Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Rzadko jestem na Śląsku, a jeśli jestem to niestety tylko na chwilę, ale urok Nikiszowca działa na mnie za każdym razem jeszcze mocniej. Podobnie jak rolada z kluskami śląskimi i modrą kapustą, ktoś kto to wymyślił jest geniuszem. 
Jedna z najfajniejszych rzeczy w tym kraju to naprawdę zróżnicowana kuchnia regionalna. 
I przy okazji mam pytanie - czy ciasto ucierane to dla was ciasto, czy mówicie „upiekłam placek ze śliwkami”?
Bo dla mnie zdecydowanie są ciasta, i ciasta na które mówię placki.
#Katowice #Nikiszowiec #Śląsk #blogerka #podróżemałeiduże #podróże #zwiedzamy #kato #silesia #sukienka #ootdfashion #ootd #cegła #Polska

Rzadko jestem na Śląsku, a...

13 źródeł ruchu na bloga


Alternatywne źródła ruchu na stronę

Ponieważ zarówno prywatnie (blog) jak i zawodowo zajmuję się tworzeniem contentu, w moim otoczeniu nie brak ludzi, dla których facebook to nie tylko kronika towarzyska i tablica ogłoszeń, ale też główne lub poboczne źródło utrzymania, zewsząd dociera do mnie narzekanie na zasięgi. Ale coś Wam powiem – gdy płyty CD odchodziły do lamusa – firmy które je produkowały też płakały. Podobnie jak telefonistki, gdy nie trzeba już było udawać się na najbliższą pocztę, aby móc wykonać połączenie międzymiastowe.
Płacz nie pomoże!
 W związku z ostatnimi zmianami na tej platformie, widoczność niesponsorowanych treści znacznie spadnie. W skrócie – będziesz widzieć więcej zdjęć pierwszej kupki i pierwszego zęba dzieciaka twojej koleżanki z podstawówki oraz reklam. 
No chyba, że ukrywasz posty takich osób i dbasz o otrzymywanie powiadomień od stron, które są dla Ciebie ważne.
Jeśli nie lubisz zbędnego gadania, zjedź od razu niżej po mięsko, ja lubię przydługie wstępy i opowieści, więc się trochę rozgadam.
TOTALNIE nie rozumiem całego żalu o mniejsze zasięgi. Facebook to biznes, ma zarabiać, właściciele mogą sobie nim zarządzać jak chcą. Mnóstwo osób dzięki facebookowi mogło realizować się w pracy zdalnej, za darmo docierać do swoich fanów (lub relatywnie niskim kosztem w stosunku do mediów tradycyjnych). Dzięki facebookowi powstało wielu celebrytów. To, że zasięgi spadną było do przewidzenia od pierwszych minut powstania facebooka. Nie ma nic za darmo.
To samo dotyczy zmian na instagramie.
Dywersyfikacja przychodów była jedną z pierwszych “dorosłych lekcji” w moim życiu. Jako nastolatka miałam strony, które na mnie zarabiały i szło to pięknie, aż iść przestało. Opisałam to w tekście o tym, jak porażki zmieniać w lekcje. Może i wiele osób radzi skupienie się na jednym kanale i kierowanie energii precyzyjnie w jeden punkt, ale ja jestem fanką modelu, w którym moje życie opiera się na kilku mocnych filarach i gdy jeden się zawali – reszta powstrzyma konstrukcję przed całkowitym zawaleniem. Ta zasada jest ważna dla mnie w życiu osobistym i biznesie. Nigdy więcej nie będę już Anią, której po jednym wydarzeniu zawalił się cały świat. W skrócie – uzależnianie ruchu na stronie od jednego źródła uważam za nierozsądne.

Alternatywne źródła ruchu na blogu

(z których korzystam dla siebie i firm)

1.Pinterest lub zamiennie nasza polska Zszywka.pl 
źródło dodatkowego ruchu przy niewielkim wysiłku. Wystarczy stworzyć grafikę przyjazną pinterestowi i dokleić ją gdzieś w swoim tekście a potem przepiąć na oba portale. Idealne do tekstów poradnikowych, DIY, wpisów podróżniczych (10 najlepszych knajp w Krakowie itp.). Sprawdzi się na blogach modowych, kulinarnych, pełnych sposobów na oszczędzanie, zabawy z dziećmi. Ogranicza Cię tylko wyobraźnia.
Przykład takiej poniżej, jeśli masz pinterest – możesz przepiąć ją na swoją tablicę najeżdżając na obrazek i klikając “pin it”
(Zrobiłam to w 30 sekund, można się przyłożyć bardziej)

2. Newsletter –
Tworzę dwa, ale mój blog nie ma żadnego, ponieważ osobiście nie lubię tej formy i jedyny jaki otwieram, to newsletter Doroty znanej w sieci jako Olfaktoria. Czegokolwiek o Dorocie by nie mówili, jej treści są bardzo profesjonalne a to jedyny blogerski newsletter, którego nie odsubskrybowałam. W newsletterze można zamieszczać linki do swoich tekstów, dawać bonusy, dzielić się niepublikowanymi nigdzie ciekawostkami i zbudować bardziej osobistą relację z odbiorcami. Sama nie mam newslettera, ponieważ u mnie taką funkcję pełni cykl tygodnik , a z newsletterami innych twórców mam niemiłe doświadczenia. Zazwyczaj scenariusz jest prosty – zapisujesz się wabiony obietnicą bonusu (ebook, darmowy plik, kurs). Kolejne wysyłki to linki do tekstów z bloga, wartości dodanej jest coraz mniej, albo bardzo nachalnie chce mi się coś sprzedać → unsubscribe. W sprzedaży nie ma oczywiście nic złego, ale nie trafiłam na newsletter, w którym ktoś robiłby to dobrze.
3. Powiadomienia push
Na Twoim monitorze wyświetla się informacja o nowym wpisie na czyimś blogu, jeśli wcześniej wyraziłeś na to zgodę. Sama nie mam tego rozwiązania (kojarzy mi się negatywnie, ale być może kiedyś zrobię test) i nieodwracalnie wyrzucam ze swojej głowy strony, na których zanim przeczytam treść muszę zamknąć okienko o tym, że strona żyje dzięki reklamom, zaproszenie do polubienia strony na facebooku i ekranik o powiadomieniach push. Jest jednak blog, który subskrybuję w ten sposób – nazywa się Krytyka Kulinarna.
Większość usług dostarczających możliwość tworzenia powiadomień push oferuje początkowy pakiet bezpłatny do kilkuset/tysiąca subskrypcji. Przykładem takiej usługi jest Push Crew.
4. Własna aplikacja
 Pamięć smartfonów staje się coraz większa i wielu twórców inwestuje we własne aplikacje za pomocą których można czytać ich blogi. Stworzenie takiej aplikacji oferuje np. http://www.apptento.pl/
5. Zbiorcza aplikacja z newsami, np. SQUID
Kiedyś w ankiecie wyszło mi, że część osób dowiedziało się o moim blogu przez apkę google news oraz apkę samsunga. Nie wiem jak działają ich algorytmy i jak się tam znalazłam, ale jest jedna, w której możemy czytać newsy na przeróżne tematy. Jest to apka SQUID, która agreguje różne treści i wyświetla je na bazie zainteresowań. Coś jak prasówka. 
Sama jestem w SQUID – po prostu do nich napisałam z pytaniem, czy rozważą mojego bloga. Rozważyli.
6. Agregaty treści
Kojarzą się głównie ze stronami zasysającymi całą zawartość bloga (prawo cytatu nie jest zbyt chętnie przestrzegane…), ale istnieje kilka dobrych wyjątków. Nie jest to może ruch wielki, ale obserwuję czasami u siebie ruch ze zblogowanych , okazjonalnie wrzucam coś na DDOB (bardziej dla nastolatek, ale spoko do dziewczyńskich treści).
7. Instagram
Nie tylko link w bio, ale konta powyżej 10 tysięcy follow mogą dawać aktywne linki swipe-up na swoich stories i to rzeczywiście bardzo dobrze działa, o ile korzysta się z tego umiejętnie. Analogicznie – warto dodawać linki do snapów – rzadko o tym pamiętam, na snapie nie zostało wiele osób, ale te przekierowania są skuteczne.
8. Strony z listami innych stron
Nie wiem jak nazwać te spisy. Kilka lat temu, za czasów boomu na blogi szafiarskie, bardzo popularna była lista polskich szaf. Nie trzeba było obserwować setek blogów, wystarczył ten jeden, który zasysał nagłówki. Istnieje wiele takich wpisów, sensowny ruch notuję jedynie ze spisu blogów włosomaniaczek – niepozorna strona, ale społeczność tam  zgromadzona jest zaangażowana. Warto rozejrzeć się za takimi spisami w swojej niszy.
9. Twitter 
Nie działam tam zbyt aktywnie, jeśli zasysam linki do bloga, to przez stronę z punktu dziesiątego, ale istnieją blogi i strony w które klikam przez twittera. Wyciszyłam posty od wszystkich osób, którym twitter służy tylko jako miejsce do wrzucania linków, ale jeśli ktoś dostarcza rozrywki, edukuje, dzieli się tam czymś ciekawym – ma sporą szansę zainteresować mnie swoim tytułem.
10. Bloglovin
Bardzo niedoceniana strona i aplikacja! Agreguje blogi, ale tylko te, które sam chcesz czytać. To taki trochę czytnik RSS, ale można tam lajkować i zapisywać ulubione treści. Na BL obserwuje mnie ponad 3 tysiące osób,ale za to bardzo zaangażowanych. Od wielu lat nie istnieje tam coś takiego jak edge rank, aktualizacje pojawiają się chronologicznie.
Niżej możecie zobaczyć jak wygląda to na przykładzie mojego bloga. Bloglovin ma także aplikację i jest ona częścią mojej codziennej prasówki.

11. SEO
Sama muszę odświeżyć swoją wiedzę i w marcu wybieram się na szkolenie, ale pisanie w sposób widoczny dla wyszukiwarek jest ważne i nie można go ignorować. Mistrzynią jest dla mnie Szczesliva (blog parentingowy). Pisze ładnie pod SEO i podwójnie tytułuje posty. Na stronie głównej i przez fejsbuka zobaczysz click bait w który klikną madki bardzo ciekawe, czym jest ta jedna rzecz o której prawie każda kobieta zapomina po porodzie, a pod google jest już piękny tytuł o rehabilitacji krocza po tymże porodzie właśnie. Nie w każdej grupie docelowej ta strategia się sprawdzi, ale znajomość zasad pisania pod SEO jest ważna.
12. Polecenia
Ja polecam innych blogerów w cyklu “Tygodnik” i w zasadzie to nie znam wielu twórców, którzy bezinteresownie polecają inne treści. W sumie to znam Martę, która robi to w cyklu “Piątek z Martą“. Zanim pomyślisz, że ten punkt tu nie pasuje, użyj mózgu – wystarczy być tam, gdzie są twórcy polecający innych twórców. Baaaaaaardzo niewiele osób wpadło na pomysł, by mnie o link poprosić. Od niedawna co tydzień w każdą niedzielę wrzucam info o tym, że zbieram propozycje linków na swój fanpage, więc warto włączyć sobie powiadomienia o postach, jeśli taka promocja Cię interesuje.

13. Grupy na fejsie
Moja nie służy do gromadzenia przeklików, ale jest to skuteczne narzędzie i jeśli masz pomysł na grupę – warto taką stworzyć. Gdybym miała np. Hashimoto i bloga kulinarnego, prawdopodobnie założyłabym grupę z przepisami i wsparciem dla osób o tym problemie. Inni użytkownicy dzieliliby się tam wiedzą, a ja wrzucałabym swoje przepisy i posty związane z tematem. Blog modowy – pogotowie stylizacyjne itp. Pomysłów jest wiele, kluczem do sukcesu jest to, by nie tylko nastawiać się na branie, sprzedawanie i pozyskiwanie, ale też coś ludziom DAWAĆ.

🙂

Warto też podglądać innych twórców i obserwować skąd pozyskują ruch – można to zrobić np. przez similarweb

Nie polecam bez wiedzy na temat specyfiki danej społeczności wrzucać tam linków (wykop, joemonster) bo łatwo wojując tym mieczem niechcący popełnić samobójstwo 😉
Warto natomiast dawać link do pełnej wersji swojej recenzji na filmweb czy lubimyczytać, mieć adres bloga w stopce maila, for na których się udzielasz i tak dalej.

Oosbiście w 2016 roku napisałam krok po kroku z liczbami w jaki sposób zbudowałam swoją społeczność i do tego tekstu Was odsyłam:

Jak wypromować bloga [od 0 do 200 tys UU]





Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

XOXO

Co myślisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

No Comments Yet.

Previous
Zanim zrobisz sobie boba – wady fryzury typu bob
13 źródeł ruchu na bloga