Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

– Masz juz chłopaka?
– Kiedy ci się w końcu oświadczy?
– Kiedy ślub?
– Kiedy dziecko? Staracie się?
- Kiedy drugie?

Są pytania, których się po prostu nie zadaje🤫... w tym momencie słyszę głośny śmiech wszystkich moich znajomych, którym zadałam najbardziej niedyskretne pytania na świecie, ale proszę Was, przypomnijcie sobie - zanim ustaliliśmy, że jesteśmy ok z tym levelem szczerości, zapytałam „czy mogę ci zadać BARDZO osobiste pytanie?”.
No, to wyjaśnione🙈🤣
Osobiście bliskie jest mi zdanie - „nikt nie jest w stanie zranić cię, bez twojej zgody”. Jak zapytasz singielki z wyboru o to, kiedy w końcu sobie kogoś znajdzie, to jej nie dotknie, w odróżnieniu od dziewczyny, która rozpaczliwie szuka od  lat „tego jedynego”.
Nigdy nie wiemy, co przeżywa kobieta, którą pytasz „to jak, kiedy planujecie dziecko?”. Mogła niedawno poronić albo starać się bezskutecznie od kilku lat i sprawisz jej tym niepotrzebną przykrość. 
NAWET JA😂 wiem, że pewnych pytań nie zadaje się ludziom, z którymi nie jesteśmy bardzo blisko. I chciałabym, abyście zapamiętali. Ale też warto nauczyć się trochę asertywności! Nie mam problemu z rozmawianiem szczerze o pieniądzach, wyborach, traumach z dzieciństwa  z ludźmi, z którymi jestem bliżej, ale też nie mam problemu z powiedzeniem „wybacz, nie odpowiem ci na to pytanie”, „podpisałam srogie NDA, nie mogę powiedzieć”, „to moja osobista sprawa”.
Moja czytelniczka z kolei na pytanie „kiedy w końcu dziecko, wszystkie twoje koleżanki już mają” zapytała starej ciotki „kiedy w końcu twój pogrzeb? wszystkie twojego koleżanki już po”.
No tak też można, ale po co🤪
Trzymajcie się!

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #aniamaluje #szczerze_pisząc #święta

– Masz juz chłopaka? –...

Przeczytaj to, jeśli wstydzisz się dzielić wiedzą, chociaż wiesz coś cennego

autor Posted on

Ktoś wydaje poradnikowego ebooka i od razu pada słynne “kim ty jesteś, żeby tego nauczać? Są zdolniejsi od ciebie”. Tymczasem eksperci nie potrafią przekazać podstawowej wiedzy amatorom, bo nie pamiętają swoich początków. Więc jak to jest? Czy musisz być ekspertem, by komuś coś doradzić?

Amatorzy, wszędzie amatorzy

Gdy zaczynałam prowadzić blogi (było ich kilka), wszystko to było…lżejsze. Bardziej swobodne. Ludzie po prostu opisywali rzeczywistość ze swojej perspektywy. Ucznia, zwykłego uczestnika koncertu, kogoś, kto właśnie wrócił z tygodniowych wakacji w Grecji i opisał co widział. A potem weszła moda na bycie ekspertem i profesjonalizację.

Nie ma absolutnie nic złego w tym, że chcesz być ekspertem i nie ma nic złego w profesjonalizacji dzieleniu się wiedzą. Internet byłby dużo smutniejszym miejscem bez takich osób jak Janina Daily czy Pieing. Ale jest w tym wszystkim także bardziej przykry aspekt. A nawet dwa.

Czy dla amatorów jest gdzieś miejsce?

Ostatnio często łapałam się na tym, że chciałabym w sumie zamieścić relację z jakiejś podróży, ale KIM JA JESTEM, by się mądrzyć. Przecież byłam na wakacjach przez tydzień.
Zazwyczaj mam ochotę napisać bardzo wiele rzeczy. Co jadłam i gdzie polecam zjeść, co widziałam, i co polecam zobaczyć, gdzie spałam i czy polecam ten nocleg.

A potem myślę sobie – no dobra, ale co mi daje prawo, do pisania o tym, gdzie warto zjeść w Barcelonie, skoro byłam tam dwa razy?
Co daje mi prawo, do zrobienia zestawienia moich ulubionych knajp na Żoliborzu, skoro mieszkam tu rok a nie odwiedziłam wszystkich? Co mi daje prawo do pisania o tanich podróżach, skoro mam dopiero 27 lat? I tak dalej…

Czasami serio nie musisz być ekspertem

Don’t get me wrong – uważam struganie eksperta gdy ma się wiedzę ledwo podstawową za bardzo słabe zagranie.
Ale gdy przełamałam się i PO ROKU pod wpływem czytelniczki która straciła kupę pieniędzy napisałam tekst o tym, jak tanio zorganizować wyjazd na Korfu, to nagle bach – okazało się, że to był bardzo potrzebny tekst, bo zaczęłam dostawać takie wiadomości:

Jak przepłacić na Korfu…

Zmieniłam więc podejście. I dałam sobie otrzeźwiającego plaska w twarz. Teraz wiem, że nie ma nic złego, w opowiadaniu o swoich amatorskich przeżyciach, o ile nie ukrywamy, że są amatorskie.

Nie mów innym jak żyć, pokaż jak żyjesz

W ogóle ja bardzo nie lubię brać odpowiedzialności za wybory innych. Dlatego nie opowiadam, co jest najlepsze w stolicy Ukrainy, tylko co warto zrobić w Kijowie według mnie. Mnie, czyli Ani, rocznik 91, która w Kijowie była raz w życiu kilka dni. Nie ukrywam tych informacji, nie nie udaję ukrainistki ani ekspertki od podróży do krajów bloku wschodniego. Opisuję swoje wrażenia. Bardzo mocno wierzę w zasadę – nie mów innym jak żyć, pokaż jak żyjesz. To moje życiowe motto. Jeśli ktoś będzie miał ochotę brać ze mnie przykład – spoko. Jeśli nie – także spoko.

Wszyscy potrzebujemy czasami wiedzy amatorskiej

Złapałam się niedawno na tym, że często sama poszukuję amatorskiej wiedzy. Czasami zamiast eksperckiej, czasami jako jej uzupełnienie. Np. gdy zastanawiałam się nad zrobieniem sobie permanentnych brwi – przeczytałam artykuły ekspertów, ale interesowały mnie też wrażenia innych dziewczyn, które po prostu taki zabieg sobie zafundowały.

Czytałam o tym, jak odbierały ból, czy są zadowolone. Oglądałam ich zdjęcia z różnych etapów gojenia się, a nie tylko śliczne “przed i po” na stronach salonów.

Czasami jak gdzieś jadę, to wolę podpatrzeć sobie pomysły na to co zobaczyć od laski, która podróżuje podobnie jak ja – raczej budżetowo, raczej na kilka dni. Cóż mi po wpisach osób, które powiedzą mi tylko tyle, że 3 dni na jakieś miasto to stanowczo za mało? I trzeba zobaczyć minimum 20 różnych rzeczy, gdy nie potrafią wskazać mi najważniejszych 5?

Czy musisz być ekspertem?
Aniamaluje i sukienka w groszki
Czerwona sukienka w kropki, (kod Q3ania15 daje 15% do końca sierpnia) podobna torebka kosz

Klątwa wiedzy, klątwa bycia ekspertem

Na to też jest piękne określenie. Klątwa wiedzy. Gdy już się czegoś nauczymy, często nie potrafimy przypomnieć sobie, jak to było tego nie umieć. I nie potrafimy tego wytłumaczyć nowicjuszom. Gdybym miała komuś teraz wytłumaczyć dzielenie pisemne z resztą, to bym się chyba popłakała, bo nie mam żadnego wyobrażenia jak to robić. Okrutnie cierpiałam, gdy musiałam odświeżyć sobie tę wiedzę na studiach i tłumaczyć to trzecioklasistom :).

Doświadczam tego też na blogu. Jestem copywriterką od kilku ładnych lat. W zasadzie to uświadomiłam sobie, że od dekady! Zaczęłam się tym parać w liceum. I kompletnie nie wiem co odpowiedzieć ludziom, którzy pytają mnie – jak zacząć?
Nie wiem. Serio nie wiem, zaczynałam dawno, w innych czasach, za inne pieniądze. Więc pytacie – ok, to gdzie szukać zleceń? I również nie wiem, bo jestem na takim etapie, że szukać ich nie muszę. Przychodzą same, przychodzą często, wiele przekazuję znajomym, którzy zajmują się tym samym.
Wtedy zazwyczaj pytający prosi, bym dała mu znać jak jakieś zlecenie wpadnie. A ja odsyłam do tekstu o tym, co sądzę o pracy po znajomości (a sądzę nie to, co właśnie pomyślałeś :)).
Bycie ekspertem to czasami przekleństwo.

Jedyne co mogłam zrobić, to napisać tekst o tym, jak ja zaczęłam zarabiać na pisaniu tekstów. Podzieliłam się tam swoją historią, swoimi doświadczeniami i to tyle. Zdecydowanie uważam, że szukający wiedzy jak zacząć, powinni zasięgnąć rady niekoniecznie eksperta i weterana. A raczej kogoś, kto jest o jeden, dwa levele wyżej. Niedawno sam przez to przechodził i ma najbardziej aktualną wiedzę o tym, jak wygląda pierwszy level.

Efekt Dunninga-Krugera, czyli gdy głupek czuje się ekspertem…

Jak mówiłam – bycie ekspertem albo ekspertką jest super i nie ma w nim niczego złego :). Chociaż wiele osób stanowczo przecenia swoje kompetencje gdy są w rzeczywistości niewielkie. Z kolei ci, którzy mają je spore, nierzadko kompletnie w nie nie wierzą:

efekt Dunninga-Krugera, czyli gdy głupi czuje się ekspertem
Efekt Krugera-Dunninga

Pewnie widziałeś już kiedyś podobny wykres? 🙂 Nie jest do końca prawdziwy, tutaj zgrabny artykuł opisujący co naprawdę badali panowie Kruger i Dunning, ale opisane zjawisko rzeczywiście istnieje i ma się całkiem dobrze.

Co tracisz gdy się boisz, co tracą inni

Myślałam ostatnio sporo nad wiadomościami od ludzi, którzy żałowali, że wcześniej nie podzieliłam się wrażeniami z Korfu. Pisali, że cenią mojego bloga za szczery przekaz i są tutaj dla moich opinii. I to, że ją zamieszczę, nie odejmuje niczego ekspertom. I wcale nie odbierają tego za aroganckie.

Piszę ten tekst z myślą, o moich koleżankach-blogerkach, albo innych znajomych, którzy mają COŚ do powiedzenia, ale nie mówią, bo myślą jak ja jeszcze kilka dni temu. Że kim ja niby jestem, że muszę się jeszcze dużo nauczyć, że to, że tamto. Pokora to piękna cecha, ale przecież możemy się czymś podzielić, w ogóle się tej pokory nie wyzbywając. Macie moje bio z boku, wiecie kim jestem, czym się zajmuję, ile mam lat, jakie wykształcenie. Że gdy piszę tekst o tym, co sądzę o biciu dzieci i klapsach , to piszę go z perspektywy pedagożki i terapeutki. Wiecie, że własnych dzieci nie mam. Nie udaję, że jest inaczej. I to jest spoko.

Nie mam już poczucia, że muszę być ekspertem od gastronomii, by powiedzieć gdzie w Warszawie jadłam swoje ulubione lody. Nie musisz być na samym szczycie, wystarczy, że jesteś o krok czy dwa kroczki dalej przed kimś, komu chcesz pomóc.
Nietzsche miał w “tako rzecze Zaratustra” (jedna z najważniejszych książek w moim życiu!) taką piękną metaforę mostu, którym powinien być człowiek, by przeszli po nim kolejni, ciut dalej. Śmiało, bądźmy przęsłami tego mostu, dzielmy się wiedzą. Bez wstydu, ale z pokorą.

Gdybym nie czuła głupich oporów, sporo osób zaoszczędziłoby pieniądze podczas wyjazdu do Grecji, bo jakoś eksperci zapominają poinformować o dodatkowym podatku turystycznym czy dziwnej sytuacji z Albanią. Zakładają, że to oczywiste, i każdy to wie.


Zmagasz się z tym, co ja? Masz cenną wiedzę, ale krępujesz się nią podzielić, bo uważasz, że wiesz za mało?

Uściski, Ania

24
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
10 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
15 Comment authors
AniamalujeTrusKafejkaCatherine CatSzyszkaInka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dorota
Gość

Amatorska czy nie, dobra rada nigdy nie jest zła 😀

pudersypki
Gość

Bardzo dobry tekst. Myślę sobie: właśnie w większości szukam odczuć, emocji innych ludzi. Wcale nie interesuje idealne zdjęcie, dobrany feed i automatyczne wręcz odpowiedzi tylko charyzma. Lubię story bo w nich właśnie ludzie są tacy naturalni ( albo właśnie dzięki story zobaczyłam jak bardzo nie są). Poza tym spoko jest mieć różne opinie, różne potrzeby, bo z tej różnorodności można czerpać najwiecej informacji. Dziękuję za ten tekst;))

Agata
Gość

Dziękuję za ten tekst! Dla mnie istotny!

Paulina
Gość

Nie pamiętam teraz, który psycholog wysnuł taką teorię, ale dzieci uczą się lepiej od dzieci, które są niedaleko ich stopnia rozwoju niż od rodziców czy innych dorosłych. Dlaczego? Bo mają do nich bliżej, ta przepaść jest mniejsza i są w stanie ją przeskoczyć. Z blogowaniem jest tak samo;) nie ma sensu patrzeć na dużych blogerów, ale zerkać na tych, którzy są trochę dalej i z ich wiedzy korzystać:) Osobiście uważam, że z tą eksperckością jest taki problem, że jednak dużo osób porusza dziedziny na których się nie zna i robi innym sieczkę z mózgu pseudocoachingowym bełkotem. Ale z drugiej strony… Czytaj więcej »

Moda
Gość

Dziękuje ci za ten wpis 😊

Archigame
Gość

Kurcze. Mnie dzielenie się wiedzą idzie cholernie ciężko. I właśnie z tego samego powodu. Pisałem ostatnio o architekturze Tokio-3 z anime Neon Genesis Evangelion. Ogólnie tekst się spodobał (bo w sumie chyba nikt o tym nie pisze), ale trafiła się osoba, która zwróciła mi uwagę, że źle opisałem konstrukcję żelbetową i niby nic takiego…, ale teraz przemyślę trzy razy zanim znowu coś napiszę. To chyba kwestia pewności siebie a gdy sięga ona dna to trudno cokolwiek zrobić. To blokada. A gdy jeszcze nie mam kierunkowego wykształcenia (rzuciłem wymarzone studia bo musiałem zarabiać na rodzine i tyle z marzeń) to już… Czytaj więcej »

ANIA
Gość

A jak dodasz do tego perfekcjonizm to małe szanse na powstanie tekstu.

Lady V. (Kasia)
Gość

Fajny, prawdziwy i mądry tekst 🙂 Ja mam tak z dzieleniem się wiedzą o pisaniu. A raczej miałam, bo to się powoli zmienia. Ilekroć chciałam, to pojawiał się jeden argument (od kogoś, a potem już nawet od siebie): co Ty możesz wiedzieć, skoro się nie wydałaś? A okazuje się, że wiem. I że mogą się znaleźć osoby, dla których idealne będą nie jakieś poradniki, tylko taka moja przetrawiona latami doświadczeń i wątpliwości wiedza. Dlatego teraz się odważyłam na wiele w tym kierunku 🙂 I dałaś mi do myślenia też z tymi relacjami z wyjazdów – szykuje się jeden u mnie,… Czytaj więcej »

Imię*
Gość

Czasem takie amatorskie porady są o wiele cenniejsze od tych eksperckich 🙂

Marta
Gość

Ja szczerze powiem, że postanowiłam się nie dzielić widzą za darmo, bo po prostu szkoda mi bardzo mojego zainwestowanego czasu i pieniędzy.
Nie będę dawała nikomu nic na tacy, czego ktoś także mi na tej przysłowiowej tacy nie dał.
Dodatkowo eksperci często spotykają się ze stadkiem “pseudoekspertów” którzy niestety uważają, że w kupie siła i często hejtują kogoś kto po prostu ma rację ale jest dla nich niewygodny.

Inka
Gość

Aniu, masz całkowitą rację. I chyba myślimy całkiem tak samo, bo czytając kolejne Twoje myśli, autentycznie miałam je tuż chwilę przed w głowie. Jako ludzie najlepiej spędza się nam czas z tymi, którzy są do nas podobni. I jak się okazuje można z całym przekonaniem podciągnąć to pod formę przekazu, rad i “mądrowania się”. Będąc zielonymi w danych kwestiach, po cóż nam wiedzieć jak radzić sobie z nimi z perspektywy znawców? Nie jesteśmy nimi. I sobie z tym tak nie damy rady lub próbując rozczarujemy się w trakcie czynności. Świat utkał zbyt dużo alf i omeg, które jak się często… Czytaj więcej »

Szyszka
Gość

Całkowicie zgadzam się z tym co piszesz. Dzisiaj okropnie trudno jest wystartować z czymś nowym, szczególnie w internecie, ponieważ wszędzie odnosi się wrażenie, że wszystko już jest, zostało stworzone i koniec. Nie ma miejsca dla początkujących. I choć jest to strasznie dołujące, to uczy pokory i wytrwałości 😀

Catherine Cat
Gość

Racja, często jest tak, że potrzebuję jakiejś prostej informacji jak coś zrobić. Jeżeli w danej dziedzinie nie mam rzadnego doświadczenia, to zaawansowana wiedza jest dla mnie bezużyteczna. Wolę, gdy jest łatwo wytłumaczone i przynajmniej mogę zrozumieć.

TrusKafejka
Gość

Miałam prawie 10 lat doświadczeń w SEO/SEM, a mimo wszystko nie uważałm się za jakiś wybitny autorytet w swojej dziedzinie. Ot, takie tam polskie myślenie…

Dopiero przeprowadzka na drugi koniec świata zmieniła moje podejście. Chętnie podpowiadam, doradzam i publikuję swoje spostrzeżenia na blogu. Życzę wszystkim odwagi. Obyście nie musieli – tak jak ja – przeprowadzać się za ocean, aby zrozumieć swoją wartość…

Previous
Jak to jest obudzić się memem [TYGODNIK]
Przeczytaj to, jeśli wstydzisz się dzielić wiedzą, chociaż wiesz coś cennego