Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie? Dla ułatwienia - wyobraź sobie, że masz dorastającą córkę. Co powinna przeczytać? Moje pokolenie miało bravo, do którego czytelnicy pisali listy, a potem ekspert odpowiadał - "nie Tomku, to normalne, że ciekawiło cię jak smakuje twoja sperma, nie zwariowałeś i nie pochorujesz się od tego". Pamiętam jak moja wychowawczyni próbowała przekonać na zebraniu rodziców, by nie pozwalali nam czytać takich  gazet. A czy były złe? Przynamniej wypowiadali się tam eksperci po psychologii albo specjalności z ginekologii czy seksuologii. Dzisiaj teoretycznie dostęp do wiedzy jest większy, ale kto tworzy te informacje? Na ile są wiarygodne? Nie muszę wam tego tłumaczyć, jestem copywriterką, napisałam sporo tekstów o maszynach rolniczych, na których znam się jak na historii Mongolii w XIX wieku.
Chociaż te teksty mają jakąś korektę merytoryczną!

Sto razy bardziej wolałabym, aby moja nieistniejąca córka przeczytała merytoryczną książkę o swoim ciele, niż trafiła na stronę, na której szukając informacji o włosach na ciele sprzeda jej krem do wybielania odbytu albo inną niebezpieczną rzecz.

Merytoryczna, zabawna, konkretna - taka jest książka "Obrzydliwa anatomia" Mary Altman. 
Opinia powstała przy współpracy z wydawnictwem kobiecym, ale swojej nieistniejącej córce polecam naprawdę!
Jaka jest najgłupsza rzecz związana z ciałem, w jaką wierzyłaś dorastając?

#obrzydliwaanatomia #maraaltman #cialopozytyw #wystarczajacodobra #aniamaluje #czytam #szczerze_pisząc #bookstagrampl #bookstagram #ksiazki #terazczytam #współpraca #blogerka

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie?...

Kurtyzana, szpilki i beznadziejny operator [TYGODNIK]

Zdjęcia do tygodnika wrzucam sobie zawsze do jednego folderu, który nazywam pierwszym słowem, jakie skojarzy mi się z ostatnimi siedmioma dniami. I chociaż działo się naprawdę dużo… obecny folder nazwałam słowem majonez. 

By nie przedłużać i nie zasnąć przed komputerem, przejdę błyskawicznie do podsumowania tygodnia (a wierzcie mi, byłam bliska do nazwania folderu frazą “zaraz-wyrzucę-ten-laptop-przez-okno”) :D.
Krótko i na temat – praca. We wtorek mam ważne seminarium, więc też trochę nauka…a może raczej lepszym hasłem będzie coś w rodzaju systematyzowania, planowania i porządkowania pomysłów :)). 
Może od początku – miałam świetny humor po bardzo udanych zajęciach z dziećmi, chciałam wyjść się pobawić a tu jebs – kolejne zamachy. Więc trochę ulało mi się goryczy:
Dzisiejsze zamachy, wcześniej #prayforParis, dzisiaj #prayforBrussels, cisza jakoś o tym co się dzieje w Turcji i jakoś mało #prayforIstanbul , a ja się zastanawiam po co? W imię czego? To prawda, nie podoba mi się Islam. Prawdę mówiąc – nie podoba mi się żadna religia uzurpująca sobie prawo do prawdy i uważająca się za jedyną słuszną. Tak jest, ta “nasza” też. Nieuzasadnione poczucie wyższości wynikające z czucia się wybrańcami to bardzo kiepski i ponury żart. Nie zrozumcie mnie źle – nie twierdzę, że religie są złe, nawet lepiej że ktoś nie kradnie i nie zabija bo tak każe mu religia, niż gdyby miał to robić, ale jesteśmy chyba dorośli i powinniśmy sami dojść do takich wniosków bez żadnych zakazów i nakazów. Zabijanie w imię religii jest tak samo głupie jak bombardowanie w imię pokoju albo uprawienie seksu w imię dziewictwa. I chrześcijanie ze swoimi krucjatami wcale nie byli lepsi! Od czasów Diogenesa, który powiedział że jest obywatelem świata, nikt nie powiedział w tej materii nic mądrzejszego. Jest jedna uniwersalna religia – kochaj bliźniego jak siebie samego. Z jakiegoś powodu ludzie wolą jednak recytować wierszyki, chodzić do budynków pustych i bezdusznych jak oni sami, wycierając sobie twarz Bogiem, którego nie chcą zobaczyć w sobie samych i każdej żywej istocie. Słońce świeci dla każdego człowieka. Nie jestem tym wszystkim zaskoczona – będzie jeszcze gorzej i pewnie wyrżniemy się wszyscy w pień zanim zrozumiemy, że nie ma innej możliwości jak się zjednoczyć. Bo nienawiść jest łatwiejsza niż wzniesienie się ponad nią. Nie umiem też winić zindoktrynowanych od małego dzieciaków, którym wmawia się, że robią to w imię Boga – Jest mi po prostu cholernie smutno. I myślę, że na religie jesteśmy już po prostu za duzi. Umiemy zasypiać bez dobranocki. Warto posłuchać : 1. #Imagine – John Lennon 2. El mismo Sol #alvarosoler 3.There must be more to life than this – #Mercury + #Jackson #prayfortheworld #peace #love
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania (@aniamaluje) 22 Mar, 2016 o 11:35 PDT
Nie lubię religii. Religia a wiara – mam wrażenie, że te słowa stają się dla siebie powoli antonimami. Mój Bóg to miłość, światło. Moja religia to kochaj bliźniego jak siebie samego.
Ścieżek i dróg jest bardzo wiele, można wybrać różne i droga zawsze czegoś nauczy, ale mam wrażenie jakby ludzkość mogąc – metaforycznie – dostać się z Bydgoszczy do Torunia, zamiast wybrać szybki pociąg, decydowała się na podróż dookoła ziemii by do tego Torunia dotrzeć, wybierając drogę cierpienia, bólu i egoizmu. I jest mi po prostu przykro. Tak najzwyczajniej.
Myślałam, że nie umiem (już) życzyć ludziom źle. Do czasu – dotarł w końcu mój telefon – Xiaomi Redmi 3  – wstępnie jestem nim zachwycona, ale nie czyta on kart starego typu. Numer z którego do te pory korzystałam, pamięta czasy ery. Moja karta jest duża i stara -gdyby nie to drugie, po prostu bym ją sobie przycięła. Niestety jest już tak przetarta, że po takim zabiegu wydałaby ostatnie tchnienie – już wiele razy telefon pokazywał mi wkurzający komunikat – brak karty SIM 😀 Chciałam pójść do salonu T-mobile i kartę wymienić na małą. Mają beznadziejną ofertę, ale ja nie lubię kombinowania i pewnie z lenistwa bym u nich została. Niestety – niektórzy pracownicy mają ujemne IQ i proste zadania ich przerastają. Rejestracja numeru także. Nie wdając się w szczegóły – mam nowy numer w Play a T-mobile wywołuje u mnie odruch wymiotny. I chociaż nie życzę ludziom źle, to bardzo bym chciała aby miejsce niezbyt rozgarniętych pracowników zajął ktoś z bezrobotnych liczących na pracę. Jak opadną wszystkie emocje, napiszę oczywiście skargę.
Gdy już zarejestrowałam stary numer, operator zaczął robić mi problemy z przeniesieniem. Zatem – coś się kończy, coś się zaczyna, może widocznie numer także musiałam pożegnać. I kurka, gdybym miała takich pracowników, to byłoby mi wstyd – panie na targowisku na którym kupuję warzywa – choć proste i niewykształcone to na obsłudze klienta znają się niebo lepiej. 
Z samego Xiaomi i nowego operatora jestem póki co zadowolona, ale nie chciałabym chwalić dnia przed zachodem słońca :).
No właśnie – słońce! Czuć wiosnę, prawda? :))
Piję codziennie smoothie, mam ogromny apetyt i zapał do ćwiczeń. Sprawiliście mi nie lada radochę lubiąc mocno to zdjęcie ( i tekst) :
#poćwiczone 🙂 zdjęcie z wczoraj, bo nie chciało mi się dzisiaj nowego pstrykać – ostatnio więcej się ruszam, oczywiście na tyle, na ile pozwala mi ciało – ciężko jednak pracuje się nad brzuchem gdy chce się talię a nie 6-pak 🙈 wyraźne mięśnie podobają mi się u innych, natomiast nie są w żadnym razie moim celem. Traktuję ruch dość autotelicznie – sprawia mi przyjemność 🙂 Zależy mi na tym, by ciało było jędrne,sprawne,zwinne i żebym była elastyczna – niczego więcej nie oczekuję i nie pragnę. Dzisiaj co sezon w modzie jest inne ciało – a to z dużą pupą, a to chude jak modelki po heroinie, a to z przerwą między udami… można zwariować 😀 Grunt to ćwiczyć nie dlatego, że nienawidzisz swojego ciała i chcesz je zmienić, tylko dlatego, że je kochasz i chcesz znaleźć jak najlepsze uzasadnienie dla każdej komórki która je buduje. Kochaj bliźniego JAK SIEBIE SAMEGO – dobrze słyszysz, najpierw trzeba pokochać siebie 💕 Życzę wszystkim by otoczyli się troską i bezwarunkową miłością, bo wszytsko zaczyna się w głowie. Peace! 😙 #polishgirl #instagirl #polskadziewczyna #portrait #selfie #srelfie #smile #instasmile #fitstagram #fit #waist #training #instagood #instamood #picoftheday #pic #selflove #radicalselflove #trening #talia #workout #healthy
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania (@aniamaluje) 26 Mar, 2016 o 2:00 PDT

Ostatnio zdarza mi się napisać coś dłuższego na instagramie, więc jeśli nie śledzicie, to dobry moment (klik) – niestety pojawił się nowy algorytm i teraz nie widać wszystkich zdjęć w feedzie chronologicznie, tylko trochę jak na fejsie – według zaangażowania w śledzenie (komentarze, serduszka). Cóż 😀

Mam ostatnio taki czas, że zachowuję się jak ptak wijący gniazdo – między innymi z tego powodu mam ochotę na wyprzedaż swoich rzeczy. Chwilowo mam 3 wielkie sterty z ubraniami, które chcę oddać, zostawić lub sprzedać. I nieustannie żongluję ich zawartością, bo jestem potwornie niezdecydowana! Na domiar złego – wciąż podobają mi się nowe ubrania. Mój deadline z eksperymentu polegającego na szukaniu stylu powoli się zbliża, a ja mam w głowie jeszcze większy bałagan!
Dla przykładu – prosty “strój” a ja nie mogłam zdecydować się na górę :

Spodnie i bluzkę pokazywałam pewnie wiele razy (jedne z ulubionych) ale nie mogłam się zdecydować – trencz (klik) czy narzutka (klik)? Wiem że płaszcz jest niewyprasowany (w takim stanie dotarł w paczce :)), ale buty zadecydowały jednak o narzutce…  Tak proste kwestie nie powinny zajmować mi czasu, a jednak zajmują. Nie rozumiem czasami sama siebie. gdyby kogoś ciekawiło – wybrałam buty z  gatunku “tak brzydkie, że aż ładne” (klik).

Mam nadzieję, że w końcu ogarnę się z tematem i wyprzedam ubrania, które wciąż mi się podobają, ale nie czuję się w nich do końca sobą. Jest tylko mały problem – mam różne oblicza i tak samo sobą czuję się w dresie jak i w sukience i szpilkach 😀

A może to tylko tęsknota za latem? Ostatnio do zakładek wrzuciłam to… 1/2/3/4

Czuję się trochę…rozlazła. Taka sflaczała. Nie sztuka lubić swoje ciało w ubraniu – nie mogę ćwiczyć siłowo, ale walczę o fajniejsze pośladki by zaraz po zakończeniu roku akademickiego śmignąć w jakieś ciepełko. Teoretycznie teraz ma być deszczowo – może w końcu zajmę się ostro pracą naukową, by potem zrobić mocny reset i odciąć się grubą kreską? :). Taki jest roboczy plan.

“buty ze snapa” jak nazywaliście je w prywatnych wiadomościach (ona mają na snapie jakąś nazwę?) – tak, myślę, że znalazłam w końcu idealne, czarne szpilki 🙂
Ogólnie wyglądają tak (zdjęcie ma kiepską perspektywę, ale dobrze widać co buty robią z sylwetką):

Miłość od pierwszego wejrzenia. Jeszcze gdyby były takie czerwone… – buty kupiłam tutaj (klik) są dla mnie moją zasłużoną nagrodą za pierwszy sfinalizowany semestr na studiach doktoranckich. To jest właśnie mój problem z wyprzedażą butów – każde mają jakąś historię i symbolizują jakiś mój mały sukcesik.

Na zdjęciu są też moje ulubione perfumy. To znaczy – woda toaletowa. Nie lubię róż, wody różanej, zapachu róży i nawet różanej konfitury w pączkach. Dla mnie róża pachnie i smakuje jak tanie mydło. A zapach tych perfum mnie oczarował – co prawda w wersji EDP jest zbyt ciężki, natomiast jako EDT… uwielbiam. Są z perfumesco, widzę że wyskoczyło mi okienko z kodem -20%, więc może komuś też się pojawi 🙂 (klik).

W końcu doceniłam i zrozumiałam też sens istnienia snapa (aniamaluje) – opowiadam na nim krótkie historyjki, anegdoty, pokazuję co gotuję i wszystkie te rzeczy, które też składają się na moją rzeczywistość, ale nie są wystarczająco ważne by wrzucać je na inne kanały social-media. Jestem zaskoczona jak wiele osób mnie ogląda! 🙂 Dziękuję!

Przejdę zatem zgrabnie do linków i ciekawostek tygodnia –

  1. Trwa ShareWeek – to taka inicjatywa gdzie docenia się i poleca twórców, których się lubi. Ja robię takie rzeczy regularnie bo lubię dzielić się fajnymi treściami i polecać je na blogu – ostatnio google spuścił mnie trochę niżej w wyszukiwarkach, bo daję za dużo linków wychodzących. Mimo że spadnie mi “oglądalność” bloga, chcę robić to nadal – piszecie że po “tygodniku” macie pootwierane kilkanaście kart z ciekawymi linkami i to jest super!
    Tegoroczna akcja polega na tym, by wyróżnić trzy osoby ze względu na jakość i obecność tych blogów w twoim życiu. Miałam trudny orzech do zgryzienia – zasięgi, popularność – to wszystko nie ma znaczenia. Zdecydowałam więc, że polecam:
    1) http://www.blondhaircare.com/ – gdy robię coś z włosami, pojawia mi się w głowie takie “ciekawe co powiedziałaby na to Natalia”. Natalię poznałam osobiście i jest tak autentyczną i przemiłą osobą, że nie ma słów by to opisać. Mam też wrażenie, że to jedna z tych nielicznych osób, które nie chcą wypromować siebie, tylko jakieś idee i treści za pomocą bloga.
    2) http://sieczkarnia.blogspot.com/ – Sieczkarnia pisze o depresji. O ChAD. O lękach, fobiach, szpitalu psychiatrycznym. Nie umiem powiedzieć dlaczego zdecydowałam się na ten konkretny blog w ShareWeeku, ale jeśli chodzo o obecność Sieczkarni w moim życiu – jest duża. Jeśli mam wybrać blogi, które mają na mnie wpływ poza internetem i myślę czasami o ich autorach – muszę szczerze przyznać, że mocno za autorkę trzymam kciuki.
    3) Anianotuje.pl – przez chwilę biłam się z myślami czy napisać o Ani, czy o Kinośwince albo Kwestii Smaku (też mocno polecam!). Dość powiedzieć, że gdy upatrzę sobie jakąś książkę – sprawdzam czy Ania czasem nie pokusiła się o jej recenzję :). Jest wiele blogów książkowych, które są prowadzone z pomysłem (np. Kreatywa!), ale jednak w tym konkretnym jest coś, co mi w jakiś sposób pasuje. Recnezjom Ani po prostu szczerze ufam.
    Być może moje wybory są dla was niezrozumiałe – gdyby kryteria były inne, lista wyglądałaby pewnie inaczej – również dokonanie wyboru trzech blogerów to trudna sprawa, ale jeśli mam wskazać tych, z których zdaniem personalnie się liczę – to jest mój wybór. Dla innych “tygodnik” wciąż stoi otworem i zamierzam nieustannie wartościowych twórców polecać (bez względu na “popularność” ;] – Jeśli chcecie dokonać swojego wyboru – zerknijcie na zasady tutaj (klik). Jeśli pod wpływem jakiegoś bloga/vloga dokonałeś fajnej zmiany w swoim życiu, np. włosowej, udało Ci się przejść na weganizm albo posprzątać szafę – to dobra okazja by powiedzieć dziękuję :).
  2. Jak Nanna swą córeczkę Pippę na kurtyzanę kształciła – to tytuł książki z szesnastego wieku. Jest to dialog matki – prostytutki, z córką, która o takiej karierze marzy. Nim pruderyjni czytelnicy odsądzą mnie od czci i wiary – sięgnęłam po książkę pod wpływem pewnej historii (o której zaraz opowiem na snapie!). Przyznam, że słownictwo i porównania są dość…ciężkie, jednakże ta malutka książeczka była bardzo interesująca – sposoby dawnych kobiet na oskubanie facetów do ostatniego grosza były na swój sposób zabawne :)). Zawsze zastanawiało mnie, co kieruje kobietami, które świadomie decydują się na taką “karierę”. W tej książce mam odpowiedź. Co ciekawe – kiedyś bezskutecznie jej szukałam, dzisiaj okazało się, że jest na domenie publicznej i śląska biblioteka cyfrowa dokonała jej cyfryzacji – bezpłatnie .pdf można pobrać tutaj (klik). 
  3. Sztućce z kaszy jaglanej. Jedno wielkie…wow 
  4. Odtrutki na toksycznych ludzi – blog polecony przez czytelniczkę Dobrawę 🙂 
  5. 21-letnia Polka i jej start-up warty 3 miliony 
  6. Musimy przeprosić Jessicę Mercedes
  7. Pasta na odporność – polecona przez czytelniczkę. Wstyd przyznać – zjadłam zanim pomyślałam o zrobieniu zdjęcia, a teraz nie mam kozieradki 😀 Nie miałam tyle chilli i zrobiłam małą porcję na próbę – pycha!!!!
  8. o pomyśle na blogowanie – na blogu Blue Kangaroo 🙂
  9. Zwierzęta, które popsuły selfie – to trzeba zobaczyć 😀
U mnie na blogu : Włosowa aktualizacja (marzec) i jak zarabiać na pisaniu
Strój ze śniadania wielkanocnego o który pytaliście – biały top (klik) – z braku laku przetestowałam go także przy… ćwiczeniach. Skakanie na skakance jest bolesne bo piersi skaczą – ten top potrafi przymurować biust na płasko, że ani drgnie. Efekt Mulan po użyciu bandaży 😀 Przydatne. Spódniczkę kupiłam w Mosquito (wygrałam w konkursie bon :)) a szpilki kupiłam 2 lub 3 lata temu w Centro – niestety tego sklepu już nie ma, a ja nawet nie zdarłam im fleków 🙁 Bardzo wytrzymałe.
Mam nadzieję, że dostarczyłam komuś fajnej prasówki! Wypełniam ankietę do share week i widzimy się na snapie, gdzie zdradzę jaka historia stoi za książką :))
Mokrego Dyngusa! 
Polecajcie fajne blogi i bądźcie dla siebie mili! 
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jak zarabiać na pisaniu? Moja historia
Kurtyzana, szpilki i beznadziejny operator [TYGODNIK]