Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Jak nie postępować z chorym

Jesteś chora? Coś słabo wyglądasz… te słowa wbijały się w moją świadomość jak sztylety. Miałam ochotę wycedzić przez zęby coś w stylu od-urodzenia-kurwa, ale gryzłam się w język. A przecież rozmówca nie miał złych intencji…Postępowanie z chorym do łatwych nie należy. Ostatnio w szpitalu wylądowała moja przyjaciółka. Była tam tylko siedem dni, z czego jednego nie pamięta wcale, bo miała zabieg. Mimo to, zdążyła doświadczyć całego spektrum irytujących zachowań. Kiedy ją odwiedziłam i zbierałam się już do wyjścia, prosiła bym została, bo tylko ja jej nie denerwuję. Gdy zobaczyłam jak przykro zrobiło się jej facetowi stwierdziłam, że muszę napisać ten tekst.
Znam temat bardzo dobrze.
Ale zacznę od tego, że tekst nie dotyczy każdego pacjenta. Myślę, że chorych można podzielić na dwie grupy : 
– na tych, którzy chcą wyzdrowieć i na tych, którzy lubią być chorzy.
Wiem, brzmi absurdalnie. Ale jest grupa osób, która dopiero przez chorobę zyskała odpowiednią atencję ze strony bliskich. To głęboko samotni ludzie, którzy dopiero, gdy ciężko chorzy, zyskują tyle troski i uwagi ile pragną. To także dzieci, które nieświadomie zaczynają łapać różne choroby, po to, aby mama wzięła wolne z pracy i się nimi zaopiekowała. Większość osób, które sabotują w ten sposób swoje zdrowie nie robi tego świadomie i nie można im mieć tych zachowań za złe. Zazwyczaj takie zachowanie ma korzenie we wczesnym dzieciństwie. Szczególnie widać to u facetów w trakcie tak zwanej męskiej grypy 🙂

Jak nie postępować z chorym? Krótki nie-poradnik z naciskiem na choroby cięższego kalibru.

  1. Nie opowiadaj historii o tym, którym się nie udało. Wiesz, moja ciotka też na to chorowała. Trzy miesiące leżała w szpitalu i poddawano ją tej samej terapii co Ciebie.
     – I? 
    Umarła, ale nie cierpiała bardzo. – To autentyk, z tym, że padła nazwa choroby. Nie opowiadaj takich rzeczy krewnym i innym chorym bliskim. Szczególnie, jeśli usłyszeli słowo “rak”. Podobnie z badaniami i o tym, że coś jest nieskuteczne dla większości pacjentów. Wstrzymaj się też z  ponurymi statystykami. To nie pomaga i nie podnosi na duchu.
  2. Nie bądź taki do przodu 🙂 Nie musisz rozpędzać się w swoich wizjach i zastanawiać się na głos nad tym, w jakiej trumnie pochowasz bliską osobę. To znowu dotyczy raka i innych ciężkich chorób. To, że ktoś jest chory, nie jest tożsame z karą śmierci z klauzulą natychmiastowej wykonalności. Zwrotów akcji może być wiele. Chciałabym, aby pamiętali także o tym lekarze, którzy jakieś 5 lat temu dali mi… pięć lat życia. Jak widać – mam się całkiem dobrze 🙂 
  3. Daruj sobie niemiłe słowa. Czasami “słabo dziś wyglądasz” ma brzmieć jak przejaw troski, ale wierz mi – nie brzmi w ten sposób. Jak przez mgłę pamiętam jak w podstawówce dzieciaki śmiały się, że na zakończenie roku jedna z uczennic przyszła w jeansowym kapeluszu. Nie pamiętam kto to był, ale była po operacji.Wszystkie te uwagi o brudnej głowie (meszek po chemii), lichej skórze, niewidocznych rzęsach lepiej zachować dla siebie. Zastanawiam się, czemu naśmiewanie się z wyglądu chorych nie jest jeszcze przestępstwem jak obraza uczuć religijnych czy rasizm.
  4.  Nie bój się osoby chorej – jeśli ktoś nie zaraża, nie ma żadnego powodu, by traktować go jak trędowatego. Czasami boimy się tego, czego nie rozumiemy i reagujemy nerwowo. Spokojnie 🙂
  5. Nie bierz do siebie wszystkiego, co mówi chory. To coś jak kobieta z PMS do potęgi. Chore osoby są poirytowane i potrafią czasami powiedzieć o dwa słowa za dużo. Nie traktuj tego serio.
  6. Nie bagatelizuj dolegliwości cierpiącego. Posłużę się przykładem migreny. Nie mów, że “o tylko ból głowy”, albo “weź apap to ci te głupoty przejdą”. Miewałam kiedyś migreny i doskonale wiem, że jest to coś, co rozumie tylko osoba, która to przeżyła. Znam dziewczynę, której rodzice zbagatelizowali zapalenie wyrostka robaczkowego twierdząc, że brzuch ją boli, bo nic nie zjadła. Troszkę empatii 🙂
  7. Nie wypytuj o osobiste sprawy – koleżanka miała trudny poród i trochę popękała. Nagle wszystkie dalsze ciotki i inne osoby były bardzo zainteresowane, jak teraz wyglądają “te sprawy”. Trochę taktu! 🙂
  8. Nie baw się w lekarza – każda chora osoba pewnie tego doświadczyła – rodzina, znajomi, zawsze znajdzie się ktoś, kto zacznie negować sens podjętej terapii twierdząc, że jest szkodliwa. Nagle wyskakuje ktoś z cudownym ziołem, które wyleczy pacjenta w dziesięć minut. Prawda jest taka, że jak pacjent będzie potrzebował Twojej rady – poprosi o nią. Uszanuj decyzję, którą podjął i głośno jej nie neguj. Bliźniaczym zjawiskiem do placebo jest nocebo – doswiadczanie wszystkich negatywnych skutków ubocznych wskutek sugestii. Odpuść.
  9. A, jeszcze jedno – kiedy pacjent musi trzymać dietę, np. dlatego, że będzie miał operację jelit, nie baw się w dobrą ciocię i nie przynoś mu słodyczy ani innych pysznych i zakazanych smakołyków 🙂
Jak widać, jest dużo zachowań, których warto unikać. Co zatem robić?
Po prostu bądź. Niech chora osoba odczuje,że jesteś gdy Cię potrzebuje. Zapytaj, co możesz dla tej osoby zrobić, ale oferuj tylko taką pomoc, którą jesteś w stanie okazać. Obietnice bez pokrycia są okropne. Jeśli możesz podlać kwiatki, odebrać dziecko chorego z przedszkola albo wyprowadzić jego psa – cudownie. takie gesty wiele znaczą. Wysyłaj przyjazne sms-y, kartki. Niech to będą pozytywne hasła, np. dowcipy czy śmieszne obrazki. Zamiast słodyczy warto kupić – w zależności od stanu chorego – dobrą książkę, albo przynieść pendrive z filmami. Staraj się rozmawiać nie tylko o chorobie i nie dopytuj ciągle o stan i leczenie – większość chorych ma dość tego, że ich szpitalne życie kręci się wokół choroby i mają ochotę na rozmowy z innego worka tematycznego. No i przede wszystkim – słuchaj. Ale tak prawdziwie. 

Mam nadzieję, że ten tekst komuś pomoże. 
Miłego dnia!

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

Uściski, Ania

66
Dodaj komentarz

avatar
37 Comment threads
29 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyEhdiSeldirimaDaisy K Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo dobrze, że powstał taki tekst. W młodości leżałam w szpitalu trzy miesiące z powodu operacji serca. Dzięki temu wiedziałam jak zachowywać się wtedy, gdy na raka chorował mój tato. Ludzie nie wiedzą jak zachować się wobec chorego i wcale nie mają złych intencji. Podoba mi się to, że ich nie oceniasz. Ja bym jeszcze dodała przynoszenie zup i innych rzeczy w naczyniach, ktorych nie trzeba oddać. Dostałam garnek z rosołem, leżąc nie miałam czasu na pilnowanie garnka, po tygodniu sąsiadka dzwoni zapytać, kiedy oddam je garnek…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Zastanawiam się, czemu naśmiewanie się z wyglądu chorych nie jest jeszcze przestępstwem jak obraza uczuć religijnych czy rasizm." Trafione w punkt. Przykład : Maciek z Klanu. Nie rozumiem jak można stroić sobie takie żarty…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Nie bierz do siebie wszystkiego, co mówi chory. To coś jak kobieta z PMS do potęgi. Chore osoby są poirytowane i potrafią czasami powiedzieć o dwa słowa za dużo. Nie traktuj tego serio." Tylko pamiętajmy, że obok chorych i rozdrażnionych są ludzie zdrowi i równie wrażliwi, słowa mogą ranić mimo to każdego i czasami nieprzepracowane w rozmowie zostają w pamięci. To nie tak, że w irytacji mówimy sobie co nam ślina na język przyniesie, inni nam wybaczą, "bo chory" i wszystko zostanie wymazane. To co się mówi w emocjach skądś się wzięło, odbieramy zachowanie innych tak jak czujemy, jako zdrowi… Czytaj więcej »

Estimea
Gość

Wszystko sie zgadza, co jednak jesli rozdrazniony chory to osoba w terminalnym stadium choroby? Bylam blisko takiej osoby i dopiero po latach zrozumialam ze ta osoba nie chciala byc niemila czy opryskliwa tylko nie byla w stanie skupic sie na niczym innym poza bolem. Nie badzmy malostkowi, w koncu to nie slowa nas rania tylko nasza emocjonalana reakcja na nie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ano właśnie, sama dopiero po latach zmieniłaś zdanie, dopiero gdy zobaczyłaś jej życie i chorobę w innym świetle. Kiedy jesteśmy w kontakcie z chorym mocno to ten kontakt jest bardzo ciasny i my również mamy prawo do emocji, do odbierania ich reakcji emocjonalnych jakby w nas uderzały,, nie widzimy tych sytuacji obiektywnie, z dystansu. Czasami potrzeba o tym porozmawiać z kimś niezaangażowanym emocjonalnie w taki kontakt, z zewnątrz, przyjacielem czy terapeutą, żeby zrozumieć i nie pogrążać się, oczyścić.

Majka
Gość

Przeczytanie i zapamiętane

olala
Gość

Ja bym dodała grupę osób A JA TEŻ…i wtedy słyszysz że też miała osoba problem z odpornością,bo w ciągu zimy raz miala katar,a raz antybiotyk(gdy ty jestes chora od listopada do marca bo w pewnym,momencie organizm stracił odporność niemalże), och też mialam alergie na cytrusy(gdy ty masz na lek i jesteś w szpitalu gdzie robią testy i w sumie możesz w każdej chwili sie zacząć dusić lub paść…) oczywiście jakiejkolwiek by się dolegliwości nie miało -ta osoba też ją miała,sto razy gorzej się czuła niż Ty,była w gorszej sytuacji blabla. nóż mi się wtedy w kieszeni otwiera. a co do… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja mam nawet wyjaśnienie, dlaczego niektórzy TEŻ: ludzie (niezindywidualizowana większość) lubią przebywać w towarzystwie podobnych sobie, nawet jeśli idzie o coś tak przykrego jak choroba, coś jakby "w kupie raźniej" łatwiej gdy jest jakieś wsparcie, łatwiej to przetrzymać… ale nie każdemu, bo znów niektórzy lubią myśleć o sobie w kategoriach szczególnej wyjątkowości "to rzadka choroba, nie znam nikogo kto by na nią chorował" wolą samotnie mierzyć się z chorobą, nie potrzebują sprzymierzeńców.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wszystkich "a ja też" najchętniej bym rozstrzelała, niestety to by oznaczało, że musiałabym zabić naprawdę wiele osób 🙂 mam wszystkie możliwe rodzaje skrzywienia kręgosłupa i z tego powodu dostałam grupę inwalidzką co równa się darmowym przejazdom komunikacją miejską (wow, tyle wygrać). Gdy o tym komuś mówie od razu słysze "cooo…. ja też mam krzywy kręgosłup!" plus czasem jeszcze- "nic ci nie jest, to nie w porządku!" zawsze wtedy odpowiadam- "a czy ty byłeś 10 razy w sanatorium, chodziłeś w gorsecie ortopedycznym i grozili ci pół życia operacją kręgosłupa?" oczywiście odpowiedź zawsze brzmi "nie", ale i tak do nikogo to nie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Zastanawiam się, czemu naśmiewanie się z wyglądu chorych nie jest jeszcze przestępstwem jak obraza uczuć religijnych czy rasizm." Ludzie w ten sposób radzą sobie z własnymi emocjami na wieść, że mają w otoczeniu osobę chorą (choć fakt, niektórzy bywają nadzwyczaj nietaktowni i chamscy, ale to kaleki umysłowe, zdrowi w pełni sił umysłowych ale chorobliwie złośliwi) nawet nie muszą wiedzieć na co choruje, z wyglądu każdy, ale to każdy rozpoznaje chorego, tego się uczymy przez obserwację już w dzieciństwie, lubimy być zdrowi, chcemy przebywać wśród zdrowych, chorych szanujemy o ile ktoś nas tego nauczy, współczujemy im, niektórzy o zgrozo litują się… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

hehe właśnie, "katolicy urażeni" są jakimś szczególnym gatunkiem ludzi ;D jakby inaczej nie umieli sobie poradzić z emocjami niż chęcią ukarania, zniszczenia komuś życia….. (znam takie przypadki niestety chcą pokazać, że w katolickim tłumie są silniejsi) lubią pielęgnować w sobie te najniższe emocje i karać ludzi za odwagę wyrażania niezależnych poglądów. Zindoktrynowany tłum nie może tego pojąć. A to tak, choroby które wymieniłaś to wady genetyczne, które zostają na całe życie i są szczególnie widoczne wśród ludzi że się tak wyraże zdrowych bez żadnych niepełnosprawności, nie mają na nie żadnego wpływu i tu wyśmiewanie jest niestety obrazem nieświadomego spustoszenia umysłowego……… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dobry i wartościowy tekst. Mam koleznkę ktora ma niedowlad nog i uzywa balkonika. Z wieloma sytuacjami się meczyla a gdy chcielismy jej pomoc bylo jej niezrecznie. W koncu powiedzialam jej "posluchaj, my nie wiemy poprostu co robic, jak sie zachowac, nie chcemy zeby Ci bylo niezrecznie ale chcemy Ci tez pomoc. mow nam wprost". przyjela to z ulgą, zrozumiala ze my nie chcemy nikogo traktowac ze wspolczuciem ale nie wiemy jak się zachowac. tez bylam w szpitalu i wiem jakie jest meczace przychodzenie krewnych.. babcia codzień, bo miala poczucie ze trzeba, rozmowa ciagnieta na sile, za chwile ciocia, a ja… Czytaj więcej »

margaritum
Gość

A ja bym dodała grupę osób, które namiętnie powtarzają "nie wierzę w to, po prostu nie mogę w to uwierzyć, to nieprawda, to niemożliwe", odcinając się od strasznej choroby bliskiej osoby. I takim gadaniem jeszcze pogłębiają jej ciężar. I samotność chorego.
Dobry tekst.

Świat Kosmetyków
Gość

Świetny poradnik! Niby to wszystko takie banalne i jasne, ale jak przyjdzie co do czego, to o tym zapominamy.

ofetowa
Gość

Punkt szósty przemówił mi do wyobraźni. Miałam kiedyś takie migreny, że przez trzy dni jedyne, co byłam w stanie robić to oddychać, i to też bez szału. Ile razy słyszałam "Kup apap/ibuprom/pyralginę, mi zawsze pomaga" nie zliczę, a ile razy "jak to nie możesz iść gdzieśtam, boli cię głowa? przeżyjesz" -.- A teraz jeszcze napędzają to producenci leków typu Apap migrena czy coś tam innego migrena, które zawierają ponad podstawę tylko kofeinę.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oj dobitnie znam z własnego życia 🙂 Teraz się śmieję chociaż jak jestem w szpitalu czy na wizycie kontrolnej to takie zachowania już nie śmieszą. A u mnie niestety onkologia to dość znane miejsce i niestety dla mnie nie ogranicza się do jednego oddziału/poradni a do kilku (chyba jedyne pewne że mnie nowotwory narządów męskich nie dopadną 😛 )A no i nie zapomnę jak po operacji jamy brzusznej ( usunięcie łagodnego guza z poprzecznicy) ja tu ledwo żywa, pocięta masakrycznie a co w prezencie dostaję…ptasie mleczko którego osobiście nie lubię i chyba po tylu latach najbliżsi powinni zapamiętać 🙂I nie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wogóle to na studiach miałam taki przedmiot wsparcie osoby chorej i jej najbliższych czy jakoś tak już nazwy nie pamiętam

Bell
Gość

Moja babcia ze względu na problemy ze zdrowiem przestrzega dość restrykcyjnej diety, przez co jest bardzo szczupła. Nie lubi te swojej chudości, bo kojarzy jej się ona z chorobą oraz z mamą, która przed śmiercią mocno chudła i ,,kurczyła się". Babcia wygląda naprawdę ładnie, nie jest wychudzona, a po prostu szczupła i często koleżanki zasypują ją komentarzami w stylu ,,jaką ty masz ładną figurę" albo ,,jak ty znowu schudłaś". Nie mają nic złego na myśli, w większości są dość otyłe i w sumie to babci zazdroszczą, ale jej otwiera się nóż w kieszeni. Czasem bardzo łatwo zrobić komuś przykrość nawet… Czytaj więcej »

Płaszczoobrosła
Gość

Zawsze tak jest, że gdy ktoś ma błahy problem, a Ty masz poważny w tej samej dziedzinie, to ciężko się słucha narzekania na ten błahy problem ;). Z jednej strony jest to subiektywne, ale uważam, że obiektywne też.

Ogólnie to super notka :).

bluefairy
Gość

Bardzo trafny tekst! Niestety doświadczyłam większości tych punktów na własnej skórze, i z perspektywy naczelnego pacjenta w mojej rodzinie muszę powiedzieć tym co nie chorują lub z rzadka, że to strasznie upierdliwe. Czasami chory chce mieć po prostu święty spokój i naprawdę, dobrymi radami cioć i koleżanek zdrowia się nie wróci. Ja dodam tylko do tej listy dwa hardkory z mojej biografii. Pierwsza była nomen omen zakonnica, z którą miałam okazję wylądować w jednym pokoju w szpitalu. Jechałam na operację ręki, którą niefortunnie zmiażdżyłam szufladą, w każdym razie mogło być rożnie, a kilka godzin przed zabiegiem siostrunia dała mi do… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Witaj!
Mogłabyś dać parę rad żywieniowych dla osób, które chcą przytyć a z różnych przyczyn nie mogą?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czytałam w którymś tekście że i ona nie może przytyć, więc jakie mogłaby ci dać rady… Szukałaś w sieci? Ja swego czasu szukałam i znalazłam. Wpisz hasło "zdrowe przytycie" albo "dieta zdrowo tucząca" zawsze coś wyskoczy. Chwilowo sobie odpuściłam i nie staję non stop na wadze żeby się nie ponaglać, nie stresować wynikiem, wszystko w swoim czasie. U mnie może być to wina złego wchłaniania z jelit, już odstawiłam gluten i nabiał. Jelita muszą być szczelne. Wcale nie chodzi o objadanie się kalorycznymi przekąskami typu fast foody (i słodycze), one wręcz mogą uniemożliwiać przybieranie na wadze przy złym wchłanianiu. Odżywianie… Czytaj więcej »

tlusta_papuzka
Gość

Nie jestem Anią (sorry), ale doradzam orzechy z miodem oraz tłusty biały ser.
(Chyba, że masz alergię na powyższe..)

Beata B
Gość

A może coś na temat "Jak postępować z nie-chorymi? 😉 Sytuacja z dziś: Dziadziu woła mnie mówiąc, że ma zawał, bo piecze go w klatce piersiowej. No brzmi dramatycznie, ale nie, kiedy zna się mojego Dziadzia. Wiadomo – ignorowanie może okazać się groźne, bo może faktycznie coś mu jest. Zawieziony do lekarza (umiera po drodze – wygląda wszystko dramatycznie), EKG dobre, ból przeszedł po zastrzyku (kij z tym, że akurat sprawdzali czy wenflon dobrze założony i mu przepłukali solą fizjologiczną), ale i tak wzięty do szpitala karetką – przecież nie można ignorować. Pytany, kiedy zaczęło boleć, jak mantrę powtarzał, że… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu:) Zgadzam się z Tobą całkowicie. Ja w grudniu byłam w szpitalu CAŁE 3 DNI. Po wypadku samochodowym. Naprawdę wystarczy mi tych przyjemności na najbliższe… oby do końca życia 🙂 To jest okropne co się dzieje wokół chorych ludzi, jak CHORA jest atmosfera. Bo o ile mój tato i koleżanki z klasy zachowywali się super, tak babcia i oczywiście ludzie, którzy odwiedzali innych chorych już niekoniecznie… Będąc w szpitalu można na dobrą sprawę dopiero zachorować i nie myślę tu o mniej lub bardziej przypadkowych zarażeniach. To mój pierwszy komentarz, a czytam Twojego bloga już jakiś czas. Jakoś tak.. stresuję się… Czytaj więcej »

Wreddu
Gość

Racja, racja i święta racja! Pamiętam jak u mamy wykryto raka szyjki macicy i nagle wszyscy, dosłownie wszyscy w okręgu kilometra zaczęli się nad nami litować. Codzienne pytania o to jak się czujemy, jak się czuje mama. Sąsiadki przynosiły obiadki, jak w jakichś tanich amerykańskich operach mydlanych, a koleżanki z pracy chciały wozic mnie i siostrę rano na stację na pociąg do szkoły. Żeby było ciekawiej do stacji mamy ok. 10 minut spacerkiem… Wszystko tak, jakby mama już miała nie wrócić ze szpitala. Masakra jakaś :/ p.s wpadła Ci może w tamtym roku w ręce kampania "Words cann kill" od… Czytaj więcej »

Anna Ewelina Wilczyńska
Gość

Kiedy mam swój naturalny wyraz twarzy, często słyszę: "Co się stało? Jesteś chora/smutna/ zabili Ci rodzinę?". Ludzie chętnie wkładają nos w nieswoje sprawy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

konkretne i użyteczne super notka 🙂 sama nie byłam nigdy w szpitalu jako chory ale mam takie osoby w rodzinie i dodałabym jeden punkt – nie matkuj choremu! Mam na myśli, że osoba chora to nie dziecko i jeśli czuje się na siłach by np.. pojechać na obózsurvivalowy albo rozpocząć nowe studia i bardzo tego chce – nie nam oceniać czy 'liczy siły na zamiary' – trochę o tym pisałaś w poście o odstawieniu leków i reakcji znajomych i rodziny 🙂 czasami ze źle rozumianej troski chcemy osoby chorechronić przed światem i zamknąć w domu by leżały w łóżku i… Czytaj więcej »

Szara Wiewiórka
Gość

Nie rozumiem dwóch pierwszych punktów. To znaczy rozumiem, ale- serio, ktoś tak robi? Kiedyś miałam taką zabawną sytuację, że idę na peron i okazuje się, że mój pociąg odwołano. I następny też i kolejny także. Ludzie tłumnie cisną się do wyjścia, ja czekam, bo nie lubię jak ktoś na mnie włazi, i jak peron pustoszeje, widzę zdezorientowanego mężczyznę z białą laską. W życiu nie miałam styczności z niewidomymi, no ale nie będzie przecież facet czekał na pociąg, który będzie za dwie godziny. Więc podeszłam, pytam dokąd jedzie i czy zaprowadzić go na autobus. Ucieszył się i idziemy. Dumna z siebie,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Jak nie postępować z chorym"
Miałam cichutką nadzieję, że tytuł odnosi się do niedawno podpisanej przez lekarzy, pielęgniarki i farmaceutów tzw. "deklaracji wiary" ;] która dla jednych lekarzy podpisujących w poczuciu winy i tak nic nie wniesie w ich służbę, a dla innych będzie silnym punktem odniesienia w pracy z pacjentem stając się powodem odmowy wykonywania normalnych czynności służbowych, odmowy sprzedaży leków hormonalnych, zabiegów ratujących życie kobiety, gdy będzie zagrożone, itd. Ich sumienie ponad sumieniem pacjenta. Przed podpisaniem słynnej już na cały świat deklaracji też mieli sumienie i …nie korzystali z niego? o.O

BEATA REDZIMSKA
Gość

Fajnie to napisalas. Czasami chory czuje sie jeszcze bardziej chory gdy mu sie mowi ze blado wyglada.podobno w jakiejs amerykanskiej fabryce byl zwyczaj ze kazdemu noemu pracownikowi wmawiano ze zle wyglada i rzeczywiscie taki delikent konczyl w gabninecie lekarza

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Nie bój się osoby chorej – jeśli ktoś nie zaraża, nie ma żadnego powodu, by traktować go jak trędowatego." – czyli nie bać się żadnego chorego, z wyjątkiem tych, które zarażają. Ale pisać, żeby nie bać się chorych a jednocześnie przywoływać na myśl osoby trędowate – również chore, w stosunku do których dopuszczasz uczucie strachu, to troszkę nietrafione porównanie

ważki
Gość

Ludzie po prostu nie potrafią się zachować, bo nie jest to coś , z czym maja na co dzień do czynienia, czego mogli się nauczyć. Ciężka choroba kogoś bliskiego jest tez dodatkowo sytuacją ciężką nie tylko dla samego chorego. Bliscy też są zagubieni, martwią się, boją… Można stwierdzić, że to kwestia wyczucia, ale to wyczucie łatwo zagubić, kiedy samemu jest się tak mocno zaangażowanym, kiedy naszym priorytetem jest utrzymanie kogoś przy zdrowiu/życiu jak najdłużej. Tak mi się skojarzyło przez ostatni punkt. Mój wujek chorował na raka i wszyscy mu przynosili jakieś cuda mające mu pomóc – a to sok z… Czytaj więcej »

ważki
Gość

A jeszcze muszę się odnieść do punktu 7! To niesamowite, jak choroba przesuwa granice prywatności. Szczególnie właśnie widać to na kobietach w ciąży/ po porodzie. Każdy wtedy czuje się lekarzem: a jak często sikasz, a jak stolec może jeszcze, a jak "te sprawy", a może masz nietrzymanie moczu, cesarka czy sama parłaś, a karmisz piersią czy nie, a piersi bolą? itd,cała długa lista. Kurczę, naprawdę taka kobieta już nie ma osobowości, jest tylko chodząca fizjologią. Strasznie mnie to wkurza. Z chorymi jest podobnie, ale chyba w mniejszej skali, może też po prostu większość chorób trwa krócej niż 9 m-cy ciąży… Czytaj więcej »

tlusta_papuzka
Gość

Cóż, jeśli / kiedy zdecydujesz się na rozmnażanie, przygotuj się na obce osoby chcące np. macać Cię po brzuchu 😛
Wprawia mnie to w stupor ze zdumienia, ale ponoć tak bywa, i to często.

Karolina W
Gość

Jeżeli chodzi o migreny to jeszcze trzy lata temu miewałam je bardzo często. Teraz na szczęście zdarzają się maksymalnie raz na pół roku. Pamiętam sytuację kiedy w gimnazjum na pierwszej lekcji złapała mnie właśnie migrena i mimo to, że w dzienniku było zaświadczenie od neurologa, że miewam bóle migrenowe nauczycielka nie chciała zadzwonić po moich rodziców żeby mnie odebrali. Czułam się tak źle, że po prostu zasnęłam jak kamień w trakcie lekcji. Kiedy się obudziłam dowiedziałam się, że mam wpisaną uwagę w dzienniku i mam iść do dyrektora ( dodam, że nigdy nie było ze mną żadnych problemów i byłam… Czytaj więcej »

maxcom
Gość

Taki poradnik przydałby się też do ciązy. Hasła: ale jesteś gruba, ile przytyłaś nie są najmilsze choć każdy wie ze się tyje w ciązy 🙂

Marta
Gość

Przypomniałaś mi o pewnej niemiłej sytuacji niezwiązanej może z chorobą, ale z przypadłością. Jakiś czas temu zostałam wysłana na zabieg wycięcia wyjątkowo paskudnego pieprzyka, który później został wysłany do badania pod względem obecności komórek rakowych. Jako, że jestem raczej optymistką, ani przez moment nie przeszło mi przez głowę, że miałoby to być coś innego niż zwykłe znamię. Powiedziałam jednak o tym fakcie pewnej znanej mi, starszej osobie. Osoba ta przez kilkadziesiąt minut, zainspirowana moim pieprzykiem, opowiadała mi o wszystkich znanych jej osobach, które umarły na raka, w tym oczywiście na raka skóry i nie tylko. Rozmowa trwała długo, a została… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Naprawdę? Naprawdę ludzie tak robią? Nie mam może ogromnych doświadczeń z chorymi, ale to chyba oczywiste, że nie postępuje się tak, jak to tutaj opisałaś. Oczywiste od urodzenia. Jestem w szoku, że niektórzy rzucają takie teksty do chorych. Moje życie jest naprawdę wspaniałe, bo nigdy będąc chora nie miałam podobnych sytuacji i myślałam, że jeżeli takie rzeczy się zdarzają, to baaardzo sporadycznie i jest to sprawa, o której każdy wie i nie trzeba tego tłumaczyć :O

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dokładnie! Również mnie to szokuje…
Przecież wystarczy minimum empatii i taktu, by nie zachowywać się tak buracko, chamsko i prostacko!

paranoJa
Gość

TO NIE SPAM!! 😀 😀 😀
no dobra, żartuję, chciałam napisać krótki komentarz i jednocześnie nie być odebrana jako typowy komentarz "napiszę cokolwiek, byle coś napisać", ale po prostu ten tekst jest tak dobry, że nie mam nic więcej do dodania. choć może warto byłoby rozszerzyć go o postępowanie z osobami chorymi na depresję – można ich jednak poniekąd podciągnąć pod punkt o migrenach.

tlusta_papuzka
Gość

Tutaj – dla anglojęzycznych – bardzo dobry artykuł na temat (= depresja i czego nie robić): http://www.theguardian.com/science/brain-flapping/2014/mar/28/mental-health-stigma-wheres-my-cheesecake
Warto tez poklikać w linki w tekście, jest ich sporo.

Daisy K
Gość

Oj zgadza się, odczułam to z obu stron. I będąc chorą i w trakcie swojej pracy. Ludzie potrafią, Polak potrafi i dokuczyć i nakarmić do bólu, do wykończenia. Znam też bezcenne porady i pamiętam ja sama u siebie zbagatelizowałam wyrostek co skończyło się perforacją i takimi tam różnymi że cudem odratowali. 😉 Życzę dużo zdrowia i cierpliwości. To wszystko prawda co napisałaś, nawet z tą agresją w czasie choroby. Myślę że wtedy ta osoba sama nie wie że krzywdzi drugą osobę, trzeba jej to delikatnie uświadomić, myślę że to odruch obronny niż celowe zamierzenie. Pozdrawiam. 🙂

Seldirima
Gość

Och, byłam jakiś czas temu u przyjaciółki w szpitalu i chyba wywołałam bulwers u obecnych, bo NIE UŻALAŁAM się nad nią, jaka to ona biedna i w ogóle :/ W ogóle mówiłam, że dobrze wygląda (bo w mojej ocenie wyglądała dobrze!), że pewne miejsce na ciele, o którym się nasłuchałam że omg jak strasznie i w ogóle, wcale nie wygląda tak źle, a wręcz przeciwnie. Nie wiem czy moje postępowanie było naprawdę nie na miejscu, w mojej ocenie nie, bo osobie chorej nie pomaga użalanie się nad nią, zwłaszcza jeśli nie okazuje że tego chce ( ;P). Uprzedzam, że nie… Czytaj więcej »

Seldirima
Gość

I jeszcze – szpitale państwowe w moim mieście raczej nie przypominają Leśnej Góry 😉 Na dodatek musiałam skorzystać z toalety i wyglądała (i śmierdziała) jak toaleta na prowincjonalnym dworcu PKS :/

Ehdi
Gość

Fajny tekst bardzo mi się podoba, ja wprawdzie nie miałam takich doświadczeń jak chorowałam, bo pamiętam z tego okresu olbrzymią samotność ale byłam wtedy dzieckiem. Pamiętam jednak ten idiotyzm przynoszenia słodyczy do szpitala. Lekarze zabronili mi jeść słodyczy ale ja zawsze miałam pełną szafkę :/. Przeczytałam ten tekst i ze swojego podwórka pomyślałam sobie, że mogłabym napisać taki tekst jak się nie zachowywać w stosunku do osoby, która straciła bliską osobę. To co ja przerobiłam ostatnimi czasy będąc w żałobie przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Chyba po prostu czasem głupiejemy w obliczu choroby, czy bardziej traumatycznych przeżyć. Fakt nigdy nie pozwoliłabym… Czytaj więcej »

Ehdi
Gość

Ha ha ha, a ja jak obiecałam tak szybko napisałam tylko zapomniałam opublikować. Życie mnie wessało.

Dzisiaj jednak mój tekst poszedł http://uzaleznienieodmilosci.blogspot.com/2014/08/jak-nie-postepowac-z-osoba-w-zaobie.html

Pozdrawiam !

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo ciekawy i pouczający artykuł aż mam ochotę podesłać link paru osobą z mojego otoczenia. Niestety mam nowotwór o czym wiem od niedawna, czekam na leczenie dlatego już poznałam "przedsmak" bycia chorym do listy którą wymieniłaś dodałabym jeszcze "NIGDY NIE PYTAJ JAK SIĘ CZUJESZ" ja jestem zasypywana tym pytaniem co działa na mnie irytująco podobnie jak osoby które ze względu na chorobę uważają że powinnam zmienić swoje życie bo co jeśli się pogorszy, a to przecież żaden powód, kolejne osoby to te opowiadający mi o innych chorych wokół nich, oraz te które wiecznie gadają o chorobie. Chorobę traktuje jako stan… Czytaj więcej »

Previous
Się działo (3)
Jak nie postępować z chorym