Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Jak nie postępować z chorym

Jesteś chora? Coś słabo wyglądasz… te słowa wbijały się w moją świadomość jak sztylety. Miałam ochotę wycedzić przez zęby coś w stylu od-urodzenia-kurwa, ale gryzłam się w język. A przecież rozmówca nie miał złych intencji…Postępowanie z chorym do łatwych nie należy. Ostatnio w szpitalu wylądowała moja przyjaciółka. Była tam tylko siedem dni, z czego jednego nie pamięta wcale, bo miała zabieg. Mimo to, zdążyła doświadczyć całego spektrum irytujących zachowań. Kiedy ją odwiedziłam i zbierałam się już do wyjścia, prosiła bym została, bo tylko ja jej nie denerwuję. Gdy zobaczyłam jak przykro zrobiło się jej facetowi stwierdziłam, że muszę napisać ten tekst.
Znam temat bardzo dobrze.
Ale zacznę od tego, że tekst nie dotyczy każdego pacjenta. Myślę, że chorych można podzielić na dwie grupy : 
– na tych, którzy chcą wyzdrowieć i na tych, którzy lubią być chorzy.
Wiem, brzmi absurdalnie. Ale jest grupa osób, która dopiero przez chorobę zyskała odpowiednią atencję ze strony bliskich. To głęboko samotni ludzie, którzy dopiero, gdy ciężko chorzy, zyskują tyle troski i uwagi ile pragną. To także dzieci, które nieświadomie zaczynają łapać różne choroby, po to, aby mama wzięła wolne z pracy i się nimi zaopiekowała. Większość osób, które sabotują w ten sposób swoje zdrowie nie robi tego świadomie i nie można im mieć tych zachowań za złe. Zazwyczaj takie zachowanie ma korzenie we wczesnym dzieciństwie. Szczególnie widać to u facetów w trakcie tak zwanej męskiej grypy 🙂

Jak nie postępować z chorym? Krótki nie-poradnik z naciskiem na choroby cięższego kalibru.

  1. Nie opowiadaj historii o tym, którym się nie udało. Wiesz, moja ciotka też na to chorowała. Trzy miesiące leżała w szpitalu i poddawano ją tej samej terapii co Ciebie.
     – I? 
    Umarła, ale nie cierpiała bardzo. – To autentyk, z tym, że padła nazwa choroby. Nie opowiadaj takich rzeczy krewnym i innym chorym bliskim. Szczególnie, jeśli usłyszeli słowo “rak”. Podobnie z badaniami i o tym, że coś jest nieskuteczne dla większości pacjentów. Wstrzymaj się też z  ponurymi statystykami. To nie pomaga i nie podnosi na duchu.
  2. Nie bądź taki do przodu 🙂 Nie musisz rozpędzać się w swoich wizjach i zastanawiać się na głos nad tym, w jakiej trumnie pochowasz bliską osobę. To znowu dotyczy raka i innych ciężkich chorób. To, że ktoś jest chory, nie jest tożsame z karą śmierci z klauzulą natychmiastowej wykonalności. Zwrotów akcji może być wiele. Chciałabym, aby pamiętali także o tym lekarze, którzy jakieś 5 lat temu dali mi… pięć lat życia. Jak widać – mam się całkiem dobrze 🙂 
  3. Daruj sobie niemiłe słowa. Czasami “słabo dziś wyglądasz” ma brzmieć jak przejaw troski, ale wierz mi – nie brzmi w ten sposób. Jak przez mgłę pamiętam jak w podstawówce dzieciaki śmiały się, że na zakończenie roku jedna z uczennic przyszła w jeansowym kapeluszu. Nie pamiętam kto to był, ale była po operacji.Wszystkie te uwagi o brudnej głowie (meszek po chemii), lichej skórze, niewidocznych rzęsach lepiej zachować dla siebie. Zastanawiam się, czemu naśmiewanie się z wyglądu chorych nie jest jeszcze przestępstwem jak obraza uczuć religijnych czy rasizm.
  4.  Nie bój się osoby chorej – jeśli ktoś nie zaraża, nie ma żadnego powodu, by traktować go jak trędowatego. Czasami boimy się tego, czego nie rozumiemy i reagujemy nerwowo. Spokojnie 🙂
  5. Nie bierz do siebie wszystkiego, co mówi chory. To coś jak kobieta z PMS do potęgi. Chore osoby są poirytowane i potrafią czasami powiedzieć o dwa słowa za dużo. Nie traktuj tego serio.
  6. Nie bagatelizuj dolegliwości cierpiącego. Posłużę się przykładem migreny. Nie mów, że “o tylko ból głowy”, albo “weź apap to ci te głupoty przejdą”. Miewałam kiedyś migreny i doskonale wiem, że jest to coś, co rozumie tylko osoba, która to przeżyła. Znam dziewczynę, której rodzice zbagatelizowali zapalenie wyrostka robaczkowego twierdząc, że brzuch ją boli, bo nic nie zjadła. Troszkę empatii 🙂
  7. Nie wypytuj o osobiste sprawy – koleżanka miała trudny poród i trochę popękała. Nagle wszystkie dalsze ciotki i inne osoby były bardzo zainteresowane, jak teraz wyglądają “te sprawy”. Trochę taktu! 🙂
  8. Nie baw się w lekarza – każda chora osoba pewnie tego doświadczyła – rodzina, znajomi, zawsze znajdzie się ktoś, kto zacznie negować sens podjętej terapii twierdząc, że jest szkodliwa. Nagle wyskakuje ktoś z cudownym ziołem, które wyleczy pacjenta w dziesięć minut. Prawda jest taka, że jak pacjent będzie potrzebował Twojej rady – poprosi o nią. Uszanuj decyzję, którą podjął i głośno jej nie neguj. Bliźniaczym zjawiskiem do placebo jest nocebo – doswiadczanie wszystkich negatywnych skutków ubocznych wskutek sugestii. Odpuść.
  9. A, jeszcze jedno – kiedy pacjent musi trzymać dietę, np. dlatego, że będzie miał operację jelit, nie baw się w dobrą ciocię i nie przynoś mu słodyczy ani innych pysznych i zakazanych smakołyków 🙂
Jak widać, jest dużo zachowań, których warto unikać. Co zatem robić?
Po prostu bądź. Niech chora osoba odczuje,że jesteś gdy Cię potrzebuje. Zapytaj, co możesz dla tej osoby zrobić, ale oferuj tylko taką pomoc, którą jesteś w stanie okazać. Obietnice bez pokrycia są okropne. Jeśli możesz podlać kwiatki, odebrać dziecko chorego z przedszkola albo wyprowadzić jego psa – cudownie. takie gesty wiele znaczą. Wysyłaj przyjazne sms-y, kartki. Niech to będą pozytywne hasła, np. dowcipy czy śmieszne obrazki. Zamiast słodyczy warto kupić – w zależności od stanu chorego – dobrą książkę, albo przynieść pendrive z filmami. Staraj się rozmawiać nie tylko o chorobie i nie dopytuj ciągle o stan i leczenie – większość chorych ma dość tego, że ich szpitalne życie kręci się wokół choroby i mają ochotę na rozmowy z innego worka tematycznego. No i przede wszystkim – słuchaj. Ale tak prawdziwie. 

Mam nadzieję, że ten tekst komuś pomoże. 
Miłego dnia!

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

Uściski, Ania

66
Dodaj komentarz

avatar
37 Comment threads
29 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyEhdiSeldirimaDaisy K Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo dobrze, że powstał taki tekst. W młodości leżałam w szpitalu trzy miesiące z powodu operacji serca. Dzięki temu wiedziałam jak zachowywać się wtedy, gdy na raka chorował mój tato. Ludzie nie wiedzą jak zachować się wobec chorego i wcale nie mają złych intencji. Podoba mi się to, że ich nie oceniasz. Ja bym jeszcze dodała przynoszenie zup i innych rzeczy w naczyniach, ktorych nie trzeba oddać. Dostałam garnek z rosołem, leżąc nie miałam czasu na pilnowanie garnka, po tygodniu sąsiadka dzwoni zapytać, kiedy oddam je garnek…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Zastanawiam się, czemu naśmiewanie się z wyglądu chorych nie jest jeszcze przestępstwem jak obraza uczuć religijnych czy rasizm." Trafione w punkt. Przykład : Maciek z Klanu. Nie rozumiem jak można stroić sobie takie żarty…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Nie bierz do siebie wszystkiego, co mówi chory. To coś jak kobieta z PMS do potęgi. Chore osoby są poirytowane i potrafią czasami powiedzieć o dwa słowa za dużo. Nie traktuj tego serio." Tylko pamiętajmy, że obok chorych i rozdrażnionych są ludzie zdrowi i równie wrażliwi, słowa mogą ranić mimo to każdego i czasami nieprzepracowane w rozmowie zostają w pamięci. To nie tak, że w irytacji mówimy sobie co nam ślina na język przyniesie, inni nam wybaczą, "bo chory" i wszystko zostanie wymazane. To co się mówi w emocjach skądś się wzięło, odbieramy zachowanie innych tak jak czujemy, jako zdrowi… Czytaj więcej »

Estimea
Gość

Wszystko sie zgadza, co jednak jesli rozdrazniony chory to osoba w terminalnym stadium choroby? Bylam blisko takiej osoby i dopiero po latach zrozumialam ze ta osoba nie chciala byc niemila czy opryskliwa tylko nie byla w stanie skupic sie na niczym innym poza bolem. Nie badzmy malostkowi, w koncu to nie slowa nas rania tylko nasza emocjonalana reakcja na nie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ano właśnie, sama dopiero po latach zmieniłaś zdanie, dopiero gdy zobaczyłaś jej życie i chorobę w innym świetle. Kiedy jesteśmy w kontakcie z chorym mocno to ten kontakt jest bardzo ciasny i my również mamy prawo do emocji, do odbierania ich reakcji emocjonalnych jakby w nas uderzały,, nie widzimy tych sytuacji obiektywnie, z dystansu. Czasami potrzeba o tym porozmawiać z kimś niezaangażowanym emocjonalnie w taki kontakt, z zewnątrz, przyjacielem czy terapeutą, żeby zrozumieć i nie pogrążać się, oczyścić.

Majka
Gość

Przeczytanie i zapamiętane

olala
Gość

Ja bym dodała grupę osób A JA TEŻ…i wtedy słyszysz że też miała osoba problem z odpornością,bo w ciągu zimy raz miala katar,a raz antybiotyk(gdy ty jestes chora od listopada do marca bo w pewnym,momencie organizm stracił odporność niemalże), och też mialam alergie na cytrusy(gdy ty masz na lek i jesteś w szpitalu gdzie robią testy i w sumie możesz w każdej chwili sie zacząć dusić lub paść…) oczywiście jakiejkolwiek by się dolegliwości nie miało -ta osoba też ją miała,sto razy gorzej się czuła niż Ty,była w gorszej sytuacji blabla. nóż mi się wtedy w kieszeni otwiera. a co do… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja mam nawet wyjaśnienie, dlaczego niektórzy TEŻ: ludzie (niezindywidualizowana większość) lubią przebywać w towarzystwie podobnych sobie, nawet jeśli idzie o coś tak przykrego jak choroba, coś jakby "w kupie raźniej" łatwiej gdy jest jakieś wsparcie, łatwiej to przetrzymać… ale nie każdemu, bo znów niektórzy lubią myśleć o sobie w kategoriach szczególnej wyjątkowości "to rzadka choroba, nie znam nikogo kto by na nią chorował" wolą samotnie mierzyć się z chorobą, nie potrzebują sprzymierzeńców.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wszystkich "a ja też" najchętniej bym rozstrzelała, niestety to by oznaczało, że musiałabym zabić naprawdę wiele osób 🙂 mam wszystkie możliwe rodzaje skrzywienia kręgosłupa i z tego powodu dostałam grupę inwalidzką co równa się darmowym przejazdom komunikacją miejską (wow, tyle wygrać). Gdy o tym komuś mówie od razu słysze "cooo…. ja też mam krzywy kręgosłup!" plus czasem jeszcze- "nic ci nie jest, to nie w porządku!" zawsze wtedy odpowiadam- "a czy ty byłeś 10 razy w sanatorium, chodziłeś w gorsecie ortopedycznym i grozili ci pół życia operacją kręgosłupa?" oczywiście odpowiedź zawsze brzmi "nie", ale i tak do nikogo to nie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Zastanawiam się, czemu naśmiewanie się z wyglądu chorych nie jest jeszcze przestępstwem jak obraza uczuć religijnych czy rasizm." Ludzie w ten sposób radzą sobie z własnymi emocjami na wieść, że mają w otoczeniu osobę chorą (choć fakt, niektórzy bywają nadzwyczaj nietaktowni i chamscy, ale to kaleki umysłowe, zdrowi w pełni sił umysłowych ale chorobliwie złośliwi) nawet nie muszą wiedzieć na co choruje, z wyglądu każdy, ale to każdy rozpoznaje chorego, tego się uczymy przez obserwację już w dzieciństwie, lubimy być zdrowi, chcemy przebywać wśród zdrowych, chorych szanujemy o ile ktoś nas tego nauczy, współczujemy im, niektórzy o zgrozo litują się… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

hehe właśnie, "katolicy urażeni" są jakimś szczególnym gatunkiem ludzi ;D jakby inaczej nie umieli sobie poradzić z emocjami niż chęcią ukarania, zniszczenia komuś życia….. (znam takie przypadki niestety chcą pokazać, że w katolickim tłumie są silniejsi) lubią pielęgnować w sobie te najniższe emocje i karać ludzi za odwagę wyrażania niezależnych poglądów. Zindoktrynowany tłum nie może tego pojąć. A to tak, choroby które wymieniłaś to wady genetyczne, które zostają na całe życie i są szczególnie widoczne wśród ludzi że się tak wyraże zdrowych bez żadnych niepełnosprawności, nie mają na nie żadnego wpływu i tu wyśmiewanie jest niestety obrazem nieświadomego spustoszenia umysłowego……… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dobry i wartościowy tekst. Mam koleznkę ktora ma niedowlad nog i uzywa balkonika. Z wieloma sytuacjami się meczyla a gdy chcielismy jej pomoc bylo jej niezrecznie. W koncu powiedzialam jej "posluchaj, my nie wiemy poprostu co robic, jak sie zachowac, nie chcemy zeby Ci bylo niezrecznie ale chcemy Ci tez pomoc. mow nam wprost". przyjela to z ulgą, zrozumiala ze my nie chcemy nikogo traktowac ze wspolczuciem ale nie wiemy jak się zachowac. tez bylam w szpitalu i wiem jakie jest meczace przychodzenie krewnych.. babcia codzień, bo miala poczucie ze trzeba, rozmowa ciagnieta na sile, za chwile ciocia, a ja… Czytaj więcej »

margaritum
Gość

A ja bym dodała grupę osób, które namiętnie powtarzają "nie wierzę w to, po prostu nie mogę w to uwierzyć, to nieprawda, to niemożliwe", odcinając się od strasznej choroby bliskiej osoby. I takim gadaniem jeszcze pogłębiają jej ciężar. I samotność chorego.
Dobry tekst.

Świat Kosmetyków
Gość

Świetny poradnik! Niby to wszystko takie banalne i jasne, ale jak przyjdzie co do czego, to o tym zapominamy.

ofetowa
Gość

Punkt szósty przemówił mi do wyobraźni. Miałam kiedyś takie migreny, że przez trzy dni jedyne, co byłam w stanie robić to oddychać, i to też bez szału. Ile razy słyszałam "Kup apap/ibuprom/pyralginę, mi zawsze pomaga" nie zliczę, a ile razy "jak to nie możesz iść gdzieśtam, boli cię głowa? przeżyjesz" -.- A teraz jeszcze napędzają to producenci leków typu Apap migrena czy coś tam innego migrena, które zawierają ponad podstawę tylko kofeinę.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oj dobitnie znam z własnego życia 🙂 Teraz się śmieję chociaż jak jestem w szpitalu czy na wizycie kontrolnej to takie zachowania już nie śmieszą. A u mnie niestety onkologia to dość znane miejsce i niestety dla mnie nie ogranicza się do jednego oddziału/poradni a do kilku (chyba jedyne pewne że mnie nowotwory narządów męskich nie dopadną 😛 )A no i nie zapomnę jak po operacji jamy brzusznej ( usunięcie łagodnego guza z poprzecznicy) ja tu ledwo żywa, pocięta masakrycznie a co w prezencie dostaję…ptasie mleczko którego osobiście nie lubię i chyba po tylu latach najbliżsi powinni zapamiętać 🙂I nie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wogóle to na studiach miałam taki przedmiot wsparcie osoby chorej i jej najbliższych czy jakoś tak już nazwy nie pamiętam

Bell
Gość

Moja babcia ze względu na problemy ze zdrowiem przestrzega dość restrykcyjnej diety, przez co jest bardzo szczupła. Nie lubi te swojej chudości, bo kojarzy jej się ona z chorobą oraz z mamą, która przed śmiercią mocno chudła i ,,kurczyła się". Babcia wygląda naprawdę ładnie, nie jest wychudzona, a po prostu szczupła i często koleżanki zasypują ją komentarzami w stylu ,,jaką ty masz ładną figurę" albo ,,jak ty znowu schudłaś". Nie mają nic złego na myśli, w większości są dość otyłe i w sumie to babci zazdroszczą, ale jej otwiera się nóż w kieszeni. Czasem bardzo łatwo zrobić komuś przykrość nawet… Czytaj więcej »

Płaszczoobrosła
Gość

Zawsze tak jest, że gdy ktoś ma błahy problem, a Ty masz poważny w tej samej dziedzinie, to ciężko się słucha narzekania na ten błahy problem ;). Z jednej strony jest to subiektywne, ale uważam, że obiektywne też.

Ogólnie to super notka :).

bluefairy
Gość

Bardzo trafny tekst! Niestety doświadczyłam większości tych punktów na własnej skórze, i z perspektywy naczelnego pacjenta w mojej rodzinie muszę powiedzieć tym co nie chorują lub z rzadka, że to strasznie upierdliwe. Czasami chory chce mieć po prostu święty spokój i naprawdę, dobrymi radami cioć i koleżanek zdrowia się nie wróci. Ja dodam tylko do tej listy dwa hardkory z mojej biografii. Pierwsza była nomen omen zakonnica, z którą miałam okazję wylądować w jednym pokoju w szpitalu. Jechałam na operację ręki, którą niefortunnie zmiażdżyłam szufladą, w każdym razie mogło być rożnie, a kilka godzin przed zabiegiem siostrunia dała mi do… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Witaj!
Mogłabyś dać parę rad żywieniowych dla osób, które chcą przytyć a z różnych przyczyn nie mogą?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czytałam w którymś tekście że i ona nie może przytyć, więc jakie mogłaby ci dać rady… Szukałaś w sieci? Ja swego czasu szukałam i znalazłam. Wpisz hasło "zdrowe przytycie" albo "dieta zdrowo tucząca" zawsze coś wyskoczy. Chwilowo sobie odpuściłam i nie staję non stop na wadze żeby się nie ponaglać, nie stresować wynikiem, wszystko w swoim czasie. U mnie może być to wina złego wchłaniania z jelit, już odstawiłam gluten i nabiał. Jelita muszą być szczelne. Wcale nie chodzi o objadanie się kalorycznymi przekąskami typu fast foody (i słodycze), one wręcz mogą uniemożliwiać przybieranie na wadze przy złym wchłanianiu. Odżywianie… Czytaj więcej »

tlusta_papuzka
Gość

Nie jestem Anią (sorry), ale doradzam orzechy z miodem oraz tłusty biały ser.
(Chyba, że masz alergię na powyższe..)

Beata B
Gość

A może coś na temat "Jak postępować z nie-chorymi? 😉 Sytuacja z dziś: Dziadziu woła mnie mówiąc, że ma zawał, bo piecze go w klatce piersiowej. No brzmi dramatycznie, ale nie, kiedy zna się mojego Dziadzia. Wiadomo – ignorowanie może okazać się groźne, bo może faktycznie coś mu jest. Zawieziony do lekarza (umiera po drodze – wygląda wszystko dramatycznie), EKG dobre, ból przeszedł po zastrzyku (kij z tym, że akurat sprawdzali czy wenflon dobrze założony i mu przepłukali solą fizjologiczną), ale i tak wzięty do szpitala karetką – przecież nie można ignorować. Pytany, kiedy zaczęło boleć, jak mantrę powtarzał, że… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu:) Zgadzam się z Tobą całkowicie. Ja w grudniu byłam w szpitalu CAŁE 3 DNI. Po wypadku samochodowym. Naprawdę wystarczy mi tych przyjemności na najbliższe… oby do końca życia 🙂 To jest okropne co się dzieje wokół chorych ludzi, jak CHORA jest atmosfera. Bo o ile mój tato i koleżanki z klasy zachowywali się super, tak babcia i oczywiście ludzie, którzy odwiedzali innych chorych już niekoniecznie… Będąc w szpitalu można na dobrą sprawę dopiero zachorować i nie myślę tu o mniej lub bardziej przypadkowych zarażeniach. To mój pierwszy komentarz, a czytam Twojego bloga już jakiś czas. Jakoś tak.. stresuję się… Czytaj więcej »

Wreddu
Gość

Racja, racja i święta racja! Pamiętam jak u mamy wykryto raka szyjki macicy i nagle wszyscy, dosłownie wszyscy w okręgu kilometra zaczęli się nad nami litować. Codzienne pytania o to jak się czujemy, jak się czuje mama. Sąsiadki przynosiły obiadki, jak w jakichś tanich amerykańskich operach mydlanych, a koleżanki z pracy chciały wozic mnie i siostrę rano na stację na pociąg do szkoły. Żeby było ciekawiej do stacji mamy ok. 10 minut spacerkiem… Wszystko tak, jakby mama już miała nie wrócić ze szpitala. Masakra jakaś :/ p.s wpadła Ci może w tamtym roku w ręce kampania "Words cann kill" od… Czytaj więcej »

Anna Ewelina Wilczyńska
Gość

Kiedy mam swój naturalny wyraz twarzy, często słyszę: "Co się stało? Jesteś chora/smutna/ zabili Ci rodzinę?". Ludzie chętnie wkładają nos w nieswoje sprawy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

konkretne i użyteczne super notka 🙂 sama nie byłam nigdy w szpitalu jako chory ale mam takie osoby w rodzinie i dodałabym jeden punkt – nie matkuj choremu! Mam na myśli, że osoba chora to nie dziecko i jeśli czuje się na siłach by np.. pojechać na obózsurvivalowy albo rozpocząć nowe studia i bardzo tego chce – nie nam oceniać czy 'liczy siły na zamiary' – trochę o tym pisałaś w poście o odstawieniu leków i reakcji znajomych i rodziny 🙂 czasami ze źle rozumianej troski chcemy osoby chorechronić przed światem i zamknąć w domu by leżały w łóżku i… Czytaj więcej »

Szara Wiewiórka
Gość

Nie rozumiem dwóch pierwszych punktów. To znaczy rozumiem, ale- serio, ktoś tak robi? Kiedyś miałam taką zabawną sytuację, że idę na peron i okazuje się, że mój pociąg odwołano. I następny też i kolejny także. Ludzie tłumnie cisną się do wyjścia, ja czekam, bo nie lubię jak ktoś na mnie włazi, i jak peron pustoszeje, widzę zdezorientowanego mężczyznę z białą laską. W życiu nie miałam styczności z niewidomymi, no ale nie będzie przecież facet czekał na pociąg, który będzie za dwie godziny. Więc podeszłam, pytam dokąd jedzie i czy zaprowadzić go na autobus. Ucieszył się i idziemy. Dumna z siebie,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Jak nie postępować z chorym"
Miałam cichutką nadzieję, że tytuł odnosi się do niedawno podpisanej przez lekarzy, pielęgniarki i farmaceutów tzw. "deklaracji wiary" ;] która dla jednych lekarzy podpisujących w poczuciu winy i tak nic nie wniesie w ich służbę, a dla innych będzie silnym punktem odniesienia w pracy z pacjentem stając się powodem odmowy wykonywania normalnych czynności służbowych, odmowy sprzedaży leków hormonalnych, zabiegów ratujących życie kobiety, gdy będzie zagrożone, itd. Ich sumienie ponad sumieniem pacjenta. Przed podpisaniem słynnej już na cały świat deklaracji też mieli sumienie i …nie korzystali z niego? o.O

BEATA REDZIMSKA
Gość

Fajnie to napisalas. Czasami chory czuje sie jeszcze bardziej chory gdy mu sie mowi ze blado wyglada.podobno w jakiejs amerykanskiej fabryce byl zwyczaj ze kazdemu noemu pracownikowi wmawiano ze zle wyglada i rzeczywiscie taki delikent konczyl w gabninecie lekarza

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Nie bój się osoby chorej – jeśli ktoś nie zaraża, nie ma żadnego powodu, by traktować go jak trędowatego." – czyli nie bać się żadnego chorego, z wyjątkiem tych, które zarażają. Ale pisać, żeby nie bać się chorych a jednocześnie przywoływać na myśl osoby trędowate – również chore, w stosunku do których dopuszczasz uczucie strachu, to troszkę nietrafione porównanie

ważki
Gość

Ludzie po prostu nie potrafią się zachować, bo nie jest to coś , z czym maja na co dzień do czynienia, czego mogli się nauczyć. Ciężka choroba kogoś bliskiego jest tez dodatkowo sytuacją ciężką nie tylko dla samego chorego. Bliscy też są zagubieni, martwią się, boją… Można stwierdzić, że to kwestia wyczucia, ale to wyczucie łatwo zagubić, kiedy samemu jest się tak mocno zaangażowanym, kiedy naszym priorytetem jest utrzymanie kogoś przy zdrowiu/życiu jak najdłużej. Tak mi się skojarzyło przez ostatni punkt. Mój wujek chorował na raka i wszyscy mu przynosili jakieś cuda mające mu pomóc – a to sok z… Czytaj więcej »

ważki
Gość

A jeszcze muszę się odnieść do punktu 7! To niesamowite, jak choroba przesuwa granice prywatności. Szczególnie właśnie widać to na kobietach w ciąży/ po porodzie. Każdy wtedy czuje się lekarzem: a jak często sikasz, a jak stolec może jeszcze, a jak "te sprawy", a może masz nietrzymanie moczu, cesarka czy sama parłaś, a karmisz piersią czy nie, a piersi bolą? itd,cała długa lista. Kurczę, naprawdę taka kobieta już nie ma osobowości, jest tylko chodząca fizjologią. Strasznie mnie to wkurza. Z chorymi jest podobnie, ale chyba w mniejszej skali, może też po prostu większość chorób trwa krócej niż 9 m-cy ciąży… Czytaj więcej »

tlusta_papuzka
Gość

Cóż, jeśli / kiedy zdecydujesz się na rozmnażanie, przygotuj się na obce osoby chcące np. macać Cię po brzuchu 😛
Wprawia mnie to w stupor ze zdumienia, ale ponoć tak bywa, i to często.

Karolina W
Gość

Jeżeli chodzi o migreny to jeszcze trzy lata temu miewałam je bardzo często. Teraz na szczęście zdarzają się maksymalnie raz na pół roku. Pamiętam sytuację kiedy w gimnazjum na pierwszej lekcji złapała mnie właśnie migrena i mimo to, że w dzienniku było zaświadczenie od neurologa, że miewam bóle migrenowe nauczycielka nie chciała zadzwonić po moich rodziców żeby mnie odebrali. Czułam się tak źle, że po prostu zasnęłam jak kamień w trakcie lekcji. Kiedy się obudziłam dowiedziałam się, że mam wpisaną uwagę w dzienniku i mam iść do dyrektora ( dodam, że nigdy nie było ze mną żadnych problemów i byłam… Czytaj więcej »

maxcom
Gość

Taki poradnik przydałby się też do ciązy. Hasła: ale jesteś gruba, ile przytyłaś nie są najmilsze choć każdy wie ze się tyje w ciązy 🙂

Marta
Gość

Przypomniałaś mi o pewnej niemiłej sytuacji niezwiązanej może z chorobą, ale z przypadłością. Jakiś czas temu zostałam wysłana na zabieg wycięcia wyjątkowo paskudnego pieprzyka, który później został wysłany do badania pod względem obecności komórek rakowych. Jako, że jestem raczej optymistką, ani przez moment nie przeszło mi przez głowę, że miałoby to być coś innego niż zwykłe znamię. Powiedziałam jednak o tym fakcie pewnej znanej mi, starszej osobie. Osoba ta przez kilkadziesiąt minut, zainspirowana moim pieprzykiem, opowiadała mi o wszystkich znanych jej osobach, które umarły na raka, w tym oczywiście na raka skóry i nie tylko. Rozmowa trwała długo, a została… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Naprawdę? Naprawdę ludzie tak robią? Nie mam może ogromnych doświadczeń z chorymi, ale to chyba oczywiste, że nie postępuje się tak, jak to tutaj opisałaś. Oczywiste od urodzenia. Jestem w szoku, że niektórzy rzucają takie teksty do chorych. Moje życie jest naprawdę wspaniałe, bo nigdy będąc chora nie miałam podobnych sytuacji i myślałam, że jeżeli takie rzeczy się zdarzają, to baaardzo sporadycznie i jest to sprawa, o której każdy wie i nie trzeba tego tłumaczyć :O

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dokładnie! Również mnie to szokuje…
Przecież wystarczy minimum empatii i taktu, by nie zachowywać się tak buracko, chamsko i prostacko!

paranoJa
Gość

TO NIE SPAM!! 😀 😀 😀
no dobra, żartuję, chciałam napisać krótki komentarz i jednocześnie nie być odebrana jako typowy komentarz "napiszę cokolwiek, byle coś napisać", ale po prostu ten tekst jest tak dobry, że nie mam nic więcej do dodania. choć może warto byłoby rozszerzyć go o postępowanie z osobami chorymi na depresję – można ich jednak poniekąd podciągnąć pod punkt o migrenach.

tlusta_papuzka
Gość

Tutaj – dla anglojęzycznych – bardzo dobry artykuł na temat (= depresja i czego nie robić): http://www.theguardian.com/science/brain-flapping/2014/mar/28/mental-health-stigma-wheres-my-cheesecake
Warto tez poklikać w linki w tekście, jest ich sporo.

Daisy K
Gość

Oj zgadza się, odczułam to z obu stron. I będąc chorą i w trakcie swojej pracy. Ludzie potrafią, Polak potrafi i dokuczyć i nakarmić do bólu, do wykończenia. Znam też bezcenne porady i pamiętam ja sama u siebie zbagatelizowałam wyrostek co skończyło się perforacją i takimi tam różnymi że cudem odratowali. 😉 Życzę dużo zdrowia i cierpliwości. To wszystko prawda co napisałaś, nawet z tą agresją w czasie choroby. Myślę że wtedy ta osoba sama nie wie że krzywdzi drugą osobę, trzeba jej to delikatnie uświadomić, myślę że to odruch obronny niż celowe zamierzenie. Pozdrawiam. 🙂

Seldirima
Gość

Och, byłam jakiś czas temu u przyjaciółki w szpitalu i chyba wywołałam bulwers u obecnych, bo NIE UŻALAŁAM się nad nią, jaka to ona biedna i w ogóle :/ W ogóle mówiłam, że dobrze wygląda (bo w mojej ocenie wyglądała dobrze!), że pewne miejsce na ciele, o którym się nasłuchałam że omg jak strasznie i w ogóle, wcale nie wygląda tak źle, a wręcz przeciwnie. Nie wiem czy moje postępowanie było naprawdę nie na miejscu, w mojej ocenie nie, bo osobie chorej nie pomaga użalanie się nad nią, zwłaszcza jeśli nie okazuje że tego chce ( ;P). Uprzedzam, że nie… Czytaj więcej »

Seldirima
Gość

I jeszcze – szpitale państwowe w moim mieście raczej nie przypominają Leśnej Góry 😉 Na dodatek musiałam skorzystać z toalety i wyglądała (i śmierdziała) jak toaleta na prowincjonalnym dworcu PKS :/

Ehdi
Gość

Fajny tekst bardzo mi się podoba, ja wprawdzie nie miałam takich doświadczeń jak chorowałam, bo pamiętam z tego okresu olbrzymią samotność ale byłam wtedy dzieckiem. Pamiętam jednak ten idiotyzm przynoszenia słodyczy do szpitala. Lekarze zabronili mi jeść słodyczy ale ja zawsze miałam pełną szafkę :/. Przeczytałam ten tekst i ze swojego podwórka pomyślałam sobie, że mogłabym napisać taki tekst jak się nie zachowywać w stosunku do osoby, która straciła bliską osobę. To co ja przerobiłam ostatnimi czasy będąc w żałobie przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Chyba po prostu czasem głupiejemy w obliczu choroby, czy bardziej traumatycznych przeżyć. Fakt nigdy nie pozwoliłabym… Czytaj więcej »

Ehdi
Gość

Ha ha ha, a ja jak obiecałam tak szybko napisałam tylko zapomniałam opublikować. Życie mnie wessało.

Dzisiaj jednak mój tekst poszedł http://uzaleznienieodmilosci.blogspot.com/2014/08/jak-nie-postepowac-z-osoba-w-zaobie.html

Pozdrawiam !

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo ciekawy i pouczający artykuł aż mam ochotę podesłać link paru osobą z mojego otoczenia. Niestety mam nowotwór o czym wiem od niedawna, czekam na leczenie dlatego już poznałam "przedsmak" bycia chorym do listy którą wymieniłaś dodałabym jeszcze "NIGDY NIE PYTAJ JAK SIĘ CZUJESZ" ja jestem zasypywana tym pytaniem co działa na mnie irytująco podobnie jak osoby które ze względu na chorobę uważają że powinnam zmienić swoje życie bo co jeśli się pogorszy, a to przecież żaden powód, kolejne osoby to te opowiadający mi o innych chorych wokół nich, oraz te które wiecznie gadają o chorobie. Chorobę traktuje jako stan… Czytaj więcej »

Previous
Się działo (3)
Jak nie postępować z chorym