Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Muminki, ludzie którzy wiedzą LEPIEJ i tresowanie dzieci w Chinach [TYGODNIK]

Jeśli nie napiszę tego tekstu dzisiaj – nie napiszę już nic do końca tygodnia 🙈. W środę czeka mnie króciutki wyjazd a potem mam zaliczenie przedmiotu. Na zapas napisałam dla Was tekst konkursowy i staram się cisnąć, ale chyba nici z mojego planu. Staram się jednak dotrzymywać obietnic, zatem dzisiaj wskakuje tygodnik :).
Prawie nie mam foto-dokumentacji tego tygodnia, ale postaram się odtworzyć z pamięci.
W poniedziałek prowadziłam ostatnie zajęcia ze studentami. Znaczy – zaliczenie przedmiotu. Jest to dla mnie trudne, ponieważ muszę odrzucić na bok swoje sympatie i czasami wpisać tróję. Bardzo się cieszę, że mogłam prowadzić konwersatoria oparte na dyskusji, prowokować do stawiania sobie pytań. Jest mi tylko przykro, że raz prawie nie miałam głosu i nie mogłam fizycznie dać się z siebie 100%. Wszystko co ważne w moim życiu zaczęło się od niezgody, więc mam cichą nadzieję na to, że jakieś uczucie buntu i niezgody w kimś zasiałam. Byłabym bardziej niż szczęśliwa.
W środę pomagałam przy egzaminie. Uściślając – doglądałam czy studenci nie ściągają. To nie jest moje ulubione zajęcie, ale czasami trzeba. No a potem czekała mnie długo odwlekana rozmowa o koncepcji mojego doktoratu. Nie poruszam tych kwestii (jak i wielu innych) na blogu, ale grupa badana nie jest szczera i nie jestem w stanie dotrzeć do najważniejszych problemów. Jest to dla mnie przykre i ciężkie – włożyłam w ten temat wiele serca, ale jak śpiewa mój ukochany Freddie – Gotta leave you all behind and face the truth. Nie podołam. Zmieniłam temat na inny, bliski mi zawodowo i prywatnie i znowu potwierdza się stara prawda – lepiej od razu stawić czoła nieprzyjemnym sprawom. To co gryzło mnie od dawna wcale nie okazało się tak ciężkie. Z jednej strony jest mi żal straconego nad koncepcją czasu – z drugiej wiele mnie ten czas nauczył – o badaniach, o kwerendzie literatury, o konferencjach naukowych i o sobie samej. 
W tym miejscu dwie uwagi, te kwestie czasami wybrzmiewają na snapie i mam okazję je poruszyć:
– Na blogu mam inny styl wypowiedzi, bliski mojemu językowi codziennemu. Ważna jest dla mnie zasada KISS (Keep it simple stupid). 
– Komentarze niezgodne z moimi poglądami zostawiam na blogu na luzie,  o ile spełniają regulamin podlinkowany na dole. Mam alergię na nie da się. Nie cierpię też gdy ktoś mówi o czym ja na swoim blogu mam pisać, jak pisać, o czym nie pisać. Freddie Mercury był krytykowany za to, że nie działa na rzecz środowisk LGBT i co? I nico. 
– Ta sama zasada dotyczy linków tygodnia – podrzucam przeróżne – takie co mnie ciekawią, intrygują, prowokują do przemyśleń lub wywołują niezgodę.
No, to rzekłam :).
Pojawiłam się też  we vlogu Doroty znanej wam jako Olfaktoria. Nie miałam pojęcia, że Dorota będzie nagrywać tego dnia, ale też nie miałam nic przeciwko. Dzięki temu widzę, że chyba jednak youtube nie jest dla mnie. Od jesieni myślę o własnym kanale (głównie za Waszą sprawą i po snapkach jakie mi wysyłacie).  Jest to jednak bardzo angażujące czasowo, a ja nie wiem czy mam ten czas… 
W czwartek byłam na prezentacji Westwing . Dostałam zaproszenie na śniadanie prasowe i chociaż rzadko korzystam z takich okazji, tym razem nie mogłam sobie odmówić. Z Westwing współpracuję od dłuższego czasu – udało nam się razem zorganizować kilka fajnych konkursów a ja sama wiele u nich kupiłam. Nigdy przed Wami nie ukrywałam że organizując konkurs z bonem sama też bon dostaję, ale dla pewności – chciałabym to podkreślić raz jeszcze :). Zależy mi na otwartości i atmosferze wzajemnego zaufania.
Nie cały asortyment mi się podoba, ale to chyba lubię w tym klubie zakupowym najbardziej – różnorodność. Kupiłam tam krzesło bujane, torebki, talerze, robota kuchennego i stół kuchenny… 
Stacjonarny sklep zlokalizowany jest w warszawskiej Arkadii – podzielono go na cztery strefy i co tydzień zmienia się jedna z nich. Lubię zakupy przez internet ale jednak niektóre rzeczy warto dotknąć – w ten sposób swój bon na 200 zł wydałam na mięciutki kocyk.
Najfajniejsze było jednak poznanie osób, z którymi do tej pory kontaktowałam się wyłącznie mailowo! Ekipa Westwing jest bardzo sympatyczna.
Część zdjęć wyżej mogła wykonać Asia z bloga Ashplumplum bo zapomniała aparatu i pstrykała moim ;).
Kocham też snapy od Was! I wiadomości na instagram stories. Że robicie coś z mojego polecenia, że czytacie moją książkę… wow!
 Pamiętacie gównoburzę o to w czym chodzę na plażę? 😀 Jedna z Was skusiła się na biustonosz z aliexpress (odpowiednik mojego z romwe/shein, bo tam wyprzedały się w moment) i niestety ostrzega – największa miseczka nie zakrywa sutków 🙁 Szkoda, ale potwierdza się moja obserwacja że w różnych cenach można kupić podobny produkt o różnej jakości. Dostałam też wiadomość od kolejnej dziewczyny stawiającej wszystko na jedną kartę i takiej, która żyje po swojemu. Uwielbiam Was!
Najfajniejsze w blogowaniu jest to, że korzystacie z moich poleceń i mi o tym piszecie. Tym samym ja mam poczucie, że mogę polecać tylko rzeczy które naprawdę uważam za godne polecenia. Nie poleciłabym koleżance? Nie będzie polecenia na blogu. Koniec, kropka.
Na moim czytniku jest za to książka Natalii z Blondhaircare, ale niestety nieprędko ją skończę. Czeka mnie miesięczny wyjazd i bardzo nie chcę zabrać pracy ze sobą do Azji. Poprzednio było łatwo, bo to były święta, sylwester… teraz niestety trzeba dać z siebie 120%. Nikt nie mówił, że będzie łatwo! Na szczęście mam przed sobą cel, który mnie motywuje i środki zgromadzone w Airbnb, które mają datę ważności. Fajnie byłoby je wydać. A jeśli nie teraz, to chciałabym bardzo odwiedzić jeszcze w tym roku Lwów. 
Bardzo spodobał mi się ten napis w sklepie Westwing. Po prawej część Waszych zgłoszeń na spotkanie ze mną. Nie czekajcie do ostatniego dnia ze zgłoszeniami – już teraz wynotowałam sobie kilka osób z którymi an 100% chcę się spotkać. Jestem świadoma ograniczeń czasowych takiego spotkania, ale też nie chcę być oddaloną od czytelników blogerką. 
Byłam też u fryzjera :). Zdecydowałam się ostatecznie na Olaplex i podcięcie włosów oraz namówiłam moment.pl (sponsora całej zabawy) na konkurs dla Was – możecie wygrać bon na dwie stówki do wydania u fryzjera . Z góry przepraszam za 125 oczekujących na akceptację komentarzy, ale w tym momencie priorytetem są dla mnie zobowiązania (praca, uczelnia, praca). Że tak powiem #dorosłość.
Poza tym nie działo się nic takiego, co mogłabym pokazać lub opisać na blogu.
Teksty z tego tygodnia:

Najłatwiej jest w klubie szyderców – o tym, że jesteśmy jedną drużyną więc nie warto sobie nawzajem uprzykrzać życia

Urządzenie do depilacji twarzy za 5 zł – jak sprawdza się nitkowanie? (tak, mam wąsik, deal with it)
Ja ostatnio przypominam bukę z muminków. Szaro, w luźnych kieckach, do tego golf i grube rajstopy. Tą jedną koniecznie chcę podlinkować przed końcem zimy, bo jest cieplutka i miła, a teraz trwa promocja – kup jedną rzecz, drugą otrzymasz 90% taniej. Link do sukienki trzy podobne z Zalando (jeden, dwa, trzy)  Jeśli zaś chodzi o zegarek – otrzymałam go w prezencie, na moim instagramie znajdziecie kod zniżkowy 
Linki tygodnia:
  • Chińskie przedszkole i metody wycho… tresowania dzieci – gdybym nie miała pracy i zobowiązań, cały dzień czytałabym tego bloga!
  • A jeśli już przy Chinach – wieżowiec-las w środku miasta. Czyli sposób na produkcję tlenu.
  • No dobra, to jeszcze dwa azjatyckie linki – czytam ostatnio sporo artykułów naukowych o muko w Azji (jest tam rzadką chorobą). Bardzo chcę dociec CO TAKIEGO sprawia, że w Tajlandii czułam się jak zdrowy człowiek, a co mogę przenieść do swojego europejskiego życia. Nawilżanie powietrza – pudło. Więcej soli w diecie i powietrzu – pudło. Jestem zdeterminowana dokopać się do samego sedna. A jeśli nie, to znaleźć miejsce na ziemi w którym będę czuła się wolna. Dwa ostatnie artykuły jakie przeczytałam – muko w Chinach, muko w Malezji. W tym miejscu ogromne podziękowania dla wszystkich studentów i studentek medycyny (ok, lekarskiego) zaglądających na tego bloga. Dzięki Wam zmieniłam niesprawiedliwe i pełne żalu zdanie o lekarzach jakie kiedyś miałam. No i dziękuję za pomoc w dostępie do artykułów do których moja uczelnia nie wykupiła dostępu! Mam nadzieję że życie nie zabije w Was dzisiejszego zapału. 
  • Ostatni link związany z Azją to tajskie kosmetyki w tekście Oli. Stosuję zarówno pastę jak i ten olejek i potwierdzam! Może ktoś z Was potrafi rozszyfrować co takiego specjalnego jest w tajskim olejku do włosów? 
  • Ewa i dylematy odnośnie usuwania migdałków
Jest 23:02, ja daję sobie 15 minut na szybką akceptację komentarzy pod najnowszym tekstem a te konkursowe ogarnę przy pierwszej wolnej okazji. Buziaki!



Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
supergirl
Gość

pięknie wyglądasz w tych włosach <3

Previous
Co robić w lutym? 10 pomysłów
Muminki, ludzie którzy wiedzą LEPIEJ i tresowanie dzieci w Chinach [TYGODNIK]