Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Proszę tylko nie osądzać skakania po dachach na obcasach, sama wiem, że to głupie! Ale te kozaki nie są bardzo wysokie a dachy term stabilne. 
#Gruzja jest niesamowita, #tbilisi jak wyjęte z jakiejś bajki. Nowoczesność miesza się z ruinami, z jednej strony wyluzowani hipsterzy w industrialnych przestrzeniach, z drugiej pobożni młodzi ludzie robiący znak krzyża przed każdym kościołem. Mityczna #kolchida zachwyca detalami, kontrastami, różnorodnością i pysznym jedzeniem. 
Ja szanuję też za to, że Gruzini totalnie potrafią w Cross selling i upselling. I wszyscy zawsze zadowoleni.
Fajnie tu, codziennie zachwyca mnie coś innego! 
#georgia #georgiatravel #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #girlswhotravel 
Zdj: @troyann

Proszę tylko nie osądzać skakania...

Jak odwrócić czyjeś zachowanie na swoją korzyść i wygrać ponad 400 zł :)

Powyższy kolaż idealnie pokazuje kolory mojej duszy. Lubię biel, zieleń i złoty brąz.  Powoli uczę się, które kolory są “moje”, chociaż jest to trudny i długi proces, bo mam w tej sferze lata zaniedbań. 
Czasami mam wrażenie, że mam tygodnie, kiedy każdy kolejny dzień jest kalką poprzedniego – robię to samo, tylko nieco zmienia się scenografia – strój, pogoda, obiady i kolacja. A potem przeglądam swój własny instagram, archiwum bloga i widzę, że jednak się trochę działo, że coś robiłam. To dobrze, bo to miejsce wciąż ma na mnie jakiś terapeutyczny wpływ.
Czasami tydzień kończy się tak jak wczoraj – potwornym bólem płuc, głowy i brzucha. Wieczorem spędzonym na – pardon my french – rzyganiu i bolesnym przypomnieniem sobie o tym, że wcale nie jest tak, że mogę wszystko. Czasami za długo jest za dobrze i zapominam, że jestem nieuleczalnie chora. Ale to, że zapominam, to jest niewyobrażalny cudowny i niesamowity postęp. Zamiast płakać i pytać dlaczego ja? niesamowicie się cieszę, że taki paskudny dzień z bezsenną nocą i walką o każdy oddech zdarza się raz, dwa razy na miesiąc….a kiedyś był moją codziennością. I byłby do dzisiaj, gdyby nie kilka męskich i trudnych decyzji, które musiałam podjąć.
Nie wiem czy wiele jest na tej planecie osób, które tak bardzo doceniają każdy przeżyty dzień.
Patrząc obiektywnie – mam dwie ręce, dwie nogi, całkiem sprawny umysł. Żyję w kraju o względnej stabilizacji – nie ma wojny, mam dach nad głową, jako-taką wolność słowa i prawo głosu. Mam za co żyć i umiem zapracować na swoje utrzymanie. Potrafię walczyć ze swoją chorobą. Codziennie wstaje słońce, mojego miasta nie pokrywa tona smogu i nie nawiedzają go trzęsienia ziemi ani fale tsunami. Pod dom nie przychodzą aligatory ani jadowite węże. Niby to nic, taka oczywistość, ale dla mnie to wszystko jest cudowne i jestem niesamowicie wdzięczna, że urodziłam się w takich a nie innych czasach  w takim a nie innym miejscu.
Kaszlący i duszący się bracia mojej babci nie mieli takiego szczęścia i pożegnali się ze światem zanim zdążyli się nim nacieszyć.
Gdy wieszałam na uczelni karteczkę z darmowymi komplementami,  czułam się jak naiwny przedszkolak, który uśmiecha się do obcych ludzi, bo jeszcze nikt nie odpowiedział mu burkliwie “na co się gapisz?!” ani “co się tak szczerzysz? wyjebać ci?”
Nie macie czasami wrażenia, że w naszym społeczeństwie trzeba się tłumaczyć z tego, że jest się szczęśliwym? A ty co dzisiaj taka radosna? Wygrałaś w lotka? Jakby bycie radosnym nie mogło być częścią naszego usposobienia, sposobu bycia. Dużo łatwiej akcpetujemy fakt, że ktoś jest nieszczęśliwy, czyniąc z tego smutną normę.
W każdym razie, gdy dzisiaj szłam złożyć pracę magisterską (wreszcie!) zerknęłam na tablicę z urwanymi wszystkimi komplementami i uśmiechnęłam się szeroko – przyczyniłam się do kolejnych dziewięciu uśmiechów u innych osób 😀 
Jeśli chcecie wydrukować podobne, to szablon i opis akcji znajdziecie tutaj : darmowe komplementy
Ja pokusiłam się o niezdrowe lody z żelkami :
Foremki były dostępne w Lidlu (klik), ale ja swoje dorwałam w Tesco.  Pycha! O daniach i deserach idealnych na upał pisałam troszkę tutaj : 

CO JEŚĆ W UPAŁ? POMYSŁY NA DANIA, PRZEKĄSKI I DESERY 😉

No właśnie, wyjdę na wielką hipokrytkę jeśli napiszę, że te lody były wyśmienite, tak samo jak drugie – jogurtowe z granatem, ale w drodze z uczelni nie mogłam oprzeć się kupnym? Już chciałam iść sobie na krushersa albo mc flurry (nie osądzajcie mnie 😀 ) ale skusiłam się na ten sorbet malinowy – przepyszny! W gazetce jest napisane, że będzie w sklepach dopiero 18.06, ale u mnie już był. Polecam! 🙂 Albo i nie, o znowu będzie na mnie 😀

 Kulinarnie oprócz rosołu, zrobiłam też domową lasagne. Wykorzystałam w tym celu maszynkę do makaronu, o której wraz z przepisem na boski domowy makaron i uzdrawiający rosół pisałam tutaj .
Zbagatelizowałam jednak kilka sygnałów od mojego ciała – moja skóra na czole znów zrobiła się sucha, włosy były całkiem zbuntowane a ja wiecznie zmęczona. Byłam pewna, że to kwestia nieregularnego rytmu dnia i niedosypiania (sesja, magisterka), ale jednak kryło się za tym coś więcej.
Banalny przykład sygnału od ciała :
Mimo olejowania, moje skórki od paznokci były ekstremalnie suche i sprawiały, że z każdym lakierem wyglądałam jak fleja.
Do tego moja twarz przybrała lekko szary kolor, taki ziemisty. Znacie jakieś osoby, które wyglądają na wiecznie “niedomyte”?  Właśnie to mam na myśli pisząc o zszarzałej cerze. Niby jestem czysta, ale coś nie gra. Może nasunąć się pytanie – jak to możliwe, że robię tyle rzeczy dla swojego zdrowia – jem w 80-90% czysto, ruszam się, gotuję zdrowotne rosoły i piję inne zioła i mikstury, a spędziłam dzień na zwijaniu się z bólu i wymiotowaniu?
Nałożyły się trzy czynniki :
– za mało czasu na regenerację (niedobór snu)
– za mało ruchu*
– leżenie plackiem
Z tym ruchem to śmieszna historia – jestem osobą dość aktywną, bardzo dużo chodzę, zazwyczaj rozciągam się, wykonuję ćwiczenia oddechowe i koniecznie mostek + przeróżne skoki, żeby wszystko ładnie odrywało mi się z oskrzeli. Jestem zaprzyjaźniona ze skakanką i hula-hoop, ale ostatnio dni były tak przeładowane, że nawet nie zauważyłam, że nic nie ćwiczę. Chcąc dać sobie jeden dzień na regenerację i poleżenie na kocu w ogródku, wskoczyłam w bikini. Przerażona zauważyłam celullit, który uaktywnia się po uszczypnięciu ud 🙂  Cóż, nic nie jest dane wiecznie, więc zrobiłam 100 przysiadów i bardzo pożałowałam tego następnego dnia :). Jakoś nie zauważyłam, że dawno nie ćwiczyłam i dorobiłam się zakwasów. Ja! Osoba, dla której miesiąc temu 100 przysiadów było jak pryszcz a ruch był codziennością.
Mam to szczęście, że kiedyś dużo ćwiczyłam i krótkie okresy zaniedbań nie zamieniają mnie w pączka, a jedynie powodują ogólne rozflaczenie. 
Finalnie dobiło mnie… odpoczywanie.
Bo odpoczywać trzeba umieć ;-). Jakoś nie pomyślałam, że skoro muszę spać niemal na siedząco (żeby się nie udusić), to leżenie plackiem przez dwie godzinki okaże się dla moich oskrzeli zabójcze. Wszystko co wyprodukowały trafiło do układu trawiennego i skutecznie wyłączyło mnie z życia na długie godziny.
Zyskałam kolejną pozycję na liście – czego unikać i porządną nauczkę.
Piszę do Was te słowa z nieznośnym bólem głowy i przewracającym się na lewą stronę żołądkiem. Mam za swoje! 🙂
Wyrosła mi sama z siebie naparstnica purpurowa (jak zgaduję), a pierwsze porzeczki zaczynają się czerwienić. Bosko! 🙂 Zastanawiam się nad zakupem wiszącej poziomki – jeśli ktoś z Was taką posiada, poproszę o informację, czy jest sens kupowania jej w połowie czerwca (chciałabym owoce w tym roku :)).
Widoczna powyżej sukienka stanie się chyba moją ulubioną. prosta, pasuje mi do wszystkiego i bardzo wygodna. Niestety strasznie ją wygniotłam, bo wcześniej byłam i na “pikniku” i na spacerze w lesie :). Sukienka dostępna jest tutaj (klik). Na modelce wygląda ładniej, bo mocniej ściągnęła pasek (ja luźno związałam go z tyłu) no i wybrałam zabudowany, spłaszczający biustonosz. Na zdjęciach widzę, że to był błąd, bo wychodzi mi bokiem (ale wstyd -.-).
Koturny pokazywałam Wam ostatnio  (klik), ale zdecydowałam się na nie znowu :). Moje pięty umierają po całkiem płaskich butach, a wysokie obcasy nie zawsze współgrają z moim trybem życia (lubię przyrodę, parki, lasy i inne podłoża nie dogadujące się ze szpilkami ;-).

Widzę, że zapomniałam o torebce. Też pokazywałam ją dość dawno :
Ale nie zaszkodzi drugi raz :). Jest to jedna z moich ulubionych torebek , pochodzi z Choies , ale niestety jest już wyprzedana. Może kiedyś wróci :).
Załatwiłam też wszystkie sprawy związane z obiegówkami, zdałam indeks…  i czuję się jak jakiś kujon 😉
Uwzględniając fakt, że wciąż pracowałam, aktywnie pisałam bloga (podwajając w ciągu roku liczbę czytelników, wow!) no i nie ozdrowiałam w cudowny sposób – wynik jest dla mnie dość ładny 🙂 Jestem z siebie dumna i polecam wszystkim bycie dumnym ze swoich wyników –  nie warto mówić udało mi się, lepiej powiedzieć zapracowałem na to. To wielka różnica, a bycie wdzięcznym za to co mamy, znakomicie wpływa na budowanie stabilnej i zdrowej samooceny. Przyjmujemy odpowiedzialność za swoje błędy i niepowodzenia, ale też cieszymy się z małych i większych sukcesów :).
A to Szaraczek :). Wraz ze swoim ulubionym, zmechaconym kocykiem. 
Tym razem chętnie sięgałam po imbirowo-pomarańczowe smoothie.  Widziałam, że padło kilka pytań o bikini, więc zaktualizowałam wpis o linki (do butelki na smoothie i bikini). Tekst znajdziecie tutaj . Uprzedzając pytania – na zdjęciu nie jestem ja 😀
Ja łapałam zaciesz z pięknego jaśminu, który wylądował potem w wazonie. Uwielbiam zapach jaśminu! *.*
Filet z kurczaka nadziany pesto z pietruszki i koperku był wyborny. Jeśli tak jak ja – często stawiacie na fileta z piersi, to obecnie jest na niego bardzo dobra promocja (klik).
Te liście pod sałatą, to liście buraczka , botwinka. Wspomaga oczyszczanie organizmu i jest bardzo smaczna :).
Polecałam też kilka ciekawych filmów :

CO WARTO OBEJRZEĆ? 6 CIEKAWYCH FILMÓW, JEDEN CIĘ ZASKOCZY 😉

I bardzo cieszę się z tego, że kilka osób zdecydowało się obejrzeć ostatni. Nie sądziłam, że komuś będzie się chciało, miłe zaskoczenie!

Kojarzycie taki stary program – twój problem, nasza głowa?
Często odzywacie się do mnie z opisem swoich trudnych sytuacji i prośbą o radę. Najbardziej wzruszył mnie chyba e-mail od dziewczyny, która chciała popełnić samobójstwo, a lektura mojego bloga sprawiła, że zmieniła zdanie. To był moment kiedy stwierdziłam, że to nie jest jakieś tam luźne hobby, ale coś, co ma sens…
Tym razem problem czytelniczki trochę mnie przerasta. Znam podobną sytuację i wiem jak się skończyła, ale jestem w swojej ocenie bardzo stronnicza. Jestem ciekawa, jaką macie opinię w temacie.

Czytelniczka (nazwijmy ją Basią) od kilku lat jest w związku (z nazwijmy go – Jarkiem). Basia i Jarek mieli trudne dzieciństwo i mieszkanku wziętym na kredyt poczuli się wreszcie wolni i szczęśliwi. Były wielkie plany, wspólna przyszłość, dzieci… ale pojawił się problem – okazało się, że Jarek w świetle prawa odpowiada za spory dług swojej beztroskiej mamy, która nigdy mu o nim nie wspomniała. Dla uproszczenia – jest to 50 tysięcy i sytuacji nie da się w żaden sposób prawnie naprostować, chociaż Jarek żadnych pieniędzy nie pożyczał. W międzyczasie mama Jarka została wyrzucona z mieszkania i trafiła do… Basi i Jarka. I chociaż było ciężko, bo Basia z Jarkiem mieli komornika na głowie, zajętą część wypłaty i hipotekę do spłaty, to starali się jak mogli, by zadłużenie spłacać i jakoś żyć. Ale mama stwierdziła, że woli leżeć plackiem przed TV i pracować nie będzie, spłacać zadłużenia też nie. Bo po co. W dodatku zrzędzi i nie pozwala Jarkowi i Basi i posiadanie własnego potomstwa (bo to dużo kosztuje).
Basia i Jarek urabiają się po łokcie (jeśli nie po pachy), mama leży i pachnie a sytuacja jest ciężka.
Co zrobilibyście w takiej sytuacji?
Jestem ciekawa waszych opinii, może macie własne podobne doświadczenia albo wniesiecie świeże spojrzenie na sprawę?

Byłabym bardzo wdzięczna!

Na innych blogach…
cóż, będę szczera – nie miałam kiedy ich czytać!
Z tego co zdążyłam to wpadły mi w oko teksty i blogi :

  • Kulinarny blog Jaglowskiej (klik) – jestem jedną z osób, które wielokrotnie namawiały ją na instagramie na założenia bloga. Serdecznie polecam, bo aż ślinka cieknie, a wiele przepisów jest bardzo zdrowych, np. jestem pewna, że spróbuję burgerów soczewicowo-batatowych, bo wyglądają obłędnie. Ostrzegam – przepadniecie!
  • Flow mummy i tekst o pytaniach, na które będzie musiała odpowiedzieć każda matka (klik) – dawno nic mnie tak nie rozbawiło! 🙂
  • Przepiękny polski blog modowy http://aim-style.blogspot.com/
  • Dagmara i tekst : jak odwrócić czyjeś przekorne zachowanie na swoją korzyść?
  • No i polecane, boskie lody malinowe (klik)
  • Promocja -40% na kosmetyki do makijażu (klik)
Kulturalnie nie miałam czasu na …nic. Ale bardzo spodobała mi się kampania Nivea :

Nie wiem czemu ma tak mało odsłon, ale jest świetnie zrealizowana. Ja co prawda wciąż pozostaję wierna ochronie skóry dzięki suplementacji witaminy D, ale chylę czoła przed pomysłodawcą kampanii.

Mam też dla Was konkurs – można wygrać bon na 120$ do wykorzystania na ubrania w sklepie She In (dawniej She inside).
Co trzeba zrobić :
1) Zarejestruj się na Shein. http://goo.gl/8KDmXH
2) Polub ich fanpage https://goo.gl/PFA5Od
3) Polub mój fanpage : https://www.facebook.com/Aniamaluje?ref=tn_tnmn
4) Zostaw w komentarzu adres e-mail, z którego dokonałeś rejestracji 🙂

Konkurs trwa do 29 czerwca (data mojej obrony :D) a wybrany zostanie jeden zwycięzca 🙂 Od soboty na blogu jest jeszcze jeden konkurs (klik), a nagrody z konkursu Colgate roześlę pod koniec tygodnia. 

Serdecznie zapraszam też na mój instagram : https://instagram.com/aniamaluje/
I chociaż tonę w zagadnieniach na egzamin dyplomowy, to obiecuję, że będę już lepszą blogerką i postaram się pisać bardziej regularnie. Zachęcam do udziału w konkursie, ponowiam pytanie o wiszące poziomki i prośbę o wypowiedź w kwestii Basi i Jarka.
Uściski!

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Sukienka ciążowa i nie najlepsze dni + wygraj ubrania :)
Jak odwrócić czyjeś zachowanie na swoją korzyść i wygrać ponad 400 zł :)