Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

Kurtyzana, szpilki i beznadziejny operator [TYGODNIK]

Zdjęcia do tygodnika wrzucam sobie zawsze do jednego folderu, który nazywam pierwszym słowem, jakie skojarzy mi się z ostatnimi siedmioma dniami. I chociaż działo się naprawdę dużo… obecny folder nazwałam słowem majonez. 

By nie przedłużać i nie zasnąć przed komputerem, przejdę błyskawicznie do podsumowania tygodnia (a wierzcie mi, byłam bliska do nazwania folderu frazą “zaraz-wyrzucę-ten-laptop-przez-okno”) :D.
Krótko i na temat – praca. We wtorek mam ważne seminarium, więc też trochę nauka…a może raczej lepszym hasłem będzie coś w rodzaju systematyzowania, planowania i porządkowania pomysłów :)). 
Może od początku – miałam świetny humor po bardzo udanych zajęciach z dziećmi, chciałam wyjść się pobawić a tu jebs – kolejne zamachy. Więc trochę ulało mi się goryczy:
Dzisiejsze zamachy, wcześniej #prayforParis, dzisiaj #prayforBrussels, cisza jakoś o tym co się dzieje w Turcji i jakoś mało #prayforIstanbul , a ja się zastanawiam po co? W imię czego? To prawda, nie podoba mi się Islam. Prawdę mówiąc – nie podoba mi się żadna religia uzurpująca sobie prawo do prawdy i uważająca się za jedyną słuszną. Tak jest, ta “nasza” też. Nieuzasadnione poczucie wyższości wynikające z czucia się wybrańcami to bardzo kiepski i ponury żart. Nie zrozumcie mnie źle – nie twierdzę, że religie są złe, nawet lepiej że ktoś nie kradnie i nie zabija bo tak każe mu religia, niż gdyby miał to robić, ale jesteśmy chyba dorośli i powinniśmy sami dojść do takich wniosków bez żadnych zakazów i nakazów. Zabijanie w imię religii jest tak samo głupie jak bombardowanie w imię pokoju albo uprawienie seksu w imię dziewictwa. I chrześcijanie ze swoimi krucjatami wcale nie byli lepsi! Od czasów Diogenesa, który powiedział że jest obywatelem świata, nikt nie powiedział w tej materii nic mądrzejszego. Jest jedna uniwersalna religia – kochaj bliźniego jak siebie samego. Z jakiegoś powodu ludzie wolą jednak recytować wierszyki, chodzić do budynków pustych i bezdusznych jak oni sami, wycierając sobie twarz Bogiem, którego nie chcą zobaczyć w sobie samych i każdej żywej istocie. Słońce świeci dla każdego człowieka. Nie jestem tym wszystkim zaskoczona – będzie jeszcze gorzej i pewnie wyrżniemy się wszyscy w pień zanim zrozumiemy, że nie ma innej możliwości jak się zjednoczyć. Bo nienawiść jest łatwiejsza niż wzniesienie się ponad nią. Nie umiem też winić zindoktrynowanych od małego dzieciaków, którym wmawia się, że robią to w imię Boga – Jest mi po prostu cholernie smutno. I myślę, że na religie jesteśmy już po prostu za duzi. Umiemy zasypiać bez dobranocki. Warto posłuchać : 1. #Imagine – John Lennon 2. El mismo Sol #alvarosoler 3.There must be more to life than this – #Mercury + #Jackson #prayfortheworld #peace #love
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania (@aniamaluje) 22 Mar, 2016 o 11:35 PDT
Nie lubię religii. Religia a wiara – mam wrażenie, że te słowa stają się dla siebie powoli antonimami. Mój Bóg to miłość, światło. Moja religia to kochaj bliźniego jak siebie samego.
Ścieżek i dróg jest bardzo wiele, można wybrać różne i droga zawsze czegoś nauczy, ale mam wrażenie jakby ludzkość mogąc – metaforycznie – dostać się z Bydgoszczy do Torunia, zamiast wybrać szybki pociąg, decydowała się na podróż dookoła ziemii by do tego Torunia dotrzeć, wybierając drogę cierpienia, bólu i egoizmu. I jest mi po prostu przykro. Tak najzwyczajniej.
Myślałam, że nie umiem (już) życzyć ludziom źle. Do czasu – dotarł w końcu mój telefon – Xiaomi Redmi 3  – wstępnie jestem nim zachwycona, ale nie czyta on kart starego typu. Numer z którego do te pory korzystałam, pamięta czasy ery. Moja karta jest duża i stara -gdyby nie to drugie, po prostu bym ją sobie przycięła. Niestety jest już tak przetarta, że po takim zabiegu wydałaby ostatnie tchnienie – już wiele razy telefon pokazywał mi wkurzający komunikat – brak karty SIM 😀 Chciałam pójść do salonu T-mobile i kartę wymienić na małą. Mają beznadziejną ofertę, ale ja nie lubię kombinowania i pewnie z lenistwa bym u nich została. Niestety – niektórzy pracownicy mają ujemne IQ i proste zadania ich przerastają. Rejestracja numeru także. Nie wdając się w szczegóły – mam nowy numer w Play a T-mobile wywołuje u mnie odruch wymiotny. I chociaż nie życzę ludziom źle, to bardzo bym chciała aby miejsce niezbyt rozgarniętych pracowników zajął ktoś z bezrobotnych liczących na pracę. Jak opadną wszystkie emocje, napiszę oczywiście skargę.
Gdy już zarejestrowałam stary numer, operator zaczął robić mi problemy z przeniesieniem. Zatem – coś się kończy, coś się zaczyna, może widocznie numer także musiałam pożegnać. I kurka, gdybym miała takich pracowników, to byłoby mi wstyd – panie na targowisku na którym kupuję warzywa – choć proste i niewykształcone to na obsłudze klienta znają się niebo lepiej. 
Z samego Xiaomi i nowego operatora jestem póki co zadowolona, ale nie chciałabym chwalić dnia przed zachodem słońca :).
No właśnie – słońce! Czuć wiosnę, prawda? :))
Piję codziennie smoothie, mam ogromny apetyt i zapał do ćwiczeń. Sprawiliście mi nie lada radochę lubiąc mocno to zdjęcie ( i tekst) :
#poćwiczone 🙂 zdjęcie z wczoraj, bo nie chciało mi się dzisiaj nowego pstrykać – ostatnio więcej się ruszam, oczywiście na tyle, na ile pozwala mi ciało – ciężko jednak pracuje się nad brzuchem gdy chce się talię a nie 6-pak 🙈 wyraźne mięśnie podobają mi się u innych, natomiast nie są w żadnym razie moim celem. Traktuję ruch dość autotelicznie – sprawia mi przyjemność 🙂 Zależy mi na tym, by ciało było jędrne,sprawne,zwinne i żebym była elastyczna – niczego więcej nie oczekuję i nie pragnę. Dzisiaj co sezon w modzie jest inne ciało – a to z dużą pupą, a to chude jak modelki po heroinie, a to z przerwą między udami… można zwariować 😀 Grunt to ćwiczyć nie dlatego, że nienawidzisz swojego ciała i chcesz je zmienić, tylko dlatego, że je kochasz i chcesz znaleźć jak najlepsze uzasadnienie dla każdej komórki która je buduje. Kochaj bliźniego JAK SIEBIE SAMEGO – dobrze słyszysz, najpierw trzeba pokochać siebie 💕 Życzę wszystkim by otoczyli się troską i bezwarunkową miłością, bo wszytsko zaczyna się w głowie. Peace! 😙 #polishgirl #instagirl #polskadziewczyna #portrait #selfie #srelfie #smile #instasmile #fitstagram #fit #waist #training #instagood #instamood #picoftheday #pic #selflove #radicalselflove #trening #talia #workout #healthy
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania (@aniamaluje) 26 Mar, 2016 o 2:00 PDT

Ostatnio zdarza mi się napisać coś dłuższego na instagramie, więc jeśli nie śledzicie, to dobry moment (klik) – niestety pojawił się nowy algorytm i teraz nie widać wszystkich zdjęć w feedzie chronologicznie, tylko trochę jak na fejsie – według zaangażowania w śledzenie (komentarze, serduszka). Cóż 😀

Mam ostatnio taki czas, że zachowuję się jak ptak wijący gniazdo – między innymi z tego powodu mam ochotę na wyprzedaż swoich rzeczy. Chwilowo mam 3 wielkie sterty z ubraniami, które chcę oddać, zostawić lub sprzedać. I nieustannie żongluję ich zawartością, bo jestem potwornie niezdecydowana! Na domiar złego – wciąż podobają mi się nowe ubrania. Mój deadline z eksperymentu polegającego na szukaniu stylu powoli się zbliża, a ja mam w głowie jeszcze większy bałagan!
Dla przykładu – prosty “strój” a ja nie mogłam zdecydować się na górę :

Spodnie i bluzkę pokazywałam pewnie wiele razy (jedne z ulubionych) ale nie mogłam się zdecydować – trencz (klik) czy narzutka (klik)? Wiem że płaszcz jest niewyprasowany (w takim stanie dotarł w paczce :)), ale buty zadecydowały jednak o narzutce…  Tak proste kwestie nie powinny zajmować mi czasu, a jednak zajmują. Nie rozumiem czasami sama siebie. gdyby kogoś ciekawiło – wybrałam buty z  gatunku “tak brzydkie, że aż ładne” (klik).

Mam nadzieję, że w końcu ogarnę się z tematem i wyprzedam ubrania, które wciąż mi się podobają, ale nie czuję się w nich do końca sobą. Jest tylko mały problem – mam różne oblicza i tak samo sobą czuję się w dresie jak i w sukience i szpilkach 😀

A może to tylko tęsknota za latem? Ostatnio do zakładek wrzuciłam to… 1/2/3/4

Czuję się trochę…rozlazła. Taka sflaczała. Nie sztuka lubić swoje ciało w ubraniu – nie mogę ćwiczyć siłowo, ale walczę o fajniejsze pośladki by zaraz po zakończeniu roku akademickiego śmignąć w jakieś ciepełko. Teoretycznie teraz ma być deszczowo – może w końcu zajmę się ostro pracą naukową, by potem zrobić mocny reset i odciąć się grubą kreską? :). Taki jest roboczy plan.

“buty ze snapa” jak nazywaliście je w prywatnych wiadomościach (ona mają na snapie jakąś nazwę?) – tak, myślę, że znalazłam w końcu idealne, czarne szpilki 🙂
Ogólnie wyglądają tak (zdjęcie ma kiepską perspektywę, ale dobrze widać co buty robią z sylwetką):

Miłość od pierwszego wejrzenia. Jeszcze gdyby były takie czerwone… – buty kupiłam tutaj (klik) są dla mnie moją zasłużoną nagrodą za pierwszy sfinalizowany semestr na studiach doktoranckich. To jest właśnie mój problem z wyprzedażą butów – każde mają jakąś historię i symbolizują jakiś mój mały sukcesik.

Na zdjęciu są też moje ulubione perfumy. To znaczy – woda toaletowa. Nie lubię róż, wody różanej, zapachu róży i nawet różanej konfitury w pączkach. Dla mnie róża pachnie i smakuje jak tanie mydło. A zapach tych perfum mnie oczarował – co prawda w wersji EDP jest zbyt ciężki, natomiast jako EDT… uwielbiam. Są z perfumesco, widzę że wyskoczyło mi okienko z kodem -20%, więc może komuś też się pojawi 🙂 (klik).

W końcu doceniłam i zrozumiałam też sens istnienia snapa (aniamaluje) – opowiadam na nim krótkie historyjki, anegdoty, pokazuję co gotuję i wszystkie te rzeczy, które też składają się na moją rzeczywistość, ale nie są wystarczająco ważne by wrzucać je na inne kanały social-media. Jestem zaskoczona jak wiele osób mnie ogląda! 🙂 Dziękuję!

Przejdę zatem zgrabnie do linków i ciekawostek tygodnia –

  1. Trwa ShareWeek – to taka inicjatywa gdzie docenia się i poleca twórców, których się lubi. Ja robię takie rzeczy regularnie bo lubię dzielić się fajnymi treściami i polecać je na blogu – ostatnio google spuścił mnie trochę niżej w wyszukiwarkach, bo daję za dużo linków wychodzących. Mimo że spadnie mi “oglądalność” bloga, chcę robić to nadal – piszecie że po “tygodniku” macie pootwierane kilkanaście kart z ciekawymi linkami i to jest super!
    Tegoroczna akcja polega na tym, by wyróżnić trzy osoby ze względu na jakość i obecność tych blogów w twoim życiu. Miałam trudny orzech do zgryzienia – zasięgi, popularność – to wszystko nie ma znaczenia. Zdecydowałam więc, że polecam:
    1) http://www.blondhaircare.com/ – gdy robię coś z włosami, pojawia mi się w głowie takie “ciekawe co powiedziałaby na to Natalia”. Natalię poznałam osobiście i jest tak autentyczną i przemiłą osobą, że nie ma słów by to opisać. Mam też wrażenie, że to jedna z tych nielicznych osób, które nie chcą wypromować siebie, tylko jakieś idee i treści za pomocą bloga.
    2) http://sieczkarnia.blogspot.com/ – Sieczkarnia pisze o depresji. O ChAD. O lękach, fobiach, szpitalu psychiatrycznym. Nie umiem powiedzieć dlaczego zdecydowałam się na ten konkretny blog w ShareWeeku, ale jeśli chodzo o obecność Sieczkarni w moim życiu – jest duża. Jeśli mam wybrać blogi, które mają na mnie wpływ poza internetem i myślę czasami o ich autorach – muszę szczerze przyznać, że mocno za autorkę trzymam kciuki.
    3) Anianotuje.pl – przez chwilę biłam się z myślami czy napisać o Ani, czy o Kinośwince albo Kwestii Smaku (też mocno polecam!). Dość powiedzieć, że gdy upatrzę sobie jakąś książkę – sprawdzam czy Ania czasem nie pokusiła się o jej recenzję :). Jest wiele blogów książkowych, które są prowadzone z pomysłem (np. Kreatywa!), ale jednak w tym konkretnym jest coś, co mi w jakiś sposób pasuje. Recnezjom Ani po prostu szczerze ufam.
    Być może moje wybory są dla was niezrozumiałe – gdyby kryteria były inne, lista wyglądałaby pewnie inaczej – również dokonanie wyboru trzech blogerów to trudna sprawa, ale jeśli mam wskazać tych, z których zdaniem personalnie się liczę – to jest mój wybór. Dla innych “tygodnik” wciąż stoi otworem i zamierzam nieustannie wartościowych twórców polecać (bez względu na “popularność” ;] – Jeśli chcecie dokonać swojego wyboru – zerknijcie na zasady tutaj (klik). Jeśli pod wpływem jakiegoś bloga/vloga dokonałeś fajnej zmiany w swoim życiu, np. włosowej, udało Ci się przejść na weganizm albo posprzątać szafę – to dobra okazja by powiedzieć dziękuję :).
  2. Jak Nanna swą córeczkę Pippę na kurtyzanę kształciła – to tytuł książki z szesnastego wieku. Jest to dialog matki – prostytutki, z córką, która o takiej karierze marzy. Nim pruderyjni czytelnicy odsądzą mnie od czci i wiary – sięgnęłam po książkę pod wpływem pewnej historii (o której zaraz opowiem na snapie!). Przyznam, że słownictwo i porównania są dość…ciężkie, jednakże ta malutka książeczka była bardzo interesująca – sposoby dawnych kobiet na oskubanie facetów do ostatniego grosza były na swój sposób zabawne :)). Zawsze zastanawiało mnie, co kieruje kobietami, które świadomie decydują się na taką “karierę”. W tej książce mam odpowiedź. Co ciekawe – kiedyś bezskutecznie jej szukałam, dzisiaj okazało się, że jest na domenie publicznej i śląska biblioteka cyfrowa dokonała jej cyfryzacji – bezpłatnie .pdf można pobrać tutaj (klik). 
  3. Sztućce z kaszy jaglanej. Jedno wielkie…wow 
  4. Odtrutki na toksycznych ludzi – blog polecony przez czytelniczkę Dobrawę 🙂 
  5. 21-letnia Polka i jej start-up warty 3 miliony 
  6. Musimy przeprosić Jessicę Mercedes
  7. Pasta na odporność – polecona przez czytelniczkę. Wstyd przyznać – zjadłam zanim pomyślałam o zrobieniu zdjęcia, a teraz nie mam kozieradki 😀 Nie miałam tyle chilli i zrobiłam małą porcję na próbę – pycha!!!!
  8. o pomyśle na blogowanie – na blogu Blue Kangaroo 🙂
  9. Zwierzęta, które popsuły selfie – to trzeba zobaczyć 😀
U mnie na blogu : Włosowa aktualizacja (marzec) i jak zarabiać na pisaniu
Strój ze śniadania wielkanocnego o który pytaliście – biały top (klik) – z braku laku przetestowałam go także przy… ćwiczeniach. Skakanie na skakance jest bolesne bo piersi skaczą – ten top potrafi przymurować biust na płasko, że ani drgnie. Efekt Mulan po użyciu bandaży 😀 Przydatne. Spódniczkę kupiłam w Mosquito (wygrałam w konkursie bon :)) a szpilki kupiłam 2 lub 3 lata temu w Centro – niestety tego sklepu już nie ma, a ja nawet nie zdarłam im fleków 🙁 Bardzo wytrzymałe.
Mam nadzieję, że dostarczyłam komuś fajnej prasówki! Wypełniam ankietę do share week i widzimy się na snapie, gdzie zdradzę jaka historia stoi za książką :))
Mokrego Dyngusa! 
Polecajcie fajne blogi i bądźcie dla siebie mili! 
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jak zarabiać na pisaniu? Moja historia
Kurtyzana, szpilki i beznadziejny operator [TYGODNIK]