Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Moje ciało nie jest “grzechem” więc nie będę za nie przepraszać

Dostaję od Was wiele różnych i bardzo przejmujących wiadomości, ale po tekście o ładnych dziewczynach uważanych z automatu za głupie moja skrzynka odbiorcza na snapie została dosłownie zasypana.

Piszecie o różnych przykrych sytuacjach. O tym że nauczycielka uczepiła się spodni z wysokim stanem, bo podobno były “wyzywające”, a do dziewczyn z płaskim tyłkiem takich uwag nie miała. I o różnych innych podobnych rzeczach. Ale czarę goryczy przelała wiadomość od dziewczyny noszącej miseczkę H i uczącej się w dobrym liceum. Jakkolwiek się nie ubierze, ciągle słyszy że wulgarnie.
Coś wam powiem. Gdy zaczęłam brać leki sterydowe – przytyłam.
W wieku 17 lat wyglądałam tak:
Zawsze lubiłam swoje ciało, dopóki inni nie zaczęli widzieć w nim problemu.  Tak np. dorobiłam się kompleksu krzywych nóg, którego na szczęście już nie mam. Ale gdy szybko nabrałam masy i podskoczył też mój biust oraz tyłek, nagle straciłam prawo do decydowania o swoim ciele. Mnóstwo osób miało z nim problem. I chciało decydować o tym co mogę a co nie.
Pewnego dnia po alkoholu koleżanka życzyła mi raka w każdej piersi.
Inny razem miałam normalną bluzkę na ramiączkach, coś w stylu tej beżowej – było lato. Usłyszałam od pewnej kobiety
– Czy ty wstydu nie masz z takim dekoltem?
Spojrzałam na nią i grzecznie odpowiedziałam, że przecież sama ma głębszy. Przeklęła mnie pod nosem i wyzwała od kurew.
To doświadczenie było bazą do tekstu o tym problemie. 
Starałam się ubierać “stosownie”. Ale żeby zmieścić biust mogłam nosić bluzki 34/36 z dekoltem albo 42 bez niego – w biuście opięte a niżej jak wór pokutny.
I przez jakiś czas tak cholera robiłam!
Co więcej – wiecznie nosiłam chusty i szale – o jedną z nich ciągle mnie dopytujecie… zaczęłam wstydzić się swojego ciała, jakby było czymś złym. Zachowywałam się jak mały dzieciak przyłapany na dłubaniu w nosie.
Aż zdarzyła się ta sytuacja:

I to był ten moment, kiedy zaczęłam mieć wylane na opinię innych. Bo to nie moje ciało jest problemem.

Źródło i inne komiksy: http://bustygirlcomics.com/

Nie mam wielkiego biustu i nawet nie wiem jak głęboki jest ten problem u dziewczyn z głęboką miseczką. Ale coś Ci powiem – twoje ciało nie jest grzeszne. Jest twoje. I to nie nauczycielka, sąsiadka, były chłopak dla którego jesteś nie taka i nie społeczeństwo będzie decydować o tym co powinnaś a co nie.
Twoje ciało jest normalne. Nie jest źródłem ani powodem do wstydu. Jeśli ktoś próbuje ci tak wmówić – to on ma problem.
Nie godzę się na body-shame.


I niezmiernie mnie dziwi, że zawsze argument o tym że “za bardzo pokazuję cycki” rzuca na blogu jakaś feministka. HYM. Cóż za hipokryzja.*

Twoje ciało jest twoje. Ty nim rozporządzasz, ty o nim decydujesz. Nie robisz nic złego dlatego że ma gdzieś krągłość albo krzywość. Nie musisz zakrywać blizny po cesarce, bo jakąś kobietę razi w oczy. Niech nie patrzy. Nie musisz zakładać pareo by chować rozstępy – to pamiątka po tym jak rosłaś, żaden powód do wstydu!

Wstydem nie jest posiadanie biustu, tyłka, talii, pięknych pełnych ust, gęstych ślicznych włosów, które to niektórzy chcieliby schować pod chustami, bo grzech.
Wstydem jest bawić się w body shaming.

Moja typowa sukienka na uczelnię wygląda tak. Ale na imprezę już tak. I nie mam z tym problemu, a jeśli ktoś ma – warto by popracował trochę nad samoakceptacją.

Masz prawo nosić takie ubrania jak ci się tylko podoba. Podkreślać co tylko chcesz. I nigdy nie słuchaj że powyżej rozmiaru 44 nie możesz nosić leginsów. Bo co, bo ktoś ci zabroni?

Często słyszę gdy ktoś komentuje że dziewczyna ma za krótkie szorty i prawie tyłek widać. Ale nigdy nie słyszałam by ktoś komentował w ten sposób szorty u małych dzieci ;). Nie chodzi więc o same szorty. Wierz mi.

Dzisiaj moje ciało wygląda inaczej – mam dużo słabsze włosy, mniejszy biust i cała jestem mniejsza. Do tego czasami na grzbiecie nosa mam coś na kształt sińca – tak cienką mam skórę gdy jestem za chuda. Mimo to – wciąż lubię swoje ciało i nie zamierzam za nie przepraszać.

Ty też nie przepraszaj.
Ciało nie jest grzechem.
Nie jest też problemem.
Jest Twoją świątynią i tylko Ty o nim decydujesz.

Sukienkę kupiłam tutaj

*Wiem że feminizm walczy między innymi z akcjami w stylu body-shaming. Podałam przykład trzech przedziwnych czytelniczek – ponoć feministek – które zawsze tego biustu u mnie się czepiają tym samym pokazując swoją ogromną hipokryzję :).

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

26
Dodaj komentarz

avatar
20 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
20 Comment authors
oxfordkaAgataEwa PałetkoDorotaMy pastel life Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dorota
Gość

I dobrze, niech się inni martwią jak mają problem 🙂

oxfordka
Gość
oxfordka

A ja tam wpadałam (wpadam) do Ciebie na blog. Przyznaję się od razu, że częściej oglądałam tylko zdjęcia niż coś czytałam, ale teraz przeczytałam więc i wyrażę swoje zdanie 🙂 wracając do pierwszego zdania, wpadam na blog i sobie oglądam te zdjęcia i normalnie za każdym razem chciałabym Ci napisać “zbrzydnij kobieto” (od razu tłumaczę, że moje poczucie humoru jest dość specyficzne i tym zdaniem bardziej chciałam powiedzieć, że jesteś piękną kobietą) gdyby nie to, że sama kiedyś napisałaś o swoich rzekomo krzywych nogach, nawet bym nie zauważyła. Masz śliczne włosy, biust (patrzę na swój i pytam siebie czemu ja… Czytaj więcej »

Ewa Pałetko
Gość
Ewa Pałetko

Tak! Tak! I jeszcze raz TAK! Ileż ja się nasłuchałam, że pokazuję cycki, kiedy prawie nie miałam dekoltu. Piersi w rozmiarze 65H nie da się ukryć, choćbym nie wiem jak się starała. Pamiętam jak od byłego chłopaka słyszałam ciągle “weź się zakryj, bo się gapią”. No i co z tego? Mam ładne cycki, więc niech patrzą. Każdy lubi ładne rzeczy. Szkoda, że zaczęłam je doceniać dopiero niedawno, no ale lepiej późno niż wcale 🙂

Agata
Gość

Z tekstem i przesłaniem się zgadzam, ale ubodło mnie jedno zdanie: I niezmiernie mnie dziwi, że zawsze argument o tym że “za bardzo pokazuję cycki” rzuca na blogu jakaś feministka. Proszę Cię Aniu, nie róbmy sobie my, kobiety, krzywdy i nie określajmy feminizmem jakiś krzykaczek, które kobietom bardziej szkodzą, niż pomagają. Bo w feminizmie właśnie powinno chodzić o to, co napisałaś w tym tekście.

Magda
Gość
Magda

Niezły sprzęt miałaś za czasów młodości 😉 Co do noszenia Leginsów przy rozmiarze 44 nikt nie zabroni, owszem, ale jednak moim zdaniem osoby większe niekorzystnie w tym wyglądają, każdy powinien pokazywać to, co ma najlepsze, np taka osoba pulchniejsza może założyć leginsy do tego tunikę, o wiele lepiej by wyglądała. Gdy widzę osobę, której ubiór mi się nie podoba, lub podkreśla mankamenty to myślę sobie “kurde, mogłabyś o wiele lepiej wglądać gdyby (…) Co i tak moim zdaniem uważam za sukces, bo większość myśli “wyglądasz jak grub… świ… ” 🙂 a dupcie masz spoko! 😀

My pastel life
Gość

Ja mam problem z dużym biustem (a właściwie miałam). Każdemu wszystko przeszkadzało – dekolt nie, bo cycki na wierzchu, choć tak naprawdę nie był to nie wiadomo jaki dekolt ot normalnie wycięta bluzka. Ciągle słyszałam nie miłe komentarze, obelgi, niektórzy moi rówieśnicy porywali się na określanie mnie mianem “maciory”. Doszło do tego, że starałam się na wszystkie sposoby ukryć swój biust. Kiedy w końcu się przełamałam i porozmawiałam o tym z bliskimi mi osobami – pozbyłam się swego największego kompleksu i teraz mam to gdzieś co kto myśli o moim biuście. Prawda jest taka, że nikomu się nie dogodzi i… Czytaj więcej »

rubinowaaa
Gość
rubinowaaa

Dziękuję! 🙂

PS. Masz piękne kształty!

Doris
Gość
Doris

Kiedy słyszę “grzech mieć taki dekolt, jak Ci nie wstyd?!”, to sobie myślę “grzech to ty masz w głowie i to Twój problem.” A vzy jest to grzech nienawiści do samego siebie, czy do bliźnich czy jeszcze inny to już nie wnikam. Z dekoltu ksiądz się nie kazał spowiadać, z nienawiści już tak 😉

Mój Mały Kawałek Nieba
Gość
Mój Mały Kawałek Nieba

Jesteś piękna!! Nie masz się czego wstydzić.

aniamaluje
Gość

dziękuję i wzajemnie! Każda kobieta jest!

Czytaj na walizkach
Gość

Super tekst:) Dodaje otuchy i daje moment, aby się zatrzymać i powiedzieć sobie – czy ja żyje dla siebie, czy dla innych i komu tak na prawdę mam się podobać? Inni ludzie niestety zawsze coś znajdą co im nie przypadnie do gustu, bez względu na to jak się wygląda, moim zdaniem, jeśli ktoś dobrze się w czymś czuje, to dlaczego nie ma tego założyć. Lepiej pomagać innym przełamywać kompleksy, pokazać im, że są piękni, a nie ciągle wylewać swoje żale i zazdrościć innym.

Not me
Gość
Not me

Piąteczka Aniu 🙂 teraz jak o tym myślę, to zauważam, że sama ubieram się tak, żeby (1) było wygodnie, (2) pokazać jak najmniej, (3) wyglądać możliwie standardowo. Ale nie z jakiejś pruderii czy czegoś takiego. Po prostu nie mam w sobie potrzeby, ani na tyle siły, by iść pod prąd. Bycie w tle daje mi komfort, że nie ma się do czego przyczepić. Nigdy wcześniej tego nie żałowałam (odbijam to sobie myśląc po swojemu i podejmując życiowe decyzje zgodnie ze swoim sercem; wygląd jest na widoku i każdy może go skomentować, a moje poglądy są w mojej głowie i tylko… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

Kombinezon na ślub? Bomba! A jaki krój chodzi Ci po głowie? Zawsze lubiłam alternatywne pomysły i trzymam kciuki byś się odważyła jeśli tego pragniesz!

eve
Gość
eve

Jak ja Ci zazdroszczę biustu Ania! Wiesz, w takim pozytywnym sensie. Chociaż podobno dziewczyny zawsze chcą dokładnie czegoś przeciwnego niż same mają i pewnie gdybym musiała przez duży biust słuchać w szkole takich komentarzy jak Ty, to pewnie marzyłabym o miseczce A 😀 Moją nauczycielkę np. bolały rozpuszczone włosy. Gdy któraś dziewczyna na lekcji mimowolnie dotknęła pasma – zawsze była krytykowana. Bo łatwiej wyśmiać nastolatkę na forum klasy, niż zapuścić swoje 😀

Marta Wilk
Gość
Marta Wilk

Wiesz co… Lubię Cie 🙂

Determinująca
Gość
Determinująca

Uwielbiam, uwielbiam ,uwielbiam czytać wpisy tego typu! 🙂 Pod postem o ładnych kobietach pisałam już swoje zdanie ,ale dopiszę jeszcze to co sama zauważyłaś. Bo przypomniała mi się aż moja kolejna historia z gimnazjum, byłam wtedy nieco grubsza, ubrałam normalną bluzkę z dekoltem nawet mniejszym niż moje koleżanki, im prawie było widać staniki… Ale co z tego? Skoro ja miałam duży biust, a one prawie nic. Mimo, że to im było widać stanik ,a nie mnie, to ja dostałam największy ochrzan od pani z angielskiego, która uznała, że ubieram się wysoce niestosownie do szkoły. To było śmieszne, bo jak dziś… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

Pozdrawiam CIę serdecznie i muszę wyróżnić ten komentarz! <3

Aleksandra
Gość
Aleksandra

Dzięki za tekst Aniu, myślę, że był mi potrzebny. Od pewnego czasu robię tak – albo zakładam sukienkę/krótkie spodenki i płaskie buty albo długie spodnie i obcasy. Nigdy nie łączę sukienki lub szortów i obcasów, bo nie chcę eksponować nóg, w domyśle – wyglądać wyzywająco. A teraz mam to w dupie. Przepraszam za brzydkie słowo. Ostatnio usłyszałam od koleżanki z grupy, że się “wystroiłam” i “wyglądam wyzywająco”. Miałam czarne rajstopy, balerinki, czarną dopasowaną sukienkę z długim rękawem, mały dekolt. Wychodzi na to, że żeby być wystrojonym wystarczy mieć odstający tyłek, wcięcie w talii i duży biust. Bo ubranie miałam bardziej… Czytaj więcej »

siemasiema
Gość
siemasiema

jestem wyjątkowo drobna, mam rachityczne ręce dziecka, delikatną twarz oraz – jakimś dziwnym sposobem – całkiem spore piersi, które nie wyróżniałyby się u osoby odrobinę większej, a u mnie są bardzo widoczne. ile razy nasłuchałam się, że je wypycham, bo to przecież niemożliwe, panie, oszustwo, fotomontaż i reptilianie – szczupła i biuściasta! ;D w gimbazie i na początkach liceum próbowałam za wszelką cenę je ukryć, przez co nabawiłam się wady postawy z którą do dziś walczę (teraz myślę, że moja skruszona postawa i próby chowania się przed wszystkimi bardzo podobały się osobom, które wcześniej krytykowały mój biust). teraz jest mi… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

Brawo! Piękna postawa i gratuluję ci tej dojrzałości <3
Buziaki!!!!
I wielkie dzięki że podzieliłaś się tym komentarzem.

Katarzyna Mierzwa
Gość

Aniu powiem tak: no takich ładnych cycków to żal by było nie pokazywać 😀 a ludzie no cóż oni zawsze będą mieć problem, ale to ich problem nie nasz 😊. Ja uwielbiam duże dekolty w innych się duszę 😊.A ty wiesz że jak byłam piękna i młoda i biegłam kiedyś z pracy to mnie baba zatrzymała i zapytała czy krótszej kiecki się nie dało założyć ?😀 Ja lata ćwiczę się w nieprzejmowaniu co myślą o mnie inni i co prawda nie jest łatwo mieć wszystko w dupie ale trzeba próbować 😉 Idzie mi coraz lepiej 😊

aniamaluje
Gość

Nie wyglądasz mi na osobę, która przejmuje się opinią innych ;))
Dzięki za komentarz!

Merthiaella
Gość

Dziękuję Ci za ten post. W tym momencie mam miseczkę J i 153cm wzrostu. Każdy, ale to każdy patrzy się w cycki, kiedy mnie widzi. Gdy zakładam dekolt, czuję się taka mała i osaczona i się garbię, ale chyba czas z tym skończyć, bo cycków sobie nie utnę.

Saiyanka
Gość

Przepraszac, to ja moge tylko i wylacznie siebie – Za lenistwo i nie poswiecanie sobie i mojemu cialu nalezacej sie im uwagi. I tyle w temacie 🙂

Jarosław Błysk
Gość
Jarosław Błysk

Ile Ty masz wiosen, kochana? Urodę masz w porządku, golf w porządku, piersi… (miałem wspomnieć o nich, jako pierwszych, ale zostałbym seksistą :P). Nie ma się czego wstydzić, ale z ekspozycją też trzeba wiedzieć kiedy, jak, dlaczego i po co. O cyckach na wierzchu są różne opinie, trzeba się z nimi liczyć za wczasu, bo nigdy nie wiadomo, kiedy padną. Przykro mi, ale wciąż żyją na świecie “staroświeccy” zwolennicy moralności i dobrego stylu. Z nimi też trzeba się liczyć. Ale to Twoja walka :). Ja tam bym się mógł nawet z Tobą umówić, ale chyba za stary jestem :P. Póki… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

Mam 26 i nie umawiam się z facetami z internetu, ale dziękuje za komentarz 🙂

Previous
Pompeje – czy warto tam pojechać? Plus moja dziwna przygoda :D
Moje ciało nie jest “grzechem” więc nie będę za nie przepraszać