Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

To był dobry rok!

  Nie wiem czemu na podsumowanie roku wzięło mnie akurat dzisiaj, może to kwestia tego, że nie obchodzę świąt (poza siedzeniem przy wigilijnym  stole, który wcale wigilijny nie jest). Mam silną potrzebę dokonania podsumowania i bilansu zysków i strat. Właściwie, to już to zrobiłam, ale być może niektóre z wypracowanych przeze mnie nawyków kogoś w jakimś małym stopniu zainspirują.

CO BYŁO DOBRE W TYM ROKU ?
   Zacznę od tego, że w rok 2012 weszłam z głową pełną obaw. Nie rozumiałam, co się ze mną dzieje, każdego dnia czułam się gorzej i strasznie frustrowało mnie to, że moje ciało całkowicie przejęło nade mną kontrolę. W dodatku te wszystkie szpitale, bardzo różne badania i… brak jakiejkolwiek poprawy. Czułam się dokładnie tak, jak na starym “fotomontażu” powyżej – zdezorientowana, przestraszona.

 Ten rok był rokiem przejmowania życia z powrotem w swoje ręce. Fakt, nadal nie jestem zdrowa, ale przestałam się tym frustrować! Mam poczucie, że robię wszystko co w mojej mocy aby doprowadzić ciało do stopnia w którym zacznie ze mną współpracować.


ZACZĘŁAM ĆWICZYĆ
  Miałam wiele podejść i prób, podchodziłam do 30 day shred i po drugim levelu musiałam przerwać, bo odkrztuszanie nie sprzyjało zachowaniu prawidłowego oddechu. Również bieganie nie zdało egzaminu, z tego samego powodu. Ale fajnie sprawdziło się jakieś lekkie rozciąganie, zumba ( fajnie się  ćwiczy do piosenek typu 
Tche tcherere tche tche :D), kręcenie hula hoop (efekty pokazałam tutaj). Bardzo dużo chodzę, często wysiadam 1-2 przystanki wcześniej (bus to nie miejski, to robi z kilometr różnicy :), w planach jest rower, pracuję powoli nad uelastycznieniem swojego ciała. Chciałabym robić mostek ze stania, szpagat, rozciągnąć kręgosłup aby moje płuca mogły się odblokować.
WSTAJĘ WCZEŚNIEJ :
Dzisiaj znowu zapomniałam zameldować się na fejsie, ale to kwestia porannych rytuałów – zaczynam od lekkiego rozciągnięcia, odkrztuszenia wszystkiego, co moje oskrzela wyprodukowały w nocy, wypłukania gardła. Potem jakieś ćwiczenia i…

ZIMNY PRYSZNIC :
Kolejne cudowne odkrycie roku. O tym, jak robię zimne prysznice też już pisałam (tutaj) i to rzeczywiście idealnie budzi organizm! Przyznam, miałam kilka kryzysów, ale zimny prysznic, poprzedzony szorowaniem ciała na sucho jest bardzo prostym i tanim sposobem na zwiększenie poziomu energii. Ludzie wolą wypić niszczący ich organizm energetyk , a nie widzą potencjału zimnej wody i twardej szczotki. I don’t get it!

JEM LEPIEJ:
Miałam kilka niedobrych epizodów (słuchałam rad lekarzy). Teraz też słucham, ale wreszcie kogoś mądrego 🙂 Ktoś na blogu napisał mi, że powinnam poszukać poza granicami kraju, banalne, ale sama na to nie wpadłam. Przeczytałam o stosowaniu ostrych przypraw, jako kuracji wspomagającej leczenie problemów z oskrzelami. Czytałam to po angielsku, nie byłam pewna jednej rzeczy i napisałam maila do autora tych badań. Okazało się, że ów profesor z  Uniwersytetu Kalifornijskiego już tam nie pracuje tylko korzysta nieraz z ich biblioteki, ale mój mail powędrował dalej do innego wykładającego lekarza, członka tamtego zespołu badawczego. To zaskakujące, ale od razu uzyskałam odpowiedź, zostałam poproszona o wysłanie skanów różnych wyników, bo jak przeczytałam it’s challenging. Kurcze, takich lekarzy to ja lubię! Co więcej, w mailu zwrotnym dostałam wykaz potraw które na pewno intuicyjnie bardzo lubię. Prawie wszystko się zgadzało! A jak się nie zgadzało, to tylko dlatego, że nigdy nie próbowałam (np. kawioru).
W przyrodzie jest wiele zamienników leków którymi byłam faszerowana.
To banalne, ale od kilku dni jem to, o co mój organizm zawsze mnie prosił – tłuste ryby, pełne omegi-3, dużo surowych warzyw i owoców, kasze. Bardzo dużo ostrych przypraw.
Kiedyś bardzo chciałam być wege, uważałam, że to jedyna słuszna droga.
Nadal uważam, że to bardzo dobra idea, ale rozgrzeszyłam się w głowie. Więcej pożytku dla świata ze 100 osób, które wykluczyły pokarmy zwierzęce w 90%, niż z 10 osób które wykluczyły je całkiem.
Rosół gotowany na kurze/kurczaku również jest pożądanym przez mój organizm pokarmem – podczas gotowania kurczaka wytwarza się acetylcysteina która ma duże znaczenie dla moich oskrzeli.

ROZGRZESZENIE :
 No właśnie, przestałam mieć do siebie żal i pretensje za wiele rzeczy. Jem ten rosół bez poczucia winy, tak samo, jak ryby. Czuję się najbardziej fair jak tylko mogę. Nie kupuję produktów testowanych na zwierzętach, szanuję przedmioty, noszę wielorazową torbę na zakupy, tak, czuję się FAIR wobec świata. Wyzbyłam się poczucia winy. Całkowicie. I żyje mi się z tym dużo lżej.

RELACJE Z INNYMI LUDŹMI :

Był duży detoks, jak tylko mogłam, ograniczyłam kontakty z ludźmi, którzy działają na mnie źle. Jasne, jadąc autobusem na uczelnię non stop słyszę ten bełkot, że nie ma pracy, że czyjś mąż leży z brzuchem do góry a baba urabia się po łokcie, że dzieci są leniwe, że teściowa jest okropna, że wszystko drożeje, autobusy się spóźniają, szef jest paskudny i… matko, jak można mieć tyyyyle negatywnych myśli? !
Staram się karmić swój mózg jak najbardziej pozytywnymi rzeczami. I to dotyczy także ludzi.
Trochę zaniedbałam niektóre relacje, w 2013 postaram się odzyskać równowagę. Robię to od dzisiaj 🙂

A PONADTO :

Robiłam wiele nowych rzeczy, pokonywałam swoje bariery, poczułam jaką radość daje rzucenie nudnych studiów (to był drugi kierunek który był całkiem do dupy), wyznaczałam sobie fajne wyzwania, zaczęłam regularnie pracować nad swoim rozwojem i całkiem niedawno poczułam, że MOGĘ WSZYSTKO.
Kocham swoje nabyte w tym roku nawyki, jestem wdzięczna za wszystkie możliwości które przede mną stoją, za perspektywy i wierzę, że 2013 będzie jeszcze lepszy 🙂 
A to, co było nieudane? Jest cenną lekcją na przyszłość!

zdj. z wyjątkiem pierwszego : tumblr i sxc.hu na wolnej licencji 🙂
Uściski, Ania

38
Dodaj komentarz

avatar
21 Comment threads
17 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
DetroitLichoAniamalujeBogusiaMkosmetyczny-przekladaniec Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Remedy
Gość

Najbardziej ciesze się, że trafiłaś na tego lekarza! Od razu skojarzył mi się z House'm 😀 Oby był tak skuteczny jak ten serialowy! Ja też w tym roku wyrobiłam parę fajnych nawyków 🙂 Też zaczęłam ćwiczyć i zmieniłam dietę ( w końcu tyję!) dzięki czemu mam więcej energii i dopiero teraz zorientowałam się, że w tym roku nie chorowałam w ogóle! Nie licząc jakiś 2 małych przeziębień tak więc jestem bardzo zadowolona! Poznałam też 2 osoby które stały mi się dość bliskie( każda na swój sposób) i jedynie ubolewam nad tym, że w przypadku jednej z nich chyba ja trochę… Czytaj więcej »

Remedy
Gość

O no to świetnie! 🙂 Cieszę się razem z Tobą 🙂 Dziękuję za filmik!

marquisdered
Gość

O zimnych prysznicach również słyszałam dużo dobrego, ale niestety samej trudno jest mi wytrzymać pod takim natryskiem dłużej niż 2 minuty:) Muszę podjąć wyzwanie! 😀

paranoJa
Gość

czytam sobie, czytam…. mówię: "no super, jak ja bym napisała, to by wyszło, że sama ujowizna w tym roku", a potem doszłam do końca i stwierdziłam, że jednak – podobnie jak u Ciebie – nieudana była tylko ta jedna lekcja na przyszłość. 🙂

Magda
Gość

Jejku, jaki wspaniały rok za Tobą 🙂 Zdrowe jedzenie, ćwiczenia..
Życzę Ci, abyś w roku '13 osiągnęła co tylko zechcesz i jeszcze więcej!

Gaffi
Gość

Baardzo pozytywny wpis:-) Inspirujący. Stawiasz sobie cele i je realizujesz, a to się ceni:)

Balbina Ogryzek
Gość

to fascynujące co piszesz o tym lekarzu! cudownie, że tacy istnieją! niesamowite na prawdę! szczerze mówiąc, wierzę, że frutarianizm jest lekiem na wszystkie nękające mnie przypadłości, ale jeszcze nie 'dorosłam' do tego. ciągle jem mięso w małych w prawdzie ilościach, ale jem (kurczaka) i szczerze mówiąc, mam wyrzuty sumienia, że nie mam większych wyrzutów sumienia jedząc go. Rozumiesz, o co chodzi? Od zawsze mieszkam na wsi, jedzenie kurczaków, rosołki itd to od zawsze moja podstawa. Szczotkowanie ciała jest fantastyczne! Daje tyle energii, nawet ten zimny prysznic mi tyle nie daje co szczotkowanie 🙂 uzależniłam się. Natomiast powinnam wrócić do zimnych… Czytaj więcej »

thedarksideoflight
Gość

Ja swego czasu brałam na zmianę ciepły i zimny prysznic, kończąc na zimnym, ale teraz jest to dla mnie niewykonalne – zrobił się ze mnie straszny zmarzluch i po każdej takiej próbie trzęsę się jak galareta :/
Zaskakujące jak bardzo się Tobą zainteresowali – tak szybko i bez narzekania że to się nie da, bo lekarze za mało zarabiają… Jestem pod wrażeniem i mam nadzieję, że idąc tym tropem osiągniesz więcej niż tutaj :*

EyeShadowGirl
Gość

Powodzenia! 🙂

Wiktoria Ardilla
Gość

Zainspirowałaś mnie! 🙂 Mam pomysły na noworoczne postanowienia: zimny prysznic, zdrowsze jedzenie (to zdjęcie prawie mnie przekonało do papryki 😀 najpewniej zacznę zabierać dużo surowych warzyw jako drugie śniadanie na uczelnię) i hula hoop. Niby trzy małe rzeczy, ale mogą dużo zmienić 🙂 Trzymaj kciuki 😀 A ja trzymam za Ciebie, bardzo się cieszę, że trafiłaś na lekarza na poziomie, teraz będzie już tylko lepiej! 🙂

n.
Gość

cudownie że trafiłaś na tych lekarzy, którzy jak widać angażują się o wiele lepiej niż nasi… strasznie przykry fakt, jeśli chodzi o polską służbę zdrowia.. 🙁

Kochana, oby tak dalej ! :*

Agata
Gość

Pozytywna notka 🙂 Masz bardzo fajne podejście pro-wege. Też takie mam. Diety realizowane w 100% rodzą dużo frustracji i szkodzą w dłuższej perspektywie.

Madinnpanic
Gość

I dzięki Ci za rozwojowe czwartki. Tak sobie myślę, że zrobiłam w sumie tylko jeden, ale biorę na siebie wyzwanie- poświęcę czas na każdy. Ciekawe jakie efekty to przyniesie, bo jestem pewna, że spore, coś zacznie się u mnie zmieniać, tylko czekam na konkrety. To na prawdę świetna idea 🙂

kobiece szufladki
Gość

Mam nadzieję że w tym nadchodzącym roku uda mi się wprowadzić takie zmiany jak Ty już to zrobiłaś, żeby wreszcie zacząć myśleć o sobie a nie w kółko o innych i o tym co będzie dla kogoś dobre a nie dla mnie! Oby ten rok był jeszcze lepszy!

kosmetyczny-przekladaniec
Gość

Bardzo mi się podoba Twoje podsumowanie, wiesz co jest w nim jakaś siła! Zresztą za każdym razem jak czytam Twoje słowa czuję wielką, ogarniającą mnie motywacje, z którą jest u mnie krucho. tekst też automatycznie skłania do własnych przemyśleń, którym muszę poświęcić dłuższą chwilę czasu. Wiem jedno – od nowego roku zaczynam porządki w życiu i przede wszystkim swojej głowie i to w ogromnej mierze dzięki Tobie, Twojemu podejściu i ćwiczeniom! Więc tak, powinnaś się czuć jak najbardziej fair wobec świata za to czym dzielisz się ze swoimi czytelnikami!Ps. Sytuacja z lekarzem rewelacyjna, niczym z filmu lub książki, fascynujące że… Czytaj więcej »

kosmetyczny-przekladaniec
Gość

Teraz nie mam do tego głowy, znaczy w sumie już coś robię – przygotowuję sobie ćwiczenia do segregatora rozwoju, porządkuje, czytam blogi, kompletuję listę książek do przeczytania, więc w sumie czy ja już aby nie zaczęłam? 🙂

nikt_wielki_ona
Gość

Mi 1,5 roku zrodziło się dużo obaw (głównie o zdrowie). "Nie rozumiałam, co się ze mną dzieje, każdego dnia czułam się gorzej i strasznie frustrowało mnie to, że moje ciało całkowicie przejęło nade mną kontrolę." – dokładnie tak miałam. Ale u mnie poprawa była i to znaczna. Nawet przez okres 3-4 miesięcy obyłam się bez leków (sama z nich zeszłam). "Czułam się dokładnie tak, jak na starym "fotomontażu" powyżej – zdezorientowana, przestraszona." – ja się tak czułam jak trafiłam na własną prośbę do szpitala. Tam poznałam mojego chłopaka i od tego czasu jest tylko lepiej. "Ten rok był rokiem przejmowania… Czytaj więcej »

nikt_wielki_ona
Gość

A tu link z moim podsumowaniem ostatnich dwóch lat – http://recenzjekosmetykowniktwielkiona.blogspot.com/2012/12/ostatnie-2-lata.html

Natalia Starosciak
Gość

ja zaczełam i odkryłam swoją miłość do sportu głównie <3 teraz nistety nie pratykuje joggingu, bo nie mma po prostu jak za oknem lód, śnieg, powalające zimno. Ale mam nadzię ze z przyjsciem wiosny powroce do tego wspanialego spotu <3

Licho
Gość

Kurcze trochę jakbym czytała swój pogląd na życie, wiesz? Tylko mój wybór zmusił mnie do detoxu towarzyskiego… Co wyszło mi na dobre…
Współczuje Ci z zdrowiem, bo sama mam minimalne problemy z zatokami i to mnie samą irytuje, że antybiotyki nie pomagają, a ja się męczę z choroba około miesiąc.
Także usiłowałam być wege (przy lekkim załamaniu nerwowym) a później nie jadłam ryb… Jednak żelatyna i tran sporo mi pomagają, to pierwsze na stawy, drugie na odporność. Także postawiłam na kosmetyki nietestowane.
Też muszę wziąć się za swój rozwój, tylko ja idę bardziej w stronę ezoteryczną 🙂
PS. Chciałabym Cię bliżej poznać 😉

Licho
Gość

Ja raczej chcę pracować z starszymi ludźmi, w domach opieki, lub hospicjach, więc nie boje się wyrażać swoich poglądów pod tym względam. Jednak tak czy siak, nie chcę dokonywać apostazji, bo nie wiem gdzie mnie życie rzuci… Więc nie chcę zamykać sobie drzwi, w razie czego 😉

BogusiaM
Gość

możesz wszystko jeśli tylko mocno chcesz;)

Licho
Gość

Ja doszłam do tych samych wniosków… To trochę bezsensu wypisywać się z instytucji na specjalnie ich warunkach, zresztą znam historię, gdzie ksiądz odmówił apostazji…
Mój znajomy sobie idealnie poradził z apostazją… Ekskomunika fakt, że ma dwie (podejrzewam, że jedną za stopień kapłaństwa w Rodzimowierstwie, druga za wstąpienie do masonerii) Jedną da się zdjąć, dwóch już nie… I jeśli kiedykowiel zdecyduje się na odejście z kościoła to pokuszę o ekskomunikę. Ale nie oszukujmy się, w naszym państwie nie dałoby się z nią zbytnio żyć.

Detroit
Gość

oby ten rok był dla Ciebie tak samo dobry a nawet lepszy 🙂 w końcu masz już swoje życie w swoich rękach ;))

Previous
Rozwojowy czwartek na KONIEC ŚWIATA
To był dobry rok!