Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Jak odwrócić czyjeś zachowanie na swoją korzyść i wygrać ponad 400 zł :)

Powyższy kolaż idealnie pokazuje kolory mojej duszy. Lubię biel, zieleń i złoty brąz.  Powoli uczę się, które kolory są “moje”, chociaż jest to trudny i długi proces, bo mam w tej sferze lata zaniedbań. 
Czasami mam wrażenie, że mam tygodnie, kiedy każdy kolejny dzień jest kalką poprzedniego – robię to samo, tylko nieco zmienia się scenografia – strój, pogoda, obiady i kolacja. A potem przeglądam swój własny instagram, archiwum bloga i widzę, że jednak się trochę działo, że coś robiłam. To dobrze, bo to miejsce wciąż ma na mnie jakiś terapeutyczny wpływ.
Czasami tydzień kończy się tak jak wczoraj – potwornym bólem płuc, głowy i brzucha. Wieczorem spędzonym na – pardon my french – rzyganiu i bolesnym przypomnieniem sobie o tym, że wcale nie jest tak, że mogę wszystko. Czasami za długo jest za dobrze i zapominam, że jestem nieuleczalnie chora. Ale to, że zapominam, to jest niewyobrażalny cudowny i niesamowity postęp. Zamiast płakać i pytać dlaczego ja? niesamowicie się cieszę, że taki paskudny dzień z bezsenną nocą i walką o każdy oddech zdarza się raz, dwa razy na miesiąc….a kiedyś był moją codziennością. I byłby do dzisiaj, gdyby nie kilka męskich i trudnych decyzji, które musiałam podjąć.
Nie wiem czy wiele jest na tej planecie osób, które tak bardzo doceniają każdy przeżyty dzień.
Patrząc obiektywnie – mam dwie ręce, dwie nogi, całkiem sprawny umysł. Żyję w kraju o względnej stabilizacji – nie ma wojny, mam dach nad głową, jako-taką wolność słowa i prawo głosu. Mam za co żyć i umiem zapracować na swoje utrzymanie. Potrafię walczyć ze swoją chorobą. Codziennie wstaje słońce, mojego miasta nie pokrywa tona smogu i nie nawiedzają go trzęsienia ziemi ani fale tsunami. Pod dom nie przychodzą aligatory ani jadowite węże. Niby to nic, taka oczywistość, ale dla mnie to wszystko jest cudowne i jestem niesamowicie wdzięczna, że urodziłam się w takich a nie innych czasach  w takim a nie innym miejscu.
Kaszlący i duszący się bracia mojej babci nie mieli takiego szczęścia i pożegnali się ze światem zanim zdążyli się nim nacieszyć.
Gdy wieszałam na uczelni karteczkę z darmowymi komplementami,  czułam się jak naiwny przedszkolak, który uśmiecha się do obcych ludzi, bo jeszcze nikt nie odpowiedział mu burkliwie “na co się gapisz?!” ani “co się tak szczerzysz? wyjebać ci?”
Nie macie czasami wrażenia, że w naszym społeczeństwie trzeba się tłumaczyć z tego, że jest się szczęśliwym? A ty co dzisiaj taka radosna? Wygrałaś w lotka? Jakby bycie radosnym nie mogło być częścią naszego usposobienia, sposobu bycia. Dużo łatwiej akcpetujemy fakt, że ktoś jest nieszczęśliwy, czyniąc z tego smutną normę.
W każdym razie, gdy dzisiaj szłam złożyć pracę magisterską (wreszcie!) zerknęłam na tablicę z urwanymi wszystkimi komplementami i uśmiechnęłam się szeroko – przyczyniłam się do kolejnych dziewięciu uśmiechów u innych osób 😀 
Jeśli chcecie wydrukować podobne, to szablon i opis akcji znajdziecie tutaj : darmowe komplementy
Ja pokusiłam się o niezdrowe lody z żelkami :
Foremki były dostępne w Lidlu (klik), ale ja swoje dorwałam w Tesco.  Pycha! O daniach i deserach idealnych na upał pisałam troszkę tutaj : 

CO JEŚĆ W UPAŁ? POMYSŁY NA DANIA, PRZEKĄSKI I DESERY 😉

No właśnie, wyjdę na wielką hipokrytkę jeśli napiszę, że te lody były wyśmienite, tak samo jak drugie – jogurtowe z granatem, ale w drodze z uczelni nie mogłam oprzeć się kupnym? Już chciałam iść sobie na krushersa albo mc flurry (nie osądzajcie mnie 😀 ) ale skusiłam się na ten sorbet malinowy – przepyszny! W gazetce jest napisane, że będzie w sklepach dopiero 18.06, ale u mnie już był. Polecam! 🙂 Albo i nie, o znowu będzie na mnie 😀

 Kulinarnie oprócz rosołu, zrobiłam też domową lasagne. Wykorzystałam w tym celu maszynkę do makaronu, o której wraz z przepisem na boski domowy makaron i uzdrawiający rosół pisałam tutaj .
Zbagatelizowałam jednak kilka sygnałów od mojego ciała – moja skóra na czole znów zrobiła się sucha, włosy były całkiem zbuntowane a ja wiecznie zmęczona. Byłam pewna, że to kwestia nieregularnego rytmu dnia i niedosypiania (sesja, magisterka), ale jednak kryło się za tym coś więcej.
Banalny przykład sygnału od ciała :
Mimo olejowania, moje skórki od paznokci były ekstremalnie suche i sprawiały, że z każdym lakierem wyglądałam jak fleja.
Do tego moja twarz przybrała lekko szary kolor, taki ziemisty. Znacie jakieś osoby, które wyglądają na wiecznie “niedomyte”?  Właśnie to mam na myśli pisząc o zszarzałej cerze. Niby jestem czysta, ale coś nie gra. Może nasunąć się pytanie – jak to możliwe, że robię tyle rzeczy dla swojego zdrowia – jem w 80-90% czysto, ruszam się, gotuję zdrowotne rosoły i piję inne zioła i mikstury, a spędziłam dzień na zwijaniu się z bólu i wymiotowaniu?
Nałożyły się trzy czynniki :
– za mało czasu na regenerację (niedobór snu)
– za mało ruchu*
– leżenie plackiem
Z tym ruchem to śmieszna historia – jestem osobą dość aktywną, bardzo dużo chodzę, zazwyczaj rozciągam się, wykonuję ćwiczenia oddechowe i koniecznie mostek + przeróżne skoki, żeby wszystko ładnie odrywało mi się z oskrzeli. Jestem zaprzyjaźniona ze skakanką i hula-hoop, ale ostatnio dni były tak przeładowane, że nawet nie zauważyłam, że nic nie ćwiczę. Chcąc dać sobie jeden dzień na regenerację i poleżenie na kocu w ogródku, wskoczyłam w bikini. Przerażona zauważyłam celullit, który uaktywnia się po uszczypnięciu ud 🙂  Cóż, nic nie jest dane wiecznie, więc zrobiłam 100 przysiadów i bardzo pożałowałam tego następnego dnia :). Jakoś nie zauważyłam, że dawno nie ćwiczyłam i dorobiłam się zakwasów. Ja! Osoba, dla której miesiąc temu 100 przysiadów było jak pryszcz a ruch był codziennością.
Mam to szczęście, że kiedyś dużo ćwiczyłam i krótkie okresy zaniedbań nie zamieniają mnie w pączka, a jedynie powodują ogólne rozflaczenie. 
Finalnie dobiło mnie… odpoczywanie.
Bo odpoczywać trzeba umieć ;-). Jakoś nie pomyślałam, że skoro muszę spać niemal na siedząco (żeby się nie udusić), to leżenie plackiem przez dwie godzinki okaże się dla moich oskrzeli zabójcze. Wszystko co wyprodukowały trafiło do układu trawiennego i skutecznie wyłączyło mnie z życia na długie godziny.
Zyskałam kolejną pozycję na liście – czego unikać i porządną nauczkę.
Piszę do Was te słowa z nieznośnym bólem głowy i przewracającym się na lewą stronę żołądkiem. Mam za swoje! 🙂
Wyrosła mi sama z siebie naparstnica purpurowa (jak zgaduję), a pierwsze porzeczki zaczynają się czerwienić. Bosko! 🙂 Zastanawiam się nad zakupem wiszącej poziomki – jeśli ktoś z Was taką posiada, poproszę o informację, czy jest sens kupowania jej w połowie czerwca (chciałabym owoce w tym roku :)).
Widoczna powyżej sukienka stanie się chyba moją ulubioną. prosta, pasuje mi do wszystkiego i bardzo wygodna. Niestety strasznie ją wygniotłam, bo wcześniej byłam i na “pikniku” i na spacerze w lesie :). Sukienka dostępna jest tutaj (klik). Na modelce wygląda ładniej, bo mocniej ściągnęła pasek (ja luźno związałam go z tyłu) no i wybrałam zabudowany, spłaszczający biustonosz. Na zdjęciach widzę, że to był błąd, bo wychodzi mi bokiem (ale wstyd -.-).
Koturny pokazywałam Wam ostatnio  (klik), ale zdecydowałam się na nie znowu :). Moje pięty umierają po całkiem płaskich butach, a wysokie obcasy nie zawsze współgrają z moim trybem życia (lubię przyrodę, parki, lasy i inne podłoża nie dogadujące się ze szpilkami ;-).

Widzę, że zapomniałam o torebce. Też pokazywałam ją dość dawno :
Ale nie zaszkodzi drugi raz :). Jest to jedna z moich ulubionych torebek , pochodzi z Choies , ale niestety jest już wyprzedana. Może kiedyś wróci :).
Załatwiłam też wszystkie sprawy związane z obiegówkami, zdałam indeks…  i czuję się jak jakiś kujon 😉
Uwzględniając fakt, że wciąż pracowałam, aktywnie pisałam bloga (podwajając w ciągu roku liczbę czytelników, wow!) no i nie ozdrowiałam w cudowny sposób – wynik jest dla mnie dość ładny 🙂 Jestem z siebie dumna i polecam wszystkim bycie dumnym ze swoich wyników –  nie warto mówić udało mi się, lepiej powiedzieć zapracowałem na to. To wielka różnica, a bycie wdzięcznym za to co mamy, znakomicie wpływa na budowanie stabilnej i zdrowej samooceny. Przyjmujemy odpowiedzialność za swoje błędy i niepowodzenia, ale też cieszymy się z małych i większych sukcesów :).
A to Szaraczek :). Wraz ze swoim ulubionym, zmechaconym kocykiem. 
Tym razem chętnie sięgałam po imbirowo-pomarańczowe smoothie.  Widziałam, że padło kilka pytań o bikini, więc zaktualizowałam wpis o linki (do butelki na smoothie i bikini). Tekst znajdziecie tutaj . Uprzedzając pytania – na zdjęciu nie jestem ja 😀
Ja łapałam zaciesz z pięknego jaśminu, który wylądował potem w wazonie. Uwielbiam zapach jaśminu! *.*
Filet z kurczaka nadziany pesto z pietruszki i koperku był wyborny. Jeśli tak jak ja – często stawiacie na fileta z piersi, to obecnie jest na niego bardzo dobra promocja (klik).
Te liście pod sałatą, to liście buraczka , botwinka. Wspomaga oczyszczanie organizmu i jest bardzo smaczna :).
Polecałam też kilka ciekawych filmów :

CO WARTO OBEJRZEĆ? 6 CIEKAWYCH FILMÓW, JEDEN CIĘ ZASKOCZY 😉

I bardzo cieszę się z tego, że kilka osób zdecydowało się obejrzeć ostatni. Nie sądziłam, że komuś będzie się chciało, miłe zaskoczenie!

Kojarzycie taki stary program – twój problem, nasza głowa?
Często odzywacie się do mnie z opisem swoich trudnych sytuacji i prośbą o radę. Najbardziej wzruszył mnie chyba e-mail od dziewczyny, która chciała popełnić samobójstwo, a lektura mojego bloga sprawiła, że zmieniła zdanie. To był moment kiedy stwierdziłam, że to nie jest jakieś tam luźne hobby, ale coś, co ma sens…
Tym razem problem czytelniczki trochę mnie przerasta. Znam podobną sytuację i wiem jak się skończyła, ale jestem w swojej ocenie bardzo stronnicza. Jestem ciekawa, jaką macie opinię w temacie.

Czytelniczka (nazwijmy ją Basią) od kilku lat jest w związku (z nazwijmy go – Jarkiem). Basia i Jarek mieli trudne dzieciństwo i mieszkanku wziętym na kredyt poczuli się wreszcie wolni i szczęśliwi. Były wielkie plany, wspólna przyszłość, dzieci… ale pojawił się problem – okazało się, że Jarek w świetle prawa odpowiada za spory dług swojej beztroskiej mamy, która nigdy mu o nim nie wspomniała. Dla uproszczenia – jest to 50 tysięcy i sytuacji nie da się w żaden sposób prawnie naprostować, chociaż Jarek żadnych pieniędzy nie pożyczał. W międzyczasie mama Jarka została wyrzucona z mieszkania i trafiła do… Basi i Jarka. I chociaż było ciężko, bo Basia z Jarkiem mieli komornika na głowie, zajętą część wypłaty i hipotekę do spłaty, to starali się jak mogli, by zadłużenie spłacać i jakoś żyć. Ale mama stwierdziła, że woli leżeć plackiem przed TV i pracować nie będzie, spłacać zadłużenia też nie. Bo po co. W dodatku zrzędzi i nie pozwala Jarkowi i Basi i posiadanie własnego potomstwa (bo to dużo kosztuje).
Basia i Jarek urabiają się po łokcie (jeśli nie po pachy), mama leży i pachnie a sytuacja jest ciężka.
Co zrobilibyście w takiej sytuacji?
Jestem ciekawa waszych opinii, może macie własne podobne doświadczenia albo wniesiecie świeże spojrzenie na sprawę?

Byłabym bardzo wdzięczna!

Na innych blogach…
cóż, będę szczera – nie miałam kiedy ich czytać!
Z tego co zdążyłam to wpadły mi w oko teksty i blogi :

  • Kulinarny blog Jaglowskiej (klik) – jestem jedną z osób, które wielokrotnie namawiały ją na instagramie na założenia bloga. Serdecznie polecam, bo aż ślinka cieknie, a wiele przepisów jest bardzo zdrowych, np. jestem pewna, że spróbuję burgerów soczewicowo-batatowych, bo wyglądają obłędnie. Ostrzegam – przepadniecie!
  • Flow mummy i tekst o pytaniach, na które będzie musiała odpowiedzieć każda matka (klik) – dawno nic mnie tak nie rozbawiło! 🙂
  • Przepiękny polski blog modowy http://aim-style.blogspot.com/
  • Dagmara i tekst : jak odwrócić czyjeś przekorne zachowanie na swoją korzyść?
  • No i polecane, boskie lody malinowe (klik)
  • Promocja -40% na kosmetyki do makijażu (klik)
Kulturalnie nie miałam czasu na …nic. Ale bardzo spodobała mi się kampania Nivea :

Nie wiem czemu ma tak mało odsłon, ale jest świetnie zrealizowana. Ja co prawda wciąż pozostaję wierna ochronie skóry dzięki suplementacji witaminy D, ale chylę czoła przed pomysłodawcą kampanii.

Mam też dla Was konkurs – można wygrać bon na 120$ do wykorzystania na ubrania w sklepie She In (dawniej She inside).
Co trzeba zrobić :
1) Zarejestruj się na Shein. http://goo.gl/8KDmXH
2) Polub ich fanpage https://goo.gl/PFA5Od
3) Polub mój fanpage : https://www.facebook.com/Aniamaluje?ref=tn_tnmn
4) Zostaw w komentarzu adres e-mail, z którego dokonałeś rejestracji 🙂

Konkurs trwa do 29 czerwca (data mojej obrony :D) a wybrany zostanie jeden zwycięzca 🙂 Od soboty na blogu jest jeszcze jeden konkurs (klik), a nagrody z konkursu Colgate roześlę pod koniec tygodnia. 

Serdecznie zapraszam też na mój instagram : https://instagram.com/aniamaluje/
I chociaż tonę w zagadnieniach na egzamin dyplomowy, to obiecuję, że będę już lepszą blogerką i postaram się pisać bardziej regularnie. Zachęcam do udziału w konkursie, ponowiam pytanie o wiszące poziomki i prośbę o wypowiedź w kwestii Basi i Jarka.
Uściski!

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Sukienka ciążowa i nie najlepsze dni + wygraj ubrania :)
Jak odwrócić czyjeś zachowanie na swoją korzyść i wygrać ponad 400 zł :)