Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

Jak zarabiać na pisaniu? Moja historia

Pytania o to, jak zarabiam na życie pojawiają się bardzo często, zatem cofnę się do swoich początków i rozwieję wątpliwości :)). Jak zaczynałam? Co w ogóle robię?
Pierwsze co się ludziom kojarzy, to fakt, że zarabiam na blogu – to prawda, czasami współpracuję z różnymi markami, kto mnie jednak chociaż trochę zna te wie, że mam swoje jasne zasady i każda taka współpraca musi wiązać się z jakąś korzyścią także dla czytelników :). Jak diabeł święconej wody boję się momentu, kiedy blog stanie się moją pracą. Wiem, to dziwne podejście, ale mam wrażenie że pasja przestaje być pasją gdy ktoś ci za nią płaci. Straciłam tak raz flow do pracy z dziećmi i dzisiaj robię to głównie w ramach wolontariatu. To jednak moja osobista decyzja. Wiem, że ciężko jest być świetnym sportowcem, gdy nie uprawia się tego sportu zawodowo i nie wyobrażam sobie np. Justyny Kowalczyk zarabiającej na kasie w markecie by mogła trenować. 
Po prostu boję się, że działając jak firma, zaczęłabym myśleć jak firma. Zarabianie na pasji jest naprawdę fajne, na brak propozycji też nie narzekam, natomiast ich jakość bywa mocno dyskusyjna i w tym momencie po prostu nie widzę możliwości aby móc działać w ten sposób jednocześnie zachowując honor i nie czując się jak prostytutka przyjmująca każdego klienta. To się ostatnio bardzo zmienia, bo w agencjach pracują ludzie, którzy coraz częściej mają naprawdę fajne pomysły i pewnie za jakiś czas będę mocno biła się z myślami. Nie ma jednak co wciskać ściemy – nie jestem (i pewnie nigdy nie będę) tzw. “pierwszym wyborem” dla potencjalnych reklamodawców, bo korzystają oni głównie z usług tych samych twarzy od wielu lat. Nie ma w tym nic złego, w końcu przewidywalny podwykonawca to ogromna zaleta.

Odrzucenie fajnej oferty ze względów ideologicznych boli. Nie ma co się czarować, gdy jesteś już po etapie budowania i rozkręcania bloga, to współpraca może być jedynie odcięciem kuponu i wykorzystaniem zbudowanego wcześniej zasięgu… Wiecie, teksty w stylu “5 sposobów na bycie fit” gdzie jednym z nich jest ulokowanie jakiegoś produktu tak naprawdę wcale nie muszą wymagać sporych nakładów pracy 😉  Tym bardziej, że czasami brief jest tak beznadziejny, że szkoda słów 😀

Dlaczego zatem odrzucenie oferty boli? Z jednej strony robię przecież coś zgodnie z własnym sumieniem, z drugiej – przez cały miesiąc pracuję wykonując inne zlecenia (poza blogiem), za takie same pieniądze. 
Obecnie moje przychody są bardzo nieregularne, tym bardziej że nie mam jednego pracodawcy, tylko wielu różnych. Np. w marcu wszystkie moje wpływy na konto żałosne 1511 zł 😀 Czasami od rozpoczęcia zlecenia do otrzymania przelewu mijają trzy miesiące :)). Oczywiście gdybym zawsze zarabiała 1500, to pewnie umarłabym z głodu (a kto śledzi mnie na snapie ten wie, że muszę naprawdę dużo jeść :)).  Po prostu wszystkie inne płatności są – że się tak wyrażę “w toku” i trzeba być elastycznym przy planowaniu budżetu.
Jak zaczynałam? Że lubię pisać wiedziałam od dawna. W liceum dostałam się w drodze konkursu na warsztaty dziennikarskie i nauczyłam się fajnych rzeczy, rok później zrobiłam studium reportażu (na dyplom musiałam poczekać aż skończę liceum :P). Przez warsztaty wyrobiłam sobie portfolio, pisałam też typowe “precle”, np. na portale typu textmarket, złapałam kilka zleceń przez gumtree (chyba olx było wtedy jeszcze tablicą.pl) a potem potoczyło się samo.
Mówiąc o tym, że pisałam “precle” mam na myśli typowe teksty pod wyszukiwarki, które pisałam sobie np. na wykładzie.
Typowa stawka z moich początków? Zachował mi się nawet mój cennik gdzieś w historii starej poczty e-mail :))
 Za 1000 znaków ze spacjami brałam:
4 zł za tekst zapleczowy albo opisy do katalogów, dyszkę za opisy do sklepów internetowych (bardzo żmudna praca) i ok 12 zł za różne treści “blogowe” :)). W praktyce były to głównie jakieś działy typu “aktualności” na stronach różnych firm.
Jak widać – nie było żadnych kokosów 😀 Pracowałam dużo, klepałam teksty czasami na wykładach, czasami miałam większe zlecenie np. na 100 tekstów i dopiero po akcepetacji pełnej puli czekałam na przelew. Wszystko robiłam w oparciu o umowy o dzieło, ponieważ była to działalność osobista a każde dzieło obejmowało coś innego, mogłam w ten sposób działać. Jeśli klient naciska na fakturę VAT, możecie w tym celu korzystać ze strony https://useme.eu/pl/
Na drugim roku studiów dostałam ofertę pisania tekstów o tematyce biznesowej za 25 zł za tekst i była to współpraca bardzo regularna. Cieszyłam się wtedy jak dziecko, bo nie obciążało mnie to czasowo i nie przeszkadzało w innych zleceniach.
W tamtych czasach internet wyglądał trochę inaczej i znajomi stawiali typowe mini-stronki pod reklamy. Miałam jakiś “dar” do pisania ich w taki sposób, by ściągnąć na stronę z wyszukiwarki kogoś kto nie znajdzie tego, czego szukał i kliknie w jakiś baner w poszukiwaniu odpowiedzi :)). Internet bardzo szybko się zmienia i dzisiaj w dobie kultury obrazkowej nie umiałabym się w tym odnaleźć. Nabyta podczas tamtych zadań wiedza bardzo pomaga mi do dzisiaj, np. doskonale wiem jak nie chcę pisać bloga ;)).

Jedno słowo – LOL 😀
 Z czasem zaczęłam specjalizować się w pisaniu tekstów na blogi firmowe i portale. Z mediami tradycyjnymi bywało śmiesznie, całe szczęście że nie robiłam tego pod własnym nazwiskiem. Nie wiem jak to wygląda dzisiaj, ale tam rządzi reklama i wszystko pisane jest pod reklamodawców 🙁
Często pytacie jak zacząć – chciałabym umieć pomóc, ale dzisiaj nie muszę szukać zleceniodawców, bo zaczęłam działać w ten sposób w liceum i mam już siatkę kontaktów a klienci sami się zgłaszają. Ciężko mi też myśleć w kategoriach w jakich myślałam kiedyś, gdybym dzisiaj pracowała za takie stawki jak wtedy, to… no nie wiem co, nie chcę o tym myśleć 😀  Gdybym dzisiaj zaczynała od zera, przygotowałabym portfolio (kilka wzorcowych tekstów lub takich, z których jestem dumna) i szukałabym jakiegoś jednego stałego zlecenia np. przy tworzeniu portalu. 
Znam młode osoby, które piszą tak tekst dziennie (plus odpowiadanie na komentarze i dyżury redakcyjne) i zarabiają między 2 a 2.5 K.  W porównaniu do pracy na kasie czy odzieżowej sieciówce wydaje się spoko. No własnie – wydaje się.  Znam osoby, które za nic w życiu nie poszłyby na freelance, a praca z ludźmi jest dla nich bardzo ważna i pierwsze doświadczenia wolą zdobywać w typowe dla studentów sposoby :)).  Pamiętajcie – żadna praca nie hańbi!
Dużo lepiej zarabia się przy prowadzeniu kanałów social-media, np. fanpage jakiejś marki. Miałam taki krótki epizod i chociaż kasa fajna, to ja nie lubię ciągle być online i użerać się z idiotami którzy pod postem w którym widnieje jak byk data rozstrzygnięcia konkursu piszą : kiedy wyniki, kiedy wyniki, kiedy wyniki, kiedy wyniki… 😀 Nie lubię być ciągle online bo trzeba być stale czujnym, facebook często zmienia różne rzeczy i to nie jest dla mnie :)). 
Jeśli chodzi o pisanie tekstów na portale, to od osób mających skądś moje baaaardzo nieaktualne dane (mówię o propozycjach typu – cześć, mam do ciebie kontakt od X, słyszałem że piszesz dobre teksty…) dostaję propozycje 40 zł za tekst na portal (zazwyczaj są to osoby, które myślą, że zbudują drugi onet).
Od wszystkiego oczywiście należy odprowadzać legalnie podatki :).
Nie chcę nikogo martwić, ale większość portali “zatrudnia” do pisania bezpłatnych tekstów które “będą do portfolio”. Nie chciałabym jednoznacznie przekreślać sensu takich zadań, ale (kiedyś) podjęłabym się ich tylko wtedy, gdybym mogła się w takiej “pracy” czegoś nauczyć. I zdecydowanie wolałabym na miejscu w redakcji niż zdalnie – mając otwarte oczy można podłapać więcej przydatnych informacji :)). 
Czasami pisze do mnie ktoś kto czyta mojego bloga (a przy okazji tworzy portal) i zazwyczaj taka propozycja to 400 zł. Nie wiem skąd taka kwota, jeszcze nigdy z tego nic nie wyszło :)).
Nie chciałabym straszyć, ale początkujący mają naprawdę słabo – dużo pracy, niskie wynagrodzenia :)).  Ah, freelancer zawsze czeka na przelew i musi czasami walczyć z tymi, którzy “zapominają” zapłacić, wiecie – księgowa była chora lub na urlopie i inne typowe wymówki :)).

Jeśli chodzi o mnie – nie jestem do końca normalna, więc przy wyborze zleceń kieruję się : sympatią do klienta, poprzednimi doświadczeniami, tym czy wszystko mogę załatwić zdalnie, czy może muszę tracić czas na spotkaniach (a da się dogadać w 10 min przez tel) i kwestiami ideologicznymi – za miliony monet nie pisałabym dla frondy :DDD Teoretycznie przy sporej dywersyfikacji źródeł przychodu nie musiałabym pracować tyle ile teraz, ale ja mam wrażenie że jest jeszcze sporo rzeczy, których chcę się nauczyć więc przyjmuję czasami nisko płatne zlecenia jeśli widzę w tym wyzwania 🙂
I jeszcze jedno – raz masz masę zleceń i za mało doby, innym razem jest okres suszy. Warto mieć stałych klientów, tak jest łatwiej 🙂

Odsyłam też do wartościowych źródeł wiedzy:

Wiem, że jeśli nie podpiszę, to pojawią się pytania więc – sklep w którym kupiłam sukienkę w kropki (warto zobaczyć jak wygląda na modelce, bo ma nietypowy krój (klik)), smoothie jest z malin (proces powstawania jest na snapie, ale żadna filozofia), butelka jest z Tigera a na paznokciach semilac hard milk ;).


Jeśli chcecie, na snapie podzielę się kilkoma śmiesznymi historyjkami związanymi z moimi przygodami z pisaniem na przestrzeni lat :)). No i przy okazji ankiety mam taką prośbę – jeśli tekst jest dla ciebie przydatny, daj mi jakoś znać – lajkiem, serduszkiem na bloglovin, +1 w google 😉 Bez informacji zwrotnej ciężko tworzyć treści które satysfakcjonują obie strony 🙂

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

6
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
Agataromiarchigame.planiamalujePawel 90-ty Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Agata
Gość
Agata

Dla wszystkich freelancerów, którym nie jest płacone na czas https://www.youtube.com/watch?v=sek6qxdrsMg&t=6s

archigame.pl
Gość

Ròwnież żyje z pisania. Ale w tym momencie mam umowę o pracę. I dobrze mi z tym. Potrzebowałem trochę oddechu. Ale pamiętam początki. Zwłaszcza ludzi, ktòrzy chcieli teksty za darmo. Nie znosiłem tego. Raz się naciąłem. Od tamtej pory nie robie niczego bez zaliczki. Czasami przechodzą mi przez to jakieś oferty, ale… jeżeli kogoś nie stać na zaliczkę to pòźniej będzie go stać na moje wynagrodzenie? Nie jestem w tych sprawach ufny. Może to mòj błąd.

romi
Gość
romi

Na jakie tematy zwykle piszesz teksty?

Pawel 90-ty
Gość

Stronka dot. darmowego kursu copywritingu jest już nieaktualna. Czy znasz może inne źródła :)?

aniamaluje
Gość

Nie szukałam nic, bo już od dawna nie muszę się uczyć podstaw :9

Roma
Gość
Roma

Jak często ma się kontakt z ludźmi? Czy to dobra praca dla osoby z fobią społeczną? Nie mam problemu z zalatwieniem sprawy w urzędzie, ale z kontaktem mniej formalnym już tak.

Previous
Włosy w marcu – placenta, podcięcie i bad hair day
Jak zarabiać na pisaniu? Moja historia