Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Jak zarabiać na pisaniu? Moja historia

Pytania o to, jak zarabiam na życie pojawiają się bardzo często, zatem cofnę się do swoich początków i rozwieję wątpliwości :)). Jak zaczynałam? Co w ogóle robię?
Pierwsze co się ludziom kojarzy, to fakt, że zarabiam na blogu – to prawda, czasami współpracuję z różnymi markami, kto mnie jednak chociaż trochę zna te wie, że mam swoje jasne zasady i każda taka współpraca musi wiązać się z jakąś korzyścią także dla czytelników :). Jak diabeł święconej wody boję się momentu, kiedy blog stanie się moją pracą. Wiem, to dziwne podejście, ale mam wrażenie że pasja przestaje być pasją gdy ktoś ci za nią płaci. Straciłam tak raz flow do pracy z dziećmi i dzisiaj robię to głównie w ramach wolontariatu. To jednak moja osobista decyzja. Wiem, że ciężko jest być świetnym sportowcem, gdy nie uprawia się tego sportu zawodowo i nie wyobrażam sobie np. Justyny Kowalczyk zarabiającej na kasie w markecie by mogła trenować. 
Po prostu boję się, że działając jak firma, zaczęłabym myśleć jak firma. Zarabianie na pasji jest naprawdę fajne, na brak propozycji też nie narzekam, natomiast ich jakość bywa mocno dyskusyjna i w tym momencie po prostu nie widzę możliwości aby móc działać w ten sposób jednocześnie zachowując honor i nie czując się jak prostytutka przyjmująca każdego klienta. To się ostatnio bardzo zmienia, bo w agencjach pracują ludzie, którzy coraz częściej mają naprawdę fajne pomysły i pewnie za jakiś czas będę mocno biła się z myślami. Nie ma jednak co wciskać ściemy – nie jestem (i pewnie nigdy nie będę) tzw. “pierwszym wyborem” dla potencjalnych reklamodawców, bo korzystają oni głównie z usług tych samych twarzy od wielu lat. Nie ma w tym nic złego, w końcu przewidywalny podwykonawca to ogromna zaleta.

Odrzucenie fajnej oferty ze względów ideologicznych boli. Nie ma co się czarować, gdy jesteś już po etapie budowania i rozkręcania bloga, to współpraca może być jedynie odcięciem kuponu i wykorzystaniem zbudowanego wcześniej zasięgu… Wiecie, teksty w stylu “5 sposobów na bycie fit” gdzie jednym z nich jest ulokowanie jakiegoś produktu tak naprawdę wcale nie muszą wymagać sporych nakładów pracy 😉  Tym bardziej, że czasami brief jest tak beznadziejny, że szkoda słów 😀

Dlaczego zatem odrzucenie oferty boli? Z jednej strony robię przecież coś zgodnie z własnym sumieniem, z drugiej – przez cały miesiąc pracuję wykonując inne zlecenia (poza blogiem), za takie same pieniądze. 
Obecnie moje przychody są bardzo nieregularne, tym bardziej że nie mam jednego pracodawcy, tylko wielu różnych. Np. w marcu wszystkie moje wpływy na konto żałosne 1511 zł 😀 Czasami od rozpoczęcia zlecenia do otrzymania przelewu mijają trzy miesiące :)). Oczywiście gdybym zawsze zarabiała 1500, to pewnie umarłabym z głodu (a kto śledzi mnie na snapie ten wie, że muszę naprawdę dużo jeść :)).  Po prostu wszystkie inne płatności są – że się tak wyrażę “w toku” i trzeba być elastycznym przy planowaniu budżetu.
Jak zaczynałam? Że lubię pisać wiedziałam od dawna. W liceum dostałam się w drodze konkursu na warsztaty dziennikarskie i nauczyłam się fajnych rzeczy, rok później zrobiłam studium reportażu (na dyplom musiałam poczekać aż skończę liceum :P). Przez warsztaty wyrobiłam sobie portfolio, pisałam też typowe “precle”, np. na portale typu textmarket, złapałam kilka zleceń przez gumtree (chyba olx było wtedy jeszcze tablicą.pl) a potem potoczyło się samo.
Mówiąc o tym, że pisałam “precle” mam na myśli typowe teksty pod wyszukiwarki, które pisałam sobie np. na wykładzie.
Typowa stawka z moich początków? Zachował mi się nawet mój cennik gdzieś w historii starej poczty e-mail :))
 Za 1000 znaków ze spacjami brałam:
4 zł za tekst zapleczowy albo opisy do katalogów, dyszkę za opisy do sklepów internetowych (bardzo żmudna praca) i ok 12 zł za różne treści “blogowe” :)). W praktyce były to głównie jakieś działy typu “aktualności” na stronach różnych firm.
Jak widać – nie było żadnych kokosów 😀 Pracowałam dużo, klepałam teksty czasami na wykładach, czasami miałam większe zlecenie np. na 100 tekstów i dopiero po akcepetacji pełnej puli czekałam na przelew. Wszystko robiłam w oparciu o umowy o dzieło, ponieważ była to działalność osobista a każde dzieło obejmowało coś innego, mogłam w ten sposób działać. Jeśli klient naciska na fakturę VAT, możecie w tym celu korzystać ze strony https://useme.eu/pl/
Na drugim roku studiów dostałam ofertę pisania tekstów o tematyce biznesowej za 25 zł za tekst i była to współpraca bardzo regularna. Cieszyłam się wtedy jak dziecko, bo nie obciążało mnie to czasowo i nie przeszkadzało w innych zleceniach.
W tamtych czasach internet wyglądał trochę inaczej i znajomi stawiali typowe mini-stronki pod reklamy. Miałam jakiś “dar” do pisania ich w taki sposób, by ściągnąć na stronę z wyszukiwarki kogoś kto nie znajdzie tego, czego szukał i kliknie w jakiś baner w poszukiwaniu odpowiedzi :)). Internet bardzo szybko się zmienia i dzisiaj w dobie kultury obrazkowej nie umiałabym się w tym odnaleźć. Nabyta podczas tamtych zadań wiedza bardzo pomaga mi do dzisiaj, np. doskonale wiem jak nie chcę pisać bloga ;)).

Jedno słowo – LOL 😀
 Z czasem zaczęłam specjalizować się w pisaniu tekstów na blogi firmowe i portale. Z mediami tradycyjnymi bywało śmiesznie, całe szczęście że nie robiłam tego pod własnym nazwiskiem. Nie wiem jak to wygląda dzisiaj, ale tam rządzi reklama i wszystko pisane jest pod reklamodawców 🙁
Często pytacie jak zacząć – chciałabym umieć pomóc, ale dzisiaj nie muszę szukać zleceniodawców, bo zaczęłam działać w ten sposób w liceum i mam już siatkę kontaktów a klienci sami się zgłaszają. Ciężko mi też myśleć w kategoriach w jakich myślałam kiedyś, gdybym dzisiaj pracowała za takie stawki jak wtedy, to… no nie wiem co, nie chcę o tym myśleć 😀  Gdybym dzisiaj zaczynała od zera, przygotowałabym portfolio (kilka wzorcowych tekstów lub takich, z których jestem dumna) i szukałabym jakiegoś jednego stałego zlecenia np. przy tworzeniu portalu. 
Znam młode osoby, które piszą tak tekst dziennie (plus odpowiadanie na komentarze i dyżury redakcyjne) i zarabiają między 2 a 2.5 K.  W porównaniu do pracy na kasie czy odzieżowej sieciówce wydaje się spoko. No własnie – wydaje się.  Znam osoby, które za nic w życiu nie poszłyby na freelance, a praca z ludźmi jest dla nich bardzo ważna i pierwsze doświadczenia wolą zdobywać w typowe dla studentów sposoby :)).  Pamiętajcie – żadna praca nie hańbi!
Dużo lepiej zarabia się przy prowadzeniu kanałów social-media, np. fanpage jakiejś marki. Miałam taki krótki epizod i chociaż kasa fajna, to ja nie lubię ciągle być online i użerać się z idiotami którzy pod postem w którym widnieje jak byk data rozstrzygnięcia konkursu piszą : kiedy wyniki, kiedy wyniki, kiedy wyniki, kiedy wyniki… 😀 Nie lubię być ciągle online bo trzeba być stale czujnym, facebook często zmienia różne rzeczy i to nie jest dla mnie :)). 
Jeśli chodzi o pisanie tekstów na portale, to od osób mających skądś moje baaaardzo nieaktualne dane (mówię o propozycjach typu – cześć, mam do ciebie kontakt od X, słyszałem że piszesz dobre teksty…) dostaję propozycje 40 zł za tekst na portal (zazwyczaj są to osoby, które myślą, że zbudują drugi onet).
Od wszystkiego oczywiście należy odprowadzać legalnie podatki :).
Nie chcę nikogo martwić, ale większość portali “zatrudnia” do pisania bezpłatnych tekstów które “będą do portfolio”. Nie chciałabym jednoznacznie przekreślać sensu takich zadań, ale (kiedyś) podjęłabym się ich tylko wtedy, gdybym mogła się w takiej “pracy” czegoś nauczyć. I zdecydowanie wolałabym na miejscu w redakcji niż zdalnie – mając otwarte oczy można podłapać więcej przydatnych informacji :)). 
Czasami pisze do mnie ktoś kto czyta mojego bloga (a przy okazji tworzy portal) i zazwyczaj taka propozycja to 400 zł. Nie wiem skąd taka kwota, jeszcze nigdy z tego nic nie wyszło :)).
Nie chciałabym straszyć, ale początkujący mają naprawdę słabo – dużo pracy, niskie wynagrodzenia :)).  Ah, freelancer zawsze czeka na przelew i musi czasami walczyć z tymi, którzy “zapominają” zapłacić, wiecie – księgowa była chora lub na urlopie i inne typowe wymówki :)).

Jeśli chodzi o mnie – nie jestem do końca normalna, więc przy wyborze zleceń kieruję się : sympatią do klienta, poprzednimi doświadczeniami, tym czy wszystko mogę załatwić zdalnie, czy może muszę tracić czas na spotkaniach (a da się dogadać w 10 min przez tel) i kwestiami ideologicznymi – za miliony monet nie pisałabym dla frondy :DDD Teoretycznie przy sporej dywersyfikacji źródeł przychodu nie musiałabym pracować tyle ile teraz, ale ja mam wrażenie że jest jeszcze sporo rzeczy, których chcę się nauczyć więc przyjmuję czasami nisko płatne zlecenia jeśli widzę w tym wyzwania 🙂
I jeszcze jedno – raz masz masę zleceń i za mało doby, innym razem jest okres suszy. Warto mieć stałych klientów, tak jest łatwiej 🙂

Odsyłam też do wartościowych źródeł wiedzy:

Wiem, że jeśli nie podpiszę, to pojawią się pytania więc – sklep w którym kupiłam sukienkę w kropki (warto zobaczyć jak wygląda na modelce, bo ma nietypowy krój (klik)), smoothie jest z malin (proces powstawania jest na snapie, ale żadna filozofia), butelka jest z Tigera a na paznokciach semilac hard milk ;).


Jeśli chcecie, na snapie podzielę się kilkoma śmiesznymi historyjkami związanymi z moimi przygodami z pisaniem na przestrzeni lat :)). No i przy okazji ankiety mam taką prośbę – jeśli tekst jest dla ciebie przydatny, daj mi jakoś znać – lajkiem, serduszkiem na bloglovin, +1 w google 😉 Bez informacji zwrotnej ciężko tworzyć treści które satysfakcjonują obie strony 🙂

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

6
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
Agataromiarchigame.planiamalujePawel 90-ty Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Agata
Gość
Agata

Dla wszystkich freelancerów, którym nie jest płacone na czas https://www.youtube.com/watch?v=sek6qxdrsMg&t=6s

archigame.pl
Gość

Ròwnież żyje z pisania. Ale w tym momencie mam umowę o pracę. I dobrze mi z tym. Potrzebowałem trochę oddechu. Ale pamiętam początki. Zwłaszcza ludzi, ktòrzy chcieli teksty za darmo. Nie znosiłem tego. Raz się naciąłem. Od tamtej pory nie robie niczego bez zaliczki. Czasami przechodzą mi przez to jakieś oferty, ale… jeżeli kogoś nie stać na zaliczkę to pòźniej będzie go stać na moje wynagrodzenie? Nie jestem w tych sprawach ufny. Może to mòj błąd.

romi
Gość
romi

Na jakie tematy zwykle piszesz teksty?

Pawel 90-ty
Gość

Stronka dot. darmowego kursu copywritingu jest już nieaktualna. Czy znasz może inne źródła :)?

aniamaluje
Gość

Nie szukałam nic, bo już od dawna nie muszę się uczyć podstaw :9

Roma
Gość
Roma

Jak często ma się kontakt z ludźmi? Czy to dobra praca dla osoby z fobią społeczną? Nie mam problemu z zalatwieniem sprawy w urzędzie, ale z kontaktem mniej formalnym już tak.

Previous
Włosy w marcu – placenta, podcięcie i bad hair day
Jak zarabiać na pisaniu? Moja historia