Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Idealne życie z instagrama, czyli 7 powodów, dla których to ma sens!

Od kiedy Barbie doczekała się oficjalnego konta na instagramie, oraz drugiego, hipsterskiego, dyskusja na temat miałkości tego miejsca jest coraz gorętsza. Tylko czy idealne instagramowe życie na pewno jest złe?

Zgadzam się, że instagram jest przestylizowany i przeestetyzowany, co często odbiera mu jakąś autentyczność i prawdziwość momentów. Ale nie zgodzę się z tym, że oglądanie tych obrazków jest dołujące. To my decydujemy o tym, jak odbieramy rzeczywistość, a instagram jest przecież tylko narzędziem.
Często spotykam się z argumentem, że instagram psuje humor. Wchodzisz w feed a tam piękne, szczupłe dziewczyny, pełne objętości warkocze, uśmiechnięte selfie. Śniadanie? Zawsze w łóżku, albo przynajmniej pięknie podane i udekorowane jak w restauracji. Trening? Codziennie, zawsze skończony z uśmiechem na twarzy, dietetycznym obiadem w pudełku. A potem jeszcze ten relaks w domu, z designerskim kubkiem i drogimi świeczkami robiącymi nastrój. 
Jak tu mieć dobry humor, gdy wstaje się rano do pracy, wraca wieczorem i nie ma się chwili dla siebie?
Wiecie co? Bzdura!
Moja (twoja, twojej mamy, brata, koleżanki, siostry i każdego innego) sytuacja życiowa jest wynikiem wyborów podejmowanych wcześniej. Oprócz rzadkich przypadków, gdzie zadecydowali za nas inni (np. matka piła alkohol w ciąży). To jednak margines, a życie jest proste jak fizyka – obecne miejsce jest wypadkową sił, którym pozwalaliśmy działać na nas wcześniej.
Zacznę od tego, że bardzo dużo zależy od naszego nastawienia. Serdecznie zachęcam do wykonania ćwiczenia i przeczytania tekstu o różnicy między motywowaniem się na wesoło i na smutno (klik). Od kiedy postanowiłam, że zacznę wybierać pozytywną motywację zamiast zazdrości…czuję się dużo, dużo fajniej ze swoim życiem.
No i po raz kolejny muszę polecić wybitną książkę: Zawiść: przyczyna agresji, destrukcji i biedy  🙂

Mam siedem powodów dla których instagram może być pożytecznym narzędziem, nawet z tym wyidealizowanym obrazem 🙂
1. Zaczynasz wiedzieć, czego chcesz od życia
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika charity: water (@charitywater) 29 Lip, 2015 o 2:45 PDT

Na instagramie zyskujesz dostęp do wielu różnych ludzi, którzy żyją na różne sposoby. Wolontariat w Afryce polegający na udostępnianiu ludziom wody pitnej? Szalona nauczycielka amerykańskiej szkoły, która przygotowuje takie pomoce, że dech zapiera? Fit dziewczyna, która codziennie wrzuca zdjęcia z treningów i fotki zdrowych posiłków? Matka kompletująca wyprawkę dla swojego dziecka wtedy, kiedy ty też się go spodziewasz? Możliwości jest wiele.
Ja patrząc na te zdjęcia widzę więcej opcji także dla siebie – już teraz wiem, że chcę zaprojektować sobie takie życie, w  którym będę miała zawsze czas na celebrowanie posiłków czy czytanie książki. Nie zamierzam zmarnować swojego życia na wstawanie rano z myślą, że nienawidzę swojej pracy, wracanie do domu bez sił i robienie szybkiego, niezdrowego obiadu. Zbyt blisko byłam utraty swojego życia, by teraz po protu je przetrwać i pozwolić mu minąć bez mojego udziału. Na razie się udaje.

2. Możesz doskonalić swoje pasje

Być matka maluszka i mieć czas na  spokojne malowanie akwarelami? Uwielbiam zaglądać na profil Marii. Tak samo, jak na wiele innych, które są swoistym portfolio ich autorów – wizażystów, fryzjerów, malarzy, pamiętnikiem postępów w odchudzaniu kobiet walczących z otyłością. To jest super. Na instagramie twórcy chętnie dzielą się swoimi trikami i sztuczkami – bez znaczenia, czy to fotograf czy fryzjer 😀
Kanał Sarah Angius zmotywował mnie do podcięcia końcówek i kombinowania z włosami, bo nawet z tych średniej długości można wyczarować fajną fryzurę 😉

3. Zbyt brzydkie na instagram

Zdarzyło mi się pomyśleć tak raz o moim śniadaniu – zrobiłam sobie kanapki, które były pyszne, ale było mi…wstyd wrzucić ja na instagram. Od tej pory postanowiłam, że będę starać się jeść tak, żeby było estetycznie. Bo hej, co to znaczy, że wstyd pokazać innym ludziom?! A sobie to nie wstyd?
Estetycznie pokrojone pomidorki czy ładnie nalany sos to kilka sekund roboty więcej, a je się jakoś…milej. Przestałam też odkładać ładne talerze na lepsze chwile. Najlepsza chwila jest tu i teraz, a śniadanie zjedzone na ładnym talerzu jest jakieś takie…milsze. Przeczytaj też : Życie jest za krótkie, na bawełniane gacie

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Suchar Codzienny (@sucharcodzienny) 20 Wrz, 2015 o 7:26 PDT

4. Poznajesz nowe rzeczy 

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Oliwka (@oliwka_rainbownails) 19 Wrz, 2015 o 1:44 PDT

Na instagramie poznajesz nowe nieznane produkty w użyciu. Ładny róż na policzkach, pięknie pomalowanie paznokcie. Ktoś chwali się nowym blenderem, który okazuje się super. Możesz po hashtagu sprawdzić numerek farby do włosów na innych osobach, tak samo jak odcień lakieru do paznokci w różnym świetle.

5. Poznajesz nowe przepisy
Tak wiem, przepisy można poznać wszędzie. Ale szukanie przepisów z innych źródeł wymaga raczej wpisania czegoś w google, jakiegoś konkretnego hasła. A na insta, gdy dodam sobie kogoś o podobnym guście kulinarnym, przepis zawsze zaskoczy mnie w feedzie. Tak było z kalafiorem :

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Eryk Wałkowicz (@ervegan) 25 Lip, 2015 o 6:51 PDT

6. Rozwijasz swoją estetykę
Fakt, instagram jest przeestetyzowany, ale to właśnie przez instagram ostatecznie zdecydowałam się przemalować kolejną ścianę 😀 Gdy zasugerowaliście mi to na blogu, przejrzałam hashtagi odnoszące się do białych paneli i skandynawskich wnętrz. Przejrzałam wiele takich obrazków i stwierdziłam, że biel nie musi oznaczać szpitala.

7. Łatwiej uczyć się swojego stylu
Dodawanie zdjęć na bloga sporo mi pomogło – wasze komentarze nauczyły mnie już wielu rzeczy, ale nie zakończyła się u mnie jeszcze faza eksperymentów, która naturalnie przypada na gimnazjum czy liceum. O ironio, wtedy stawiałam na ubrania wysokiej jakości i przegapiłam ważny okres odkrywania swojego stylu, celując zawsze w bezpieczne formy. Ciężko dzisiaj nadrobić kilka lat zaniedbań w rok 😀 Trochę to pewnie jeszcze potrwa, ale chciałam podzielić się czymś super – kupiłaś żółtą spódniczkę i nie wiesz z czym ją zestawić? Przejrzyj hashtag #yellowskirt. To samo z dzwonami, frędzlami i wszystkim innym. Bardzo pomocne, szczerze polecam 🙂

Podsumowując – możemy być negatywni i oglądać ładne obrazki generując u siebie uczucia raczej brzydkie – zazdrość, zawiść, frustrację. Można też wyciągnąć hantelki i poćwiczyć, bo widzimy u innych efekty. Przejrzeć swoją szafę, ładniej pokroić pomidora, wyjąć z szuflady ładną bieliznę i biżuterię, bo po to jest aby ją nosić. Na instagramie jest też mnóstwo wyzwań, można oswoić się z językami obcymi w bardziej naturalnej formie, zwiedzić miejsca w których się nie było… zanim wybrałam się na Kretę, sprawdziłam hotel i miejscowość właśnie po hashtagach – prawdziwe zdjęcia mówią więcej niż te z katalogów. Błyskawicznie znajdziemy kogoś, kto ma taki model telefonu jaki chcemy kupić (zapewne go otagował) i dopytamy o to, jak się sprawuje, podejrzymy jakie robi zdjęcia. Można dowiedzieć się jakie inne przepisy z figami w roli głównej preferują inni i obejrzeć tutoriale robienia ładnych fryzur…streszczone do 15 sekund. Można też dojść do wniosku, że nasze życie nie jest zgodne z naszym wyobrażeniem o nim – a potem podjąć jakąś akcję, by to zmienić. Postarać się poprawić warunki swojego życia zmieniając pracę, zapisując się na kurs doskonalący, czyniąc ze swojego hobby dodatkowe źródło dochodu.

Nie ogarniam tego podejścia , by jednoznacznie oceniać narzędzia jako dobre lub złe.
Nożem można zabić, można też posmarować chleb. Tak samo jest z instagramem, to tylko narzędzie – to jak z niego skorzystamy, zależy od nas :))

Rok temu gdy pisałam “Jak wykorzystać instagram do rozwoju” nie zdawałam sobie sprawy ze wszystkich jego możliwości :).

Moje konto? ma taką samą nazwę jak mój blog :

Udanego poniedziałku! 🙂

Hej! Komentarze są troszkę niżej i obsługuje je Disquss 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Ash Alex SugarMadame Blania Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ash Alex Sugar
Gość
Ash Alex Sugar

Hej Aniu, czytałam ten tekst już dawno i bardzo go lubię, ale teraz naszły mnie pewne refleksje w tym temacie 😉 Po pierwsze, ostatnio zauważam że niektórzy otaczający mnie ludzie mają do wszystkiego negatywne, oceniające podejście, np. do przestylizowanego Insta. Ale to beznadziejna postawa życiowa, to nie Instagram psuje ci humor, to TY decydujesz że coś ładnego zepsuje ci humor zamiast ucieszyć. Osobiście uwielbiam to medium, bo uwielbiam estetykę, utalentowanych ludzi i ogrom inspiracji. Ale nie o tym. Porzucam zaletę prowadzenia (jako tako) swojego konta na Insta. Już kiedyś przeglądając swoje stare zdjęcia na Instagram zdałam sobie sprawę że… też… Czytaj więcej »

Madame Blania
Gość

Sztuczność mi nie pasuje, ale ładne zdjęcia na insta lubię. Myślę, że jest to kwestia charakteru… jednych ładne rzeczy motywują… inni zazdroszczą. Podobnie jak ty dzięki instagramowi odkrywam nowe rzeczy, inspiruję się, uczę się fotografii… Za to wkurza mnie gadanie o tym, że wszystkie zdjęcia muszą być w tym samym klimacie… moje życie nie jest. Jeśli robię na co dzień zdjęcia na białym tle to jeśli chcę pokazać coś wartościowego/ciekawego/ ważnego dla mnie w zupełnie innym klimacie to why not? Dlatego ładne zdjęcia tak, zbytnia napinka nie 🙂

Previous
Greece photodiary, czyli pamiętniki z wakacji I
Idealne życie z instagrama, czyli 7 powodów, dla których to ma sens!