Gdy masz już bikini body, ale musiałaś anulować bilety i nie założysz bikini🤷🏻‍♀️
A  na poważnie, to nigdy nie rozumiałam tej napinki w stylu „schudnę do wakacji”. Ja zazwyczaj na wakacjach wyglądam najgorzej😁! Na Karaibach jedzenie mi nie smakowało (nie lubię owoców morza...) więc białe pieczywo, biały makaron i sos ze słoika przez dwa tygodnie i  z brzucha  zrobił się flaczek. I co? Normalnie wrzucałam zdjęcia z wyjazdu! To samo wydarzyło się w Izraelu - fajnie jest próbować falafelków i hummusu, ale dzięki nim miałam wiecznie wzdęty brzuch. Nie odmawiam sobie serów, chociaż zawsze wyskakuje mi po nich pryszcz na brodzie. Widzieliście jak zniknęła moja talia na zdjęciach z matą z Gruzji - jak opętana jadłam tam mączne i serowe rzeczy! Nie zdążyłam się zregenerować, bo chwilę wcześniej wróciłam z Tunezji, gdzie też jadłam słabo, więc było combo. I co z tego?Jak mi wywali brzuch to głaszczę się po nim czule i tyle😉. No, może jeszcze nagram stories z tego głaskania!
Nigdy nie uzależniałam tego czy założę 👙albo krótką sukienkę od tego, jak aktualnie wyglądało moje ciało, chociaż wyglądało różnie. Nie mam jakiejś kiepskiej figury, bo zawsze dużo (10 lat karate) albo przynajmniej regularnie ćwiczyłam, ale nie wyglądam jak modelka. Często natomiast słyszałam, że bardzo fajnie jest być z dziewczyną, która nie ma problemu ze swoim ciałem i żadnych kompleksów. I że to właśnie pewność siebie i akceptacja swojego ciała są sexy ;).
Jedna serdeczna prośba - nie bądźcie dla swoich ciał tacy surowi, bądźcie troskliwi!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #ciało #cialopozytywne #bodypositivity #motywacja #wakacje #lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Gdy masz już bikini body,...

Zapomnijmy o kiepskiej godzinie publikacji, pora na chwilę chwały dla wspaniałego Kamila, mężczyzny, który zawsze czyni mnie szczęśliwą😉 Kamil @sie_tnie to nie tylko świetny fryzjer, ale też super kolega, uwielbiam jego energię i podejście do życia. I co rzadkie - dzielimy ten sam poziom szczerości🙈. Możecie go kojarzyć z mojej podróży do Odessy! Niby z moimi włosami nic szczególnego się nie zadziało (blondy, czerwienie, czerń i fioletowe już dawno za mną🤣), ale czuję się z nimi świetnie. Mam niestety suchą skórę (zobaczcie co się zadziało na czole miedzy brwiami...) i tej części na której rosną włosy niestety też to dotyczy. Poza tym moja skóra jest bardzo wrażliwa, więc nie jest z nią łatwo. A Kamil sobie radzi!
Tak swoją drogą, to przerażające ile babskich sekretów znają fryzjerzy🤣

Kamil mi za to nie płaci, serio go uwielbiam! #aniamaluje #portret #fryzjer #hairdresser #pofryzjerze #włosy #włosomaniaczka #radość #piątek #zamioculcas #crazyplantlady

Zapomnijmy o kiepskiej godzinie publikacji,...

Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

Jak się uczyć (szybko i skutecznie)

 W moim wpisie na temat tego co warto kupić na studia sygnalizowaliście, że chcecie abym napisała o szybkich, skutecznych metodach nauki.
Przyznam, że kiedyś traktowałam to jako wybór – albo się uczę, albo mam czas wolny. Nie miałam ochoty siedzieć nad książkami, chciałam spędzać czas ze znajomymi, oglądać filmy i mieć w życiu dużo rozrywki. Więc zaczęłam działać w myśl zasady – work smarter, not harder.
Najpierw zacznę od tego, że w gimnazjum ucząc się jakieś 15 minut dziennie (no chyba, że było jakieś długie zadanie domowe…) miałam średnią 5,29. A przy tym jak każdy – chodziłam na wagary, nie czytałam nudnych lektur itp. Moja metoda?
Brak metody. Gimnazjum to taka łatwizna, że często czułam jakby to urągało mojemu intelektowi – jedyne do zapamiętania były daty z historii, a ja dużo pamiętałam z lekcji. Po prostu. Starałam się zrozumieć temat ,a nie opanować go pamięciowo.
A co z datami? Banalna sprawa. Albo klasyczne rymowanki jak – założenie Rzymu 753 r ( na siedmiu wzgórzach piętrzy się Rzym, albo metoda którą zobaczyłam będąc małym dzieckiem w jakiejś gazecie. Każda cyfra odpowiadała jakiemuś symbolowi (podobnemu wizualnie). 1= świeca, 2= łabędź, 3=cycki, 4=krzesło itd. Najbardziej zapamiętałam z tego rzecz jasna cycki (na końcu wpisu podam wam gdzie możecie znaleźć już różne gotowe symbole itp. :)). 

ILE ZAPAMIĘTUJEMY

W liceum zmieniłam strategię całkiem, bo miałam tyle rzeczy do robienia, że nie chciałam się uczyć. Tym bardziej, że prawie cały materiał dla liceum, to a) bzdury, b) rzeczy, których nigdy nie wykorzystam w przyszłości, c) wiedza encyklopedyczna, faktograficzna.
Faktów, to ja sobie mogę poszukać w encyklopedii. Bardziej od definicji interesuje mnie co, po co, na co i dlaczego, więc uczyłam się… na okienku (nie chodziłam na religię) albo na przerwie. I tyle. Jechałam wtedy na dwójach, trójach i czwórach, jak wpadło. I nie wcale nie chciałam więcej, bo przy takich ocenach świetnie zdałam maturę, a pisałam rozszerzone : polski,angielski, wos + na podstawie historię, matmę i biologię. Po prostu pisałam odpowiedzi na kilka pytań na sprawdzianie, oddawałam szybko kartkę i jeśli była to ostatnia lekcja – wychodziłam, jeśli nie – wyciągałam sobie ciekawą książkę i czytałam. Po miesiącu nauczyciele przestali się wkurzać 😉 
Moje metody zapamiętywania były raczej prymitywne – szukałam głupich, zaskakujących, śmiesznych albo wulgarnych skojarzeń. Np. koleżanka nie mogła zapamiętać pojęcia “lustracja dóbr królewskich” , więc poprosiłam ją, żeby wyobraziła sobie, że król ogląda  dupę w lustrze – zadziałało błyskawicznie. Wyobrażenie starca w koronie który liczy swoje pryszcze na tyłku wyginając się do lustra niczym laski z fotki peel okazało się bardzo skuteczne 😉

mapa myśli o Marii Curie Skłodowskiej

Wczoraj moja siostra musiała zapamiętać we właściwej kolejności, że Odyseusz odwiedził : Cyklopa, Eola, Lastygonów, Kirke, Hades… zapamiętała więc słowa CELA i KIHA (błąd ort. jeszcze łatwiej zapamiętać :P) i po kłopocie.

Dzisiaj jestem bogatsza o miliony łatwych sposobów. Nie chcę ich teraz opisywać, bo to już zrobiono, podrzucę Wam tylko info gdzie tego szukać. Krótko streszczę najważniejsze rzeczy.


Masz dwie półkule, więc angażuj je obie. Moim zdaniem czytanie 5 razy notatki to nie nauka. Przepisywanie słówek przed sprawdzianem też nie. Aby włączyć drugą półkulę musisz dodać do nauki kolory, śmieszne skojarzenia, akcję, i dynamikę. 

Można rysować mapy myśli (jak ta powyżej), stosować akronimy, akrostychy, metodę łańcuchową i masę , masę rzeczy. Najlepiej wypożycz, kup albo poszukaj inną drogą książek które napisał na ten temat Tony Buzan 🙂 Tam jest sama praktyka, bez teoretycznych wstępów i bzdetów.
Od siebie dodam tylko, że :
– nie ucz się na łóżku,
– nie miej zbyt ciepło w pokoju, bo będziesz chciał spać
– ja wącham sobie olejek grejpfrutowy albo mam go w kominku zapachowym, żeby się ocknąć 
– jedz orzechy, banany,
– drzemka utrwala zapamiętane informacje, nie zarywaj nocy na naukę!

Odsyłam do książek Tony’ego, albo innych o mnemotechnikach. Nie chcę kopiować treści z innych stron a pisanie tego samego to strata mojego czasu, skoro inni już to zrobili. Lepiej 😉

Jeśli znacie jakieś inne genialne metody, dajcie znać 😉

Uściski, Ania

80
Dodaj komentarz

avatar
55 Comment threads
25 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
BogusiaM
Gość

🙂 dobry wpis, chociaż ja już dat pamiętać nie muszę to takie skojarzenia faktycznie mogą dużo zrobić

BlondHairCare
Gość

Och jak dobrze, że nie muszę się już intensywnie uczyć :))

Aiv.
Gość

wpis bardzo przydatny, bo w środę jest test z biologii ;p
Dziękuję 🙂
A te z tym królem w lustrze to jest coś :p Sama czasem też się tak uczę..

Mała wredota
Gość

Oj, te metody znam i szczerze mówiąc nie przypadły mi do gustu ;( Na nauce takimi sposobami musiałam sporo spędzić czasu by coś zapamiętać. O wiele bardziej wolę zakreślanie słów kluczy, czytanie książek, a następnie notatek dla utrwalenia czy po prostu robienia własnych notatek z książek.

grimagee
Gość

oo, super przydatny post 😉
sama lubię dużo kolorów w notatkach, ale rymować na studiach to nie ogarnęłabym, za dużo materiału…

Kama
Gość

Niedługo dostanę do recenzji książkę, której tematyka jest zbliżona do Twojego wpisu 🙂 Temat mnie mocno zaciekawił i mam nadzieję, że wykorzystam taką metodę na studiach podyplomowych 😉

frombodytohair
Gość

muszę zapoznać się z tą ksiązka;d

MoNii_xdd
Gość

Świetne rady. Na pewno niektóre się przydadzą 😉

roxi
Gość

ozłoce Cie 🙂

maylet
Gość

Kurczę, Aniu, nie zawiodłaś, wpis pojawił się tak niesaamowicie szybko, dzięki! 🙂
W gimnazjum kochałam naukę dat i nie miałam z nią problemu, więc nie dla mnie sposób ze skojarzeniami, bardziej przeszkadzał niż pomagał. Na pewno przejrzę polecaną przez Ciebie książkę, a nuż przekonam się do map myśli! 🙂

Ev
Gość

Przydatne informacje, a te śmieszno-dziwne skojarzenia faktycznie pomagają najbardziej 🙂

maxcom
Gość

zawsze podziwiałam tych co potrafią wymyślić takie śmieszne skojarzenia. Ja zawsze 90% pamiętałam z zajęć, nawet dokładnie jakim tonem mówił nauczyciel i kiedy robił pauzę w notatce. uczyłam się miejsca w książce, jak chrzest był na górze strony a Grunwald niżej to jasne, że chrzest był pierwszy. Jedynie słowka mi nie chciały wchodzić to fobiłam karteczki z obu stron inny jezyk i 3 dni kułam, aż wszytkie pamietałam. Po 3 dniach bez problemu znałam ok 90% słowek. A zaleta jest ta że na sprawdzian miałam już gotowe wycięte karteczki

Kokodylek
Gość

Ooo, bardzo przydatny dla mnie post aktualnie 😀 Muszę spróbować uczyć się przy pomocy skojarzeń, bo wcześniej nigdy tego nie robiłam. No i w ogóle urozmaicić uczenie się, żeby nie było tylko siedzeniem nad książkami 🙂 Dzięki.

Mudi
Gość

Ja nienawidzę map myślowych, tabelek i takich tam. Nie umiem się z tego uczyć 😀
Za to uwielbiam coś sobie głupio kojarzyć, uczę się pisząc ściągi (potem ich już nie muszę używać, ale cała klasa jest wdzięczna, tym sposobem miałam 4 z znienawidzonej ekonomii)
Jak uczę się nowych słówek na angielski to wymyślam głupie historyjki z tymi słówkami.
A jak jakiegoś słowa nie potrafie zapisać to pisze je na kartce pare razy, ale w takiej rozsypce i potem dopisuje kolejne słówka i kolejne aż nie ma miejsca wolnego na kartce 😀

thinks
Gość

dzięki za przydatny post, akurat przed sprawdzianem z historii! 😉

Klaudia
Gość

fajne te metody – czuję, że mi się przydadzą 😛 tyle, że będę musiała sobie szybko i jakoś sensownie pokojarzyć chińskie znaki 🙂

Trishka
Gość

umarłam jak przeczytałam o tej dupie króla :Dhehe

Anonimowy
Gość
Anonimowy

pomocny wpis, w najbliższych tygodniach postaram się poczytać jego książki i nauczyć się przydatnych metod nauki 🙂

kobiece szufladki
Gość

Świetny post! Kilka rad bardzo mi się przyda!

Carolina
Gość

post bardzo pomocny, na pewno spróbuję, bo niestety mam problemy z zapamiętywaniem..

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dobre metody! Dupa Króla najlepsza 😀
Jak kiedyś chciałam się nauczyć tematu na historię (bo 'pani będzie pytać' dawne czasy gimnazjum :)), to narysowałam komiks, tak na wesoło, kompletna abstrakcja z Piłsudskim w roli głównej:D Z obrazków błyskawicznie się nauczyłam, nauczycielka myślała, że ściągałam, moim alibi było to, że siedziałam w pierwszej ławce, tuż przed jej biurkiem 🙂

A masz jakieś sposoby na wkucie słówek? Do kilku setek słówek szukać skojarzeń… to za długo, a uczę się aż trzech języków!

Taran
Gość

Polecam program Supermemo, można ściągnąć z internetu. Nie dość, że nauczysz się słów, to ich nie zapomnisz, bo program co pewien czas każe je powtarzać 😉

Minusem jest, że musisz sama stworzyć bazę danych, ale za to możesz to zrobić w sposób, który będzie dla ciebie najlepszy.

Chaton
Gość

jeśli chodzi o naukę historii, to dobrym sposobem jest (pomijając skojarzenia, wyobrażenia, daty :D) zrobienie sobie niezbyt szczegółowego planu. Do każdego punktu mamy tylko kilka szczegółów, które szybko nam się nasuną już po przeczytaniu notatki, a jeśli nie, to można się ich często domyślić z kontekstu wydarzeń. Poza tym to dobra metoda, jeśli ma się mało czasu, można sobie zrobić ściągę tylko z takimi punktami i zerknąć do niej klika razy, żeby super napisać sprawdzian 🙂 mi włączanie kolorów nigdy nic nie daje 🙁 no po prostu nic… za to szybko wymyślam skojarzenia, więc tak staram się uczyć z przedmiotów,… Czytaj więcej »

Lena
Gość

wow, masz zupełnie inny system nauki niż ja! mi te mapki, wykresy itp. nic nie dają, dla mnie to strata czasu, niestety. Ale też nie jestem zwolenniczką tępego kucia, bo to nic nie daje. Ważne, że Twoja metoda jest dobra dla Ciebie 🙂

Navy
Gość

fajne i przydatne metody 😀 na pewno wykorzystam :))

Martuś
Gość

Ten wpis powinny przeczytać już dzieci w podstawówce, a najlepiej jakby nauczyciele czy rodzice poświęcili na to czas i jakoś wspólnie z nimi uczyli uczyć się 😉 Durnowate skojarzenia i rymowanki to super sprawa. W gimnazjum nasza chemiczka czasem coś nam podawała w taki sposób. Najczęściej miało to podtekst alkoholowy i erotyczny 😀 Wiadomo… dzieciuchy 15-16 lat najlepiej przyswajają taką tematykę 😉

Alex
Gość

zawsze sobie mowilam ze po dobrym snie zawsze sie wszystko pouklada, np. wiersz 😀

Luthienn
Gość

Ech a na studiach wkuwałam… 🙂

Olga!
Gość

Pomysły dobre, ale na małe porcje materiału. Niestety na moje studia metoda jest jedna: siedzieć na tyłku i kilkukrotnie czytać książki. Mi pomagają też obrazki, ale nie z każdego przedmiotu da się je zrobić. Po pierwszym roku jest łatwiej, bo już nas tak nauczyli kuć, że nie ma problemu:) Pozdrawiam!

Aleksandra
Gość

Fajne metody ale do nauki alfabetu brajla to się nie za bardzo przydadzą a szkoda bo muszę wykuć go do wtorku.
Można na Twoim blogu znaleźć wiele ciekawych rzeczy.
Będę zaglądać częściej
Pozdrawiam

onepart0fme
Gość

ja też zawsze sobie wyobrażałam głupie, bezsensownie albo sprośne rzeczy, żeby lepiej zapamiętać! ;p

Mirielka
Gość

Kurczę, a ja nigdy nie stosowałam takich metod 🙂

nikt_wielki_ona
Gość

"Każda cyfra odpowiadała jakiemuś symbolowi (podobnemu wizualnie). 1= świeca, 2= łabędź, 3=cycki, 4=krzesło itd." – to metoda hakowa.

малы типратикон в огроде
Gość

Ja mam tak słabą pamięć, że uczenie się jakichś wierszyków czy map by dzięki nim zapamiętać co i jak, robi mi w głowie jeszcze większy chaos. 😐

Beauty in English
Gość

Uwielbiam zapamiętywać przez śmieszne skojarzenia, bardzo przydatny post dla uczących się:)

czajenka
Gość

uwielbiam Twoje notki. są bardzo ciekawe. 😉 mi koloru pomagają w nauce.

Alena
Gość

"Np. koleżanka nie mogła zapamiętać pojęcia "lustracja dóbr królewskich" , więc poprosiłam ją, żeby wyobraziła sobie, że król ogląda dupę w lustrze – zadziałało błyskawicznie. Wyobrażenie starca w koronie który liczy swoje pryszcze na tyłku wyginając się do lustra niczym laski z fotki peel okazało się bardzo skuteczne ;)"

od dawna stosuje takie metody, jest mocno skuteczna. A jak opowiadałam o tym ludziom to patrzeli się jak na wariatkę 😛

Tylko są chyba takie dziedziny, typu jakieś trudne nazwy z politechnik, że ciężko je zapamiętać jakimkolwiek sposobem:P

Alena
Gość

– olejki są super, też lubię grejfrutowy a także dr beta- vapomix na zmęczenie

-mnie się w łóżko dobrze myśli, ew na kanapie, gorzej przy biurku- kto co lubi 😉

A teraz zdobywam głównie wiedzę w praktyce, więc z zapamiętywaniem nie mam problemów.

freckledlittle
Gość
freckledlittle

Gorzej jest z konkretnymi dziedzinami i pojęciami – jak na wyżej wspomnianych politechnikach czy uczelniach medycznych. Sama jestem studentką tej drugiej i ogrom materiału i jego "typ" ciężko podpiąć pod dobra króla w lustrze. Niemniej przydatne, i uwielbiam Twojego bloga 🙂
Pozdrawiam 🙂

freckledlittle
Gość
freckledlittle

Ja nigdy się tak nie uczyłam – po prostu jestem, to znaczy zawsze tak myślałam ;P, posiadaczką dobrej pamięci – jednak teraz chyba muszę zacząć, bo rycie wszystkiego na pamięć jest…kompletnie bezsensowne 😀
Swoją drogą, zazdroszczę Ci motywacji, chęci, wiary w siebie i takiego poczucia własnej wartości… Buziaki 🙂

Karolina K.
Gość
Aleksandra
Gość

super! Ja do sprawdzianu z historii próbowałam nauczyć się kolejności bitew w starożytności, do dzisiaj wiem, że szło to tak: Maraton, Termopile, Salamina, Plateje (bo Mój Tata Soli Pomidory). Pozdrawiam!

kotabie
Gość

idealny wpis w idealnym momencie 🙂

kobietka
Gość

ja po 12 latach przerwy postanowiłam wrócić do nauki,słowo daję nie jest łatwo po takim czasie wdrożyć się w ten szkolny klimat,pamięć też czasem zawodzi:-) próbuję różnych metod ale u mnie skojarzenia się nie sprawdzają,u mnie kluczem jest słuchanie tego co jest na wykładzie,bardzo mi to pomaga potem w nauce,bo pamiętam co nieco z wykładów,potem jeszcze coś doczytam i się kręci:-)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Repetitio est mater studiorum 😉 czyli powtarzanie jest matką wiedzy. Kilkukrotny powrót do materiału sprawia, że w końcu zapamiętujemy co trzeba. To jest najlepsza technika na duże ilości nieciekawego materiału. Z kolei jeśli mnie coś interesuje lub jest po prostu zaskakujące, ciekawe – zapamiętuję to od razu, bez żadnych technik z kolorowymi mazakami itd 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

genialne przed sesją!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej. A co sądzisz o różnych tabletkach wspomagających naukę "sesja" "plussszz" lecytyna?

Monikaa
Gość

Dlaczego nie mozna uczyc sie na łózku?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja faktycznie na łóżku od razu zasypiam. Nawet jak na nim siedze, to zjeżdżam coraz niżej, niżej… i bam, śpię! Z wieloma rzeczami sie zgadzam. Mozna kuć jeden temat tygodniami bez skutku, jeśli sie nie "wczuje" w tematykę. Czytanie samo z siebie nic nie daje, ja próbuje zainteresowac sie tematem (wiadomo, 90% to nudy, wiec cieżko), przeczytam raz czy dwa a potem próbuje sobie opowiedzieć bardziej własnymi słowami, jakbym komus tłumaczyła (tu zgadza się piramida, którą podałaś). Niestety nie potrafie sie uczyć z gotowych notatek, choćbym miał nie wiadomo jak piekne, muszę zrobic po swojemu, na co niestety strasznie dużo… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Witam cię Aniu,pisze ,ponieważ martwię się o sama siebie.Mam 17 lat i skończyłam 1 klasę liceum.Chciałabym być tłumaczką/tłumaczem? angielskiego,ale wszyscy mi mówią ,że 1 język to za mało.Co o tym sadzisz ? Jeśli zaczęłabym się uczyć teraz 2 języka ,jaki to powinien być? ja już nie wiem, i czy dałabym rade się go perfekcyjnie nauczyć przez 2 lata? Boje się przyszłości i strasznie mnie to wszystko przygnębia .

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Szkoda zenieodp 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale jak szybko sie tej historii uczyc ,mam teraz roszerzenie i kompletnie nie ogarniam ;// Jak pisac ladne wypracowania takie z ladnym jezykiem itd ?

Previous
Rozwojowy czwartek : coś dla Ciebie
Jak się uczyć (szybko i skutecznie)