Nie uważam tego pomysłu za znaczący w organizacji czasem. Żyj tu i teraz i nie zawsze robienie 2 rzeczy pozwala wyciągnąć cokolwiek choćby z jednej. Heh jeśli miałabym robić 2 rzeczy na raz to byłoby to bycie szczęśliwą i świadomą otaczającego mnie świata 😛 😉 pozdrawiam N.

kreconowlosa
Gość

Haha często chodzę do wc z książką xD

kubekczekolady
Gość

Ostatnio moim najczęstszym ''dwa w jednym'' to łączenie oglądania serialu i kręcenie hula – hop 😀 (a do kółka Ty mnie zmotywowałaś swoim postem, swoją drogą niedawno go czytałam jeszcze raz i znalazłam swój komentarz ''ja należę do osób, które nie umieją kręcić'' :D). Super sprawa, zamiast leżeć jak kłoda na łóżku i gapić się w laptop ( i nie daj Boże jeszcze chipsy żreć), ja beztrosko sobie hulam, talię wyrabiam, a serial i tak oglądnięty ;-))

OLGA
Gość

Siedząc na nudnej lekcji zawsze się uczę słówek z Anki, myjąc zęby ćwiczę łydki a czytając coś na łóżku rozciągam się. 😉

tlusta_papuzka
Gość

Czytam książki gdzie i kiedy się da (no, prawie), więc 2w1 mam już we krwi 😉 Czytanie i odpisywanie na maile w metrze to też norma.
Stosuję tę samą zasadę przy oglądaniu głupawych seriali – tzn. jeśli nie prasuję, nie włączam telewizora. Coś za coś. A przy średnio ciekawych filmach dziergam sobie szydełkiem, a co.
Generalnie, prawo Parkinsona rules 😉

Artinowy Świat
Gość

W takim razie przyszedł czas się pochwalić. W zeszłym i jeszcze wcześniejszym roku miałam czerwony pasek 😉 [pierwszy raz w życiu, 1 klasa szkoły średniej], technikum, około 43 godzin tygodniowo, do tego praca, pasja jaką jest fotografia i czas dla przyjaciół. Jak? Robiąc dwa w jednym, no dobra czasem 3 w jednym 😉 Przecież kto powiedział, że nie można kręcić hula-hop oglądać nowego odcinka swojego serialu (fabuła nigdy nie jest zbyt zawiła) i odpisywać na e-maile, sms-y czy robić plany na następny dzień. Uczenie się na przerwach i w autobusach opanowałam do perfekcji 😉

AnisseQ13
Gość

Uważam, że niestety nie jestem jeszcze najlepszą organizatorką czasu 🙁 Ale jeśli chodzi o 2w1 robię to gdy czekam na zagotowanie wody -> ćwiczenia (przysiady, proste rozciąganie) , albo czeszę włosy, jeśli jest rano 😉 Gdy jem coś w domu zazwyczaj oglądam przy okazji jakiś serial, albo filmik na YT, do szkoły zabieram książkę i wykorzystuję ją na nudnych lekcjach czy okienkach 🙂 a gdy gdzieś idę po prostu oddaję się myślom, staram się, żeby zawsze były jak najbardziej pozytywne 🙂 Paznokcie maluję zazwyczaj gdy też coś oglądam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

czy każdy tekst który nie ląduje na głównej dodajesz dopisek : "to jest tekst tylko dla subskrybentów" ?

Polka w UK
Gość

Juz stosuje wszystkie powyzsze porady. Posiadanie dzieci zmusza do mega podzielnosci uwagi i multitasking'u. Od zawsze jednoczesnie robie porzadki, gotuje, zajmuje sie dziecmi i jeszcze cos ogladam w TV, a teraz… "ucze sie", jem kolacje i nadrabiam zaleglosci blogowe 😉

Blunotte
Gość

W sumie ta zasada nie taka głupia. Rzadko, bo rzadko, ale się korzysta. Przeglądanie zeszytów do matury podczas gotowania obiadu, mycie zębów podczas nagrzewania się żelazka, sporządzanie notatek na lekcjach, wyłapywanie sensu na lekcji, zapisywanie chociażby haseł, by w domu nad tym nie ślęczeć. Najlepiej jak były te nudne lekcje to robiło się zadanka z matmy i w tym samym czasie zapisywało notatkę. ;3 Teraz szczególnie wszędzie zabieram notatki do matur. Niby wiele się nie nauczę w ciągu tych kilku dni, ale powtórzyć trzeba, może mnie oświeci siedząc te 10 min do końca. 😀 Odkurzamy? Świetnie! Poczytajmy opracowanie Dziadów. Podlewasz… Czytaj więcej »

maxcom
Gość

Zawsze szkoda było mi czasu na siedzenie plackiem przez tv i oglądanie. Od kąd mam nieograniczony internet przy codziennych czynnościach Iwona czyta mi e booki , blogerki opowiadają o kosmetykach podczas gotowania albo nadrabiam zaległości filmowe lub serialowe. Wcześniej ćwiczyłam do jakiegoś filmu, ale obecnie mam nakaz leżenia plackiem:) Za to mój mąż się dokształca i wszystkie foldery reklamowe i gazetki składamy w wc – posiedzi, poduma a jeszcze promocję na coś wyczyta:)

bloo.
Gość

Przed przeprowadzką, gdy moje podróże do szkoły trwały dłużej, zawsze miałam ze sobą książkę. Obecnie mam Kindla i uważam, że to świetna rzecz. Nawet w krótkiej chwili mogę przeczytać choćby kilka stron. Poza tym prasując oglądam lekcje z matmatyki, które często trwają nawet kilka godzin.. a później już sama rozwiązuję przykłady.

Rodzynki Sułtańskie. Lifestyle, podróże, kultura i coś jeszcze.
Gość

Nie zgłaszam się do konkursu, bo Aniu wysyłka nagrody pewnie przewyższyłaby jej wartość 😉 Ale mam kilka raz od jednej z moich wykładowczyń, która jest mistrzynią w planowaniu czasu – małe dziecko, drugie w drodze, doktora i praca… a nigdy nie widziałam jej zmęczonej. Otóż ona nigdy nie marnuje czasu. Czyta artykuły naukowe, stojąc w kolejce. Wszystko ma dokładnie zaplanowane. Nie marnuje czasu w autobusie, na poczcie, kiedy studentom daje jakieś zadanie do zrobienia, zwykle sama w tym czasie np. poprawia poprzednie. Kobieta inspiracja, bardzo ją lubię 🙂Ja sama zauważyłam, że im więcej zajęć, tym lepiej potrafię się zorganizować. Nie… Czytaj więcej »

Lady
Gość

Bardzo często czytam jadąc autobusem (a każdego dnia zajmuje mi to przynajmniej godzinę, w zależności od korków); prasując i zmywając – słucham radia, a są to wiadomości i piosenki "do podśpiewywania" ;)) Maluję paznokcie jak oglądam coś w tv lub na youtube, nawet pod prysznicem można – kiedy nakłada się odżywkę na włosy, można zrobić piling ciała :))

Nadine Lu
Gość

O, wczoraj o tym rozmawiałyśmy 🙂

Magda F.
Gość

Ja od dawna wykorzystuję tą metodę (w sumie to nawet nieświadomie). Robię makijaż jednocześnie oglądając telewizję i pijąc poranną kawę przed lustrem 😀 Każdego dnia jadę do szkoły autobusem godzinę i wtedy uczę się na zajęcia albo czytam ulubioną książkę 🙂 a kiedy wracam ze szkoły (też przez godzinę) to mój czas na relaks – włączam radio w telefonie, słuchawki w uszy, wyłączam myślenie i chillout 🙂 niestety wiele osób zapomina jak ważne jest relaksowanie się, wszyscy cały czas się spieszą, wiecznie są w biegu, a ważne jest żeby na chwilę przystanąć i dać sobie czas na relaks, chwilę odpoczynku,… Czytaj więcej »

gosshaa
Gość

Mięśnie kegla + zmywanie – zestaw niezawodny. Prasowanie+film-zestaw ulubiony. Podróże+ kindle/planowanie zbawienia świata-klasyk.Wielozadaniowość przy czynnościach takich jak gotowanie zazwyczaj kończy się u mnie szorowaniem garnka ( i znowu te mięśnie :D) i wietrzeniem kuchni, moja podzielność uwagi tu zdecydowanie nawala.

Lady Shadow
Gość

Czesto stosuje ta metode. Czytam,ogladam rownoczesnie,wszystkie telefony zalatwiam w drodze itd. Ale najwazniejsze,cos co ratuje mi zycie to wciaganie do wszystkiego dzieci. Mam trzy male coreczki i byl moment,ze nie umialam czasu pogodzic wszystkich obowiazkow z zabawa z nimi,o rzeczach ktote chcialam zrobic i przyjemnosciach nie wspominajac. Teraz tanczymy ze smiechem i sprzatamy rownoczesnie. Efektem ubocznym stalo sie wciagnieci dziewczyn do pomocy przy pracach domowych a ja mam czas na to co musze i na to co chce:) czasem nazwalabym ta metode 4w1

paranoJa
Gość

Ooo, ja jestem mistrzem metody 2w1. Jako, że więcej niż dwanaście godzin spędzam w pociągach, najczęściej właśnie tam. A w pociągu można: czytać książki, nadrabiać zaległości serialowo-filmowe, a jeśli trafi się na pociąg z internetem (są takie!), to można też załatwić sprawy internetowe: maile, przelewy itp. Czytanie działa też we wspomnianej toalecie (chociaż tam zdarza mi się zasiedzieć tylko ze względu na książkę :D). Dalej – robienie brzuszków i jednoczesne oglądanie seriali/filmów albo właśnie słuchanie wykładów. Do oglądania polecam jeszcze prasowanie, składanie ubrań itp. Ja oglądam również, jak… gotuję. Biorę sobie tablet/laptopa, coś tam kroję, coś tam mieszam i oglądam.… Czytaj więcej »

akwarelaplus
Gość

Moje 2,5* w 1 to spacerowanie (lub gdy zmierzam dokądś), czytanie książek i słuchanie muzyki. Nie jest to idealna metoda, bo mogę iść tylko powoli i muszę czasem unieść wzrok znad książki, aby nie wpaść na kogoś lub pod koła samochodu oraz nie może padać deszcz lub śnieg.
* nie każda piosenka dobrze przesłuchana 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Idąc rano do pracy staram się dostrzegać nowe lub zmieniające się elementy otoczenia i robić zdjęcia tym, które szczególnie mnie zainspirują, np. kolorowym liściom rośliny rosnącej na trawniku przy ulicy jesienią czy zachodzącemu nad budynkami słońcu (to w drodze powrotnej). Wiem, taki banał, ale jednak 2 w 1. 😉 Poza tym często wykorzystuję tę metodę na reklamach telewizyjnych – zamiast siedzieć przed telewizorem i gapić się na reklamy, czekając na dalszą część filmu lub programu, idę wziąć szybko prysznic / zmywam naczynia / idę przygotować sobie ubranie na następny dzień / przygotowuję jakieś jedzenie. Podobnie jest z innym czekaniem. Zawsze… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ta notka opisuje całe moje życie ;).Rano gotuję owsiankę jednocześnie się ubierając, potem jem ją gdy się maluję, w windzie wiąże buty i maluję usta, a w tramwaju załatwiam sprawy przez telefon, uczę się albo czytam książkę ;). Studiuję dwa kierunki – kolejny multitasking… a paznokcie maluję gdy muszę się czegoś pouczyć albo robiąc projekty komputerze, mogą wtedy spokojnie schnąć ;). W zasadzie nie ruszam się z domu na dłużej bez książki lub tabletu – nigdy wiem, kiedy akurat trafi się chwilą żeby poczytać lub się pouczyć.Ostatnio w kolejce do ortopedy udało mi się nauczyć kopyta 😉 (od tego roku,… Czytaj więcej »

Aurora
Gość

Ja tam jednak wolę czytać w pociągu, niż toalecie 😛 hehehe
:*

Kinga
Gość

Ja uczę się np. słówek i oglądam jakiś serial albo film. Moja podzielność uwagi mi na to pozwala:) I jest to duża oszczędność czasu. Zdarza mi się też ćwiczyć i czytać gazetę:D

Anna S.
Gość

Ja zauważyłam u siebie taką zależność, że im więcej rzeczy mam na głowie, tym lepiej się organizuję i coś, co w trakcie wolnego popołudnia robiłabym 3 godziny, jestem w stanie zrobić w 15minut, bo wiem, że nie mam wyjścia i chcę to jak najszybciej odhaczyć z listy "to do", bo zaraz będę musiała zająć się czymś innym 🙂

tlusta_papuzka
Gość
Nikola
Gość

Czytanie książek w wannie, czy malowanie paznokci przed telewizorem to całkowity standard. Długo miałam problem, aby w ciągu dnia znaleźć czas na modlitwę. Na przykład koronka o 15, czy różaniec w trakcie dnia. Jak? Zawsze jest przecież coś 'ważniejszego' do zrobienia. Patent 2w1 jest idealny- modlę się po drodze. 🙂 Gdzie nie idę, mam ze sobą różaniec. Wspaniałe wykorzystanie czasu. 😉

wielokropka
Gość

Moja metoda "dwa w jednym" to jednoczesne przysiady i mycie zębów. Nie tylko zaczęłam pracować nad pośladkami, ale też moje zęby są LEPIEJ wyszczotkowane – nie spieszę się i nie myję ich na szybko, co mi się często zdarzało. 😉

Aggie
Gość

Często robię 2 rzeczy naraz, przede wszystkim bardzo rzadko oglądam seriale "solo". Zawsze staram się robić coś dodatkowego, maluję paznokcie, doprowadzam do porządku moje stopy czy prasuję (chyba nigdy nie prasowałam bez jakiegoś serialu). Oprócz tego ZAWSZE w tramwaju, w którym spędzam ok. godziny dziennie, dzięki aplikacji na telefon powtarzam sobie sobie słówka z j. obcego, można powiedzieć, że dzięki codziennym dojazdom jestem systematyczna :).

Dominika Polok
Gość

Maluję paznokcie oglądając seriale. Przy okazji mam od razu miarę, bo wychodzi mi na przykład, że do końca odcinka powinny już być suche i będę mogła zrobić coś (cokolwiek!) rękami… jedząc śniadanie przeglądam bloglovin, od rana mam zazwyczaj włączone radio, więc od razu mam najnowsze informacje. Czytam w autobusach (trzeba uważać, żeby wysiąść na swoim przystanku..), na spotkania z pracy chodzę pieszo (bo od razu mam dawkę dziennego ruchu). Kiedyś pisałam teksty w pociągach, albo na wykładach – teraz niestety skończyły się wykłady i długie dojazdy 😛 Świetnie się prasuje przy telewizji. Poza tym dobrze jest nauczyć się ogarniać co… Czytaj więcej »

Fitterka
Gość

Najczęściej dużo robię w czasie pisania i czytania. W trakcie pisania – jem, piję kawę/herbatę, słucham muzyki. W trakcie czytania – leżę 😀 czyli pełen relaks 🙂

Previous
Kreatywne reklamy które Cię zaskoczą ;)
Jak mieć czas…kiedy jest z nim krucho?