Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

– Masz juz chłopaka?
– Kiedy ci się w końcu oświadczy?
– Kiedy ślub?
– Kiedy dziecko? Staracie się?
- Kiedy drugie?

Są pytania, których się po prostu nie zadaje🤫... w tym momencie słyszę głośny śmiech wszystkich moich znajomych, którym zadałam najbardziej niedyskretne pytania na świecie, ale proszę Was, przypomnijcie sobie - zanim ustaliliśmy, że jesteśmy ok z tym levelem szczerości, zapytałam „czy mogę ci zadać BARDZO osobiste pytanie?”.
No, to wyjaśnione🙈🤣
Osobiście bliskie jest mi zdanie - „nikt nie jest w stanie zranić cię, bez twojej zgody”. Jak zapytasz singielki z wyboru o to, kiedy w końcu sobie kogoś znajdzie, to jej nie dotknie, w odróżnieniu od dziewczyny, która rozpaczliwie szuka od  lat „tego jedynego”.
Nigdy nie wiemy, co przeżywa kobieta, którą pytasz „to jak, kiedy planujecie dziecko?”. Mogła niedawno poronić albo starać się bezskutecznie od kilku lat i sprawisz jej tym niepotrzebną przykrość. 
NAWET JA😂 wiem, że pewnych pytań nie zadaje się ludziom, z którymi nie jesteśmy bardzo blisko. I chciałabym, abyście zapamiętali. Ale też warto nauczyć się trochę asertywności! Nie mam problemu z rozmawianiem szczerze o pieniądzach, wyborach, traumach z dzieciństwa  z ludźmi, z którymi jestem bliżej, ale też nie mam problemu z powiedzeniem „wybacz, nie odpowiem ci na to pytanie”, „podpisałam srogie NDA, nie mogę powiedzieć”, „to moja osobista sprawa”.
Moja czytelniczka z kolei na pytanie „kiedy w końcu dziecko, wszystkie twoje koleżanki już mają” zapytała starej ciotki „kiedy w końcu twój pogrzeb? wszystkie twojego koleżanki już po”.
No tak też można, ale po co🤪
Trzymajcie się!

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #aniamaluje #szczerze_pisząc #święta

– Masz juz chłopaka? –...

Błyskawiczna pewność siebie – jak dodać sobie odwagi w kilka minut? + KONKURS

Zdaję sobie sprawę z tego, że budowanie pewności siebie to długi proces. W dodatku bez przepracowania wewnętrznych blokad – potwornie trudny. Mi w budowaniu pozytywnych nawyków pomaga prosta zasada – fake it till you make it.

Pewność siebie pomaga w życiu. Zdarzyło mi się kiedyś udzielić omyłkowo błędnej odpowiedzi na egzaminie ustnym. Myślałam o innym tekście i autorze, wymieniłam i uzasadniłam zupełnie inne rzeczy niż miałam. Dostałam pięć, a swoją pomyłkę uświadomiłam sobie dopiero wychodząc z sali, gdy koleżanka zapytała “jakie miałaś pytania?”.
Byłam pewna siebie i swojej wiedzy bo znałam teksty. Jako ciekawostkę dodam, że moje pytanie dotyczyły eugeniki a odpowiadałam z “Orientalizmu” Saida. Po pierwszych dwóch zdaniach przeszłam po prostu z jednego tekstu do drugiego. To był egzamin z wiedzy o kulturze na dziennikarstwie. Tydzień później rzuciłam ten kierunek (był moim drugim) bo nie czułam żadnego wyzwania.
Znam teorię i będąc po drugiej stronie staram się zrzucać te filtry z głowy. Ktoś ustnie zalicza materiał na którym był nieobecny ale jest niepewny siebie – troszkę się trzęsie, ucieka wzrokiem. Sam prowokuje kolejne pytania, bo sprawia wrażenie nieprzygotowanego. Wierzcie mi – widząc taką osobę, w dodatku udzielającą prawidłowych odpowiedzi zakończonych znakiem zapytania nie możesz oprzeć się pokusie sprawdzenia czy naprawdę wie, czy tylko dobrze strzela. A przecież wiem, że właśnie ta osoba może być naprawdę dobrze przygotowana.
Z drugiej strony – ktoś nieprzygotowany może przed zajęciami przeczytać tylko trzy strony długiego tekstu i sam się zgłosić z komentarzem. Potem wystarczy kilka razy poudzielać się w mniej istotnych kwestiach i wydajesz się aktywną i bardzo dobrze przygotowaną osobą. 
Rozpoznaję tych studentów z łatwości – sama taka  byłam. Przebyłam tak całą socjologię edukacji – co dwa tygodnie było kilka grubych lektur do przeczytania, a ja walczyłam wtedy o swoje zdrowie i czytałam wszystkie artykuły o oskrzelach jakie wpadły mi w ręce. Materiały na socjologię przeglądałam w autobusie, o ile znalazłam te książki w materiałach online. Czasami tylko przeglądałam te teksty tuż przed zajęciami, bo moja koleżanka Magda zawsze była przygotowana i miała je wydrukowane. Niejednokrotnie zdobywałam na takich zajęciach plusy z aktywności a Magda nie.  I z jednej strony cieszyłam się swoim plusem, a z drugiej – było mi przykro, że Magda dostanie na koniec niższą ocenę. Była o wiele bardziej przygotowana niż ja.
Gdy skończył się ten paskudny  dla mojego zdrowia czas, uzupełniłam wiedzę.

W odniesieniu do pewności siebie – fake it till you make it działa rewelacyjnie. Ludzie nie chcą dociec prawdy, a szukają jedynie potwierdzenia swoich decyzji. Gdy dziewczyn pyta dwóch koleżanek czy powinna odejść od swojego chłopaka, będzie bardziej zwracała na argumenty tej, z którą sama się zgadza. Jesteśmy bardzo przywiązani do swoich poglądów, dlatego pierwsze wrażenie jest tak bardzo ważne. Szczególnie to, które robimy w tych maleńkich ułamkach sekund. I to jest idealne pole do popisu, bo możemy w ten sposób bardzo sobie pomóc.
Co więcej – gdy inni zaczynają nas postrzegać jako osoby pewne siebie, sami się tacy stajemy :).
Zima to nie jest najlepszy dla mnie czas. Ubieram się bardzo ciepło i wyglądam raczej jak wesoła kuleczka niż pewna siebie kobieta. Ciepła czapka z pomponem albo sweter z golfem, a jak dodamy do tego moje lekkie przygarbienie (w tej pozycji nie czuję takiego bólu w płucach), to automatycznie wyglądam bardziej na kogoś, kto potrzebuje opieki niż na osobę której warto powierzyć jakieś ważne zadanie (i jeszcze za to zapłacić).
Przykro mi. Kompetencje są bardzo ważne, ale czy Ci się  to podoba czy nie – istnieją też pozamerytoryczne kryteria. Na szczęście mogą grać na Twoją korzyść :).
Moje ulubione badania w tej materii przeprowadzają Gavin Kilduff Adam Galinksy i Amy Cuddy. To o czym piszę działa dokładnie na tej samej zasadzie, co długopis włożony w usta (wzdłuż) – zmusza kąciki ust do uniesienia się, a po chwili takiego ćwiczenia czujemy się po prostu bardziej radośni. Takie badanie prowadził akurat Paul Ekman :).
No to pora na gotowe rozwiązania :)!
1. Power Pose przez dłuższą chwilę przybierasz postawę pewności siebie i… zaczynasz czuć się pewniej. Pisałam o tym osobny tekst i ta metoda naprawdę rewelacyjnie działa. W tekście podlinkowany jest wykład Amy Cuddy z dokładnym opisem tej pozycji. Czasami sama dodaję sobie w ten sposób odwagi.
2. Obcasy – zawsze czuję się pewniej gdy moje buty stukają. Mam wtedy poczucie twardego stąpania po ziemi. Może to wyda się głupie, ale naprawdę działa. Nigdy nie zapomnę jak załatwiałam sobie praktyki w jednej z podstawówek. Gdy przyszłam w sportowym obuwiu, żadne z dzieci na przerwie mnie nie zauważyło. Gdy następnego dnia wbiłam tam na obcasach, te same dzieci mówiły mi “dzień dobry”. Ale tutaj techniczna uwaga – jeśli chodzenie na obcasach sprawia Ci trudność, nie próbuj tego bo osiągniesz dokładnie odwrotny efekt.  Zobacz też – jak nauczyć się chodzić na wysokich obcasach.
3. Schludny wygląd – u mnie niestety leży po całości – moje włosy się strączkują i wymagają cięcia – ostatni raz u fryzjera byłam w czerwcu! Ale dobrze wyprasowana koszula, brak odprysków na paznokciach i zdrowe włosy też budują profesjonalny wizerunek.
Mój ostatni ulubiony sposób – szminka!
Ubranie zimą musi być cieplutkie a nawet ja, wielka fanka wysokich obcasów czasami zakładam przytulne i cieplutkie płaskie botki. Nie zamierzam walczyć z oblodzonym chodnikiem i narażać swojego życia :). Na zdjęciach mam dokładnie ten sam golf, ale zmieniam kolory ust. Zobaczcie sami jak to zmienia mój wygląd.
Zawsze bawi mnie bagatelizowanie kosmetyków i makijażu. Jako kobiety mamy potężny arsenał do wykorzystania! Na zdjęciach wyżej mam na sobie matowe pomadki GOSH  LIQUID MATTE LIPS. Do Polski po 14.02.2017 wchodzi pięć rewelacyjnych odcieni – wszystkie kupicie od lutego w  Hebe oraz drogeriach indywidualnych. Marka GOSH już drugi raz jest partnerem mojego wpisu! Poprzedni – co jeszcze powstrzymuje Cię przed pierwszym krokiem był przez Was bardzo ciepło przyjęty, co bardzo mnie cieszy. 


Miałam trochę obaw odnośnie matowych produktów. Od dawna zmagam się z problemem suchej skóry, oraz przesuszonych ust. Czasami sami zwracacie na to uwagę na snapie. Malowanie się czymś, co zostaje na zębach albo podkreśla suchość nie dodałoby mi pewności siebie ;-). Na szczęście szminki w płynie od GOSH nie przesuszają ust i są bezproblemowe w stosowaniu. Po chwili zastygają na piękny, wyrazisty mat. Są trwałe i ścierają się równomiernie i stopniowo. 
Z mojego punktu widzenia fajne jest też to, że opakowania są porządne i napisy się z nich nie ścierają. Nie jestem jakąś wielką estetką, ale wyciąganie porysowanego plastiku z kosmetyczki jest jakieś takie… mniej przyjemne. 

Odpowiedzi na wszystkie pytania znajdziecie na https://www.facebook.com/GoshCopenhagenPolska/ a swatche u Ani ze Spinki i Szpilki, która opowiedziała trochę o kobiecości i pokazała wszystkie kolory : http://spinkiiszpilki.blogspot.com/2017/02/jak-odnalezc-w-sobie-kobiecosc-konkurs.html


Dlaczego warto stawiać na usta?
W październiku pisałam Wam o potędze koloru czerwonego i dałam też znać, że poszukuję swojej idealnej czerwieni na usta. W trakcie poszukiwań zmieniłam jednak trochę kierunek i wybieram kolor pasujący do mojego humoru, nastroju i celu jaki planuję uzyskać. 
A jaki można? Przeróżny :). W różowych ustach wyglądam na bardziej łagodną i przyjazną. Ten kolor świetnie sprawdza się gdy pracuję z dziećmi. Wszelkie odcienie nude – tak samo. Wzbudzam zaufanie i buduję atmosferę otwartości. Ostatnio szczególnie upodobałam sobie mocniejsze kolory. 
Na przykład fiolet. Wszelkie wariacje na temat purpury i fioletu mają wielką moc. Nie bez powodu to kolory królewskiej władzy oraz domena duchownych (fiolet biskupi). Mówi się, że to kolor manipulacji i władzy. Zdecydowanie się z tym zgadzam! Jest w nim coś związanego z siłą i mocą. 

A tak odnośnie fake it till you make it… w jednym z odcinków mojego ukochanego serialu “The Borgias”, Cezare Borgia (syn papieża, Machiavelli wzorował się na nim pisząc dzieło Książę) przestraszył wrogie wojska sztucznymi armatami. I zrobił to skutecznie.

Nigdy nie bagatelizujcie królewskich barw ;). 

Ja z całej kolekcji szczególnie ukochałam sobie odcienie 005 Red Carpet oraz 006 Berry me. A jeszcze bardziej podobają mi się zmieszane 🙂
Najlepsze jest w nich to, że nie wysuszają ust i są bardzo trwałe, więc nie muszę co chwilę zerkać do lusterka.
Gdy masz zabiegany dzień i poprawiasz sobie humor ubierając telefon w szalony #case i nagle #jednorożec robi swoją magię 🙌 mimo ostatniego autobusu którym mogłam wracać do domu (by zdążyć z innymi planami), zdecydowałam się poświęcić dodatkowy czas studentom. #Karma zadziałała i jakimś niepojętym cudem przybiegłam na ten autobus na czas. Mam tylko nadzieję, że nikt nie ucierpiał widząc jak komicznie biegnę na obcasach 🙈. Gdybym wsiadła do busa 20 minut później, jedna z kostek domina nie mogłaby popchnąć kolejnej i wszystko by się zatrzymało 😶. A jednak warto podejmować słuszne decyzje 🙏 Psst, przypominam o akcji #zpoleceniaaniamaluje – wrzucając fotkę z tym hashtagiem i oznaczając mnie na niej masz szansę na fajne nagrody ❤️ Case z aliexpress, link będzie w tygodniku późnym wieczorem 🙂 #całeżycienastyk #unicorn #selfie #samojebka #polishgirl #polskadziewczyna #ınstagirl #lips #redlips #darklips
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania (@aniamaluje) 30 Sty, 2017 o 7:21 PST
Czuję się w tych kolorach bardziej pewna siebie i zdecydowana.  Wspomniałam o fiolecie, a jak ma się rzecz z czerwienią?
Np. tak, że uważniej słuchamy słów wypowiadanych przez kobietę o czerwonych ustach. Co więcej – według naukowców kelnerki malujące usta na czerwono otrzymują wyższe napiwki [źródło]. Więcej? Przystojni przestępcy są dwa razy częściej zwalniani warunkowo niż brzydcy [źródło]. 
Można więc burzyć się, że to niesprawiedliwe, albo zacząć wykorzystywać psychologię na własną korzyść. 
Pierwszy ułamek sekundy może zadecydować, że dostaniesz na egzaminie łatwe pytanie lub wpadniesz w oko komuś, komu chcesz w nie wpaść. Decyzja należy do Ciebie :).

Ale to nie koniec! Mam dla Was aż osiem pięknych metalowych puszek wypełnionych pomadkami w płynie po brzegi.
Każda puszka to pięć idealnie dobranych odcieni. Trwałych, dobrze napigmentowanych i porządnych. Chciałabym się z Wami nimi podzielić!

Są aż 3 zadania konkursowe do wyboru. 
3 zestawy chciałabym przekazać osobom, które w najbardziej kreatywny/interesujący sposób udzielą odpowiedzi na pytanie – co dodaje mi pewności siebie? To zadanie należy wykonać w komentarzu pod tym tekstem.

3 kolejne zestawy mam dla dziewczyn, które chciałyby przetestować te pomadki i pokazać je na swoich blogach/instagramach itp.  Jak dla mnie  te pomadki są rewelacyjne i wypadają o niebo lepiej od innych matowych, które miałam okazję testować wcześniej.  Chciałabym, aby świat się dowiedział jak świetne są to produkty, dlatego jeśli masz ochotę otrzymać pachnący nowością zestaw i pokazać ja na swoich kanałach SM – wypełnij formularz. Wybiorę 3 osoby. Pamiętaj, że to propozycja tylko dla dziewczyn które mają taką chęć, są też dwa inne zadania konkursowe.
2 zestawy można zgarnąć za repost zdjęcia na instagramie – laureatów wylosuję.
W tym celu należy wrzucić na swój publiczny profil fotkę:

oznaczyć mnie na niej i czekać na wyniki. Pamiętaj – profil musi być publiczny :).

Na wszystkie zadania macie czas do 16.02.2017 – wtedy też wybiorę laureatów.

REGULAMIN
1. Organizatorem akcji promocyjnej jest blog www.aniamaluje.com
2. Akcja trwa od: 0.02.2017 r. do 16.02.2017 r. do godziny 23.59 
3. Trzy dostępne zadania opisano na blogu www.aniamaluje.com
4. Istnieje osiem równorzędnych nagród. Jedna osoba może wygrać tylko jeden zestaw.
5. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu w ciągu 3 dni od zakończenia akcji
6. Nagrody wysyłane są tylko na terenie Polski
Akcja promocyjna nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Muminki, ludzie którzy wiedzą LEPIEJ i tresowanie dzieci w Chinach [TYGODNIK]
Błyskawiczna pewność siebie – jak dodać sobie odwagi w kilka minut? + KONKURS