Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie? Dla ułatwienia - wyobraź sobie, że masz dorastającą córkę. Co powinna przeczytać? Moje pokolenie miało bravo, do którego czytelnicy pisali listy, a potem ekspert odpowiadał - "nie Tomku, to normalne, że ciekawiło cię jak smakuje twoja sperma, nie zwariowałeś i nie pochorujesz się od tego". Pamiętam jak moja wychowawczyni próbowała przekonać na zebraniu rodziców, by nie pozwalali nam czytać takich  gazet. A czy były złe? Przynamniej wypowiadali się tam eksperci po psychologii albo specjalności z ginekologii czy seksuologii. Dzisiaj teoretycznie dostęp do wiedzy jest większy, ale kto tworzy te informacje? Na ile są wiarygodne? Nie muszę wam tego tłumaczyć, jestem copywriterką, napisałam sporo tekstów o maszynach rolniczych, na których znam się jak na historii Mongolii w XIX wieku.
Chociaż te teksty mają jakąś korektę merytoryczną!

Sto razy bardziej wolałabym, aby moja nieistniejąca córka przeczytała merytoryczną książkę o swoim ciele, niż trafiła na stronę, na której szukając informacji o włosach na ciele sprzeda jej krem do wybielania odbytu albo inną niebezpieczną rzecz.

Merytoryczna, zabawna, konkretna - taka jest książka "Obrzydliwa anatomia" Mary Altman. 
Opinia powstała przy współpracy z wydawnictwem kobiecym, ale swojej nieistniejącej córce polecam naprawdę!
Jaka jest najgłupsza rzecz związana z ciałem, w jaką wierzyłaś dorastając?

#obrzydliwaanatomia #maraaltman #cialopozytyw #wystarczajacodobra #aniamaluje #czytam #szczerze_pisząc #bookstagrampl #bookstagram #ksiazki #terazczytam #współpraca #blogerka

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie?...

Zdzira zapięta pod szyję, Kraków i wygraj 700 zł na ubrania [TYGODNIK]

Przeglądając swoje zdjęcia z tego tygodnia, nie mogę wyrzucić z głowy jednej głupiej myśli.
Ktoś, kto poznałby mnie w poniedziałek, miałby mały mindfuck we wtorek. I inne dni tygodnia też.

One must still have chaos in oneself to be able to give birth to a dancing star. 
Friedrich Nietzsche
Tak było zawsze. Mogłam być wzorową uczennicą za dnia i napieprzać w worek na treningu karate wieczorem. Dostać jedynkę z polskiego i wygrać konkurs poetycki tego samego dnia. Nosić spodnie, glany i t-shirty pod szyję na sportowe, spłaszczające staniki, a potem przeskakiwać w sukienkę i szpilki. Bardzo starałam się dostosować do sytuacji i okazji, brudną szmatą kneblując usta jakiejś części mnie, która próbowała się wydostać. To samo robiłam, gdy gryzłam się w język zanim powiedziałam co myślę.
Pewnego upalnego maja założyłam normalny top do szkoły – było ze 30 stopni!
Nigdy nie zapomnę miny jednej z nauczycielek i próby udowodnienia mi, że wraz z pogłębieniem się dekoltu spłycił się mój intelekt.
A było po prostu gorąco. Byłabym idiotką grzejąc się w czymś pod szyję.
Pani się nie udało, ale ja zaczęłam mieć to wszystko gdzieś i przestałam się kneblować i cenzurować. To było oczyszczające.
To nie jest zdjęcie z tego dnia, tu mam już jedną z gorszych fryzur w swoim życiu (spokojnie, włosy były do ramion i spięte, ale ta grzywka…) i 17 lat. Dekolt też nie był wcale głęboki. Ot, szerokość jednej dłoni od obojczyka w dół. Wiem, bo na zwróconą mi uwagę bezczelnie i z podniesioną głową odparowałam, że rzeczona nauczycielka ma głębszy oraz pokazałam kilka innych przykładów, których się jakoś nie czepiła. 💥 W bitwie na argumenty najbardziej lubiłam zapędzać ludzi w kozi róg i pokonywać ich własną bronią.
Zresztą, zagadka – która z pań ma głębszy dekolt?
A która zostanie wyzwana od szmat?
Obstawiam Scarlett, chociaż to Charlize ma przysłowiowy dekolt do pępka.

…dziewczynka, gdy stanie się kobietą, będzie wiedziała, jak poruszać się w świecie. A w szczególności zrozumie, że gdy ją boli, to tak naprawdę nie boli. Gdy jej się chce, to tak naprawdę jej się nie chce, a gdy nie chce, to właśnie chce. Gdy płacze to histeryzuje i jest niewdzięczna. Gdy się na coś nie zgadza, to jest wredna i cyniczna. Gdy się cieszy, to się wygłupia albo jest pijana. Gdy chce ładnie wyglądać, to się mizdrzy, a gdy się kimś zainteresuje, to się puszcza. Gdy się wstydzi, to jest głupia, a gdy się nie wstydzi, to jest bezwstydna. Gdy się przy czymś upiera, to przesadza, a gdy się nie upiera, to nie wie, czego chce. Jak kocha, to jest naiwna, a jak nie kocha, to jest zimna. Gdy ma ochotę na seks, to jest suką, a gdy nie ma ochoty na seks, to też jest suką. Jeśli chce być kimś – to znaczy, że przewróciło się jej w głowie, a jak nie chce być kimś, to jest głupią kurą. Jeśli jest sama, to znaczy, że nikt jej nie chciał, a jeśli jest z kimś, to znaczy, że cwana.

Wojciech Eichelberger

Długo zajęło mi zrozumienie, że nie muszę wybierać którą Anią chcę być. Że to nie jest albo-albo, że świat to nie zera i jedynki. Że moje ciało nie jest grzechem i nie muszę za nie nikogo przepraszać ani z faktu posiadania bioder się nikomu tłumaczyć. Ciało nie jest oczami oskarżonego o morderstwo, by nakładać na nie czarny pasek cenzury w wieczornym wydaniu wiadomości.
 Długo zajęło mi zrozumienie, że nie interesuje mnie opinia ludzi, którzy popełniają podstawowy błąd atrybucji i sugerując się efektem pierwszeństwa – jak raz uznają mnie za pustaka, to każde moje zachowanie będą interpretowali tak, by to potwierdzić a każdy sukces uznawali za łut szczęścia, byle tylko chronić swoje ego i nie zmuszać się do zaktualizowania swoich poglądów. A potem takie osoby tkwią w związkach z toksycznymi partnerami, bo przecież on nie jest złym człowiekiem, na początku kwiaty kupował. To, że jest teraz zaborczy i agresywny to nie jego wina, ma sporo stresu w pracy a w ogóle to nie on mnie uderzył tylko alkohol.
Szufladkowanie to silna pokusa, ale tak jak aktualizujemy system operacyjny, tak warto czasami aktualizować własny system wartości i przekonań. 
Patrząc na zdjęcia z tego tygodnia widzę jak bardzo strój odbija mój aktualny nastrój, lub ten, który chcę w sobie wywołać. Jak Świętowit – mam różne oblicza.
A jakie miałam w tym tygodniu? I co robiłam?
Króciutki przegląd:
Niedziela niespodziewanie skończyła się w poniedziałek/ale wskoczyłam w  jakieś ubrania, szminka na usta i w drogę

 Lunch z Andziathere  wAioli, a potem miałam jeszcze jedno ważne spotkanie.

 Wtorek to event Biolage, gdzie na moje włosy nałożono delikatne kosmetyki a w toalecie ktoś postawił srogiego kloca.

 Uwielbiam słoneczniki! Ich kolor jest bardzo energetyczny i radosny 😉 Na evencie byłam z Angeliką, która akurat kręciła vloga więc po prostu go podrzucę – tym bardziej, że pojawiam się tam kilka razy od trzeciej do szóstej minuty 😉 W tekście o krytyce znajdziecie linki do tych ubrań, podrzucę gdzieś na dole.

W środę opowiadałam Wam jak można taniej kupić ten fajne staniki, załatwiałam mnóstwo spraw na mieście i zrobiłam krem z dyni. Narzutka na zdjęciu wygląda bardzo słabo (kiepskie światło w kuchni) ale generalnie prezentuje się lepiej (klik). A tutaj mój przepis na zupę krem z dyni

 Cyknęłam też fotki do wpisu o tym, czy warto kupić macbooka. Niestety w tych rzadkich momentach gdy zdjęcia robi mi aparat i statyw, wyglądam tak 😀 Zakolanówki nie miały się zmieścić w ostatecznym kadrze więc się nie przebierałam 😀 
Ale potem zmieniłam je na rajstopy i wybrałam się na karaoke na pożegnanie Angeliki, która zrobiła imprezę przed wyjazdem do UK. Nie jestem fanką karaoke, ale dla wyjątkowych osób jestem w stanie spróbować “czegoś innego”. O dziwo – bawiłam się naprawdę dobrze! No ale to było na stories i niech tak zostanie :).
W czwartek wybrałam się z koleżanką do Muzeum Historii Żydów Polskich Polin
Dzisiaj wybrałam się do Muzeum Historii Żydów Polskich @polinmuseum i nie umiem tego doświadczenia porównać do żadnego innego doświadczenia muzealnego. Całość mocno interaktywna, dla mnie trochę dużo bodźców i nie wiedziałam w jakiej kolejności na czym się skupiać, ale i tak dowiedziałam się wielu interesujących rzeczy. #Muzeum nie skupia się na wojnie i Holokauście – bardziej pokazuje jak #Żydzi przez tysiąc lat wpisywali się w naszą kulturę. Jakie było ich miejsce w naszej gospodarce, nauce, sztuce. Nie zabrakło mojego ukochanego Tuwima oraz Korczaka. Zdecydowanie mam apetyt na więcej, szczególnie by poznać tę kulturę. Kiedyś bardzo fascynowałam się religiami (bardziej z ciekawości niż z szukania sensu) i w zasadzie judaizm jest jedną z nielicznych, które fascynują mnie nadal. No ale pewnie za ten wpis zapłacił mi Soros 😂. Suche żarty na bok – @polinmuseum w czwartki za darmo, grzech nie skorzystać. Za zdjęcie dziękuję specjalistce od muzeów, historii sztuki i przenikliwych spostrzeżeń @a.grabska 🙏🏻 #muzeum #Warszawa #wystawa #Warsaw #jewishmuseum #muzuemhistoriizydówpolskich #polin #czwartek #polishgirl #polskadziewczyna #iinnehashtagidlazasiegu
Post udostępniony przez Ania (@aniamaluje) 7 Wrz, 2017 o 8:47 PDT

No a potem mieli mi montować internet, ale Vectra nawaliła. Umówiliśmy się na czwartek – olali. Przyjechali (ponoć) w piątek, gdy mnie nie było. Przełożyliśmy na dzisiaj, a monterów nie widać. Super słabo, liczę na ich rehabilitację, bo staram się wierzyć w ludzi.

W piątek ruszyłam w kierunku Krakowa, na zaproszenie Patki z Patabloguje, której obiecywałam ten Kraków od chyba roku, jak nie więcej… czekaj, Patka, to nie było dwa lata temu w Poznaniu? xD No ale w końcu dotarłam. To był bardzo fajny weekend – dobre jedzenie, lody, makarony z boczkiem, burgery z boczkiem, podpłomyki z boczkiem 😀 I piwo z syropem imbirowym. 

Zrobiłyśmy też live na moim IG, Patka odpowiadała na pytania o hybrydy, dziękuję Wam za obecność. Postanowiłam troszkę wrócić do idei “na żywo”oraz snapowania – live to live, nie zapisuję go. Jak ktoś chce to ogląda, jak nie – nie ogląda i po temacie. Takich przeglądów tygodnia (co robiłam) też będzie tutaj mniej. To znaczy – jak kogoś interesuje że byłam na karaoke i grałam w planszówki, to zobaczy to na stories. W tygodniku to nie ma sensu, jest to czasochłonne a nie podnosi wartości bloga. Zatem aby śledzić bardziej codzienną część mnie, trzeba zostać moim subskrajberem na instagramie 

Na grupie ogłosiłam na spontanie możliwość skoczenia ze mną na piwko w Krakowie. Zaskoczyliście mnie obecnością (na zdjęciu nie ma wszystkich) bo kilka osób odwołało na godzinę przed (hora curka i te sprawy).
Nie jestem w stanie spotykać się z każdą osobą, a na blogu jest Was za dużo. Dlatego puszczam takie informacje tam, gdzie są najbardziej zaangażowane i zainteresowane osoby. Na tej zasadzie też ograniczę właśnie takie przeglądy fotek, bo moja codzienność nie interesuje wszystkich ;-).
Spotkanie było super, fajne mam czytelniczki!

Planszóweczki w “domówce” w Krakowie i małe pajacowanie w niedzielę na Chmielnej w Warszawie. Była taka akcja dobierania oprawek przez stylistkę no i mi dobrano 😉
A potem festiwal pierogów.

Na którym zjadłam coś innego niż pierogi 😀 Pytaliście o sukienkę, a ja muszę się dokopać linku do niej (działajacego) bo mam ją już z miesiąc! 😀

Także tak. Z powyższego zestawu w tygodniku według nowych zasad byłoby pewnie tylko muzeum i jakieś “stylówki” by podpisać ubrania dla osób, które pytały. No i jedzenie!

Aaa, muszę się do czegoś przyznać – w sobotę nie wypiłam smoothie, ale w niedzielę wypiłam dwa. Także zepsułam swoje własne wyzwanie, ale coż.

Nie rozumiem czemu moja twarz tak różnie wychodzi na zdjęciach 😀

Po lewej dzieło Emilii Batkowskiej, w środku Freddie a po prawej moje worki pod oczami 😀

Byłam tylko na jednym filmie! “Na pokuszenie” to jedna z gorszych rzeczy jakie kiedykolwiek widziałam. Po prostu oglądanie głupich kobiet nie sprawia mi przyjemności. Spoiler alert: wszystkie zapięte pod szyję, na ostatni guziczek panny z małej nauczycielskiej szkółki dla samych bab w środku wojny secesyjnej przygarniają rannego żołnierza. Wojna secesyjna, żołnierz wrogi, no ale one dobre chrześcijanki więc trzeba zrobić dobry uczynek. Tyle, że każda (od najmłodszej do najstarszej) ma w jakimś sensie na żołnierza ochotę. Ten to widzi i każdej rzuca czułe słówka w stylu recepcjonisty hotelu w Sharm el Sheikh. “Jesteś najpiękniejszą kobietą jaką widziałem, wiem to od pierwszej chwili gdy cię ujrzałem, ucieknijmy stąd” 
Tak, one się na to kupują. I płaszczą się przed nim oraz same wskakują mu do łóżka, co w sumie jak wiadomo – w takim babińcu jest proszeniem się o tragedię, ponieważ nie ma silniejszej siły niż zazdrosna i zraniona kobieta widząca jak jej ukochany zabawia się z inną.
Ten film był przewidywalny od samego początku, ale może ktoś lubi. Cóż 😀 Plus za ładne zdjęcia, może w książce bohaterki były mniej płaskie. No i Nicole Kidman mimo tylu poprawek twarzy wciąż świetnie gra mimiką, także chylę czoła.
Także można ubierać się tak i prowadzić się gorzej niż mniej pruderyjne w ubiorze dziewczęta.
To pora na linki tygodnia! 😀
Z mojego bloga, nowe i stare:

Jak nie marnować czasu w internecie?

tam też jest link do kurtki i sukienki 🙂

Jak zacząć…zmieniać swoje życie? (pytałyście na lajwie)

Zmieniłaś się! Nie jesteś taka jak kiedyś! – stare, ale wciąż aktualne

Perełki z sieci:
Historia człowieka, który leciał samolotem i miał fajne życie, ale samolot zaczął spadać… zdarzył się cud i pilot lądował na wodzie, ale o czym myślał ten pasażer w ostatnich chwilach? Co zmieniło to w jego życiu?
Gdyby świat skończył się jutro, czego byś żałował? Braku awansu w pracy czy czasu spędzonego z bliskimi?

coś, co poważnie mnie zastanowiło (dziękuję Aleksandra!) – moda w gettcie.
Jakoś w swoim myśleniu nie wpadłam na to, że ludzie zmagający się z okrucieństwem i cierpieniem też myślą o modzie. O ładnej sukience w trakcie wojny.

Świetne wystąpienie, bardzo otwierające oczy.

Jak czyjeś słowa wpłynęły na moje życie – poruszający tekst Agaty

11 kroków do lepszych zdjęć smartfonem u JestRudo

Uwolnić weekend – mądre!

Jeśli masz bloga/instagrama/fanpage – polecam platformę Whitepress Influencer, gdzie można aplikować do kampanii reklamowych 🙂 Robiłam z nimi kampanię w zeszłym roku i bardzo polecam! 😉

U góry tekstu macie też baner z konkursem – można wygrać bony (700, 500 i 300 zł) do Answear.com 

Jak ubierają się kobiety w Turcji?

Interesujący artykuł o brand hero 😉

Gruszkowe brownie bez pieczenia

czy dziedziczymy strach?

No i na dzisiaj tyle. Cudownego tygodnia!
A jeśli chcesz by Twój link się tu znalazł – każdego tygodnia na mojej grupie wrzucamy teksty do swoich (i cudzych) artykułów, kilka z nich ląduje u mnie. Za darmo!

Jeśli wciąż chcesz być na bieżąco – koniecznie zaobserwuj mój instagram i śledź stories 🙂 

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jak nie przejmować się krytyką? Mój prosty trik
Zdzira zapięta pod szyję, Kraków i wygraj 700 zł na ubrania [TYGODNIK]