Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Jak się uczyć (szybko i skutecznie)

 W moim wpisie na temat tego co warto kupić na studia sygnalizowaliście, że chcecie abym napisała o szybkich, skutecznych metodach nauki.
Przyznam, że kiedyś traktowałam to jako wybór – albo się uczę, albo mam czas wolny. Nie miałam ochoty siedzieć nad książkami, chciałam spędzać czas ze znajomymi, oglądać filmy i mieć w życiu dużo rozrywki. Więc zaczęłam działać w myśl zasady – work smarter, not harder.
Najpierw zacznę od tego, że w gimnazjum ucząc się jakieś 15 minut dziennie (no chyba, że było jakieś długie zadanie domowe…) miałam średnią 5,29. A przy tym jak każdy – chodziłam na wagary, nie czytałam nudnych lektur itp. Moja metoda?
Brak metody. Gimnazjum to taka łatwizna, że często czułam jakby to urągało mojemu intelektowi – jedyne do zapamiętania były daty z historii, a ja dużo pamiętałam z lekcji. Po prostu. Starałam się zrozumieć temat ,a nie opanować go pamięciowo.
A co z datami? Banalna sprawa. Albo klasyczne rymowanki jak – założenie Rzymu 753 r ( na siedmiu wzgórzach piętrzy się Rzym, albo metoda którą zobaczyłam będąc małym dzieckiem w jakiejś gazecie. Każda cyfra odpowiadała jakiemuś symbolowi (podobnemu wizualnie). 1= świeca, 2= łabędź, 3=cycki, 4=krzesło itd. Najbardziej zapamiętałam z tego rzecz jasna cycki (na końcu wpisu podam wam gdzie możecie znaleźć już różne gotowe symbole itp. :)). 

ILE ZAPAMIĘTUJEMY

W liceum zmieniłam strategię całkiem, bo miałam tyle rzeczy do robienia, że nie chciałam się uczyć. Tym bardziej, że prawie cały materiał dla liceum, to a) bzdury, b) rzeczy, których nigdy nie wykorzystam w przyszłości, c) wiedza encyklopedyczna, faktograficzna.
Faktów, to ja sobie mogę poszukać w encyklopedii. Bardziej od definicji interesuje mnie co, po co, na co i dlaczego, więc uczyłam się… na okienku (nie chodziłam na religię) albo na przerwie. I tyle. Jechałam wtedy na dwójach, trójach i czwórach, jak wpadło. I nie wcale nie chciałam więcej, bo przy takich ocenach świetnie zdałam maturę, a pisałam rozszerzone : polski,angielski, wos + na podstawie historię, matmę i biologię. Po prostu pisałam odpowiedzi na kilka pytań na sprawdzianie, oddawałam szybko kartkę i jeśli była to ostatnia lekcja – wychodziłam, jeśli nie – wyciągałam sobie ciekawą książkę i czytałam. Po miesiącu nauczyciele przestali się wkurzać 😉 
Moje metody zapamiętywania były raczej prymitywne – szukałam głupich, zaskakujących, śmiesznych albo wulgarnych skojarzeń. Np. koleżanka nie mogła zapamiętać pojęcia “lustracja dóbr królewskich” , więc poprosiłam ją, żeby wyobraziła sobie, że król ogląda  dupę w lustrze – zadziałało błyskawicznie. Wyobrażenie starca w koronie który liczy swoje pryszcze na tyłku wyginając się do lustra niczym laski z fotki peel okazało się bardzo skuteczne 😉

mapa myśli o Marii Curie Skłodowskiej

Wczoraj moja siostra musiała zapamiętać we właściwej kolejności, że Odyseusz odwiedził : Cyklopa, Eola, Lastygonów, Kirke, Hades… zapamiętała więc słowa CELA i KIHA (błąd ort. jeszcze łatwiej zapamiętać :P) i po kłopocie.

Dzisiaj jestem bogatsza o miliony łatwych sposobów. Nie chcę ich teraz opisywać, bo to już zrobiono, podrzucę Wam tylko info gdzie tego szukać. Krótko streszczę najważniejsze rzeczy.


Masz dwie półkule, więc angażuj je obie. Moim zdaniem czytanie 5 razy notatki to nie nauka. Przepisywanie słówek przed sprawdzianem też nie. Aby włączyć drugą półkulę musisz dodać do nauki kolory, śmieszne skojarzenia, akcję, i dynamikę. 

Można rysować mapy myśli (jak ta powyżej), stosować akronimy, akrostychy, metodę łańcuchową i masę , masę rzeczy. Najlepiej wypożycz, kup albo poszukaj inną drogą książek które napisał na ten temat Tony Buzan 🙂 Tam jest sama praktyka, bez teoretycznych wstępów i bzdetów.
Od siebie dodam tylko, że :
– nie ucz się na łóżku,
– nie miej zbyt ciepło w pokoju, bo będziesz chciał spać
– ja wącham sobie olejek grejpfrutowy albo mam go w kominku zapachowym, żeby się ocknąć 
– jedz orzechy, banany,
– drzemka utrwala zapamiętane informacje, nie zarywaj nocy na naukę!

Odsyłam do książek Tony’ego, albo innych o mnemotechnikach. Nie chcę kopiować treści z innych stron a pisanie tego samego to strata mojego czasu, skoro inni już to zrobili. Lepiej 😉

Jeśli znacie jakieś inne genialne metody, dajcie znać 😉

Uściski, Ania

80
Dodaj komentarz

avatar
55 Comment threads
25 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
BogusiaM
Gość

🙂 dobry wpis, chociaż ja już dat pamiętać nie muszę to takie skojarzenia faktycznie mogą dużo zrobić

BlondHairCare
Gość

Och jak dobrze, że nie muszę się już intensywnie uczyć :))

Aiv.
Gość

wpis bardzo przydatny, bo w środę jest test z biologii ;p
Dziękuję 🙂
A te z tym królem w lustrze to jest coś :p Sama czasem też się tak uczę..

Mała wredota
Gość

Oj, te metody znam i szczerze mówiąc nie przypadły mi do gustu ;( Na nauce takimi sposobami musiałam sporo spędzić czasu by coś zapamiętać. O wiele bardziej wolę zakreślanie słów kluczy, czytanie książek, a następnie notatek dla utrwalenia czy po prostu robienia własnych notatek z książek.

grimagee
Gość

oo, super przydatny post 😉
sama lubię dużo kolorów w notatkach, ale rymować na studiach to nie ogarnęłabym, za dużo materiału…

Kama
Gość

Niedługo dostanę do recenzji książkę, której tematyka jest zbliżona do Twojego wpisu 🙂 Temat mnie mocno zaciekawił i mam nadzieję, że wykorzystam taką metodę na studiach podyplomowych 😉

frombodytohair
Gość

muszę zapoznać się z tą ksiązka;d

MoNii_xdd
Gość

Świetne rady. Na pewno niektóre się przydadzą 😉

roxi
Gość

ozłoce Cie 🙂

maylet
Gość

Kurczę, Aniu, nie zawiodłaś, wpis pojawił się tak niesaamowicie szybko, dzięki! 🙂
W gimnazjum kochałam naukę dat i nie miałam z nią problemu, więc nie dla mnie sposób ze skojarzeniami, bardziej przeszkadzał niż pomagał. Na pewno przejrzę polecaną przez Ciebie książkę, a nuż przekonam się do map myśli! 🙂

Ev
Gość

Przydatne informacje, a te śmieszno-dziwne skojarzenia faktycznie pomagają najbardziej 🙂

maxcom
Gość

zawsze podziwiałam tych co potrafią wymyślić takie śmieszne skojarzenia. Ja zawsze 90% pamiętałam z zajęć, nawet dokładnie jakim tonem mówił nauczyciel i kiedy robił pauzę w notatce. uczyłam się miejsca w książce, jak chrzest był na górze strony a Grunwald niżej to jasne, że chrzest był pierwszy. Jedynie słowka mi nie chciały wchodzić to fobiłam karteczki z obu stron inny jezyk i 3 dni kułam, aż wszytkie pamietałam. Po 3 dniach bez problemu znałam ok 90% słowek. A zaleta jest ta że na sprawdzian miałam już gotowe wycięte karteczki

Kokodylek
Gość

Ooo, bardzo przydatny dla mnie post aktualnie 😀 Muszę spróbować uczyć się przy pomocy skojarzeń, bo wcześniej nigdy tego nie robiłam. No i w ogóle urozmaicić uczenie się, żeby nie było tylko siedzeniem nad książkami 🙂 Dzięki.

Mudi
Gość

Ja nienawidzę map myślowych, tabelek i takich tam. Nie umiem się z tego uczyć 😀
Za to uwielbiam coś sobie głupio kojarzyć, uczę się pisząc ściągi (potem ich już nie muszę używać, ale cała klasa jest wdzięczna, tym sposobem miałam 4 z znienawidzonej ekonomii)
Jak uczę się nowych słówek na angielski to wymyślam głupie historyjki z tymi słówkami.
A jak jakiegoś słowa nie potrafie zapisać to pisze je na kartce pare razy, ale w takiej rozsypce i potem dopisuje kolejne słówka i kolejne aż nie ma miejsca wolnego na kartce 😀

thinks
Gość

dzięki za przydatny post, akurat przed sprawdzianem z historii! 😉

Klaudia
Gość

fajne te metody – czuję, że mi się przydadzą 😛 tyle, że będę musiała sobie szybko i jakoś sensownie pokojarzyć chińskie znaki 🙂

Trishka
Gość

umarłam jak przeczytałam o tej dupie króla :Dhehe

Anonimowy
Gość
Anonimowy

pomocny wpis, w najbliższych tygodniach postaram się poczytać jego książki i nauczyć się przydatnych metod nauki 🙂

kobiece szufladki
Gość

Świetny post! Kilka rad bardzo mi się przyda!

Carolina
Gość

post bardzo pomocny, na pewno spróbuję, bo niestety mam problemy z zapamiętywaniem..

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dobre metody! Dupa Króla najlepsza 😀
Jak kiedyś chciałam się nauczyć tematu na historię (bo 'pani będzie pytać' dawne czasy gimnazjum :)), to narysowałam komiks, tak na wesoło, kompletna abstrakcja z Piłsudskim w roli głównej:D Z obrazków błyskawicznie się nauczyłam, nauczycielka myślała, że ściągałam, moim alibi było to, że siedziałam w pierwszej ławce, tuż przed jej biurkiem 🙂

A masz jakieś sposoby na wkucie słówek? Do kilku setek słówek szukać skojarzeń… to za długo, a uczę się aż trzech języków!

Taran
Gość

Polecam program Supermemo, można ściągnąć z internetu. Nie dość, że nauczysz się słów, to ich nie zapomnisz, bo program co pewien czas każe je powtarzać 😉

Minusem jest, że musisz sama stworzyć bazę danych, ale za to możesz to zrobić w sposób, który będzie dla ciebie najlepszy.

Chaton
Gość

jeśli chodzi o naukę historii, to dobrym sposobem jest (pomijając skojarzenia, wyobrażenia, daty :D) zrobienie sobie niezbyt szczegółowego planu. Do każdego punktu mamy tylko kilka szczegółów, które szybko nam się nasuną już po przeczytaniu notatki, a jeśli nie, to można się ich często domyślić z kontekstu wydarzeń. Poza tym to dobra metoda, jeśli ma się mało czasu, można sobie zrobić ściągę tylko z takimi punktami i zerknąć do niej klika razy, żeby super napisać sprawdzian 🙂 mi włączanie kolorów nigdy nic nie daje 🙁 no po prostu nic… za to szybko wymyślam skojarzenia, więc tak staram się uczyć z przedmiotów,… Czytaj więcej »

Lena
Gość

wow, masz zupełnie inny system nauki niż ja! mi te mapki, wykresy itp. nic nie dają, dla mnie to strata czasu, niestety. Ale też nie jestem zwolenniczką tępego kucia, bo to nic nie daje. Ważne, że Twoja metoda jest dobra dla Ciebie 🙂

Navy
Gość

fajne i przydatne metody 😀 na pewno wykorzystam :))

Martuś
Gość

Ten wpis powinny przeczytać już dzieci w podstawówce, a najlepiej jakby nauczyciele czy rodzice poświęcili na to czas i jakoś wspólnie z nimi uczyli uczyć się 😉 Durnowate skojarzenia i rymowanki to super sprawa. W gimnazjum nasza chemiczka czasem coś nam podawała w taki sposób. Najczęściej miało to podtekst alkoholowy i erotyczny 😀 Wiadomo… dzieciuchy 15-16 lat najlepiej przyswajają taką tematykę 😉

Alex
Gość

zawsze sobie mowilam ze po dobrym snie zawsze sie wszystko pouklada, np. wiersz 😀

Luthienn
Gość

Ech a na studiach wkuwałam… 🙂

Olga!
Gość

Pomysły dobre, ale na małe porcje materiału. Niestety na moje studia metoda jest jedna: siedzieć na tyłku i kilkukrotnie czytać książki. Mi pomagają też obrazki, ale nie z każdego przedmiotu da się je zrobić. Po pierwszym roku jest łatwiej, bo już nas tak nauczyli kuć, że nie ma problemu:) Pozdrawiam!

Aleksandra
Gość

Fajne metody ale do nauki alfabetu brajla to się nie za bardzo przydadzą a szkoda bo muszę wykuć go do wtorku.
Można na Twoim blogu znaleźć wiele ciekawych rzeczy.
Będę zaglądać częściej
Pozdrawiam

onepart0fme
Gość

ja też zawsze sobie wyobrażałam głupie, bezsensownie albo sprośne rzeczy, żeby lepiej zapamiętać! ;p

Mirielka
Gość

Kurczę, a ja nigdy nie stosowałam takich metod 🙂

nikt_wielki_ona
Gość

"Każda cyfra odpowiadała jakiemuś symbolowi (podobnemu wizualnie). 1= świeca, 2= łabędź, 3=cycki, 4=krzesło itd." – to metoda hakowa.

малы типратикон в огроде
Gość

Ja mam tak słabą pamięć, że uczenie się jakichś wierszyków czy map by dzięki nim zapamiętać co i jak, robi mi w głowie jeszcze większy chaos. 😐

Beauty in English
Gość

Uwielbiam zapamiętywać przez śmieszne skojarzenia, bardzo przydatny post dla uczących się:)

czajenka
Gość

uwielbiam Twoje notki. są bardzo ciekawe. 😉 mi koloru pomagają w nauce.

Alena
Gość

"Np. koleżanka nie mogła zapamiętać pojęcia "lustracja dóbr królewskich" , więc poprosiłam ją, żeby wyobraziła sobie, że król ogląda dupę w lustrze – zadziałało błyskawicznie. Wyobrażenie starca w koronie który liczy swoje pryszcze na tyłku wyginając się do lustra niczym laski z fotki peel okazało się bardzo skuteczne ;)"

od dawna stosuje takie metody, jest mocno skuteczna. A jak opowiadałam o tym ludziom to patrzeli się jak na wariatkę 😛

Tylko są chyba takie dziedziny, typu jakieś trudne nazwy z politechnik, że ciężko je zapamiętać jakimkolwiek sposobem:P

Alena
Gość

– olejki są super, też lubię grejfrutowy a także dr beta- vapomix na zmęczenie

-mnie się w łóżko dobrze myśli, ew na kanapie, gorzej przy biurku- kto co lubi 😉

A teraz zdobywam głównie wiedzę w praktyce, więc z zapamiętywaniem nie mam problemów.

freckledlittle
Gość
freckledlittle

Gorzej jest z konkretnymi dziedzinami i pojęciami – jak na wyżej wspomnianych politechnikach czy uczelniach medycznych. Sama jestem studentką tej drugiej i ogrom materiału i jego "typ" ciężko podpiąć pod dobra króla w lustrze. Niemniej przydatne, i uwielbiam Twojego bloga 🙂
Pozdrawiam 🙂

freckledlittle
Gość
freckledlittle

Ja nigdy się tak nie uczyłam – po prostu jestem, to znaczy zawsze tak myślałam ;P, posiadaczką dobrej pamięci – jednak teraz chyba muszę zacząć, bo rycie wszystkiego na pamięć jest…kompletnie bezsensowne 😀
Swoją drogą, zazdroszczę Ci motywacji, chęci, wiary w siebie i takiego poczucia własnej wartości… Buziaki 🙂

Karolina K.
Gość
Aleksandra
Gość

super! Ja do sprawdzianu z historii próbowałam nauczyć się kolejności bitew w starożytności, do dzisiaj wiem, że szło to tak: Maraton, Termopile, Salamina, Plateje (bo Mój Tata Soli Pomidory). Pozdrawiam!

kotabie
Gość

idealny wpis w idealnym momencie 🙂

kobietka
Gość

ja po 12 latach przerwy postanowiłam wrócić do nauki,słowo daję nie jest łatwo po takim czasie wdrożyć się w ten szkolny klimat,pamięć też czasem zawodzi:-) próbuję różnych metod ale u mnie skojarzenia się nie sprawdzają,u mnie kluczem jest słuchanie tego co jest na wykładzie,bardzo mi to pomaga potem w nauce,bo pamiętam co nieco z wykładów,potem jeszcze coś doczytam i się kręci:-)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Repetitio est mater studiorum 😉 czyli powtarzanie jest matką wiedzy. Kilkukrotny powrót do materiału sprawia, że w końcu zapamiętujemy co trzeba. To jest najlepsza technika na duże ilości nieciekawego materiału. Z kolei jeśli mnie coś interesuje lub jest po prostu zaskakujące, ciekawe – zapamiętuję to od razu, bez żadnych technik z kolorowymi mazakami itd 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

genialne przed sesją!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej. A co sądzisz o różnych tabletkach wspomagających naukę "sesja" "plussszz" lecytyna?

Monikaa
Gość

Dlaczego nie mozna uczyc sie na łózku?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja faktycznie na łóżku od razu zasypiam. Nawet jak na nim siedze, to zjeżdżam coraz niżej, niżej… i bam, śpię! Z wieloma rzeczami sie zgadzam. Mozna kuć jeden temat tygodniami bez skutku, jeśli sie nie "wczuje" w tematykę. Czytanie samo z siebie nic nie daje, ja próbuje zainteresowac sie tematem (wiadomo, 90% to nudy, wiec cieżko), przeczytam raz czy dwa a potem próbuje sobie opowiedzieć bardziej własnymi słowami, jakbym komus tłumaczyła (tu zgadza się piramida, którą podałaś). Niestety nie potrafie sie uczyć z gotowych notatek, choćbym miał nie wiadomo jak piekne, muszę zrobic po swojemu, na co niestety strasznie dużo… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Witam cię Aniu,pisze ,ponieważ martwię się o sama siebie.Mam 17 lat i skończyłam 1 klasę liceum.Chciałabym być tłumaczką/tłumaczem? angielskiego,ale wszyscy mi mówią ,że 1 język to za mało.Co o tym sadzisz ? Jeśli zaczęłabym się uczyć teraz 2 języka ,jaki to powinien być? ja już nie wiem, i czy dałabym rade się go perfekcyjnie nauczyć przez 2 lata? Boje się przyszłości i strasznie mnie to wszystko przygnębia .

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Szkoda zenieodp 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale jak szybko sie tej historii uczyc ,mam teraz roszerzenie i kompletnie nie ogarniam ;// Jak pisac ladne wypracowania takie z ladnym jezykiem itd ?

Previous
Rozwojowy czwartek : coś dla Ciebie
Jak się uczyć (szybko i skutecznie)