- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Co jeszcze powstrzymuje Cię przed pierwszym krokiem?

Znajomi szukali kogoś do swojego zespołu i zapytali czy znam jakąś chętną do pracy, zdolną osobę. Znałam więc czym prędzej napisałam na fejsie do koleżanki i podesłałam jej wymagania. A w odpowiedzi – ale ja nie umiem obsługiwać tego programu…

Mówię – Magda, nauczysz się! Ale Magda (imię zmienione) była niewzruszona i chociaż spełniała pozostałe 11 wymagań i od dawna nie może znaleźć pracy, powiedziała twarde NIE.

Cóż, nie to nie, pytam więc znajomych czy to musi być ktoś po studiach czy może być na ostatnim roku. A oni, że nawet lepiej w sumie, bo to ZUS odpada. Piszę więc do Kingi, innej dziewczyny, którą w dodatku słabo znam, ale wiem że jest niegłupia i ambitna. Zrobiłam sobie kiedyś w głowie przy jej twarzy taki znaczek, żeby o niej pamiętać, a akurat nadarzyła się okazja.
Odpowiedź że super, ale w sumie język niemiecki to u niej bardziej średni niż zaawansowany, ale chciałaby spróbować.
Nic mi nie powiedziała, że sama nie zna tego oprogramowania.
I wiecie co zrobiła? Zainwestowała czas jaki miała (4 dni do rozmowy o pracę)  w poznanie filmików instruktażowych i przerobienie darmowych kursów. Po pracy, bo pracowała w sieciowej odzieżówce.
Okej, pracowała – końcówka czasownika zdradza zakończenie. Trochę Was okłamałam z tym programem – chodziło o znajomość systemu wordpress i obsługę sklepu internetowego pod wordpress podpiętego (dodawanie produktów i tworzenie opisów), ale brzydko wyglądało tak długie zdanie :). Spryciula wypytała mnie tylko o to i owo odnośnie potencjalnych pracodawców i poszła na rozmowę dodając sobie pewności power pose.
Godzinę później odbieram telefon (a telefony odbieram bardzo rzadko)
– Skąd ty ją wytrzasnęłaś?!
– Eeee Boże nie pamiętam, znamy się przez znajomych, a co, tak źle?
– No coś ty! Ta dziewczyna jest rewelacyjna! 
Okazało się że Kinga poszła na rozmowę i wszystko przebiegało zwyczajnie. Na pytanie o języki powiedziała, że jej niemiecki wymaga odkurzenia, ale szybko się uczy. Nikt nie spodziewał się jednak, że TAK SZYBKO. Gdy pokazali jej co konkretnie miałaby robić (między innymi tworzenie opisów produktów), zadeklarowała że potrafi. Zademonstrowała, poszło sprawnie.
– Pracowałaś już kiedyś ze sklepami internetowymi w tym programie?
– Prawdę mówiąc… zaczęłam się go uczyć 4 dni temu.
Kinga ma pracę, moi znajomi są zadowoleni a ja…
No cóż,  mi zrobiło się wstyd.

Nie za Magdę, choć pewnie pracy długo nie znajdzie. Wstyd za siebie, że wciąż nie zaczęłam się uczyć podstaw rysowania, makijażu i nie opanowałam jeszcze żonglowania trzema piłeczkami, co bardzo dobrze robi na problemy z błędnikiem. A przecież gdy byłam młodsza, miałam większy zapał. Np. wtedy gdy prowadziłam fotobloga i spodobały mi się kolaże tworzone w polyvore, ale szybko poczułam że ten serwis daje zbyt małe możliwości więc pobrałam gimpa  a potem próbną wersję photoshopa i nauczyłam się podstaw w kilka dni. 
Nie mówię, że byłam w tym dobra, ale wiedziałam co to są warstwy, jak coś wygładzić, powiększyć, zmniejszyć, usunąć tło. 
Oczywiście było to mocno niedoskonałe, co widać powyżej po krawędziach moich włosów, ale na potrzeby moich lekko surrealistycznych “sklejek” (jak mawiałam na te fotomontaże) było ok. Dzisiaj nic z tego już nie pamiętam, a szczytem moich umiejętności jest usunięcie gniazdka elektrycznego z białej ściany.
No ale poczucie wstydu poczuciem wstydu, zakopałam się w bieżących sprawach (przecież nie mam czasu, nie jestem już licealistką!) i zepchnęłam to zawstydzenie swoim lenistwem i własnymi wymówkami gdzieś głębiej.

A potem nauczyłam się na szybko obsługiwać usługę, która wylicza mi estymowany ekwiwalent reklamowy, interakcje w social media ze wskazaniem płci, wieku, tego czy były negatywne czy pozytywne i też jakoś nie bolało. Potrzebowałam to się nauczyłam.
Niedawno trafiłam na świetne wystąpienie w ramach konferencji TED – wrzuciłam je wtedy w tygodnik, ale to była forma linku, więc korzystając z okazji – trochę opowiem – Josh Kaufman, autor bestsellera i bardzo charyzmatyczny mówca został ojcem. Mała Lela trochę przewróciła jego świat i zmusiła do zmiany poglądów na to, w jaki sposób człowiek się uczy.
Otóż Josh twierdzi, że aby zdobyć w czymś podstawy – wystarczy popracować nad tym 20 godzin. 45 minut codziennie przez miesiąc (z marginesem na kilka dni lenistwa lub zapracowania). Nieźle, co?
Polecam serdecznie obejrzeć film:

Są napisy po polsku, więc żadnych wymówek, ok? 🙂

Tym samym zaczęłam niedawno przeznaczać troszkę czasu na uzupełnienie rażących braków w swojej edukacji. Patrząc na zdjęcie z jakiegoś wydarzenia stwierdziłam, że tak dłużej być nie może, bo jeśli przychodzę na ważne spotkanie i wyglądam jakbym 3 dni z rzędu piła, to coś jest nie tak. I to, że mi to nie przeszkadza to pół biedy, ale pierwsze wrażenie to kilka sekund a rozmówcy nie musi obchodzić że mam cienie pod oczami bo nawala mi wątroba. On widzi cienie i myśli, że przyszłam na spotkanie niewyspana i nie mam do niego szacunku. Więc padło na makijaż.

Nie 45 minut, nie codziennie, ale coś tam kombinowałam patrząc na youtube i nawet kilka razy ktoś pochwalił, że ładnie się pomalowałam więc jest dużo lepiej niż było tu. Co nie znaczy, że szło mi rewelacyjnie ;). Wciąż nie znalazłam jutuberki mającej taki sam kształt oka jak ja i gdy maluję tam gdzie inna ma załamanie powieki, tam ja sobie robię krzywdę. Jak w odpowiedzi na moje bolączki, kilka di temu GOSH rzucił mi wyzwanie – dostałam przesyłkę z nowościami i produktami konturowania oraz zaproszenie na webinar.

 Byłam na warsztatach GOSH podczas jednej z konferencji dla blogerów, więc filozofia marki była mi bliska. Ale do tej pory widziałam wszystko na modelce, a to nie to samo. Zdecydowałam się przyjąć rzuconą mi rękawicę, a co!
 W poniedziałek razem z Kasią z Twoje DIY uczestniczyłam w zamkniętym szkoleniu z mistrzynią makijażu Anną Muchą. I powiem tyle – wow!

Pani Ania wszystko wspaniale tłumaczy i co najważniejsze – jest możliwość zadawania pytań w czasie rzeczywistym. Czym coś zastąpić, gdzie coś zmienić. Omawiane są wszystkie kształty twarzy a jak nie wiesz który jest twój – pytasz i otrzymujesz wskazówki.  Nieźle, co? Dla mnie bomba, bo mogę na bieżąco korygować swoje błędy a jak coś mi nie wyjdzie – w czasie rzeczywistym otrzymam pomoc. Potrzeba wyłącznie komputera z internetem i chwili czasu. Wygląda to tak, że:
– w lewym górnym rogu widziałam panią Anię
– pod spodem był czat, więc mogłam wpisać pytanie i widziałam też odpowiedzi na inne
– na środku ekranu widziałam porządnie zrobioną, profesjonalną prezentację.

Jeśli ja byłam w stanie załapać podstawy – każdy da radę. Umówmy się – nie codziennie pojawia się okazja by – jakby nie patrzeć – w twoim salonie, pokoju czy kuchni pojawiła się Mistrzyni Polski i Europy w makijażu i jeszcze z anielską cierpliwością wszystko tłumaczyła.

Dlatego razem z marką GOSH chciałam zaprosić Cię serdecznie na porządną lekcję makijażu.

Webinar z konturowania twarzy odbędzie się w czwartek 15 września 2016 o godzinie 20:00. Wszystko jest za darmo, ale jak zawsze – jest haczyk.
Istnieje tylko 500 wolnych miejsc, dlatego zrób mi tę przyjemność i pojaw się w czwartek o 20:00 przed ekranem, a teraz – zanim ktoś sprzątnie ci miejsce – po prostu się zapisz. Wystarczy że pukniesz mnie w pędzel! (lub klikniesz tu):

Ponieważ atmosfera webinaru jest super, ja też wpadnę i przećwiczę wszystko raz jeszcze :).
Tak się zastanawiam – mamy XXI wiek, możliwości same pukają do naszych drzwi… dlaczego z nich nie skorzystać? Wpisałam to w internecie – 2,5 godziny lekcji makijażu z profesjonalistką to koszt 350 PLN. Webinar trwa godzinę, jest za darmo… i nie jest ostatni, bo w tym roku będzie jeszcze kilka.

To jak, wpadniesz? Czy poddajesz się, jak moja koleżanka Magda? 😉

Do zobaczenia jutro o 20:00 na webinarze! Ja wpadnę, chcę zapytać o wypełniacz zmarszczek mimicznych który mignął mi gdzieś w ofercie GOSH :)).

Tylko proszę, bez wymówek! Na wymówki reaguję brzydko. Przewiń sobie na początek tekstu to sam zobaczysz jaką paskudną minę we mnie generują więc proszę – nie rób mi tego 🙂

No i hej – nie zapomnij się zapisać tutaj – jest tylko 500 miejsc, więc zrób to TERAZ. Do zobaczenia!

Gdyby link nie działał, trzeba odblokować wyskakujące okienka albo kliknąć prawym “kopiuj adres linku” i wrzucić w przeglądarkę 🙂

AKTUALIZACJA!
Dzisiaj (28.03.2017) odbywa się kolejny Webinar. Zachęcam do zapisów

TUTAJ. Znowu za darmo 🙂


Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Czy Ukrainki rzeczywiście mają takie piękne włosy i wszędzie chodzą na szpilkach?
Co  jeszcze powstrzymuje Cię przed pierwszym krokiem?