Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Proszę tylko nie osądzać skakania po dachach na obcasach, sama wiem, że to głupie! Ale te kozaki nie są bardzo wysokie a dachy term stabilne. 
#Gruzja jest niesamowita, #tbilisi jak wyjęte z jakiejś bajki. Nowoczesność miesza się z ruinami, z jednej strony wyluzowani hipsterzy w industrialnych przestrzeniach, z drugiej pobożni młodzi ludzie robiący znak krzyża przed każdym kościołem. Mityczna #kolchida zachwyca detalami, kontrastami, różnorodnością i pysznym jedzeniem. 
Ja szanuję też za to, że Gruzini totalnie potrafią w Cross selling i upselling. I wszyscy zawsze zadowoleni.
Fajnie tu, codziennie zachwyca mnie coś innego! 
#georgia #georgiatravel #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #girlswhotravel 
Zdj: @troyann

Proszę tylko nie osądzać skakania...

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie, przełamać przeestetyzowany świat.  Dziś jest ten dzień ;)
Lubię sobie też narzucić jakiś motyw przewodni podróży. W Tunezji chciałam odpocząć, żadnych innych oczekiwań. Gruzję odwiedzam naiwna jak dziecko. Chcę interpretować wszystko jako fajne, piękne i ciekawe, nie szukać złych rzeczy. Poczytać dopiero jak z podróży wrócę. Wtedy skonfrontować z tym, co widziałam.
Chociaż mamy inny sposób patrzenia na świat, szalenie spodobało mi się jak @cam_myy przygotowując się porodu wybrała sobie zasadę, że nie słucha opowieści koleżanek o ich traumach porodowych, że nie czyta złych rzeczy, same dobre relacje. 
Ileż to razy ja się naczytałam o tym jakie coś jest złe i niedobre a potem się okazało, niepotrzebnie się stresowałam i spinałam, bo to było totalnie lajtowe.
Tym razem mam ochotę widzieć wszystko przez różowe okulary. Zdejmę je w Polsce. Uszanujcie proszę mój eksperyment myślowy! „You know, it's funny... when you look at someone through rose-colored glasses, all the red flags just look like flags.”
Kto wie skąd to cytat?! ;) #gruzja #georgia #kutaisi #wakacje #worktion #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie,...

Czy na podstawie jednego miasta albo regionu mam prawo wypowiadać się na temat tego, jak odbieram dany kraj?
#Tunezja okazała się zupełnie inna na północy niż południu. Zupełnie. Ale też przecież co innego czuje turysta w Warszawie i Krakowie, nie mówiąc nawet o Tatrach czy polskiej wsi. Takiej pięknej jak Zalipie, albo tej innej - pełnej uwiązanych na łańcuchach psów o zaropiałych oczach i klientów ustawiających się rano pod sklepem by przed pracą walnąć małpkę.

Gdziekolwiek jestem w turystycznym miejscu, Freddie śpiewa w mej głowie „Is this the real life? Is this just fantasy?”. W Tunezji akurat widziałam i jedno i drugie (na zdjęciu np. „Wioska Star wars” autentyczny plan zdjęciowy, który tu został). A co widzę w innych podróżach?
Czasami więcej niż bym chciała, jak wtedy gdy przypadkiem trafiam na plażę dilerów na Karaibach.

To jeszcze przy okazji - w myśl filozofii „zacznij tu gdzie jesteś i z tym co masz” zrobiłam najbardziej low budget amatorski cosplay ever. 
Umiem też ugotować coś dla niespodziewanych gości gdy mam „światło w lodówce”. A w liceum  nie chciało mi się prowadzić zeszytu do polskiego, więc gdy musiałam przeczytać swoją wypowiedź, to tworzyłam ją na bieżąco, udając, że czytam. Nie zapomnę wzroku mojej polonistki, gdy chciała mi wpisać do zeszytu ocenę, a tam nie było nic.😂 Nigdy nikt tak płynnie nie przeszedł od chęci wstawienia piątki do jedynki. Nie pamietam to jak się skończyło :D
Nie wiem dokąd zmierza ten wpis, traktujcie to jak myślodsiewnię.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #throwbackthursday #podróżemałeiduże #podróże #wakacje #travelblogger #cosplay #lowbudgetcosplay #budgettravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #blogerka #travelgirl #matmata #starwars #rey #pustynia #sahara #tatooine #gwiezdnewojny

Czy na podstawie jednego miasta...

Przeczytaj to, jeśli wstydzisz się dzielić wiedzą, chociaż wiesz coś cennego

autor Posted on

Ktoś wydaje poradnikowego ebooka i od razu pada słynne “kim ty jesteś, żeby tego nauczać? Są zdolniejsi od ciebie”. Tymczasem eksperci nie potrafią przekazać podstawowej wiedzy amatorom, bo nie pamiętają swoich początków. Więc jak to jest? Czy musisz być ekspertem, by komuś coś doradzić?

Amatorzy, wszędzie amatorzy

Gdy zaczynałam prowadzić blogi (było ich kilka), wszystko to było…lżejsze. Bardziej swobodne. Ludzie po prostu opisywali rzeczywistość ze swojej perspektywy. Ucznia, zwykłego uczestnika koncertu, kogoś, kto właśnie wrócił z tygodniowych wakacji w Grecji i opisał co widział. A potem weszła moda na bycie ekspertem i profesjonalizację.

Nie ma absolutnie nic złego w tym, że chcesz być ekspertem i nie ma nic złego w profesjonalizacji dzieleniu się wiedzą. Internet byłby dużo smutniejszym miejscem bez takich osób jak Janina Daily czy Pieing. Ale jest w tym wszystkim także bardziej przykry aspekt. A nawet dwa.

Czy dla amatorów jest gdzieś miejsce?

Ostatnio często łapałam się na tym, że chciałabym w sumie zamieścić relację z jakiejś podróży, ale KIM JA JESTEM, by się mądrzyć. Przecież byłam na wakacjach przez tydzień.
Zazwyczaj mam ochotę napisać bardzo wiele rzeczy. Co jadłam i gdzie polecam zjeść, co widziałam, i co polecam zobaczyć, gdzie spałam i czy polecam ten nocleg.

A potem myślę sobie – no dobra, ale co mi daje prawo, do pisania o tym, gdzie warto zjeść w Barcelonie, skoro byłam tam dwa razy?
Co daje mi prawo, do zrobienia zestawienia moich ulubionych knajp na Żoliborzu, skoro mieszkam tu rok a nie odwiedziłam wszystkich? Co mi daje prawo do pisania o tanich podróżach, skoro mam dopiero 27 lat? I tak dalej…

Czasami serio nie musisz być ekspertem

Don’t get me wrong – uważam struganie eksperta gdy ma się wiedzę ledwo podstawową za bardzo słabe zagranie.
Ale gdy przełamałam się i PO ROKU pod wpływem czytelniczki która straciła kupę pieniędzy napisałam tekst o tym, jak tanio zorganizować wyjazd na Korfu, to nagle bach – okazało się, że to był bardzo potrzebny tekst, bo zaczęłam dostawać takie wiadomości:

Jak przepłacić na Korfu…

Zmieniłam więc podejście. I dałam sobie otrzeźwiającego plaska w twarz. Teraz wiem, że nie ma nic złego, w opowiadaniu o swoich amatorskich przeżyciach, o ile nie ukrywamy, że są amatorskie.

Nie mów innym jak żyć, pokaż jak żyjesz

W ogóle ja bardzo nie lubię brać odpowiedzialności za wybory innych. Dlatego nie opowiadam, co jest najlepsze w stolicy Ukrainy, tylko co warto zrobić w Kijowie według mnie. Mnie, czyli Ani, rocznik 91, która w Kijowie była raz w życiu kilka dni. Nie ukrywam tych informacji, nie nie udaję ukrainistki ani ekspertki od podróży do krajów bloku wschodniego. Opisuję swoje wrażenia. Bardzo mocno wierzę w zasadę – nie mów innym jak żyć, pokaż jak żyjesz. To moje życiowe motto. Jeśli ktoś będzie miał ochotę brać ze mnie przykład – spoko. Jeśli nie – także spoko.

Wszyscy potrzebujemy czasami wiedzy amatorskiej

Złapałam się niedawno na tym, że często sama poszukuję amatorskiej wiedzy. Czasami zamiast eksperckiej, czasami jako jej uzupełnienie. Np. gdy zastanawiałam się nad zrobieniem sobie permanentnych brwi – przeczytałam artykuły ekspertów, ale interesowały mnie też wrażenia innych dziewczyn, które po prostu taki zabieg sobie zafundowały.

Czytałam o tym, jak odbierały ból, czy są zadowolone. Oglądałam ich zdjęcia z różnych etapów gojenia się, a nie tylko śliczne “przed i po” na stronach salonów.

Czasami jak gdzieś jadę, to wolę podpatrzeć sobie pomysły na to co zobaczyć od laski, która podróżuje podobnie jak ja – raczej budżetowo, raczej na kilka dni. Cóż mi po wpisach osób, które powiedzą mi tylko tyle, że 3 dni na jakieś miasto to stanowczo za mało? I trzeba zobaczyć minimum 20 różnych rzeczy, gdy nie potrafią wskazać mi najważniejszych 5?

Czy musisz być ekspertem?
Aniamaluje i sukienka w groszki
Czerwona sukienka w kropki, (kod Q3ania15 daje 15% do końca sierpnia) podobna torebka kosz

Klątwa wiedzy, klątwa bycia ekspertem

Na to też jest piękne określenie. Klątwa wiedzy. Gdy już się czegoś nauczymy, często nie potrafimy przypomnieć sobie, jak to było tego nie umieć. I nie potrafimy tego wytłumaczyć nowicjuszom. Gdybym miała komuś teraz wytłumaczyć dzielenie pisemne z resztą, to bym się chyba popłakała, bo nie mam żadnego wyobrażenia jak to robić. Okrutnie cierpiałam, gdy musiałam odświeżyć sobie tę wiedzę na studiach i tłumaczyć to trzecioklasistom :).

Doświadczam tego też na blogu. Jestem copywriterką od kilku ładnych lat. W zasadzie to uświadomiłam sobie, że od dekady! Zaczęłam się tym parać w liceum. I kompletnie nie wiem co odpowiedzieć ludziom, którzy pytają mnie – jak zacząć?
Nie wiem. Serio nie wiem, zaczynałam dawno, w innych czasach, za inne pieniądze. Więc pytacie – ok, to gdzie szukać zleceń? I również nie wiem, bo jestem na takim etapie, że szukać ich nie muszę. Przychodzą same, przychodzą często, wiele przekazuję znajomym, którzy zajmują się tym samym.
Wtedy zazwyczaj pytający prosi, bym dała mu znać jak jakieś zlecenie wpadnie. A ja odsyłam do tekstu o tym, co sądzę o pracy po znajomości (a sądzę nie to, co właśnie pomyślałeś :)).
Bycie ekspertem to czasami przekleństwo.

Jedyne co mogłam zrobić, to napisać tekst o tym, jak ja zaczęłam zarabiać na pisaniu tekstów. Podzieliłam się tam swoją historią, swoimi doświadczeniami i to tyle. Zdecydowanie uważam, że szukający wiedzy jak zacząć, powinni zasięgnąć rady niekoniecznie eksperta i weterana. A raczej kogoś, kto jest o jeden, dwa levele wyżej. Niedawno sam przez to przechodził i ma najbardziej aktualną wiedzę o tym, jak wygląda pierwszy level.

Efekt Dunninga-Krugera, czyli gdy głupek czuje się ekspertem…

Jak mówiłam – bycie ekspertem albo ekspertką jest super i nie ma w nim niczego złego :). Chociaż wiele osób stanowczo przecenia swoje kompetencje gdy są w rzeczywistości niewielkie. Z kolei ci, którzy mają je spore, nierzadko kompletnie w nie nie wierzą:

efekt Dunninga-Krugera, czyli gdy głupi czuje się ekspertem
Efekt Krugera-Dunninga

Pewnie widziałeś już kiedyś podobny wykres? 🙂 Nie jest do końca prawdziwy, tutaj zgrabny artykuł opisujący co naprawdę badali panowie Kruger i Dunning, ale opisane zjawisko rzeczywiście istnieje i ma się całkiem dobrze.

Co tracisz gdy się boisz, co tracą inni

Myślałam ostatnio sporo nad wiadomościami od ludzi, którzy żałowali, że wcześniej nie podzieliłam się wrażeniami z Korfu. Pisali, że cenią mojego bloga za szczery przekaz i są tutaj dla moich opinii. I to, że ją zamieszczę, nie odejmuje niczego ekspertom. I wcale nie odbierają tego za aroganckie.

Piszę ten tekst z myślą, o moich koleżankach-blogerkach, albo innych znajomych, którzy mają COŚ do powiedzenia, ale nie mówią, bo myślą jak ja jeszcze kilka dni temu. Że kim ja niby jestem, że muszę się jeszcze dużo nauczyć, że to, że tamto. Pokora to piękna cecha, ale przecież możemy się czymś podzielić, w ogóle się tej pokory nie wyzbywając. Macie moje bio z boku, wiecie kim jestem, czym się zajmuję, ile mam lat, jakie wykształcenie. Że gdy piszę tekst o tym, co sądzę o biciu dzieci i klapsach , to piszę go z perspektywy pedagożki i terapeutki. Wiecie, że własnych dzieci nie mam. Nie udaję, że jest inaczej. I to jest spoko.

Nie mam już poczucia, że muszę być ekspertem od gastronomii, by powiedzieć gdzie w Warszawie jadłam swoje ulubione lody. Nie musisz być na samym szczycie, wystarczy, że jesteś o krok czy dwa kroczki dalej przed kimś, komu chcesz pomóc.
Nietzsche miał w “tako rzecze Zaratustra” (jedna z najważniejszych książek w moim życiu!) taką piękną metaforę mostu, którym powinien być człowiek, by przeszli po nim kolejni, ciut dalej. Śmiało, bądźmy przęsłami tego mostu, dzielmy się wiedzą. Bez wstydu, ale z pokorą.

Gdybym nie czuła głupich oporów, sporo osób zaoszczędziłoby pieniądze podczas wyjazdu do Grecji, bo jakoś eksperci zapominają poinformować o dodatkowym podatku turystycznym czy dziwnej sytuacji z Albanią. Zakładają, że to oczywiste, i każdy to wie.


Zmagasz się z tym, co ja? Masz cenną wiedzę, ale krępujesz się nią podzielić, bo uważasz, że wiesz za mało?

Uściski, Ania

24
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
10 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
15 Comment authors
AniamalujeTrusKafejkaCatherine CatSzyszkaInka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dorota
Gość

Amatorska czy nie, dobra rada nigdy nie jest zła 😀

pudersypki
Gość

Bardzo dobry tekst. Myślę sobie: właśnie w większości szukam odczuć, emocji innych ludzi. Wcale nie interesuje idealne zdjęcie, dobrany feed i automatyczne wręcz odpowiedzi tylko charyzma. Lubię story bo w nich właśnie ludzie są tacy naturalni ( albo właśnie dzięki story zobaczyłam jak bardzo nie są). Poza tym spoko jest mieć różne opinie, różne potrzeby, bo z tej różnorodności można czerpać najwiecej informacji. Dziękuję za ten tekst;))

Agata
Gość

Dziękuję za ten tekst! Dla mnie istotny!

Paulina
Gość

Nie pamiętam teraz, który psycholog wysnuł taką teorię, ale dzieci uczą się lepiej od dzieci, które są niedaleko ich stopnia rozwoju niż od rodziców czy innych dorosłych. Dlaczego? Bo mają do nich bliżej, ta przepaść jest mniejsza i są w stanie ją przeskoczyć. Z blogowaniem jest tak samo;) nie ma sensu patrzeć na dużych blogerów, ale zerkać na tych, którzy są trochę dalej i z ich wiedzy korzystać:) Osobiście uważam, że z tą eksperckością jest taki problem, że jednak dużo osób porusza dziedziny na których się nie zna i robi innym sieczkę z mózgu pseudocoachingowym bełkotem. Ale z drugiej strony… Czytaj więcej »

Moda
Gość

Dziękuje ci za ten wpis 😊

Archigame
Gość

Kurcze. Mnie dzielenie się wiedzą idzie cholernie ciężko. I właśnie z tego samego powodu. Pisałem ostatnio o architekturze Tokio-3 z anime Neon Genesis Evangelion. Ogólnie tekst się spodobał (bo w sumie chyba nikt o tym nie pisze), ale trafiła się osoba, która zwróciła mi uwagę, że źle opisałem konstrukcję żelbetową i niby nic takiego…, ale teraz przemyślę trzy razy zanim znowu coś napiszę. To chyba kwestia pewności siebie a gdy sięga ona dna to trudno cokolwiek zrobić. To blokada. A gdy jeszcze nie mam kierunkowego wykształcenia (rzuciłem wymarzone studia bo musiałem zarabiać na rodzine i tyle z marzeń) to już… Czytaj więcej »

ANIA
Gość

A jak dodasz do tego perfekcjonizm to małe szanse na powstanie tekstu.

Lady V. (Kasia)
Gość

Fajny, prawdziwy i mądry tekst 🙂 Ja mam tak z dzieleniem się wiedzą o pisaniu. A raczej miałam, bo to się powoli zmienia. Ilekroć chciałam, to pojawiał się jeden argument (od kogoś, a potem już nawet od siebie): co Ty możesz wiedzieć, skoro się nie wydałaś? A okazuje się, że wiem. I że mogą się znaleźć osoby, dla których idealne będą nie jakieś poradniki, tylko taka moja przetrawiona latami doświadczeń i wątpliwości wiedza. Dlatego teraz się odważyłam na wiele w tym kierunku 🙂 I dałaś mi do myślenia też z tymi relacjami z wyjazdów – szykuje się jeden u mnie,… Czytaj więcej »

Imię*
Gość

Czasem takie amatorskie porady są o wiele cenniejsze od tych eksperckich 🙂

Marta
Gość

Ja szczerze powiem, że postanowiłam się nie dzielić widzą za darmo, bo po prostu szkoda mi bardzo mojego zainwestowanego czasu i pieniędzy.
Nie będę dawała nikomu nic na tacy, czego ktoś także mi na tej przysłowiowej tacy nie dał.
Dodatkowo eksperci często spotykają się ze stadkiem “pseudoekspertów” którzy niestety uważają, że w kupie siła i często hejtują kogoś kto po prostu ma rację ale jest dla nich niewygodny.

Inka
Gość

Aniu, masz całkowitą rację. I chyba myślimy całkiem tak samo, bo czytając kolejne Twoje myśli, autentycznie miałam je tuż chwilę przed w głowie. Jako ludzie najlepiej spędza się nam czas z tymi, którzy są do nas podobni. I jak się okazuje można z całym przekonaniem podciągnąć to pod formę przekazu, rad i “mądrowania się”. Będąc zielonymi w danych kwestiach, po cóż nam wiedzieć jak radzić sobie z nimi z perspektywy znawców? Nie jesteśmy nimi. I sobie z tym tak nie damy rady lub próbując rozczarujemy się w trakcie czynności. Świat utkał zbyt dużo alf i omeg, które jak się często… Czytaj więcej »

Szyszka
Gość

Całkowicie zgadzam się z tym co piszesz. Dzisiaj okropnie trudno jest wystartować z czymś nowym, szczególnie w internecie, ponieważ wszędzie odnosi się wrażenie, że wszystko już jest, zostało stworzone i koniec. Nie ma miejsca dla początkujących. I choć jest to strasznie dołujące, to uczy pokory i wytrwałości 😀

Catherine Cat
Gość

Racja, często jest tak, że potrzebuję jakiejś prostej informacji jak coś zrobić. Jeżeli w danej dziedzinie nie mam rzadnego doświadczenia, to zaawansowana wiedza jest dla mnie bezużyteczna. Wolę, gdy jest łatwo wytłumaczone i przynajmniej mogę zrozumieć.

TrusKafejka
Gość

Miałam prawie 10 lat doświadczeń w SEO/SEM, a mimo wszystko nie uważałm się za jakiś wybitny autorytet w swojej dziedzinie. Ot, takie tam polskie myślenie…

Dopiero przeprowadzka na drugi koniec świata zmieniła moje podejście. Chętnie podpowiadam, doradzam i publikuję swoje spostrzeżenia na blogu. Życzę wszystkim odwagi. Obyście nie musieli – tak jak ja – przeprowadzać się za ocean, aby zrozumieć swoją wartość…

Previous
Jak to jest obudzić się memem [TYGODNIK]
Przeczytaj to, jeśli wstydzisz się dzielić wiedzą, chociaż wiesz coś cennego