Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Rzadko jestem na Śląsku, a jeśli jestem to niestety tylko na chwilę, ale urok Nikiszowca działa na mnie za każdym razem jeszcze mocniej. Podobnie jak rolada z kluskami śląskimi i modrą kapustą, ktoś kto to wymyślił jest geniuszem. 
Jedna z najfajniejszych rzeczy w tym kraju to naprawdę zróżnicowana kuchnia regionalna. 
I przy okazji mam pytanie - czy ciasto ucierane to dla was ciasto, czy mówicie „upiekłam placek ze śliwkami”?
Bo dla mnie zdecydowanie są ciasta, i ciasta na które mówię placki.
#Katowice #Nikiszowiec #Śląsk #blogerka #podróżemałeiduże #podróże #zwiedzamy #kato #silesia #sukienka #ootdfashion #ootd #cegła #Polska

Rzadko jestem na Śląsku, a...

Kurtyzana, szpilki i beznadziejny operator [TYGODNIK]

Zdjęcia do tygodnika wrzucam sobie zawsze do jednego folderu, który nazywam pierwszym słowem, jakie skojarzy mi się z ostatnimi siedmioma dniami. I chociaż działo się naprawdę dużo… obecny folder nazwałam słowem majonez. 

By nie przedłużać i nie zasnąć przed komputerem, przejdę błyskawicznie do podsumowania tygodnia (a wierzcie mi, byłam bliska do nazwania folderu frazą “zaraz-wyrzucę-ten-laptop-przez-okno”) :D.
Krótko i na temat – praca. We wtorek mam ważne seminarium, więc też trochę nauka…a może raczej lepszym hasłem będzie coś w rodzaju systematyzowania, planowania i porządkowania pomysłów :)). 
Może od początku – miałam świetny humor po bardzo udanych zajęciach z dziećmi, chciałam wyjść się pobawić a tu jebs – kolejne zamachy. Więc trochę ulało mi się goryczy:
Dzisiejsze zamachy, wcześniej #prayforParis, dzisiaj #prayforBrussels, cisza jakoś o tym co się dzieje w Turcji i jakoś mało #prayforIstanbul , a ja się zastanawiam po co? W imię czego? To prawda, nie podoba mi się Islam. Prawdę mówiąc – nie podoba mi się żadna religia uzurpująca sobie prawo do prawdy i uważająca się za jedyną słuszną. Tak jest, ta “nasza” też. Nieuzasadnione poczucie wyższości wynikające z czucia się wybrańcami to bardzo kiepski i ponury żart. Nie zrozumcie mnie źle – nie twierdzę, że religie są złe, nawet lepiej że ktoś nie kradnie i nie zabija bo tak każe mu religia, niż gdyby miał to robić, ale jesteśmy chyba dorośli i powinniśmy sami dojść do takich wniosków bez żadnych zakazów i nakazów. Zabijanie w imię religii jest tak samo głupie jak bombardowanie w imię pokoju albo uprawienie seksu w imię dziewictwa. I chrześcijanie ze swoimi krucjatami wcale nie byli lepsi! Od czasów Diogenesa, który powiedział że jest obywatelem świata, nikt nie powiedział w tej materii nic mądrzejszego. Jest jedna uniwersalna religia – kochaj bliźniego jak siebie samego. Z jakiegoś powodu ludzie wolą jednak recytować wierszyki, chodzić do budynków pustych i bezdusznych jak oni sami, wycierając sobie twarz Bogiem, którego nie chcą zobaczyć w sobie samych i każdej żywej istocie. Słońce świeci dla każdego człowieka. Nie jestem tym wszystkim zaskoczona – będzie jeszcze gorzej i pewnie wyrżniemy się wszyscy w pień zanim zrozumiemy, że nie ma innej możliwości jak się zjednoczyć. Bo nienawiść jest łatwiejsza niż wzniesienie się ponad nią. Nie umiem też winić zindoktrynowanych od małego dzieciaków, którym wmawia się, że robią to w imię Boga – Jest mi po prostu cholernie smutno. I myślę, że na religie jesteśmy już po prostu za duzi. Umiemy zasypiać bez dobranocki. Warto posłuchać : 1. #Imagine – John Lennon 2. El mismo Sol #alvarosoler 3.There must be more to life than this – #Mercury + #Jackson #prayfortheworld #peace #love
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania (@aniamaluje) 22 Mar, 2016 o 11:35 PDT
Nie lubię religii. Religia a wiara – mam wrażenie, że te słowa stają się dla siebie powoli antonimami. Mój Bóg to miłość, światło. Moja religia to kochaj bliźniego jak siebie samego.
Ścieżek i dróg jest bardzo wiele, można wybrać różne i droga zawsze czegoś nauczy, ale mam wrażenie jakby ludzkość mogąc – metaforycznie – dostać się z Bydgoszczy do Torunia, zamiast wybrać szybki pociąg, decydowała się na podróż dookoła ziemii by do tego Torunia dotrzeć, wybierając drogę cierpienia, bólu i egoizmu. I jest mi po prostu przykro. Tak najzwyczajniej.
Myślałam, że nie umiem (już) życzyć ludziom źle. Do czasu – dotarł w końcu mój telefon – Xiaomi Redmi 3  – wstępnie jestem nim zachwycona, ale nie czyta on kart starego typu. Numer z którego do te pory korzystałam, pamięta czasy ery. Moja karta jest duża i stara -gdyby nie to drugie, po prostu bym ją sobie przycięła. Niestety jest już tak przetarta, że po takim zabiegu wydałaby ostatnie tchnienie – już wiele razy telefon pokazywał mi wkurzający komunikat – brak karty SIM 😀 Chciałam pójść do salonu T-mobile i kartę wymienić na małą. Mają beznadziejną ofertę, ale ja nie lubię kombinowania i pewnie z lenistwa bym u nich została. Niestety – niektórzy pracownicy mają ujemne IQ i proste zadania ich przerastają. Rejestracja numeru także. Nie wdając się w szczegóły – mam nowy numer w Play a T-mobile wywołuje u mnie odruch wymiotny. I chociaż nie życzę ludziom źle, to bardzo bym chciała aby miejsce niezbyt rozgarniętych pracowników zajął ktoś z bezrobotnych liczących na pracę. Jak opadną wszystkie emocje, napiszę oczywiście skargę.
Gdy już zarejestrowałam stary numer, operator zaczął robić mi problemy z przeniesieniem. Zatem – coś się kończy, coś się zaczyna, może widocznie numer także musiałam pożegnać. I kurka, gdybym miała takich pracowników, to byłoby mi wstyd – panie na targowisku na którym kupuję warzywa – choć proste i niewykształcone to na obsłudze klienta znają się niebo lepiej. 
Z samego Xiaomi i nowego operatora jestem póki co zadowolona, ale nie chciałabym chwalić dnia przed zachodem słońca :).
No właśnie – słońce! Czuć wiosnę, prawda? :))
Piję codziennie smoothie, mam ogromny apetyt i zapał do ćwiczeń. Sprawiliście mi nie lada radochę lubiąc mocno to zdjęcie ( i tekst) :
#poćwiczone 🙂 zdjęcie z wczoraj, bo nie chciało mi się dzisiaj nowego pstrykać – ostatnio więcej się ruszam, oczywiście na tyle, na ile pozwala mi ciało – ciężko jednak pracuje się nad brzuchem gdy chce się talię a nie 6-pak 🙈 wyraźne mięśnie podobają mi się u innych, natomiast nie są w żadnym razie moim celem. Traktuję ruch dość autotelicznie – sprawia mi przyjemność 🙂 Zależy mi na tym, by ciało było jędrne,sprawne,zwinne i żebym była elastyczna – niczego więcej nie oczekuję i nie pragnę. Dzisiaj co sezon w modzie jest inne ciało – a to z dużą pupą, a to chude jak modelki po heroinie, a to z przerwą między udami… można zwariować 😀 Grunt to ćwiczyć nie dlatego, że nienawidzisz swojego ciała i chcesz je zmienić, tylko dlatego, że je kochasz i chcesz znaleźć jak najlepsze uzasadnienie dla każdej komórki która je buduje. Kochaj bliźniego JAK SIEBIE SAMEGO – dobrze słyszysz, najpierw trzeba pokochać siebie 💕 Życzę wszystkim by otoczyli się troską i bezwarunkową miłością, bo wszytsko zaczyna się w głowie. Peace! 😙 #polishgirl #instagirl #polskadziewczyna #portrait #selfie #srelfie #smile #instasmile #fitstagram #fit #waist #training #instagood #instamood #picoftheday #pic #selflove #radicalselflove #trening #talia #workout #healthy
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania (@aniamaluje) 26 Mar, 2016 o 2:00 PDT

Ostatnio zdarza mi się napisać coś dłuższego na instagramie, więc jeśli nie śledzicie, to dobry moment (klik) – niestety pojawił się nowy algorytm i teraz nie widać wszystkich zdjęć w feedzie chronologicznie, tylko trochę jak na fejsie – według zaangażowania w śledzenie (komentarze, serduszka). Cóż 😀

Mam ostatnio taki czas, że zachowuję się jak ptak wijący gniazdo – między innymi z tego powodu mam ochotę na wyprzedaż swoich rzeczy. Chwilowo mam 3 wielkie sterty z ubraniami, które chcę oddać, zostawić lub sprzedać. I nieustannie żongluję ich zawartością, bo jestem potwornie niezdecydowana! Na domiar złego – wciąż podobają mi się nowe ubrania. Mój deadline z eksperymentu polegającego na szukaniu stylu powoli się zbliża, a ja mam w głowie jeszcze większy bałagan!
Dla przykładu – prosty “strój” a ja nie mogłam zdecydować się na górę :

Spodnie i bluzkę pokazywałam pewnie wiele razy (jedne z ulubionych) ale nie mogłam się zdecydować – trencz (klik) czy narzutka (klik)? Wiem że płaszcz jest niewyprasowany (w takim stanie dotarł w paczce :)), ale buty zadecydowały jednak o narzutce…  Tak proste kwestie nie powinny zajmować mi czasu, a jednak zajmują. Nie rozumiem czasami sama siebie. gdyby kogoś ciekawiło – wybrałam buty z  gatunku “tak brzydkie, że aż ładne” (klik).

Mam nadzieję, że w końcu ogarnę się z tematem i wyprzedam ubrania, które wciąż mi się podobają, ale nie czuję się w nich do końca sobą. Jest tylko mały problem – mam różne oblicza i tak samo sobą czuję się w dresie jak i w sukience i szpilkach 😀

A może to tylko tęsknota za latem? Ostatnio do zakładek wrzuciłam to… 1/2/3/4

Czuję się trochę…rozlazła. Taka sflaczała. Nie sztuka lubić swoje ciało w ubraniu – nie mogę ćwiczyć siłowo, ale walczę o fajniejsze pośladki by zaraz po zakończeniu roku akademickiego śmignąć w jakieś ciepełko. Teoretycznie teraz ma być deszczowo – może w końcu zajmę się ostro pracą naukową, by potem zrobić mocny reset i odciąć się grubą kreską? :). Taki jest roboczy plan.

“buty ze snapa” jak nazywaliście je w prywatnych wiadomościach (ona mają na snapie jakąś nazwę?) – tak, myślę, że znalazłam w końcu idealne, czarne szpilki 🙂
Ogólnie wyglądają tak (zdjęcie ma kiepską perspektywę, ale dobrze widać co buty robią z sylwetką):

Miłość od pierwszego wejrzenia. Jeszcze gdyby były takie czerwone… – buty kupiłam tutaj (klik) są dla mnie moją zasłużoną nagrodą za pierwszy sfinalizowany semestr na studiach doktoranckich. To jest właśnie mój problem z wyprzedażą butów – każde mają jakąś historię i symbolizują jakiś mój mały sukcesik.

Na zdjęciu są też moje ulubione perfumy. To znaczy – woda toaletowa. Nie lubię róż, wody różanej, zapachu róży i nawet różanej konfitury w pączkach. Dla mnie róża pachnie i smakuje jak tanie mydło. A zapach tych perfum mnie oczarował – co prawda w wersji EDP jest zbyt ciężki, natomiast jako EDT… uwielbiam. Są z perfumesco, widzę że wyskoczyło mi okienko z kodem -20%, więc może komuś też się pojawi 🙂 (klik).

W końcu doceniłam i zrozumiałam też sens istnienia snapa (aniamaluje) – opowiadam na nim krótkie historyjki, anegdoty, pokazuję co gotuję i wszystkie te rzeczy, które też składają się na moją rzeczywistość, ale nie są wystarczająco ważne by wrzucać je na inne kanały social-media. Jestem zaskoczona jak wiele osób mnie ogląda! 🙂 Dziękuję!

Przejdę zatem zgrabnie do linków i ciekawostek tygodnia –

  1. Trwa ShareWeek – to taka inicjatywa gdzie docenia się i poleca twórców, których się lubi. Ja robię takie rzeczy regularnie bo lubię dzielić się fajnymi treściami i polecać je na blogu – ostatnio google spuścił mnie trochę niżej w wyszukiwarkach, bo daję za dużo linków wychodzących. Mimo że spadnie mi “oglądalność” bloga, chcę robić to nadal – piszecie że po “tygodniku” macie pootwierane kilkanaście kart z ciekawymi linkami i to jest super!
    Tegoroczna akcja polega na tym, by wyróżnić trzy osoby ze względu na jakość i obecność tych blogów w twoim życiu. Miałam trudny orzech do zgryzienia – zasięgi, popularność – to wszystko nie ma znaczenia. Zdecydowałam więc, że polecam:
    1) http://www.blondhaircare.com/ – gdy robię coś z włosami, pojawia mi się w głowie takie “ciekawe co powiedziałaby na to Natalia”. Natalię poznałam osobiście i jest tak autentyczną i przemiłą osobą, że nie ma słów by to opisać. Mam też wrażenie, że to jedna z tych nielicznych osób, które nie chcą wypromować siebie, tylko jakieś idee i treści za pomocą bloga.
    2) http://sieczkarnia.blogspot.com/ – Sieczkarnia pisze o depresji. O ChAD. O lękach, fobiach, szpitalu psychiatrycznym. Nie umiem powiedzieć dlaczego zdecydowałam się na ten konkretny blog w ShareWeeku, ale jeśli chodzo o obecność Sieczkarni w moim życiu – jest duża. Jeśli mam wybrać blogi, które mają na mnie wpływ poza internetem i myślę czasami o ich autorach – muszę szczerze przyznać, że mocno za autorkę trzymam kciuki.
    3) Anianotuje.pl – przez chwilę biłam się z myślami czy napisać o Ani, czy o Kinośwince albo Kwestii Smaku (też mocno polecam!). Dość powiedzieć, że gdy upatrzę sobie jakąś książkę – sprawdzam czy Ania czasem nie pokusiła się o jej recenzję :). Jest wiele blogów książkowych, które są prowadzone z pomysłem (np. Kreatywa!), ale jednak w tym konkretnym jest coś, co mi w jakiś sposób pasuje. Recnezjom Ani po prostu szczerze ufam.
    Być może moje wybory są dla was niezrozumiałe – gdyby kryteria były inne, lista wyglądałaby pewnie inaczej – również dokonanie wyboru trzech blogerów to trudna sprawa, ale jeśli mam wskazać tych, z których zdaniem personalnie się liczę – to jest mój wybór. Dla innych “tygodnik” wciąż stoi otworem i zamierzam nieustannie wartościowych twórców polecać (bez względu na “popularność” ;] – Jeśli chcecie dokonać swojego wyboru – zerknijcie na zasady tutaj (klik). Jeśli pod wpływem jakiegoś bloga/vloga dokonałeś fajnej zmiany w swoim życiu, np. włosowej, udało Ci się przejść na weganizm albo posprzątać szafę – to dobra okazja by powiedzieć dziękuję :).
  2. Jak Nanna swą córeczkę Pippę na kurtyzanę kształciła – to tytuł książki z szesnastego wieku. Jest to dialog matki – prostytutki, z córką, która o takiej karierze marzy. Nim pruderyjni czytelnicy odsądzą mnie od czci i wiary – sięgnęłam po książkę pod wpływem pewnej historii (o której zaraz opowiem na snapie!). Przyznam, że słownictwo i porównania są dość…ciężkie, jednakże ta malutka książeczka była bardzo interesująca – sposoby dawnych kobiet na oskubanie facetów do ostatniego grosza były na swój sposób zabawne :)). Zawsze zastanawiało mnie, co kieruje kobietami, które świadomie decydują się na taką “karierę”. W tej książce mam odpowiedź. Co ciekawe – kiedyś bezskutecznie jej szukałam, dzisiaj okazało się, że jest na domenie publicznej i śląska biblioteka cyfrowa dokonała jej cyfryzacji – bezpłatnie .pdf można pobrać tutaj (klik). 
  3. Sztućce z kaszy jaglanej. Jedno wielkie…wow 
  4. Odtrutki na toksycznych ludzi – blog polecony przez czytelniczkę Dobrawę 🙂 
  5. 21-letnia Polka i jej start-up warty 3 miliony 
  6. Musimy przeprosić Jessicę Mercedes
  7. Pasta na odporność – polecona przez czytelniczkę. Wstyd przyznać – zjadłam zanim pomyślałam o zrobieniu zdjęcia, a teraz nie mam kozieradki 😀 Nie miałam tyle chilli i zrobiłam małą porcję na próbę – pycha!!!!
  8. o pomyśle na blogowanie – na blogu Blue Kangaroo 🙂
  9. Zwierzęta, które popsuły selfie – to trzeba zobaczyć 😀
U mnie na blogu : Włosowa aktualizacja (marzec) i jak zarabiać na pisaniu
Strój ze śniadania wielkanocnego o który pytaliście – biały top (klik) – z braku laku przetestowałam go także przy… ćwiczeniach. Skakanie na skakance jest bolesne bo piersi skaczą – ten top potrafi przymurować biust na płasko, że ani drgnie. Efekt Mulan po użyciu bandaży 😀 Przydatne. Spódniczkę kupiłam w Mosquito (wygrałam w konkursie bon :)) a szpilki kupiłam 2 lub 3 lata temu w Centro – niestety tego sklepu już nie ma, a ja nawet nie zdarłam im fleków 🙁 Bardzo wytrzymałe.
Mam nadzieję, że dostarczyłam komuś fajnej prasówki! Wypełniam ankietę do share week i widzimy się na snapie, gdzie zdradzę jaka historia stoi za książką :))
Mokrego Dyngusa! 
Polecajcie fajne blogi i bądźcie dla siebie mili! 
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

XOXO

Co myślisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

No Comments Yet.

Previous
Jak zarabiać na pisaniu? Moja historia
Kurtyzana, szpilki i beznadziejny operator [TYGODNIK]