Dziecko to nie przytulanka

Po ostatnich stories o nadwrażliwości dotykowej i problemach z integracją sensoryczną otworzyłam znowu puszkę Pandory, bo pisaliście o swoich przejściach. Ale nie tylko o tym jak bardzo nienawidzicie skarpetek albo wełny, ale też o nieprzyjemnych w dotyku ludziach, z którymi musieliście w taką interakcję wejść.
O przymusowym przytuleniu się do ciotki w poliamidowej koszuli, która wydawała się obślizgła. O całowaniu się w policzek na przywitanie z rubasznym wujkiem, siadaniu na kolanach i i innych tego typu atrakcjach. Gdy się do tego nie paliliście albo całym ciałem krzyczeliście NIE, padało słynne “cioci będzie przykro”.
Moi rodzice byli w tej kwestii w porządku, ale babcia zawsze wyskakiwała z “coś ty taka niedotykalska, wujkowi będzie przykro”.
Co to dla mnie za rodzina mąż jej siostry, śmierdzący tanimi papierosami dębowym mocnym? To jest obcy człowiek.

Poruszyłam ten temat w dość głośnym statusie dawno temu:


Dzisiaj napisałabym to zupełnie inaczej, ale ponieważ te słowa wyskoczyły z mojej bańki w inne kręgi internetu, sporo było komentarzy
“no bez przesady, to już uścisnąć siostrzeńca nie można?”
“pewnie, uczmy braku kultury, korona z głowy nie spadnie a i szacunek starszym okaże”
“te lewackie wymysły, niedługo rodzic własnego dziecka nie będzie mógł przytulić bo zaraz molestowanie”.

Trzymajmy się faktów, okej?

Moja babcia nigdy nie szanowała moich granic. Zabranie mnie na spacer podczas którego spontanicznie kupuje mi za małe czerwone lakierki (tylko przymierzysz!) a potem chowa adidasy do torebki i wracam do domu z krwawiącymi stopami? Norma. Gdy któraś z jej sióstr przyniosła mi banana to nie mogłam po prostu powiedzieć “dziękuję”, padało takie rozkazujące “no ukochaj ciocię”. A ciocia była cholernie niemiła w dotyku i czułam się jakbym ściskała się z pokrytym śluzem wielkim ślimakiem.

Odmowa? “A coś ty taka niedotykalska?! Wielkie mi halo, ktoś tu ma chimery w nosie!”.

Mam takie creepy zdjęcie jak miałam chyba z 8 lat i chodził ksiądz po kolędzie i ja na tym zdjęciu siedzę temu księdzu na kolanach (bo babcia kazała). Nic niewłaściwego się nie wydarzyło, poza moim sztucznym turbo niekomfortowym uśmiechem. Ale ja siedzę na kolanach obcemu facetowi wbrew swojej woli. To jest wystarczająco nienormalne.

Dziecko to nie przytulanka

Piszę z perspektywy osoby, która nie ściska się na przywitanie z ludźmi, których nie znam na tyle, bym czuła się z tym komfortowo. Często w jakimś gronie gdy wszyscy rozchodzą się domów i ściskają na pożegnanie, ja jako jedyna robię krok w tył i podaję rękę. Otaczam się ludźmi, którzy to akceptują i to jest wspaniałe. Wszyscy moi znajomi o tym wiedzą, czasami nawet nie muszę tej sytuacji tłumaczyć – zanim zrobi się niezręcznie, ktoś mówi “Ania nie lubi się ściskać z obcymi”.
To zresztą nie jest cała prawda. Zdarzyło mi się serdecznie uścisnąć z bezdomnym, który przez godzinę opowiadał mi i Patce historię swojego życia. Nie umiem wyjaśnić kryteriów kiedy uścisk jest dla mnie ok a kiedy nie. Jeśli na samą myśl moje ciało się spina, to dla mnie wystarczający powód. Nie muszę się zresztą nikomu tłumaczyć. Mam prawo do swoich granic.

Dziecko też ma prawo do swoich granic

Może na pewnym etapie rodzice podejmują wiele decyzji dotyczących jego ciała (aparat ortodontyczny, zgoda na jakiś zabieg) ale nic nie daje im moralnego prawa by nie respektować granic dziecka. Nie chce uścisnąć się z dziadkiem albo wujkiem? To niech się nie ściska. Proste. Serio. To dziadek jest dorosły i to dziadek musi poradzić sobie z sytuacją.

I ja wiem, że dzieci są miłe w dotyku i w ogóle cudowne i czasami to jest uczucie jak wtedy gdy widzisz małe kociątko. No aż chce się przytulić. I wiem jak trudno jest matkom, których dzieci naprężają się jak struna w reakcji na takiego przytulasa, ale trzeba to uszanować. Dziecko ma wiedzieć, że może się przytulić jeśli będzie miało potrzebę. Przecież to jest nasza egoistyczna potrzeba, którą próbujemy zaspokoić instrumentalnie traktując dziecko. To nie piesek ani przytulanka. Chociaż piesków też nie powinno się tak traktować.

W sumie to jest dobry przykład. Ludzie pytają właścicieli czy mogą pogłaskać pieska, a rodziców albo samego dziecka czy mogą je uścisnąć już nie. Daje do myślenia?

Ale ciotka się obrazi…

A niech się obraża! Każąc dziecku znieść niechcianą pieszczotę dajemy mu znak, że jego emocje i uczucia są mniej ważne od uczuć obcej baby. Bo z całym szacunkiem, ale ta ciotka którą twój trzylatek widział 3 razy w życiu jest dla niego obcą babą. Dlaczego czyjś komfort ma być ważniejszy do komfortu twojego dziecka? Jaki sygnał mu tym wysyłasz?

Warto z dzieckiem rozmawiać jaki dotyk jest okej a jaki nie. I że bez względu na wszystko (nawet jeśli to dziadek!) ma prawo powiedzieć “nie dotykaj mnie”, “nie mam ochoty”, “zostaw mnie”. “Stop, nie dotykaj mnie” . Bardzo podobał mi się na tiktoku ten trend “stop, don’t touch me there, this is my no-no square”

Nie moja estetyka, ale zrobiło zasięgi i to jest cudowne. Szkoda, że robotę za niektórych rodziców musi odwalać Justin Bieber.

Anyway, bo pewnie część myśli, że przesadzam. Dziecko nie wie co jest okej a co nie. To dorośli objaśniają mu świat i wytyczają granicę. Większość sprawców molestowania seksualnego to osoby, które ofiara zna. Ja nie insynuuję, że dziadek czy wujek mają zapędy pedofilskie. Ale chcę dać do myślenia. Jeśli nie nauczymy dwulatka, że może odsunąć twarz gdy w jego stronę zmierzają pomalowane perłową szminką usta ciotki śmierdzącej papierosami, to trudno będzie wytłumaczyć pięciolatkowi, że nikt nie ma prawa go dotykać.

A jeśli ciotka się obrazi? Niech się obraża! Powinna czuć się głupio. Powinno być jej wstyd, że chce potraktować dziecko przedmiotowo i sprawić sobie przyjemność tym głaskaniem, tuleniem czy całowaniem. Bo z całym szacunkiem, ale to jest przedmiotowe traktowanie.

Bardzo doceniam, że moi rodzice powiedzieli kiedyś do siostry mojej babci:

“Ciocia się chyba zasiedziała, pokazać drzwi, czy sama ciocia trafi?”. W ten sposób pokazujesz dziecku, że jego granice są dla ciebie ważne. Ważniejsze od komfortu innych dorosłych, nawet tych, których bardzo twoi rodzice lubią. Jeśli kiedyś syn twojego przyjaciela dotknie twoje dziecko w niewłaściwy sposób, zwiększasz szanse, że maluch od razu ci o tym powie. Jeśli nauczysz go, że komfort obcych jest ważniejszy, może zaciśnie zęby i to zniesie, a sprawca kolejnym razem poczuje się bardziej ośmielony?
A może długofalowo – chcesz wychować córkę na taką, która pod naciskiem chłopaka będzie robić rzeczy, których wcale nie chce? Bo to jest ten sam wzorzec zachowania.

I błagam, nie mów mi “ale takie jest życie, nie zawsze można robić to, co się lubi” .
Gdy ktoś narzeka na twoje dziecko mówiąc “ale uparciuch!”. “Ale wstydzioch!” to powiedz stanowczo:

Ale to ty jesteś głupio uparty, dziecko powiedziało “nie”. Uszanuj to.

I powiedz to głośno, przy dziecku. A jeśli będzie trzeba powtórzyć więcej niż dwa razy, to warto przemyśleć znajomość.

Pssst, nie wiem czy ludzie wciąż tak robią, ale dotykanie brzuszka ciężarnej bez jej zgody też jest słabe. Koleżankę pogłaskała tak obca starsza pani w kolejce sklepowej. brrr!

5 12 votes
Article Rating
Uściski, Ania
Subscribe
Powiadom o
guest
17 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Lusia
9 dni temu

Nikt mnie nigdy nie nauczył stawiania granic, musiałam całować wszystkie ciotki, wujków i całe stado innych obcych ludzi. Nie mogłam decydować o swoim ciele, zawsze było mi wmawiane, że trzeba być posłuszną. Efekt tego był taki, że niedługo później miłośnik dziecięcych pośladków miał dosłownie otwartą bramkę, mogł ze mną zrobić co chciał i wykorzystać na wszystkie możliwe sposoby, bo nie wiedziałam, że mogę odmówić. Traumę mam do dziś, nienawidzę dotyku. Gdy słyszę te wszystkie idiotyczne teksty typu “no daj cioci buziaka, bo cioci będzie przykro”, to budzi się we mnie agresja i mam ochotę trzaskać po pyskach.

Anonimka
9 dni temu

Świetny tekst o bardzo ważnej sprawie!! Mam nadzieję, że pójdzie w świat i jak najwiecej rodziców go przeczyta. Jest w nim jedno niedomówienie, w jakim kontekście Twoi rodzice powiedzieli ciotce: “Ciocia się chyba zasiedziała, pokazać drzwi, czy sama ciocia trafi?”. Piszesz, że doceniasz to, czyli czy to było w obronie Ciebie i Twoich granic? Ile miałaś lat i o co chodziło?

Weronika
9 dni temu

Może nigdy wsrod rodziny mi się to nie zdarzyło, ale strasznie nie lubiałam siadać świętemu Mikołajowi na kolanach, a zawsze w przedszkolu każde dziecko musiało siadać i było “no choć, usiądź Mikołajowi na kolankach”.

Kaśka
9 dni temu

Aniu, podpisuję się w 100% pod tym postem, szanowanie granic dziecka i jego prawa do mówienia “nie” jest bardzo ważne, niestety jeszcze mało ludzi ma tę świadomość 🙁

Nat
Nat
9 dni temu

Story of my life! Dawno o tym nie myslałam ale kazdego wujka i ciotkę musiałam przytulać na do widzenia i często do teraz cała zastygam jak ktoś spoza moich bliskich próbuje mnie przytulić.
Pamiętam że w dzieciństwie miałam codzinnie przez dobre parę lat taki koszmar że muszę iść sie przytulić do jakiegoś znajomego mamy. W pewnym momencie bałam się iść spać bo mroziło mnie na samą myśl. Dopiero teraz po latach widzę jak bardzo faktycznie to na mnie wpłynęło 😵 brrr

Nat
Nat
9 dni temu

Story of my life! Dawno o tym nie myslałam ale każdego wujka i ciotkę musiałam przytulać na do widzenia i często do teraz cała zastygam jak ktoś spoza moich bliskich próbuje mnie przytulić 🤮
Pamiętam że w dzieciństwie miałam codzinnie przez dobre parę lat taki koszmar że muszę iść sie przytulić do jakiegoś znajomego mamy. W pewnym momencie bałam się iść spać bo mroziło mnie na samą myśl. Dopiero teraz po latach widzę jak bardzo faktycznie to na mnie wpłynęło 😵 brrr

Baśka
9 dni temu

Moja przyjaciółka ma 2,5 letniego synka. Przez fakt, że się mocno przyjaźnimy jestem dla niego “ciotką”, jednak ta ciotka studiuje i z dzieckiem widzi się niezbyt często – w efekcie dziecko mnie nie pamięta, gdy się zobaczymy po dwóch miesiącach załóżmy. Zawsze przyjaciółka mu mówi, żeby się ze mną przywitał, natomiast zawsze chodzi o powiedzenie cześć (tzn od czasu gdy zaczął coś mówić 😅) lub podanie rączki, a nie całowanie na start, ale jeśli się wstydzi to nigdy nie jest do tego zmuszany. A gdy się przyzwyczai do mojej obecności to często sam łapie mnie za rękę i prowadzi do… Czytaj więcej »

Ania
9 dni temu

Mnie kiedyś (jak miałam kilkanaście lat) babcia znienacka złapała za pierś i powiedziała głośno “oo, rosną jej śliwieczki. Obok byli moi rodzice i młodszy brat, a był to taki okres dojrzewania że wstydziłam się przy nich takich kwestii. Nikt nic nie powiedział a ja jestem wku*wiona na babcie do tej pory.

Gosia
9 dni temu

Hej, dzięki, że o tym mówisz! To bardzo ważna kwestia. Pamiętam, jak ja byłam mała i jak przychodzili do rodziców goście i wszyscy mnie ściskali i całowali. Ja po tych całusach zawsze się wycierałam, a dorośli się śmiali z tego. Bardzo mało komfortowe to było. Dzięki temu ja sama też zwracam uwagę, aby nie być taką ciotką, co to wyściskuje dziecko. Moi bracia mają dzieci w rożnym wieku. Te najmłodsze głaszcze po rączce (to wydaje mi się najmniej inwazyjne) albo macham do niego, a jak dziecko już jest starsze to je po prostu pytam „czy chcesz się ze mną przytulić… Czytaj więcej »

Klaudia
9 dni temu

Też nie lubię być zmuszana. Jak mamy urodziny, to do pracy zabieramy cukierki. Ot tak, miły gest. Na starej linii każdy się chciał od razu przytulać i wg… dla mnie to bardzo niekomfortowe. Ale tak samo jak i witanie sie przez przytulanie z rodziną (np. z dziadkiem, którego zapachu nie znoszę, bo pali jak smok) itp… trzeba pokazywać granice…

Ola
Ola
8 dni temu

Genialny tekst! Sama za dziecka nie lubiłam momentu witania i żegnania, że z każdym wypada się przytulić itp. Może nie byłam do tego zmuszana, ale powtarzałam za dorosłymi. Za to jak się już oswajałam to miałam jedną osobę w rodzinie do której uwielbiałam się przytulać. Był nim mój dziadek, miał duży piwny brzuszek i uwielbiałam sie w niego tulić. Sama jestem teraz ciocią dwóch maluchów. I gdy przychodzą do mnie to zawsze kucam i czekam czy się przywitają. Oczywiście mają etapy chowania się itp. To w takie dni je zostawiam w spokoju, ale ostatnio moja bratanica ja kucłam przed nią… Czytaj więcej »

Ola
Ola
8 dni temu

Dobre porównanie z psami akurat. Niedawno adoptowałam szczeniaka, przy jego wychowaniu bardzo ważne jest zauważanie granic psa i tego jak się zachowuje. Czy podkula ogon, czy się wycofuje. To samo jest z dziećmi. Jeśli dziecko na mój widok chowa się za mamą, mówię do niego “cześć” i tyle. Nie chcę by dzieci się mnie bały, ale szanuję to, że skoro jakiś malec widzi mnie rzadko, nie musi mnie pamiętać i może być onieśmielony. Najczęściej podczas takiego spotkania dziecko się rozkręca i samo decyduje czy podejdzie do dorosłego, czy poda mu rączkę, czy się przytuli. Znam dobrze “nieprzytulaskie dzieci” które się… Czytaj więcej »

Marta
8 dni temu

Byłam bardzo nieśmiałym dzieckiem, które bało się obcych ludzi. Moi rodzice wcale w tym nie pomagali, bo gdy widziałam np. sąsiadów na klatce nie potrafiłam mówić dzień dobry, tylko spuszczałam wzrok i chowałam za rodzicami. Wtedy mój tata uwielbiał śmiać się ze mnie na głos i mówić że zachowuję się “jak dzik z lasu” przez co byłam jeszcze bardziej onieśmielona. Bardzo dużo czasu zajęło mi, żeby przemóc się w odzywaniu do obcych. Szkoda, że rodzice nie potrafili mi w tym pomóc, tylko oczekiwali, że jako 5-latka będę zachowywać się jak dorosła osoba.

Bazyliszek
8 dni temu

“A może długofalowo – chcesz wychować córkę na taką, która pod naciskiem chłopaka będzie robić rzeczy, których wcale nie chce?” – Dokładnie coś takiego mnie spotkało. Byłam nauczona, że czyjeś potrzeby są ważniejsze niż moje i nie mogę im odmawiać, zwłaszcza jeśli to bliskie osoby. Skończyło się to prawie trzyletnim molestowaniem ze strony mojego ówczesnego chłopaka, zanim ktoś mi nie powiedział, że to tak nie powinno wyglądać. Dlatego w pełni zgadzam się z Twoimi słowami.

Joanne
8 dni temu

Dwie najokropniejsze historie o przekroczeniu moich granic cielesnych jakie pamietam: jedna “dzięki” tacie, druga “dzięki” mamie. Pierwsza: ja około 4-5 lat, bawiąca się z innymi dzieciakami, dorosli siedzący sobie przy stole. Przebiegając kolo tego stołu zostałam zlapana przez któregos z kolegów taty (dla mnie obcy typ). podniosł mnie do góry, zaczął łaskotać i ze smiechem spytal mojego tatę czy moze mnie “ukarać” za to ze tak “biegam i hałasuje”. Ja-rzucam blagalne spojrzenia tavie. Tata-rozmawiając z kims innym i na pytanie odpowiada od niechcenia: a możesz!. Potem ogrom sytuacji w których rodzice dziwili się bardzo, dlaczego boje się -obcych facetow, -wysokości,… Czytaj więcej »

Żaba
3 dni temu

Nigdy nie miałam dużego problemu z witaniem się z ciociami, wujkami i dziadkami chociaż zdarzyło się że raz podpity wujek złapał mnie za piersi – miałam jakąś piżamę, wpadłam na niego przy wyjściu z łazienki skomentował że “o tu Ci się przytyło (łapiąc za brzuch) ale i tu urosło (łapiąc za pierś)”. Odtrąciłam jego ręce ale aż zbaraniałam, ja ówczesna dwudziestolatka (czy coś koło tego). Następnym razem dostałby ode mnie w pysk. Ale w związku z dziećmi mam pytanie- w jakim wieku dziecko jest na tyle świadome że rzeczywiście odtrąca kontakt a nie płacze bo ma pełną pieluchę/wziął je na… Czytaj więcej »

Previous
Domek za miastem i zmuszanie dzieci do komunii [TYGODNIK]
Dziecko to nie przytulanka

17
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x