Instagram has returned invalid data.

Jak odwrócić czyjeś zachowanie na swoją korzyść i wygrać ponad 400 zł :)

Powyższy kolaż idealnie pokazuje kolory mojej duszy. Lubię biel, zieleń i złoty brąz.  Powoli uczę się, które kolory są “moje”, chociaż jest to trudny i długi proces, bo mam w tej sferze lata zaniedbań. 
Czasami mam wrażenie, że mam tygodnie, kiedy każdy kolejny dzień jest kalką poprzedniego – robię to samo, tylko nieco zmienia się scenografia – strój, pogoda, obiady i kolacja. A potem przeglądam swój własny instagram, archiwum bloga i widzę, że jednak się trochę działo, że coś robiłam. To dobrze, bo to miejsce wciąż ma na mnie jakiś terapeutyczny wpływ.
Czasami tydzień kończy się tak jak wczoraj – potwornym bólem płuc, głowy i brzucha. Wieczorem spędzonym na – pardon my french – rzyganiu i bolesnym przypomnieniem sobie o tym, że wcale nie jest tak, że mogę wszystko. Czasami za długo jest za dobrze i zapominam, że jestem nieuleczalnie chora. Ale to, że zapominam, to jest niewyobrażalny cudowny i niesamowity postęp. Zamiast płakać i pytać dlaczego ja? niesamowicie się cieszę, że taki paskudny dzień z bezsenną nocą i walką o każdy oddech zdarza się raz, dwa razy na miesiąc….a kiedyś był moją codziennością. I byłby do dzisiaj, gdyby nie kilka męskich i trudnych decyzji, które musiałam podjąć.
Nie wiem czy wiele jest na tej planecie osób, które tak bardzo doceniają każdy przeżyty dzień.
Patrząc obiektywnie – mam dwie ręce, dwie nogi, całkiem sprawny umysł. Żyję w kraju o względnej stabilizacji – nie ma wojny, mam dach nad głową, jako-taką wolność słowa i prawo głosu. Mam za co żyć i umiem zapracować na swoje utrzymanie. Potrafię walczyć ze swoją chorobą. Codziennie wstaje słońce, mojego miasta nie pokrywa tona smogu i nie nawiedzają go trzęsienia ziemi ani fale tsunami. Pod dom nie przychodzą aligatory ani jadowite węże. Niby to nic, taka oczywistość, ale dla mnie to wszystko jest cudowne i jestem niesamowicie wdzięczna, że urodziłam się w takich a nie innych czasach  w takim a nie innym miejscu.
Kaszlący i duszący się bracia mojej babci nie mieli takiego szczęścia i pożegnali się ze światem zanim zdążyli się nim nacieszyć.
Gdy wieszałam na uczelni karteczkę z darmowymi komplementami,  czułam się jak naiwny przedszkolak, który uśmiecha się do obcych ludzi, bo jeszcze nikt nie odpowiedział mu burkliwie “na co się gapisz?!” ani “co się tak szczerzysz? wyjebać ci?”
Nie macie czasami wrażenia, że w naszym społeczeństwie trzeba się tłumaczyć z tego, że jest się szczęśliwym? A ty co dzisiaj taka radosna? Wygrałaś w lotka? Jakby bycie radosnym nie mogło być częścią naszego usposobienia, sposobu bycia. Dużo łatwiej akcpetujemy fakt, że ktoś jest nieszczęśliwy, czyniąc z tego smutną normę.
W każdym razie, gdy dzisiaj szłam złożyć pracę magisterską (wreszcie!) zerknęłam na tablicę z urwanymi wszystkimi komplementami i uśmiechnęłam się szeroko – przyczyniłam się do kolejnych dziewięciu uśmiechów u innych osób 😀 
Jeśli chcecie wydrukować podobne, to szablon i opis akcji znajdziecie tutaj : darmowe komplementy
Ja pokusiłam się o niezdrowe lody z żelkami :
Foremki były dostępne w Lidlu (klik), ale ja swoje dorwałam w Tesco.  Pycha! O daniach i deserach idealnych na upał pisałam troszkę tutaj : 

CO JEŚĆ W UPAŁ? POMYSŁY NA DANIA, PRZEKĄSKI I DESERY 😉

No właśnie, wyjdę na wielką hipokrytkę jeśli napiszę, że te lody były wyśmienite, tak samo jak drugie – jogurtowe z granatem, ale w drodze z uczelni nie mogłam oprzeć się kupnym? Już chciałam iść sobie na krushersa albo mc flurry (nie osądzajcie mnie 😀 ) ale skusiłam się na ten sorbet malinowy – przepyszny! W gazetce jest napisane, że będzie w sklepach dopiero 18.06, ale u mnie już był. Polecam! 🙂 Albo i nie, o znowu będzie na mnie 😀

 Kulinarnie oprócz rosołu, zrobiłam też domową lasagne. Wykorzystałam w tym celu maszynkę do makaronu, o której wraz z przepisem na boski domowy makaron i uzdrawiający rosół pisałam tutaj .
Zbagatelizowałam jednak kilka sygnałów od mojego ciała – moja skóra na czole znów zrobiła się sucha, włosy były całkiem zbuntowane a ja wiecznie zmęczona. Byłam pewna, że to kwestia nieregularnego rytmu dnia i niedosypiania (sesja, magisterka), ale jednak kryło się za tym coś więcej.
Banalny przykład sygnału od ciała :
Mimo olejowania, moje skórki od paznokci były ekstremalnie suche i sprawiały, że z każdym lakierem wyglądałam jak fleja.
Do tego moja twarz przybrała lekko szary kolor, taki ziemisty. Znacie jakieś osoby, które wyglądają na wiecznie “niedomyte”?  Właśnie to mam na myśli pisząc o zszarzałej cerze. Niby jestem czysta, ale coś nie gra. Może nasunąć się pytanie – jak to możliwe, że robię tyle rzeczy dla swojego zdrowia – jem w 80-90% czysto, ruszam się, gotuję zdrowotne rosoły i piję inne zioła i mikstury, a spędziłam dzień na zwijaniu się z bólu i wymiotowaniu?
Nałożyły się trzy czynniki :
– za mało czasu na regenerację (niedobór snu)
– za mało ruchu*
– leżenie plackiem
Z tym ruchem to śmieszna historia – jestem osobą dość aktywną, bardzo dużo chodzę, zazwyczaj rozciągam się, wykonuję ćwiczenia oddechowe i koniecznie mostek + przeróżne skoki, żeby wszystko ładnie odrywało mi się z oskrzeli. Jestem zaprzyjaźniona ze skakanką i hula-hoop, ale ostatnio dni były tak przeładowane, że nawet nie zauważyłam, że nic nie ćwiczę. Chcąc dać sobie jeden dzień na regenerację i poleżenie na kocu w ogródku, wskoczyłam w bikini. Przerażona zauważyłam celullit, który uaktywnia się po uszczypnięciu ud 🙂  Cóż, nic nie jest dane wiecznie, więc zrobiłam 100 przysiadów i bardzo pożałowałam tego następnego dnia :). Jakoś nie zauważyłam, że dawno nie ćwiczyłam i dorobiłam się zakwasów. Ja! Osoba, dla której miesiąc temu 100 przysiadów było jak pryszcz a ruch był codziennością.
Mam to szczęście, że kiedyś dużo ćwiczyłam i krótkie okresy zaniedbań nie zamieniają mnie w pączka, a jedynie powodują ogólne rozflaczenie. 
Finalnie dobiło mnie… odpoczywanie.
Bo odpoczywać trzeba umieć ;-). Jakoś nie pomyślałam, że skoro muszę spać niemal na siedząco (żeby się nie udusić), to leżenie plackiem przez dwie godzinki okaże się dla moich oskrzeli zabójcze. Wszystko co wyprodukowały trafiło do układu trawiennego i skutecznie wyłączyło mnie z życia na długie godziny.
Zyskałam kolejną pozycję na liście – czego unikać i porządną nauczkę.
Piszę do Was te słowa z nieznośnym bólem głowy i przewracającym się na lewą stronę żołądkiem. Mam za swoje! 🙂
Wyrosła mi sama z siebie naparstnica purpurowa (jak zgaduję), a pierwsze porzeczki zaczynają się czerwienić. Bosko! 🙂 Zastanawiam się nad zakupem wiszącej poziomki – jeśli ktoś z Was taką posiada, poproszę o informację, czy jest sens kupowania jej w połowie czerwca (chciałabym owoce w tym roku :)).
Widoczna powyżej sukienka stanie się chyba moją ulubioną. prosta, pasuje mi do wszystkiego i bardzo wygodna. Niestety strasznie ją wygniotłam, bo wcześniej byłam i na “pikniku” i na spacerze w lesie :). Sukienka dostępna jest tutaj (klik). Na modelce wygląda ładniej, bo mocniej ściągnęła pasek (ja luźno związałam go z tyłu) no i wybrałam zabudowany, spłaszczający biustonosz. Na zdjęciach widzę, że to był błąd, bo wychodzi mi bokiem (ale wstyd -.-).
Koturny pokazywałam Wam ostatnio  (klik), ale zdecydowałam się na nie znowu :). Moje pięty umierają po całkiem płaskich butach, a wysokie obcasy nie zawsze współgrają z moim trybem życia (lubię przyrodę, parki, lasy i inne podłoża nie dogadujące się ze szpilkami ;-).

Widzę, że zapomniałam o torebce. Też pokazywałam ją dość dawno :
Ale nie zaszkodzi drugi raz :). Jest to jedna z moich ulubionych torebek , pochodzi z Choies , ale niestety jest już wyprzedana. Może kiedyś wróci :).
Załatwiłam też wszystkie sprawy związane z obiegówkami, zdałam indeks…  i czuję się jak jakiś kujon 😉
Uwzględniając fakt, że wciąż pracowałam, aktywnie pisałam bloga (podwajając w ciągu roku liczbę czytelników, wow!) no i nie ozdrowiałam w cudowny sposób – wynik jest dla mnie dość ładny 🙂 Jestem z siebie dumna i polecam wszystkim bycie dumnym ze swoich wyników –  nie warto mówić udało mi się, lepiej powiedzieć zapracowałem na to. To wielka różnica, a bycie wdzięcznym za to co mamy, znakomicie wpływa na budowanie stabilnej i zdrowej samooceny. Przyjmujemy odpowiedzialność za swoje błędy i niepowodzenia, ale też cieszymy się z małych i większych sukcesów :).
A to Szaraczek :). Wraz ze swoim ulubionym, zmechaconym kocykiem. 
Tym razem chętnie sięgałam po imbirowo-pomarańczowe smoothie.  Widziałam, że padło kilka pytań o bikini, więc zaktualizowałam wpis o linki (do butelki na smoothie i bikini). Tekst znajdziecie tutaj . Uprzedzając pytania – na zdjęciu nie jestem ja 😀
Ja łapałam zaciesz z pięknego jaśminu, który wylądował potem w wazonie. Uwielbiam zapach jaśminu! *.*
Filet z kurczaka nadziany pesto z pietruszki i koperku był wyborny. Jeśli tak jak ja – często stawiacie na fileta z piersi, to obecnie jest na niego bardzo dobra promocja (klik).
Te liście pod sałatą, to liście buraczka , botwinka. Wspomaga oczyszczanie organizmu i jest bardzo smaczna :).
Polecałam też kilka ciekawych filmów :

CO WARTO OBEJRZEĆ? 6 CIEKAWYCH FILMÓW, JEDEN CIĘ ZASKOCZY 😉

I bardzo cieszę się z tego, że kilka osób zdecydowało się obejrzeć ostatni. Nie sądziłam, że komuś będzie się chciało, miłe zaskoczenie!

Kojarzycie taki stary program – twój problem, nasza głowa?
Często odzywacie się do mnie z opisem swoich trudnych sytuacji i prośbą o radę. Najbardziej wzruszył mnie chyba e-mail od dziewczyny, która chciała popełnić samobójstwo, a lektura mojego bloga sprawiła, że zmieniła zdanie. To był moment kiedy stwierdziłam, że to nie jest jakieś tam luźne hobby, ale coś, co ma sens…
Tym razem problem czytelniczki trochę mnie przerasta. Znam podobną sytuację i wiem jak się skończyła, ale jestem w swojej ocenie bardzo stronnicza. Jestem ciekawa, jaką macie opinię w temacie.

Czytelniczka (nazwijmy ją Basią) od kilku lat jest w związku (z nazwijmy go – Jarkiem). Basia i Jarek mieli trudne dzieciństwo i mieszkanku wziętym na kredyt poczuli się wreszcie wolni i szczęśliwi. Były wielkie plany, wspólna przyszłość, dzieci… ale pojawił się problem – okazało się, że Jarek w świetle prawa odpowiada za spory dług swojej beztroskiej mamy, która nigdy mu o nim nie wspomniała. Dla uproszczenia – jest to 50 tysięcy i sytuacji nie da się w żaden sposób prawnie naprostować, chociaż Jarek żadnych pieniędzy nie pożyczał. W międzyczasie mama Jarka została wyrzucona z mieszkania i trafiła do… Basi i Jarka. I chociaż było ciężko, bo Basia z Jarkiem mieli komornika na głowie, zajętą część wypłaty i hipotekę do spłaty, to starali się jak mogli, by zadłużenie spłacać i jakoś żyć. Ale mama stwierdziła, że woli leżeć plackiem przed TV i pracować nie będzie, spłacać zadłużenia też nie. Bo po co. W dodatku zrzędzi i nie pozwala Jarkowi i Basi i posiadanie własnego potomstwa (bo to dużo kosztuje).
Basia i Jarek urabiają się po łokcie (jeśli nie po pachy), mama leży i pachnie a sytuacja jest ciężka.
Co zrobilibyście w takiej sytuacji?
Jestem ciekawa waszych opinii, może macie własne podobne doświadczenia albo wniesiecie świeże spojrzenie na sprawę?

Byłabym bardzo wdzięczna!

Na innych blogach…
cóż, będę szczera – nie miałam kiedy ich czytać!
Z tego co zdążyłam to wpadły mi w oko teksty i blogi :

  • Kulinarny blog Jaglowskiej (klik) – jestem jedną z osób, które wielokrotnie namawiały ją na instagramie na założenia bloga. Serdecznie polecam, bo aż ślinka cieknie, a wiele przepisów jest bardzo zdrowych, np. jestem pewna, że spróbuję burgerów soczewicowo-batatowych, bo wyglądają obłędnie. Ostrzegam – przepadniecie!
  • Flow mummy i tekst o pytaniach, na które będzie musiała odpowiedzieć każda matka (klik) – dawno nic mnie tak nie rozbawiło! 🙂
  • Przepiękny polski blog modowy http://aim-style.blogspot.com/
  • Dagmara i tekst : jak odwrócić czyjeś przekorne zachowanie na swoją korzyść?
  • No i polecane, boskie lody malinowe (klik)
  • Promocja -40% na kosmetyki do makijażu (klik)
Kulturalnie nie miałam czasu na …nic. Ale bardzo spodobała mi się kampania Nivea :

Nie wiem czemu ma tak mało odsłon, ale jest świetnie zrealizowana. Ja co prawda wciąż pozostaję wierna ochronie skóry dzięki suplementacji witaminy D, ale chylę czoła przed pomysłodawcą kampanii.

Mam też dla Was konkurs – można wygrać bon na 120$ do wykorzystania na ubrania w sklepie She In (dawniej She inside).
Co trzeba zrobić :
1) Zarejestruj się na Shein. http://goo.gl/8KDmXH
2) Polub ich fanpage https://goo.gl/PFA5Od
3) Polub mój fanpage : https://www.facebook.com/Aniamaluje?ref=tn_tnmn
4) Zostaw w komentarzu adres e-mail, z którego dokonałeś rejestracji 🙂

Konkurs trwa do 29 czerwca (data mojej obrony :D) a wybrany zostanie jeden zwycięzca 🙂 Od soboty na blogu jest jeszcze jeden konkurs (klik), a nagrody z konkursu Colgate roześlę pod koniec tygodnia. 

Serdecznie zapraszam też na mój instagram : https://instagram.com/aniamaluje/
I chociaż tonę w zagadnieniach na egzamin dyplomowy, to obiecuję, że będę już lepszą blogerką i postaram się pisać bardziej regularnie. Zachęcam do udziału w konkursie, ponowiam pytanie o wiszące poziomki i prośbę o wypowiedź w kwestii Basi i Jarka.
Uściski!

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Sukienka ciążowa i nie najlepsze dni + wygraj ubrania :)
Jak odwrócić czyjeś zachowanie na swoją korzyść i wygrać ponad 400 zł :)