Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Przeczytaj to, jeśli wstydzisz się dzielić wiedzą, chociaż wiesz coś cennego

autor Posted on

Ktoś wydaje poradnikowego ebooka i od razu pada słynne “kim ty jesteś, żeby tego nauczać? Są zdolniejsi od ciebie”. Tymczasem eksperci nie potrafią przekazać podstawowej wiedzy amatorom, bo nie pamiętają swoich początków. Więc jak to jest? Czy musisz być ekspertem, by komuś coś doradzić?

Amatorzy, wszędzie amatorzy

Gdy zaczynałam prowadzić blogi (było ich kilka), wszystko to było…lżejsze. Bardziej swobodne. Ludzie po prostu opisywali rzeczywistość ze swojej perspektywy. Ucznia, zwykłego uczestnika koncertu, kogoś, kto właśnie wrócił z tygodniowych wakacji w Grecji i opisał co widział. A potem weszła moda na bycie ekspertem i profesjonalizację.

Nie ma absolutnie nic złego w tym, że chcesz być ekspertem i nie ma nic złego w profesjonalizacji dzieleniu się wiedzą. Internet byłby dużo smutniejszym miejscem bez takich osób jak Janina Daily czy Pieing. Ale jest w tym wszystkim także bardziej przykry aspekt. A nawet dwa.

Czy dla amatorów jest gdzieś miejsce?

Ostatnio często łapałam się na tym, że chciałabym w sumie zamieścić relację z jakiejś podróży, ale KIM JA JESTEM, by się mądrzyć. Przecież byłam na wakacjach przez tydzień.
Zazwyczaj mam ochotę napisać bardzo wiele rzeczy. Co jadłam i gdzie polecam zjeść, co widziałam, i co polecam zobaczyć, gdzie spałam i czy polecam ten nocleg.

A potem myślę sobie – no dobra, ale co mi daje prawo, do pisania o tym, gdzie warto zjeść w Barcelonie, skoro byłam tam dwa razy?
Co daje mi prawo, do zrobienia zestawienia moich ulubionych knajp na Żoliborzu, skoro mieszkam tu rok a nie odwiedziłam wszystkich? Co mi daje prawo do pisania o tanich podróżach, skoro mam dopiero 27 lat? I tak dalej…

Czasami serio nie musisz być ekspertem

Don’t get me wrong – uważam struganie eksperta gdy ma się wiedzę ledwo podstawową za bardzo słabe zagranie.
Ale gdy przełamałam się i PO ROKU pod wpływem czytelniczki która straciła kupę pieniędzy napisałam tekst o tym, jak tanio zorganizować wyjazd na Korfu, to nagle bach – okazało się, że to był bardzo potrzebny tekst, bo zaczęłam dostawać takie wiadomości:

Jak przepłacić na Korfu…

Zmieniłam więc podejście. I dałam sobie otrzeźwiającego plaska w twarz. Teraz wiem, że nie ma nic złego, w opowiadaniu o swoich amatorskich przeżyciach, o ile nie ukrywamy, że są amatorskie.

Nie mów innym jak żyć, pokaż jak żyjesz

W ogóle ja bardzo nie lubię brać odpowiedzialności za wybory innych. Dlatego nie opowiadam, co jest najlepsze w stolicy Ukrainy, tylko co warto zrobić w Kijowie według mnie. Mnie, czyli Ani, rocznik 91, która w Kijowie była raz w życiu kilka dni. Nie ukrywam tych informacji, nie nie udaję ukrainistki ani ekspertki od podróży do krajów bloku wschodniego. Opisuję swoje wrażenia. Bardzo mocno wierzę w zasadę – nie mów innym jak żyć, pokaż jak żyjesz. To moje życiowe motto. Jeśli ktoś będzie miał ochotę brać ze mnie przykład – spoko. Jeśli nie – także spoko.

Wszyscy potrzebujemy czasami wiedzy amatorskiej

Złapałam się niedawno na tym, że często sama poszukuję amatorskiej wiedzy. Czasami zamiast eksperckiej, czasami jako jej uzupełnienie. Np. gdy zastanawiałam się nad zrobieniem sobie permanentnych brwi – przeczytałam artykuły ekspertów, ale interesowały mnie też wrażenia innych dziewczyn, które po prostu taki zabieg sobie zafundowały.

Czytałam o tym, jak odbierały ból, czy są zadowolone. Oglądałam ich zdjęcia z różnych etapów gojenia się, a nie tylko śliczne “przed i po” na stronach salonów.

Czasami jak gdzieś jadę, to wolę podpatrzeć sobie pomysły na to co zobaczyć od laski, która podróżuje podobnie jak ja – raczej budżetowo, raczej na kilka dni. Cóż mi po wpisach osób, które powiedzą mi tylko tyle, że 3 dni na jakieś miasto to stanowczo za mało? I trzeba zobaczyć minimum 20 różnych rzeczy, gdy nie potrafią wskazać mi najważniejszych 5?

Czy musisz być ekspertem?
Aniamaluje i sukienka w groszki
Czerwona sukienka w kropki, (kod Q3ania15 daje 15% do końca sierpnia) podobna torebka kosz

Klątwa wiedzy, klątwa bycia ekspertem

Na to też jest piękne określenie. Klątwa wiedzy. Gdy już się czegoś nauczymy, często nie potrafimy przypomnieć sobie, jak to było tego nie umieć. I nie potrafimy tego wytłumaczyć nowicjuszom. Gdybym miała komuś teraz wytłumaczyć dzielenie pisemne z resztą, to bym się chyba popłakała, bo nie mam żadnego wyobrażenia jak to robić. Okrutnie cierpiałam, gdy musiałam odświeżyć sobie tę wiedzę na studiach i tłumaczyć to trzecioklasistom :).

Doświadczam tego też na blogu. Jestem copywriterką od kilku ładnych lat. W zasadzie to uświadomiłam sobie, że od dekady! Zaczęłam się tym parać w liceum. I kompletnie nie wiem co odpowiedzieć ludziom, którzy pytają mnie – jak zacząć?
Nie wiem. Serio nie wiem, zaczynałam dawno, w innych czasach, za inne pieniądze. Więc pytacie – ok, to gdzie szukać zleceń? I również nie wiem, bo jestem na takim etapie, że szukać ich nie muszę. Przychodzą same, przychodzą często, wiele przekazuję znajomym, którzy zajmują się tym samym.
Wtedy zazwyczaj pytający prosi, bym dała mu znać jak jakieś zlecenie wpadnie. A ja odsyłam do tekstu o tym, co sądzę o pracy po znajomości (a sądzę nie to, co właśnie pomyślałeś :)).
Bycie ekspertem to czasami przekleństwo.

Jedyne co mogłam zrobić, to napisać tekst o tym, jak ja zaczęłam zarabiać na pisaniu tekstów. Podzieliłam się tam swoją historią, swoimi doświadczeniami i to tyle. Zdecydowanie uważam, że szukający wiedzy jak zacząć, powinni zasięgnąć rady niekoniecznie eksperta i weterana. A raczej kogoś, kto jest o jeden, dwa levele wyżej. Niedawno sam przez to przechodził i ma najbardziej aktualną wiedzę o tym, jak wygląda pierwszy level.

Efekt Dunninga-Krugera, czyli gdy głupek czuje się ekspertem…

Jak mówiłam – bycie ekspertem albo ekspertką jest super i nie ma w nim niczego złego :). Chociaż wiele osób stanowczo przecenia swoje kompetencje gdy są w rzeczywistości niewielkie. Z kolei ci, którzy mają je spore, nierzadko kompletnie w nie nie wierzą:

efekt Dunninga-Krugera, czyli gdy głupi czuje się ekspertem
Efekt Krugera-Dunninga

Pewnie widziałeś już kiedyś podobny wykres? 🙂 Nie jest do końca prawdziwy, tutaj zgrabny artykuł opisujący co naprawdę badali panowie Kruger i Dunning, ale opisane zjawisko rzeczywiście istnieje i ma się całkiem dobrze.

Co tracisz gdy się boisz, co tracą inni

Myślałam ostatnio sporo nad wiadomościami od ludzi, którzy żałowali, że wcześniej nie podzieliłam się wrażeniami z Korfu. Pisali, że cenią mojego bloga za szczery przekaz i są tutaj dla moich opinii. I to, że ją zamieszczę, nie odejmuje niczego ekspertom. I wcale nie odbierają tego za aroganckie.

Piszę ten tekst z myślą, o moich koleżankach-blogerkach, albo innych znajomych, którzy mają COŚ do powiedzenia, ale nie mówią, bo myślą jak ja jeszcze kilka dni temu. Że kim ja niby jestem, że muszę się jeszcze dużo nauczyć, że to, że tamto. Pokora to piękna cecha, ale przecież możemy się czymś podzielić, w ogóle się tej pokory nie wyzbywając. Macie moje bio z boku, wiecie kim jestem, czym się zajmuję, ile mam lat, jakie wykształcenie. Że gdy piszę tekst o tym, co sądzę o biciu dzieci i klapsach , to piszę go z perspektywy pedagożki i terapeutki. Wiecie, że własnych dzieci nie mam. Nie udaję, że jest inaczej. I to jest spoko.

Nie mam już poczucia, że muszę być ekspertem od gastronomii, by powiedzieć gdzie w Warszawie jadłam swoje ulubione lody. Nie musisz być na samym szczycie, wystarczy, że jesteś o krok czy dwa kroczki dalej przed kimś, komu chcesz pomóc.
Nietzsche miał w “tako rzecze Zaratustra” (jedna z najważniejszych książek w moim życiu!) taką piękną metaforę mostu, którym powinien być człowiek, by przeszli po nim kolejni, ciut dalej. Śmiało, bądźmy przęsłami tego mostu, dzielmy się wiedzą. Bez wstydu, ale z pokorą.

Gdybym nie czuła głupich oporów, sporo osób zaoszczędziłoby pieniądze podczas wyjazdu do Grecji, bo jakoś eksperci zapominają poinformować o dodatkowym podatku turystycznym czy dziwnej sytuacji z Albanią. Zakładają, że to oczywiste, i każdy to wie.


Zmagasz się z tym, co ja? Masz cenną wiedzę, ale krępujesz się nią podzielić, bo uważasz, że wiesz za mało?

Uściski, Ania

24
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
10 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
15 Comment authors
AniamalujeTrusKafejkaCatherine CatSzyszkaInka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dorota
Gość

Amatorska czy nie, dobra rada nigdy nie jest zła 😀

pudersypki
Gość

Bardzo dobry tekst. Myślę sobie: właśnie w większości szukam odczuć, emocji innych ludzi. Wcale nie interesuje idealne zdjęcie, dobrany feed i automatyczne wręcz odpowiedzi tylko charyzma. Lubię story bo w nich właśnie ludzie są tacy naturalni ( albo właśnie dzięki story zobaczyłam jak bardzo nie są). Poza tym spoko jest mieć różne opinie, różne potrzeby, bo z tej różnorodności można czerpać najwiecej informacji. Dziękuję za ten tekst;))

Agata
Gość

Dziękuję za ten tekst! Dla mnie istotny!

Paulina
Gość

Nie pamiętam teraz, który psycholog wysnuł taką teorię, ale dzieci uczą się lepiej od dzieci, które są niedaleko ich stopnia rozwoju niż od rodziców czy innych dorosłych. Dlaczego? Bo mają do nich bliżej, ta przepaść jest mniejsza i są w stanie ją przeskoczyć. Z blogowaniem jest tak samo;) nie ma sensu patrzeć na dużych blogerów, ale zerkać na tych, którzy są trochę dalej i z ich wiedzy korzystać:) Osobiście uważam, że z tą eksperckością jest taki problem, że jednak dużo osób porusza dziedziny na których się nie zna i robi innym sieczkę z mózgu pseudocoachingowym bełkotem. Ale z drugiej strony… Czytaj więcej »

Moda
Gość

Dziękuje ci za ten wpis 😊

Archigame
Gość

Kurcze. Mnie dzielenie się wiedzą idzie cholernie ciężko. I właśnie z tego samego powodu. Pisałem ostatnio o architekturze Tokio-3 z anime Neon Genesis Evangelion. Ogólnie tekst się spodobał (bo w sumie chyba nikt o tym nie pisze), ale trafiła się osoba, która zwróciła mi uwagę, że źle opisałem konstrukcję żelbetową i niby nic takiego…, ale teraz przemyślę trzy razy zanim znowu coś napiszę. To chyba kwestia pewności siebie a gdy sięga ona dna to trudno cokolwiek zrobić. To blokada. A gdy jeszcze nie mam kierunkowego wykształcenia (rzuciłem wymarzone studia bo musiałem zarabiać na rodzine i tyle z marzeń) to już… Czytaj więcej »

ANIA
Gość

A jak dodasz do tego perfekcjonizm to małe szanse na powstanie tekstu.

Lady V. (Kasia)
Gość

Fajny, prawdziwy i mądry tekst 🙂 Ja mam tak z dzieleniem się wiedzą o pisaniu. A raczej miałam, bo to się powoli zmienia. Ilekroć chciałam, to pojawiał się jeden argument (od kogoś, a potem już nawet od siebie): co Ty możesz wiedzieć, skoro się nie wydałaś? A okazuje się, że wiem. I że mogą się znaleźć osoby, dla których idealne będą nie jakieś poradniki, tylko taka moja przetrawiona latami doświadczeń i wątpliwości wiedza. Dlatego teraz się odważyłam na wiele w tym kierunku 🙂 I dałaś mi do myślenia też z tymi relacjami z wyjazdów – szykuje się jeden u mnie,… Czytaj więcej »

Imię*
Gość

Czasem takie amatorskie porady są o wiele cenniejsze od tych eksperckich 🙂

Marta
Gość

Ja szczerze powiem, że postanowiłam się nie dzielić widzą za darmo, bo po prostu szkoda mi bardzo mojego zainwestowanego czasu i pieniędzy.
Nie będę dawała nikomu nic na tacy, czego ktoś także mi na tej przysłowiowej tacy nie dał.
Dodatkowo eksperci często spotykają się ze stadkiem “pseudoekspertów” którzy niestety uważają, że w kupie siła i często hejtują kogoś kto po prostu ma rację ale jest dla nich niewygodny.

Inka
Gość

Aniu, masz całkowitą rację. I chyba myślimy całkiem tak samo, bo czytając kolejne Twoje myśli, autentycznie miałam je tuż chwilę przed w głowie. Jako ludzie najlepiej spędza się nam czas z tymi, którzy są do nas podobni. I jak się okazuje można z całym przekonaniem podciągnąć to pod formę przekazu, rad i “mądrowania się”. Będąc zielonymi w danych kwestiach, po cóż nam wiedzieć jak radzić sobie z nimi z perspektywy znawców? Nie jesteśmy nimi. I sobie z tym tak nie damy rady lub próbując rozczarujemy się w trakcie czynności. Świat utkał zbyt dużo alf i omeg, które jak się często… Czytaj więcej »

Szyszka
Gość

Całkowicie zgadzam się z tym co piszesz. Dzisiaj okropnie trudno jest wystartować z czymś nowym, szczególnie w internecie, ponieważ wszędzie odnosi się wrażenie, że wszystko już jest, zostało stworzone i koniec. Nie ma miejsca dla początkujących. I choć jest to strasznie dołujące, to uczy pokory i wytrwałości 😀

Catherine Cat
Gość

Racja, często jest tak, że potrzebuję jakiejś prostej informacji jak coś zrobić. Jeżeli w danej dziedzinie nie mam rzadnego doświadczenia, to zaawansowana wiedza jest dla mnie bezużyteczna. Wolę, gdy jest łatwo wytłumaczone i przynajmniej mogę zrozumieć.

TrusKafejka
Gość

Miałam prawie 10 lat doświadczeń w SEO/SEM, a mimo wszystko nie uważałm się za jakiś wybitny autorytet w swojej dziedzinie. Ot, takie tam polskie myślenie…

Dopiero przeprowadzka na drugi koniec świata zmieniła moje podejście. Chętnie podpowiadam, doradzam i publikuję swoje spostrzeżenia na blogu. Życzę wszystkim odwagi. Obyście nie musieli – tak jak ja – przeprowadzać się za ocean, aby zrozumieć swoją wartość…

Previous
Jak to jest obudzić się memem [TYGODNIK]
Przeczytaj to, jeśli wstydzisz się dzielić wiedzą, chociaż wiesz coś cennego