Przeczytaj to, jeśli wstydzisz się dzielić wiedzą, chociaż wiesz coś cennego

Ktoś wydaje poradnikowego ebooka i od razu pada słynne „kim ty jesteś, żeby tego nauczać? Są zdolniejsi od ciebie”. Tymczasem eksperci nie potrafią przekazać podstawowej wiedzy amatorom, bo nie pamiętają swoich początków. Więc jak to jest? Czy musisz być ekspertem, by komuś coś doradzić?

Amatorzy, wszędzie amatorzy

Gdy zaczynałam prowadzić blogi (było ich kilka), wszystko to było…lżejsze. Bardziej swobodne. Ludzie po prostu opisywali rzeczywistość ze swojej perspektywy. Ucznia, zwykłego uczestnika koncertu, kogoś, kto właśnie wrócił z tygodniowych wakacji w Grecji i opisał co widział. A potem weszła moda na bycie ekspertem i profesjonalizację.

Nie ma absolutnie nic złego w tym, że chcesz być ekspertem i nie ma nic złego w profesjonalizacji dzieleniu się wiedzą. Internet byłby dużo smutniejszym miejscem bez takich osób jak Janina Daily czy Pieing. Ale jest w tym wszystkim także bardziej przykry aspekt. A nawet dwa.

Czy dla amatorów jest gdzieś miejsce?

Ostatnio często łapałam się na tym, że chciałabym w sumie zamieścić relację z jakiejś podróży, ale KIM JA JESTEM, by się mądrzyć. Przecież byłam na wakacjach przez tydzień.
Zazwyczaj mam ochotę napisać bardzo wiele rzeczy. Co jadłam i gdzie polecam zjeść, co widziałam, i co polecam zobaczyć, gdzie spałam i czy polecam ten nocleg.

A potem myślę sobie – no dobra, ale co mi daje prawo, do pisania o tym, gdzie warto zjeść w Barcelonie, skoro byłam tam dwa razy?
Co daje mi prawo, do zrobienia zestawienia moich ulubionych knajp na Żoliborzu, skoro mieszkam tu rok a nie odwiedziłam wszystkich? Co mi daje prawo do pisania o tanich podróżach, skoro mam dopiero 27 lat? I tak dalej…

Czasami serio nie musisz być ekspertem

Don’t get me wrong – uważam struganie eksperta gdy ma się wiedzę ledwo podstawową za bardzo słabe zagranie.
Ale gdy przełamałam się i PO ROKU pod wpływem czytelniczki która straciła kupę pieniędzy napisałam tekst o tym, jak tanio zorganizować wyjazd na Korfu, to nagle bach – okazało się, że to był bardzo potrzebny tekst, bo zaczęłam dostawać takie wiadomości:

Jak przepłacić na Korfu…

Zmieniłam więc podejście. I dałam sobie otrzeźwiającego plaska w twarz. Teraz wiem, że nie ma nic złego, w opowiadaniu o swoich amatorskich przeżyciach, o ile nie ukrywamy, że są amatorskie.

Nie mów innym jak żyć, pokaż jak żyjesz

W ogóle ja bardzo nie lubię brać odpowiedzialności za wybory innych. Dlatego nie opowiadam, co jest najlepsze w stolicy Ukrainy, tylko co warto zrobić w Kijowie według mnie. Mnie, czyli Ani, rocznik 91, która w Kijowie była raz w życiu kilka dni. Nie ukrywam tych informacji, nie nie udaję ukrainistki ani ekspertki od podróży do krajów bloku wschodniego. Opisuję swoje wrażenia. Bardzo mocno wierzę w zasadę – nie mów innym jak żyć, pokaż jak żyjesz. To moje życiowe motto. Jeśli ktoś będzie miał ochotę brać ze mnie przykład – spoko. Jeśli nie – także spoko.

Wszyscy potrzebujemy czasami wiedzy amatorskiej

Złapałam się niedawno na tym, że często sama poszukuję amatorskiej wiedzy. Czasami zamiast eksperckiej, czasami jako jej uzupełnienie. Np. gdy zastanawiałam się nad zrobieniem sobie permanentnych brwi – przeczytałam artykuły ekspertów, ale interesowały mnie też wrażenia innych dziewczyn, które po prostu taki zabieg sobie zafundowały.

Czytałam o tym, jak odbierały ból, czy są zadowolone. Oglądałam ich zdjęcia z różnych etapów gojenia się, a nie tylko śliczne „przed i po” na stronach salonów.

Czasami jak gdzieś jadę, to wolę podpatrzeć sobie pomysły na to co zobaczyć od laski, która podróżuje podobnie jak ja – raczej budżetowo, raczej na kilka dni. Cóż mi po wpisach osób, które powiedzą mi tylko tyle, że 3 dni na jakieś miasto to stanowczo za mało? I trzeba zobaczyć minimum 20 różnych rzeczy, gdy nie potrafią wskazać mi najważniejszych 5?

Czy musisz być ekspertem?
Aniamaluje i sukienka w groszki
Czerwona sukienka w kropki, (kod Q3ania15 daje 15% do końca sierpnia) podobna torebka kosz

Klątwa wiedzy, klątwa bycia ekspertem

Na to też jest piękne określenie. Klątwa wiedzy. Gdy już się czegoś nauczymy, często nie potrafimy przypomnieć sobie, jak to było tego nie umieć. I nie potrafimy tego wytłumaczyć nowicjuszom. Gdybym miała komuś teraz wytłumaczyć dzielenie pisemne z resztą, to bym się chyba popłakała, bo nie mam żadnego wyobrażenia jak to robić. Okrutnie cierpiałam, gdy musiałam odświeżyć sobie tę wiedzę na studiach i tłumaczyć to trzecioklasistom :).

Doświadczam tego też na blogu. Jestem copywriterką od kilku ładnych lat. W zasadzie to uświadomiłam sobie, że od dekady! Zaczęłam się tym parać w liceum. I kompletnie nie wiem co odpowiedzieć ludziom, którzy pytają mnie – jak zacząć?
Nie wiem. Serio nie wiem, zaczynałam dawno, w innych czasach, za inne pieniądze. Więc pytacie – ok, to gdzie szukać zleceń? I również nie wiem, bo jestem na takim etapie, że szukać ich nie muszę. Przychodzą same, przychodzą często, wiele przekazuję znajomym, którzy zajmują się tym samym.
Wtedy zazwyczaj pytający prosi, bym dała mu znać jak jakieś zlecenie wpadnie. A ja odsyłam do tekstu o tym, co sądzę o pracy po znajomości (a sądzę nie to, co właśnie pomyślałeś :)).
Bycie ekspertem to czasami przekleństwo.

Jedyne co mogłam zrobić, to napisać tekst o tym, jak ja zaczęłam zarabiać na pisaniu tekstów. Podzieliłam się tam swoją historią, swoimi doświadczeniami i to tyle. Zdecydowanie uważam, że szukający wiedzy jak zacząć, powinni zasięgnąć rady niekoniecznie eksperta i weterana. A raczej kogoś, kto jest o jeden, dwa levele wyżej. Niedawno sam przez to przechodził i ma najbardziej aktualną wiedzę o tym, jak wygląda pierwszy level.

Efekt Dunninga-Krugera, czyli gdy głupek czuje się ekspertem…

Jak mówiłam – bycie ekspertem albo ekspertką jest super i nie ma w nim niczego złego :). Chociaż wiele osób stanowczo przecenia swoje kompetencje gdy są w rzeczywistości niewielkie. Z kolei ci, którzy mają je spore, nierzadko kompletnie w nie nie wierzą:

efekt Dunninga-Krugera, czyli gdy głupi czuje się ekspertem
Efekt Krugera-Dunninga


Pewnie widziałeś już kiedyś podobny wykres? 🙂 Nie jest do końca prawdziwy, tutaj zgrabny artykuł opisujący co naprawdę badali panowie Kruger i Dunning, ale opisane zjawisko rzeczywiście istnieje i ma się całkiem dobrze.

Co tracisz gdy się boisz, co tracą inni

Myślałam ostatnio sporo nad wiadomościami od ludzi, którzy żałowali, że wcześniej nie podzieliłam się wrażeniami z Korfu. Pisali, że cenią mojego bloga za szczery przekaz i są tutaj dla moich opinii. I to, że ją zamieszczę, nie odejmuje niczego ekspertom. I wcale nie odbierają tego za aroganckie.

Piszę ten tekst z myślą, o moich koleżankach-blogerkach, albo innych znajomych, którzy mają COŚ do powiedzenia, ale nie mówią, bo myślą jak ja jeszcze kilka dni temu. Że kim ja niby jestem, że muszę się jeszcze dużo nauczyć, że to, że tamto. Pokora to piękna cecha, ale przecież możemy się czymś podzielić, w ogóle się tej pokory nie wyzbywając. Macie moje bio z boku, wiecie kim jestem, czym się zajmuję, ile mam lat, jakie wykształcenie. Że gdy piszę tekst o tym, co sądzę o biciu dzieci i klapsach , to piszę go z perspektywy pedagożki i terapeutki. Wiecie, że własnych dzieci nie mam. Nie udaję, że jest inaczej. I to jest spoko.

Nie mam już poczucia, że muszę być ekspertem od gastronomii, by powiedzieć gdzie w Warszawie jadłam swoje ulubione lody. Nie musisz być na samym szczycie, wystarczy, że jesteś o krok czy dwa kroczki dalej przed kimś, komu chcesz pomóc.
Nietzsche miał w „tako rzecze Zaratustra” (jedna z najważniejszych książek w moim życiu!) taką piękną metaforę mostu, którym powinien być człowiek, by przeszli po nim kolejni, ciut dalej. Śmiało, bądźmy przęsłami tego mostu, dzielmy się wiedzą. Bez wstydu, ale z pokorą.

Gdybym nie czuła głupich oporów, sporo osób zaoszczędziłoby pieniądze podczas wyjazdu do Grecji, bo jakoś eksperci zapominają poinformować o dodatkowym podatku turystycznym czy dziwnej sytuacji z Albanią. Zakładają, że to oczywiste, i każdy to wie.


Zmagasz się z tym, co ja? Masz cenną wiedzę, ale krępujesz się nią podzielić, bo uważasz, że wiesz za mało?

Uściski, Ania
Subscribe
Powiadom o
guest
19 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Dorota
5 lat temu

Amatorska czy nie, dobra rada nigdy nie jest zła 😀

pudersypki
5 lat temu

Bardzo dobry tekst. Myślę sobie: właśnie w większości szukam odczuć, emocji innych ludzi. Wcale nie interesuje idealne zdjęcie, dobrany feed i automatyczne wręcz odpowiedzi tylko charyzma. Lubię story bo w nich właśnie ludzie są tacy naturalni ( albo właśnie dzięki story zobaczyłam jak bardzo nie są). Poza tym spoko jest mieć różne opinie, różne potrzeby, bo z tej różnorodności można czerpać najwiecej informacji. Dziękuję za ten tekst;))

Agata
5 lat temu

Dziękuję za ten tekst! Dla mnie istotny!

Paulina
5 lat temu

Nie pamiętam teraz, który psycholog wysnuł taką teorię, ale dzieci uczą się lepiej od dzieci, które są niedaleko ich stopnia rozwoju niż od rodziców czy innych dorosłych. Dlaczego? Bo mają do nich bliżej, ta przepaść jest mniejsza i są w stanie ją przeskoczyć. Z blogowaniem jest tak samo;) nie ma sensu patrzeć na dużych blogerów, ale zerkać na tych, którzy są trochę dalej i z ich wiedzy korzystać:) Osobiście uważam, że z tą eksperckością jest taki problem, że jednak dużo osób porusza dziedziny na których się nie zna i robi innym sieczkę z mózgu pseudocoachingowym bełkotem. Ale z drugiej strony… Czytaj więcej »

Moda
5 lat temu

Dziękuje ci za ten wpis 😊

Archigame
5 lat temu

Kurcze. Mnie dzielenie się wiedzą idzie cholernie ciężko. I właśnie z tego samego powodu. Pisałem ostatnio o architekturze Tokio-3 z anime Neon Genesis Evangelion. Ogólnie tekst się spodobał (bo w sumie chyba nikt o tym nie pisze), ale trafiła się osoba, która zwróciła mi uwagę, że źle opisałem konstrukcję żelbetową i niby nic takiego…, ale teraz przemyślę trzy razy zanim znowu coś napiszę. To chyba kwestia pewności siebie a gdy sięga ona dna to trudno cokolwiek zrobić. To blokada. A gdy jeszcze nie mam kierunkowego wykształcenia (rzuciłem wymarzone studia bo musiałem zarabiać na rodzine i tyle z marzeń) to już… Czytaj więcej »

ANIA
5 lat temu

A jak dodasz do tego perfekcjonizm to małe szanse na powstanie tekstu.

Lady V. (Kasia)
5 lat temu

Fajny, prawdziwy i mądry tekst 🙂 Ja mam tak z dzieleniem się wiedzą o pisaniu. A raczej miałam, bo to się powoli zmienia. Ilekroć chciałam, to pojawiał się jeden argument (od kogoś, a potem już nawet od siebie): co Ty możesz wiedzieć, skoro się nie wydałaś? A okazuje się, że wiem. I że mogą się znaleźć osoby, dla których idealne będą nie jakieś poradniki, tylko taka moja przetrawiona latami doświadczeń i wątpliwości wiedza. Dlatego teraz się odważyłam na wiele w tym kierunku 🙂 I dałaś mi do myślenia też z tymi relacjami z wyjazdów – szykuje się jeden u mnie,… Czytaj więcej »

Marta
5 lat temu

Ja szczerze powiem, że postanowiłam się nie dzielić widzą za darmo, bo po prostu szkoda mi bardzo mojego zainwestowanego czasu i pieniędzy.
Nie będę dawała nikomu nic na tacy, czego ktoś także mi na tej przysłowiowej tacy nie dał.
Dodatkowo eksperci często spotykają się ze stadkiem „pseudoekspertów” którzy niestety uważają, że w kupie siła i często hejtują kogoś kto po prostu ma rację ale jest dla nich niewygodny.

Catherine Cat
5 lat temu

Racja, często jest tak, że potrzebuję jakiejś prostej informacji jak coś zrobić. Jeżeli w danej dziedzinie nie mam rzadnego doświadczenia, to zaawansowana wiedza jest dla mnie bezużyteczna. Wolę, gdy jest łatwo wytłumaczone i przynajmniej mogę zrozumieć.

TrusKafejka
5 lat temu

Miałam prawie 10 lat doświadczeń w SEO/SEM, a mimo wszystko nie uważałm się za jakiś wybitny autorytet w swojej dziedzinie. Ot, takie tam polskie myślenie…

Dopiero przeprowadzka na drugi koniec świata zmieniła moje podejście. Chętnie podpowiadam, doradzam i publikuję swoje spostrzeżenia na blogu. Życzę wszystkim odwagi. Obyście nie musieli – tak jak ja – przeprowadzać się za ocean, aby zrozumieć swoją wartość…

Previous
Jak to jest obudzić się memem [TYGODNIK]
Przeczytaj to, jeśli wstydzisz się dzielić wiedzą, chociaż wiesz coś cennego

19
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x