- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

13 źródeł ruchu na bloga


Alternatywne źródła ruchu na stronę

Ponieważ zarówno prywatnie (blog) jak i zawodowo zajmuję się tworzeniem contentu, w moim otoczeniu nie brak ludzi, dla których facebook to nie tylko kronika towarzyska i tablica ogłoszeń, ale też główne lub poboczne źródło utrzymania, zewsząd dociera do mnie narzekanie na zasięgi. Ale coś Wam powiem – gdy płyty CD odchodziły do lamusa – firmy które je produkowały też płakały. Podobnie jak telefonistki, gdy nie trzeba już było udawać się na najbliższą pocztę, aby móc wykonać połączenie międzymiastowe.
Płacz nie pomoże!
 W związku z ostatnimi zmianami na tej platformie, widoczność niesponsorowanych treści znacznie spadnie. W skrócie – będziesz widzieć więcej zdjęć pierwszej kupki i pierwszego zęba dzieciaka twojej koleżanki z podstawówki oraz reklam. 
No chyba, że ukrywasz posty takich osób i dbasz o otrzymywanie powiadomień od stron, które są dla Ciebie ważne.
Jeśli nie lubisz zbędnego gadania, zjedź od razu niżej po mięsko, ja lubię przydługie wstępy i opowieści, więc się trochę rozgadam.
TOTALNIE nie rozumiem całego żalu o mniejsze zasięgi. Facebook to biznes, ma zarabiać, właściciele mogą sobie nim zarządzać jak chcą. Mnóstwo osób dzięki facebookowi mogło realizować się w pracy zdalnej, za darmo docierać do swoich fanów (lub relatywnie niskim kosztem w stosunku do mediów tradycyjnych). Dzięki facebookowi powstało wielu celebrytów. To, że zasięgi spadną było do przewidzenia od pierwszych minut powstania facebooka. Nie ma nic za darmo.
To samo dotyczy zmian na instagramie.
Dywersyfikacja przychodów była jedną z pierwszych “dorosłych lekcji” w moim życiu. Jako nastolatka miałam strony, które na mnie zarabiały i szło to pięknie, aż iść przestało. Opisałam to w tekście o tym, jak porażki zmieniać w lekcje. Może i wiele osób radzi skupienie się na jednym kanale i kierowanie energii precyzyjnie w jeden punkt, ale ja jestem fanką modelu, w którym moje życie opiera się na kilku mocnych filarach i gdy jeden się zawali – reszta powstrzyma konstrukcję przed całkowitym zawaleniem. Ta zasada jest ważna dla mnie w życiu osobistym i biznesie. Nigdy więcej nie będę już Anią, której po jednym wydarzeniu zawalił się cały świat. W skrócie – uzależnianie ruchu na stronie od jednego źródła uważam za nierozsądne.

Alternatywne źródła ruchu na blogu

(z których korzystam dla siebie i firm)

1.Pinterest lub zamiennie nasza polska Zszywka.pl 
źródło dodatkowego ruchu przy niewielkim wysiłku. Wystarczy stworzyć grafikę przyjazną pinterestowi i dokleić ją gdzieś w swoim tekście a potem przepiąć na oba portale. Idealne do tekstów poradnikowych, DIY, wpisów podróżniczych (10 najlepszych knajp w Krakowie itp.). Sprawdzi się na blogach modowych, kulinarnych, pełnych sposobów na oszczędzanie, zabawy z dziećmi. Ogranicza Cię tylko wyobraźnia.
Przykład takiej poniżej, jeśli masz pinterest – możesz przepiąć ją na swoją tablicę najeżdżając na obrazek i klikając “pin it”
(Zrobiłam to w 30 sekund, można się przyłożyć bardziej)

2. Newsletter –
Tworzę dwa, ale mój blog nie ma żadnego, ponieważ osobiście nie lubię tej formy i jedyny jaki otwieram, to newsletter Doroty znanej w sieci jako Olfaktoria. Czegokolwiek o Dorocie by nie mówili, jej treści są bardzo profesjonalne a to jedyny blogerski newsletter, którego nie odsubskrybowałam. W newsletterze można zamieszczać linki do swoich tekstów, dawać bonusy, dzielić się niepublikowanymi nigdzie ciekawostkami i zbudować bardziej osobistą relację z odbiorcami. Sama nie mam newslettera, ponieważ u mnie taką funkcję pełni cykl tygodnik , a z newsletterami innych twórców mam niemiłe doświadczenia. Zazwyczaj scenariusz jest prosty – zapisujesz się wabiony obietnicą bonusu (ebook, darmowy plik, kurs). Kolejne wysyłki to linki do tekstów z bloga, wartości dodanej jest coraz mniej, albo bardzo nachalnie chce mi się coś sprzedać → unsubscribe. W sprzedaży nie ma oczywiście nic złego, ale nie trafiłam na newsletter, w którym ktoś robiłby to dobrze.
3. Powiadomienia push
Na Twoim monitorze wyświetla się informacja o nowym wpisie na czyimś blogu, jeśli wcześniej wyraziłeś na to zgodę. Sama nie mam tego rozwiązania (kojarzy mi się negatywnie, ale być może kiedyś zrobię test) i nieodwracalnie wyrzucam ze swojej głowy strony, na których zanim przeczytam treść muszę zamknąć okienko o tym, że strona żyje dzięki reklamom, zaproszenie do polubienia strony na facebooku i ekranik o powiadomieniach push. Jest jednak blog, który subskrybuję w ten sposób – nazywa się Krytyka Kulinarna.
Większość usług dostarczających możliwość tworzenia powiadomień push oferuje początkowy pakiet bezpłatny do kilkuset/tysiąca subskrypcji. Przykładem takiej usługi jest Push Crew.
4. Własna aplikacja
 Pamięć smartfonów staje się coraz większa i wielu twórców inwestuje we własne aplikacje za pomocą których można czytać ich blogi. Stworzenie takiej aplikacji oferuje np. http://www.apptento.pl/
5. Zbiorcza aplikacja z newsami, np. SQUID
Kiedyś w ankiecie wyszło mi, że część osób dowiedziało się o moim blogu przez apkę google news oraz apkę samsunga. Nie wiem jak działają ich algorytmy i jak się tam znalazłam, ale jest jedna, w której możemy czytać newsy na przeróżne tematy. Jest to apka SQUID, która agreguje różne treści i wyświetla je na bazie zainteresowań. Coś jak prasówka. 
Sama jestem w SQUID – po prostu do nich napisałam z pytaniem, czy rozważą mojego bloga. Rozważyli.
6. Agregaty treści
Kojarzą się głównie ze stronami zasysającymi całą zawartość bloga (prawo cytatu nie jest zbyt chętnie przestrzegane…), ale istnieje kilka dobrych wyjątków. Nie jest to może ruch wielki, ale obserwuję czasami u siebie ruch ze zblogowanych , okazjonalnie wrzucam coś na DDOB (bardziej dla nastolatek, ale spoko do dziewczyńskich treści).
7. Instagram
Nie tylko link w bio, ale konta powyżej 10 tysięcy follow mogą dawać aktywne linki swipe-up na swoich stories i to rzeczywiście bardzo dobrze działa, o ile korzysta się z tego umiejętnie. Analogicznie – warto dodawać linki do snapów – rzadko o tym pamiętam, na snapie nie zostało wiele osób, ale te przekierowania są skuteczne.
8. Strony z listami innych stron
Nie wiem jak nazwać te spisy. Kilka lat temu, za czasów boomu na blogi szafiarskie, bardzo popularna była lista polskich szaf. Nie trzeba było obserwować setek blogów, wystarczył ten jeden, który zasysał nagłówki. Istnieje wiele takich wpisów, sensowny ruch notuję jedynie ze spisu blogów włosomaniaczek – niepozorna strona, ale społeczność tam  zgromadzona jest zaangażowana. Warto rozejrzeć się za takimi spisami w swojej niszy.
9. Twitter 
Nie działam tam zbyt aktywnie, jeśli zasysam linki do bloga, to przez stronę z punktu dziesiątego, ale istnieją blogi i strony w które klikam przez twittera. Wyciszyłam posty od wszystkich osób, którym twitter służy tylko jako miejsce do wrzucania linków, ale jeśli ktoś dostarcza rozrywki, edukuje, dzieli się tam czymś ciekawym – ma sporą szansę zainteresować mnie swoim tytułem.
10. Bloglovin
Bardzo niedoceniana strona i aplikacja! Agreguje blogi, ale tylko te, które sam chcesz czytać. To taki trochę czytnik RSS, ale można tam lajkować i zapisywać ulubione treści. Na BL obserwuje mnie ponad 3 tysiące osób,ale za to bardzo zaangażowanych. Od wielu lat nie istnieje tam coś takiego jak edge rank, aktualizacje pojawiają się chronologicznie.
Niżej możecie zobaczyć jak wygląda to na przykładzie mojego bloga. Bloglovin ma także aplikację i jest ona częścią mojej codziennej prasówki.

11. SEO
Sama muszę odświeżyć swoją wiedzę i w marcu wybieram się na szkolenie, ale pisanie w sposób widoczny dla wyszukiwarek jest ważne i nie można go ignorować. Mistrzynią jest dla mnie Szczesliva (blog parentingowy). Pisze ładnie pod SEO i podwójnie tytułuje posty. Na stronie głównej i przez fejsbuka zobaczysz click bait w który klikną madki bardzo ciekawe, czym jest ta jedna rzecz o której prawie każda kobieta zapomina po porodzie, a pod google jest już piękny tytuł o rehabilitacji krocza po tymże porodzie właśnie. Nie w każdej grupie docelowej ta strategia się sprawdzi, ale znajomość zasad pisania pod SEO jest ważna.
12. Polecenia
Ja polecam innych blogerów w cyklu “Tygodnik” i w zasadzie to nie znam wielu twórców, którzy bezinteresownie polecają inne treści. W sumie to znam Martę, która robi to w cyklu “Piątek z Martą“. Zanim pomyślisz, że ten punkt tu nie pasuje, użyj mózgu – wystarczy być tam, gdzie są twórcy polecający innych twórców. Baaaaaaardzo niewiele osób wpadło na pomysł, by mnie o link poprosić. Od niedawna co tydzień w każdą niedzielę wrzucam info o tym, że zbieram propozycje linków na swój fanpage, więc warto włączyć sobie powiadomienia o postach, jeśli taka promocja Cię interesuje.

13. Grupy na fejsie
Moja nie służy do gromadzenia przeklików, ale jest to skuteczne narzędzie i jeśli masz pomysł na grupę – warto taką stworzyć. Gdybym miała np. Hashimoto i bloga kulinarnego, prawdopodobnie założyłabym grupę z przepisami i wsparciem dla osób o tym problemie. Inni użytkownicy dzieliliby się tam wiedzą, a ja wrzucałabym swoje przepisy i posty związane z tematem. Blog modowy – pogotowie stylizacyjne itp. Pomysłów jest wiele, kluczem do sukcesu jest to, by nie tylko nastawiać się na branie, sprzedawanie i pozyskiwanie, ale też coś ludziom DAWAĆ.

🙂

Warto też podglądać innych twórców i obserwować skąd pozyskują ruch – można to zrobić np. przez similarweb

Nie polecam bez wiedzy na temat specyfiki danej społeczności wrzucać tam linków (wykop, joemonster) bo łatwo wojując tym mieczem niechcący popełnić samobójstwo 😉
Warto natomiast dawać link do pełnej wersji swojej recenzji na filmweb czy lubimyczytać, mieć adres bloga w stopce maila, for na których się udzielasz i tak dalej.

Oosbiście w 2016 roku napisałam krok po kroku z liczbami w jaki sposób zbudowałam swoją społeczność i do tego tekstu Was odsyłam:

Jak wypromować bloga [od 0 do 200 tys UU]





Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Zanim zrobisz sobie boba – wady fryzury typu bob
13 źródeł ruchu na bloga