Domek za miastem i zmuszanie dzieci do komunii [TYGODNIK]

autor Posted on

Kiedyś “tygodniki” w pewnym sensie wyznaczały mój rytm. Pamiętam jak byłam szalenie zmotywowana, by raz w tygodniu takie podsumowanie zawsze się pojawiło. Czasami w środę czy czwartek łapałam się na myśli “shit, nie zrobiłam w tym tygodniu nic poza pracą” i motywowało mnie to, by gdzieś wyjść, odpocząć, coś urozmaicić albo chociaż poeksperymentować w kuchni. Mieszkałam wtedy w Solcu Kujawskim a “duże” miasto w którym studiowałam, czyli Bydgoszcz w ogóle ze mną nie rezonowało. Potrzebowałam dodatkowej motywacji w postaci tego cyklu.
Dzisiaj bliżej mi do trzydziestki niż dwudziestki a w Warszawie ciągle coś się dzieje i mnóstwo wydarzeń jest na wyciągnięcie ręki. Tygodnik stracił jedną ze swoich funkcji a ja mam ochotę jeszcze mocniej odseparować życie prywatne od opinii, którymi się tu dzielę 🙂

O swoich wrażeniach odnośnie przeprowadzki do Warszawy nagrałam 2 lata temu film:

Wciąż jednak mam ochotę dzielić się swoimi znaleziskami, spostrzeżeniami, ciekawostkami i śmiesznostkami. Ze wstydem przyznam, że dawno nie oglądałam żadnego filmu, ale mam kilka innych polecanek 🙂

Przelatując to skrótowo: rozczarowały mnie wyniki wyborów, miałam mały “urlop”, czyli tylko 50% swoich obowiązków na głowie, ale uzyskany czas postanowiłam spędzać z przyjaciółmi, znajomymi i bliskimi. Rzadko mam okazję coś w tym klimacie wrzucić, bo rzadko jestem w gronie osób tak mocno działających w internecie jak ja. Wiecie, po twórcy internetowym ewentualna krytyka spłynie, bo się udodpornił. Raz ktoś jednak napisał niewybredny komentarz o figurze mojej koleżanki (która sama chciała się pojawić…) i nie dźwignęła tego. Dlatego jestem wierna swoim zasadom.

starałam się pamiętać o relaksie!

Piję bardzo mało alkoholu, nie jestem koneserką. Lubię białe wino, lubię wiśniowe nalewki (pijana wiśnia to poezja), smak zimnego piwa i przepyszne prosecco. Ale mam słabą głowę i zero ambicji aby trenować zwiększanie tolerancji na alkohol. Z tego typu supermocy wolałabym nie mieć wzdęć po laktozie, bo kocham śmietanę i ser! I chociaż coś we mnie umiera gdy ktoś w 2020 broni idei świadomego wypicia lampki wina w ciąży “dla krążenia”, to nie jestem fanką projektu by karać ciężarne. Dlaczego? Wytłumaczy Asia Pachla, która napisała o tym tak dobry i dosadny tekst, że nie czułam potrzeby nic dodawać. Podrzucam zatem mój stary i Asi o nowych pomysłach miłościwie nam panujących.

Więzienie za picie w ciąży to pomysł jak z BlackMirror:

Życie to nie jest gra komputerowa i to nie jest tak, że w momencie zajścia w ciążę zmienia nam się kolor kryształu nad głową (nawet nie wiem, czy wpadli już na to w „The Sims”?). Kobieta NA PEWNO nie wie o swojej ciąży przez pierwsze tygodnie, bo zwyczajnie NIE MA JAK WIEDZIEĆ. Jej ciało nie wysyła jej momentalnie żadnych sygnałów, serce nie zaczyna bić głośniej, a miesiączka nie wywiesza karteczki z napisem „wrócę za 9 miesięcy”. Pisze Asia Pachla https://joannapachla.com/ludzie/wiezienie-za-picie-w-ciazy/

z Anią,drugą Anią, menadżerem Maćkiem i na macie relaksik 🙂

Marta Hennig jest dziewczyną z którą chyba mamy wspólny jakiś fragment mózgu, bo nie pierwszy raz mogłabym podpisać się pod każdym słowem!

„Nie mam zdania” – kiedyś dla mnie fraza nie do pomyślenia, teraz – chyba jedna z najczęstszych, które wypowiadam. Nie mam zdania. Nie znam się. Nie myślałam o tym.Nie widzę już w tym nic złego, że… po prostu nie wiem. Albo nie mam zdania. Dlaczego mam na siłę opowiadać się po którejś stronie, albo wypowiadać na temat, na który nie mam żadnego pojęcia?”
Teksty Marty: Moja opinia? Nie mam zdania. I dlaczego mi z tym bardzo dobrze.

Czy ja wspominałam kiedyś, że uwielbiam Blimsien? Czasami się nie zgadzamy, ale zawsze w kulturze polemizujemy, zero negatywnych emocji, czysta dobra energia. Tym tekstem sprawiła, że kocham jej internetową działalność jeszcze bardziej:

Nie czułam opresji związanej z mainstreamowymi wyborami dotyczącymi ozdabiania mojego ciała, a profile „ciałopozytywne” zaczęły budzić moją grozę. Z jednej strony szanowałam je za normalizowanie wszystkich odcieni szarości, z drugiej płynął z nich jasny przekaz, że jeśli nie lubisz włosów na nogach i sądzisz, że to Twoja osobista preferencja, najprawdopodobniej nigdy nie uwolniłaś się z patriarchalnego kultu piękna (nawet gdy we frontowej wersji głosiły, że każdy wygląd jest ok, łatwo między wierszami wyczuć, co naprawdę uważają matki założycielki). Tyle że ja nie czułam, żeby ten kult mnie więził, a ozdabianie siebie nie było dla mnie formą walki z kompleksami, tuszowania niedoskonałości lub wciskania się w zbyt ciasne i niewygodne dla mnie normy (choć z pewnością doświadczyłam takich odczuć we wczesnej młodości, kiedy miałam ogromne problemy z cerą, a makijaż był moim kamuflażem). Malowanie się, ozdabianie biżuterią, zakładanie na siebie pięknych w moim odczuciu ubrań stało się dla mnie źródłem samokultywacji. Tekst Blismien: Moje ciało jest świątynią i puszczamy w niej disco!

czytanie w parku, ulubiona letnia rozrywka

Lubię ten rytuał, że kanapki z ogórkiem i pieprzem (albo masłem, pomidorem i cebulą), wodę w butelkę, kapelusz, krem z filtrem i kocyk pakuję do kosza piknikowego i ruszam do parku. Następnie szukam wygodnego miejsca, żebym mogła oprzeć się o drzewo, ale też opalić. Ale też postawić dobytek tak, by woda była w cieniu. A potem zatapiam się w lekturze. Uśmiecham się i mówię, że przecież nic złego się nie stało, gdy zatroskana matka krzyczy “Stasiu, nie zaczepiaj pani” a dwuletniemu Stasiowi spodobały się moje klapki z futerkiem. Czasami pogrążenie w lekturze przerywa wbiegający na mnie z impetem pies i wtedy przeprasza nie matka, a właściciel. Czasem starsza pani powie, że mam ładną sukienkę, czasem starszy pan głośno, niby do siebie rzuci “gdybym był ze 20 lat młodszy!” a ja udam, że nie usłyszałam. Lubię to wszystko. Tego Stasia co mnie zaczepia, dziewczynkę, której mama zagadała się z koleżanką i patrzy na mnie wzrokiem “ciii to sekret” gdy tylko ja jestem świadkiem jej upadku na kolana. I te wszystkie urocze pieski też lubię!
Tylko cholerne komary psują nieco zabawę. Kiedyś myślałam, że potrzebny jest własny ogród, ale park też daje radę. A Pieing napisała świetny tekst o tym, że Domek pod miastem nie równa się szczęście. Bardzo go Wam polecam, bo ja się wychowałam w domku w małym mieście i myślałam, że tego samego chcę od życia. A potem mi przeszło.

pożegnanie Karoliny i Moni przed ich wyprawą na Camino 🙂

Cisnę tu czasami po grzechach nauczycieli, ale to co wyprawia MEN coraz mocniej związuje im ręce. Uczniowie wkurzeni, rodzice mają pretensje, nauczyciele sfrustrowani… tylko kto wybiera taką władzę? Nowe priorytety MEN. Mysz się nie prześlizgnie

Porady rodziców co zrobić gdy dziecko nie chce iść do komunii też przerażają. Cały tekst do poczytania tutaj ale… auć

A co na moim blogu? Dużo!

Bardzo dużo się tego uzbierało! A jacy fajni będą ulubieńcy miesiąca! Będą przecudowne książki i inne wspaniałości, dajcie mi chwilkę.

Na pożegnanie podrzucę kilka śmiesznostek i ciekawostek:

O Amazonie mówi się różne rzeczy, ale pomysł zmiany pudełek tak, by stawały się domkami i pro zabawkami dla kotów to bajka!

Dziesięciolatek z Autyzmem i jego model Titanica z klocków lego… to robi wrażenie, dosłownie spadła mi szczęka na podłogę, bo przerastają mnie puzzle powyżej 2500 elementów a on użył 56 tysięcy klocków.

Niby zniszczone środowisko w Rumunii, a jednak zapiera dech w piersiach

a tu Ewa próbuje egzotycznych owoców:

To by było na dziś na tyle, wszystkiego dobrego!

byłam u fryzjera i na dopigmentowaniu brwi, a u góry z Karoliną

Sernik z Kasią, głosowanie odbyte, dzień po imprezie na Podkarpaciu
Ropczyce i Rzeszów, w lewym rogu z Izą 🙂
5 5 votes
Article Rating
Uściski, Ania
Subscribe
Powiadom o
guest
12 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Tova
11 dni temu

Nigdy nie zrozumiem jak religia może być ważniejsza niż uczucia własnego dziecka 😞 A jak już wypowiedzią konwencję stambulską, to dopiero będzie “hulaj dusza, piekła nie ma” 😞

Tova
11 dni temu

Nigdy nie zrozumiem jak religia może być ważniejsza niż uczucia własnego dziecka 🙁 A jak już wypowiedzią konwencję stambulską, to dopiero będzie “hulaj dusza, piekła nie ma” 🙁

Klaudia
11 dni temu

Świetny tygodnik! Znam blogi dziewczyn, które wymieniłaś, ale jeszcze nie czytałam tych wpisów. Biorę się od razu!

Agata
11 dni temu

Mi jest tak przykro jak czytam o sposobach zmuszania do komunii. Powinny byc jakieś testy psychologiczne nim ludzie poczną dzieci. Naprawdę. Czy tak trudno porozawiać z dzieckiem i zapytać dlaczego nie chce? powody muszą być ważne – dzieci też się chyba zmianiły bo przecież wcześniej to była impreza na zasadzie odbębnić kościół i PREZENTY . Przykre to wszystko naprawdę

Kinga
11 dni temu

Uwielbiam tę serię <3 i czekam na ulubieńców – dobrych książek nigdy dość 😉

Doris
10 dni temu

Tekst Marty idealnie wpisuje sie w mój swiatopoglad w ostatnim czasie. Zostawilam tam dluzszy komentarz, ale w skrocie to czuje ulge. Mialam ten sam problem z postrzeganiem swojego ciała i wiezieniem patriarchatu. A wywolaly go Twoje teksty o chodzeniu bez stanika. Zaczelam mieć kompleksy, ze nie umiem, probowalam na sile zeby sie “uwolnic”. Okazalo sie to gorszym wiezieniem, ale juz jestem madrzejsza i akceptuje to, ze nie potrafie. Moze patriarchat za mocno mi siedzi w bani, ale jest mi z tym na razie dobrze. A na komary polecam balsam waniliowy z yope. Nie przepadam za jego zapachem, ale okazal sie… Czytaj więcej »

Doris
10 dni temu

Tekst Marty idealnie wpisuje sie w mój swiatopoglad w ostatnim czasie. Zostawilam tam dluzszy komentarz, ale w skrocie to czuje ulge. Mialam ten sam problem z postrzeganiem swojego ciała i wiezieniem patriarchatu. A wywolaly go Twoje teksty o chodzeniu bez stanika. Zaczelam mieć kompleksy, ze nie umiem, probowalam na sile zeby sie “uwolnic”. Okazalo sie to gorszym wiezieniem, ale juz jestem madrzejsza i akceptuje to, ze nie potrafie. Moze patriarchat za mocno mi siedzi w bani, ale jest mi z tym na razie dobrze. A na komary polecam balsam waniliowy z yope. Nie przepadam za jego zapachem, ale okazal sie… Czytaj więcej »

Kasia
10 dni temu

Aniu czy brwi poprawiałaś również w Rzeszowie w Brow Bar? Byłam tam z Twojego polecenia i jestem bardzo zadowolona.

Gosia
10 dni temu

Kiedyś mówiło się, że ma się dzieci – dzisiaj, że się je posiada. Posiadać można rzecz, nieruchomość. Własność. Dziecko nie jest niewolnikiem – jest wolną osobą, wolnym człowiekiem. Ma uczucia, emocje, potrzeby. Jeżeli wybierze się rodzicielstwo ( a dziś powinno być wyborem, a nie koniecznością czy przeznaczeniem ) to najwarzniejsze, najcenniejsze co można komuś dać to miłość, szacunek, zainteresowanie, a kiedy przyjdzie na to czas pozwolenie na pójście własną drogą.

Monika
7 dni temu

Ajj, też uwielbiam miejskie parki, w których mogę pobyć niby obok ludzi, ale w sumie sama ze sobą. Bo co prawda ktoś przejdzie obok, czasami zagada, ale to czas dla mnie. Spędzam go, jak lubię – z książką, muzyką, patrząc przed siebie i rozmyślając.

Previous
Co z tą oceną za zeszyt?
Domek za miastem i zmuszanie dzieci do komunii [TYGODNIK]

12
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x